#qualitycontent

30
611

Jak przebiegało lądowanie łazika Mars 2020?

Postaram się przedstawić ją krok po kroku.

Cały etap, włącznie z euforią będziecie mogli zobaczyć na filmiku od NASA.


Jak przebiegała misja?


Całe "siedem minut grozy" zaczęło się wtedy, gdy statek z łazikiem na pokładzie 'dotknął' marsjańskiej atmosfery. Był to jeden z najważniejszych manewrów podczas trwania całej misji. I jak widać, w pełni się udał.


Pierwszy cel misji to porzucenie modułu przelotowego, był tuż przed samym marsem. Odrzucenie tak ważnego modułu, który pomógł Perseverance dostać się w okolice Marsa, nastąpiło dokładnie o 21:38, zaś o 21:48 – czyli 10 minut później kapsuła z łazikiem na pokładzie weszła w w marsjańską atmosferę z zawrotną prędkością 19 500 km/h.


Maksymalna wartość temperatury dolnej części kapsuły, która wynosiła blisko 1200 stopni Celsjusza, nastąpiła o 21:49 i trwała, aż 80 sekund.


Wypuszczenie spadochronu – widocznego na filmiku – nastąpiło o 21:52, na 12 kilometrach od powierzchni Marsa.


Po tych manewrach, wstępnym wyhamowaniu spadochronem lądownika, o 21:52 i 20 sekund, została odrzucona niepotrzebna już osłona termiczna, co pozwoliło na użycie radaru oraz uaktywnieniu systemów nawigacyjnych, który miał za zadanie ocenić odległość od powierzchni planety i bezpiecznie pokierować lądowaniem.


O 21:54, 2 kilometry nad powierzchnią Marsa, nastąpiło odrzucenie górnej części kapsuły wraz ze spadochronem i odpalenie silników hamujących. Moduł opadania wraz z łazikiem od tej chwili pędził z prędkości wynoszącą blisko 300 km/h, która została zredukowana do 2,7 km/h.


O 21:55 nastąpił efekt kulminacyjny całego lądowania, gdzie 20 metrów nad powierzchnią Marsa, moduł opadania delikatnie opuści łazik na powierzchnie i bezpiecznie odleciał, na spora odległość od łazika, aby rozbić się o powierzchnie Marsa. Łazik wylądował w Kraterze Jezero. Touchdown!


To było najbardziej ekscytujące 7 minut, każdego człowieka, który ogląda eksplorację kosmosu z zapartym tchem. Udane lądowanie, to dobra wieść dla inżynierów i naukowców, która mówi jasno, że ich praca nie poszła na marne. Spójrzcie na ich entuzjazm, na to co współpraca i wspólna pasja potrafi dokonać. Gratuluje.


Dobrze, lądowanie łazika Perseverance mamy już za sobą.


A co wiemy o 2-kilogramowym marsjańskim helikopterze o ciekawej nazwie Ingenuity?


Jest to testowy helikopter, który ma za zadanie przetestować nowe możliwości, w ograniczonym zakresie w rzadkiej marsjańskiej atmosferze. Warto wspomnieć, że atmosfera Marsa jest o 99% mniej gęsta niż nasza – ziemska.


Z czego zbudowany jest Ingenuity?


Jego 4 łopaty, rozmieszczone w dwóch wirnikach, zbudowane są z włókna węglowego. Obracają się w przeciwnych kierunkach z prędkością 2400 obrotów na minutę. Na jego pokładzie zainstalowano innowacyjne baterie i ogniwa słoneczne.

Marsjański helikopter nie posiada żadnych instrumentów naukowych, nie będzie służył więc do badań naukowych.

Jak zaznacza NASA, jest to inny projekt od łazika Perseverance.


Podczas budowy tego helikoptera, naukowcy nie brali pod uwagę tylko gęstości atmosfery planety, ale również temperatury jakie panują na powierzchni. Stąd też nocne temperatury, które spadają w kraterze Jezero do -90 stopni Celsjusza przesunęły pewne granice odporności na zimno, podczas projektowania kadłuba Ingenuity.


Kończąc opis Ingenuity warto zaznaczyć, że pojazd ten będzie miał sporo autonomii, ponieważ ze względu na duże opóźnienia, inżynierowie będą musieli wysyłać rozkazy do komputera pokładowego z dużym wyprzedzeniem.


Pierwsze informację od Ingenuity, które dotarły do nas kilka dni temu, mówią, że helikopter ma sprawną i naładowaną baterię, oraz że stacja bazowa działa bez zarzutów, sterując ogrzewaczami odpowiedzialnymi za utrzymywanie odpowiedniej temperatury potrzebnej do optymalnej pracy elektroniki na pokładzie maszyny.


O dalszych losach Ingenuity będę Was informował w osobnych postach.


Mam nadzieję, że podsumowanie Wam się podoba.


https://www.youtube.com/watch?fbclid=IwAR1MD3eouxLUMqyXZGw0eyu-VhjJBbDMGAvBQFLs17kYA6org9faJlkqR-I&v=4czjS9h4Fpg&feature=youtu.be


Źródło: mars.nasa.gov

Zaloguj się aby komentować

Kartka z kalendazra Queen, cz. 9


27 lutego 1984


Ukazuje się 11. album studyjny pt. "The Works".


Nagranie tej płyty wcale nie było takie oczywiste, ale żeby zrozumieć dlaczego trzeba się nieco cofnąć w czasie, mniej więcej do 1982. W listopadzie tego roku Queen kończy mordercze tournee promujące poprzedni album "Hot Space" (69 koncertów na trzech kontynentach między kwietniem a listopadem), którego odmienna stylistyka (inspirowana muzyką funk i disco) wywołała wśród wielu fanów spore kontrowersje. Do tego doszła słaba sprzedaż płyty oraz przeważnie negatywne recenzje krytyków. Humorów nie poprawiło nawet pierwsze miejsce singla "Under Pressure" (owoc współpracy z Davidem Bowiem) w rodzinnej Anglii, pierwsze od czasów Rapsodii.


Nikogo więc nie zdziwiło, gdy członkowie Queen ogłosili na przełomie roku przerwę. Nie było mowy o końcu działalności, muzycy po prostu chcieli od siebie odpocząć, odetchnąć innym powietrzem, wyjść ze strefy komfortu. Rok 1983 miał być czasem wolnym od Queen.


Co nie znaczy, że panowie odwiesili instrumenty na kołek - każdy zajął się projektami solowymi, np. Mercury odwiedził domowe studio Michaela Jacksona w Encino w Kalifornii. Powstało kilka nagrań, ale oficjalnie nic wtedy z tej współpracy nie wyszło, głównie z powodu pewnej słitaśnej lamy, ale to temat na inną opowieść


"Roczna" przerwa okazuje się jednak dużo krótsza - bowiem już latem John Deacon i Freddie rozmawiają z reżyserem Tonym Richardsonem nt. napisania ścieżki dźwiękowej do powstającego wówczas filmu pt. "Hotel New Hampshire". Na samych planach się kończy, ale owocem tych rozmów jest demo pierwszej piosenki na nową płytę Queen - "Keep Pasing The Open Windows".


Właściwe prace zaczynają się w sierpniu w studiu The Record Plant w Los Angeles i trwają do końca stycznia 1984 (ostatnie mixy powstają w starym dobrym Musicland Studios w Monachium). Zdjęcie na okładkę wykonał słynny George Hurrell, fotograf wielu gwiazd Hollywood z lat 30 i 40.


Płyta spotkała się z o wiele lepszym przyjęciem od poprzedniczki, fani z ulgą i radością przyjęli powrót do bardziej klasycznego brzmienia. Album pokrył się złotem i platyną w wielu krajach, a wszystkie cztery single odniosły duży sukces. To właśnie z tej płyty pochodzą takie hity jak "Radio Ga Ga", "Hammer To Fall" czy "I Want To Break Free". "Królewska" maszyna znów działała na wysokich obrotach.


Na koniec słów kilka o pierwszym singlu z "The Works", czyli "Radio Ga Ga". Warto wspomnieć, że był to pierwszy wielki hit Queen autorstwa perkusisty, Rogera Taylora. W latach 70 na strony A singli trafiały wyłącznie kompozycje Mercury'ego i Maya. Sytuacja zmieniła się w dopiero w 1980, gdy wybór padł na "Another One Bites The Dust" basisty Johna Deacona.


Wracając do "Radio..." inspiracją dla Taylora stały się słowa 3-letniego synka, który słysząc jakąś kiepską piosenkę w radio miał zakrzyknąć "Radio Kaka" Tata zmienił słowa na Ga Ga, zasiadł do świeżo kupionego syntezatora Roland Jupiter-8 (cena w '83 - około 5,000 dolarów, dziś byłoby to ponad 13,000 zielonych) i skomponował utwór, bez którego trudno wyobrazić sobie dziś jakikolwiek koncert Queen lub składankę ich hitów.


Do popularności kawałka z pewnością przyczynił się też widowiskowy, monumentalny i naszpikowany efektami specjalnymi teledysk w reżyserii Davida Malleta. W klipie wykorzystano fragmenty klasycznego arcydzieła science fiction pt. "Metropolis" Fritza Langa. Queen musieli kupić prawa do tych zdjęć od rządu NRD Poniżej wstawiam filmik z planu - najbardziej podoba mi się fragment jak Freddie do ostatniej chwili uczy się tekstu z kartki


PS. Gdyby nie ta piosenka, to Stefani Germanotta byłaby znana jako Lady Coś-Innego


https://www.youtube.com/watch?v=EmzS5CsHXX4

223cb59f-4456-46e6-af6c-8fca46082c12

Zaloguj się aby komentować

@Arroyo wszystko fanie, muzyka fajna, ujęcia fajne, ale gdzie on miał nagrywany glos na 50 metrowej hali? to już mogl w łazience bo tam przeważnie ludzie maja najmniejsze echo XD

Zaloguj się aby komentować

Dziś obejrzymy z bliska jeden z najładniejszych tworów w Układzie Słonecznym - pierścienie Saturna:


  • pierścienie zbudowane są z cząstek lodu i skał, a powstawać mogły jako naturalny skutek uboczny procesu formowania się planet w Układzie Słonecznym, kolizji obiektów i rozrywania ich przez siły pływowe planety

  • głównych pierścieni jest kilka, oznaczane są literami alfabetu, a najjaśniejszym jest pierścień B

  • średnica głównych pierścieni Saturna wynosi ponad 250 tysięcy kilometrów

  • masę pierścieni oceniamy na ~~10²¹ kg, czyli jest ona równa ~1/70 masy Księżyca

  • natomiast grubość tych pierścieni to tylko do 15 metrów co w skali kosmicznej jest mikroskopijną wielkością

  • pierścienie nie są idealnie płaskie, pomiędzy nimi poruszają się księżyce Saturna (18 nazwanych i co najmniej 12 kolejnych), które oddziałują grawitacyjnie

  • grawitacja powoduje również powstawanie szczelin pomiędzy pierścieniami, elektrycznie naładowane lodowe cząstki z materii zawartej w pierścieniach Saturna opadają na planetę wzdłuż linii pola magnetycznego

  • sondy Voyager 1 i 2 pokazały że pierścienie składają się z setek kręgów i przerw

  • pierścienie Saturna w przyszłości zupełnie znikną - szacuje się, że nastąpi to za ~100-300 milionów lat

  • co pół godziny z pierścieni ubywa objętość basenu olimpijskiego materii (wody)

  • w płaszczyźnie orbity księżyca Febe znajduje się obłok materii w kształcie spłaszczonego dysku, który można określić mianem drugiego systemu pierścieni. Jest on prawie niewidoczny, tworzy go materia rozproszona, rozrzedzona i niewielkich rozmiarów, pochodząca prawdopodobnie od uderzeń mikrometeorytów w Febe

  • ciekawa jest również historia odkrycia pierścieni, badacze widzący to zjawisko po raz pierwszy nie bardzo wiedzieli z czy mają kontakt. Widzieli tam planetę z "uszami", "bańkami" albo układy wielokrotne.

  • inne planety w Układzie Słonecznym posiadające pierścienie to Jowisz, Saturn, Uran i Neptun, a także planetoida Chariklo z pasu planetoid za Marsem oraz planeta karłowata Haumea znajdująca się w pasie Kuipera


Miłego weekendu!


Źródła:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Pierścienie_Saturna

http://www.wiw.pl/astronomia/a-pierscienie.asp - historia odkrycia i obserwacji Saturna

https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/pierscienie-saturna-powoli-zanikaja-4930.html

https://www.sciencedirect.com/science/article/abs/pii/S0019103518302999?via%3Dihub# !

https://www.almukantarat.pl/wiedza/00saturn/

https://fizyka.uniedu.pl/pierscienie-planetarne/

https://pl.wikipedia.org/wiki/Księżyc_pasterski


Zdjęcia:

NASA Jet Propulsion Laboratory / NASA/JPL/Space Science Institute

https://www.jpl.nasa.gov/search?query=saurn

___________________

Lubisz naukę i szukasz więcej ciekawostek? Dodaj @arcy do obserwowanych!

Obserwuj wartościowe tagi: #qualitycontent #nauka #fotografia

c2130fd0-df6b-403e-9e4c-b4c544281400
47577ebf-f177-4256-8c88-df0adfd47f27
f13f066c-a174-4ac7-9c82-0f4013407275
e6b58b2a-7239-46cc-8863-09fc81887b5e
b8430c75-05eb-458f-aaa2-a11f2a2676bc

@Havelock_Vetinari Kosmos mnie bardzo uspokaja - jak czuję, że mnie szlag trafia to wybieram się na wycieczkę w kosmos właśnie

Zaloguj się aby komentować

Kartka z kalendarza Queen, cz. 8


26 lutego 1996


Ukazuje się singiel pt. "Too Much Love Will Kill You" - trzeci utwór promujący płytę "Made In Heaven" Queen z 1995 roku.


Historia tej piosenki jest dość zawiła i sięga drugiej połowy lat 80. Oryginalnie jest to kompozycja gitarzysty Queen Briana Maya do spółki z Frankiem Muskerem i Elizabeth Lamers, mocno inspirowana wydarzeniami z życia osobistego tego pierwszego (dość nieprzyjemny rozwód). Początkowo utwór miał się pojawić na albumie "The Miracle" z '89, jednak ostatecznie trafił na półkę, co głównie miało związek z nową polityką Queen aby na swoich albumach zamieszczać tylko własne kompozycje (na dwóch ostatnich albumach wydanych za życia Freddiego, wszystkie piosenki jako autorów mają wskazany cały zespół zamiast poszczególnych muzyków - chodziło głównie o równy podział tantiem).


May nie porzucił jednak swojej kompozycji, tylko zmienił delikatnie aranżację, dograł swój wokal i zamieścił na swojej solowej płycie z '92 pt. "Back To The Light". Kilka miesięcy wcześniej taką właśnie wersję zaprezentował publiczności podczas koncertu The Freddie Mercury Tribute (strasznie przy tym fałszując, ale to szczegół).


W połowie lat '90 pozostali przy życiu członkowie Queen przypomnieli sobie o starej wersji tej piosenki przeszukując archiwa pod kątem niepublikowanych nagrań z Freddiem. W ten oto sposób oryginalna wersja z wokalem Mercury'ego, powstała prawdopodobnie w '88, nareszcie ujrzała światło dzienne, pojawiając się na albumie "Made In Heaven", pierwszej płycie Queen po śmierci wokalisty.


Co ciekawe, to solowa wersja Maya odniosła większy sukces komercyjny - dotarła aż do 5. miejsca w UK, podczas gdy kawałek z Freddiem na wokalu tylko do 15.


Ciekawostka druga - w 2003 roku May wykonał TMLWKY w duecie z Lucciano Pavarottim podczas koncertu charytatywnego we Włoszech.


Poniżej zamieszczam jednak MOJĄ ulubioną i jedyną prawilną wersję, czyli tę oryginalną, z '88, z Freddiem za mikrofonem


https://www.youtube.com/watch?v=ivbO3s1udic

Zaloguj się aby komentować

Wiecie co najbardziej ciekawego jest w zdjęciach satelitarnych Ziemi?

Pokazują rzeczy, które z powierzchni jednoznacznie nie są widoczne.

Niejednokrotnie zostało dowiedzione, że zdjęcie pozwalają ustalić nowe fakty, na temat zjawisk i zdarzeń, które przydarzają się Ziemi. Perspektywa z orbity daje zawsze świeży obraz wydarzeń.


Dobrze, co my mamy na tym zdjęciu?


Te żółte smugi nad oceanem Atlantyckim to piaskowy pył znad Sahary.

Co roku, według szacunków naukowców, znad Sahary unosi się 180 milionów ton pyłu, które przedostaje się do obu ameryk. Sprawcą całego zdarzenia są sezonowe silne wiatry. Warto zaznaczyć, że pióropusze pyłu nie lecą tylko do obu Ameryk, ale pył również dociera nad resztę powierzchni Afryki oraz dryfuje na północ do Europy. Czasami pył znad Sahary dociera aż do Norwegii.


Widziane na zdjęciu. coroczne zjawisko unoszącego się pyłu znad Sahary, zostało zaobserwowane 18 lutego 2021 roku.


Tak, znów mamy świeże foto z orbity!


Pierwsze zdjęcie wykonał VIIRS zamontowany na pokładzie sondy NOAA-20.


Drugie zdjęcie pokazuje skalę smugi pyłu, który dryfuje znad Sahary, na tle kontynentów, które maja swój brzeg przy ocenia Atlantyckim. Warto wspomnieć, że drugie zdjęcie zostało wykonane przy pomocy kamery nazwanej skrótem EPIC, która została zainstalowana na pokładzie satelity DSCOVR NOAA.


Jak donoszą informację, jeden z metrologów - Marshall Shepherd - wspomina, że silne i trwałe wiatry z południa kierują pył Saharyjski w stronę Europy, aż kilka razy w roku.


Kilka faktów o satelitach i ich sprzęcie, który pozwala nam podziwiać takie wydarzenia, w takiej skali.


VIIRS - Visible Infrared Imaging Radiometer Suite - Zestaw radiometrów do obrazowania w podczerwieni. Umiejscowiony na pokładzie satelity NOAA-20, na pokładzie Delta II 18 listopada 2017 r. Przeznaczenie sondy typowo badawczo pogodowe.


EPIC -Earth Polychromatic Camera - to dzięki tej kamerze mamy przyjemność obserwować ziemie z takiej perspektywy, jak na zdjęciu numer 2 - z białym tłem. EPIC zainstalowany jest na DSCOVR -Deep Space Climate Observatory - jest to kolejna sonda, która ma za zadanie badać klimat oraz pogodę na Ziemi. Sonda została wystrzelona 11 lutego 2015 na pokładzie rakiety SpaceX Falcon 9 Elona Muska.


Źródło: earthobservatory.nasa.gov

8622cd17-8cbf-4b40-8953-c29e42f14f8c
71755678-72b7-45f1-82ca-79f9f59e6747

Zaloguj się aby komentować

Drugi post z tagu #historiazarroyo


Działania szpiegowskie w Afryce – 1942 r.


Walki w Afryce w roku 1942 miały na celu przebicie się przez Egipt i Lewant do sił niemieckich pod Stalingradem. Tak przynajmniej zakładał plan III Rzeszy opracowany przez Rommla. Tu trzeba zwrócić uwagę na działania szpiegowskie obu stron konfliktu – Afrika Korps (a wraz z nimi Włochów) i Aliantów (Brytyjczyków, Francuzów, a także Amerykanów*). Brytyjczycy polegali na meldunkach przechwytywanych i rozkodowywanych przez „Enigmę”. Jak się okazało, tego typu materiały były niewystarczające. Rommel nie uważał za stosowne, by konsultować posunięcia z Berlinem czy „Comando Supremo” gen. Bastico. Również zawodem okazały się loty zwiadowcze – wojska Armii Pancernej „Afryka” bardzo dobrze się maskowały, niejednokrotnie wprowadzając w błąd angielskich lotników.

Niemcy z kolei byli dobrze przygotowani na walkę z Brytyjczykami, na co wskazują początkowe większe zwycięstwa pod Al Ghazalą, upadek Tobruku, czy bitwa pod Bir Hakeim. Dopiero pierwsza porażka pod El-Alamein miała okazać się zmianą w działaniach wojennych w Afryce Północnej. Pierwszym ze źródeł informacji był… amerykański attache wojskowy – pułkownik Bonner F. Fellers. Jak to możliwe? W 1941 roku Włosi złamali amerykański szyfr dyplomatyczny, zwany „czarnym kodem”. Choć Amerykanie byli wtedy jeszcze neutralni (rzecz miała miejsce późnym latem 1941 roku), to już wtedy Fellers przesyłał informacje do USA o brytyjskich rozkazach, ruchach wojsk i planach. Pułkownik ten miał bardzo dobre stosunki z dowództwem brytyjskim w Afryce, skoro dopuszczono go do takich planów. Gdy USA dołączyło do wojny, informacje otrzymywane przez Fellersa były jeszcze bardziej precyzyjne, niż zwykle. Fellers był zwany przez Niemców „Die gute Quelle”, czyli „Dobre źródło”. Źródło to jednak padło w czerwcu 1942 roku, gdy Alianci zorientowali się, że ich nieprzyjaciel ma wgląd w sprawozdania pułkownika. Fellersa przenieśli w 1943 roku na Pacyfik, a więc usłyszymy jeszcze o nim i jego pracy pod rządami Douglasa MacArthura.

Drugim ważnym źródłem informacji byli tamtejsi szpiedzy, a było ich mianowicie dwóch – Johan Eppler i Peter Monkaster. Pierwszy był 28-letnim mieszkańcem Aleksandrii, synem Niemców, później wychowywanym przez matkę i jej drugiego męża – egipskiego prawnika. Johan czuł się Niemcem, a do współpracy z własnym krajem namówiła go poznana w Bejrucie prostytutka – Su Yan. To właśnie dzięki niej młody Johan rozpoczął służbę dla Abwehry, tam (tj. w Berlinie) przeszedł staranne wyszkolenie w ośrodku Abwehry. W roku 1942 był już z powrotem w Egipcie, wjechał tam z Peterem Monkasterem. Johan miał pseudonim „Kondor”. Wieźli ze sobą dwie amerykańskie radiostacje typu Hallicrafter, 50 000 fałszywych funtów szterlingów oraz książkę aut. Daphne du Maurier pt. „Rebeka”. Obaj mieli fałszywe dokumenty – Eppler miał je na nazwisko Richarda Tichona, belgijskiego inżyniera pracującego na potrzeby koncernu BP. Podobnie Monkaster – jego dokumenty wskazywały na to, że był francuskim pracownikiem BP. Ich meldunki docierały do Lisa Pustyni bez większych problemów. Tu trzeba zwrócić uwagę, że „Kondor” wkrótce wpadł. Ratując się od kary śmierci, postanowił ujawnić swoją działalność. Jedne ze źródeł traktują, że wpadł przez fałszywe pieniądze**.

Ponadto Abwehra dysponowała również swoimi grupkami w tamtym miejscu tj. 621. Kompania Dalekiego Rozpoznania (621. Fernmeldeaufklarung Kompanie, zwana wcześniej 3. Kompanią Nasłuchową 56. Jednostki Wywiadowczej). Żołnierze kapitana Seebohma z tego oddziału mieli przeciętnie po 25 lat i byli bardzo dobrze wyszkolonymi radiooperatorami władającymi biegle językiem angielskim. Tu trzeba zwrócić uwagę, że 11 maja 1942 roku pod przewodnictwem węgierskiego hrabiego Ladislausa de Almaszego, wyruszyli z oazy Gialo do stolicy Egiptu. Wśród nich byli wspomniani Monkaster i „Kondor”.


Na potrzebę tego posta korzystałem z forum historycy.org oraz z książki Jacka Solarza pt. „Afryka 1942” wyd. Militaria. Wydawnictwo zajmuje się okresem XX wieku.


*Amerykanie dołączyli do wojny w grudniu 1941 r. - w 1942 roku przysłali siłom brytyjskim w Afryce Północnej 242 „Granty” - dla Niemców miało to być niemiłe zaskoczenie (walka z pojazdami, których specyfikacji technicznych nie znali).

**Teoria ta została przedstawiona na forum historycy.org, konkretniej tutaj:

http://www.historycy.org/index.php?showtopic=4531

f56478ca-e757-4017-9952-c7d4f11a3975

Zaloguj się aby komentować

Witajcie. To mój pierwszy wpis na tym portalu - zapewne nie ostatni. Dość mocno interesuję się historią I-II wojen światowych, zarówno pod kątem umundurowania, uzbrojenia, jak i bitew oraz postaci. Pod hashtagiem #historiazarroyo będę publikował posty związane z owymi dwiema największymi wojnami w historii.


Na początek pewien dość stary post z jednej z grupek na fb, gdzie pisałem:

"-Twój karabin jest Twoją prawą ręką! - powtarzał do znudzenia swoim żołnierzom Sobel. Nierozstawanie się z bronią było jedną z jego obsesji i którejś nocy postanowił dać nauczkę ludziom, którzy według niego nie dość o nią dbali. Wraz z szefem kompanii, Evansem, przekradli się przez pozycje kompanii, by zabrać śpiącym niedostatecznie pilnowane karabiny. Osiągnęli spory sukces - zanim nastał świt, przed namiotem Sobela piętrzył się stos niemal pięćdziesięciu Garandów. Z wielkim nadęciem Sobel zwołał zbiórkę kompanii i palnął im mowę o tym, jakimi są beznadziejnymi kreaturami i jak źle dbają o powierzoną im broń.

W czasie tego wrzaskliwego jak zwykle pokazu na biwak kompanii E przybył dowódca kompanii F w towarzystwie około czterdziestu pięciu żołnierzy, pytając, co za dureń zwędził im w nocy karabiny. Ku wielkiemu rozbawieniu żołnierzy okazało się, że Sobel wraz z Evansem zgubili się w nocy i myszkowali po pozycjach sąsiedniej kompanii." ~ Kompania Braci, str. 49.


Jest to rzecz jasna cytat z niniejszej książki, na podstawie której powstał jeden z najlepszych seriali wojennych autorstwa Stevena Spielberga i Toma Hanksa.

A oto bohater, który postanowił zabrać te 50 sztuk Garandów (w serialu wcielił się w niego David Schwimmer, czyli Ross z serialu "Przyjaciele" - tego aktora widzicie właśnie na zdjęciu, drugie zdjęcie zaś przedstawia faktycznego Herberta Sobela).

88e6d1b9-2207-4369-86e5-713fbcb427a1
03a7e34d-03ce-46c1-b7e3-fbb1911a522b

@chusteczka_haftowana Z I wojny światowej bardzo dużo na FB piszę na jednej z własnych stron. Z chęcią co nieco i tutaj przerzucę - zwłaszcza miotacze gazu bojowego używane przez Niemców w trakcie operacji Kaiserschlacht. Co prawda były nieskuteczne, niemniej potwierdzone jest ich użycie w boju.

Zaloguj się aby komentować

Mam dla Was zwiastun gry Returnal.


Returnal to trzecio osobowa gra shooter z gatunku horroru psychologicznego.

Gracz wcieli się w rolę astronautki, która przebywając na obcej planecie, będzie nieustannie przeżywać wypadek swojego statku w pętli czasowej.


Grę tworzy studio Housemarque na silniku Unreal Engine 4.


W Returnal gracze będą mogli zagrać 20 kwietnia 2021 roku, jedynie na PS5.


https://www.youtube.com/watch?v=G5TioxEfBOU

Zaloguj się aby komentować

Wczoraj mnie nie było, to dzisiaj nadrobię to co sie na serwisie wydarzyło a także dzisiaj więcej Content


Nasze mózgi dopasowują widziane kształty i ich wzajemne relacje do wzorca, który już znają. Jest to kwestia sposobu w jaki postrzegamy rzeczywistość. Percepcji.


Na przełomie lat 20 niemieccy profesorowie Carl Stumpf, Max Wertheimer, Wolfgang Köhler i Kurt Koffka w wyniku obserwacji utworzyli w berlińskim uniwersytecie kierunek "Gestaltpsychologie"


W 1923 roku Wertheimer sformułował sześć zasad percepcji. Oprócz tych zasad sformułowanych przez Wertheimera, w latach 90 Stephen Palmer odkrył trzy inne zasady gestaltu.


Trzecia zasada percepcji : Zasada figura/tło


Nasz mózg ma nieodpartą potrzebę odseparowania obiektów od otaczającego je tła i scalania rzeczy w jedna forme.


Zasadę figurę/tło często stosuje się w projektach logo, ale często znajduje zastosowanie w wszystkich kreacjach, w których wykorzystuje się przestrzeń negatywową do przekazania komunikatu.

1cfe0929-5ceb-495a-ba94-e751e1efc172

Zaloguj się aby komentować

Zapraszam do obserwowania tagu autorskiego #gulosus


W tym tygodniu udało mi się zdobyć przedmiot, którego poszukiwałem przez długi czas. Jest to butelka apteczna ze szkła uranowego (najprawdopodobniej z XIX wieku z Czech lub Niemiec). Czym jest szkło uranowe? Zapraszam do krótkiej opowieści.


Najstarszy przedmiot szklany z domieszką rudy uranowej (tlenku uranu) pochodzi z 79 roku n.e. z mozaiki znajdującej się w rzymskiej willi na Wybrzeżu Posillipo. Następnie na przełomie XIX i XX wieku niemiecki farmaceuta Martin H. Klaproth odkrył uranu jako pierwiastek, jednak z naszej perspektywy istotne jest to, iż eksperymentował z wykorzystaniem związków uranu jako barwników szkła.


Jednak nie Berlin i Niemcy stały się kolebką szkła Uranowego, a Czechy i Józef Riedel (jego fabryka szkła istnieje po dzień dzisiejszy). W 1830 rozpoczął on produkcję szkła barwionego powyższymi związkami na zielono (Annagrun) i żółto (Annagelb). Wykorzystywał do tego dwuuranian sodu i tlenki uranu. Sekret niezwykłych kolorów kupił Brytyjczyk - James Powell w 1834 roku, stąd szkło uranowe zostało rozsławione na całym świecie.


Pod wpływem promieni ultrafioletowych, co jest doskonale widoczne na zdjęciu, butelka wykonana ze szkła uranowego ulega luminescencji, czyli emituje światło. Ze względu na swoją rzadkość i cenę butelki uranowe fałszowano za pomocą związków żelaza i chromu.


Na zdjęciu butelka uranowa (tabula rasa) z mojej kolekcji, druga połowa XIX wieku.

9dcd3227-0b98-4549-9f2c-41e16bd60378

@arcy Tak, często poziom promieniowania jest tak niski, iż nie ulega ono detekcji w liczniku Geigera. Przed wojną także sprzedawano wodę mineralną z solami uranu na potencję. W tym wypadku to bez wpływu na zdrowie nie było.

@Gulosus Ale wiesz może czy chociaż konar się rozpalał? Jak już walimy setę uranu to byłoby miło gdyby działała

Zaloguj się aby komentować

Czy są tu jacyś fani boksu?


Otwieram tag #legendyboksu i od razu przechodzimy do jednego z moich faworytów. Przed Wami nie kto inny, a sam "Sugar" Ray Leonard! Urodzony w 1956 roku w USA nie bez powodu jest uznawany za jednego z najwybitniejszych bokserów wszechczasów. Na koncie ma 40 pojedynków zawodowych (36-3-1) oraz 170 walk amatorskich (165-5). Swoją karierę zaczął bardzo wcześnie, wstępując w szeregi klubu bokserskiego w wieku 13 lat. Okazało się, że ma naturalny talent do nokautowania przeciwników. Bardzo szybko zdobywał nowe umiejętności i wygrywał kolejne pojedynki, W wieku 20 lat awansował do reprezentacji olimpijskiej, i ostatecznie, w finale pokonał kubańskiego faworyta i mistrza nokautów Andrésa Aldamę zdobywając złoty medal. Na tym miała się zakończyć kariera młodego boksera. Przynajmniej w teorii. Ostatecznie, Sugar nie odłożył rękawic i zaczął walczyć w profesjonalnych walkach. Jedną z nich szczególnie Wam polecam. Ten trwający 15 rund pojedynek przeszedł do legendy. Zresztą, oceńcie sami.


To nie jest kolejna lekcja historii, więc jeśli jesteście ciekawi losów naszego bohatera, zapraszam do zapoznania się z jego autobiografią "The Big Fight" autorstwa, cóż, jego samego. W końcu kto inny mógł napisać lepiej jego autobiografię ( ͡° ͜ʖ ͡°)


Sugar Ray Leonard vs Thomas Hearns


https://www.youtube.com/watch?v=xeppeZ9u9xs

Zaloguj się aby komentować

Kolejny film, który Wam sprezentuję to znowu rodzime kino! Tym razem przyszła pora na jedną z lepszych polskich produkcji jakie oglądałem, czyli "Dług" w reżyserii Krzysztofa Krauze.


Historia skupia się na losach dwójki bohaterów: Adama i Stefana, którzy chcą rozkręcić własny biznes. Nie mają pieniędzy, więc zwracają się z prośbą do Gerarda - starego kumpla Stefana. Jak się okazuję Gerard szybko zamienia się w szantażystę, który będzie zażądał od nich spłaty tytułowego długu.


Jak możecie się domyślić mamy do czynienia z thrillerem. I to dość mocnym, ponieważ kreślącym grubą krechą psychologię bohaterów. Jest to swego rodzaju przypowieść biblijna, tylko z tą różnicą, że pozostawia widza z poczuciem bezsensu i rozpaczy. Bo właśnie to jest wspaniałe w "Długu" - działa zarówno jako gęsty thriller, jak i kino psychologiczne.


Krauze nie owija w bawełnę i wsadza nas w świat brudny oraz chaotyczny. Warto przy tym zaznaczyć, że akcja "Długu" dzieję się po transformacji ustrojowej, więc stanowi to swego rodzaju komentarz na zaistniałą wtedy sytuację wielu Polaków. Ale po kolei.


Napięcie. Dużo tutaj tego brudnego nastroju i trzymania widza w ciągłych nerwach. Gerard grany przez świetnego Andrzeja Chyrę to istny portret psychopaty i zimnego skurczybyka, który nie cofnie się za żadne skarby, aby dopiąć swego. Dzięki tak wykreowanej postaci można mówić o jeszcze większej ilości emocji.


Co do psychologii i ogólnej treści filmu, to muszę powiedzieć, że nigdy nie widziałem tak subtelnego komentarza na temat sytuacji Polaków po roku 1989. Odzyskana wolność, jednak z wieloma sferami życia, które wymagają ponownego poukładania. I to czuć przede wszystkim w przypadku Adama i Stefana. Piszę dość enigmatycznie, ponieważ nie chcę Wam za dużo spoilerować, jeśli filmu nie widzieliście albo nie czytaliście o tych wydarzeniach. Bo tak, film jest oparty na faktach.


Zachęcam Was do zapoznania z jednym z ważniejszych filmów po roku 1989. A jeśli widzieliście "Dług" to napiszcie jak się Wam podobał!

d1a6280b-588f-4ce7-b275-1e86eb2008b3

Zaloguj się aby komentować

Gdzie dzisiaj zabrała nas satelita?


Dzisiaj mamy możliwość podziwiać rozciągnięty na południowych stokach górskiego regionu Bale, tropikalnego lasu mglistego Harenna w regionie Oromia w południowo-wschodniej Etiopii. Jest to ten środkowy, zielony rejon na zdjęciu.


Co o nim wiemy?


Ten tropikalny las jest drugim co do wielkości drzewostanu wilgotnego lasu tropikalnego w Etiopii, oraz największym takim lasem mglistym w kraju.

Las rośnie na obszarach górskich, na wysokościach od 1400 do 3200 n.p.m.

Cały ekosystem jest określony wysokością, na którym kwitną bambusy, wrzosy drzewne, figi, sosny paprociowe, hagenie oraz dzika kawa.

Ze zwierząt możemy tam spotkać - małpy, kozły, pawiany, guźce, lwy, lamparty, hieny oraz dzikie psy.


Warto zwrócić uwagę, że na południe od płaskowyżu Sanetti występują gęste połacie lasu, które są niestety od 21 lat wycinane wzdłuż dróg i dolin strumieni w Hawo, Kumbi, Likimisa Bokore i Soriba, za sprawą wypału węgla drzewnego, przygotowywanie nowych gruntów do uprawy roli, oraz pozyskiwanie drewna na opał.


Kiedy zostało wykonane zdjęcie?

Zdjęcie satelitarne zostało wykonane 5 lutego 2021 roku. Jak widać, jest to zdjęcie bardzo świeże i przedstawia ciekawy obszar, który zmienia się za sprawa działalności człowieka.


Zdjęcie wykonał MODIS zainstalowany na satelicie Terra.


Jaki plan mam na najbliższe dni?

-Zdjęcie satelitarne - ich jest wiele.

-Dokładny i wyczerpujący opis misji MARS2020

-posty o samolotach


Źródło: earthobservatory.nasa.gov

ff433035-2353-4e6c-964e-2ecc855791f6

Zaloguj się aby komentować

Moi drodzy, chciałem Wam dzisiaj opowiedzieć kilka słów o pewnym tajemniczym zespole który nazywał się Devil Doll. Pragnę od razu zaznaczyć że próźno jest szukać ich muzyki na Spotify czy dowolnym innym serwisie streamingowym - a zespół Devil Doll który możecie tam znaleźć to zupełnie inny zespół, nie warty Waszej uwagi.


W pisaniu tego tekstu posiłkuję się Wikipedią, co zapewne zauważy każdy, jednakoż nad wikipedią mam bardzo drobną przewagę. Otóż znam kogoś, kto zna kogoś, kto osobiście zna Jurija Toniego, dźwiękowca który współpracował z Devil Doll, choć bardziej znany jest ze współpracy z Laibachem. Obok fragmentów zaczerpniętych z Wikipedii będą też w miarę klarownie oznaczone dodatkowe informacje które lata temu pozyskałem dzięki mojemu kumplowi, który ma kumpla, który zna Jurija Toniego. Jurij Toni będzie w dalszych częściach tego tekstu oznaczany jako JT.


Devil Doll to zespół którego powstanie zainicjował tajemniczy Mr. Doctor, który ukrywał swoje prawdziwe nazwisko jeszcze długo po tym jak Devil Doll zostało rozwiązane - przez całe 20 lat. Kurtyna tajemnicy opadła (a przynajmniej tak może się wydawać) w roku 2007, kiedy to Mr. Doctor wydał swoją książkę, i tam podpisał się jako Mario Panciera. Podobno jest to jego prawdziwe nazwisko, jednak wśród fanów dyskutuje się o jego pochodzeniu. Sam Mr. Doctor twierdził początkowo że urodził się we Słowenii, chodzą słuchy że były to jednak Włochy.


Mr. Doctor jest postacią tajemniczą, a przede wszystkim bardzo ekscentryczną, wręcz dziwaczną. Wiadomo o nim niewiele - zgodnie z tym co mówił JT jest on osobą bardzo skrytą, cechującą się jednocześnie wieloma ekscentrycznymi dziwactwactwami. Z okresu współpracy JT wspomina go jako osobę z którą pracowało się trudno i... wyjątkowo specyficznie. O kilku takich rzeczach dowiecie się z kolejnych akapitów. Jedno było pewne. Devil Doll to tak na prawdę nie był zespół - to był Mr. Doctor, bez większego znaczenia z kim w danym okresie działalności Devil Doll współpracował.


Devil Doll powstał na początku 1987 roku i to od razu w dwóch odsłonach. Jeden skład zespołu zawiązany został w Lublanie, stolicy jeszcze wtedy Jugosławii. "Drugi" skład Devil Doll - i tu nie powinno być zdziwienia, patrząc na poprzedni akapit, został założony równolegle w Wenecji we Włoszech. Jugosławski skład wziął się od razu za nagrywanie płyty "The Mark of the Beast". I tu Mr. Doctor objawia się po raz pierwszy jako artysta dla którego najważniejszym celem była sztuka. Płyta ta została wytłoczona w... jednym egzemplarzu, który w dodatku jest w posiadaniu Mr. Doctora. Okładka albumu została ręcznie namalowana przez nikogo innego jak samego Mr. Doctora. Z tego co mówił JT płytę tę słyszeli tylko najbliźsi przyjaciele Mr. Doctora. JT nie słyszał jej w innym wydaniu niż podczas sesji nagraniowych.


Pod koniec 1988 lub na początku 1989 roku Devil Doll nagrało swoją drugą płytę pod tytułem "The Girl Who Was... Death". Wytłoczono 500 kopii albumu, jednak do dystrybucji trafiło 150 sztuk. Każda sztuka miała ręcznie wykonaną wkładkę wykonaną przez Mr. Doctora. Oficjalną informacją jest to że niektóre z tych wkładek miały teksty pisane krwią Mr. Doctora. JT wspominał jednak że w przypadku kilku sztuk była to krew wymieszana ze spermą, jednak nie dałby sobie ręki uciąć że jest to prawda. Kopie które miały na tyle szczęścia by zostać przeznaczonymi do dystrybucji były sprzedawane (wg. JT - część została rozdana) wsród uczestników drugiego koncertu na którym zespół grał "The Girl Who Was... Death" w całości. Pozostałe 350 sztuk zostały zniszczone przez Mr. Doctora (JT precyzuje sposób zniszczenia - zostały one spalone, co też będzie miało znaczenie przy jeszcze jednej informacji którą podał, ale o tym później).


W 1989 roku Mr. Doctor zaczął pracować równolegle nad trzema nowymi wydawnictwami: "The Black Holes of My Mind", "Eliogabalus" oraz "Mr. Doctor Sings Hanns Eisler", czyli jego interpretacja czterech dziueł Hannsa Eislera. Ta ostatnia nigdy nie została wydana, a dwie pierwsze, ze względu na (oficjalnie) ograniczenia budżetowe (nieoficjalnie wg. JT Mr. Doctor wpadł w finansowe tarapaty, których szczegóły jednak nie były znane) zostały odpowiednio skrócone by zmieścić się na jednym winylu. Album został wydany w 1990 roku - dwa różne tłoczenia na winylu (jedno - 50 kopii, drugie - 900 kopii) oraz tłoczenie na CD (również 900 kopii).


W 1991 roku oba składy Devil Doll (słoweński oraz włoski) zostały połączone w jeden, i pod koniec roku Devil Doll weszło do studia by nagrać "Sacrilegium". Album został wydany w maju 1992 na CD, jednak fanklub Devil Doll przy aprobacie samego Mr. Doctora wydał 900 numerowanych kopii albumu na winylu. Do tego wydawnictwa wkładkę projektował sam Mr. Doctor oraz Adriana Marac.


W styczniu 1993 roku zespół nagrał soundtrack do filmu Mr. Doctora pod tytułem "The Sacrilege of Fatal Arms". Album został wydany w 900 kopiach i wyprzedał się na pniu w 72 godziny.


W lipcu 1993 Devil Doll wróciło do Lublańskiego studia Tivoli by nagrać "The Day of Wrath - Dies Irae". Przy końcówce prac nad płytą, w trakie miksowania ścieżek w studiu wybuchł pożar. Zarówno Mr. Doctor jak i JT udało się uciec, jednak JT wylądował na kilka dni w szpitalu (z tego co mówił doznał lekkich poparzeń, ale o mało co się nie udusił). Mr. Doctor początkowo odmówił ponownego nagrania albumu (JT wspominał że Mr. Doctor uważał że była to kara opatrzności za to że spalił 350 kopii "The Girl Who Was... Death"). Do dystrybucji trafiło jednak 20 kopii nut do "The Day of Wrath - Dies Irae) oraz niezmiksowana wersja materiału.


Pod koniec 1994 roku Mr. Doctor ostatecznie zgodził się na ponowne nagranie "Dies Irae". Nagrania rozpoczęły się w styczniu 1995 roku, a materiał nagrany został tym razem z wsparaciem Słoweńskiej Orkiestry Filharmonicznej. Płyta została wydana w lutym 1996 roku i jest jedynym albumem Devil Doll który zawiera więcej niż jeden utwór - wszystkie poprzednie wydawnictwa składały się z pojedynczego utworu. Wg. JT w trakcie sesji nagraniowej do "Dies Irae" wraz z orkiestrą zarejestrowane zostało tyle materiału, że wystarczyłoby na 5 albumów, a nie jeden, jednak decyzje Mr. Doctora były ostateczne i wszystko wykraczające poza materiał na "Dies Irae" zostało skasowane.


W 1996 roku roku zespół nagrał ostatnią płytę - "The Day Of Wrath" która miała być wydana w 1997 roku, ale nigdy się tak nie stało. Zespół Devil Doll nigdy nie został oficjalnie rozwiązany. Pojawiła się nawet petycja od fanklubu o to by Devil Doll dało światu więcej muzycznego materiału, jednak okazała się ona bezskuteczna.


https://www.youtube.com/watch?v=2GvVwVnlpB8

Warto dodać, że ich płyty to tak naprawdę pojedyncze utwory - trwające kilkadziesiąt minut. Niestety dla mnie jest to nie do dźwignięcia

Zaloguj się aby komentować

Kartka z kalendarza Queen cz. 7


25 lutego 1977


Zespół Queen w ramach północnoamerykańskiej części tournee promującego wydawnictwo pt. "A Day At The Races" (tytuł, podobnie jak w przypadku poprzedniego albumu, czyli "A Night At The Opera", inspirowany filmami braci Marx), gra koncert w Dallas, w hali widowiskowej Moody Coliseum. Jako support występuje Thin Lizzy z Gary Moorem w składzie.


Z ciekawostek mogę dodać, że to właśnie w tamtym okresie w głowach Mercury'ego i Maya rodzą się pomysły na napisanie - odpowiednio - "We Are The Champions" i "We Will Rock You", czyli typowych "stadionówek" do wspólnego śpiewania wraz z fanami. Brian May wspomina, że podczas tego tournee nierzadko bywało, że publiczność śpiewała wszystkie słowa wszystkich piosenek z setlisty. Podobno Maya i Mercury'ego początkowo mocno to irytowało, ale potem wpadli na pomysł napisania piosenek specjalnie do zdzierania gardeł przez fanów.


Na zdjęciu promocyjny plakacik

a180de1b-68c1-4b43-8739-59d8d789df0e

Zaloguj się aby komentować

Na dobranoc, filmik który przedstawia historię firmy Martina Greavesa, który w latach 90 założył warsztat renowujący klasyczne auta. Nadając im nowy blask, nowe życie, przywracając klasyczne auta na drogi.


Firma - Classic Performance Engineering, mieści się w starym przekształconym kompleksie hangarów bazy RAF w w Bicester, Oxfordshire.


link: classicperformanceengineering.co.uk

https://www.youtube.com/watch?v=qJzl7hnSe74

Zaloguj się aby komentować

Kartka z kalendarza Queen, cz. 6


24 lutego 1980 (około )


Nie wiadomo, czy to się stało akurat tego dnia, i czy w ogóle miało miejsce, ale przyjmijmy, że tak, i że był to właśnie 24 lutego czterdzieści jeden lat temu. Takie małe potencjalne kłamstewko na potrzeby naszej opowieści. Spokojnie, w filmie "Bohemian Rhapsody" w co drugiej scenie twórcy dużo bardziej mijali się z prawdą


Zespół Queen przebywa w Monachium i korzysta z gościnnych progów tamtejszego studia nagraniowego o nazwie Musicland Studios. W tamtym czasie wielu brytyjskich artystów pracuje poza ojczyzną, aby uniknąć płacenia horrendalnie wysokich podatków. Trwają prace nad nowym albumem pt. "The Game". Rolę jaskółki zapowiadającej nową płytę odegrała kompozycja Mercury'ego pt. "Crazy Little Thing Called Love" z października '79. Piosenka odniosła duży sukces, dochodząc do 1. miejsca w Stanach. Trzeba więc iść za ciosem.


Pod koniec lutego zespół kończy nagrywać utwór pt. "Play The Game". Kawałek jest praktycznie ukończony, brakuje tylko kilku linijek wokalu Freddiego. Wtem w studio pojawiają się goście - niejaki Leif Garrett, nastoletni gwiazdor TV, próbujący też sił w muzyce, oraz, co ważniejsze, Andy Gibb, którego starsze rodzeństwo podbijało wówczas świat jako Bee Gees. Andy do Bee Gees co prawda formalnie nie należy, ale jego kariera solowa ma się całkiem dobrze - jego singiel z 1978 roku "Shadow Dancing" spędził 7 tygodni na pierwszym miejscu listy Billboarda.


Mercury zaprasza młodszego kolegę przed mikrofon. I... no właśnie. Tak naprawdę tutaj kończy się historia a zaczynają domysły. Wiosenne wydanie oficjalnego magazynu Fan Clubu Queen z '80 podaje, że do nagrania doszło, Andy zaśpiewał całą piosenkę a Mercury był podobno zachwycony wokalnymi możliwościami młodego Gibba. Pracujący w Musicland Studios producent Reinhold Mack potwierdza te doniesienia. Niestety, nigdy nie wypłynął najmniejszy choćby fragment tej sesji, nie mówiąc o oficjalnych wydaniach. Co gorsza, nie wiadomo nawet, czy w ogóle zachowała się taśma z tą wersją piosenki.


Pozostaje żałować, że owa wersja nie ujrzała dotąd światła dziennego, ale cóż, jak śpiewała Lipnicka "wszystko się może zdarzyć"


Poniżej próbka możliwości wokalnych Andy'ego Gibba

https://www.youtube.com/watch?v=wgnclrdG5P0

@mateusz-wrona-148 Po pierwsze - śmietnik w głowie Mam tak, że często bezwiednie zapamiętuję jakieś fakty ze świata muzyki czy filmu, a z drugiej strony od września nie jestem w stanie zapamiętać czy nauczycielka z przedszkola syna to Patrycja czy Paulina Po drugie - słucham Queen odkąd pamiętam więc trochę tego "śmiecia" się w głowie nagromadziło. Po trzecie - konkretne daty sprawdzam w dwóch podstawowych źródłach - książka The Queen Chronology, gdzie mamy opis niemal dzień po dniu co się działo w zespole, oraz istniejąca od kilkunastu lat strona https://www.queenconcerts.com/ , największe i najbardziej wiarygodne i kompletne kompendium wiedzy o koncertach. Plus inne książki no i wikipedia oczywiście, choć z tym ostatnim to ostrożnie, wiadomo

049123e2-be9f-4c2e-8654-ea47af9f7e80

Zaloguj się aby komentować

Z historii farmacji cz. 1


Tag do obserwowania #gulosus


Raczej ludzie nie mają w zwyczaju przyprawiać potraw przy pomocy opium i jego izolatów...


Opium to wysuszony sok mleczny, zwany lateksem, otrzymany z niedojrzałych makówek maku lekarskiego (Papaver somniferum). Najstarsze ślady wykorzystania tej rośliny (nasiona) zostały znalezione w zabudowaniach wzdłuż Dunaju (Niemcy). Resztki te pochodzą najprawdopodobniej z czwartego tysiąclecia przed naszą erą (neolit).


Dioskurydes, zwany "ojcem farmakologii" był greckim lekarzem żyjącym w pierwszym wieku naszej ery. Jest uznawany za twórcę farmacji jako nauki. Jako pierwszy opisał sposób otrzymywania opium. Opium według niego miało szerokie zastosowanie - na kaszel polecał miód leczniczy (opium wymieszane z miodem), na dnę moczanową miksturę (mleko kobiece, szafran, opium), na trudności z zasypianiem - czopki opiumowe.


Morfina została wyizolowana po raz pierwszy w 1804 roku przez niemieckiego aptekarza - Friedricha Sertürnera. Następnie w 1805 opublikował on informacje dotyczącego swojego odkrycia w czasopiśmie "Trommsdorffs Journal der Pharmazie", a nowy związek określił mianem Principium Somniferum (cząstka indukująca sen). Odrzucił tym samym teorię mówiącą, iż wszystkie substancje bioaktywne znajdujące się w roślinach mają naturę kwasową (morfina jest alkaloidem - posiada w pierścieniu grupę azotową, która nadaje jej natury zasadowej - rozpuszcza się w środowisku kwaśnym). W następnych latach próbował on opracować optymalną dawkę do stosowania w lecznictwie.


Po wielu eksperymentach na szczurach, psach i ludziach oszacował bezpieczną dawkę terapeutyczną na 15 mg, i nazwał ją Morfiną (współcześnie we wlewie dożylnym stosuje się dawkę 1-2 mg/h; dawka dzienna wynosi 10-50 mg). W kolejnych latach zasłynął z izolacji innych alkaloidów - kodeiny , strychniny, weratryny i chininy Pod koniec życia zaczął ulepszać i projektować broń palną, także opracował specjalny stop metali (antymon + ołów) do odlewania naboi. Za swoje wynalazki militarne został nagrodzony przez władzę w Hanowerze (Niemcy). Umarł jako człowiek chory na depresję i uzależniony od swojego opus vitae - morfiny.


Samo opium nadal było stosowane w postaci nalewek (słynne Laudanum podawane w XIX wieku noworodkom), pigułek czy maści aż do XX wieku.


Na zdjęciu butelka apteczna po morfinie z mojej kolekcji z główką maku polnego (Papaver rhoeas).

92d19724-5daa-4a6f-8875-485b2fd9829d

Zaloguj się aby komentować

Ten wpis tytułuje jako "Trzy pory roku widziane z orbity i wijące się wzory".


Te trzy genialne zdjęcia zostały zrobione odpowiednio dla:

-Lato - zdjęcie numer 1 - 22 lipca 2019 roku

-Jesień - zdjęcie numer 2 - 15 września 2016 roku

-Zima - zdjęcie numer 3 - 29 października 2020 roku.


Te znakomite widoczki z orbity możemy podziwiać dzięki OLI - Operational Land Imager, który zainstalowany jest na satelicie Landsat 8.


Co przedstawiają obrazy?

Widzimy część płaskowyżu środkowo-syberyjskiego, który leży za kołem podbiegunowym w Rosji, w pobliżu 66 stopnia szerokości geograficznej północnej. Przez większą część czasu panują tam bardzo niskie temperatury, znacznie poniżej zera. Znaczna część krajobrazu zatem pokryta jest wieczną zmarzliną, która rozciąga się na setki metrów pod powierzchnię. Ogólnie, szacuje się, że obszar pokryty jest przez wieczną zmarzlinę w 90%.


Nie same widoki pór roku zwróciły uwagę naukowców, warto wskazać tutaj pasiaste wzory, które wiją się wokół wzgórz północnego płaskowyżu środkowo-syberyjskiego. Na stromych wzgórzach pasy tworzą ciasne pętle, które spiralnie biegną od szczytu wzgórza do samego dołu. Gdy schodzą w kierunku brzegów rzeki, zaczynają zanikać. Ostatecznie paski znikają na niższych wysokościach i na szerokościach geograficznych.


Naukowcy twierdzą, ze takie wzory tworzą się gdy ziemia cyklicznie rozmraża się i zamarza, tworząc podczas tego procesu wielokąty, okręgi, dokładnie takie jak te, lecz wydłużone pasy i wielokąty widoczne na zdjęciach. Ta teoria nie została potwierdzona.


Istnieje również inne wytłumaczenie tworzenia się takich pasów.

Geomorfolodzy szukają odpowiedzi w charakterze gleby, która w rejonach tak zimnych może przekształcać się w Gelisol - prymitywne gleby arktyczne.


Czym jest Gelisol?

Gelisol to prymitywna gleba arktyczna, które występują tylko na półkuli północnej na wyspach Oceanu Arktycznego oraz północnych fragmentach Eurazji i Ameryki.

Gleba ta znajduje się na najwyższych dwóch metrach i często z ciemniejszymi i jaśniejszymi warstwami, wyróżniającymi się większą ilością materii organicznej lub większą zawartością minerałów i osadów. Gdy ziemia zamarza i topnieje, warstwy rozpadają się i mieszają w pionie w procesie zwanym krioturbacją. Uporczywe zamrażanie i rozmrażanie występujące w różnych porach roku może powodować układanie się warstw w paski.


Niestety ta hipoteza nie została również potwierdzona.

462122d3-b826-443a-bcbf-8b2d65b2db80
f11696a6-b446-4d10-97f8-a0ecfd623418
389d6f1e-ecfa-4ca8-90a2-b2d30c2f9cea

Zaloguj się aby komentować