#seks

19
413

#anonimowehejtowyznania


Dobra walić to - Mam to gdzieś jak to pytanie zostanie odebrane i czy większość pomyśli ze to bajt. Pytam bo na wykopie by mnie zjechali a tutaj te wasze anonimowe jakoś dziwnie trzyma poziom.


Pytanie do niebieskich którzy albo potrafią się przyznać albo nie - jak sobie radzicie ze świadomością że nie macie się czym szczycić tam na dole? Inaczej mówiąc - jak sobie poradzić z blokadą przeciętnego penisa? Nie, nie mam na myśli mikro czy innych schorzeń czy chorób. Mam na myśli 9-11 cm. Dlaczego pytam? A no bo jestem w miarę przystojnym gościem (żaden k⁎⁎wa Alvaro) ale w miarę fajny gość. Ćwiczę pare razy w tyg. i uważam się za spoko gościa z sylwetki. Żaden koks czy coś. Zwykły typ z lekkim zarysem. Różowym się podobam ale za każdym razem kiedy wejdę w głębsza relacje, mam blokadę bo boje się pieprzonego seksu. Tak. Boje się rozczarowania.


Te całe social media itd. wyprały mi mózg bo od dłuższego czasu, przy każdym kontakcie z płcią przeciwną, moje myśli wychodzą w przyszłość i zaczynam myśleć o tym ze jak dojdzie do bliższego spotkania, to każdy mój atut mężczyzny zniknie w cieniu tego ze (nazwijmy rzeczy po imieniu) mam małego. Jasne pewnie bajt. Nie, nie jest to bajt. Mam taka schize ze zaczynam unikać bliższych spotkań. Sytuacja - laska śliczna. Bardzo fajna. 3 randki za nami. Idziemy do mnie i jest fajnie. Rozmowa się kleji i jesteśmy po kilku drinkach. Niby wiecie, Netflix and chill, ale gdy już się całujemy i czuje ze do czegoś dojdzie, no cholera blokuje się bo boje się ze myśli ze jej nie znam ale oceniając jej ciało i charakter, jestem w stanie ocenić ze była w kilku związkach i boje się ze pewnie będę na końcu jej listy jeśli chodzi o „doznania”.


Tldr: mały penis i jak sobie przeciętny facet ma poradzić z ta myślą przy bliższych kontaktach.


#problemypierwszegoswiata #niebieskipasek #seks #anonimowe





Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną

ID: #64419c5c5d0028568aacbb71

Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

WybranyGrabarz: znam temat az zbyt dobrze, co prawda blisko mi do 18 ale wszystko zalezy tez od budowy, ja jestem bardzo wysoki i taki rozmiar wyglada wrecz komicznie malo... cale zycie zastanawialem sie co bedzie jak ktorejs partnerce sie nie spodoba, a moze wrecz mnie wysmieje? nie dawalo mi to spokoju. tym bardziej ogladajac wiadome filmy gdzie masz przepasc jesli chodzi o wymiary. no i tak sie dreczylem az w koncu trafilem na taka co wysmiala, ze maly, ze co to ma byc itd. rozstalismy sie i od tego czasu nie zwracam na to uwagi.rozmawialem tez z wieloma kobietami ne ten temat i mimo tego co mowia "oficjalnie" to tak naprawde zwracaja na to ogromna uwage. i jesli trafi taka na posiadacza >20cm to jest wrecz przeszczesliwa i w 99% tylko dlatego ze moze sie pochwalic wsrod kolezanek. serio....


niestety baby upodobaly sobie zwracac szczegolna uwage na cechy mezczyzn z ktorymi sie rodzi i nie bardzo jest sie w stanie je zmienic, poprawic operacyjnie. wzrost, dlugosc penesa, charakterystyka owlosienia glowy, itd.


mitem jest tez ze rozmiar nie ma znaczenia bo ma ogromne. chociazby na pewnosc siebie. ktos kto ma mikrusa przewaznie jest jak baba, niepewny siebie, babki to wyczuwaja. tak jak z poziomem tescia. taka juz nasza natura. do tego w mediach, filmach, mainstreamie uksztaltowal sie wrecz mit duzej palki. no i panny to lykaja.


nic sie z tym juz nie da zrobic wiec pozostaje sie pogodzic, trafisz na taka jak ja co cie wysmieje ale pozniej trafisz na taka dla ktorej bedzie spoko, albo na taka ktora zabawy nie kreca i tez sie dogadacie. do nba tez sie kurduple nie pchaja.




<br />

Zaakceptował: HannibalLecter

@anonimowehejto Tu nie chodzi o długość szpady tylko o to jak nią władasz. Zawsze będą jacyś więksi ale kobiety cenią u chłopów pewność siebie. Bierz przykład z pana Wołodyjowskiego i nie porównuj się z innymi bo laska spotyka się z tobą żeby pobyć z tobą a nie z nimi.

ZakochanaUkochana:


Mam też małego a na pewno sporo poniżej przeciętnej, zorientowałem się tak naprawdę dopiero w liceum na jakichś wyjazdach jak się inni kąpali na basenach itp bez gaci.


Nigdy nie miałem z tym problemu, gdzieś kiedyś przeczytałem że dla laski grubość jest ważniejsza niż długość i sobie wkręcam że mam grubego (a tak naprawdę nie wiem) i że lepiej potrafię ją zadowolić. Czasami miałem problem kiedy żona chciała wypróbować jakieś nowe pozycje a do nich niestety dłuższy był konieczny ale jak tylko zdawałem sobie sprawę to zmieniałem szybko na wygodniejszą.


A tak w ogóle to nie wiem jak inni ale w moim przypadku to jak już dochodziło do łóżka (zawsze trwało to dłużej niż 3 randki) to laska była na mnie tak napalona że nawet nie zwracała uwagi na mojego penisa.




<br />

Zaakceptował: HannibalLecter

Zaloguj się aby komentować

Ujście rzeszowskiej waginy jest bezcenne Że to coś w ogóle przeszło akceptację na szczeblu tzw. władz decyzyjnych, szok i niedowierzanie - no chyba, że głodnemu podówczas chleb był na myśli, to przepchnęli ową wizjonerską instalację Ale te czasy nie wrócą, dziś by to nie przeszło. Zbyt żeńskie w stosunku do pierdyliona bliżej niezdefiniowanych płci.

7d340976-11e0-4f05-b234-367dbdfb61b9

Zaloguj się aby komentować

Ostatnio rozmawiałem z kumplem o kobietach i zostałem sprowadzony do podłogi za swoje staroświeckie poglądy i przyzwyczajenia, więc zadam wam proste pytanie - czy wolne związki i rozwiązłość kobiet to w dzisiejszych czasach coś zupełnie normalnego i akceptowalnego, np. w takiej Warszawie?


Dyskusja zaczęła się od tego że powiedziałem że nie wyobrażam sobie być z kobietą która miała więcej niż ~5-10 partnerów seksualnych (zależy od wieku oczywiście ale mowie o przedziale 20-28 lat). Dobrze jeśli ma jakieś doświadczenie w sprawach łóżkowych ale jeśli ma 23 lata i pruła się już z 15 to u mnie jest skreślona, nie wazne jak inteligentna jest i nie ważne czy ma doktorat z fizyki, dla mnie jej wartość spada mocno. Mam pewne zasady którymi się kieruje i uważam to za mocno prymitywne. Seks jest super, ale rozwiązłość sugeruje skłonność do skoku w bok w każdej chwili a na podstawie tego ciężko będzie zbudować trwały i solidny związek. Zostałem wyśmiany, a kumpel próbował mnie zdyskredytować i usilnie przekonać że to już przeszłość. Zareagował ze złością gdy powiedziałem mu że akurat żyje w bańce i dlatego uważa to za coś normalnego. . Dla niego seks to tylko seks i nie ocenia partnerki przez pryzmat tego ilu miala partnerów seksualnych, nawet gdyby miala 30-40 to by nie mial z tym problemow. Dodal tez ze nawet by tego tematu nie poruszal. Troche zaleciał hipokryzją gdy powiedział że gdyby zapytala go laska ile miał partnerek, to by skłamał bo miał ich zbyt wiele - więc jakieś poczucie niepokoju w sobie posiada. Dodał również że w zna wielu ludzi, ktorch znam nawet i ja, ktorzy normalnie za obopólną zgodą prują się z innymi partnerami i partnerkami już po małżeństwie, nazywając to "wolnym związkiem", bo traktują seks bardziej jako zaspokojenie potrzeb niż czułość czy miłość wobec wybranej osoby. Odebrałem to jako błąd przeżywalności - opieranie całego konstruktu w oparciu o swoje prywatne doświadczenia.


Troche mi tym namieszał w glowie. Mam swoje zasady, moralność. Osiągnałem w życiu wiele i wiązać sie z kobietą która nie potrafila ostudzić swojego popędu świadczy w moim odczuciu o jej niedojrzałości emocjonalnej. Jak to wygląda z waszej perspektywy?


#zwiazki #kobiety #relacje #seks

890f1969-43bf-486f-81db-03a99c335c7b

@Levitili i masz rację. Każdy normalny facet i kobieta tak uważa. Tylko ci wyprani przez wyborczą, porno i lewactwo uważają inaczej.


Ok każdy może robić co chce, ale niech nie liczy wtedy na udane długoletnie małżeństwo.


Faceci nie chcą przechodzonego towaru i kobiety też nie chcą typa co spał z 200+ kobietami.


Jesteś normalny i nie przejmuj się. Latawice i latwi faceci zawsze byli i będą.


Ty czekaj na tę wartościową, która doceni twoje wartości.

Zaloguj się aby komentować

@Pimenista2 Tego się domyśliłam. Co ja mogę powiedzieć na ten temat? Gówno, bo jestem babom. Natomiast obserwując rynek matrymonialny, czy moje koleżanki wiem jedno - ego wyjebane w kosmos i wymagania tak samo. Przejebane, panie

Zaloguj się aby komentować

@JaktologinniepoprawnyWTF może pora nagrać o średnicy dziury w c⁎⁎ie oraz głębokości cipy? A także o higienie żeby p⁎⁎da i rów nie zżółkł albo żeby nie było sera między firanami?

Zaloguj się aby komentować

Wczoraj na Wykopie pisałem o podobnym przypadku a dzisiaj mamy kolejny…


Jest sobie Rumunka ,Alexandra Ianculescu, która reprezentowała Rumunię na IO zimą w Pyongchangu w 2018 w łyżwiarstwie szybkim i tam zajęła ostatnie 31 miejsce.


Jej wyniki w seniorskich startach były po prostu słabe natomiast w startach juniorskich na początku te wyniki były fość obiecujące i dobre.


Porzuciła łyżwiarstwo na rzecz platformy Onlyfans na której sprzedając tam swoje streści wyciąga kilkadziesiąc tysiecy miesiecznie a do założenia tam konta namówili ją znajomi i mimo jej niechęci do takiego sposobu zarobku szybko zmieniła zdanie. 


Teraz chce wystartować tym razem w letnich Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu jako kolarka


Chce tam reprezentować Kanadę niestety swój start będzie musiała opłacić sobie sama, ponieważ w tym kraju kolarstwo jest traktowane jako sport amatorski


Teraz po czasie przyznaje, że założenie konta na OF to jedna z jej najlepszych decyzji, ponieważ nie musi już pracować na 3 etaty jednocześnie trenują a teraz stać ją na wycieczki do miejsc, które widziała tylko ze zdjęć czy na wymarzone auto i nowe rowery i może w pełnym wymiarze skupić się na treningach i przede wszystkim pomaga jej przetrwać…


Mam głęboką nadzieje, że ktoś zbojkotuje jej start w tych Igrzyskach…


Mam już dość przyzwolenia na normalizowanie w przestrzeni publicznej zwyczajnej prostytucji


Normalne dziewczyny poświęcają lata treningów, litry potu i setki łez starając się być najlepszymi i mają za sobą masę wyrzeczeń a tu taka k…a zwyczajna z d⁎⁎y chce startować w tak prestiżowych zawodach za hajs z pokazywania ci..y


To jest strzał w policzek dla tych wszystkich sportowców


Nie mieści mi się w głowie do jakiego momentu już doszliśmy…


#logikarozowychpaskow #niebieskiepaski #rozowepaski #prostytucja #onlyfans #seks #sport #igrzyskaolimpijskie #zalesie #gorzkiezale #kolarstwo #rower #lyzwy #lyzwiarstwo

056cf2ff-6290-418c-8e8d-72898efbccbe

xDDD. A jakby miała bogatych starych, którzy by jej opłacali sport, to byłoby dobrze? Albo gdyby robili to podatnicy przez finansowanie związków sportowych? A jakby wygrała na loterii? Moralne pieniądze to tylko te zrobione w fabryce smrodu w januszeksie?

Zaloguj się aby komentować

#anonimowehejtowyznania


Hej Hejto! Czy ktoś z Was ma jakieś doświadczenia z klubami dla #swingers? Czy jest sens iść tam samemu? Co należy wiedzieć przed pójściem pierwszy raz?


#seks





Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną

ID: #6433154cd4bee0e5aa3e6d8f

Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

@anonimowehejto samemu to raczej nie wiem czy cię będą chcieli xd to każdy przegryw by tam wbijał xd raczej pary tylko ewentualnie sama kobieta wiadomka

PłaskaRopucha: Zakładam że jesteś singlem. Można iść samemu, można coś wyrwać , albo pobawić się z parką/grupką, ale musisz umieć choć trochę zagadać. Warto abyś sprawdził na stronie swingersklubu jakie dni tematyczne mają i wybrać taki jaki ci odpowiada. Najlepiej nie zakładać że uda ci się coś zaliczyć, singli w takich klubach jest pod dostatkiem.


Jak jesteś singielką to masz znacznie ułatwione zadanie ( ͡° ͜ʖ ͡°)




<br />

Zaakceptował: HannibalLecter

Zaloguj się aby komentować

Króciutko z k*bietami


Ludzie wchodzą na mount Everest, nie wiem, coś odkrywają a Typiara ruchanie uważa za coś super.


#przegryw #zwiazki #seks #p0lka #p0lki #logikarozowychpaskow

20d4982b-43e0-4c8f-901c-b710aa9f3971

Zaloguj się aby komentować

#anonimowehejtowyznania


#seks


Jak dogadujecie się z partnerką na temat częstotliwości seksu i zabaw w łóżku?


Pobawiłem się z trochę ze swoją różową, było przyjemnie, ale był to w sumie nasz debiut w takie zabawy. Następnego dnia różowa powiedziała, że na razie nie chce iść dalej, mimo że było jej bardzo przyjemnie, a do tego zarządza jakiś łóżkowy post dla nas i nie chce takich zabaw do odwołania.


Ja jednak mam swoje potrzeby, najchętniej bawiłbym się tak co drugi dzień. Powiedziałem jej o tym, ona stwierdziła, że to dzikie i wcale nie czuje takich potrzeb.


Jak takie sprawy u was wyglądają? Mam trochę rozkminę czy po prostu to dla niej trochę za szybko wszystko się dzieje, czy też ogólnie kobiety nie mają takich potrzeb.





Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną

ID: #642bf6afd4bee0e5aa3e6406

Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

@anonimowehejto Z tobą jest wszystko ok, z nią też jest wszystko ok. Musicie sami przedyskutować temat, bo ignorowanie nic nie da. Jeżeli wam na sobie zależy to zawszę można iść na kompromis. Dodatkowo warto się jej zapytać czy chciałaby żeby wasze igraszki przebiegały inaczej, a może po prostu ma taką naturę, że nie jest kompletnie zainteresowana.

Raz pamiętam jak jeden koleś mi w barze narzekał, że jego nie chce mu zrobić loda bo nie lubi. To moje pierwsze pytanie było. To nie gadaliście o tych rzeczach. Byłem w szoku dowiadując się, że wiele par zbytnio nie gada o tym co lubią czego nie w seksie. Dla mnie to temat, o którym się gada zanim się z kimś zacznę umawiać.

@anonimowehejto "powiedziała, że na razie nie chce iść dalej, mimo że było jej bardzo przyjemnie"


Przetłumaczyć z kobiecego?

NIE było jej przyjemnie. Zdecydowanie wszystko na to wskazuje ale nie chciała cię ranić mówiąc wprost.


Nie wiem, może za szybko, za ostro, zbyt niekonwencjonalnie jak na jej potrzeby. Nie naciskaj, z czasem wplataj elementy tego, co cię kręci ale nie pchaj tematu do końca, chyba że sama zachęci.


I nie zaszkodzi namówić ją do większej otwartości w tym, co sama lubi. Pogawędki w łóżku to podstawa udanego seksu.

Zaloguj się aby komentować

#anonimowehejtowyznania


Wstydzę się napisać na Hejto ze swojego konta, bo tam udaję kogoś kim nie jestem.


Od początku - odkąd pamiętam zawsze byłem nieszczęśliwy i czegoś mi brakowało. Chociaż jak przypominam sobie czasy przedszkola i podstawówki to biegałem z kolegami po osiedlu, bawiliśmy się, graliśmy w piłę. Później moje interakcje zaczęły zanikać. Siedziałem tylko i grałem w gry online - tibię i csa. Szybko uzależniłem się od pornografii, która była wyrzutem dopaminy i lekiem na całe zło. Szkoła, a później gry i porno. I tak mniej więcej wegetowałem do końca liceum. Nigdy nie byłem zaproszony na żadną "osiemnastkę" znajomych z klasy, na żadnego sylwestra, inną imprezę i nie spotykałem się z nikim po szkole.


Delikatne ożywienie przyniosły studia. Wyjechałem do innego miasta. Dalej nałogowo grałem w csa i oglądałem porno, ale teraz chociaż zacząłem grać w csa z kolegami ze studbazy, a nie randomami z internetu. Poza tym mieliśmy fajną paczkę znajomych, spotykaliśmy się na picie, imprezy, granie w pokera, granie w piłkę, wspólną siłownię. Ale wszyscy w tym gronie byliśmy przegrywami, introwertykami, nikt z nas nie miał dziewczyny, a imprezy były tylko typowo męskie. Nigdy przez całe studia nie wyszedłem do klubu, bo nigdy w życiu nie tańczyłem, bałem się upokorzenia, odrzucenia. Żadnych interakcji z dziewczynami.


Studia zakończyłem na inżynierce, poszedłem pracować w fabryce w innym mieście. Tam nie miałem żadnego życia towarzyskiego. Przez rok moje jedyne interakcje to granie w csa ze starą ekipą.


Życie zaczęło się zmieniać jak zmieniłem pracę. Przeprowadziłem się z powrotem do miasta gdzie studiowałem i poszedłem pracować w mediach, chcąc nie chcąc musiałem zacząć pokazywać w internecie swoją twarz. Bardzo powoli zacząłem budować pierwsze w życiu poczucie wartości. Bardzo powoli. Usłyszałem pierwsze pochwały w pracy, Mój szef - 6 lat ode mnie starszy szybko stał się moim mentorem. Był jak ojciec którego nigdy wcześniej nie miałem. Imponował mi luzem, pewnością siebie i zawsze chciałem być jak on. Wziął mnie pod skrzydła, dużo od niego zaczerpnąłem i się nauczyłem. Przestałem już kulić się w kącie i zacząłem myśleć, że jestem cokolwiek wart. Wtedy pierwszy raz pomyślałem, że może być mnie stać na posiadanie dziewczyny.


Od tego momentu, mając jakieś zapewne 24 lata wtedy, poświęciłem wszystko na zdobycie w końcu pierwszy raz w swoim życiu partnerki. Zacząłem chodzić na siłownię, żeby wyglądać lepiej i zwiększyć swoje szanse. Z tego powodu zmieniłem fryzurę, zacząłem stylizować brodę, zmieniłem okulary, zmieniłem styl ubierania się. Rozwijałem się i uczyłem stawać pewniejszym siebie, budować swoje poczucie wartości. Uczyłem się jak być bardziej atrakcyjnym, albo przynajmniej jak wyglądać na atrakcyjnego. Jednak to wszystko było żeby kogoś mieć. Nie dla siebie. Nigdy nawet nie zastanowiłem się co lubię robić. Jakie mam pasje. I nigdy ich nie miałem.


Zacząłem wymyslac pasje, ale takie, które potencjalnie będą atrakcyjne dla kobiet. A więc zacząłem podróżować, chodzić na lekcje teatru i tańca. Uczyłem się psychologii żeby lepiej siebie rozumieć i kobiety. Zacząłem nawet randkować. Przez 3 lata goniłem swój wymyślony i idealny obraz mojej osoby. Takiej, który uważałem, że spodoba się kobietom.


No i stało się. Wszedłem w swój pierwszy związek kilka dni przed 27 urodzinami. OD razu niesamowicie zauroczyłem się w dziewczynie. Po raz pierwszy zaczałem uprawiać regularny seks i to mnie totalnie kupiło. Upajałem się tym. Owinęło mnie to dookoła palca. Ciągle tylko chciałem przebywać ze swoją dziewczyną. Jak najczęsciej. Żeby jak najczęściej czuć jej zapach, jej dotyk, całować się z nią, kochać się. Non stop chciałem z nią rozmawiać, messenger płonął, wideochaty co wieczór. Wszystko co do tej pory robiłem sam straciło smak. Spacery były fajne tylko z nią, gotowanie fajne tylko dla niej, nawet porno czy gry nie wywoływały we mnie już chociażby zbliżonych emocji co ona.


Po pół roku związku zamieszkaliśmy razem. JEZU. Codziennie obok siebie. Codziennie zasypiać wtulony w nią i budzić się obok. Ciągle tylko myślałem jak ją zadowolić. Co robić żeby to ona była zadowolona. Jak byliśmy obok siebie to skakałem nad nią, żeby jej było jak najlepiej. Jak nie byliśmy obok siebie, bo np była w pracy to wymyślałem co będziemy robić jak już wróci. Wymyślałem jak ją zadowolić. Co jej ugotować, jaki prezent sprawić. Oprócz takiej zwyczajnej troski wszystko było podszyte seksem. Robiłem to bo liczyłem na seks, jak będzie zadowolona. Seks to najsilniejszy narkotyk jaki w życiu poznałem. Seks z nią. Jej dłonie na moim ciele, namiętne pocałunki, zapach, odgłosy. Porno się przy tym chowa.


Nasz związek zaczął się szybko sypać. Ja byłem zbyt absorbujący, potrzebowałem zbyt dużej uwagi. Problemem zaczął być seks, bo chciałem bez przerwy. Pojawiły się pierwsze kłótnie, nieporozumienia. Zaczęła pryskać bańka pani idealnej, wychodziły wady. Coraz częściej źle mnie traktowała, manipulowała, przejawiała toksyczne zachowania, zrzucała na mnie winę za wszystko. JEdnak to bez znaczenia. JA już byłem od niej uzależniony. Znosiłem wszystko w imię jej obecności i seksu. Dalej robiłem wszystko dla niej i dla tego związku.


Dzisiaj jestem kilka dni przed 28 urodzinami. Właśnie zastanawiam się, czy się z nią rozstać. Właściwie to decyzja już zapadła. Czar prysł, zostały kłótnie, niechęć, pogarda. Jednak jest jedna rzecz, która sprawia, że płaczę po nocach. JA NIE WIEM KIM JESTEM.


Nie wiem co lubię robić. Nie wiem czym się pasjonuję. Ostatnie kilka lat było kreowaniem mojego nowego wizerunku. Takiego który miał się podobać kobietom. Wszystko było fikcją. Ja nie znam totalnie siebie. Najpierw przez większość życia byłem zanurzony w gry online, a później w kreowanie wymyślonego siebie. Pomiędzy tym wszystkim są jakieś strzępki mojej osobowości. Jakieś delikatne zainteresowania, którym nigdy nie poświęcałem uwagi.


Moja kilka dni temu wyjechała na tydzień do swojej rodziny. A ja siedzę i się nudzę. Ostatni rok poświęciłem jej. Mieszkam w dużym mieście wojewódzkim, mam mnóstwo wolnego czasu po pracy, mam pieniądze. Ale nie wiem co mam ze sobą robić. Siedzę i się nudzę. Samemu niczego mi się nie chce. Spacerować mi się nie chce, gotować dla siebie mi się nie chce, oglądać samemu filmów i seriali mi się nie chce. Ja nie wiem co ja lubię robić. Mógłbym teraz wstać z krzesła i iść robić cokolwiek bym tylko zechciał. Iść do teatru, do kina, kupić sobie coś, grać na gitarze. Poświęcić się czemuś, co kocham. Mam to czego większości ludzi brakuje - czas i pieniądze, by robić to co kocham. Tylko ja niczego nie kocham. Nie wiem co lubię. Nie wiem kim jestem. Nie znam siebie. Cholernie boję się zostać sam, boję się tej samotności, boję się że już nigdy nikogo nie pokocham i nikt mnie nie zaakceptuje.


Jedynie pocieszam się tym, że za miesiąc wracam do swojego ulubionego miasta gdzie studiowałem. Tam gdzie mam rodzinę, która na mnie czeka i przyjaciół, którzy na mnie czekają. Poza tym nie wiem nic. Nie mam pracy i nie wiem co chcę robić. Nie mam żadnych planów. Nie wiem jak być szczęśliwym. Jak pokochać siebie i czerpać z życia radość. Tego chyba będę musiał się nauczyć.


#depresja #feels #zwiazki #seks #przegryw #smutek





Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną

ID: #642a92c1d4bee0e5aa3e6081

Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

@anonimowehejto przynajmniej sam zdefiniowałeś swoj problem. Pozostaje ci tylko odpowiedzieć na to pytanie "kim jesteś" czy może raczej kim naprawdę chcesz być. Nie dla kogoś ale dla siebie samego. A to już dużo, wbrew pozorom. Zacząłbym od nie uciekania od siebie i swoich myśli (dobre są, przynajmniej dla mnie, samotne spacery) i szukania swoich priorytetów - wartości, marzeń, itd... Przykładowo, polecam przejść przez ten poradnik, dość dobrze miedzy innymi systematyzuje takie pytania:

https://alexvermeer.com/8760hours/


Jak coś to odezwij się na priv, jak mogę jakoś to chętnie pomogę, nawet zwyczajnie pogadać czy coś. Pozdro

@anonimowehejto hejka, myślę że powinieneś pokazać ten wpis swojej partnerce przed zakomunikowaniem jej swojej decyzji. Jeśli zadeklaruje chęć pomocy i wspólnego pokonania problemu i faktycznie będzie się starała to zrobić, to masz przy sobie kochającą osobę z którą do tej pory nie rozmawiałeś i nie komunikowałeś swoich problemów (tak samo jak teraz)

OjciecPijo: Przynajmniej trafnie wszystko zdiagnozowałeś i jesteś świadomy sytuacji. Nigdy nie należy podporządkowywać całego życia związkowi i jednej osobie, bo to się zawsze źle kończy. Ale też nie jest to łatwe, bo miłość i seks to bardzo silny narkotyk, z powodu którego ludzie tracą głowę i robią głupoty. To był Twój pierwszy związek, dopiero uczyłeś się siebie i bycia z drugą osobą. Teraz jesteś mądrzejszy o doświadczenie, które wykorzystaj w przyszłości, przez co nie popełnisz drugi raz tych samych błędów.


Spróbuj robić coś dla siebie, po prostu. Zajmij się jakąś aktywnością która sprawia Ci przyjemność, spędzaj czas z rodziną, innymi ludźmi. Znajdź sobie zajęcie które będzie Twoje, zapytaj się sam siebie co chcesz robić i zacznij to robić ;) A dziewczynę jeszcze sobie znajdziesz, skoro znalazłeś jedną to znajdziesz i kolejną. Jeśli czujesz że jest Ci bardzo ciężko, to rozważ terapię u psychologa. Trzymaj się




<br />

Zaakceptował: HannibalLecter

Zaloguj się aby komentować

#anonimowehejtowyznania


#rozowepaski #zwiazki #zwiazek #seks #tinder #dda #patologia #depresja


Od ponad roku jestem w związku z różową, który jest sporo ode mnie młodsza(ja 30 lvl ona 19).


Pochodzi z pato rodziny, matka alkuska, ojciec ma ją totalnie gdzieś.


Rodzice jej rozwiedli się jak miała ~10 lat.


Uciekła z domu w wieku 18 lat i od tej pory rodzina nic się nie odzywa, ojciec nawet nie próbował się z nią kontaktować i innym nagaduje jaka to ona zła nie jest. Mieszkamy razem, początek zapowiadał się obiecująco, lecz po zamieszkaniu razem zaczęło być gorzej.


Ogólnie jest taka, że chciałaby, żeby wszystko robić razem, gdy ja np. chce posiedzieć sobie na kompie pograć w coś, to ona już robi problem, że siedzę cały dzień i ona wychodzi obrażona.


Ma świetny talent do pokazywania fochów - coś powie, zamknie drzwi i nara, zawsze wydaje mi się że to moja wina i zawsze to ja przychodzę do niej się "godzić".


Nienawidzi alkoholu, ja nie mogę się teraz w większości napić, a jak gdzieś jesteśmy to mnie kontroluje i mówi żebym przestał - mimo że nawalony nie jestem.


"Kłócimy" się nawet raz na tydzień. W nawiasie, ponieważ nie mogę nazwać kłótnią tego, że ona robi problem że raz na parę dni chciałbym się odciąć od życia i pograć w jakąś grę(nie gram prawie nic, teraz "więcej" gram i mam około 10 godzin w ciągu 2 tygodni na steamie). Wystarczy, że podniosę głoś, bo chciałbym się czemuś sprzeciwić i pokazać, że źle ona postępuje, to w ciągu paru sekund potrafi się popłakać, mieć ataki paniki i siedzieć w pokoju zamknięta i potrafi się do mnie W OGÓLE nie odzywać przez parę dni.( zwala winę na depresję że nie ma sił). Każdą kłótnię bardzo mocno przeżywa.


Po każdej kłótni mnie przeprasza, mówi, że jestem kochany i co najważniejsze - przeprasza mnie za swoje zachowanie, a potrafi minąć dosłownie godzina i znowu się zaczyna - a bo że mam ochotę posiedzieć sam przy komputerze to mam ją gdzieś. A ja zacząłem powoli czuć pustkę.


Ma depresję(która z dnia na dzień się pogłębia), zaraz skończą jej się oszczędności, a potrzebuje ona około 5k netto, na wynajem, ma starszego psa na którego czasem miesięcznie wyda 2k na leczenie.


A ojciec który powinien jej opłacać studia i psa(bo jest jego), w ogóle nawet nie potrafił się z nią kontaktować, a na fejsie wstawia sobie jakieś fotki.


Ogólnie przerąbana sytuacja, ale ja nie wyrabiam już psychicznie. Mam tego dość powoli, męczy mnie to wszystko. Na początku jakoś mocno w to się angażowałem i pomagałem, ale teraz mam już powoli dość. Jak widzę jej płacz i atak paniki to już prawie nie wywołują we mnie żadnych emocji. Ciągle żyję w stresie, że zaraz się o coś przyczepi, że coś robię nie tak, ogólnie nie czuję żadnej wolności odkąd z nią zamieszkałem. Jeszcze przez psa, który sam nie może zostać, praktycznie nigdzie nie wychodzimy, nic nie robimy. Codziennie tylko praca, smutek, depresja.


Bardzo mało sypiam, bo chodzimy spać późno, a ja muszę wstawać o piątej i po pracy jeśli mogę to odsypiam.


Nie wiem co robić ludzie, bardzo mnie męczy ten związek, a ona nie ma nikogo z rodziny i też się o nią boję co z nią będzie.


Tak, bardzo często myślałem o zerwaniu.





Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną

ID: #6429a028d4bee0e5aa3e5fc5

Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

m: jak najszybsza ewakuacja póki nie za późno. U mnie rożnica wieku była znikoma -to nie ma żadnego znaczenia. Jak ona nie przejdzie terapi to podświadomie będzie dążyć do tego samego co miała w domu. Zniszczy Cię. Mam taką żonę, mamy trójkę dzieci, ja mam głęboką depresję, ona popija. Nie mogę dzieci zostawić z nią. A w naszym kraju na 100% opiekę nad dziećmi dostanie matka, nawet jak ma problem z alko.




<br />

Zaakceptował: HannibalLecter

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#anonimowehejtowyznania


Krótka piłka - jestem chyba już przy końcu swojego związku, próbujemy to ratować, ale ciężko idzie.


Może to źle zabrzmi, ale mam ochotę po prostu pokorzystac z życia (26lvl). Od matury jestem w tym związku, a niestety mam świetny kontakt z kobietami i dobre powodzenie u płci pięknej.


Oglądałem wywiady z Wojewódzkim, lubię jak dużo się dzieje w życiu i może brak mi takiego - wyszumienia? Jednak spodobało mi się co powiedział, że kocha swoją wolność i to, że może być w dowolnym miejscu na ziemi następnego dnia. Myślałem jak miałem 18 lat, że w wielu 26 może już się oswiadcze, jednak w ogóle odstrasza mnie obecnie widmo dziecka czy ślubu (nie potrzebuje póki co, może to się faktycznie czasem później zmienia)


Boję się, że zawsze zakazany owoc jest lepszy i jednak takie życie z wieloma kobietami będzie bardzo zgubne i wyniszczające (badania tak mówią). Z drugiej strony chyba głupio by mi było nie spróbować, skoro mam takie możliwości...


Trochę problemy XXI wieku, no ale może mamy tutaj osoby, co też dużo randkowaly czy korzystały z życia mając 20pare lat( ͡° ͜ʖ ͡°) (jakkolwiek pusto to nie brzmi)


#zwiazki #seks #tinder





Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną

ID: #64286df6d4bee0e5aa3e5f1c

Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

@anonimowehejto odpowiem ci na swoim przykładzie. Nie traktuj tego jako przechwałek czy coś. Posiadanie wielu kobiet w życiu upośledza człowieka. Widzę po sobie, że trudno mi zaangażować się w jakikolwiek związek, ciągle chcę zdobywać inne prędzej czy później. C⁎⁎j z takimi powieszchownymi relacjami, serio. Najlepiej znaleźć balans - wyszaleć się - wyrwać laskę na koncercie, poznać na tinderze, wyruchać tak z 3-4 i wystarczy. Potem znaleźć sobie kogoś na stałe i budować fajny związek, bez przekonania, że cię coś ominęło w życiu.

Ja miałem identyczne rozkminy jak Ty. Wybrałem wyszumienie się. I w sumie okzazało się, że po tych wszystkich różnych związakch, romansach i numerkach miałem tylko depresję i masę straconych lat. Ocknąłem się w wieku 35 i odkryłem, że dla młodych dziewczyn <25 jestem już starym grzybem do którego mówią "Pan", a wszystkie starsze i normalne mają stałych partnerów i rodziny. Zostało przebieranie wśród zdesperowanych trzydziestek - dzieciatych, z toksyczną osobowością, często posiadających nierealne oczekiwania albo szukających po prostu bankomatu. Także zalecam ostrożność w tej materii.

Jak masz pod ręką fajną pannę co nie ma nasrane we łbie to serio nie ma co szukać lepszej, bo lepszej prawdopodobnie nie znajdziesz. Wszystkie te romase, jakkolwiek pasjonujące, zabierają mnóstwo czasu, energii i kasy. Lepiej to zainwestować gdzie indziej.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Co ja k.... czytam?!


"Symulacja gwałtu na rekolekcjach w Toruniu"


Dobrze, że apostazja nie taka trudna.


Kościół to najwięksi zwyrole ostatnio.


BDSM chyba weszło mocno.


#kosciol #wiadomoscipolska #seks #seksbeztajemnic #bdsm

Zaloguj się aby komentować