dobra idę do sklepu, więc - za prikazem Dżordża - na dzisiejsze #naczteryrymy wybieram takie pokemony:
rymy: Jerzy - wieży - złego - małego
temat: @George_Stark
#poezja #tworczoscwlasna w kawiarence #zafirewallem
dobra idę do sklepu, więc - za prikazem Dżordża - na dzisiejsze #naczteryrymy wybieram takie pokemony:
rymy: Jerzy - wieży - złego - małego
temat: @George_Stark
#poezja #tworczoscwlasna w kawiarence #zafirewallem
Rymował raz Jerzy
Ze szczytu swej wieży:
To nic złego,
Mieć małego!
Zbłąkanego boćka Jerzy
znalazł na szczycie swej wieży
i - nie widząc w tym nic złego -
zjadł z nim płaza niemałego
Ten wielki artysta, wieszcz, poematopisarz Jerzy.
Wystawia znów na okno głośniki swej stereo wieży.
Słychać recytacje i śpiew z nich @DiscoKhana. "To nic złego
przecież kulturę szerzyć z rana"- a robi tak bo dżordża ma małego.
Zaloguj się aby komentować
Drodzy Najmilsi!
W niecierpliwym oczekiwaniu na dzisiejsze zadanie w zabawie naszej czterowersowej postanowiłem czymś się zająć i napisałem kolejną odpowiedź w konkursie #nasonety . Tym razem chciałem popróbować się w tematyce innej niż zabawna, a także udowodnić Wam (i sobie też) że kobieta to dla mnie jednak coś więcej niż tylko ciało. Dużo więcej. To także nauczka.
Oto proszę:
W deszczowym Dublinie
Mnie kiedyś też serce skradziono
im włóczył się bez sensu, jak z Ulissesem,
i z tej tęsknoty, za rudą Fioną,
topiłem smutki gorzkim Guinnessem.
I rzucić się chciałem z Moherowego
Klifu w Atlantyk; tak, abym na śmierć się nim zapił:
tą jego wodą zimną, przesłoną; i bólu ogromnego
czuć przestał: czuć tego bólu, co mnie tam trapił.
A życie bez niej to było życia połową,
podnieść się nie umiałem ja po tej stracie,
aż w końcu tę pustkę moją, sercową,
ja pokochałem. Wy też to znacie?
Tak, wtedy byliśmy głupi i młodzi;
z wiekiem nauka: Miłość? A diabli ją weźcie!
I deszcz, deszcz tam padał; i brak nadziei
w Dublinie, skropionym łzami mieście.
***
Ja tylko wyjaśnię, że absolutnie nie miałem na myśli Fiony ze Shreka, potrzebowałem po prostu jakiegoś irlandzkiego imienia, które by mi się rymowało i znalazłem takie właśnie. Ciekawostkę mogę Wam przy okazji sprzedać, bo szukając tego imienia dowiedziałem się, że z języka irlandzkiego (który brzmi tak pięknie!) imię to oznacza biel albo piękno. Piękne imię.
#zafirewallem #poezja #tworczoscwlasna
Tak swoją drogą to na wyspach brytyjskich czy jak tam się mówi, żeby Irlandczycy się nie irytowali za mocno, to z naturalnego krajobrazu są tylko ciekawe klify? Tych tutaj nie pamiętałem z nazwy ale kojarzyłem. Jeszcze jest Grobla Olbrzyma i Biały Klif z Dover.
Zaś sonetowo pierwsza klasa wyszła. Ciekawe czy ktoś przebije, bo żeś poprzeczkę solidnie postawil xd
Zaloguj się aby komentować
#tworczoscwlasna #poezja #wiersze #zafirewallem
kiedyś ci zniknę
zniknę ci kiedyś
deszcz mnie rozmyje
w którejś piosence
poniesie przestrzeń
w echo głębokie
przez rzekę górę
w dolinę siódmą
z ośmiu tajemnic
sennego nieba
kropla po kropli
w ciszę bezkresu
w mech pod stopami
leśną aortę
w zapachu deszczu
skroploną cząstką
i tyle tylko
co wiatr wyszepcze
zostanie po mnie
refren w pamięci
powracający
falą przez mgłę
zniknę ci kiedyś
tak jak się znika
w kamień przy drodze
w koło wiatraka
źdźbło pochylone
za setnym z ostów
w bruździe pod chabrem
polnego nieba
zniknę ci kiedyś
tak jak się znika
na dobre już
i tyle tylko
co deszcz przywoła
w jednym oddechu
w drodze przez zamieć
by listkiem mignąć
tańczącym w dżdżu
.
Autorka zdjęcia: Laura Makabresku

O, nie zauważyłem wpisu!
No to lecimy ze skojarzeniem muzycznym .
To bardziej do refrenu, niż do zwrotek. Choć sam koncept tego teksu pana Manu Chao piękny:
Welcome to paradise!
Today it's raining in paradise.
Zaloguj się aby komentować
Przyznam się Wam, że tę wenę, co to jej koledze @splash545 podobno brakuje, to ja mu ukradłem.
Poniżej pierwsza, szybka, pisana ad hoc, pod wpływem pierwszych skojarzeń na widok nowych słów, odpowiedź na zadanie kolegi @DiscoKhan w szóstej edycji zabawy #nasonety . Nie mam pojęcia czy będzie ona konkursowa, czy nie, nie mnie tym razem o tym decydować. Na szczęście.
***
Rodzynki w cieście
Za Aleksandra, króla porno,
który skonał nad sedesem,
przed sąd aktorkę zadziorną
przywieziono pekaesem:
– Co wiesz w sprawie śmieci jego –
tak się ten sąd do niej zwrócił –
boś ostatnia go żywego
widziała, nim na kiblu się przewrócił.
Chłop wyglądał całkiem zdrowo:
w filmach dowód na to macie.
Za to, coś zrobiła, krowo,
zimna cela czeka na cię.
Skąd się teraz uczyć młodzi,
tego fachu, co niewieście
radość daje, dzieci płodzi?...
Rodzynki w twoim zabiły go cieście!
***
EDIT: Swoją drogą, to jest w sumie o wstrzemięźliwości seksualnej, bo jak młodzi nie będą umieć, to i nie będą robić. Jak dla mnie, jest elegancko.
#zafirewallem #poezja #tworczoscwlasna
@George_Stark
Sernik Świąteczny,
Z rodzynkami,
Jedni lubią,
Inni barany.
Zaloguj się aby komentować
Po kompletnie nie oszukanym zwycięstwie gdzie absolutnie nie doszło z mojej strony do przekupstwa względem @splash545 i wbrew temu co świadczył @GeorgeFloyd nie doszło do żadnych uchybień względem zasad - mianowicie w jurysdykcji mongolskiej po prostu dozwolona jest nieco odmienna acz dalej całkowicie poprawna interpretacja regulaminów. Także co by tutaj sprostować tutaj delikatne nieporozumienie oraz by ukrócić wszelkie podejrzenia co do Spasha oddającego na moje dzieło aż mieć głosów. Podreślam jeszcze raz, stało się to całkowicie z jego własnej inicjatywy, nie da się powiązać jego akcji z żadnymi moimi piorunami rozdawanymi na masową skalę pod jego wpisami i komentarzami, te dwa wydarzenia absolutnie były ze sobą niepowiązane...
Także po takim oczyszczaniu atmosfery można godnie rozpocząć kolejną edycję #nasonety !
Także proponowany przeze mnie utwór #diproposta w VI Edycji Bitwy na Sonety!:
Fransła Wiją w przekładzie Tadeusza Boy-Żeleńskiego, utwory XVII i XVIII z Wielkiego Testamentu:
Za Aleksandra króla pono,
Człeka, zwanego Diomedesem,
Przed pańskie berło przywiedziono,
Skutego w łańcuch het, z kretesem;
Ten ci Diomedesa, nicdobrego,
Zgarniał po morzu, co dołapił:
Za to był stawion przed sędziego,
Iżby na śmierć się szpetną kwapił
Cysorz tak ozwie się surowo:
"Czemuś iest zbóycą morskim, bracie?"
Aż tamten, mało robiąc głową:
"Czemu mnie zbóycą nazywacie?
Dlatego, że na iedney łodzi?
Gdybych miał statków choć ze dwieście
Nie byłybych, iako iestem, złodziey,
Lecz cysorz, iako wy iesteście"
Trochę leniwie się cudzymi rymami zasłonię. Temat do rymowania: wstrzęmieźliwość seksualna. (EDIT: TEMAT JEDNAK ODWOŁANY POZA DALEJ Z NICKA WYMIENIONYMI OSOBAMI) Tutaj akurat duch średniowiecznego jeszcze autora może trochę dopomóc chociaż akurat sam Franek, jeżeli mnie pamięć nie myli, to zaczął doceniać ten koncept dopiero po nabawieniu się paru przykrych chorób natury intymnej, które zresztą doprowadziły go do przedwczesnej śmierci. Taka tam ciekawostka, można się dzielić z najbliższą rodziną, pochwalić się znajomością życiorysów wielkich poetów.
Temat ze specjalną dedykacją dla @George_Stark @UmytaPacha @Moose oraz wielu innych z #zafirewallem których nicków nie pamiętam a u których zagęszczenie sprośności przekracza dopuszczalne limity na jeden wers wiersza. Czy tam wierszu, no ja tutaj nie jestem żeby was kultury jeszcze uczyć!
Zasady: #poezja uczestników nasonetowywania ma sie rymować do utworu powyżej przeze mnie wskazanego np.
Pono - no no
Diomedesem - esem floresem
I tym podobnie, i tak dalej, et cetera, et cetera.
Tak przez cały utwór, aż do odpowiedniej ilości wersów, mniej więcej poruszając się w obrębie, bądź tylko zahaczając o wskazany temat... No ja tam wam nie będę mówić jak macie żyć w szczegółach, trochę kreatywności żeby jednak tam było.
Także wszyscy chętni i zainteresowani: do dzieła!
PS: dopuszczalne jest używanie litery J, coby nie było nieporozumień w tej materii.
PS2: tylko wskazani użytkownicy są objęci ograniczeniem tematem.
Komentarz usunięty
Komentarz usunięty
Komentarz usunięty
Zaloguj się aby komentować
Pan Jerzy
czyli ostatni slam w Gorzowie
***
Od Autora
Drodzy Czytelnicy!
Oto już za chwilę przed Wami (chyba, że te wstępy olewacie, to wtedy już teraz) kolejna część przygód Pana Jerzego, który to jest głową tego poematu, jak i pozostałej części naszej zasranej gromadki, na czele z Pachą, która to jest tego Jerzego szyją i która nią (tą głową) kręci i ją (tę głowę) też kręci. Ją (tę Pachę) kręci również. Tyle że nadal w żołądku, o czym się z treści poematu możecie przekonać. Ale są też tego kręcenia plusy. W końcu: always look on the bright side of life!
Z mężczyznami to jest tak – tutaj zwracam się do Pań Czytelniczek, trochę w celu ubicia sobie gruntu pod ewentualne przyszłe zdarzenia – że na początku jest krótko, czym nie należy się zrażać, a tym bardziej wyśmiewać, bo później już jest dłużej. Tak samo jest z Panem Jerzym. Ta księga, ósma w kolejności, jest najdłuższą ze wszystkich dotychczas napisanych. Cały czas to pisanie mnie bawi i zachwyca, cały czas też zdumiony jestem tym, co kolega @splash545 zauważył już wcześniej, przy okazji sonetów, że przy pisaniu sam autor nie spodziewa się zaczynając, co będzie jak skończy. I to jest nie tylko rzecz zabawna, ale i rzecz piękna. Znów: ja się przy pisaniu tej części bawiłem wyśmienicie, czego również i Wam życzę przy jej czytaniu.
Miłego!
Wasz Autor.
***
Spis treści
Księga I – Zwycięstwo
Księga II – Do Grecji!
Księga III – W Grecji
Księga IV – Nadal w Grecji
Księga V – Ciągle w Grecji
Księga VI – Jeszcze chwilę w Grecji, ale dłużej już w Nowej Soli
Księga VII – W nadodrzańskich lasach
***
Księga VIII
Pod czerwonym butem
Zbędny słoń – Dywersja – Wieczór i noc – Wolność
Na wołanie Pachy z nadorzańskiej dziczy
wyłonił się wnet lama ze słoniem na smyczy.
I tę to smycz on Paszce podaje do ręki,
Pacha na to się puszy, prezentując wdzięki:
włosy swe, blond koloru, ręką przeczesała
a i akt notarialny już spisywać chciała:
– Choć strata mnie boli, jak budzik w poranek,
słowa muszę dotrzymać i za słonia zamek…
Lecz przerywa jej lama tak mówiąc: – Nie trzeba
mi żadnego zamku. Li, skibkę tylko chleba
dajcie i już w drogę powrotną wyruszam.
Rozwój, nie posiadanie: tak Budda nauczał.
@moll na to: – Mnichu! Coś innego bym ci dała,
bo partia do pieczenia to większa wjechała;
i pieczone podudzie od @moll lama dostał:
takim to się sposobem Pasze zamek ostał.
Ona z radości i lamie w podzięce
to aż i podskakuje, i podnosi ręce.
Lama patrzy zgorszony: – Pachy to się goli!
No dobra, nic tu po mnie. Wracam do Mongolii.
I odwrócił się od nas, i podążył lasem,
i zostawił nas z zamkiem. A tu, tymczasem,
zmieniła się na froncie trochę sytuacja
bo skończyła się wojna, a jest okupacja.
Nas też dotknęła, bo Stalina nakazaniem
armia nam latrynę wzięła w posiadanie,
czy – oficjalniej – choć Pacha się sprzeciwiała
Rosja ten nasz kibel znacjonalizowała.
Ludiej u nich mnogo – stąd problem mamy taki
że sracz wciąż zajęty, więc musimy w krzaki.
Choć duch w narodzie nie ustał i zażarta
trwa walka; jak to sranie nasze: partyzantka.
Tyle że, przy boju tak zorganizowanym,
posypały się Pasze te ułańskie plany
ażeby tam na Ruskich na słoniu szarżować.
Mnie zaś w tym wszystkim udało się zachować
rozsądek. I z pytaniem takim ja do niej
się zwracam: – Co my teraz zrobimy ze słoniem?
– Hodowlę założymy! A małych słoników
wychowamy w duchu mądrości stoików! –
powiedział wtedy Splash nasz problem rozwiązując,
spokojnie z radości sobie podskakując.
Nagle dym czerwony uniósł się w oddali
bowiem na Tron Piotrowy wstąpił Józef Stalin.
Habemus papam – ja: niemal w to nie wierzę,
że ten, co miał być popem, to został papieżem!
Zaś Pacha na tę wieść to inną walkę teraz
planuje. Z wąsem, w stylu „na Hitlera”,
doklejonym, w koszuli (kolor jej: bury)
co chwilę rękę prawą wyrzuca do góry;
zamku swego przed armią planuje obronę
prezentując nam przy tym pachy ogolone.
Widząc zdenerwowanie kochanej mej Pachy
pomyślałem, że może tak bym ją uraczył
komplementem: – Skądże masz takie piękne włosie,
co przyklejone nosisz na wardze, przy nosie? –
pytam. Lecz na nic jednak te moje starania,
Pacha się pogrąża dalej w rozważania:
– "Ale" – myśli głośno tak: – "by pokonać Ruskich,
może by ten wąs zrobić bardziej jak Piłsudski?
Z wąsem „na Józefa”: też Józefa pobić!
Co ty o tym myślisz @moll , „Piłsudskiego” robić?
@moll rzekła: – O! Wąsy! I w ciemnym kolorze!
Może i ja na włosy hennę se położę?
Nie zauważyła widać, że zaszła zmiana
na twarzy Pachy, bo @moll bywa roztrzepana.
Nagle ta twarz rzeczona dalej się przemienia,
do pewnego dochodzi na niej wykrzywienia
i jeszcze w dodatku znów fioletowieje
jak jagody zbierane pośród leśne knieje.
Wszyscy już wiemy co zwiastuje objaw taki:
Pacha nic nie mówi: biegnie prosto w krzaki.
A gdy, po chwili dłuższej, do nas powróciła
wtedy nam obwieściła co tam wymyśliła:
– Plan walki to my teraz będziemy mieć taki
że pójdziemy do lasu sadzić papierzaki.
Z racji że ostatnio coś mnie trochę goni
wymyśliłam by niekonwencjonalnej broni
użyć. Wroga zniszczymy tą metaboliczną,
naszej własnej produkcji, bronią biologiczną.
Za to, że sracz zajęli, niechże ci Moskale
w tym częstym, a rzadkim potopią się kale!
Mnie się skojarzyło i mówię: – Pacho, proszę,
daj znać jak już ci przejdzie, bo i ja bym poszedł
w krzaki razem z tobą. – Milcz! Miast się przyssać
próbować poszedł byś lepiej i ty się wysrać
ku ojczyzny chwale! – lukrecjowymi usty
rzekła. – Chętnie – ja na to – lecz żołądek pusty
mam. Pacha: – By się amunicją naładować
polecam więc ja @moll kolację przygotować.
Gdy nasza już na stole kolacja stanęła
@moll taką to przemowę ku nam pocisnęła:
– Danie byłoby skromne, moje drogie Starki,
bowiem teraz w sklepach wszystko już na kartki.
Na szczęście, zanim udamy się na spoczynek,
zjemy podudzia, bowiem partia większa: rynek
dwieście sześćdziesiąt cztery wjechała mi wczoraj
tego, co podaję wam dzisiaj z wieczora
do kaflowej kuchni w izbie piekarnika.
Chciałam jeszcze na deser zrobić wam piernika
ale ja do liczenia nie mam wcale głowy
bowiem muszę stosować system dziewiątkowy
i z tego to powodu upiekłam zakalca
bo źle policzyłam składniki na mych palcach.
A gdy już zjedliśmy to od @moll syte danie
Pacha nam nakazała: – Teraz czas na spanie!
Bo żeby dobrze strawić, trzeba się położyć
a przecież jutro miny musimy rozłożyć.
Że @moll ze Splashem kryć się dłużej już nie muszą
z tym swym małżeństwem, więc z wesołą duszą
po kolacji zaraz, gdy wyszli z jadalni
już nie do osobnych, lecz do wspólnej sypialni
objęci w pół ciasno razem się udali.
i słyszałem wyraźnie, co tam wyprawiali,
bo ściany izb, choć grube, to jednak dziurawe.
– Pacha – pytam – słyszysz ich? Ja też miałbym sprawę
i przyssać właśnie teraz chciałbym się do ciebie,
bo w tym obszarze to coś się nam nie widzie.
Pacha zaś nic na to nie odpowiedziała mi
bo z twarzą fioletową wybiegła przez drzwi
I tamtej to nocy niefart spotkał mnie taki
że moja kochana to co chwilę w krzaki
biegać musiała. I aż żal mi się zrobiło
jej, ale też i siebie, bo mnie to budziło.
Przywykły już ja bowiem do braku przyssania,
zostałem też pozbawion możliwości spania.
Wstaliśmy przed trzynastą, a ku temu powód
hałas dał nam straszny, dochodził z ogrodu.
Cóż tam też się działo, to nie koguty piały:
te, podczas rewolucji, życia swe oddały.
Nie mogły z kwokami cieszyć się pospołu
tym triumfem kur zrywu, tak jak my z rosołu.
U nas tam to wtedy, gdy tylko wstało słońce,
w ogrodzie, trąbą, wysokie wydał słoń ce.
Nuta ta przeciągnięta, a uszom niemiła
ze snu nas rozkosznego nagle wybudziła.
– K⁎⁎wa jego mać! Żeby jasny c⁎⁎j to strzelił!
Spać człekowi nie dadzą! I to przy niedzieli! –
wykrzyczał Splash, zaspany, opuszczając pokój,
zachowując ten słynny swój stoicki spokój.
– Niedziela to już? A ja myślałam, że piątek. –
ozwała się tam Pacha, Splasha ciągnąc wątek. –
No nic, w tychże naszych dywersyjnych czynach
nie ustaniem i w niedzielę. Poza tym, wina
za mą pomyłkę przy liczeniu dni tygodnia
to i tak, jak to zwykle, niech spadnie na Dżordża…
Dalej by uprawiała to swe biadolenie
jeśli by nie ponowne żałosne trąbienie
rozległo się, tą nutą, dla uszu niefajną,
z ruin obok zamku; kiedyś były stajnią.
– Niczym z apokalipsy przeraża mnie ta
trąba! Co, jeśli nasz słoń to Piąty Elefant?
Ten co to świat cały dźwiga na swym grzebiecie.
Można o nim czytać w niektórym Pratchecie –
tak rzekła @moll , za to Pacha w takie słowa:
– Od tego trąbienia to mnie już boli głowa.
Niechże hałasu tego nastąpi już koniec!
Zanim zaminujemy, zajmijmy się słoniem!
Podążyliśmy za nią we stajni kierunku,
a kiedy tam dotarlim, twarz jej we frasunku
utopiona, barwy przybiera pastelowe
które znaczą co inne niźli fioletowe.
Na słonia patrzy jakoś smutnawym coś wzrokiem
i łza jakaś – wzruszenia? – wisi jej pod okiem.
– Zachwyca mnie kłów jego słoniowej kości biel
dam mu King na imię, jak u Sienkiewicza Nel.
Ale nie mogę żyć dłużej ze świadomością,
że słoń, tak jak też i my, tęskni za wolnością.
I powiem wam teraz co my z nim zrobimy:
tego słonia, tak jak orkę, zaraz uwolnimy!
Paluchów dużych nie ma, niech biega po lesie
nie ma strachu, że o śmieci on uderzy się.
I łańcuch mu odpięła, a słoń się poruszył
i poszedł w kierunku nadodrzńskiej puszczy,
I zagrzmiał las cały: King is dead, long live the King!,
tak, jak to w Księdze dżungli, pisał pan Kipling.
Tak to na tronie leśnym słoń zastąpił łosia
choć jest zupełnie łysy: nie ma przecież włosia!;
lepiej mu za to jednak pasuje korona
albowiem głowa jego rogów pozbawiona.
***
Posłowie
Tak postanowiłem, bo nie każdy może to wie, a pewnie wie mało kto, a większość to i tak ma to w d⁎⁎ie (czemu zresztą się nie dziwię), wytłumaczyć się trochę z tytułu tej księgi (a tak naprawdę to zapozować na erudytę) wyjaśniając – cały czas bawiącą mnie – dwuznaczność jej tytułu a także to, skąd się w ogóle wziął pomysł na promocję towarzysza Stalina na Tron Piotrowy. Otóż, czerwony but to nie tylko metafora okupacji ojszczyzny naszej przez armię radziecką, ale też nawiązanie do tradycji Kościoła Katolickiego (z którą to zerwał ten lewak Franciszek, co w tym akurat przypadku jest trochę dziwne: lewakow to by akurat pasowało). Kiedyś to bowiem było tak, że papież poza godzinami, to jest kiedy nie sprawował ceremonii, nosił na stopach czerwone lakierki. I tyle mam do powiedzenia – taka to właśnie była ciekawostka, o której chciałem wspomnieć, a która nigdy mi się do niczego nie przydała i Wam też pewnie nigdy się do niczego nie przyda. Ale wiedzieć fajnie. Chyba. Bo tym, że Stalin za młodu był w seminarium, to wiecie. Chyba.
TL;DR w postaci fraszki:
Czerwone lakierki i Pierścień Rybaka:
symbole papieża. Ciekawostka taka.
***
Stopka redakcyjna
Oficyna Wydawnicza Kawiarnia #zafirewallem #zafirewallem
Internet, 2024
Redakcja: @George_Stark
Korekta: @George_Stark
#tworczoscwlasna #poezja
Na wstępie chciałem zaznaczyć, że ja czytam wstępy.
Teraz co mnie urzekło czyli plusy:
1. Papież Stalin
2. Hailujaca Pacha
3. Broń biologiczna
4. System dziewiątkowy
5. Słoń ce
6. Stoicki spokój k⁎⁎wa jego mać!
Minusy:
1. Brak możliwości policzenia ilości srań
Ciekawostka o papieżu też spoko i humor na weekend poprawiony
Komentarz usunięty
Komentarz usunięty
Zaloguj się aby komentować
@UmytaPacha i @emdet, przychodzicie do mnie, do kawiarenki #zafirewallem w dniu ślubu mojej córki i prosicie, żebym zamiast Was zadał zadanie w zabawie #naczteryrymy? Dobrze. Pamiętajcie jednak, że pewnego dnia - być może nigdy on nie nadejdzie - to ja przyjdę do Was i poproszę o przysługę. Żebyście wtedy zadali zadanie za mnie.
Zadanie na dziś:
rymy: ręka - spłonął - wnęka -błoną
temat: Kaszuby
Miłej zabawy (beze mnie) przy tworzeniu czegoś, co można by nazwać #poezja
#tworczoscwlasna
@George_Stark ymm wybacz, głównie tu czytuję i chyba nie znam zasad ( ‾ʖ̫‾)
-Czy to Twoja ręka?
Rumieńcem spłonął.
Bo żabia była wnęka
A ręka była z błoną.
W Chmielnie potrzebna do pracy ręka!
(bo dawny majster na stosie spłonął)
Trzeba, by w oknie dziurawa wnęka
Ze skór została zakryta błoną.
Od tabaki dawno zbrązowiała ręka
Gardzi fajką odkąd wąs mu spłonął
Między kciukiem a wskazującym wnęka
Nazywają ją w borach kaszubską błoną

Zaloguj się aby komentować
#tworczoscwlasna #poezja #wiersze #zafirewallem
#grafika #photoshop
pamięć kroków
(weź głęboki oddech i pozwól myślom na swobodny przepływ)
rozmigotana po krańce noc, a ty łączysz wzrokiem najodleglejsze
z gwiazd. ten kołyszący się przesmyk, to twoja droga - do pokonania -
ani trochę więcej ani ciut mniej, dokładnie tyle, ile potrzeba
do wytrenowania równowagi.
stopy, pamiętaj o stopach, stawiaj je lekko, ale pewnie jak w tańcu.
kiedy wokół wiruje cały świat, znacznie łatwiej pogubić rytm.
pamiętaj, podążaj za linią światła, to jedyny prom.
jeśli tylko zechcesz, najczarniejszą materię możesz zwinąć
w diamentowy krążek.
wystarczy delikatnie przesiać, przeczesując rzęsą powoli, bez pośpiechu,
pasmo za pasmem, aż pojedyncze oczko wybłyśnie w atłas.
gdy uwolniony z dysku promień wypełni głębię aż po dna źrenic,
asfaltowe jeziora odsłonią lazur.
energia pierścienia skrytego pod powieką. to w niej tkwi cały kosmos.
jedna przejrzysta myśl i śmiało możesz sięgnąć po co zechcesz.
głęboki oddech to w sam raz tyle, żeby zaszczepić światło w każdym
z drżących ziarenek piasku.
zanim kolejna fala rozmyje brzeg, pomarszczenia ułożą się w rąbek sukni.
szeleszcząca falbanka z wdziękiem przypomni rytm dziecięcych kroków.
tylko niczego nie odkładaj, boso jak dawniej pozwól się prowadzić
po aerodromach pełnych słońca.
bo wszystko jest możliwe, jeśli tylko bez wahań zacząć
z marszu.
(grafika własna)

Już wiem! Te Twoje wiersze coś mi strasznie przypominały i nie wiedziałem co. Teraz mi wpadło do głowy! Wrażenia przy czytaniu poskładanych przez Ciebie słów mam podobne, jak przy lekturze tekstów pana Bruna Schulza. To komplement, jakby co, bo bardzo jego twórczość lubię.
A, żeby pociągnąć wątek muzyczny, to tytuł skojarzył mi się z tym pięknym utworem .
Zaloguj się aby komentować
Drodzy Uczestnicy i trochę od nich tańsi Obserwatorzy!
Zakończyliśmy oto zbieranie zgłoszeń do V edycji konkursu #nasonety. Czas wyłonić zwycięzcę tegotygodniowych zmagań, czym zajmie się nasze jurne jury wypełniając przygotowaną, za radą koleżanki @moll , zewnętrzną ankietę . Proszę nie bać się podania w niej danych Waszych kart kredytowych. Ma to na celu wyłącznie utrzymanie powagi konkursu poprzez weryfikację tożsamości tak, aby wykluczyć kilkukrotne oddanie głosu przez tę samą osobę. Dane te nie są nigdzie przechowywane, a już na pewno nie zostaną wykorzystane.
***
Tym razem rymowaliśmy do fragmentu utworu pana Piotra Bukartyka, który to był naszym tekstem di proposta .
Wytwory opublikowane w czasie trwania tej edycji konkursu to (w kolejności chronologicznej):
Popłuczyna ekologiczna autorstwa kolegi @George_Stark (wytwór pozakonkursowy)
Do Prymitywów oraz Nie i do Ciebie i do Mnie autorstwa kolegi @DiscoKhan
Cnota? Pas. autorstwa kolegi @George_Stark (wytwór pozakonkursowy)
Łosiowa (a może świńska) di proposta autorstwa kolegi @Moose
Roztargniona autorstwa koleżanki @moll (nie mogę podpiąć tutaj linku pod tekst, więc proszę tak: https://www.hejto.pl/wpis/wrzuce-nim-zapomne-albo-sie-nie-wyrobie-wink-mam-nadzieje-ze-dacie-rade-doczytac )
Bezsenność / Wyrok: noc w położeniu autorstwa kolegi @George_Stark (wytwór pozakonkursowy)
Syn koleżanki autorstwa kolegi @Piechur
O kondycji polskiego rapu - okiem boomera autorstwa kolegi @splash545 (tutaj również nie mogę, więc też proszę tak: https://www.hejto.pl/wpis/no-dobra-tym-razem-po-wielu-bolach-i-mekach-powstal-ponizszy-wytwor-podobnie-jak )
Oberża "Pod Śwarnym Świstakiem" autorstwa kolegi @DiscoKhan
Wytwór bez tytułu autorstwa koleżanki @UmytaPacha
Wytwór bez tytułu autorstwa kolegi @bizonsky
***
Podsumowania w formie graficznej nie ma i nie będzie, bo nie chce mi się go robić. Może zrobię jutro ze zwycięskim tylko wierszem po to, żeby zwycięzca mógł je sobie wydrukować, oprawić w ramkę, powiesić na ścianie i chwalić się swym zwycięstwem przed znajomymi. Jeśli ich ma.
Grono uczestników z niecierpliwością oczekuje na werdykt grona jury (dość niewygodny fakt, że te grona są w zasadzie niemal tożsame, po prostu zignorujmy), który to zostanie ogłoszony jutro rano, niedługo po tym jak wstanę. Zapraszam do głosowania! Również tych, którzy tylko obserwują, a z jakiegoś powodu z nami nie piszą. Jeśli tacy są.
Mam nadzieję, że w tej edycji bawiliście się bardzo dobrze, choć gorzej jednak niż w kolejnych, na które też również już teraz zapraszam! Jeśli nadejdą.
#zafirewallem #nasonety #poezja #tworczoscwlasna
#podsumowanienasonety
@George_Stark
– Kwiiii! – pytam się ja, moim głosem knura –
czemuż to dopuszczony jest wiersz od @Piechura?
Proszę bardzo, niech spojrzy pan oto
że ten kolega, co chodzi piechotą,
do słowa we wersie piątym: „tańce”
we czwartym, za panem Piotrem, powtórzył: „kuksańce”!
Zaloguj się aby komentować
Jak już wiemy nie utuczy
krowa, która dużo muczy.
Wszyscy takie krowy znają,
czemu więc ich nie pognają?
Na pastwiska, hen, z radością,
z zielenią zwaną zazdrością.
Niech se żyją w swojej bańce
kaczki! Ba... barany! Dzbańce!
A nawet i świnka!
A nawet i świnka!
To tylko kwicząca szynka,
propagandowa maszynka!
Nie zdaliście egzaminu
z szycia swego gobelinu.
Teraz folwark płaku płaku.
Wpierdal dostał od robaków
< upuszcza mikrofon i odchodzi > XD
#nasonety #poezja
@bizonsky
Świnie przy korycie,
Celem jest utycie,
Na Polskiej krwawicy,
Każda głośno kwiczy.
Podnieś ten mikrofon, jeszcze Ci się przyda na kolejne bitwy
Piękne!
My, również pięknie: witamy i na dłużej zapraszamy.
Zaloguj się aby komentować
Mój wkład w niesonetową zabawę #nasonety , rymy jak zawsze ułożone pod di propostę .
Najważniejszym z wszystkich kluczy
ten, co z nami już nie kluczy;
ino wpisy pozostają
i tęsknotą przepełniają.
Dzielił wszystkim się z radością:
wszechświata różnorodnością,
pokazywał nam Indiańce
i fantasy różne krańce.
Odpoczynku odrobinka?
Niech wypocznie nam wędlinka!
Lecz nadziei tli się ksztynka,
iż powróci nasza szynka
i - nosząc wieniec wawrzynu -
z martwych wstanie pośród gminu
i pokaże jak w chruśniaku
kowboj bryka na rumaku.
#zafirewallem #tworczoscwlasna #poezja
No lubiłem te jego wrzutki
@UmytaPacha
Marnujesz się na tych wyspach.
Zaloguj się aby komentować
Oberża "Pod Śwarnym Świstakiem"
Gdy banda się rozsiadła
Naraz propozycyja padła
DAWAĆ MIODU
I PIWNEGO SŁODU
Naraz córa karczmarza zaczęła
Biodremi kołysać, poły sukni mięła
Naraz napitków naniesła
Tem po chwili do izby wkracza samotnik
Naraz każden inszy wnet zapomni
Czym się tam zajmował jeno chwilę
Wcześniej. Nowoprzybły nie mile
Spod oka łypał, kaptur odkrył
I wszystek lud naraz się w ziemię wrył
Toć to zbójec, bandyckie nasienie
Garść złota za głowy jego przyniesienie!
Nie inaczej przez wszystkich zwany
Jako tenże Kamych Wieszadył
Co ofiary na sznurze i byle badyl
Mu starczał za szubienicę
Tymczasem zabujały córy cyce
Gdy z przestrachem ciałem majtnęła
Gwałtownie. Banda wstała, izba westchnęła.
"Samotrzeć przybywać w cywilizacyję?
Odwagi trza ci sporo, więcej głupoty chyba
Nie bałżeś się, że jaki łowca głów cię zdyba?
Nadto pewnyś, że łeb mocno połączon za szyję?"
Herszt pijących w takie słowa przemówił.
Kamych w mileczniu słuchać nie zamierzał
Splunął w bok i na raz rychtem odpowiedział
"Siądże lepiej i dochowaj gościny obyczaju
Zresztą popatrz, belki u powały nisko
Podłoga jeszcze mokra, dosyć jest ślisko
Naraz wypadek się może przydarzyć
W linę ci się gardziel wplącze, marzyć
Mi się nie chcę jakby miało do tego dojść
W łeb się uderzysz o sklepienie, dość
Krótkie będzie twoje cierpienie".
Bandy przywódca na te słowa okiem łypnął
Z kufla miodu parę grzdyli chybko łyknął
"Furda, nie zdzierżę, koniec tego!
Nikt nie powie na nas słowa złego
Honory nasze nieco nadwyrężymy
Grupą go!" I zaczęły się karczemne dymy!
Mawiają dwóch na jednego banda łysego
Ale tutaj trzech na Kamycha jedynego!
Choć herszt grupy rzeczywiście
Włosów nie miał, rozważania te iście
Trywialne na inną godzinę będą lepsze
Zwada poważna a co ja tutaj pieprzę?
Co byśta mieli lepsze wyobrażenie
Przedstawię wam i miejsce jak i samo zdarzenie
Izba dosyć ciemna jak i ciasna
Stołów w niej ledwie trzy, nadto
Grupa siedziała ode drzwi najdalej
Jakby tu... Żeby sytuacja była jasna
Ośm kroków między niemi, marnej
Konstrukcji same meble i zdarto
Obcasami całkiem klepkę na podłodze
Choć to małe różnice robiło załodze
Biuściasta córa jak i sam karczmarz stary
Wnet się skryli za bezpieczne kontuary
Zaś w pomieszczeniu zgiełk się wszczynał
Każden łapał co pod ręką tam miał
Wieszadył za nóż co go miał u pasa
Banda za kufle, taburet, w ekscytacji za k⁎⁎⁎sa
Lecz nie czas teraz jest na przyjemności
Będziem liczyć rany oraz połamane kości
Hultaja z bandy kompani przypadkiem stołem
Przycisnęli. Zawył lekko, lecz się wnet pozbierał
Swym zwyczajem Kamycha zatoczyć kołem
Chcieli lecz miejsca nie stało, przebierał
Nogami każden w swej pozycji
Nie chcąc oddać jej tanio. Do dyspozycji
Manewrów niewiele zwłaszcza, że
Jak już wcześniej mówiłem, podlogi były złe
Taboreciarz co wcześniej popił bardziej zdrowo
Rzucił się na banitę, ale wcale nie zawodowo
Rzucił najpierw się do przodu
Zamachnął się meblem i...
Stołkiem w belkę u powały trafił
Wieszadył nie mrugnął nawet
Nożem go tam ciachnął wnet
Chwila minęła, naraz tamtego zabił.
Kufel teraz się dobrą bronią niezbyt jawił...
Przegrupować się, taki był podchmielonych cel
Trudno się skupić, wrzeje im w żyłach krew
Jednak Kamych stoi w miejscu, logice wbrew
Tedy może zdziała szybki, pijacki fortel...
Spojrzeli ku sobie wzrokiem się zgadzając
I jeden drugiego jak mogąc popędzając
Stołem w zabójcę
Któren ciągle w stójce
Ale nie na długo!
Nóż mu całkiem z ręki gdzieś uleciał
Gdy zaś blat w łeb go trzasnął
Przed oczyma gwiazd obraz mu przeleciał
Ten on łapania się za krocze tylko mlasnął
Z zadowolenia. Ale przecież jeszcze nie koniec
To grzmocenia!
Stół poszedł na bok i oszołomionego
Jak nie pójdzie raz od herszta!
Pudło! Kamych łeb odsunął, herszt się w myślach beszta
Taki to poszedł raz od wstawionego
Listem ścigany się jakoś przeturlał
I choć tak być nie powinno to powstał
Tyle wyszło z ataku ich dosyć marnego
Choć Wieszadył rozbrojony to nie bezbronny
Do agresji w końcu przeszedł, jak był skłonny
W nogę kopnął prąciościska
Wnet poprawił znacznie wyżej
Tam gdzie płeć piękna ma piździska
Zgiął się trafiony jak ranny wyżeł
Lecz kompan jego się temu nie przyglądał
Tylko zamierzył cios w okolice dziąsła
Sukces! Choć niestety częściowy
Lekko ominął cios apart mowy
Drugi guz na czole na świat zabijaki wyglądał
Na świat nasz piękny, chadki i wspaniały
Skóry czolne się wnet wzięły i powyginały
Ale tamten dalej stał choć inny mu ryj dał
Ten co głową miał od włosów gołą
Został czoła jego główną zmorą
Jeden trup i dwa na czole wypustki
Arytmetyka niekorzystna chyba że liczą czubki
Żadna strona się do walki dalszej nie garnęła
Słali w siebie bluzgi, co by cholera trzasnęła
Co by tchórz swe jaje znalazł
Naszedł wojenny marazm
Ale nie na długo!
Ten co żywot swój rękoma łapał
Wzrokiem swoim coś wyłapał
(Ten rym mi wybaczyć trzeba
Co bym miał co jeść do chleba)
Ostrze noża zachechacająco byłysnęło
To by dopomogło, zbójowi by się zasnęło
Snem doprawdy sprawiedliwym
Zła by nie było nicożeś w tym!
...
Ciąg dalszy być może jeszcze nastąpi ale mnie się nie kce zupełnie swady tej kontynuować, wolałbych żech se popróżnować.
#zafirewallem #poezja #tworczoscwlasna #scianatekstu
Nie za bardzo zrozumiałem te zasady tej edycji #nasonety to najwyżej będzie dyskwalifikacja ale rymowane mordobicia to jeszcze moje luźne pomysły sprzed 15 lat także nostalgicznie jest i trochę smutno, bo jednemu się wzięło i już pomarło.
Po drugą i raczej ostatnią część można patrzeć pod #zwadakarczemna

Dobre, fajne, oryginalne
Kurde, bardzo fajny ma to rytm. Taki dynamiczny i bardzo pasujący do treści.
O to chodzi! To mi się podoba!
@DiscoKhan czekam na ciąg dalszy
Zaloguj się aby komentować
#tworczoscwlasna #poezja
uciekam w poezję
(...)
jest dobrze - mój wiek
zrobi się fotkę może dwie
wyśle się ten dymny sygnał
miłości wiernej do kropki
(grafika autorska)

@em-te autorska czy ejaj? Człowiek już nie odróżnia foto od aiajaj...
@em-te kheltuz co u ciebie
Syn Paprodziada
Zaloguj się aby komentować
Witamy serdecznie w cowieczornej autyzmcji #naczteryrymy .
dzisiejsze zadanie dla naszych Słuchaczy przedstawiamy oto poniżej:
rymy: brak - czasu - smak - lasu
temat: parzystokopytne
Serdecznie zachęcamy do wspólnego tworzenia #poezja w kawiarence #zafirewallem !
Delfinów niebawem odczujemy brak,
Ich liczba maleje od dłuższego czasu.
Żądam, przez wzgląd na ich przepyszny smak,
Ich introdukcji do polskiego lasu.
Spoiler: delfiny, orki, wieloryby należały jeszcze do niedawna do rzędu parzystokopytnych.
No i się zagadałem i spóźniłem. Ale jedziem i bedziem.
choć w lesie parzystokopytnych brak
może tam dzik paść od czasu
gdy myśliweczek wódki smak
skosztuje pośród lasu
Czasem mają poroże, a czasem go brak.
Niektóre je zrzucają od czasu do czasu.
Poznając w swoim życiu wszelkich roślin smak
Podwójnymi racicami zdobią ścieżki lasu.
Zaloguj się aby komentować
#tworczoscwlasna #poezja #wiersze #zafirewallem
jestem kobietą rozlewającą wino
niesamowite jak płynnie można wniknąć w siebie
biegnąc za bodźcem który rozszerza źrenice
za impulsem docierającym prosto do mózgu
niesłychane jak silnie może uderzać krew
jak głośne może być bicie własnego serca
[...]
to był wernisaż
przysięgłabym że wernisaż
na leśnej polanie
odbywała się właśnie pierwsza próba światła
gwar oraz muzyka zapewniały razem
sen spełnia się naprawdę gdy szerzej otworzysz oczy
żaden ślad nie znika
śniliśmy odważnie celebrując wolność
obydwoje w bieli unoszeni lekko mrużyliśmy oczy
sięgaliśmy marzeń biegnąc za promieniem
słońce rozpinało pomiędzy drzewami
elektryczne tafle
chłonęłam cię do dna
wchodząc przez obrazy jak w otwartą bramę
przez którą gdy raz wejdziesz wpadasz w oniemienie
nie mogłam być bliżej
zerkaliśmy na siebie spod wianuszka liści
gdzieś ponad stołami pełnymi winogron
dojrzewała słodycz
byle nie uronić ani kropli - myślę i
rozlewam wino
rubinowy zachód wsiąka prosto w ziemię
sny mieszają się we mnie
gdy chwytasz za talię
nie pamiętam kim byłam na samym początku
i nic nie jest ważne ponad to że jesteś
pomiędzy brzozami tańczą hologramy
w każdy płynnie wchodzę wsparta na ramieniu
zaglądając w siebie
wędruję przez warstwy
do samego końca
po ostatni obraz
piąta pora roku
szepczę ci na ucho
od niej się zaczęło
klucz otwiera serce
bierzesz moją rękę
i pierścień mi wkładasz
na serdeczny palec uśmiechając oczy
próbuję odgadnąć jakiego koloru
jest niebo nade mną
i wtedy przysięgam
klnąc się wprost na wieczność
ślub to był przecież
przysięgam że ślub
.
Obraz - William A. Breakspeare (British, 1855-1914)
Portrait of a young lady with long dark hair and a white shawl
https://images1.bonhams.com/image?src=Images/live/2017-05/26/24625033-3-1.jpg
@Arche Za dużo abstrakcji jak na mój gust ale jak piszesz to pisz,są ludzie którzy uważają że to jest dobre.
Nie jest na mój mózg ni brzuch
oceniać wodę,parę robiącą "buch"
moja poezja to lodowe kryształy
odczucia - co w formie pozastygały
Zaloguj się aby komentować
No dobra tym razem po wielu bólach i mękach powstał poniższy wytwór. Podobnie jak @Piechur cierpię ostatnio na braki weny.
Jak zobaczyłem, że jest 16 wersów, to od razu mi się skojarzyło z rapem i chciałem zrobić rapową 16tke, ale wyszło oczywiście coś innego
Jest to utwór konkursowy w V edycji bitwy #nasonety i jest odpowiedzią na tą di propostę: https://www.hejto.pl/wpis/liczac-zgodnie-z-porzadkiem-calego-swiata-poza-moze-wojewodztwem-lubelskim-rozpo
***
"O kondycji polskiego rapu - okiem boomera"
Złoże se szesnaście wersów, to rapować mnie nauczy.
Joint sturlany całkiem grubo, może wenę mi podtuczy
Te tematy w polskim rapie, teraz tylko mnie wkurzają.
Nawiń coś o narkotykach, małolaty się spuszczają.
No i jeszcze coś o sukach, zaszpanuj bezmózgowością.
Autotune wciśnięty wszędzie, wkurwia taką bezbarwnością.
Ma to tak komiczne brzmienie, jakby typ był obrzezańcem.
Czy kastratem może raczej, w konsekwencji tej ulańcem.
Słuchać tego nie dam rady, nawet jak wypije drinka.
Tutaj litr był by potrzebny, świadomości mej odcinka.
Bo przy takich popłuczynach, to Hejzela już sprężynka
Sztuką była, no i poziom wyższy prezentuje odrobinka.
Autentyczny rap klasyczny, zginął gdzieś w oparach dymu.
Dzisiaj gibon nie wystarczy, trza promować picie leanu.
To już koniec nie ma pointy, cierpię już tu z weny braku.
Boomer sobie ponarzekał, pora nażreć się prozacu.
***
To było rymowane coś, ale czy to #poezja ? Oczywiście #tworczoscwlasna opublikowana w kawiarence #zafirewallem
@splash545 generalnie sie zgadzam
Nie dam linków, bo z telefonu w robocie piszę, ale od razu mi się skojarzyło:
w sprawie weny: Kaliber 44 - Wena
w sprawie treści: Fisz - Bla bla bla.
EDIT: A, i w sprawie Prozacu: Piotr Bukartyk - Prozac
@splash545
Rap psze pana zawsze miał skłonności
By promować ludzkie niedoskonałości
Mało kogo tam to interesuje
Jak się w życie swe inwestuje
Przepowiadali przeca różne wieszcze
Że upadek od niego jest obyczaju
Ci zaś głupia mina: "ale ja nie znaju!"
Podobnie jak to robią ukraińskie leszcze
Choć w ramach autorefleksji tutaj powiem
Że i w punku, rocku, tych gatunków co wiem
Je nieco mocniej, wcale nie jest tam dużo lepiej
Zaloguj się aby komentować
Siema,
Kłopotów z weną ciąg dalszy - oto #diriposta na utwór di proposta w bitwie #nasonety.
----------
Syn koleżanki
W mig wszystkiego się nauczy
(Do potęgi trzeba kluczy)
W szkole belfrzy go kochają
A koledzy podziwiają
Z każdym bawi się z radością
I kontakt łapie z łatwością
Gdy potrzeba - da kuksańce
Ponoć lubi także tańce
Pewny krok i mądra minka
Buzia jak u cherubinka
Dumni są rodzice z synka
Kocha cała go rodzinka
Ach, on jest chłopczykiem czynu...
A Ty...? Co Ty robisz, synu?
Ciągle w gry grasz! Ty próżniaku!
Won do nauki! Już, ciemniaku!
----------
Różna #tworczoscwlasna, choć głównie #poezja, w kawiarence #zafirewallem
To są te słynne "inne dzieci", o których to tyle zdarzało się słyszeć?
Komentarz usunięty
Nie tylko Ty masz kłopoty z weną. Ja się chyba z weny wyprztykałem, jak hurtowo sonety tu wrzucałem
Zaloguj się aby komentować
#tworczoscwlasna #poezja #wiersze #zafirewallem
danse avec les turbulences
ja widziałam jak pan skradał się znienacka
jak świdrował łypiąc okiem tu i tam
pan wybaczy ja nie jestem taka łatwa
już wyjaśniam iż zasady pewne mam
bo jak kochać to tak kochać się drapieżnie
nie na chwilę nie z doskoku potem pa
pan mnie chwyci jak ten tygrys mocniej prężniej
bo w tym szkopuł że w uścisku lubię trwać
czy pasuje panu takie przytulenie
zatopione usta w usta twarzą w twarz
też pan lubi dobrze wiedzieć nieodmiennie
preferuję ponad wszystko taki stan
pan prowadzi proszę pana ja zakręcę
proszę tylko mocno trzymać bo wie pan
ja z błędnikiem miewam kłopot i nie ręczę
zgubię siebie pana zgubię już tak mam
rozwichrzone miewam myśli wte i wewte
rozbieganą zieleń oczu tu i tam
z zapatrzenia stracę kluczyk czy torebkę
parasolkę płaszcz sukienkę cały świat
przyznać muszę jednak szczerze nie wiedziałam
że tak dobrze pan prowadzi że się zna
że potrafi jak aksamit blisko ciała
pierś do piersi ramię w ramię cal na cal
ja przy panu wpadam w takie turbulencje
tracę oddech plączę słowa a dreszcz trwa
jeszcze chwila zgubię głowę i co więcej
już nie puszczę pan da rękę wezmę bark
.
Rzeźba: Camille Claudel (1864-1943) - "La valse" (1895)
- Bronze, fonte par Eugène Blot en 1905 -
Musée Sainte-Croix de Poitiers - Photo Hervé Leyrit

O to jest to 😎
Zaloguj się aby komentować
Witamy serdecznie w cowieczornej audycji #naczteryrymy .
Zwycięzcami wczorajszego programu zostali @plemnik_w_piwie oraz wyżej podpisana, także dzisiejsze zadanie dla naszych Słuchaczy przedstawiamy oto poniżej:
rymy: znowu - sposobu - rosołek - fikołek
temat: hipochondria
Serdecznie zachęcamy do wspólnego tworzenia #poezja w kawiarence #zafirewallem !
Dookoła się rozglądam i seks wszędzie znowu
Jakby ostudzić zapał innych szukam sposobu
Posymulować chorobę ale ci mi na to rosołek
Nie zdziałam na to nic, kolejny dewiacyjny fikołek
Dziś w nocy znowu
Leżąc w łożu szukałem sposobu
Nie dają spać te objawy
Choć niepewne są jak Mary,zjawy
Czy to kręgosłup znów mnie boli?
Czy to już w głowie się pier....?
A może jeszcze
Zacznę odczuwać dreszcze?
To na pewno jakaś gorączka
Albo i gorzej, może nawet rzeżączka!
Nie pomoże żaden rosołek
Został się ino z okna fikołek
Czaisz, chorobę wymyślił se znowu
Jak go wyleczyć szukałam sposobu
Mówi mi: "To malaria nie pomoże rosołek"
By napić się ginu zrobił taki fikołek
Zaloguj się aby komentować
18+
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna