Oczywiście, że żaden kuc nie jest z natury faszystą. Co to za faszysta co się boi państwa, masowego poboru do wojska, sympatyzuje z postkomunistycznym byłym mocarstwem i jeszcze określa się mianem wolnościowca tudzież liberała. Kuce są mentalnie zbyt infantylne i słabe by reprezentować idee faszystowskie prawdziwego zdarzenia.
@Al-3_x I właśnie takie pompatyczne pierdololo bez podstawowego zrozumienia jak działa świat jasno zdradza że mam do czynienia z internetowym teoretykiem który buduje nowy ład postując swoje wypociny na portalu że śmiesznymi obrazkami. Nie martw się cumplu wyrośniesz z tego po pierwszej konfrontacji swojej niezłomnej i bezkompromisowej woli że światem zewnętrznym.
Tak z innej beczki. Jak ci idzie narzucanie społeczeństwu swojej ideologii?
Szczerze mówiąc dyskusja o kwestie związane z płcią są co najmniej pozbawione realnego sensu z perspektywy dalszego czasu. Za podejrzewam 100 lat technologia modyfikacji genetycznej i cybernetyka rozwiną się na tyle, że wątpię by człowiek dalej przypominał choć odrobinę ludzi z którymi obcujemy na co dzień. W przeciągu 1000 lat nasze formy istnienia będą prawdopodobnie skrajnie odbiegać od tego kim jesteśmy obecnie. Jestem niemal pewien że gdybyśmy spotkali człowieka przyszłości bardziej przypominałby on nam coś by można wziąć za kosmitę. Feminizm, transseksualizm, incelyzm, prawa mężczyzn... To wszystko są idee które poruszają kwestie związane z dawnym światem. Za jakiś czas nie będą miały większego znaczenia. Radzę to po prostu przeczekać.
@Al-3_x zbytnio przeceniasz postęp technologiczny. Modyfikacje genetyczne na ludziach opanowane w pewnym, użytecznym stopniu zajmie znacznie więcej niż 100 lat.
Już jesteśmy cyborgami. Tylko nie nosimy wszczepów, a telefony komórkowe, komunikujemy się na odległość a wszelką żmudną pracę zlecamy maszynom w fabryce. Pewnie mniej fajne niż w filmy sci-fi, ale cóż.
Jak się okazuje idea Deleuzjańskiego postfaszyzmu jest łatwiejsza do wykreowania niż by się niektórym mogło wydawać. Wystarczyło zamienić jeden paradygmat na inny. W filozofii Deleuzego która mimo wszystko dużo czerpie z psychoanalizy w budowaniu tożsamości dość istotną role odgrywa dalej popęd seksualny. Zawsze jednak odrzucałem freudyzm i uważałem, że agresja jest dużo bardziej pierwotnym i ludzkim czynnikiem warunkującym nasze zachowania. W sytuacjach gdzie człowieka nie obowiązują żadne normy to takie jak wojna czy rewolucja, jednostka ludzka pokazuje często swoje oblicze jako potwór. Ostatni konflikt pokazał, że nawet gwałt nie służy wtedy zaspokojeniu popędu seksualnego lecz wynika z potrzeby złamania drugiego człowieka co okazuje się być dużo silniejszym pragnieniem. Człowiek skrycie pragnie wyzwolenia, ale na jego drodze zawsze będą stały inne jednostki. W takim ujęciu władza i wolność to synonimy. Przed tym ostrzegał Hobbes gdzie sytuacja permanentnego wyzwolenia oznaczałaby wojnę wszystkich ze wszystkimi i Dugin który zapowiadał narodziny nowego faszyzmu. Faszyzmu gdzie głównym podmiotem sprawczym będzie wyzwolony od wszelkiej moralności sadysta. Na szczęście dostrzegam w ludzkiej egzystencji jeszcze bardziej pierwotne doświadczenie inspirowane dziełami Lovecrafta i filozofią Heideggera, a mianowicie trwogę.
Każda ideologia ma swoją grupę docelową. Ideologia która nie reprezentuje interesów jakiejkolwiek organizacji, społeczności czy klasy jest niepraktyczna, a co za tym idzie duchowo martwa. Istnieje jedynie w formie czystej intelektualnej abstrakcji. Gdybym miał wybrać grupę docelową dla mojej własnej ideologi to najprawdopodobniej byliby to narodowcy. Zarówno mówię tu o nacjonalistach katolickich, pogańskich czy świeckich. Drugą grupą byliby zawiedzeni socjalizmem lewicowcy. To idealny materiał na narodowego bolszewika. Żartem można wspomnieć, że Mussolini jak i wielu faszystów też zaczynało jako socjaliści. Mówię tu oczywiście o socjalistach z krwi i kości, a nie wielkomiejskiej, snobistycznej i kawiorowej lewicy. Konserwatyści krytycznie oceniający kapitalizm też są mile widziani. Kuce czy różnego rodzaju inni wolnościowcy zdecydowanie odpadają.
Kwestie tego czy Max Kolonko był wcześniej spoko gościem, a potem mu odwaliło uważam za co najmniej dyskusyjną. Rzeczywiście nie wypowiadał wtedy szalonych teorii o Nemezis, nie udawał prezydenta i jego sposób komentowania rzeczywistości nie był tak chaotyczny, a raczej profesjonalny jak na doświadczonego dziennikarza przystało. W tym jednak rzecz. Kolonko miał charyzmę i doświadczenie jako dziennikarz, były korespondent, publicysta i prezenter. Wiedział jak przemawiać do ludzi w taki sposób by wzbudzić ich zainteresowanie i wydawać się przekonującym. Wiedział też jakie tematy będą dla ludzi chwytliwe i jak je dobrze sprzedać. Sam w końcu powtarzał zawsze, że telewizja to jest biznes, a on był dobrym showmanem. Same jednak treści to już inna sprawa. Gdy lepiej się bowiem wsłucha w to co mówił we wcześniejszych materiałach tym bardziej można się przekonać, że nie mieliśmy do czynienia z jego późniejszą skrajną zmianą osobowości co bardziej odrzuceniem pewnej fasady którą na siebie nałożył w początkach swojej kariery internetowej. Owszem nie próbował się wtedy bawić jeszcze w filozofa odkrywającego tajemnice wszechświata. Zdecydowanie jednak miał tendencje głosić narracje już wtedy sprzyjającą Rosji. Na dowód wystarczy przytoczyć kilka jego filmów.
"Putin człowiekiem roku" gdzie kreuje już stały aż do czasów tej wojny wizerunek Putina jako genialnego stratega i geopolityka (nie tylko w tym filmie to robił, ale tutaj najmocniej się na tym skupiał.
O częstym krytykowaniu i podważaniu kompetencji UE nawet nie wspominam. Nie nazwałbym go wtedy może szaleńcem jak teraz, ale zdecydowanie był kimś kto sprzyjał ruskiej narracji na prawicy podobnie jak Konfederacja robi to obecnie. Ogólnie to może nawet dobrze, że mu odbiło i stracił posłuch. Inaczej w czasach wojny mógłby być dużo bardziej niebezpiecznym człowiekiem głoszącym propagandę Putina.
@Al-3_x Niedawno odsłuchałem podcast o maxie, gdzie prowadzący przedstawili jego działalność zaczynając od jego młodzieńczych lat i powiedziałbym, że odjebało mu konkretnie jeszcze gdzieś na początku pierwszej dekady 21. wieku. Z takich symptoów odklejki zaliczyłbym:
uważanie się za strasznego jebakę, któremu kobiety wskakują do łóżka,
wysyłanie swojego materiału do stacji telewizyjnych tak, aby był on trudny do przeprocesowania,
unikanie wywiadów, jeśli nie miał kompletnej kontroli nad ich treścią,
kreował się na biznesmena z wielką kasą i własnym studiem produkcyjnym, a w swoich filmach sam był operatorem kamery (nie ma też pewności, że pewna kobieta, która rzekomo dla niego pracowała była prawdziwą osobą),
myślenie, że ma tak znany i poważany, że jest w stanie bez problemu zamówić sesję w playboy'u (wg. niego Joanna Krupa kontaktowała się z nim by ten jej pomógł się wypromować)
Jak chcesz sam to sobie obczaić to znajdź kanał na yt lub spotify o nazwie podcastex
Błąd polega na tym, że geopolityka, nawet "błędna" to nie jest ten sam poziom szurstwa w pokroju Alex Jones. To jakieś 3-4 hierarchie a między nimi to są np. rządowe psy-opy czy NWO.
Nie sądzę mimo wszystko by Chiny całkowicie porzuciły Rosję. Prawdą jest, że Rosja nie ma im zbyt wiele do zaoferowania ani gospodarczo ani nawet militarnie jak się okazało. Prawdą jest też, że Chiny starają się wyprzeć wpływy Rosji z Azji centralnej, a sama wojna jest im ogólnie nie na rękę (patrz nowy jedwabny szlak). Chiny boją się też sankcji i ogólnie ekonomicznie są bardziej związani z zachodem niż Rosją. Geopolitycznie jednak powoli szykują się do rywalizacji z USA. Chiny mogą się obawiać, że jeśli Putin przegra wojnę to zastąpi go ktoś inny kto będzie dużo bardziej prozachodni. USA z chęcią użyłyby Rosji jako narzędzia do walki o wpływy w Azji z Chinami. Mimo wszystko Chiny wiedzą, że lepiej mieć na północy niekompetentnego sojusznika niż prozachodniego wroga. Są wiec trochę między młotem, a kowadłem.
@ZygoteNeverborn Nie no akurat Chiny jak do tej pory umiały się wykazać sporym pragmatyzmem na przestrzeli lat. W końcu to oni są teraz drugą gospodarką świata, a nie Rosja.
@Al-3_x Pragmatykami to byli Deng Xiaoping (do którego mam jednak spory szacun mimo Tiananmen) i Jiang Zemin, Xi jedzie na tym co oni wypracowali i dla mnie wygląda na zwykłego zamordystę, jak Putin.
Cokolwiek się powie ciężko powiedzieć co myślą Chińczycy, oni mają własne interesy, sama wojna jest im na niekorzyść bo sami tam robili interesy i z Ukrainą i z rosja natomiast jak dla mnie wygląda że oni starają się pokazać że coś robią ale to dla nich jest mimo wszystko odległy konflikt i mają inne sprawy