#motocykle

113
1423

Pyk 587 km

77 tysi przekroczone

Ja piątek to ustawowo rybka i przy okazji 100 zakrętów.


Jechałem za Volvo stare V40 ostro po winklach dawał. Na światłach czy robotach drogowych go wyprzedziłem. Potem chwilowy postój i jadę i patrzę i znowu on pomachałem mu i mi odmachał. Taki mały gest a cieszy xd.


Dziś ciężko dzień spalanie 2,9 -3,1.

No i oczywiście na kolejnych wsiach zamontowali zestawy kamer aby łapać tygrysy

#motocykle #wycieczka

346f46b5-d162-4188-b094-2d4f25132db3
50101c00-cb3f-4d8c-9e8f-6a99464e9a6e

Zaloguj się aby komentować

W środę ruszyłem z Mideltu w kierunku Sahary. W Maroko za wiele tej piaszczystej pustynii nie ma, a takim oczywistym kierunkiem jest Merzouga. Droga tam - bajka. Świeżutki asfalcik przez prawie całą trasę z Mideltu. Maroko prężnie przygotowuje się do Mundialu 2030, południe robi się bardzo dobrze skomunikowane. A i tak ruch niewielki, jakby zupełnie inny kraj od północnej części.


Zarezerwowałem sobie dwie noce w riadzie, czyli takim jakby domu gościnnym z pokojami wokół ogrodu. W google zdjęcia pokazują przepych i złocenia. Takie riady to może i są w Marakeszu, ale nie na pustynii. Skromnie, ale czysto, jest swój pokój i kibelek (europejski), bajka.


Bardzo mi się podobało spokojne podejście właściciela. Nie ma tak, że wpadam, płacę, dostaję klucz do pokoju i nara. To trzeba usiąść, pogadać, wypić herbatę, ustalić plany. Rezerwując pokój napisałem, żeby mi quada załatwili, a po drodze uznałem, że w sumie to chcę spędzić drugą noc w obozie na pustynii - a tam mogą mnie dostarczyć albo na wielbłądzie, albo samochodem. No to wiadomo, co wybrałem.


Dwie godziny śmigania po wydmach quadem (Yamaha 350) z przewodnikiem - petarda. Na początku trochę zapoznawczo, oszczędzał mnie i sprawdzał, czy się nie wypieprzę. A było blisko kilka razy, bo jako motocyklista mam odruch wychylania się, żeby skręcić, a to cholerstwo nadal wtedy jedzie prosto

20 minut później wydzierał mnie już na najwyższe wydmy i tylko przy pierwszej spytał, czy zjeżdżamy stromym zboczem czy zawracamy. W połowie herbatka w oazie i ganiamy dalej.

Zastanawiałem się rano, czy się nie wygłupię wdziewając cały mój motocyklowy szpej na siebie, ale nie. Nie dość, że wcale gorąco nie było, to jeszcze napatoczyła się ulewa i dość mocna zamieć piaskowa. Przewodnik jeździ bez kasku, ale z tego co mówił, to dlatego, że musi czuć kierunek wiatru. W oazie od razu poleciał przemyć oczy, bo już ledwo widział.


A wieczorkiem pod hotel przyjechało moje Taxi w postaci Youssefa z wielbłądem. Podziwiam tych ludzi - typ se idzie w klapeczkach przez pustynię przez godzinę, ciap, ciap, ciap. I tak w jedną i w drugą całe życie. Jak ja mam gdzieś dalej iść w ciapkach, to mi się słabo robi. W ogóle myślałem, że Youssef mnie tylko dostarczy na miejsce, a on był jakby moim osobistym przewodnikiem na cały wypad. Porobił mi miliard zdjęć, coś tam próbował tłumaczyć (słabo z angielskim, ale starał się), zawsze kręcił się gdzieś w pobliżu.


Plan był taki - zachód słońca, kolacja, spać, wstać po zachodzie księżyca i obadać gwiazdy, spać, wstać na wschód słońca, śniadanie, na wielbłąda i wracamy. Wykonany w 120%. Jakieś tańce czy śpiewy przy ognisku mnie nie interesowały, poobserwowałem sobie siedząc na oddalonej wydmie z Youssefem. Wschody i zachody fajne, ale gwiazdy - magia. Na początku trochę takie meh, ale jak w ciągu 20 minut oczy stopniowo zaczęły przyzwyczajać się do ciemności, to widok zrobił się niesamowity. Godzinę na wydmie spędziłem na gapieniu się w górę (już bez mojego strażnika). W ogóle Youssef nadal do mnie pisze na WhatsAppie, byle nie chciał mnie w domu odwiedzić.


Sama pustynia - ciekawa sprawa. Że piach pustynny nie nadaje się do betonu, to wiadomo, ale i tak jego gramatura mnie zaskoczyła - prawie cukier puder. Z temperaturą i wilgotnością też ciekawie. 25-30 stopni, a jak słońce schowa się za chmurką, to można bluzę założyć. Powietrze tak suche, że pijesz wodę, robisz wdech i wydech i już masz suche wargi. Właściciel riadu mówił, że w lecie przy 50 stopniach miejscowi sobie radzą na luzie, turyści znacznie gorzej, ale i tak jest lepiej niż w zimie przy 20 - wtedy idzie wilgotne powietrze znad oceanu i jest duszno nie do wytrzymania. W kwietniu zaczyna wiać Chergui z Sahary i robi się przyjemnie.


No, a teraz jestem już 300 km na zachód, w okolicach Gorges Dades. W elo hotelu z basenem i widokiem na ośnieżone góry Atlas. Wymyłem z włosów (i nie tylko) z pół kilo piachu, jutro z rana cisnę obczaić kaniony, a później do Marakeszu. Chyba.


A i patrzcie, jakiego leniwego bociana spotkałem. Nie chce mu się na Podlasie wracać.


#shagwestwmaroku #podroze #motocykle #shagwestwhiszpanii #maroko

20015c67-d997-4050-b1c2-9ef5fb17cfb2
71bc9ad6-683b-49e4-9f34-02769c41a1fd
0dc48c8d-fa40-4d44-85a3-cdb69bf1f8b1
8df0daae-8be6-4ff8-892e-9a6c8325ec1b
77afcf28-226e-477b-a761-ff5c075f9993

Zaloguj się aby komentować

Pierwszy dłuższy trip zaliczony.

No, może nie taki długi, bo tylko 4h jazdy, ale stwierdzam, że Moto Guzzi to był doskonały wybór - zero zmęczenia, moglbym spokojnie drugie tyle spędzić w siodle. No i ten bak paliwa z zasięgiem 400km to kapitalna sprawa

#motocykle #motoguzzi

1cd236f8-becd-486f-a970-e469508260b9

Zaloguj się aby komentować

Afrykańskie wyprawy teraz trendują na tagu #motocykle to podpytam czy szanowne koleżeństwo wozi jakiś zapas paliwa na czarną godzinę? Bo nauczony błędami muszę się w coś takiego wyposażyć i zastanawiam się czy niedrogi Givi, co niektórym ponoć cieknie, czy butelka od kuchenki turystycznej, czy jeszcze coś inne zastosować

e87f34df-988e-4098-b76c-530093769b6e

Z moich doświadczeń to każdy plastik kurła cieknie. Jak znajdziesz taki co go mogę wrzucić do kufra nawet do góry nogami to podeślij xD butelki są słabe bo ciężko do nich coś wlać bo mają mały wlot w porównaniu z pistoletem z dystrybutora. Jak masz jak zainstalować kanister w pionie to prawie każdy będzie spoko, ale w poziomie z moich doświadczeń to wszystko plastikowe od wibracji puszcza benzynę i śmierdzi

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Allahu Akbar! Niech żyją kafejki internetowe. Na stanie tylko maszyny z Win7, ale Pan Właściciel pozwolił mi użyć swojego laptopa z Win10. Pół godziny walki z gównianą apką Garmina i francuskim układem klawiatury, teraz pół godziny ściągania map, ale w końcu będę wiedział, gdzie jadę!

Może.


#shagwestwmaroku #podroze #komputery #motocykle #shagwestwhiszpanii

7531d286-a284-4239-962f-fd4a06b2c04c

@Legendary_Weaponsmith Kolego, jak spytałem wczoraj pracownika hotelu, czy ma kompa z Windowsem, a ten zaczął kombinować, gdzie tu w ogóle kompa znaleźć, to aż mi się głupio zrobiło.

@Shagwest 

czy ma kompa z Windowsem, a ten zaczął kombinować, gdzie tu w ogóle kompa znaleźć, to aż mi się głupio zrobiło.

Prawidłowo. Linux jest lepszy i starczy do wszystkiego. To nie jakieś lamusy z Windowsami

Zaloguj się aby komentować

Dzień drugi #shagwestwmaroku. Rano wyruszyłem z Szafszawanu w kierunku Mideltu. Po 50 km przejechanych w godzinę zacząłem się zastanawiać, ile ja dzisiaj zrobię, ale na szczęście później dało się już trochę rozpędzić, a dwa razy nawet piątkę wrzuciłem. I zaczynam nawet łapać flow w tym miejskim ruchu.


Dzień raczej tranzytowy, ale mam kilka spostrzeżeń. Marokańczycy uwielbiają Dacię. Połowa spotkanych samochodów jak na razie to właśnie Dacie. A połowa tych Dacii to Dacie Lodgy.

Taksówki to codzienny środek transportu. Ludzie jeżdżą nimi po mieście, po wioskach, a nawet do pracy i z pracy na kompletnych zadupiach. Zupełną normą jest widok Grażynek wsiadających do taksówki przy jakiejś plantacji czy pastwisku.

Policja stoi praktycznie na każdym wjeździe i wyjeździe z miasta. I nie stoi bezczynnie, cały czas ktoś jest zatrzymany. Ogólnie musisz zwolnić i czekać, aż ci machną i pozwolą jechać (no albo ściągną do kontroli). Wydają się nie interesować turystami. Fotoradarów mnóstwo, a jak stoją z suszarką, to kierowcy mrugają jak u nas. Ale weź tu się rozpędź na tych drogach - asfalt przypomina mi moją rodzinną ulicę z lat '90.

Jadę sobie jadę i naszła mnie myśl, że oprócz zwierząt hodowlanych i bezpańskich psów, to na razie nic mi przez drogę nie przełaziło. I jak na zawołanie. Małpy, sztuk trzy. Makaki berberyjskie.


Pogoda trochę odpuściła, podczas przejazdu przez góry miałem nawet 11 stopni i deszcz. Zgadnijcie, kto nie wziął ze sobą kubraczka przeciwdeszczowego.


Midelt to miasto kompletnie nie skupione na turystach - takie ło nic w środku drogi między północą a południem. Więc oczywiście mój przyjazd do hotelu to święto lasu, co chwilę ktoś się przyczepia i chce mi pokazywać zdjęcia swoich znajomych. A ja jestem tak asertywny, że po kilkuminutowym lekko przymusowym oprowadzaniu po medynie (akurat dużo mniejszej i bardziej autentycznej niż wczorajsza) skończyłem z Panem Marokańczykiem w kantorku, gdzie pokazywał mi swoje klejnoty. I dywany, i srebra, i skamieliny. Wszystko w dobrej cenie.


Jutro dalej na południe. Będzie pustnia, bo teraz większośc drogi była bardziej zielona i zalesiona niż Andaluzja.


#shagwestwhiszpanii #podroze #motocykle #maroko

d6dc0662-290a-4b60-bb32-219c9a0450ea
a9ec88f7-259f-40e1-a7b7-df7c2fa40151
79bbe126-b962-44ea-82a8-19b4aeaff010
b4cc0d06-9471-4246-9c2d-ba5c2f84b2f8

A i paczcie co mam . Pełen nielegales. Idąc przez miasto z tym nierzucającym się zupełnie w oczy czarnym woreczkiem czułem się, jakbym paradował z wielkim różowym dildosem na czole.


Wypiję w hotelu, pod dachem Allach nie widzi.

9019c01f-a3f1-4baf-a254-9955a8687478

@ErwinoRommelo No mam nadzieję, że jutro będę miał już lepsze widoczki. Bo dziś to żadnych fajnych krajobrazów, a jak już było coś rokującego, to przez ten pył w powietrzu zdjęcia wychodziły marnie.

74d7d1ef-e1bc-4ea6-b554-fa6e84035b2a

@Shagwest Duster - w tym roku w czerwcu stuknie piąty roczek - do zrobienia kwiecień/maj: klocki hamulcowe przód -mają 8mm, czyszczenie hamulców bębny tył, sprawdzenie linki od ręcznego, olej, filtry, czynnik do klimatyzacji. w lato do odświeżenia fabryczne zabezpieczenie antykorozyjne podwozia.

przez 4 lata zepsuły się:

3x żarówka H7

nieźle jak na rumuńską kuchenkę gazową bieda edyszion z silnikiem 1.0 HWDP

Zaloguj się aby komentować

Oooookej, pierwsze wrażenia z Maroka są dość mieszane.


Przejazd przez Tanger to najbardziej traumatyczne doświadczenie w moim motocyklowym życiu. A jeździłem po Bałkanach, jeździłem po Hiszpanii, jeździłem po Włoszech, a nawet po Radomiu. Atakują z każdej strony, parkują w dowolnym miejscu i momencie, linie są tylko niezobowiązującą wskazówką, piesi wolą iść ulicą niż chodnikiem, dzieci na rowerkach zresztą też. Na krajówkach spokojniej, ale tiry podjeżdżające na milimetry czy ścinanie zakrętów na krętych drogach są normą.


W nocy był standardowy reisefieber, więc spałem tylko dwie godziny. A że już koło południa zaczęło mnie odcinać (a dodajmy do tego jeszcze 120% koncentracji wymaganej do przeżycia na tych drogach), a ja nie miałem wyraźnego celu, do jakiego mam koniecznie dotrzeć, zaklepałem sobie nocleg w Szafszawanie. Na pierwszy rzut oka okolica dość obskurna, taka nie wiem, bido-przemysłowa. I jeszcze przysrał się do mnie jakiś dziad narzekający, że wszyscy uczą się angielskiego, a nikt arabskiego. I że jak będę wracał, to żebym też się tu zatrzymał na tym parkingu, to mi sprzeda swoją najlepszą kozę (real beast!).


Ale pozory mylą - po regeneracyjnej sjeście poszedłem do bankomatu i po wodę (tej z kranu to moje usta tu nie tkną).

Trafiłem niechcący do medyny i tam już już naprawdę super klimat. Alejki z masą chińskich bibelotów, magnesikiami, oryginalnymi torebkami i perfumami, nawet wielki sklep z łapaczami snów. Ironizuję, bo asortyment jak tak się zastanowić, to dość przykry, ale przyprawy czy po prostu normalne sklepy z lokalną spożywką albo małe knajpki też tam były i robiły klimat. I oczywiście naganiacze, uparci strasznie. Akurat uwierzę, że pierwszy lepszy typek ma "najlepszy hasz w mieście".


Na jutro już sobie wyznaczę jakiś konkretniejszy cel.


A w ogóle to powietrze jest tu chyba strasznie zapylone. Wszystko jakby za mgłą, bardzo mały kontrast na zdjęciach wychodzi i w ogóle dziwnie się w czymś takim jedzie.


#shagwestwmaroku #shagwestwhiszpanii #podroze #motocykle #maroko

9b067f25-9922-4aea-9baf-c080df765fe0
17a626b8-e8e2-47f0-8bc2-a6f43a6f4a1a
32cf9371-7337-4f0c-ac4b-508bef2ae221
ba736227-6425-44c4-9c42-24a2352a5495
10000ad7-b56d-4110-9c26-7bf9a0ad57b8

@Shagwest jak zobaczyłem zdjęcie to pomyślałem - "o szit mój wujaszek".

Ale szybko sobie przypomniałem, że jego to by żona nie puściła

@Shagwest napisz kumplu coś więcej o tym jak bardzo nagabują turystów bo jestem bardzo ciekaw. Jeżdzę w pojedynkę i kusi mnie Maroko, ale kurde obawiam się tego że mnie poprostu stratują oferując różne cuda na kiju i będąc w pojedynkę się przed tym nie wybronię

Zaloguj się aby komentować

Pytanie 1:
Czy interkomy motocyklowe różnych marek są ze sobą kompatybilne?

Jeżeli tak, to
Pytanie 2:
Czy tanie chińskie interkomy są kompatybilne z drogimi markowymi (Cardo)


Pytanie 3:
Skoro i tak każdy interkom łączy się z telefonem, to co stoi na przeszkodzie, żeby po prostu odpalić jakiegoś Discorda, czy inną apkę do konferencji?

Pytanie 4:
Może jeszcze jakieś rozwiązanie? Tanie radyjko typu #Baofeng czy coś w tym rodzaju i zestaw słuchawkowy w kasku?

Poszukuję jakiegoś rozwiązania, żeby od czasu do czasu móc odezwać się do kolegi na drugim motocyklu, a jednocześnie nie uśmiecha mi się wydawanie na ten cel 2 tysięcy.

#motocykl #motocykle

@RandomowyMirek

ad.3.

Transmisja danych - spore opóźnienia, zrywanie połączeń (przemieszczasz się pomiędzy BTSami) a za granicą jeszcze koszty.

Uzywałem z powodzeniem apki WeAreRiders (czy jakoś tak) gdzie tworzysz kanały i zapraszasz innych. Działała dobrze przez jakąś godzine.

ad.4.

Radyjka działają w trybie half duplex - jeżeli nadajesz, to nie odbierasz. Jeżeli nadają dwie lub więcej osób, to wszystko się nakłada i nic nie słychać.

@RandomowyMirek

1 i 2: Teoretycznie praktycznie każdy interkom zdolny do łączenia w mesh (czyli interkom-interkom) wspiera uniwersalne standardy. W praktyce bywa różnie, z mocnym wskazaniem na "chińczyki" działające tu najlepiej (bo "markowe" forsują swoje rozwiązania).

Dwie osoby zestawisz w zasadzie zawsze, choć czasem po chwili kombinowania. Przy większej ilości może być gorzej.


3: Zauważalne opóźnienie, jak wjedziecie w jakąś np. dolinkę w górach to chwilowy zanik sygnału (lub nawet rozłączenie). Poza tym nic.

Wszystko zależy jak często jeździsz z kimś i na ile Ci zależy na swobodnej konwersacji. Osobiście mam Cardo Spirit bez żadnych meshy i jak już z kimś jadę to Discord nie stanowi większego problemu. Ale jak ktoś non stop lata w stadzie, bawi się w jakiś sport, etc. to mesh jest raczej przydatny.


4: Tak się wcześniej jeździło i nie bez powodu interkomy BT to wyparły. Half-duplex wymusza dyscyplinę gadania, potencjalne zakłócenia, ustawianie wspólnej częstotliwości, etc. Z zalet to analogowość sygnału poprawia sytuację na skraju zasięgu (najpierw trzeszczy, a dopiero potem wywala. A jakbyś chciał porządne krótkofalówki to już taniej wychodzi interkom

Zaloguj się aby komentować

أهلاً!


Witam bdb kolegów na tagu #shagwestwmaroku


Mieszkać w Hiszpanii i nie wyskoczyć na tydzień do Maroka, to jak tankować na Orlenie i nie wciągnąć parówy. Bilet na prom ogarnąłem miesiąc temu i dziś w końcu nadszedł ten czas. Trochę nie miałem czasu ogarniać reszty, oprócz spytania Claude'a, co tu jest ciekawego. Nawet nie mam żadnego noclegu


Zjechałem więc z promu, pokrążyłem chwilę po Tangerze, zdążyłem nabrać szacunku do kultury jazdy w Hiszpanii i teraz szukam jakiegoś celu.


Nawet nawigacji porządnej nie mam. Kupiłem w sobotę mapy Maroka do Garmina i okazało się, że bez Windowsa nie da się ich wrzucić. Kilka godzin kombinowania z Wine i Virtualboxem i nic. Trudno, nikt mi nie będzie mówił, gdzie mam jechać


Mam w kufrze kanapkę, wodę i wafle ryżowe. Przeżyję.


Jadę chyba na południe. Więcej info po 16.


#shagwestwhiszpanii #maroko #motocykle #podroze

83407f30-bccf-49a4-bc7a-f46c948c2cd2

Zaloguj się aby komentować

miałem dzisiaj rozpocząć w pełni sezon motocyklowy. Ale po kolei:

  1. Wcześniej już napompowałem opony, umyłem z kurzu zimowego, nasmarowałem łańcuch i wymieniłem olej w motocyklu. kupiłem sobie bańkę 4l chociaż do miski wchodzi 2,4. Zmieniłem też filtr. Oczywiście, zapomniałem, żeby odpalić silnik po wymianie żeby zassał olej. finalnie wlałem za mało. Na pszoku przyjmują przepracowany olej tylko w oryginalnych opakowaniach więc wcześniej stary olej dolałem do resztki nowego. Pierwsza kotwica w plecy.

  2. Dobra nasza, w garażu znalazłem jakąś starą butelkę z resztką oleju o takich samych właściwościach jak wlałem do moto. Odkręcam aluminiowy korek do miski i co? wyrobiło się gniazdo torxa. Druga kotwica w plecy. No nic wziąłem bit o rozmiar większy i młotem nabiłem. Udało się odkręcić. Trzeba wymienić korek ale przynajmniej doleje tej oliwy.

  3. Leje znaleźny olej do miski, na końcu kapnęło trochę na podłogę. Tylko dlaczego płyn ma kolor niebieski? W butelce był płyn do chłodnic zamiast oleju. Super partia bulwo. No i cały olej znowu do wymiany. Trzecia kotwica w plecy.


niech mnie c⁎⁎j strzeli.


#zalesie #motocykle

Zaloguj się aby komentować

I cyk poczilowane. Dobra pogoda, dużo jednośladów na trasie, trochę obejrzane, trochę pozwiedzane, mała pętla południowa. ¯\_(ツ)_/¯

DC > Warka > Białobrzegi > Nowe Miasto nad Pilicą > ruiny zamku w Drzewicy > Młyn Osieczek > DC

To byl dobry dzień na motorki i na nawinięte 220km na 6 godzin turlania. 🙃

#motocykle #podrozujzhejto #fotografiaanalogowa #latonapierdalaj #skutery #stareludzia

64c8db8e-895e-429f-909e-b45ae8683b4f
30d674ca-907c-45d8-a3b3-f5de3a9b0b25
fa04e56f-1f74-4233-beb2-aee36ba1e41b
6bb67f9e-5d32-4ff7-bcd4-f7540fe06cb1
c195a11a-6c5e-4a3e-82f7-c13a578a00b1

Zaloguj się aby komentować

kurde ostatni dłuższy wyjazd motocyklowy miałem w 2024, zapuszcze se chociaż "Long Way Round". Z funduszami dalej cienko, brakuje mi spania w namiocie i srania do dziury eh


#motocykle #podroze

a3fb7928-42a9-4a26-b760-f1b103067b89

Zaloguj się aby komentować

@entropy_ minąłem dziś kilkudziesięciu motocyklistów, i tylko jeden pojeb jak mnie wyprzedził to już wiedziałem że wariat. Więc, coś się zmienia i na pewno pojeby stają się marginesem.

Kto mieszka na parterze i ma sąsiadów z dziećmi, które muszą się bawić pod jego oknem, ten na HO się nie śmieje..

A potem się mnie pytają czemu tyle czasu zwlekałem z wywaleniem gniaza os z balkonu.. No zarobiony jestem

Zaloguj się aby komentować

Ależ się wpieprzyłem moi drodzy xD


Jak miałem 5 lat mój stary po prostu wsadził mnie na motorynkę i powiedział - JEDŹ.


Zrobił generalnie to samo co jego ojciec, z tą roznicą że pewnie mój dziadek wcześniej bardziej wytłumaczył możliwości które 5 latek jest w stanie zrozumieć a to znaczy głównie "manetki nie odkręcaj do końca"

A ja tak też zrobiłem. Babcia widziała moją glebę, ojciec dostał przez łeb za głupie pomysły a ja?


A mnie wessało i jedyne o czym myślałem to motorynka.


Więc ojciec jako mechanik z wykształcenia i inżynier z zamiłowania zrobił mi porządnie 3 kolową motorynkę - żałuję że nie mam zdjęć, ale z tyłu były normalne koła od motorynki, zawieszenie, napęd przeniesiony tylko na jedno koło generanie DZIAŁAŁO i o dziwo wyglądało.


Po krótkim czasie konstrukcja poszła w niepamięć a ja dumny mały gówniarz mogłem jeździć już po niezbyt rozległym podwórku na dwóch maleńkich kołach.


Wiecie co sąsiedzi w takim momencie robią w latach 90? Kupują swoim synom motorynkę, albo składają komara, albo wyciągają z szopy to co mają i wręczają swym dzieciakom dając niewielkie instrukcje które skracają się do "nie zabij się" , "po asfalcie masz nie jeździć", "obok Jankowskiego masz jeździć spokojnie bo już był u mnie że jest głośno", "masz wrócić na obiad". Ogólna wolność.


Banda 4 motocyklorynek (2x motorynka, komarek i jeden microcross 80cc)


Ogólnie najlepsza rzecz jaka może się wydarzyć dziecku w małej mieścinie gdzie nie ma za bardzo co robić fajnego.

Później przyszła Yamaha XT125 z lat 80, pojęcia nie mam gdzie mój stary ją kupił ale to było niebo a ziemia pomiędzy motorynką. Nagle okazało się że można jeździć po okropnych dziurach i nie czuć praktycznie nic.

A jak miałem jakieś 14 lat ojciec dorwał Hondę CL350. Piękny scrambler którego czasem mogłem używać a później stał się moim pełnoprawnym motorem na kilka dobrych lat.


I tak to motory były ze mną przez całe życie w zasadzie. Jak tylko zdawałem prawko, ojciec powiedział mi żeby robić od razu kat. A. Bo jak teraz nie zrobię to już później nie będzie mi się chciało.


A później jak niektórzy mogą kojarzyć z #rozkminkrzaka stałem się kierowca zawodowym, przez lata jeździłem autem a nie motorem i… motoru nie dotknąłem przez przeszło 15 lat. Nie było jak. Nie było kiedy.

Chciałem ale nie było mnie stać, albo nie było na to przestrzeni.


No i wpadają wiele lat później moje 35 urodziny, a ja stwierdzam przeglądając OLX - o kurde, Yamahy xj600 51j są strasznie tanie! 2000zł i można coś dorwać jeżdżącego!


Kupiłem starego sztrucla za 2100zł. Zarejestrowany, opłacony i myślałem że złapałem Boga za rogi - wystarczy zmienić opony i nic tylko jeździć! Co więcej, od dawna chciałem sam sobie poprzerabiać motor, więc może tak stworzyć scramblera? Taka mała klamra spinająca przeszłość i motor z którym się wychowywałem i jeździłem kilka młodzieńczych lat czyli Hondą o której wspominałem.


Rok później i wieeeele napraw oraz frustracji dalej mam maszynę z której nie do końca mogę się cieszyć xD

Jedno co chciałem zobaczyć zobaczyłem bardzo: chcę wrócić do jeżdżenia. Nagle mieszkanie we Wrocławiu zyskało pewien urok którego nie miałem od dawna - czyli przemieszczanie się po tym mieście to nie była katorga a przyjemność.


Zapomniałem w ogóle jak to miasto mnie wkurza jeśli chodzi o jazdę. A ja kocham jeździć! Wrocław sprawił że przestałem, przynajmniej po mieście. O wiele przyjemniej jeździło mi się rowerem i na niego się przesiadłem. Ale motorem?


Trzeba załatwić zakupy + coś ważnego dla mojej firmy? CYK. Z uśmiechem na twarzy wsiadam na Moto i jade.

Ale pierwszy rok to było szukanie problemu przerywania w wyższych partiach obrotów japońskiej kurtyzany. Nie polubiła mnie, coś było nie tak i nikt nie był mi w stanie pomóc.

To był też moment w którym okazało się że w motorze NASI BYLI. Elektryka połatana, niby model 51j w papierach, a silnik mocniejszy z rzadkiej wersji 3km co oznaczało duży problem z dostępnością części.

Więc czemu się wpieprzyłem moi drodzy którzy jeśli tutaj dotarliście, mogliście zapomnieć, że to właśnie od tego wątku zacząłem ten tekst?


Bo chciałem zmienić tylko trochę wizualnie moja maszynę i przywrócić jej sprawność.


A skończyło się na tym że gaźniki czyscilem z pomocą kolegi i chińskiej ultrasonicznej czyszczarki, pierwszy raz w życiu synchronizowałem gaźniki, stwierdziłem jednocześnie że w sumie zegary są brzydkie więc sam zrobię obudowę do nich, jednocześnie przecież miałem robić scramblera więc walić to wszystko tniemy ramę i zrobimy inny błotnik.

… No i się wpieprzyłem. Bo ja się w sumie na tym nie znam. Od zawsze byłem kombinatorem, ale ja jebe w paru aspektach nieźle się przeliczyłem xD


Więc mamy początek sezonu a mój motor jest w kilkunastu częściach. Jutro wracam do strojenia gaźników, kończę elektrykę (dumnie brzmi, po prostu chce żeby customowe złomowe światła zaczęły działać porzadnie i wymieniam jedną wiązkę) oraz tnę siedzenie tak, żeby dać do tapicera który zrobi mi z tego coś ładnego.


A ja MOŻE, tylko może wyjadę na chwilkę na tymczasowym siedzeniu sprawdzić czy wszystko chodzi.

I za dwa lata kupię coś bliższego memu sercu. Albo zacznę odnawiać stara hondę, bo zapomniałem że to czym jeździłem za młodu, czyli poczciwa Honda CL 350 z 79 roku to już przeszło 47 letni motor. KLASYK.


Dobrze się czasem wpieprzyć. Bo pierwszy raz w życiu pozwalam sobie na błędy. Kiedyś za błędy dostawałem po prostu wpierdol, ot takie czasy. Pozniej sam się za nie karciłem, ot taka była moja psychika działała przez lata - a teraz pozwalam sobie coś zepsuć, bo w końcu się zmieniłem i w końcu umiem zrobić coś DLA SIEBIE czego każdemu z Was od serca życzę.


Milego!

#rekodzielo #motocykle #motoryzacja

de9bc2ae-28b6-4a2e-934f-24e4ef73ce0f

Najlepsza nauka to coś samemu spierdolić I naprawić będzie dobrze, najważniejsze że dłubiesz w czymś co kupiłeś tanio, ewentualne błędy mniej bolą

Sam dziabie moją Hondę po kawałku a że jest o rynkowej wartości złomu to robię rzeczy których normalnie nigdy bym się nie podjął i po kilku próbach wychodzi xD

Piękna maszyna i fajna historia, aż mi się moje własne początki przypominają ( ͡° ͜ʖ ͡°), jak za gówniaka się kombinowało, i strasznie żałuję że od razu na 18stke człowiek nie zrobił kat A, potem gdzieś te motocykle porzucił... A dziś 30lvl i wciąż gdzieś tam na dnie serduszka człowiek by chciał wrócić, ale nie może się zebrać w sobie żeby w końcu zrobić prawko (╯ ͠° ͟ʖ ͡°)╯┻━┻

@Gostas no i tutaj polecam mimo wszystko coś na kat. B jeśli oczywiście masz.


125cc współczesne to naprawdę fajne maszyny, które dają dużo frajdy

@Krzakowiec marzy mi się Hyosung GT 125 Naked, bo jest gabarytowo dość spory. O dziwo mam nawet prawdziwe A1, jeszcze z czasów gówniaka gdy miałem Aprilie RS 125

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@dolchus daleko? Przecież wszystko jest niemal jasne - osiedle wybudowane w 2024, miało limit głośności 55 dB, który spełniał tor, obniżyli do 50 dB, który nie jest spełniany nawet przez szum drzew XDDD

@maximilianan To jest oczywiste. Tylko do akceptacji tego rozporządzenia sam prezydent miasta nie wystarczy. Gdyby to była jedyna osoba zainteresowana to oczywiste że już dawno zdemaskowali by go wszyscy najbliżsi współpracownicy. A tu mamy jeszcze m.in. wieloletniego staroste, prezesa AMK, radnych, administrację okolicznych gmin. Ciekaw jestem jak wysoko sięga problem i kto miał dostać pieniądze skoro w niespełna 48h odezwało się kilku ministrów KO/PO aby sprawę uciszyć.

Zaloguj się aby komentować

Siemandero petrol-heady.

Pomysl jest taki, że w niedzielę z DC ruszamy zdmuchnąć pajeczyny z kibli...ale nie tylko bo jest też w planach Hunda 750.

Ugułem co najmniej 2 motorki jadą (mój kibel w wersji stronk i jedna 125tka) z perspektywą na 5 maszynek.

Jeśli chodzi trasę to jedziemy bocznymi, żadnych ex-presów, chill i podziwianie krajobrazowstwa. Przewidywany czas to 6-10 godzin w zależności od tego ile uda się zwiedzić miejscówek.

Target to 120-150 km w jedną strone, sightseeing (atrakcje, zwiedzajcie mile widziane, ciekawe gunwo warte postoju, oczywiście dobre jedzenie w trasie aka objot).

Korci mnie południowy zachód, może Przysucha...ale też południe inline DC czyli Puławy/Kazimierz Dolny/Janowiec (nie bylem tam od fchuj czasu).

Inne propozycje / wektory mile widziane.

Prędkość przelotowa przepisowa - nie pałujemy ¯\_(ツ)_/¯

Ktoś coś?

Mój Park maszynowy dla atencji! Kibel w odstawce od tygodnia bo insekt z nowym cylindrem "idzie jak zły" po mieście. 🙃 #motocykle #podroze #spierdotrip #jebacbiede #przyjaciele

2c33ae87-dcc5-4563-85c5-625c11f09779

Zaloguj się aby komentować

Motór nie umiera nigdy


Takiego jeszcze nie miałem, jeden kumpel to się w głowę pukał że jak to, ze skutera na dual sporta? Ale cóż, żałuję że tak późno, choć inny namawiał już dawno.

Jaram się niesamowicie, choć dopiero pierwsze 300km pękło - ale taka traska na raz to żaden problem.

Jestem w szoku jak 27KM potrafi wystarczać, jak wygodny jest to motocykl nawet na dłuższe przeloty, i jak fajnie wysoko się siedzi, widoczność rewelacja. No i z asfaltu można zjechać, co też uczyniłem.

Wprawne oko zapewne zauważy pewien śmieszny element do którego potrzebowałem gmole, ponoć niekoszerne w "lekkim enduro". Ale, na portalu dla starych ludzi można się pochwalić, że przejechałem ten dystans wczoraj bez żadnego bólu powypadkowego kolana - właśnie dzięki opcji na rozprostowanie!
#motocykle #honda #chwalesie #hejtoportaldlastarychludzi

f7d62195-0f16-4b1f-a802-31bb9406586f

Zaloguj się aby komentować

Jest tu może jakiś Tomeczek który sam robił customowe zegary do Moto?


Tak jakby trochę przesadziłem, miałem tylko wyczyścić gaźniki i synchronizować, a skończyłem na ucięciu ramy prze robieniu siedzenia i teraz jeszcze próbuję zrobić obudowę liczników bo 51j ma przepaskudne


#motoryzacja #motocykle #yamaha #rekodzielo

46c0f141-7bee-4255-bbe4-6caec5418eab

@Ten_koles_od_bialego_psa obecnie i na tym etapie zrezygnowania chce po prostu ją uruchomić i zrobić minimum żeby dojechać do swojego warsztatu żebym mógł pracować nad zegarami i błotnikiem.


W planach miałem scramblera, ale wizualnie nie będzie coś pomiędzy scramblerem a cafe.


Najwazniejsze że owiewki poszly w niepamięć - brzydkie były, popękane i generalnie ciężkie, po zdjęciu okazało się że to całkiem zwrotny motor bez wszystkich plastików

@Ten_koles_od_bialego_psa o to to! Z jednej strony te owiewki, lat '90 są kapitalne I kojarzą mi się z plakatami które miałem powieszone w pokoju, ale z drugiej to niektóre przeróbki starych japończyków są faktycznie fenomenalne.

Długi czas śliniłem się do projektów z warsztatu Unikat 1/1 ale jednak cena vs praktyczność ich dzieł mi się w głowie nie kalkulowała

Zaloguj się aby komentować