Zaloguj się aby komentować

90 motocyklistów z Warszawy przyjechało do Turynu, gdzie odwiedziło katedrę św. Jana Chrzciciela. Stolica Piemontu była jednym z miejsc na trasie po Europie, gdyż grupa podążała „szlakiem generała Władysława Andersa” – wyjaśniał portalowi Newsmax Polska jeden z uczestników rajdu. „To jest...
Jako że mam urlop i więcej wolnego czasu - a polak, kiedy ma wolne musi zapindalać, cały poprzedni tydzień został przehulany motoryzacyjnie, do porzygu.
- niedziela -> malowanie ostatniego rozgrzebanego harlejka na fioletowo-granatowy
- poniedziałek -> składanie fioletowego harlejka, ogarnianie przeglądów, rejestrowanie innego gruza, pierwsza jazda testowa po swapie hamulcy (swap zrobiłem w kwietniu xd) - żyję, działa aż za dobrze
- wtorek -> fioletowy harlejek poskładany, w ramach szykowania się na wizytę na torze w Radomiu skrócenie łańcucha w Triumphie do tego stopnia, że skróciłem za bardzo, nowy łańcuch do wywalenia
- środa -> czas zacząć dłubaninę w układzie hamulcowym i swapowanie zacisków w innym harlejku, przy okazji wyszło, że trzeba dokupić przewody hamulcowe bo standardowe nie będą już pasować
- czwartek -> upalanie merolka na torze uć i pitbajka na modlinie, przy okazji dzięki uprzejmości jednego z uczestników miałem okazję zrobić parę szybkich kółek jego Toyotą GT86
- piątek -> mierzenie na wariata przewodów hamulcowych, ogarnianie adapterów do zacisków hamulcowych, obfotografowywanie shaaba do ogłoszenia, bo muszę się czegoś w końcu pozbyć a nie tylko hoardować. Dzięki gościnności @PanNiepoprawny i jego garażu z podnośnikiem montaż chłodnicy oleju w merolku (czekała na to od września 2025), mam nadzieję, że rozwiąże to problem przegrzewania silnika przy upalaniu. Przy okazji 71429 próba wygrania Corvette C6 w manualu na aukcji, nieudana
- sobota -> ciąg dalszy pierdzielenia się z układem hamulcowym, operacja się udała, przeszczep przyjęty
- niedziela -> w ramach odpoczynku myjnia i przy okazji wyszło, że popychacze w harlejku hałasują, jak nic trzeba będzie je wymienić zanim rozwalą silnik a skoro wymieniać, to może już przeboleć parę stówek i od razu jakiś fajniejszy wałek rozrządu wrzucić?
Niech już się skończy ten urlop, bo nie wyrabiam
#motocykle #motoryzacja





Zaloguj się aby komentować
Spojler Wszystko poszło tak, jak zaplanowaliśmy ( ͡o ͜ʖ ͡o) Long story short: szwagier to tak naprawdę szwagier Różowej, ale adoptowałem go bo samotny był. W zeszłym roku usiadł na mojej F-jocie i zapragnął powrotu do dwóch kółek. Dużo jeździł swego czasu. Szybko poszło, kupił Moto, za duże, kupił drugie - za małe, ale na wiosnę kupi już chyba docelowe xD Na początku sierpnia rzucił hasło by pozdzierać opony na bieszczadzkich winklach więc podchwyciłem pomysł i ustaliliśmy termin. Szybki booking miejsc noclegowych i sruuuu. A teraz relacja: Wyruszyliśmy w piątek łapiąc się po drodze, na spokojnie i bez pośpiechu. Pierwszy nocleg pod...
Hejo, pytanie mam do osób które coś kojarzą temat motorków, kolega ma problem i oddelegował mnie który też się nie zna żeby mu pomóc, ale mam jako tako dostęp do internetu i miernik więc wiem że prawdopodobnie ma zepsuty gaźnik w skuterze Tgb xmotion 125, problem mam żeby kupić nowy bo ten który mi przyszedł nie ma czujników na dole, pomoże ktoś i mi powie jaki mam zamówić? #motocykle #mechanikamotocyklowa

Zaloguj się aby komentować
moto #spierdotrip Znalazłem fajną drogę pośrodku niczego. Ma potencjał do filmowania.. Do tego opuszczony kościół, ale niestety nie dało się wejść. ( ‾ʖ̫‾) Obok, rzeźba creepy niepokalanej.
#motocykle #urbex #ciekawostki





Zaloguj się aby komentować
Kiedy kochasz motocykle ale ci wzięli prawo jazdy za chlanie
#gownowpis #heheszki #ogrodnictwo #pasjonaciubogiegozartu #motoryzacja #motocykle

@starebabyjebacpradem Najważniejsze że się nie poddajesz!
Zaloguj się aby komentować
Spotkany na parkingu przed Siekierezadą. Laleczka, jeździłbym
Mam flashbacki z egzaminu na prawo jazdy
#zawszegratem #motocykle



Zaloguj się aby komentować
Koniec przygody! Po ponad 85 godzinach w siodle dotarłem z Malagi przez Sewillę, Lizbonę, Porto, Saragossę, Andorę, Carcassonne, Monako, Trasę Wielkich Alp, Furkapass, Ofenpass i Stelvio, Bolzano, Brno i Rudę Śląską do Warszawy. Zobaczyłem pełne zaćmienie w Hiszpanii, pochillowałem w kilku basenach i jednym bajorku, strułem się portugalską kiełbasą i umierałem kilka dni, trochę zmokłem w Pirenejach i całkiem zmokłem przejeżdżając w ulewie Stelvio (i jakąś wcześniejszą przełęcz, której nawet nie widziałem, bo jechałem w chmurze i widoczność miejscami spadała do kilkunastu metrów). Miałem ponad 42 stopnie w Andaluzji i 12 w deszczowych górach. Były tysiące kilometrów autostrad, były tysiące ciasnych agrafek ćwiczących technikę ciasnego pokonywania zakrętów (i równomiernego pakowania kufrów bocznych).
Łącznie 6136 km. 24 tankowania, 299 litrów za 2450 zł.
Zdecydowana większość trasy samotnie, odrobina z Kolegą Tytusem. Tygrysek nie zawiódł mnie ani razu (z grzeczności nie wspomnę już o przygodach Kolegi Tytusa, nawet słowem nie zająknę się o jego MV Aguście, w ogóle nie przytoczę tej nazwy), zasłużył na spa, które dostanie już niedługo. Wskoczą nowe płyny, nowe klocki, a także coś zdecydowanie mniej standardowego.
Czas się rozpakować i zrobić pranie. Dużo prania. I mam dość jeżdżenia na co najmniej trzy godziny.
#shagwestnaeurotripie #motocykle #podroze





Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry, macie odsprzedać trochę paliwa do kosiarki?
#motocykle #wsk125 #motoryzacjaprl



Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Po ponad dwóch dniach zmagań przejechałem całe Route Des Grandes Alpes od południa. Zaliczyłem wszystkie 16 przełęczy, setki serpentyn, nawet kilka opuszczonych wiosek, gdy niechcący zjechałem z trasy i zastanawiałem się, dlaczego mijam znaki wyglądające jak ostrzeżenie o zamkniętej drodze. Droga okazała się zamknięta i musiałem wracać 10 km
Wczoraj wylądowałem w hotelu na dwie przełęcze przed końcem trasy i byłem już kompletnie wypompowany. Pojawiła się nawet w mojej głowie myśl, że trochę mi się te góry opatrzyły, więc czas kończyć zabawę. Zaliczanie kolejnych gór i przełęczy przestało budzić te emocje, które budziło kilka dni temu, więc lepiej na tym skończyć i wrócic w Alpy w przyszłym roku na świeżo. Podjąłem więc decyzję, że rano jadę do końca wspomnianą trasę, a później wskakuję na autostradę i cisnę w stronę swojego wygodnego łóżka.
No więc dziś zaliczyłem Furkapass
Tyle z mojego planowania. Dojechałem do Szwajcarii i okazało się, że jednak mi mało. Wskoczyłem na krajową dziewiątkę i tak cisnąć przez sam środek Alp, w temperaturze sięgającej ponad 30 stopni, dojechałem po kilku godzinach do tej przepięknej przełęczy. Po drodze myślałem, że to był jednak błąd, bo trasa jest mocno turystyczna, masa miast i mieścinek, pełno cepelii i turystyki, w dodatku ogromny ruch. Ale po wjechaniu w samą przełęcz wrócił ten zachwyt sprzed kilku dni. Widoki absolutnie fenomenalne. Poszedłem nawet dotknąć lodowca przy słynnym Hotelu Belvedere. Jezioro i wodospad z niego tworzące źródło rzeki Rodan - coś niesamowitego.
A najwięcej emocji dostarczały barierki oddzielające drogę od skarpy prowadzącej wprost w piekielne czeluści - betonowe słupki bez żadnej poprzeczki
A, zapomniałem wspomnieć, co u Kolegi Tytusa. Wczoraj widzieliśmy się już tylko przelotnie, gdy przejeżdżałem koło jego koczowiska i pozdrowiłem go serdecznym gestem. Dalej nasza trasa się rozjechała, a później całkiem znikł z radaru, bo zapomniał kupić pakiecik szwajcarskiego internetu i zaraz po przejechaniu granicy zużył limit 250 zł. Ale już się odnalazł w Niemczech, cały, zdrowy i czysty (tak wnioskuję z pochwał pod adresem niemieckich pryszniców).
#shagwestnaeurotripie #motocykle #podroze #gory #szwajcaria





Zaloguj się aby komentować
Peugeot S57C, czyli klasyczny skuter z końca lat 50. XX wieku.
Ten model był częścią serii Peugeot S55/S57, produkowanej we Francji w latach 1954–1960. Charakteryzuje się obłą, aerodynamiczną karoserią z blachy stalowej, typową dla epoki. Centralny reflektor z żółtą żarówką (zgodnie z francuskimi przepisami z tamtych lat). Logo z lwem na przednim panelu — klasyczny emblemat Peugeota. Silnik dwusuwowy o pojemności 125 cm³ lub 150 cm³ (w zależności od wersji). Koło zapasowe montowane z tyłu, co było charakterystyczne dla francuskich skuterów tamtego okresu.
Pojemność 125 lub 150cm3, moc ok. 5KM. V-max 85km/h. Lata produkcji 1957-1960
#motocykle





Zaloguj się aby komentować
Chyba sobie taką 125 sprowadzę na przyszły sezon. Koreański Hyosung GV 125 Aguila
Największe 125 V2 jakie chyba można znaleźć. Pikny jest.
#motocykle

@Afterlife No nie wiem. Nie mam doświadczeń. Prawko bym zrobił, już praktycznie nie jeżdzę i nie będę pierdolić, że bez litra nie ma jazdy, ale jednak na moto dużo frajdy jest w tym, aby po odkręceniu były jakiekolwiek doznania z przyspieszenia. Żeby sprawnie uciec spod świateł, móc utrzymać chociaż tą 100 jadąc kawałek ekspresówką. 125 to taki przeszczep jedynie do miasta. Dziś uważam, że idealną klasą jest 300ccm. Okolice 30-35KM. 125 to take lizanie lizaka przez papierek
Zaloguj się aby komentować
Wkroczyłem w Alpy, proszę Państwa. Zrobiłem dziś w siedem godzin około 280 km po górskich serpentynach i jestem WYKOŃCZONY. Ale po kolei.
Droga z Saragossy do Monako to nudne grzanie płatną autostradą w prawie czterdziestostopniowym upale. Jedyna rzecz warta wspomnienia, to absolutnie beznadziejne, zapchane stacje benzynowe. Należało odstać swoje w kolejce, poużerać się z czytnikiem kart przy instrybutorze, dowiedzieć się, że nie działa, pójść do kasy, zapłacić i dopiero można było tankować. I taka przygoda była na każdej stacji, odkrywana przez każdego, który pierwszy raz dziś tankuje na tej trasie. Kolejka kończyła się na zjeździe z autostrady.
Wieczorem dotarliśmy do Monako i tu już trzeba przyznać, że czuć przepych. Wielkie apartamentowce, drogie samochody, ludzie ze złotymi zębami. Ulice koszmarnie wąskie i strome, ruch ogromny. Ja miałem już zarezerwowany nocleg ze 30 km dalej i niespecjalnie kręciła mnie wizja błąkania się po tym miejscu w poszukiwaniu idealnego miejsca na fotę, więc postanowiliśmy się rozdzielić. Ja udałem się do Sospela spać, a Kolega Tytus prawdopodobnie do kasyna, by wykorzystać pomyślność, jaką niebiosa obdarzają go od początku tego wyjazdu.
Od Lazurowego Wybrzeża biegnie na północ w pobliże Genewy szlak Route Des Grandes Alpes. Jest to trasa Tour De France, 16 przełęczy, milard serpentyn, niesamowite widoki i w większości całkiem dobre asfalty.
Pokonałem wymęczony pierwsze 20 km tej trasy i okazało się, że mój nocleg magicznie teleportował się do wsi 15 km dalej. Nie ma to jak alpejskie serpentyny po zmroku. Ale dojechałem!
Za to dziś już bajka. Wyruszyłem z samego rana, ruch jeszcze zerowy, temperatury poniżej 20. Później i się zagęściło, i 30 stopni zawitało, ale na wysokości ponad 2000 metrów znów można było się schłodzić. Zrobiłem w siedem godzin jakieś 280 km osiągając średnią 41 km/h. Wymęczyłem opony, wymęczyłem Tygryska, zamęczyłem siebie. W tym rejonie Alp jeszcze nigdy nie byłem, ale tylko utwierdziłem się w mojej opinii, że po Alpach to ciężko, by jakieś góry zrobiły jeszcze wrażenie (w tego typu podróży oczywiście). Nasłuchałem się o górach Atlas, pojechałem do Afryki i co? Góry jak góry, w Bieszczadach też są.
Opracowaliśmy z Kolegą Tytusem perfekcyjny sposób podróżowania. Widzimy się raz dziennie. Albo i nie xD A tak to jedziemy osobno, każdy swoim tempem, a nawet trasą. Gdy on dopiero wychodzi z namiotu i zastanawia się, kim jest i co tu robi, ja już gnam wesolutko przez alpejskie wioski.
Zatrzymałem się w hotelu w czymś zwanym na mapach La Salle-les-Alpes. Poszedłem poszukać jakiejś kolacji i to miejsce okazało się takie elo, że nie chcieli mi dać stolika na zewnątrz w BURGEROWNI, bo byłem sam. Tylko w środku przy 35 stopniach. Francuzi
Poszedłem na stejka do elo restauracji.
Jutro może uda się pod Genewę dojechać.
https://youtube.com/shorts/NOi92yJQjQs
#shagwestnaeurotripie #podroze #motocykle #gory #francja





Zaloguj się aby komentować
XD Long story short: buty są super, ale mają jedną wadę - wzmocnienia mające kontakt z dźwignią zmiany biegów są wykonane z jakiegoś gumoplastiku, który po kilku latach (4) zwyczajnie się rozsypał. To, co zostało oderwałem bo mnie wkurzało. I tak jeździłem 3 miesiące bo nie było czasu to naprawić. W międzyczasie szukałem czegoś wykonanego z twardej licowej skóry naturalnej. Padło na stary mapnik, który starszy Pan sprzedawał w pobliskim Nadarzynie. Punkt apteczny pierwszy to odwzorowanie oryginału, było to o tyle proste, że stare wzmocnienie było obszyte, nici zostały. Wzornik zrobiłem z plastikowej szybki mapnika, będzie na...
I opuściliśmy piękną Hiszpanię. Wracając z Portugalii mieliśmy zahaczyć o Góry Kantabryjskie, ale stwierdziliśmy, że najlepiej jednak byłoby wyrwać się już z tych upałów, a one nigdzie nie uciekną. Tak więc wczoraj uderzyliśmy w kierunku Saragossy, by tam zrobić przystanek w drodze na Pireneje.
Większość trasy to była koszmarnie nudna jazda przez płaskie jak naleśnik tereny środkowej Hiszpanii. I nie dość, że w upale, to jeszcze cały czas z burzą przed nami, którą nieśmiało goniliśmy. Ja zaklepałem sobie nocleg w hotelu w Saragossie i tam się zatrzymałem, natomiast Koledze Tytusowi mało było wrażeń, więc pojechał dalej, dogonił wspomnianą burzę, zmókł do suchej nitki i rozbił swój obóz w krzakach pod jakąś kaplicą w okolicach Lleidy.
Plan na dziś był taki, żeby pośmigać po Andorze i dotrzeć do Carcassonne na nocleg. Zrealizowany w 83% - kilka ładnych tras przez Pireneje zaliczonych (przepiękne góry), Andora zaliczona, do Carcassonne dotarliśmy (znaczy ja, bo Tytus znowu gdzieś w krzakach). Niestety na wjeździe do Andory złapała nas ulewa i nie zanosiło się, by gdziekolwiek sobie poszła. Posiedzieliśmy tam z godzinę, zjedliśmy, napiliśmy się obrzydliwej kawy i już prawie klepaliśmy noclegi na miejscu. Jednak w przypływie euforii po zjedzeniu dobrych sajgonek stwierdziłem, że zakładamy kubraki przeciwdeszczowe i jedziemy.
Tak więc odpadło zwiedzanie Andory wzdłuż i wszerz, bo wydostaliśmy się stamtąd najprostszą drogą, ale i tak było trochę emocjonujących górskich serpentyn (w deszczu!). A i wyrwaliśmy się z upałów, bo miejscami było 12 stopni (tylko 30 mniej niż miałem tydzień wcześniej :D). Pełen sukces.
Plan na jutro: Monako.
A w ogóle, to tu jakiś zamek jest.
#shagwestnaeurotripie #motocykle #podroze #gory #podrozojzhejto





Zaloguj się aby komentować
Szanowni Państwo, Kochani moi,
Kupiłem swój pierwszy motocykl! Oto moja Ninja 650, produkcja 2025, modelowo 2026!
Miałem już zaklepaną nową Hondę Hornet 750 ale odwiedziłem salon Kawasaki i mieli jeszcze niewystawioną na sprzedaż demonstracyjną Ninję 650. Idealnie mi pasująca pozycja za kierownicą, solidny i nie za mocny silnik, przebieg 1432 km, pierwszy przegląd zrobiony, ubezpieczenie do marca, sport package i do tego zatankowana do pełna przyjechała ( ͡ʘ ͜ʖ ͡ʘ)
Kosztowało mnie to zawrotne 34 500 złotych, uważam że to naprawdę uczciwa cena.
Poza tym pierwszy raz w życiu kupiłem coś "nowego" w salonie.
A ze śmieszniejszych rzeczy to płaciłem gotówką i jak Pani zawołała o liczarkę to przyszedł Pan Stasiu który policzył wszystko w minutę i jeszcze posegregował wizerunkiem do góry xD
#motocykle

Zaloguj się aby komentować
https://youtu.be/vQA5B8WypSU?si=QNHQTKC4GwjFIkFp
jaka to jest historia, ciarki na całym ciele
#motocykle
Zaloguj się aby komentować