
AndzelaBomba
- 930wpisów
- 3994komentarzy
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Dora - Netflix adaptation
#memy #heheszki #humorobrazkowy

Zaloguj się aby komentować
770 + 1 = 771
Tytuł: Autobiografia. Dzieciństwo
Autor: Joanna Chmielewska
Kategoria: biografia, autobiografia, pamiętnik
Wydawnictwo: Vers
ISBN: 8371270011
Liczba stron: 318
Ocena: 7/10
Myślę, że Joanny Chmielewskiej nie trzeba nikomu przedstawiać. W latach 90. i 00. pisarka wydała siedem tomów autobiografii. Tom pierwszy obejmuje okres dzieciństwa i dorastania.
Nie jest to typowa autobiografia, raczej zbiór rodzinnych i osobistych anegdot luźno osadzonych w czasie, oraz licznych dygresji. Pierwszy tom jest napisany w charakterystycznym dla Chmielewskiej, humorystycznym i absurdalnym stylu. Dla fanów pisarki to wręcz pozycja obowiązkowa, zwłaszcza, że sporo zabawnych historyjek, jakie przytrafiały się jej samej oraz jej rodzinie, umieściła potem na kartach swoich powieści.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter

Zaloguj się aby komentować
Kiedyś to były czasy, dzisiaj nie ma czasów.
#boomer #szkola

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
743 + 1 = 744
Tytuł: Buszujący w zbożu
Autor: J.D. Salinger
Kategoria: literatura młodzieżowa
Wydawnictwo: Albatros
ISBN: 9788379859115
Liczba stron: 304
Ocena: 5/10
USA, lata 50. 16-letni Holden Caulfield zostaje wydalony z kolejnej już prywatnej szkoły. Kilka dni, które pozostały mu do momentu, gdy będzie musiał wrócić do domu na ferie świąteczne i wyjawić rodzicom prawdę, postanawia spędzić krążąc po Nowym Jorku.
Lubię Szklany klosz Sylvii Plath i sięgając po Buszującego w zbożu liczyłam na bardzo podobną powieść, tylko pisaną z perspektywy płci przeciwnej. W teorii tak właśnie było – konserwatywna powojenna Ameryka widziana oczami osoby młodej, dość cynicznej, obdarzonej doskonałym zmysłem obserwacji i poczuciem czarnego humoru. Jednak w praktyce opowieść Holdena zrobiła na mnie miałkiej, wymuszonej i bez polotu, przez co lektura szła mi jak po grudzie. Główna bohaterka Szklanego klosza miała liczne trafne uwagi na temat swojego otoczenia i amerykańskiego społeczeństwa lat 50., a u Holdena wszystko można sprowadzić do stwierdzenia „dorośli to banda kretynów i hipokrytów”. Po takim uznanym i głośnym klasyku oczekiwałam głębszych refleksji. Może myśli Holdena wydają się odkrywcze jak się czyta Buszującego w podbazie, ale w późniejszym wieku to doskonała ilustracja mema „I’m 14 and this is deep”.
Kontrowersyjny, bezpruderyjny obraz młodzieży lat 50., z którego ta książka zasłynęła, nie robi już dzisiaj żadnego wrażenia. Ba, gdyby Holdena przenieść z lat 50. do współczesnej amerykańskiej szkoły, padłby chyba trupem widząc wszechobecną degenerację młodzieży
Z jednej strony klasyk literatury, którego nie wypada nie polecić. Z drugiej strony, to w kategorii „opowieść o dorastaniu osadzona w latach 50. w USA” lepszy jest wspomniany wyżej Szklany klosz i film Ostatni seans filmowy.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter

Jednak w praktyce opowieść Holdena zrobiła na mnie miałkiej, wymuszonej i bez polotu, przez co lektura szła mi jak po grudzie.
Ale co zrobiła na Tobie - miałkiej, wymuszonej i bez polotu?
A tak serio, to wydaje mi się, że z Buszującym w zbożu jest trochę jak z Rokiem 1984 pana Orwella. Obie te książki literacko nie są wybitne i właśnie może w tym tkwi ich siła? Że w dość jasny i prosty sposób podnoszą tematykę, która z jednej strony jest istotna, a z drugiej nośna i w jakiś tam sposób dotyka lub może dotknąć każdego.
@George_Stark zrobiła wrażenie, zjadłam słowo 😛
Hmm, jak dla mnie sława Buszującego tkwi w tym, że w latach 50. wzbudzał kontrowersje, przez co z kolei przez pokolenie rewolucji '68 został uznany za classico subito. Jak sporo pionierskich książek, kiepsko zniósł upływ czasu i czytany dzisiaj w celach czysto rozrywkowych (czyli w takich, w jakich książka była wydana - wątpię, że Salinger myślał, że jego dzieło stanie się kiedyś lekturą obowiązkową) nie zachwyca. I jak pisałam wyżej, w moim odczuciu kontynuatorzy tego stylu opowiadania o dorastaniu, czyli Plath i Bogdanovich, stworzyli lepsze dzieła.
Zaloguj się aby komentować
#memy #heheszki #humorobrazkowy #koty #kuchniaazjatycka

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
721 + 1 = 722
Tytuł: Królestwo z tego świata
Autor: Alejo Carpentier
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
ISBN: 9788306034608
Liczba stron: 152
Ocena: 6/10
Akcja tej powieści rozgrywa się na Haiti w drugiej połowie XVIII w. oraz na początku XIX w. Oczami niewolnika Ti Noela śledzimy przełomowe dla wyspy wydarzenia – bunt czarnoskórych pod wodzą Mackandala, wojnę z Francuzami, wyzwolenie się kolonii, zakończone tragedią panowanie Henriego Christophe’a i początki republiki.
Mocno specyficzna książka, która pomimo niewielkiej objętości może okazać się dość nieprzystępna w odbiorze. Powód? Fragmentaryczna fabuła opisująca wydarzenia historyczne i postacie w sposób bardzo, bardzo pobieżny. Przed lekturą polecam przeczytać na Wikipedii o początkach Haiti, bo inaczej trochę ciężko się połapać w wydarzeniach.
Pobieżność fabuły rekompensują opisy, czuć klimat Karaibów. Mamy też tu sporą dawkę karaibskiego folkloru, co będzie gratką dla fanów wątków dotyczących wierzeń ludowych.
A, i uprzedzając – niestety nie ma wzmianki o polskich legionistach.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
715 + 1 = 716
Tytuł: Portret pani Charbuque. Asystentka pisarza fantasy
Autor: Jeffrey Ford
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Mag
ISBN: 9788374802864
Liczba stron: 528
Ocena: 6/10
Niniejsza książka dzieli się na dwie części: zbiór opowiadań z tytułowym Asystentka pisarza fantasy oraz powieść Portret pani Charbuque.
Powieść Portret pani Charbuque rozgrywa się w Nowym Jorku na początku ubiegłego wieku. Jej główny bohater, rozchwytywany portrecista Piero Piambo, otrzymuje zlecenie namalowania portretu tytułowej pani Charbuque. Byłaby to robota jak każda inna, gdyby nie fakt, że zleceniodawczyni nie zamierza pokazywać się malarzowi na oczy, a jedynymi informacjami, na których Piambo ma się opierać tworząc swoje dzieło, są opowieści bogaczki o jej dzieciństwie i młodości.
Jak dla mnie ta część to solidne 7/10, dobra, intrygująca historia z wiarygodnymi bohaterami.
Niestety, zbiór opowiadań już nie osiąga tego poziomu, gdybym miała oceniać go jako odrębną całość, to dałabym 5/10. Historie są nierówne, od słabych do dobrych, ale żadna nie sprawia większego wrażenia. Gdybym miała oceniać każde z opowiadań pojedynczo, to oceny prezentowałyby się następująco:
-
Stworzenie - 5;
-
Z głębi kanionu – 5,5 (ta historia miała potencjał, który imho zostałby lepiej rozwinięty i spożytkowany w formie powieści);
-
Asystentka pisarza fantasy – 6;
-
Daleka oaza – 6;
-
Kobieta, która liczy swoje oddechy – 5;
-
Reparata – 6;
-
Pansolapia – 4;
-
Miasto egzoszkieletów – 6;
-
Słodki węzeł – 5,5;
-
Coś nad morzem – 4;
-
Delikatny – 3;
-
Zombie Malthusiana – 6;
-
W drodze do Nowego Egiptu – 5 (to historia w stylu uniwersum GF Darwin);
-
Pływanie w Lindrethool – 6 (to z kolei historia z vibem filmu Ona);
-
Podwieczorek z Juliuszem Vernem – 3;
-
Jasny poranek – 6.
Całą książkę oceniam na 6/10. Szczerze, to Mag mógłby sobie darować to łączenie w jednym wydaniu powieści i opowiadań (ktoś mi wyjaśni, skąd wgl taka polityka?), wolałabym przeczytać Portret pani Charbuque bez dodatków
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter

Zaloguj się aby komentować
To w końcu jaka będzie pogoda?
#heheszki #pogoda

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
#memy #heheszki #humorobrazkowy #mapporn #australia #austria

Jakby się ktoś zastanawiał dlatego ktoś nazwał Australię jak Austrię to chodzi o "Terra Australis Incognita"
https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Terra_Australis
Nazwa Australia, odnosząca się do kontynentu, pochodzi od określenia Terra Australis, czyli Ziemia Południowa po łacinie. W dawnej Europie wierzono, że na półkuli południowej znajduje się naprawdę duży kontynent. Ostatecznie nazwa przypadła o wiele mniejszemu, niż zakładano.
@maximilianan nazwa to jest jeszcze ze staro-wysoko-niemieckiego i na polski to się tłumaczyła jako wschodnia marchia, a nie resza. Austria to był sporo mniejszy region niż obecny kraj i nie zrzeszał paru krain chociaż po ekspansji austriackiej taka interpretacja technicznie rzecz biorąc też pasuje.
Zaloguj się aby komentować












