Starzy się nad ranem tak głośno peklowali, że aż mnie obudzili tymi jękami pomimo że miałem pozamykane drzwi od mojej piwnicy.
#przegryw #prawiczek #samotnosc
Starzy się nad ranem tak głośno peklowali, że aż mnie obudzili tymi jękami pomimo że miałem pozamykane drzwi od mojej piwnicy.
#przegryw #prawiczek #samotnosc
Zaloguj się aby komentować
Czy ktoś z was też uważa okres między świętami Bożego Narodzenia a Nowym Rokiem za najgorszy w roku? Kulminacją jest Sylwester i zawsze wtedy czuję się najbardziej parszywie. Presja społeczna wzmacniana dodatkowo przez przekaz medialny na spędzenie tego czasu z bliskimi lub przyjaciółmi, których nie mam, bardzo źle oddziałuje na moją psychikę.
Ten jeden dzień przypomina mi wszystkie moje porażki, nieudane znajomości, niezrealizowane plany. Negatywne myśli kotłują mi się w głowie, nie mogę tego z siebie wyprzeć tak jak to robię przez resztę roku. Chyba dobrym pomysłem będzie zrobienie sobie jednodniowego detoksu od jakichkolwiek mediów. Zostanę sam na sam z książką, tylko muszę stopery kupić w aptece, żeby nie slyszeć petard i zagłuszyć radosne rozmowy i śpiewy sąsiadów zza ściany. Muszę zagłuszyć jakoś myśli o swoich porażkach i życiowej beznadziei.
@Markowowski Przez wiele lat (szkoły, uczelnia) to był dla mnie najlepszy czas. Odchodziło granko w gierki przez 12h dziennie. Teraz też nie jest źle, siedzę na urlopie, czytam ciekawe treści, robię rzeczy, na które nie mam czasu w normalnym okresie. To będzie już któryś z kolei rok, gdy nigdzie nie wybieram się na Sylwestra - z wyboru, zwyczajnie nie bawią mnie takie spędy.
Zaloguj się aby komentować
ja pi⁎⁎⁎⁎le nadchodzi sylwester i będę go spędzał znowu sam, echhhhhhh
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
czy wy też tak czasem macie że czekacie całe życie aż pojawi się ktoś kto was uratuje a potem się okazuje że ten ktoś nie nadchodzi i umieracie w samotnosci i cierpieniach?
@aberotryfnofobia nic wyjątkowego, w Polsce to nawet upośledzone 4/10 mają takie naiwne marzenia http://www.youtube.com/watch?v=WpQ0aa4rIBE
Zaloguj się aby komentować
Samotni Polacy powinni poznawać Filipinki. Patrzcie na tego typowego Mariusza pewnie do trzydziestki nikogo nie poznał a na Filipinach zaraz znalazł.
Zaloguj się aby komentować
Samotnosc mnie wyniszcza.. a druga polowka? chlodzi sie w lodowce....
@depresyjnydziad Nie wiem ile prawdy jest o tej drugiej połówce ale z samotności wyjdziesz, z depresji wyjdziesz, z alkoholizmu już bardzo trudno i nie wszystkim się udaje więc póki jeszcze jest łatwo (mam nadzieję że jest) odstaw.
Wiem że porada od anonima z internetu to nie jest warta nawet 0,2137 grosza ale c⁎⁎j, chciałem to napisałem.
Gx
Chcesz sposobiku? Moze u Ciebie zadziała, może nie, u mnie zadziałało.
Czytaj o toksycznych związkach. Dużo. Im mocniejsze relacje i wyznania, tym lepiej.
Mi przeszło chorowanie na "nie mam loszki, buhu" po tym, jak naraz byłem świadkiem rozjebania trzech związków na jednej studenckiej gownoimprezie w akademiku. I jak mi się żalili potem w ramię, jak cały weekend robiłem za psychoterapeutę amatora wspomaganego dużą ilością alkoholu.
Zacząłem patrzeć inaczej. Zacząłem dostrzegać, że to nie brak loszki czyni nieszczęśliwym, ale problemy jakie miałem ze sobą. Zacząłem dostrzegać wszystkie przewagi, jakie ma samotnik nad usidlonym samcem.
Czy u Ciebie coś podobnego zadziała? Nie wiem. Ale spróbować warto.
Zaloguj się aby komentować
Zauważyliście że wyglądający przeciętnie, wykształcony Polak np. inżynier, pracujący nawet za średnią krajową (gdzieś w korpo) ma mniejsze szanse na znalezienie w Polsce partnerki niż taki sobie imigrant z Azji, bez wykształcenia, bez języka (często nawet angielskiego). Z moich obserwacji taki imigrant z Azji po kilku miesiącach w #warszawa znajduje sobie partnerkę (Polkę) a rodowity Polak który jest w miarę ogarnięty życiowo ma z roku na rok coraz trudniej znaleźć jakąkolwiek zainteresowaną. Wystarczy wyjść na miasto by zobaczyć to zjawisko gdzie jakiś Hindus z Ubera całujący się namiętnie z Polką to częsty widok. Podziękujcie #pis że potrafią wydać kilkaset tysięcy nowych wiz rocznie z czego 90% to mężczyźni. Dysproporcja robi swoje, Polacy nie mają alternatywy do Polek. Tak, tak są (były) Ukrainki tylko 80% to już kobiety zamężne, albo powyżej 40' a sporo młodych i wolnych po kilku miesiącach od wybuchu wojny już nie przebywa w Polsce (np. w Niemczech jest już 1 milion uchodźców z UA, większość wjechała tam po jakimś czasie w Polsce i najczęściej mobilne były właśnie te młode).
@kroguletz wystarczy się pogodzić że się żyje w chlewie zwanym Polską i przestaje to tak bardzo przeszkadzać :), wyobraź sobie jakiś afrykański kraj, poludniowo amerykański lub gówniany azjatycki i że właśnie w takim mieszkasz, od raaaazu lepiej, jakbyś był na wakacjach i obserwował dziwnych tubylców xD
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Gdyby smutek bylo mozna wymienic na jedzenie to mojego starczyloby dla calej afryki
Zaloguj się aby komentować
Idealne do płakania, czyli w sam raz na dzisiejszy wieczór
Zaloguj się aby komentować
Nie wiem co musi się stać żebym chociaż przez chwilę była szczęśliwa. Myślałam, że odcięcie się od rzeczy z przeszłości sprawi, że będę czuła się lepiej ale tak naprawdę nic to nie dało. Przez chwilę byłam szczęśliwa bo zapisałam córkę do przedszkola, siebie do szkoły. Ale co dalej? Ciagle czekam na telefon żeby umówić wizytę córki aby potwierdzić/wykluczyć autyzm. A ja sama nie wiem za co się zabrać bo na nic nie mam sił. Czuje się strasznie samotnym człowiekiem i płacze pisząc to. Boje się, że do zasranej śmierci ludzie będą wykorzystywać moje dobre serce. Boje się, że nigdy się prawdziwie nie zakocham. Boje się, że będę sama bo kto będzie chciał samotną matkę z dzieckiem, które w na 90% ma spektrum autyzmu.
Była osoba, która na chwilę mi dała nadzieję i czułam się szczęśliwa ale skończyło się jak zawsze. A ja nadal czekam, że jednak się odezwie. Czuje się beznadziejnie.
Zaloguj się aby komentować
Heh, zobacz tego cichego gościa
Hej, lepiej się do niego nie odzywajmy (jest dziwny, cichy)
Weź go kopnij, popłacze się
Ten gość jest dziwny, weź go nie ruszja
To my, ludzie kształtujemy innych a nierzadko wpychamy ich w sidła depresji, pogrążenia i smutku. Na FB wrzucamy posty o tym jak to pomagamy ludziom z depresją, z autyzmem, wpłacamy na zrzutki - ale w życiu codziennym, ludzi, którym naprawdę moglibyśmy pomóc okazując trochę bezcennego ciepła, traktujemy chłodno a wręcz pogardliwie.
Nie jestem wesołym człowiekiem. Całą młodość byłem kopany, popychany i wykorzystywany. Byłem cichym dzieciakiem z którym nikt nie chciał się bawić ale przez to, że byłem cichy - byłem wyśmiewany, lżony, poniżany. Każdy miał jakiś powód żeby mi przygadać, rozpuścić plotkę na mój temat w szkole czy dokuczyć mi fizyczną przemocą. Znikąd nie miałem wsparcia, lata 80'te to były jeszcze czasy kiedy depresja, przemoc w szkole, znęcanie się były tematami tabu i nikt nie chciał o tym rozmawiać. Ja tego doświadczałem.
Nasikano mi na twarz a potem rozpuszczono taką plotkę w szkole...
Statystycznie, biorąc pod uwagę ile lat byłem ofiarą przemocy psychicznej i fizycznej ze strony rówieśników, powinienem być teraz jakimś mordercą, gwałcicielem albo chociaż powinienem lać żonę i dzieci. Nie robię tego, mam w sobie dużo siły, czasem wydaje mi się, że jestem bardzo gruboskórny ale do czasu.
Moją największą życiową bolączką jest to, że nie mam znajomych i dla nikogo nie jestem ważny. Mam żonę z którą układa mi się nieźle, mam córkę, która dorasta ale mnie kocha, mam trzyletniego syna, który woła "tataaaaa" i przytula mnie tak mocno że trzeszczą mi kości ale...
Nie mam życia towarzyskiego. Nikt ze mną nie chce utrzymywać kontaktów. Nie śmierdzę przecież, nie biję, nie piję, nie jestem dziwaczny. Jedyna moja wada to to, że jestem cichy i wycofany.
Od prawie 10 lat (bo wcześniej nie pamiętam) nikt do mnie nie napisał, nie zadzwonił. Nikogo nie interesuje czy żyję, czy jeszcze gdzieś tam jestem. Nawet jeśli do kogoś sam napiszę to czuję, że jestem potraktowany jak powietrze, nie warto mi nawet odpisać. Często jednak, wciąż, mimo, że mam 40 lat jestem wykorzystywany.
Anon, weź pomóż z meblami
Anon, masz pożyczyć parę stówek
Anon, pomóż z ...
Ale kiedy nie jestem już potrzebny, wszyscy o mnie zapominają. Czasem, tak jak dzisiaj kiedy żony i dzieci nie ma w domu, siedzę w tej ciszy i myślę, że cały mój świat to moja depresja i samotność w mojej głowie. Dziś ponoszę karę za to, że jako dzieciak byłem cichy a wskutek tego byłem bity i prześladowany. To ukształtowało mój charakter przez który dziś nie mam żadnych znajomych, żadnego życia towarzyskiego ani kontaktów
Gdybym umarł, nikt nie przyszedłby na mój pogrzeb. Bo i po co?! Przecież nikt o mnie nie pamięta.
Zacząłem brać leki. Co będzie to się okaże. Czy szary pies odejdzie i wypuści mnie ze swojego cienia? Przecież wybaczyłem tym, którzy mieli uciechę z mojego cierpienia...
@tufro nie umiem odpisywać na tak poważne wpisy - nie wypada śmieszkować z tak osobistych przemyśleń - dorzucę tylko ze wiele takich sytuacji i wniosków występuje i ludzi empatycznych i inteligentych więc ten tego - jesteś wśród przyjaciół i naukowców , wybierz sobie krzesło i siadaj z nami, dla odmiany może będzie weselej i lżej na duchu
@tufro Ciesze się, że udało Ci się znaleźć żonę i Ci się z nią układa, sporo osób po ożenieniu się odstawia kumpli na bok i skupia się na rodzinie ale rozumiem że Ci brakuje tego czego nigdy nie miałeś.
Jest tego typu sprawa, co też może odnosić się do Cb, absurdalnie do brzmi ale wiele osób, nawet podświadomie ciągnie do widzenia siebie jako ofiary i robienia jej z siebie. Lubimy jak drugi głos w głowie użala się nad nami, a gdy jest nam smutno puszczamy smutną muzykę by nam było jeszcze smutniej xd (po⁎⁎⁎⁎ni jesteśmy wszyscy). Trzeba ustawić sobie mindset że gdy nam coś doskwiera to najpierw myślimy, kombinujemy co z tym możemy zrobić. Ale nie powiem, wtedy próbujemy kolejnych rzeczy by wyjść z sytuacji i to przechodzi w wieczny pierdolony maraton który nie chce się skończyć. Więc suma summarum nie wiem który z tych obojga stanów lepszy (też w c⁎⁎j pomogłem, nie ma co xd)
Zaloguj się aby komentować
Cześć HEJTO!
Nawiązując do poprzedniego wpisu: https://www.hejto.pl/wpis/samotnosc-to-d-iwka-a-depresja-jej-starsza-siostra-to-straszna-ku-wa-szacuje-sie - tworzę tę oto społeczność.
Jeśli macie z czymś problem i chcecie się podzielić, piszcie. Czasem warto wypowiedzieć na głos (albo po prostu napisać) to co leży na sercu czy innej wątrobie. Może znajdzie się ktoś, kto będzie w stanie pomóc. Albo przynajmniej wysłucha w czym rzecz.
Pozdrawiam Was serdecznie i zachęcam do dołączania do społeczności!
Z fartem tomki! I udanego piątku!
EDIT
Jeśli macie jakieś propozycje, co do samej społeczności, dawajcie znać w komentarzach!

Zaloguj się aby komentować
Samotność to diwka, a depresja, jej starsza siostra, to straszna kuwa.
Szacuje się, że w Polsce na depresję cierpi 1,5 mln ludzi. Szacuje się, bo jest cała masa ludzi, którzy z depresją walczy w samotności, a których statystyka pomija.
Tak sobie ostatnio pomyślałem, że byłoby dobrym pomysłem utworzenie na hejto pewnego rodzaju grupy wsparcia dla tomków, którzy zmagają się z depresją. Nie chodzi o powielanie tagu #przegryw z wykopu, tylko o mniej lub bardziej profesjonalną pomoc. Czasem nawet sama rozmowa daje pewne wymierne korzyści.
Co myślicie?

Zaloguj się aby komentować
Inteligentni ludzie mogą stronić od znajomych. Według naukowców to nic dziwnego
Psychologowie jednego z singapurskich uniwersytetów i ich koledzy z London School of Economics przeprowadzili analizę, z której wynika, że ludzie są szczęśliwsi, gdy spędzają więcej czasu w towarzystwie swoich znajomych. Ta reguła nie dotyczy jednak osób wyjątkowo inteligentnych.
Takie wnioski wyciągnęli po przeprowadzeniu dwóch analiz na podstawie danych z wywiadów przeprowadzonych z ponad 15 tys. ludzi w wieku 18-28 lat w latach 2001-2002.
Więcej na ten temat: https://businessinsider.com.pl/rozwoj-osobisty/inteligentni-ludzie-moga-stronic-od-znajomych/wgwng6s

Zaloguj się aby komentować