Zauważyliście że wyglądający przeciętnie, wykształcony Polak np. inżynier, pracujący nawet za średnią krajową (gdzieś w korpo) ma mniejsze szanse na znalezienie w Polsce partnerki niż taki sobie imigrant z Azji, bez wykształcenia, bez języka (często nawet angielskiego). Z moich obserwacji taki imigrant z Azji po kilku miesiącach w #warszawa znajduje sobie partnerkę (Polkę) a rodowity Polak który jest w miarę ogarnięty życiowo ma z roku na rok coraz trudniej znaleźć jakąkolwiek zainteresowaną. Wystarczy wyjść na miasto by zobaczyć to zjawisko gdzie jakiś Hindus z Ubera całujący się namiętnie z Polką to częsty widok. Podziękujcie #pis że potrafią wydać kilkaset tysięcy nowych wiz rocznie z czego 90% to mężczyźni. Dysproporcja robi swoje, Polacy nie mają alternatywy do Polek. Tak, tak są (były) Ukrainki tylko 80% to już kobiety zamężne, albo powyżej 40' a sporo młodych i wolnych po kilku miesiącach od wybuchu wojny już nie przebywa w Polsce (np. w Niemczech jest już 1 milion uchodźców z UA, większość wjechała tam po jakimś czasie w Polsce i najczęściej mobilne były właśnie te młode).