Jak myślicie, to macie wewnętrzny głos w głowie, czy po prostu myślicie bez tego głosu?
Wczoraj zacząłem się nad tym zastanawiać o 4 nad ranem i doszedłem do wniosku, że jak rozmawiam z innymi ludźmi, to po prostu myślę, nie ma żadnego wewnętrznego głosu. Myślenie wewnętrznym głosem w trakcie rozmowy byłoby nieefektywne, bo jest wolniejsze - ale nie jest to świadomy wybór, przełącza się to automatycznie.
Jak jestem sam, to często myślę mówiąc w głowie rzeczy, robiąc ten wpis, czytam głosem w głowie, co napisałem i czy ma to sens. Jak planuję jakie rzeczy dzisiaj muszę zrobić, to też głosem "dobra, to dzisiaj muszę zrobić czarne pranie, wynieść śmieci i pojechać na przegląd auta". Czasami jak mam dużo rzeczy na głowie, to mówię w liczbie mnogiej "dobra to dzisiaj podjedziemy tam i tam, zrobimy to i to" - w żadnym wypadku nie jest to jakaś inny byt, po prostu tak konstruuję myśli.
Czasami mówię jeszcze na głos sam do siebie, jak jestem sam, ale to tylko jak jestem wkurwiony, albo muszę podjąć ważną decyzję i szukam wszystkich za i przeciw, albo jak muszę wymyślić jakieś rozwiązanie problemu. Nie jest to rozmowa, a raczej format prezentacji, coś w rodzaju efektu gumowej kaczuszki, tylko bez kaczuszki.
#rozkminy #teztakmacie? #myslenietomojapasja xd