#torun #rozwojosobisty #przemawianie #publicspeaking #szkolenie #toastmasters
No elo, zapraszam

#torun #rozwojosobisty #przemawianie #publicspeaking #szkolenie #toastmasters
No elo, zapraszam

Zaloguj się aby komentować
The Subtle Art of Not Giving a F*ck - Mark Manson
O nieprzejmowaniu się sprawami błahymi, a przejmowaniem się tym co rzeczywiście ma na nasze życie wpływ.
Książka, którą każdy z narodu powinien przeczytać, by żyło nam się lepiej ;D
#psychologia #ksiazki #rozwojosobisty

@mejwen ooo książki nie czytałam, ale swego czasu subskrybowałam newsletter autora: https://markmanson.net/breakthrough . Polecam, koleś jest mega bezpośredni, ale przy tym pisze w lekki i zabawny sposób. Podesłałabym wykopkom jako pomoc w wyjściu z przegrywu, ale oni i tak nie chcą żadnych rad
@mejwen dzięki śliczne za polecenie. epub polski znaleziony, wypożyczony z chomika, przesyłam na kundla. ciekawe czy tłumaczenie podejdzie, recenzje mówią, że Manson ma lekkie pióro
Zaloguj się aby komentować
Uwaga uwaga! Próba generalna! Konie łby pospuszczać...
Zapraszam do nowej społeczności poświęconej muzyce. A bliżej mówiąc Trip Hopowi
Na początek absolutny banger tej kategorii czyli Portishead
#muzyka #hejto #rozwojosobisty #triphop
@bobiczek O panie, z wysokiego C pan zacząłeś. Generalnie jeden z moich ulubionych gatunków. Szczególnie lubię ten wyeksponowany bas i psychodeliczny klimat. Dobrze się przy tym klika w Excelu. Ode mnie z kolei cover "You Showed Me".
Zaloguj się aby komentować
Ghanood (ghanud to początkowy etap praktyki medytacyjnej (muraqaby). Kiedy człowiek rozpoczyna praktykowanie medytacji, zwykle wchodzi w senny czy półsenny stan medytacyjny, a czasem wręcz notorycznie zasypia, nawet siedząc w pozycji lotosowej. Z upływem czasu i postępu w praktyce osoba medytująca przechodzi w stan pośredni pomiędzy śnieniem a czuwaniem, na pogranicze zaśnięcia i jawy, snu i czuwania. Osoba zwykle pamięta, że coś się w takim stanie działo czy widziało, jednakże nie jest zwykle w stanie wyszczególnić dokładnie co się wydarzyło. Na tym etapie, każda próba medytowania bywa lekiem nasennym, gdyż powoduje zasypianie, a już szczególnie medytowanie wieczorem przed snem kończy się zwykle zaśnięciem. Niestety, bardzo wielu praktykujących rozmaite medytacje, nawet przez wiele lat, pozostaje na tym początkowym etapie, nie opuszcza tego pierwszego piętra praktykowania (siedzenie medytacyjnego). Sztuką jest tutaj nauczyć się trwać w świadomości pomiędzy jawą, a snem, ale jednak nie zasypiać, jak to się zdarza większości praktykujących ze słabszą motywacją i słabą.
#medytacja #rozwojosobisty
Zaloguj się aby komentować
Jakie macie postanowienia na ten rok? Kursy, może jakieś wycieczki, zbieranie środków na dobra materialne, lepsza sylwetka, nauka? Jak wam idzie?
https://www.youtube.com/watch?v=WDhAJS57yVk
#rozwojosobisty #rozwoj #antyprzegryw
@theicecold Żrę jak świnia póki co. Gotować nie cierpię - myślę o jakiejś diecie pudełkowej bo inaczej chyba nie dam rady zjechać w wagi
@Levusek spróbuj się przemóc. Spróbuj ugotować krok po kroku według jakiegoś przepisu z YT (najpierw potrenuj na sobie xD) dla bliskiej osoby - to motywuje. Poćwicz najpierw w weekend, na spokojnie. Mogę ci podesłać jakieś fajne, łatwe przepisy, które jednocześnie nie są byle czym.
Satysfakcja z zachwytu drugiej osoby, która próbuje to, co zrobiłeś własnymi rękami jest nie do opisania. Z czasem będziesz też cieszył się z doskonalenia własnych umiejętności i doceniał to nawet gotując dla siebie.
Ja naprawdę jestem bardzo dumny z siebie, że często wychodzą mi świetne rzeczy w kuchni, to jest naprawdę fantastyczny skill, który niesamowicie podnosi samoocenę.
Dieta pudełkowa to naprawdę spory wydatek, pamiętaj.
Zaloguj się aby komentować
@adifek trening w moim przypadku wychodzi na zero przez prace zdalną. Robienie czegokolwiek jest wciąż lepsze niż infinite scroll i siedzenie na d⁎⁎ie
@adifek Z drugiej strony zawsze lepiej jest robić cokolwiek niż nic. Można takimi małymi cegiełkami budować dobre nawyki i np. Po roku czy dwóch mieć fajny progres w wielu dziedzinach życia.
Zaloguj się aby komentować
Mordeczki, czy ktoś z Was pracuje jako księgowy/wa i chciałby się podzielić wrażeniami?
Obecnie pracuje na stanowisku związanym z kontrolą wydatków w jednym z warszawskich korpo. Praca można powiedzieć, ze ociera się o księgowość. Skończyłem prawo, więc z jednej strony douczenie się z prawa podatkowego nie będzie jakoś ciężkie ale z drugiej strony pewnie będę musiał zrobić jakiś kurs w celu zdobycia jakiegoś gruntu.
Zanim jednak podejmę decyzję, słucham Panśtwa ( ͡° ͜ʖ ͡°)
#warszawa #pracbaza #rozwojosobisty
Zaloguj się aby komentować
Pamietajcie chlopy, ograniczenia są tylko w waszych głowach. Mój znajomy kolega gej, który ma decyzję z rady bioetycznej, aby nawet przy przeziebieniu go nie ratować, 165 cm wzrostu, zakola stopień 7 Norwood, pracujący za 700zl w objezdnej trupie cyrkowej jako atrakcja w domu strachów, w wolnym czasie nauczył się volty i pivot turn'a.
Właśnie teraz pekluje po same bile Barbarę Palvin i prosił o pomoc w wyborze bielizny stołowej na wesele. Dlatego pamiętajcie, że wszystko jest w waszych głowach i wystarczy tylko pójść na TERAPIĘ lub tak jak on KURS TANĆA i WYJŚĆ DO LUDZI !!!
#przegryw #rozwojosobisty #blackpill

@Showse dokładnie, wystarczy tylko chcieć tego pragnąć, ale szkoda tłumaczyć bo i tak nie posłuchają
@Showse Są wygrani, są przegrani. Nic tego nie zmieni. Wszystkim kieruje przeznaczenie. Jeden rodzi się niedotykalnym drugi braminem, jeden królem inny szczurem. Jeden robi finish w cudnych Julkach innemu pisany jest tylko over.
Zaloguj się aby komentować
Polecacie jakąś aplikację, która pomoże mi zgubić trochę kilogramów? Głównie chodzi o ćwiczenia, ale jakby były jakieś przepisy, wpisywanie kalorii etc to też spoko #kiciochpyta #fitness #rozwojosobisty
@wboden ja od grudnia zeszłego roku do stycznia tego zgubiłem lekko ponad 20kg. Wystarczyło tylko przestać wcinać kebaby i nie popijac ich browarem. Generalnie niezdrowe zarcie to straszna kupa. Nic nie liczyłem nigdzie ani żadnej diety nie mialem konkretnej. Zapisz się na boks dla początkujących 2x w tygodniu albo basen i w zupełności wystarczy
@wboden jak lubisz gry to możesz sobie kupić oculusa Quest 2. Po cichu powiem, że idzie tam piracic 99% gier.
@wboden jeśli chodzi o plany treningowe to polecam boostcamp. Ma wbudowane multum gotowych planów sam liczy, wylicza progresje itp https://www.boostcamp.app/
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zrobiłem sobie test podobny do talentów gallupa, o którym dość często opowiada np. Dominik Juszczyk z podcastu z pasją o mocnych stronach.
Oryginalany jest płatny i jakoś nie ciągnie mnie w obecnej sytuacji do rozstawania się z nawet takimi pieniędzmi.
Znalazł się jednak jeden darmowy na
(tz trzeba założyć konto)
Raport natomiast na moich talentów jest tam już płatny.
Ktoś wie jak mocno to się pokrywa z tymi gallupa?
Ktoś wie gdzie dowiem się czegoś więcej o tych wynikach bez płacenia za raport?

Zaloguj się aby komentować
Witajcie, macie do polecenia jakieś ciekawe tytuły literatury pisanej na temat #finanse #gielda #trading badz powiedzmy #rozwojosobisty czy #kryptowaluty ?
Posiadam: Potege podswiadomosci, czlowiek w poszukiwaniu sensu, drive oraz pieniadze a zycie.
Chce kupic napewno: Bogaty Ojciec Biedny Ojciec ale to narazie tyle.
Pochwalcie sie jakims tytulem ktory otworzyl Wam glowe i przyniosl jakas zmiane pozytywna. Dzieki
@mariuszMAXpalonko nick zobowiązuje
Najlepiej wykorzystasz czas ucząc się języka, z niczego innego nie będziesz tak często korzystać. Oglądanie filmów bez napisów, zagraniczne książki, instrukcje.
@S2k0 Ogolnie to potrafie rozmawiac po angielsku, w mowie i pismie, rozmawiam z wspolpracownikami po angielsku, mimo jakis tam brakow nikt nigdy nie mial problemow mnie zrozumiec, wiem tez ze najlepszym sposobem na nauke jezykow jest ogladanie/czytanie materialow w danym jezyku aczkolwiek poki co chcialbym sie skupic na Polskich wydaniach i z czasem wejsc w te w jezyku angielskim a moze i z czasem w jezyku niemieckim bo taki jezyk mi sie najbardziej przyda. To ze w nicku mam tresc zawierajaca palenie smiesznych papierosow nie powinno mnie w zaden sposob opisywac, jak to mowia, nie oceniaj ksiazki po okladce
Póki co, gdzieś swoimi siłami wybrałem następujące tytuły;
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4875125/mysl-i-bogac-sie-jak-zrealizowac-ambicje-i-osiagnac-sukces
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4913585/unscripted-zycie-wolnosc-przedsiebiorczosc
Zaloguj się aby komentować
Rozwój społecznych skili na podstawie książki Dale'a Carnegiego
https://labs.thecodeboss.dev/carnegie-chart/
Myślicie, że zadziałoby w polskich warunkach? Niektóre zasady nawet można przemycić. Zasada o uśmiechaniu się jest dość wymagająca przy polskiej mentalności
Zaloguj się aby komentować
Cześć!
Jestem Angelika, jestem mamą i pracuję w marketingu sieciowym
Nie od dziś i nie od wczoraj, zdążyłam poznać to zajęcie z wielu stron. Każdego dnia się uczę i zdobywam nowe doświadczenia. Dbam o samorozwój i poszerzam horyzonty myślowe.
Czego się nauczyłam?
Wychodzenia poza schemat, poza własną strefę komfortu i przełamywania barier. A wszystko to daje niesamowitą satysfakcję, bo pokazuje mi, że chcieć to móc, że nawet minimalny wysiłek przynosi efekty i że warto być aktywną w rozwijaniu siebie.
Nie bądź bierny/a i obojętny/a, wyjdź poza swoje granice, jeśli to konieczne i nie marnuj czasu!
Dołącz do mojego zespołu, to nie tylko...
Polecam świetny poradnik do planowania celów i wszelkich postanowień - co prawda do końca roku jeszcze kawałek, ale im wcześniej sie zaczniecie przygotować, tym lepiej dla was
Sam używam już 2 lata i mi pomaga - najbardziej rewolucyjnym i jednocześnie bardzo prostym pomysłem jaki z niego wyciągnąłem (choć nie jedynym) było priorytetyzowanie zadań jako sposobu na poradzenie sobie z brakiem czasu. W skrócie chodzi o wybranie paru najważniejszych celów, jakie w danym roku chcecie wykonać i zajęcie się nimi W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI.
Do pobrania w formie PDF (niestety po angielsku, ale jak będzie 100 błyskawic to mogę z grubsza przetłumaczyć):
Zaloguj się aby komentować
Cześć [14/10000]
W tym tygodniu udała mi się jedna rzecz, resztę zaś położyłem po całości. Dlatego w jednym przypadku wprowadzam zasadę kija i marchewki, deklarując ją jako mój piorytet. Nie zamierzam czarować, ani stosować ładnej erudycji - po prostu zawsze przed sobą miałem jakieś wytłumaczenie. Dni jednak minęły, i nie ma co się nad nimi więcej rozwodzić, niż w tym podsumowaniu.
Założenia z zeszłego tygodnia:
Jak mi poszło: Tutaj akurat pełen sukces. Średnia dzienna snu to powyżej 6.5 h (jeden dzień się zdażył że spałem 6h 4 min, jednak po prostu się obudziłem sam z siebie po 7 rano)
Co zamierzam robić z tym fantem? Tutaj zamierzam kontynuować to co robiłem. Po pierwsze głównym zamiarem będzie wyciszanie się od 21-22. Zrobił mi się nieświadomie taki mały nawyk przed snem który wygląda tak. Około 22 wyłączam komputer, sprzątam blat biurka i wyjmuję laptopa służbowego, podłączam i czeka on tylko żeby nacisnąć on. Potem piję "herbatkę na sen" kupioną z jakiegoś sklepu z drogą (zdrową) żywnością wietrząc mieszkanie, następnie higiena i lulu.
2)Planować swój jadłospis, na max 2350 kcal dziennie (bmr 2184)
Tutaj mi najbardziej nie poszło. W związku z tym w perspektywie tygodnia ważę więcej o 0.4 kg. Wystarczył jeden wyłom, żeby wszystko zawaliło się kolejno. Dlatego przechodzę zamiast planowania na liczenie kalorii. Wprowadzam też kija i marchewkę - jeżeli schudnę cokolwiek, w ramach nagrody obejrzę sobie w niedzielę przyszłą wyścig NASCAR, bo je lubię, i oglądam regularnie. Jeżeli się nie uda - to cóż, nie zrobię tego.
Tutaj miałem wrażenie że się nieco przetrenowałem, albo doszedłem zwyczajnie do ściany, ponieważ musiałem sobie zrobić właściwie 3 dni przerwy. Dlatego motyfikuję obecny plan. Skupię się na rowerze stacjonarnym. Będę robić 3-4 treningi po 60 minut, żeby podczas nich dać sobie wycisk a w dni "wolne" po prostu odpuszczę, poza codziennymi czynnościami, które wykonać muszę. Docelowo, jak zejdę z wagą to bym zaczął biegać, ale do tego jeszcze kawałek drogi. Począwszy do dziś będę je czynić co drugi dzień (więc albo pon-śr-pt-nd albo wt-czw-sn)
4)Podnieść swój wynik PAI (docelowo- 125: aktualnie-10 cel na dzień 14/10000 - 25)
Wynik: 4 XD Pozostawiam to bez komentarza, bo samemu mi się jest żal. Zostawiam cel na przyszły tydzień po prostu zmieniam cyferki do którego dnia się ten cel odnosi
5)Przeczytać książki narzeczonej, bo robię to zbyt długo - zaległe obietnice
Skończyłem czytać jedno opowiadanie, książki mi zostało 10 stron. Zostanie mi jeszcze jedno opowiadanie które będzie próbą selfpublishingu - około 50 stron, jednak ono mnie najbardziej rajcuje. W osobnym wpisie zrobię chamską reklamę
Reasumując: Pokora i do przodu.

Cele na następny tydzień [14-21/10000]
Wszystkie one zakładają poprawki o których mówiłem
1)Liczyć kalorie - maksymalnie 2350 kcal dziennie (bmr 2184)
4)Podnieść swój wynik PAI (docelowo- 125: aktualnie-10 cel na dzień 14/10000 - 25). Liczę, że cel się osiągnie sam wraz z celem nr 3. Jeżeli nie, w przyszłym tygodniu będę myślał, co uradzić na to.
5)Przeczytać książki narzeczonej, bo robię to zbyt długo. Dziennie 30 minut na ten cel.
Zaloguj się aby komentować
Cześć! [7/10000]
Na wstępie napiszę czemu nie było wpisu w niedziele. Po prostu ocho nie podumał, i miał do wyboru albo siedzieć po nocy (takiej 1-2 rano) i pisać, albo napisać dziś. Więc wpis pojawia się dziś.
Na początku rozliczenie z celami z zeszłego tygodnia. Jak myślałem, po pierwszym dniu nakręcenia, przyszła ściana i mi się nie chciało. Mam jednak poczucie że zacząłem codziennie robić krok w dobrym kierunku.
Cele na dni 2-6 były następujące (od następnego razu nie będę wyjaśniał tego co już się przewineło, poza nowymi rzeczami)
Po co to robię: Bo śpię mało. Bardzo lubię sporty z ameryki, przez co przestawiłem się na usypianie o 3.30-4.00. . Oczywiście wstać na rano trzeba, w efekcie czego mam ok. 4 godzin snu w tygodniu. Odbija się to na moim samopoczuciu. Po pierwsze muszę taki styl życia kiedyś wyrównać, co następuje w weekendy które przesypiam. Serio, potrafię w niedzielę się obudzić po 13 a potem do 16-17 być nieprzytomny. To zdrowe nie jest. Po drugie pod koniec tygodnia często jadę na oparach. Jechanie na 3-4 kawach dziennie żeby nie usnąć a potem puls ok. 105 siedząc nie są mi obce.
Jak wyszło: W większości nie dawałem rady wyłączyć komputera o 21.00, zawsze było "jeszcze coś". Myślę, też, czy w związku z innym celem, o który ruszy w późniejszych tygodniach nie przestawić tej godziny na 22.00, jeżeli mi się nie uda dobić do docelowej godziny. Jednak mimo wszystko jestem zadowolony. Aktualnie przesypiam ok. 5.30-6 h w tygodniu, a "do życia" jestem około 12.30-13.00 w weekend. To krok w dobrym kierunku. Daleko do odtrąbienia sukcesu, ale zdecydowanie czuję się lepiej
2)Rozplanowywać jadłospis na następny dzień - Dieta
Po co to robię: Jestem gruby, i musze wziąć się za siebie. Aktualnie ważę 121.2 kg przy 175 cm wzrostu, i zaczyna w wielu sklepach brakować rozmiarówki dla mnie XXXL a nawet XXXXL ciuchy to przesada. Nie chcę się wykończyć w wieku 40-50 lat, więc pora najwyższa się ruszyć z tym.
Jak mi poszło: Za wyjątkiem niedzieli gdzie pojechałem po bandzie (u rodziców była pizza na obiad, a potem z znajomym poprawiłem znaczną ilością łychy z colą i tłustym kebabem) udawało mi się planować to co mam jeść, i realizować ten jadłospis. Czułem się na prawdę spoko, choć zwłaszcza wieczorem potwornie mi brakowało czegoś do chrupania i chodziłem rozdrażniony. Co tydzień będę patrzeć na wagę - jak mi idzie, i będę załączać wyniki mojego chudnięcia w zdjęciu. Optymalnie będę się cieszyć na 2 kg miesięcznie. Pewnie się da więcej, ale w perspektywie 2 lat to prawie 50 kg. A to będzie ledwie około 800 dnia z 10 000 tysięcy. Będę mieć 9,2 tys. dni by wykorzystać większą energię.
Co zamierzam robić: Jak przyjdę w gości ograniczę się do zasady jednego kawałka, zamiast się rzucać niczym albatros na śnięte ryby. Poza tym będę kontynuować to co robiłem, uzupełniając punktem nr. 3
Po co to robię: By się wspomóc w odchudzaniu, czuć się zdrowszym, i ogólnie by mi było lepiej.
Jak mi poszło: Tutaj ogłaszam pełen sukces. Moja opaska nie ma opcji ustawienia celów typu 7.5, tylko pełne wartości. Wiec ustawiłem cel 8 tys. kroków dziennie. Poza 10.02 kiedy niemiłosiernie lało udało mi się każdego dnia zrealizować liczbę kroków. Ale nawet wtedy po prostu zamiast spaceru odbyłem trening na rowerze stacjonarnym.
Co zrobię: Będę kontynuować to co robię, z pewną modyfikacją, taki nieco level up.
4)Przeczytać książki narzeczonej, bo robię to zbyt długo - zaległe obietnice
Jak mi poszło: Przeczytałem połowe ostatniego działu, ale nie skończyłem. Fantastyka to nie moje poletko zdecydowanie, mimo że książka zbiera dobre noty. Jednak przekładam to na ten tydzień, i stawiam sobie jako piorytet.
Co zrobię: Ustalę sobie złota godzinę (np. 19.00-20.00) w której siedzę i czytam. Realnie zostały mi z 3-4 godziny czytania jej twórczości, wiec do czwartku się uwinę.
Okej, rozpisałem się na temat tego co teraz robię, ale może pojawić się pytanie, do czego zmierzam. Dlaczego 10000 dni i co chcę finalnie osiągnąć. Więc w wielkim skrócie: Jak wspominałem w pierwszym wpisie mam 25 lat. Za podany okres czasu będę mieć 52 lata. Powinienem czuć się pełen energii, i możliwości, tymczasem jestem grubaskiem bez energii, czującym się na właśnie 52 lata już dziś, a do tego otoczony osobami które piepszą farmazony typu - no możesz sobie marzyć o mieszkaniu w domu jednorodzinnym, albo o tym że raz na 5 lat pojedziesz za granicę, za kilka lat Ci przejdzie. Dlatego postanowiłem, że poustawiam sobie życie tak jak ja chcę, mimo że wiem że będzie to wymagać ogromu pracy, a w pierwszej kolejności największym wrogiem samego siebie będę ja sam. Chcę za te 27 lat mieć poczucie że zrobiłem wszystko co potrafiłem.
Jakie są moje finalne cele? Nieco marzycielskie i nierealne obecnie. Jest nim między innymi, nie musieć pracować z przymusu, bo środki na życie będę mieć z źródeł w które nie muszę wkładać pracy 8 h dziennie, cieszyć się egzystencją na tej planecie, zwiedzić kawałek świata, i mieć opinie osoby która gra na własnych zasadach. Celem jest bycie szczęśliwym. Celem jest uczynienie tego świata choć ciutkę lepszym. Celem jest zabawa, zrozumienie schematów działania świata których nie rozumiem i życie tak jak mi się podoba w ramach społecznie akceptowalnych zasad.
Za 100 lat i tak mnie ani was nie będzie. Nie będzie waszych partnerek, partnerów, nie będzie rodziców, znajomych. Za 200 lat możliwe że nawet waszych grobów już nie będzie, bo waszych dzieci też zabraknie i nie będzie miał kto ich opłacić. A to co po nas pozostanie czyli nasze płyty nagrobne podobnie będą się walać gdzieś przy murze cmentarnym. (Jak ktoś z Warszawy to polecam się przejść na ul Rzeszowską i skręcić w zarośla, bardzo skłaniający do refleksji widok) Więc po co mam się frustrować całe życie, mieć poczucie że je wegetuje służąc innym. Napiszę swój scenariusz. A przynajmniej zrobię wszystko co potrafię, żeby go napisać. Ale żeby móc pisać, to musze mieć pióro, papier i lampkę. To co teraz będę robić, to będzie głównie właśnie szukanie tych rzeczy, by móc za rok, dwa ruszyć w kierunku w którym chcę.

Jeśli chcesz się zredukować, to w pierwszej kolejności ureguluj spanie (w weekend długu nie odrobisz, to nie jest jak branie drugiego etatu, żeby spłacić kredyt). Jednocześnie myślenie o zywieniu -> koniecznie liczenie kalorii. Niekoniecznie planowanie jedzenia, ale WSZYSTKO wpisuj w apkę. Polecam polskie, dobre i niedrogie Fitatu.
Ćwiczenia jak najbardziej, co do treningu staraj się, aby trwał ponad 30 min bez dłuższych przerw (lepiej dłużej, ale mniejsze tempo niż na odwrót).
Jak to będziesz robić, to tętno się poprawi. Z kawy rezygnować nie trzeba, ona dobrze działa, no chyba że ktoś pije ich kilkanaście / dzień.
@Nebthtet Dzięki za rady, jestem za nie mega wdzięczny!
Jako osoba która mieszka przez najbliższe 1.5 roku sama, ma słabą samodyscyplinę (co nie oznacza że nie pracuję nad nią) póki co uważam planowanie za konieczne. Z czasem jak się przeprowadzę do wtedy już żony to będę to modyfikować. Póki co w moich okolicznościach to działa.
@ocotutajchodzi skoro działa, to tak rób. Ale apkę radzę do tego dołożyć, żeby się nie okazało że owszem, planujesz, ale coś robisz na oko i tu figiel, bo się kalorie nie zapinają. Pamiętaj, aby NIE jeść za mało - spowolnienie redukcji - efekt odwrotny do zamierzonego, bałagan hormonalny i osłabienie organizmu.
BARDZO polecam wycieczkę do lekarza i cały panel badań - krzywa cukrowa, tarczyca, poziom witamin (zdziwiłbyś się, co warto suplementować i co może pomóc).
I na koniec - wbij do tej grupki na fejsie: https://www.facebook.com/groups/1765836076762073 - jest masa wiedzy tam i admini są bardzo kompetentni w kwestii żywienia. Za darmo planu nie ułożą, ale nie chcą kasy za odpowiadanie na pytania. Plus dobra, nietoksyczna społeczność i tępią reklamy.
Z innych socialek subreddit /r/CICO
A, jeśli się nie zniechęcisz i zaczniesz właśnie od małych kroków, to naprawdę się zdziwisz, dokąd przez 1,5 roku można dojść. Mnie trochę oczy wyszly
PS - szkoda, że to całe PAI nie zlicza mi z zapisanych danych o treningach i tętnie punktacji retroaktywnie, no ale kolejne MegaWażneWirtualnePunkty do grindu, moje OCD lubi to
Zaloguj się aby komentować
Cześć [1/10000]
W skrócie o sobie. Jestem Ocho. Znaczy tak na prawdę nazywam się Czarek, ale wolę to internetowe przezwisko. Mam 25 lat, i z pewnością moje życie, nie jest najgorsze. Mam mieszkanie, mam pracę za nieco powyżej najniższej krajowej. Mam narzeczoną, i mieszkam w Warszawie, ze wszystkimi możliwościami stolicy. Mimo to jednak, czuję ciągły fatalizm.
Czuję, że jakikolwiek kryzys, załamanie sytuacji która nie zależy ode mnie (np. inflacja) wywróci moje życie do góry nogami. Czuję się, jak osoba pędząca 200 km/h w starym samochodzie, gdzie strefa zgniotu kończy się na bagażniku. Do tego, wiadomo jakie nastroje panują w społeczeństwie. Na chwilę, gdy pisze te słowa, opinia publiczna w przerwie od ekscytacji Pegazusem analizuje kiedy będzie inflacja miliard procent, i kiedy będzie wojna. Więc nie dość, że czuję brak kontroli nad życiem, to jeszcze mam poczucie, że niektórym osobom opłaca się, żebym czuł że za wirażem jest drzewo na środku asfaltu w które niechybnie przypier...
Postanowiłem więc to zmienić. Przed inflacją można się zabezpieczyć. Jak mi się moja waga nie podoba, to mogę schudnąć. Przed niską pensją mogę się uchronić edukacją, a z czasem otworzeniem własnego biznesu. Przed wojną mogę się ochronić trzymając jakiś zestaw survivalowy jakbym musiał uciekać + znać język sąsiadów. Ta społeczność, którą otwieram będzie moim małym pamiętnikiem. Będę na nią wrzucać co niedzielę wieczór moją listę celów na następny tydzień, a wraz z nią moje podsumowanie. Być może będę przez jakiś czas wrzucać też codzienne cele, ale ważniejsze od klepania w klawiaturę będzie dla mnie działanie, a też nie myślę wpadać w pułapkę na siłę urozmaicania treści. Kto żyje "dorosłym" życiem, ten wie, że rzeczy najbardziej zmieniające postrzeganie naszej egzystencji są cholernie powtarzalne. Dieta to na dobrą sprawę 300-600-900 razy powtórzony cel - zjem o 150 kcal więcej niż mój aktualny BMR, oszczędności to co miesiąc powtarzane wykonanie przelewu, bądź wyjęcie kasy i schowanie do skarpety, nauka to powtarzane odtwarzanie danych czynności, aż nie potrzebujesz powtarzać bo robisz to sam i tak dalej.
Nie będzie tutaj myślenia magicznego, tupnięcia nóżką, postanowienia pobudek o 3.15 żeby biegać po 10 km codziennie na bosaka po śniegu, następnie morsować w jeziorku czerniakowskim , a na koniec do 8.00 medytować na balkonie w samych slipach, mantrując przy tym rotę na pół osiedla. Będę się starał jednak każdego dnia robić mały krok do przodu.
Jakie to będą cele? To napiszę w niedziele. Po pierwsze dlatego, że chcę by mi pierwsza ekscytacja minęła, mam z 10 pomysłów, jednak po pierwszym kryzysie się wyklarują te 3-4 rzeczy które będę robić na już. Po drugie dlatego że chcę z niedzielnego wieczora uczynić rytuał wstawiania takiego wpisu na hejto. Więc wymuszę to od razu.
No to tyle. Peace
@ocotutajchodzi niech się dzieje - nie ukrywam ze zazdroszczę motywacji do robienia rzeczy, ale oczywiście będę kibicował!!
Cele na dni 2-6 (następnym razem jak i uzasadnienia będą w osobnym wpisie).
2)Rozplanowywać jadłospis na następny dzień - Dieta
4)Przeczytać książki narzeczonej, bo robię to zbyt długo - zaległe obietnice
Możliwe też, że od jutra swoje codzienne cele będę wstawać w komentarzu, myślę, że nikt wówczas nie powinien narzekać na ich powtarzalność
Zaloguj się aby komentować
Podkast "Z pasją o mocnych stronach”!
W tym podcaście dowiecie się jak odkrywać swoje talenty, budować mocne strony i jak z nich korzystać w codziennym życiu – w komunikacji z bliskimi i współpracownikami, w budowaniu zespołów, rozwijaniu się, w byciu bardziej efektywnym i produktywnym.
Zaloguj się aby komentować
Słuchanie muzy z alternatywnego odtwarzacza przynosi czasem dziwne wyniki
Dla jednego z utworów odpaliło mi się to...
Zaloguj się aby komentować