
AndzelaBomba
- 930wpisów
- 3994komentarzy
Zaloguj się aby komentować
412 + 1 = 413
Tytuł: Potwory północnoamerykańskich jezior
Autor: Nathan Ballingrud
Kategoria: horror
Wydawnictwo: Mag
ISBN: 9788367353281
Liczba stron: 190
Ocena: 5/10
Zbiór opowiadań grozy, rozgrywających się głównie w czasach współczesnych, których bohaterami są przeciętni Amerykanie z Południa. Styl opowiadań przypomina Ruiny i zgliszcza Wellsa Towera, a większość z historii, podobnie jak w Ruinach, kończy się cliffhangerem. Jednak opowiadania są trochę nierówne i raczej nie wykraczają poza ocenę „niezłe”, jakbym miała oceniać je pojedynczo, to oceny wypadłyby następująco:
- Idziesz, dokąd cię poniesie – 5;
- Dziki Akr – 5;
- S.S. – 5,5;
- Lodowa szczelina – 5,5 (historia z największym potencjałem na oddzielną powieść);
- Potwory z niebios – 5,5;
- Wybielony słońcem – 6;
- Potwory północnoamerykańskich jezior – 5;
- Stacja pośrednia – 5,5;
- Dobry mąż – 5,5.
Spodziewałam się czegoś lepszego, a tak to raczej kolejna lektura w rodzaju "przeczytać i zapomnieć".
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
408 + 1 = 409
Tytuł: Ja, Olga Hepnarová
Autor: Roman Cílek
Kategoria: reportaż
Wydawnictwo: Afera
ISBN: 9788394169503
Liczba stron: 280
Ocena: 7/10
10 lipca 1973 roku 22-letnia Olga Hepnarová wjechała ciężarówką w grupę osób stojących na przystanku tramwajowym Plac Strossmayera w Pradze, w wyniku czego śmierć poniosło 8 osób, a 12 zostało rannych. Dość szybko okazało się, że nie był to nieszczęśliwy wypadek, jak się na początku wydawało, a zaplanowane z premedytacją masowe morderstwo, które miało być zemstą Olgi za wcześniejsze krzywdy doznane ze strony społeczeństwa. Hepnarová trafiła do więzienia i po szybkim procesie została skazana na karę śmierci. Wyrok wykonano 12 marca 1975 roku. Olga Hepnarová była ostatnią kobietą skazaną w Czechosłowacji na karę śmierci.
Przedstawienie losów Hepnarovej od czasów dzieciństwa do dnia egzekucji. Większość reportażu stanowią materiały użyte podczas śledztwa i procesu sądowego przeciwko Oldze – zeznania świadków i samej oskarżonej, sporządzone przez nią listy i notatki, opinie biegłych zaangażowanych przez sąd, świadectwa z miejsc pracy itd., jak również nieopublikowane wcześniej listy, jakie Hepnarová wymieniała z chłopakiem gdy przebywała w areszcie. Przy ich pomocy, Cílek kreśli wnikliwy portret osoby przede wszystkim głęboko zaburzonej, u której wychowanie w dysfunkcyjnym środowisku i brak w odpowiednim momencie należytej pomocy psychologicznej zaowocowały silnymi cechami psychopatycznymi i paranoidalnymi oraz głęboką nienawiścią do społeczeństwa, jak również tendencjami samobójczymi i nieumiejętnością nawiązywania poprawnych relacji z innymi. Dzięki temu, że poznajemy wersje obu stron, autorowi udało się zachować rzetelność i względny obiektywizm, co z kolei pozwala czytelnikowi samemu określić, na ile uważa Hepnarovą za ofiarę systemu, której należała się pilna pomoc psychiatryczna, na ile zaś za zbrodniarkę, którą spotkał zasłużony koniec.
W ramach ciekawostki dodam na koniec, że w 2016 roku reportaż doczekał się ekranizacji, w której główną rolę zagrała córka Olszańskiego.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
@HamsKloss https://ilij.ujk.edu.pl/trawien-i-brzezien/
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
399 + 1 = 400
Tytuł: Sydonia. Słowo się rzekło
Autor: Elżbieta Cherezińska
Kategoria: powieść historyczna
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
ISBN: 9788382027594
Liczba stron: 584
Ocena: 7/10
Żyjąca w XVI wieku w Księstwie Pomorskim Sydonia von Bork jako młoda panienka służyła na dworze księżnej Marii Saskiej. Wtedy też wpadła w oko jednemu z synów księżnej, Ernestowi Ludwikowi. Młodzi byli nawet zaręczeni. Ponieważ jednak Sydonia była tylko szlachcianką z podupadłego rodu, a Ernest Ludwik jednym z dziedziców dynastii, rodzina księcia zadziałała i do ślubu nigdy nie doszło.
Kiedy w ciągu najbliższych dekad spadkobiercy licznego wcześniej rodu panującego zaczęli umierać bezpotomnie, przypomniano sobie o odrzuconej niegdyś narzeczonej. Tak po wielu latach, już jako staruszka, Sydonia stanęła przed sądem jako czarownica, oskarżona między innymi o spowodowanie śmierci jednego z książąt. W tamtych czasach, w podobnym procesie mógł zapaść tylko jeden wyrok. Jednak śmierć wiedźmy wcale nie odwróciła niepomyślnego dla panującej dynastii biegu wydarzeń…
To było moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Cherezińskiej i na pewno nie ostatnie, bardzo dobra powieść historyczna. Autorka dość wiernie przedstawiła życie Sydonii, które więcej miało wspólnego ze Sprawą dla reportera, niż rozpowszechnioną przez XIX-wiecznych dramaturgów i Prerafaelitów romantyczną legendą o wywierającej zemstę femme fatale. Od razu też nadmienię, że autorka nie popada w drugą skrajność i nie interpretuje postaci i losów Sydonii według współczesnych standardów, robiąc z niej wojującą feministkę.
Wiernie wypada również obraz Księstwa Pomorskiego, miejsca unikatowego, gdzie niemiecka kultura i zreformowana wiara nie zdołały całkiem wymazać odległej, słowiańskiej przeszłości regionu i pamięci o słowiańskich bóstwach i upiorach. Jednak już za życia Sydonii coraz mocniej dało się odczuć wiatr dziejowych zmian, które niedługo po jej spaleniu zmiotły Księstwo z map Rzeszy.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
#memy #humorobrazkowy #nieruchomosci #takaprawda

Zaloguj się aby komentować
#memy #humorobrazkowy #pasjonaciubogiegozartu

Zaloguj się aby komentować
#memy #humorobrazkowy #czarnyhumor #tinder

Zaloguj się aby komentować
#memy #humorobrazkowy #slask #czarnyhumor

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Obejrzałam właśnie na kanale Prostracji film o dramie między Blanką Lipińską a aktorką, która zagrała Laurę w 365 dni (link: https://www.youtube.com/watch?v=g3qDpMWV_ho ) i ło Jezu, ale obie baby odkleiło xDD
DW: pod koniec kwietnia Anna Maria Sieklucka (filmowa Laura) udzieliła wywiadu dla Wprost, który, z braku większych osiągnięć w karierze aktorki, kręcił się wokół 365 dni (wywiad dostępny jest tutaj https://rozrywka.wprost.pl/11658898/gwiazda-365-dni-odcina-sie-filmu-nie-zgadzam-sie-z-jego-wartosciami.html niestety za paywallem). Sieklucka pojechała po filmie, że patriarchat i seksizm i że teraz to w ogóle by w czymś takim nie zagrała, no ale że była młoda i głupia, to zagrała.
xDD
Zacznijmy od tego, że kiedy Sieklucka przyjmowała angaż do 365 dni, książka była już, niestety, bestsellerem na polskim rynku. I była już od dawna krytykowana za romantyzowanie przemocy w związku i zachowań patologicznych. Np. na blogu Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona pojawiła się analiza całej trylogii, z dość licznymi komentarzami, dlaczego 365 dni to dzieło kiepskie i szkodliwe.
To nie był żaden scenariusz oryginalny, który wcześniej czytali jedynie scenarzysta, reżyser i producent.
Wątpliwe jest też, że aktorka dostała do ręki scenariusz, który w ciągu kręcenia filmu tak bardzo się zmieniał, że wersja ostateczna w niczym nie przypominała tej pierwotnej.
Więc no sorry, ale jakoś nie chce mi się wierzyć, że nie wiedziała, na co się pisze. Bujać to my, ale nie nas.
I te zasłanianie się wiekiem, że była zbyt młoda, żeby zrozumieć, czemu nie warto grać w tym filmie. Sieklucka sama przyznaje w wywiadzie, że w momencie otrzymania propozycji miała 26 lat. Według polskiego prawa, była więc od 8 lat jednostką w pełni zdolną do podejmowania samodzielnych decyzji. I co, naprawdę nie wiedziała, o czym ten film będzie opowiadał i na co się pisze, przyjmując role? Wychowała się w klasztorze i wyszła z niego tuż przed tym, jak dostała angaż i dlatego była taka nieświadoma świata?
Z tym, że nie wiedziała, że nagle stanie się tak popularna, to też bujanie. O ile światowy fenomen tego filmu po wrzuceniu go na Netflixa rzeczywiście był zaskoczeniem, tak w Polsce wiadome było, że 365 dni odniesie kasowy sukces, bo na seans szykowali się i fanki, i hejterzy. Więc popularność nad Wisłą była gwarantowana.
I też niech tak nie narzeka, jak bardzo jest jej źle, bo ludzie utożsamiają ją z Laurą. No wiadomo, to kiepska sytuacja, ale podobne doświadczenia ma każdy aktor, który zagrał głośną rolę.
O ile narzekania Siekluckiej idzie zrozumieć, bo mimo wszystko po występie w tych gniotach została zaszufladkowana, tak odcinanie się Blanki Lipińskiej od złej sławy 365 dni to jakiś glitch w Matrixie xDD Co to się stanęło, to ja nawet nie xDD Przecież zawsze w wywiadach tak broniła tego szitu, że tego chcą czytelniczki, że Massimo to ideał męskości, że tak wygląda prawdziwa miłość itd. Co zaszło, że jej się nagle odwidziało? Przeżyła duchowe oświecenie jak Gonciarz? Bo jeśli to reakcja na krytykę w stylu „nie no, co wy, ja przecież żartowałam, przecież to jest thriller o toksycznej relacji, to nie było na poważnie”, no to się spóźniła o ładnych parę lat.
Generalnie zachowanie obu pań przypomina mi zachowanie gwiazdek filmów przyrodniczych, które, jak już wypadną z branży, nagle doznają religijnego oświecenia i zaczynają potępiać środowisko, w którym zyskały sławę. Tylko w takie szczere spowiedzi i deklaracje post factum i tak nikt wierzy.
#przemyslenia #przemysleniazdupy #filmy #ksiazki #patologia #logikarozowychpaskow

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
379 + 1 = 380
Tytuł: Listopadowe porzeczki
Autor: Andrus Kivirähk
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
ISBN: 9788308074442
Liczba stron: 283
Ocena: 7/10
Listopadowe porzeczki to opowieść o miesiącu z życia mieszkańców pewnej estońskiej wioski, żyjących dawno temu. Usiłując jakoś przetrwać mroźną łot… estońską zimę, wieśniacy notorycznie uciekają się do kradzieży, okradając nie tylko znienawidzonego dziedzica, lecz również, a raczej przede wszystkim, siebie nawzajem. Aby ułatwić sobie zadanie, stosują różne magiczne sztuczki, jak na przykład tworzenie sobie pomagierów, których ożywiają dzięki częstemu podpisywaniu cyrografów. A że nikt nie chce iść do piekła, to i na oszukanie sił nieczystych znajdą się sposoby…
Zabawna i dość absurdalna powieść. Gdzieś przebija się vibe dowcipów o Łotyszach, choć w Estonii po śmierci trud nieskończon. Listopadowe porzeczki to lekka lektura i jeśli ktoś szuka powieści w wiejsko-fantastycznych klimatach, usytuowanej w nieco bardziej egzotycznych rejonach niż Wojsławice, to jak najbardziej polecam.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter

Zaloguj się aby komentować















