289 261 + 65 = 289 326
Przebiegła sobie przede mną i czmychnęła w krzaki, ale udało mi się ją znaleźć. Całkiem spory bazyliszek;)
#szosa #rower
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

289 261 + 65 = 289 326
Przebiegła sobie przede mną i czmychnęła w krzaki, ale udało mi się ją znaleźć. Całkiem spory bazyliszek;)
#szosa #rower
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
286 335 + 134 = 286 469
Dziś było piękne lato, takie z pachnącymi sosnami i bezchmurnym niebem. Gdzieś wyżej rzecz jasna zalega śnieg, czyniąc widoki ładniejszymi, co wszystko raz było idealnym dniem na zajechanie się w trupa:)
#szosa #rower
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
282 992 + 50 = 283 042
Niedzielne pisiont na #szosa. W jedną stronę jak za darmo, bo z wiatrem, a w drugą stronę jak za darmo, bo na kole u Pan @Mordi. (。◕‿‿◕。)
#rowerowyrownik #rower

Zaloguj się aby komentować
281 326 + 28 = 281 354
Jeszcze gdy była sobota wieczór, to był tam taki @Mordi, i my jechaliśmy na rowerach, najpierw do Skwierzynki, potem na przystań w Jamnie, i potem jeszcze pojechaliśmy do biedronki na zakupy, i po drodze do domu wtedy jeszcze, już do domu pojechaliśmy.
#rowerowyrownik #rower #szosa

Zaloguj się aby komentować
278 920 + 3 + 107 = 279 030
Kolejna trasa na ukojenie nerwów po ciężkim tygodniu, czyli niedzielna seteczka przez zadupia i pustkowia na północ od Szczecinka, tym razem na #szosa. Niby całość objechana z wiatrem, ale trochę się zmachałam.
Square: 16x16
Cluster: 505
Tiles: 3869 (+22)
#rowerowyrownik #rower #kwadraty #100km (nr 4)

Osiągnięcie
przyznane bez zbędnych emocji.
Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats
A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Zaloguj się aby komentować
274 437 + 26 = 274 463
Świąteczna godzinka na #szosa. Wiater w okolicach 10 m/s, ale za to aż 16°C ciepełka i wyrobiliśmy się przed deszczem.
#rowerowyrownik #rower

Zaloguj się aby komentować
Jakiś czas temu wrzucałem wpis o tym, ile można przejechać rowerem w rok, a dzisiaj będzie o tym, ile można przejechać w tydzień.
No więc tak, tldr: na pewno 3826,47 km.
Brytyjski kolarz #ultra Alex McCormack przez 7 dni jeździł przez ok. 18,5h/dobę, po okolicach Koblenz w Niemczech. Co istotne, rekord jest świeży, więc przyszło mu jeździć deszczu, śniegu i ogólnym zimnie.
Najwięcej przejechał ostatniego dnia, a konkretnie aż 727,75 km xD Średnie spożycie kalorii miał na poziomie 14000 kcal dziennie.
Oczywiście miał swoją ekipę na miejscu, a śmigał na customowym rowerze Canyon Speedmax TT.
Źródełko: fanpej The cycling week na FB.
#rower #szosa #ciekawostki #wiadomosciswiat

@Furto typowi wyszła średnia 30 kmph z codziennego kręcenia po 18 godzin xD Cyborg
Mam słabą pamięć i może coś przekrecę ale jakiś czas temu widziałem, że laska podbijała rekord w jeździe "rocznej" na rowerze. Codziennie robiła chyba okolice 300 km w Central Parku w Nowym Jorku. Codziennie, przez rok. Jak kojarzę to ona się gdzies wokół średniej 35-40 kmph kręciła, co było nadzwyczajnym wynikiem i pozwalało to jej kręcić przez 7-8h na dobę. I tak przez cały rok. Ludzie są niesamowici.
Zaloguj się aby komentować
270 924 + 2 + 5 + 102 + 5 + 3 = 271 041
Podczas krótkiego pobytu w rodzinnych stronach Mordzimieusza lub Mordzimira, albo nawet i Mordziwoja, ów z ową (znaczy się z @vvitch) postanowili wybrać się na relaksującą wycieczkę. W planach mieli podziwianie pięknych widoków, napawanie się zapachem powstającej z martwych wiosny (może z dodatkiem obornika ale hej, jakoś ten krąg nawożenia, orania i zbierania plonów w postaci kartofli musi się dopełniać i zamykać) gdzie muślin panieńskim rumieńcem spływa gdy majta się pała… Albo jakoś tak. W każdym razie…
…nic z tego nie widzieliśmy bowiem pojechaliśmy w dzikie zakamarki Aglomeracji Śląskiej.
Matko bosko…
@vvitch pojechała głównie po gminy oraz aby nacieszyć wzrok ropiejącymi ruderami, wykrzywionymi fasadami familoków, straszącymi uśmiechami wykrzywionych w agonii bram kamienic i oczodołami zasłoniętych deskami i dyktą okien. Aby zerknąć tylko z siodełka na grobowe prostokąty zapadłych podwórek skrytych pod pierzyną błota i odpadków codziennej walki o przegraną, na ledwie widoczne zza okopconych firan gnijące otchłanie izb i poddaszy, skrytych w cieniu szaroburego nieba po którym zimny wicher gna tumany sadzy i resztek ulatujących w dal zardzewiałych marzeń tych, którym przyszło trwać w tym nie najweselszym miejscu. Wszystko to spotęgowane aurą chmurną, zimną i podeszczową z okalającym wszystko cuchnącym powietrzem, z brudem lepiącym się do kół, do ubrań i do nas. A nawet nie dojechaliśmy jeszcze do Lipin… Ja byłem tam tylko w roli przewodnika, Charona przewożącego strwożoną duszę z jednej strony Deteeśki na drugą.
Nawet miejsca, które teoretycznie powinny być ładne, zachęcające do aktywności i do wypoczynku nikną przygniecione walającą się wokół gangreną, labiryntami przemysłowych trupów fabryk i zakładów z wciśniętymi pomiędzy nie kwadratami ścian i dachów, które ktoś z braku alternatywy nazywa domem. Wszystko to okalają zrekultywowane lub nie nieużytki, które inny ktoś nazywa terenami zielonymi i przecinają pogruchotane, zniszczone żyły dróg.
Tak, śmiało można rzec, że jestem uprzedzony, ale jedyne brzydsze miejsce, które kojarzę, a w którym co prawda nie byłem ale znam kogoś, kto też nie był kto z kolei zna kogoś kto zna kogoś, kto był to Norylsk.
Mimo narysowanej uprzednio przeze mnie trasy, która biegła przez największe atrakcje wątpliwej urody i marnej jakości, bywały miejsca o dość… Nieoczywistym układzie drogowym, gdzie braki w oznakowaniu tak pionowym jak i poziomym zmuszały nas do jazdy nieco… Partyzanckiej. Szczątkowa infrastruktura rowerowa tylko potęgowała chaos i okazjonalne zamieszanie na drodze. A przecież mam tamte rejony dość dobrze zjeżdżone szosą. Aglomeracja zawsze była bardzo niewygodna i trudna do jazdy i nawet pomimo tego, że pojechaliśmy na gravelach i mogliśmy być nieco bardziej elastyczni, bywało dość ciężko.
Kierowcy, którzy przyjeżdżają ze swojego nigdzie i wjeżdżają w gąszcz ulic i uliczek muszą być początkowo wniebowzięci, kiedy z zafrasowaną miną zastanawiają gdzie tu u licha skręcić i dlaczego nie mogą tam gdzie potrzebują, a następnie wniebowstąpieni gdy jednak skręcą wprost pod tramwaj, którego przecież przed chwilą wcale tutaj nie było albo pod ciężarówkę, która chyba zmaterializowała się z unoszącego się w powietrzu pyłu w którym radośnie, niemal świątecznie migoczą opiłki żelaza.
Powrót z Abominacji Śląskiej narysowałem przez Zagłębie, gdzie zawitała już cywilizacja oparta na czymś więcej niż węglu, alkoholizmie, górnikach, hutnikach, związkach zawodowych i szkodach górniczych więc przejazd odbywał się całkiem sprawnie po w końcu dobrze pomyślanej i utrzymanej siatce dróg, również tych rowerowych.
Zostało nam jeszcze trochę gmin do objechania w tym przeklętym przez bogów miejscu, ale najgorsze mamy za sobą.
#rower #szosa #mordinaszosie śląskim gravelem gnał
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin



Zaloguj się aby komentować
265 494 + 175 + 207 = 265 876
Pojechałem szosą po szosie odstawić szosę i zabrać szosę, a nazajutrz po odstawieniu szosy, wracałem szosą zabraną szosą.
Rok temu nie udało mi się zaliczyć tradycyjnego tripu do domu rodzinnego, więc trzeba było nadgonić. Z miesiąc temu, gdy zima zdawała się kończyć, założyłem że pod koniec marca na dobre pozbawię się wspomnień z trenażera i zaliczę pełny rowerowy weekend, bez wiatraka i odpalonego tiwika. Jedyne czego chciałem, to braku opadów i mrozu. Udało się i wczoraj po 7 wyruszyłem w dal. Nie było najzimniej, ale mój ubiór był praktycznie zimowy: 4 warstwy, zimowa czapka, komin, nogawki, skarpety i ochraniacze butów. Dopiero po 11 zaczęło być znośnie i z góry pozbyłem się wiatrówki. Wiatr względnie sprzyjał, wiejąc może nieco od boku. Dojeżdżają do celu byłem zadowolony z trasy, choć gdybałem czy druga połówka nie była zbyt mocna.
Dzisiaj pospałem 6,5h, zjadłem śniadanie, czułem się całkiem, całkiem i wyjechałem o podobnej porze co w sobotę. Było nieco zimniej, na granicy mrozu. Och, jak bardzo poczułem, że wczoraj było za mocno xD O ile po płaskim względnie się jechało, tak przy 5% podjeździe, oszacowałem że nogi mają może 40% baterii. Niestety wiatr dzisiaj się wzmógł, a ja mimo że jechałem z A do B i z B do A, szlaczek poprowadziłem tak, że tylko w niewielkim fragmencie jechałem tą samą drogą co wczoraj.
O ile dzięki temu uniknąłem sporo kocich łbów, tak pozbawiłem się wielu drzew, a zarazem osłony od wiatru.
Ten odbierał mi skutecznie siły i musiałem zrobić parę przerw.
Plusem tej sytuacji było to, że ładnie pilnowałem się z tętnem i praktycznie całe 8h zamknąłem w tlenie.
Ostatnie kilometry prowadziły w kierunku południowym i o dziwo odnalazłem w sobie nieco energii, aby zwiększyć ładnie tempo.
Sezonie 2026 - w końcu witaj
#rowerowyrownik rower #szosa
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin





Mogłem tego nie sprawdzać. Ale sprawdziłem. Zdobywasz osiągnięcie
Ja nie dam rady?! (125 km)
Ja nie dam rady?! Hardkor edyszyn! (200 km)
Walnij setkę! (marzec)
Walnij imperialną setkę! (marzec)
W sumie... (400 km)
Dokumentalista (40 zdjęć)
Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats
A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.



Zaloguj się aby komentować
265 284 + 56 = 265 340
Patataj.
#rowerowyrownik #rower #szosa #mordinaszosie smarka na furmana
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
261 916 + 103 + 1 = 262 020
Wycieczka po #kwadraty, a przy okazji do Krainy w Kratę (https://pomorskie.travel/artykuly/kraina-w-krate/ ), z Pan @Mordi. (。◕‿‿◕。) Ciężko mi się jechało, a pogoda była sowiecka, tak więc w Sławnie zapakowaliśmy się do pociągu, choć jeszcze dzień wcześniej liczyłam na to, że całość objedziemy na rowerach.
Square: 14 x 14
Cluster: 471
Tiles: 3790 (+26)
#rowerowyrownik #rower #szosa #100km (nr 2)

Analiza trwała dłużej niż trzeba. Wynik - zdobywasz osiągnięcie
Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats
A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Zaloguj się aby komentować
257 513 + 133 = 257 646
Pierwsza seteczka w roku, i to z dużym plusem. Najpierw pojechaliśmy szlakiem R10 do Kołobrzegu z przerwą na kawkę, stamtąd Starym Kolejowym Szlakiem na południe, reszta po mało uczęszczanych drogach przez pegeery i DW112. Na R10 trochę piachu i ludzi, którzy pierwszy raz wyszli z domów po zimie i słabo ogarniali, co się dzieje dookoła, ale i tak mniej niż się spodziewałam. Dwie rzeczy, które mnie najbardziej zaskoczyły to temperatura nad morzem (zdecydowanie nie na krótkie gacie i cienką bluzę xD) oraz elegancko pozamiatany i czysty SKS. Ogólnie był to bardzo spokojny wypad bez przygód i przypałów.
#rowerowyrownik #rower #szosa #100km (nr 1)

Osiągnięcie
Ja nie dam rady?! (125 km)
Ja nie dam rady?! Hardkor edyszyn! (125 km)
Walnij setkę! (marzec)
Dokumentalista (20 zdjęć)
zostało przyznane. Spokojnie świat to wytrzyma.
Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats
A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.



Zaloguj się aby komentować
253 674 + 5 + 6 + 63 = 253 748
A na koniec lutego... pierwsze wyjście na #szosa w tym roku i od razu w krótkich gaciach. (ʘ‿ʘ)
#rowerowyrownik #rower

Zaloguj się aby komentować
#rower #szosa
Jeśli ktoś z Was przed sezonem planuje zmianę gum i nabycie np. Pirelli P Zero Race TLR (wersja Speedcore, ale nie wiem czy to ma znaczenie), to zdecydowanie przestrzegam. W sobotę miałem z nimi 2 godziny męczarni przy zakładaniu i dzisiaj je zwracam. Jakakolwiek guma na trasie, to absolutne zero szans na naprawę, o włożeniu dętki nie wspominając. Szkoda nerwów.
@Furto Usuń to. Za długo czytałem o tych oponach i chcę je kupić. Nie mów, że znów muszę szukać, po prostu to usuń. XD
To wersje SpeedCore wyprodukowana we Włoszech bez dopisku RS, prawda? Jeśli tak to dokładnie na ten model patrzyłem xD Słyszałem, że ta wersja poprawiła sporo co do zakładania itd. i te pozostałe (wcześniejsze) były gorsze w zakładaniu itd.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
251 051 + 29 + 40 + 63 + 17 + 54 + 32 + 51 + 43 + 54 + 71 = 251 505
Duuużo zaległych (zachomikowanych?) chomików i dzisiejsze poszukiwania wiosny, skuteczne, bo w okolicach Gemony i stokrotki, i żonkile i rzecz jasna pierwsze alergeny.
#szosa #rower
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
247 495 + 46 + 30 + 41 + 64 = 247 676
Byle dalej od śniegów i zimów; skusiłem się na +9 u sąsiadów i była to bardzo dobra decyzja. Takie początki lutego lubimy
#szosa #rower
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą https://hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
Ile można przejechać na rowerze w rok?
W 2025 roku, zdecydowanie dla mnie najlepszym, przejechałem 7843 km (z trenażerem!). Co prawda wypadłem na koniec roku na 2 miesiące, ale i tak wpadłby pewnie jakiś 1k km.
Prawdopodobnie rekordzistą Hejto jest @onpanopticon który zrobił chyba 12k km, ale jeździł od któregoś tam maja. Na potrzeby wpisu przyjmijmy, że jeżdżąc cały rok zrobiłby 18-20k km.
Profesjonalni zawodnicy kręcą ponoć 25-35 tysięcy rocznie.
Wspominany tutaj kiedyś Szymon Lubiński, zrobił w ubiegłym roku minimalnie ponad 50 tysięcy kilometrów. Tak, blisko 1000 km tygodniowo, gdzie na przykład mój najlepszy miesiąc to 1250 km, a @onpanopticona chyba 2500 km. Szczecinianin jest konio-świrem, który klepie krótkie czasówki z prędkością mi po 50 km/h+ i wygrywa czasem w zawodach za granicą.
Jednak wyżej wymieniony na pewno nie przejechał najwięcej w Polsce, bo pewien kozak z Trójmiasta, którego nazwiska niestety nie pamiętam, zrobił jakiś 1000 km więcej.
Jak dużo ostatniej dwójce zabrakło do rekordu świata?
W c⁎⁎j.
Amerykanda Amanda Coker, od maja 2016 do maja 2017 roku przejechała na rowerze 139 326 kilometrów. Nie regulujcie monitorów, informacja jest prawidłowa, robiła dziennie średnio 381 km. Była imponująco regularna, bowiem jej najdłuższy przebyty dobowo dystans wyniósł 486 km.
Gdzie jeździła?
Non-stop po ok. 11-kilometrowej pętli po Fleetwoods Park na Florydzie.
Co jeszcze bardziej zdumiewające, po pobiciu rekordu o prawie 17 tysięcy kilometrów, wcale się nie zatrzymała. Około dwa miesiące później, pobiła rekord przejechania 100 tysięcy mil (160934 km) w jak najkrótszym czasie, czego dokonała po 423 dniach. Obydwa rekordy uznawane są przez World UltraCycling Association i Księgę Rekordów Guinnessa.
Coker jeździła w tym czasie na rowerze szosowym, triathlonowym oraz poziomym.
Co jest jeszcze warte uwagi, w 2011 roku została poważnie ranna z winy kierującego autem i z powodu uszkodzeń kręgosłupa oraz głowy, wróciła do jazdy na rowerze dopiero po 4 latach.
#rower #szosa #ultra #ciekawostki

@Furto Szalone wartości, ale podziwiam. Sam czasem na rowerze pojeżdżę, ale głównie po lasach, bo na zwykłą drogę nie wjadę, bo się po prostu boję o życie. Serio. Przez co nie bardzo mam dokąd jechać. Jakiś czas temu mocno zazdrościłem tym wszystkim pedalarzom, których mijałem na krętych, wąskich i stromych drogach w Andorze, bo widoki mieli pierwsza klasa, ale i kondycję również, bo pod górkę ładnie darli.
Pewniej się czuję, idąc po krawędzi klifu czy innej półce skalnej, będąc samotnie w górach niż na drodze między samochodami
Natomiast, jak już kolega @onpanopticon napisał, jeżdżąc w pętli, aby nabijać kilometry, to bym również zwariował. Więc u mnie rower to sporadyczna przygoda.
Zaloguj się aby komentować
Wczoraj coś tak mi weszło na głowę, że aż się podzielę tym z Wami.
Mały słowniczek słowem wstępu:
No więc tak, trafiłem wczoraj na forum rowerowe podróże, do wątku poświęconego MRDP 2025. Na ostatniej stronie widniał wpis jednego z uczestników wyścigu, który odpisał użytkownikowi, który kibicował mu tylko z uwagi na miejsce zamieszkania.
Wklejam poniżej tę wypowiedź, usuwając jedno z pierwszych zdań oraz ostatnie. Dlaczego - napiszę później.
Cześć,
nie wiem, co prawda, kto kryje się pod tym NIK-iem, ale ponieważ wyczytałem, że mi kibicowałeś, to czuję się zobowiązany do wyjaśnienie mego tak wczesnego DNF-u.
[... ]
Zdążyłam nawet na przedstartową kolację, szybkie pakowanie pożyczonej w Poznaniu od Sebastiana torby Tailfina, doładowanie do pełna Di2 i rano z Danielem i Markiem Kammem jadę na start, nieco przejęty, w końcu trzy lata trenowałem ... no i ten mój wiek.
100 m przed latarnią w Rozewiu czuję, że coś przerzutka nie chce zmienić przełożenia. Wszyscy ustawiają się już do zdjęcia, sprawdzam - Di2 MARTWE.
Daniel pociesza mnie, Lechu wracaj do willi, naładuj i wystartujesz później.
Gdybym był kobietą, to bym się rozryczał, a tak zacisnąłem zęby i wracam na miejsce noclegu.
Ładuję baterię ca 2 godz. i jadę ponownie na miejsce startu, O godz. 14:30 zjawia się pani z obsługi MRDP, robi mi zdjęcie z odnotowaniem godziny startu i nerwowo ruszam, ciągle przeliczam w myślach, gdzie oni przez te 2,5 godz. już mogą być, pewnie czołówka ma już za sobą ze 120 km, no kiedy mogę kogoś dogonić.
Na tych rozważaniach schodzi mi jazda po Kaszubach, gonię jak głupi, parę razy w nerwach gubię trasę, w Żabce w Kolbudach zjadam coś na ciepło i przelatuję Żuławy z wiatrem w plecy w ekspresowym tempie. W rejonie Elbląga pierwsze prawdziwe oberwanie chmury. We Fromborku, już w ciemnościach i w deszczu mijam przed sklepem pierwszą migającą lampkę. W Braniewie na Orlenie, po 200 km, już jestem 10-ty od końca.
Podbudowany ruszam z werwą, mijam Gronowo i gdzieś na 2015 kilometrze Di2 zdycha. Z przodu mała tarcza, z tyłu przedostania z dołu. Z pogoni nici. Młynkuję 24 km/h, z góry nawet nie warto kręcić. Przeganiam jeszcze chyba 3 osoby i docieram na 283 kilometrze do Orlenu w Bartoszycach. Uprosiłem panie z obsługi, by pozwoliły w hydroforni podłączyć Di2 do prądu.
Dogoniłem jeszcze Daniela i kilku innych kolegów ultrasów. Siedzę smętnie i patrzę, jak inni dojeżdżają, jedzą, piją i ruszają dalej. Po 1,5 godz. stwierdzam, że to bez sensu. "Proszę pani, czy tu jest jakaś stacja? - Nie, najbliższa w Korszach". Sprawdzam połączenia do Grudziądza. Najbliższe za 50 min - łapię podładowany rower i gnam 28 km na pociąg. Na dworcu jestem o godz. 06:00, 10 minut przed odjazdem pociągu do Olsztyna i dalej do domu.
PS.
Di2 (na gwarancji) w serwisie u Kwiatkowskiego w Toruniu naprawiano miesiąc. Wymieniono baterię na nową, rano wszystko martwe. Wymieniono okablowanie - rano wszystko martwe. Komputer nie pozywał błędu. Wymieniono przerzutkę na GRX-a, wszystko chodzi jak w zegarku - znowu jeżdżę!
[...]
Pozornie zwykła relacja, opisująca pech autora. Poniżej jednak wkleję wycięte fragmenty wypowiedzi, które skłoniły mnie do wrzucenia tego tutaj
Dzień przed startem wyjechałem autem do Poznania na ślub mojej wnuczki Marysi. Po ślubie w poznańskim ratuszu wskoczyłem do auta i popędziłem do Rozewia.
Tyle, że na następnym MRDP będę miał już ... lat. To chyba już nie wypada.
Autorem wpisu jest Pan Lech Flaczyński - według listy startowej MRDP, urodzony w roku 1948. Nie wiem czy da się to jakkolwiek cenzuralnie skomentować. Mimo niepowodzenia, zwrócie uwagę na wytłuszczony fragment - 28 kilometrów w 40 minut, mając blisko 300 km w nogach.
Oznaczam @Ragnarokk - wiem że lubisz takie ciekawostki
#ciekawostki #rower #szosa #ultra #mrdp
https://starachowicki.eu/artykul/-lech-flaczynski-rodem-n1440239 - 76 lat obecnie. Chore gówno. Podziwiam w opór
Gdybym był kobietą, to bym się rozryczał, a tak zacisnąłem zęby i wracam na miejsce noclegu.
Natomiast gdybym był mężczyzną to bym usiadł i pomyślał co może się odjebać na trasie ultra maratonu na dobrych kilka tysięcy kilometrów, zamiast wierzyć w to co producent zapisał w karcie produktu.
Ja nie wiem, też mi gościa żal, ale od początku jak się to czyta to jest takie grube wtf. Ludzie się srają że hydraulika o kant d⁎⁎y potłuc, bo jak j⁎⁎⁎ie w trasie to lipa, a tu typ z niewymiennym zasilaniem przerzutek robi yolo I jeszcze smętne wpisy wrzuca że się zesrało ¯\_(ツ)_/¯
@wonsz nie no, zupełnie się nie zgodzę. Piszesz o "niewymiennym zasilaniu", jakby typ nie wziął dętki na zmianę. Tymczasem jest to najpopularniejsza elektroniczna grupa szosowa na świecie, która sprzedaje się w pierdyliardach egzemplarzy i lwia cześć użytkowników nie ma żadnego problemu z działaniem.
@Furto czej, może czegoś nie zrozumiałem, ale na szybkiego gdzieś tam w linka klikłem i wyszło mi że sram podobno robi to lepiej. Niemniej jeśli Shimano robi to na tyle dobrze że można klik-klak baterie wymienić to wciąż jest jakiś temat z dupy imho.
Co więcej - specjalnie wrzuciłem przykład hydrauliki bo nie od jednej osoby co więcej jeździ niż wokół komina słyszałem, że jak jebnie toś waćpan w dupie i tylko linka, a najlepiej też rama stalowa bo amelinium to w Peru na wsi nie pospawasz. Sam jeżdżę tylko na hydro i zero problemów. I teraz nagle typ się przymierza do jakiegoś 2k+ lekko na prawie strzała i chuj, lecimy na bateryjkach...no kurwa ale nie rozumiem
Zaloguj się aby komentować
243 191 + 4 + 14 + 5 + 6 = 243 220
Ostatnie pracodomy w tym roku. Początek tygodnia przyniósł kolejną zmianę pogody. Od pocztąku świąt były tu dwa dni mrozów, dwa dni wichru, dwa dni przejściowe, a teraz przyszła kolej na opad białego gówna - nieduży, ale wystarczył, żeby pogrzebać nadzieję na ukończenie Festive 500, jak i jakąkolwiek dłuższą jazdę z Pan @Mordi. (。◕‿‿◕。)
Przy okazji małe podsumowanie roku. No cóż, nie każdy musi być rekordowy. xD Udało się uciułać lekko ponad 7000 km, na które złożyło się przede wszystkim 4100 km na #szosa oraz 2700 km na babciowozie, który powoli zbliża się do spokojnej emerytury na wsi. xD Dość nowy jeszcze #gravel ma już na liczniku łącznie 200 km, a to dopiero początek. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
#rowerowyrownik #rower

Zaloguj się aby komentować