#zafirewallem

32
2753

Dzień dobry drodzy Kawiarenkowicze!


Oto dobiegła końca CVI - 1101010 - 6A - 106 - sto szósta edycja #nasonety pod tytułem: "na krzywy ryj".

Trochę spóźnione podsumowanie, ale całkiem z mojej winy. Nie słyszałem natomiast narzekań czy gróźb w moją stronę, za co jestem niezmiernie zaskoczony. No może nie do końca zaskoczony ale cieszę się, że nikt nie wyciągną scyzoryka, nie podpalił mi domu i ciała nie wrzucił do Wisły.


W tej edycji wzięło udział aż czterech uczestników, którzy stworzyli pięć wspaniałych dzieł. Za co serdecznie dziękuję.

Chronologicznie:


Freaky slang fr fr - by @Piechur
Wspaniały sonet o nowomowie młodzieżowej, której jak twierdzi autor nie rozumie i ostro krytykuje. Uniwersalne jest niezrozumienie między pokoleniami. Stąd często nasza pogarda i niechęć do aktualnej młodzieży. Samo się ciśnie na usta: Kiedyś to były czasy, teraz już nie ma czasów. Najgorsze co można powiedzieć o młodzieży to to, że już do niej nie należymy.


Obsrał mnie ptak - by @splash545
Jak to klasyk mawiał: wena i sraczka przychodzą z nienacka. Nasz naczelny duchowny, tym razem sięgnął po wenę z dnia codziennego. Tyle się w okuł nas dzieje i nie zauważamy piękna otaczającego nas świata. Wena spadła z nieba na naszego Pajonka, dosłownie i w przenośni.


Turecka klątwa - by @Piechur
Cytując komentarze pod tym utworem: "Piękny kawiarenkowy klasyk!", "Ale wielgachny", "Takim to zabić można..."
Także tutaj wena przyszła nagle, tym razem od strony przewodu pokarmowego. Trochę figlarnie, trochę dosadnie autor opisuje nam piękno dnia codziennego. Jak to wiemy jakie będą konsekwencje naszych działań na które jesteśmy gotowi.


Gorzowska piętka - by @George_Stark
Autor wraca ze swoim ulubionym tematem Gorzowskim. Ale tym razem widać, że ogień jest już tematem trochę znużony, więc zaprasza swoich odbiorców do podróży przez połączenie dwóch plag bożych. Może następnym razem dostarczy nam utworu z trzema plagami?


Ballada o nocnych kochankach - by @fonfi
W tym utworze nasz wierszokleta wypłyną do równoległego świata, gdzie przewrotnie pogardą cieszy się czosnek. Skąd taki wybór tematu? Chciał nas zaskoczyć? Chciał nam pokazać wywrotowy świat niechęci do czosnku i kebaba? Prawdopodobnie nigdy się nie dowiemy. Natomiast na pewno zaszokował publiczność.


Z tych pięciu utworów, jeden musi wygrać. Jako, że nie zrozumiałem nawet połowy treści tego utworu to najprawdopodobniej jest najmądrzejszy i dlatego to Freaky slang fr fr autorstwa @Piechur wygrał tę edycję.
Jury gratuluje serdecznie zwycięzcy, życzy smacznych kebabów i wesołych świąt.


#nasonety #zafirewallem #podsumowanienasonety

Serdecznie gratuluję!


.

.

.

.

.

.

.

.


koledze @CzosnkowySmok pięknej edycji i równie pięknego podsumowania. Koledze @Piechur po prostu współczuję.


Kolego @Piechur! Gdzie jest mem z okazji zwycięstwa?!

Najgorsze co można powiedzieć o młodzieży to to, że już do niej nie należymy.

@CzosnkowySmok chyba Ty

I jeszcze raz dzięki za edycję i wnikliwe nas podsumowanie.

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry wieczór się z Państwem,

Jako że koledzy @CzosnkowySmok i @splash545 wywarli na mnie coś w rodzaju presji, a ja pod wpływem tej presji nieopatrznie zobowiązałem się do wzięcia udziału w bieżącej edycji #nasonety, to niewypada mi się teraz z tego zobowiązania nie wywiązać. No więc niniejszym się wywiązuję i do edycji swój akces zgłaszam. A zgłaszam go poniższym utworem wierszowanym.


Ballada o nocnych kochankach


Do góry spojrzałem, w niebo nad głową,

W gwiazdy co świecą nade mną i tobą,

I zapragnąłem pod gwiazd tych mruganiem,

Do piersi się twojej przytulić, kochanie.


Jednakże dekolt twój pełny i bujny,

Niewiarygodnie miał wygląd niechlujny,

Bo upaprany był breją różową,

Co woń roztaczała wyraźnie czosnkową.


Kebaba zjadłaś przed randką jak mniemam,

I teraz oddechu złapać jak nie mam,

Gdy usta otwierasz do całowania.


Przez wybór ten niezbyt fortunny dania,

Libido moje do domu umyka,

By siebie samego pod kołdrą dotykać.


#zafirewallem #nasonety

@fonfi no mi stanął już w szóstym wersie a przy ósmym to ooo panie.

Natomiast skończył się ten sonet zupełnie inaczej niż się zapowiadał xD

Zaloguj się aby komentować

Do krojenia ziemniaków scyzoryk kielecki

Zaciął mnie w palucha na sposób zdradziecki

Zabarwił majonez, Roleski nie Winiary

Teraz żona kroi, ja sączę browary.

@splash545

Sielska scena zakupowa


Do sałatki kupiony majonez najlepszy - Kielecki patrzy się smutno z półki jego rywal zdradziecki

skład szatański ma na etykiecie ten Winiary

w koszu sklepowym wesoło obijają się browary

Pomorski lepszy jest niż Kielecki

To sama prawda, nie pomysł zdradziecki

A sama chemia o nazwie Winiary

Wali wątrobę gorzej niż browary

Zaloguj się aby komentować

Jest chyba w grudniu coś magicznego, choć ta magia raczej wydaje mi się czarna (albo może szara, zważywszy na polską paletę barw?) niż biała. Niemniej, trudny jest ten grudzień, a grudniowy trud objawia się u mnie między innymi tym, że jakoś nie potrafię ułożyć nic sensownego do wiersza zadanego (choć od rana próbuję!). Ciągle wychodzi mi jednak inaczej.


W związku z powyższym, chciałem zaprezentować Państwu w ramach tagu #wolnewiersze jeden z takich wytworów, który powstał w czasie tych prób; wytwór, który, co prawda, nie rymuje się z niczym, ale przynajmniej zanurzony jest we wszystkich głównych nurtach (ściekach?) naszej kawiarenki #zafirewallem. No i przy okazji, z racji tematyki, składam za jego pomocą Państwu świąteczne życzenia, bo później może na to albo nie być albo czasu, albo nie być natchnienia (albo nawet obu naraz):




Gdyby miał zostać świętym Mikołajem


Na szczęście do szczęścia nie trzeba wiele –

ot: buteleczka, a w niej bimberek;

więc, gdyby to ja miał być Mikołajem,

wrzucałbym ludziom przez komin zajzajer.


Choć wiąże się to z pewnym problemem:

w spadku swobodnym jest przyspieszenie:

gdy prezent będzie przez komin spadał

to grawitacja prędkość mu nada,

a masa razy kwadrat prędkości

jest mniejsza od szkła wytrzymałości

bowiem butelka, choć twarda – krucha,

więc się wyleje z niej berbelucha

i żal samogonu bardzo by było

gdyby „rozlało” zamiast „wypiło”

przyszło określić mi jego stan.


Dlatego właśnie, zsiadając z sań,

opuszczę spodnie, w komin nasram

i sam samogonem się będę zachwycał

pijąc w grudniowym świetle księżyca.


***


A później, jak to po alko, nadejdzie chcica:

przed mrozem ochronię się kremem Nivea

i zwalę na dachu se renifera.




WESOŁYCH ŚWIĄT!

Zaloguj się aby komentować

Uwaga uwaga drodzy kawiarenkowicze #zafirewallem!


Przedłużam zgłoszenia #nasonety do dzisiaj do późnego wieczora.


Liczę, że wena jeszcze nawiedzi wasze zmysły.


A tu słowa rymy do naszej zabawy:


sobą

głową

odpuszczanie

zasypianie


wspólny

spójny

tobą

Syzyfową


mam

dostałam

odpuszczania


czekania

małych

strzępkach

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry wieczór się z Państwem,
Ale że ja? Umawialiśmy się przecież, że miała być koleżanka @Umypaszka! Ale niech już będzie, zapraszam:

Temat: Czar świątecznych zakupów

Rymy: szale - tłumie - doskonale - umiem


Zasady:

  • Masz podany temat i rymy

  • Układasz wierszyk mniej więcej zgodny (albo i nie) z tematem i podanymi rymami

Have fun

#naczteryrymy #zafirewallem

Mój mózg w cały berserkerskim szale

na całe szczęście skutecznie to tłumie

a kamufluje się tak doskonale

że nawet do kasjera uśmiechnąć się umiem

Zaloguj się aby komentować

Nie wgłębiając się w szczegóły, przeszliśmy z moim mężem @couriouskiwi ciężki okres w życiu. I choć męczą nas stare demony, to mój inżynier poeta podtrzymuje nas przy życiu. A ponieważ jego ostatni utwór ma charakter dość uniwersalny, to chciałabym się z Wami nim podzielić. Nie bez powodu - droga społeczności hejto, Wy również nam pomogliście, stając się jednym ze stałych elementów naszego wspólnego życia, za co serdecznie dziękujemy.


Fraszka o kociołkach


12 Na tym przeokrutnie przekarmionym świecie,

12 gdzie nadal każdy trwa jako głodu dziecię,

12 niespodziewanie w kuchni się spotkaliśmy,

12 i gotować razem postanowiliśmy.


12 Mieszając w kociołkach mariażu naszego,

12 szukaliśmy przepisu doskonałego.

12 I choć tworzyliśmy potrawę niezwykłą,

12 po latach poczuliśmy wonność przeprzykrą.


12 Wielu już na naszym miejscu się poddało,

12 lecz nam kunsztu kucharskiego wystarczało,

12 że choć danie zadziwiająco zmienione

12 to kociołki nadal pozostają nienowe


14 Słuchajcie wszyscy bo morał tej fraszki jest taki,

14 Że życie jest jak potrawa co się zawsze zmienia,

14 A nasz związek to kociołki co na pokolenia


#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

1724 + 1 = 1725


Tytuł: Przygody lorda Ślizgacza

Autor: Bruce Dickinson

Tłumacz: Wiesław Marcysiak

Kategoria: literatura piękna

Ocena: 7/10


#bookmeter


***


Kerczum, kerczum, kerczum, pss, kerczum, kerczum, pss.


Pan Bruce Dickinson. Absolwent historii na Queen Mary University of London i doktor honoris causa tejże uczelni, choć w dziedzinie muzyki jednak. Licencjonowany pilot samolotów, szermierz, prezenter radiowo-telewizyjny no i obdarzony wspaniałym głosem wokalista bez którego (moim zdaniem) zespół Iron Maiden w ogóle nie ma sensu. Człowiek energiczny, charyzmatyczny i po prostu ciekawy. Nic więc dziwnego, że, kiedy dowiedziałem się, że nakładem wydawnictwa SQN (co prawda w roku 2017, ale ja nie należę do ludzi przesadnie dynamicznych) ukazała się na polskim rynku jego autobiografia, to zachciało mi się ją przeczytać. Coś jednak poszło nie tak.


Pan Bruce Dickinson mówi płynnie w dwóch językach: po angielsku (to jego język ojczysty) oraz po francusku. Po lekturze Przygód lorda Ślizgacza, powieści ukończonej w roku 1987, naszła mnie taka refleksja, że szkoda, że wśród jego rozlicznych zainteresowań nie znalazł się język polski. Wydaje mi się, że mógłby wówczas z powodzeniem dołączyć do naszej wspaniałej kawiarni #zafirewallem, bo poruszane w jego powieści tematy okazały się być wyjątkowo zbieżne z naszą twórczością. Książka opowiada bowiem o sprawach, które są człowiekowi (i ptakom) najbliższe, a więc o seksie i defekacji (kolejność przypadkowa). No i jeszcze trochę o chciwości.


Tematy te, podniosłe i ważkie, przedstawione są w krzywym zwierciadle groteski o krzywiźnie dokładnie takiej, jaką bardzo lubię, a w temacie krzywizn groteskowych jestem niezwykle wybredny. To oczywiście nie jest literatura najwyższych lotów, podejrzewam zresztą, że nie taki był zamiar autora. Sam pan Dickinson we wstępie przyznaje, że powieść powstawała w hotelach w czasie trasy koncertowej. Czuć w tym tekście zabawę i radość autora, która czytelnikowi (jeśli tym czytelnikiem jestem ja) mocno się udziela i chyba właśnie o to w tym wszystkim chodziło. Oczywiście, można wykonać kilka wolt alegorycznych i znaleźć w tej powieści jakieś prawdy uniwersalne albo inne trafne obserwacje (w zasadzie to można tam znaleźć wszystko co się chce, jeśli tylko chce się tego wystarczająco mocno i potrafi się wyszukiwać nieoczywiste – a czasami nielogiczne – skojarzenia, ale tak to się da z każdą książką przcież). Można też na przykład utożsamić się z którymś z bohaterów. To ostatnie spotkało mnie w czasie lektury i to na dodatek już w pierwszym rozdziale! I nie chodzi nawet o to, że lord Iitam chodzi w pończochach i jest prawiczkiem, ale powieść zaczyna się od tego, że rzeczony lord Iitam, główny (chyba) bohater, ma pewien problem, a problemem tym jest brak pieniędzy. No i jak się tutaj w taką powieść nie zaangażować?


Lord Iitam, dwudziesty piąty dziedzic Findidnann, nie poddaje się jednak (działanie bohatera bez względu na przeciwności – samo mięsko literatury!) i organizuje tradycyjne w swojej familii polowanie na kuropatwy (z powieści można również dowiedzieć się jakie te kuropatwy są okropne! – walor edukacyjny). Zaprasza na to polowanie trójkę swoich przyjaciół z dawnych lat, którzy przybywają z żonami (cudowne kobiety!; sami przyjaciele zresztą też niczego sobie) i właśnie w ciągu tych niecałych dwóch dni rozgrywa się cała akcja powieści (coś jak W kręgu Crome pana Aldousa Huxleya), która opiera się na rozmaitego typu akcjach z zaangażowaniem tych części ciała, o których bardzo obrazowo lubił pisać pan Charles Bukowski. A na koniec

---- SPOILER! ---


.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.


wszyscy umierają. No, prawie wszyscy, bo sam lord Iitam i Lokaj niestety przeżywają, ale tę małą niedogodność autor rekompensuje czytelnikowi stylem, w jakim umierają pozostali bohaterowie, więc mogę mu tę nie do końca satysfakcjonującą końcówkę wybaczyć.

93e3abfd-8941-4e69-bab5-3d88df609aaf

Zaloguj się aby komentować

Nie miałem czasu podziękować koledze @fonfi za wspaniałą poprzednią edycję. Nie miałem czasu pogratulować koledze @CzosnkowySmok zwycięstwa we wspaniałym stylu (a także ogromnego, choć ukrywanego talentu – tak duży talent chyba trudno jest ukrywać?). Nie miałem nawet czasu napisać sonetu gorzowskiego, co nadrabiam teraz, tak jak i dwie wymienione wcześniej zaległości:


***


Gorzowska piętka


Nad Odrą gorącą, rzeką ogniową

radni zajęli się urzędową

sprawą i radzić poczęli o nazwy zmianie

żeby miast „Gorzów” dać „Głodowanie”


Nie byłby to żaden powód do ujmy,

radnych motywy pojąć spróbujmy,

bo gdy spłonęła piekarnia „Chlebowo”

Gorzów śmierć poznał. I to głodową.


Spłonęła. Żaden nie zjawił się strażak Sam,

a po dwóch latach stanął u bram

bohater, co podjąć chciał się wypiekania.


Nie koniec to jednak był głodowania

bo chleb zwęglony wychodził mu cały:

ot taki punkt słaby – gorzowska piętka.


***


#nasonety

#zafirewallem

@George_Stark "gorzowska piętka" - urocze A za edycję dziękuję, ale jej wspaniałość jest wynikiem tylko i wyłącznie wspólnego wysiłku i przede wszystkim zaangażowania

Zaloguj się aby komentować

Wąsata moda wzdryga i trzęsie moim ciałem.

Gdy świat utonął w dziwacznych zupek ferworze.

Tomków już nie poznaję, tagi śledzić przestałem,

Zoombie-twarogo-kalipsę zesłałeś nam boże!


*Poniżej interpretacja od Gemini... Tak Was widzi ejaj! xD

527e2e80-cbb1-477c-9397-f9b41afef32b

Zaloguj się aby komentować

**Nasłuchałem się Gurala **

Niebo rozdarte mimo że nie ma chmur Patrzę wgłąb kosmosu, tam śmieją się gwiazdy Zamiast zjeść grzyba przytuliłem drzewo Husaria przy mojej to przykład lekkiej jazdy

Jemioła ginie, kiedy ogniem drzewo spłynie Zjeżdża po linie, by z deszczu znaleźć się w rynnie W tym całym młynie tylko cwaniak się wywinie Wnioskuję po minie, że na szyi masz dynię

Pole zarosło mchem, wieszcz zarósł wierszem Wszystko na swoim miejscu, i ja żywy jeszcze Łapię leszcze na zanętę z robaka Pogoda taka, straszysz d⁎⁎ą zza krzaka

Patrzę w lustro, widzę światło tira Biorę wody wira, pewnie śmierdzi mi gira Piszę bez sensu, artyści powiedzą, że sztuka To dla was nauka, nie zawsze się otwiera, gdy stuka

Wolam @splash545 - pa, jak Gural prawie, tym razem nawet bliżej xd

#zafirewallem #tworczoscwlasna #poetolitosci

Poeto, litości - pamiętaj o społeczności.

Zaloguj się aby komentować

Siema,

#diriposta na utwór di proposta w konkursie #nasonety


Turecka klątwa


Zwinięte ciasto z wkładką wołową

Schowane w folię aluminiową

Długie i grube niczym przedramię

Dla niejednego jest to wyzwanie


Ostry sos ból wywoła podwójny

Taki ciąg zdarzeń jest wszakże spójny

Bo kto pcha kebab w jamę gębową

Ten później kibel trzyma kurczowo


I mimo, że te konsekwencje znam

To i tak w mig już do Turka gnam

Taka jest cena za boskie doznania:

Rzut bolesnego, piekącego srania


Lecz życie składa się z decyzji śmiałych -

Nie można tylko majtek nosić białych


#zafirewallem #poezja #tworczoscwlasna #konkurs

a7cf796d-7ad7-4e97-8f04-b3049aa7c0e3

Zaloguj się aby komentować

Drodzy mili,

Uznaniem waszym wygrałem.

Przedstawiam grzecznie dzisiejsze zadanie.

A zatem:


Temat: złamany ząb

Rymy: getry - metry - masz - twarz


Zasady:

  • Masz podany temat i rymy

  • Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z podanymi rymami.

  • Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejnosci

  • Szerzysz radość z tworzenia

  • Et voilà


#naczteryrymy #poezja #tworczoscwlasna #zafirewallem Nie zapomnij o społeczności bo ta zapomni o Tobie.

Oto kamień zawinięty w getry

taka broń ma zasięgu ze dwa metry

chyba że się zakręci za bardzo, o masz!

obkręciła się wokół głowy i przywaliła w twarz!

Ból taki że zrolowały mi się getry

A wrzask słyszany był na kilometry

W sałatce kamyk trafił się, no masz

Do dentysty pędzę trzymając się za twarz.

Zaloguj się aby komentować

Obsrał mnie ptak


Ptak mnie osrał i dobrze, bo nie byłbym sobą

gdybym się odniósł do tego nerwowo.

Wpierw usłyszałem nad głową krakanie,

po chwili kleks skapnął na me ubranie.


No trudno, widocznie nie byłem zbyt czujny.

Nie wymskła się 'k⁎⁎wa', więc mogę być dumny.

Nie będę też płakał nad swą garderobą,

bo przecież nie jestem płaczliwą osobą.


Rozumiem, że sra ptak, bo też czasem sram.

Gdyby Bóg nie zezwalał, nie tak świat by działał.

To gówno jest nauką dla akceptowania -

refleksję przyniosło i stan zadumania.


Bo żywot człowieka też bywa gówniany

i wnet nagle pęka jak w Jelczu dętka.

#nasonety #zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Siema,

#diriposta na utwór di proposta w konkursie #nasonety




Freaky slang fr fr


Mam problemy z nową

Młodzieżową mową

Wkurza niesłychanie

Dziwne to gadanie


Język to niechlujny

I choć jestem czujny

To nie każde słowo

Ogarniam swą głową


Lowkey mało kumam

Delulu odczuwam

Brainrot mam z przegrzania

Od szpontu szukania


Nie oszukam włosów białych -

Jestem na to już za stary




#zafirewallem #poezja #tworczoscwlasna #konkurs

Zaloguj się aby komentować

Zapraszam do #zafirewallem na codzienne #naczteryrymy , czyli konkursu, w którym #poezja musi trzymać gardę. Propozycja na dziś:


Temat: Międzygalaktyczny stolec

Rymy: leci - chmura - świeci - dziura


Powodzenia!


Zasady:

  1. Układamy wierszyk na cztery zwrotki z zadanymi rymami w podanej kolejności (albo i nie).

  2. Wierszyk ma być na zadany temat (albo i nie).

  3. Między 20:00 a 21:00 dnia kolejnego osoba lub osoby, które zdobyły największą liczbę piorunów, zamieszczają pod tagiem swoje propozycje na temat i rymy (albo i nie, wtedy ktoś inny pewnie ogarnie).

e79e8d38-c2a9-4aaf-bf24-72afebf4217d

Cóż to za dziwny kopczyk leci

Sunie po niebie niczym lekka chmura

Ma glanc jak po kawie - ni to błyszczy ni świeci

Gigantyczna musiała wydalić go dziura

Statek skurwoli poprzez kosmos leci

A za nim fekalii rozciąga się chmura

Radioaktywna że w ciemności świeci

Może ją zassa jakaś czarna dziura.

Zaloguj się aby komentować

Hej ho @cebulaZrosolu ! Potwierdzam dotarcie paczki. Dziękuję bardzo i jest mi niezmiernie miło

Puławski magnes zagościł już na lodówce.

Nie będę kłamał, nie wiedziałem gdzie leżą Puławy, musiałem sprawdzić

Może kiedyś będzie mi dane odwiedzić to miasto!

Dziękuję jeszcze raz za prezent i za organizację zabawy!


#zafirewallem #naopowiesci

4093a1e3-7197-446e-89e4-0972ddce53ea

Zaloguj się aby komentować

Drodzy mili,

Uznaniem waszym wygrałem.

Przedstawiam grzecznie dzisiejsze zadanie.

A zatem:


Temat: pogrom świń

Rymy: malec - palec - łóżko - serduszko


Zasady:

  • Masz podany temat i rymy

  • Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z podanymi rymami.

  • Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejnosci

  • Szerzysz radość z tworzenia

  • Et voilà


#naczteryrymy #poezja #tworczoscwlasna #zafirewallem Nie zapomnij o społeczności bo ta zapomni o Tobie.

Na profilu cyc, z tyłu czai sie malec

Weźmie całą rękę jeśli dasz jej palec

Drogę zna, do portfela przez łóżko

Zostanie ci franca i złamane serduszko.

Zaloguj się aby komentować

998 + 1 = 999


Ktoś zrobił film o #zafirewallem , no nie wytrzymie. Zapraszam do #piechuroglada

----------

Tytuł: Dead Poets Society

Rok produkcji: 1989

Reżyseria: Peter Weir

Kategoria: #dramat

Czas trwania: 128 min

Moja ocena: 7/10


Nowy nauczyciel angielskiego w prywatnej szkole, która kieruje się zasadami dyscypliny i tradycji, próbuje z pomocą poezji przekazać swoim uczniom idee samodzielnego myślenia, kwestionowania zasad oraz podążania za głosem serca.


Z racji tego, że młody wilk, który we mnie hasa, coraz bardziej zarasta starym grzybem, mam inne spostrzeżenia związane z tym filmem, niż kilkanaście lat temu, gdy oglądałem go po raz pierwszy. Z jednej strony ogólna idea i przekaz w dalszym ciągu są mi bliskie, z drugiej jednak - postać nauczyciela Johna Keatinga nabiera w moich oczach coraz bardziej negatywnych cech. Jakkolwiek jestem w stanie zrozumieć naiwność młodych uczniów oraz ich małe/duże problemy związane z wkraczaniem w dorosłość, tak od dorosłego właśnie oczekiwałbym jednak większej wyobraźni. Opowiedziana historia jest w gruncie rzeczy bajeczką, momentami mocno prostoduszną (klub poetów przedstawiony jako coś innego niż totalne frajerstwo, L-O-L), jednak nie jest jednowymiarowa i w czynach każdej postaci jesteśmy w stanie odnaleźć jednak jakiś sens, bohaterów możemy zrozumieć - i to uważam za duży atut, bo pozwala na szeroką dyskusję. Zagrane fajnie, ciekawie było zobaczyć te młode, ale znane twarze. Polecam odświeżyć sobie ten obraz tym, którzy oglądali go w szkole, i zwrócić uwagę, czy nastąpiła zmiana perspektywy.


#filmy #kino #filmmeter

b95f4b1e-c013-47c1-a946-b3537ca61b70

@Piechur To w ogóle ciekawe doświadczenie, konfrontacja z takimi tytułami po latach - mi podoba sprawa przydarzyła się gdy na AFF poszłam odświeżyć sobie "Lot nad kukułczym gniazdem"

Zaloguj się aby komentować

Ponieważ nikt ze zwycięzców nie wykazuje aktywności to w zastępstwie ja coś zaproponuję.


Temat: Związki międzyludzkie

Rymy:

zawiły

kościele

gniły

fawele


Zasady:

  • Masz podany temat i rymy

  • Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z tymi rymami.

  • Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejności.

  • Szerzysz radość z tworzenia

  • Piorunujesz jak najęty

  • Wiersz z największą ilością piorunów do 20:00 wygrywa, a jego autor wrzuca własny temat i rymy

#naczteryrymy #zafirewallem #poezja #tworczoscwlasna

Tym razem nie zdążyli przenieść do innej parafii


I choć plan był to mocno zawiły

zemsta dokonała się w kościele

siłą ognia został wycięty rak zgniły

strzelaniny nie powstydziłby się fawele

Zaloguj się aby komentować