Odkąd w naszym regionie pojawiły się wilki zwierzyna płowa nie ma łatwego życia. I dobrze.
Sam widziałem wilka w lesie tylko raz, robi wrażenie.
druga sprawa, gdzie łeb? Przecież wilk nie zje głowy. Są dwie opcje.
Pierwsza to taka, że ktoś znalazł, wziął, wygotuje sobie i postawi na szafce.
Druga równie prawdopodobna to taka, że jakiś myśliwy wziął na podmiankę. Czym jest podmianka? Myśliwi prowadzą odstrzał redukcyjny. Wiadomo, każdy chciałby strzelić do najładniejszego zwierzaka. A nie powinien. Rozwiązaniem jest podmianka. Strzela do ładnej sztuki, a do oceny oddaje wcześniej przygotowany łeb.
Pewnie nie wszyscy zdają sobie sprawę, że zima również jest dobrą porą roku do zbierania grzybów. W tym okresie występuje kilka gatunków jadalnych i smacznych grzybów.
Są to między innymi:
Płomiennice zimowe (grzybki Enoki),
Uszaki bzowe (chińskie grzybki Mun), czy
Boczniaki ostrygowate.
Cofnijmy się jednak do przełomu listopada/grudnia, gdyż to właśnie ten okres jest sezonem na bardzo smaczne, jak również bardzo rzadko zbierane grzyby:
wodnichy późne (łac. Hygrophorus hypothejus) -> link do atlasu
Grzyby te możemy zbierać od października do grudnia, a nawet w styczniu pod śniegiem. Owocują po pierwszych przymrozkach. Osobiście zbierałem dosyć dobre owocniki w dzień przed Sylwestrem, parę lat temu.
Gdzie ich szukać?
Wodnichy występują w lasach sosnowych, mieszanych z elementami sosny, na glebach piaszczystych. Nie będzie więc dużego problemu z ich odnalezieniem, gdyż sosna stanowi ponad 58% wszystkich drzew w polskich lasach (dane na 2018 r.).
Krótka charakterystyka (portal nagrzyby.pl):
Owocnik
oliwkowobrunatny, brudnooliwkowy, żółtooliwkowy, ciemniejszy w centrum, zmienny, z czasem zaczynają dominować odcienie żółci i czerwieni, 2-12cm średnicy. Początkowo półkulisty, z wiekiem wypukły do płaskiego i wklęsłego, czasem ze słabo zaznaczonym garbkiem, powierzchnia gładka, śluzowata, brzeg długo podgięty, początkowo połączony śluzowatą osłoną z trzonem.
Listewki
początkowo białe, później żółte, u starych okazów pomarańczowoczerwone, dość rzadko ustawione, różnej długości, lekko zbiegające.
Trzon
początkowo biały, później ciemnieje i staje się żółty do pomarańczowoczerwonego, równogruby lub nieco zwężony u podstawy, śluzowaty; powierzchnia trzonu wzdłużnie włókienkowata.
Pierścień
słabo zaznaczony.
Miąższ
żółtawy, niezmienny, smak łagodny, słaby zapach, czasem delikatnie owocowy.
Wysyp zarodników
biały.
Wodnichy występują z reguły gromadnie, istnieje więc duża szansa na to, że po krótkim spacerze wyjdziemy z całym koszem pysznych grzybków.
Niestety, z racji, że kapelusz wodnichy potrafi przybierać różne kolory - od odcieni oliwkowego w młodym stadium do brązowego w późnym, grzyb ten może być mylony przez niedoświadczonych grzybiarzy z innym gatunkiem - lejkówką zimową -> link do wiki (lejkówka zimowa jest grzybem trującym)
Lejkówka zimowa także występuje w podobnym okresie, też na glebach piaszczystych, jednak najczęściej pod jodłą i bukiem. Jak widać na załączonym obrazku są to dość podobne grzyby, jednak mają pewne różnice.
Jak się zatem nie pomylić?
Przede wszystkim trzon - wodnicha ma trzon koloru białego, żółtego, w późniejszych stadiach pomarańczowego (inny niż kolor kapelusza), lejkówka ma trzon koloru kapelusza (brązowy, szaro-brązowy)
blaszki - wodnichy mają blaszki żółte, bądź biało-żółte, lejkówki zaś brudnobiałe, żółci tam nie uświadczymy.
Po kilku udanych zbiorach nie będzie problemu z identyfikacją.
Wodnichy możemy marynować, gotować, ale kto raz spróbuje sosu ze świeżych wodnich, ten już więcej nie przejdzie obok tego grzyba obojętnie! Niestety, wodnichy gromadzą stosunkowo dużo radioaktywnego cezu, a także metali ciężkich.
Ciekawostka
Gatunek ten jest wykorzystywany do mikoryzacji sadzonek sosny zwyczajnej (Pinus silvestris). Zastosowanie szczepionek zawierających grzybnię tego gatunku zwiększa przyrost roczny o 42%, a wytwarzanie pąków szczytowych o 59%
Dziś bardzo ważny z perspektywy leśnika temat - normy jakościowe, a precyzując normy na drewno wielkowymiarowe pozaklasowe.
Na wstępie warto zaznaczyć, że normy są tajemnicą lasu. Jakaś firma ma do nich prawo i trzeba im płacić jeśli chce się mieć dostęp do aktualnych. Jeśli wpiszecie w google ,,normy jakościowe..." to pojawią się jakieś pdfy, głównie techników leśnych, ale będą niepełne lub nieaktualne. W tym miejscu chciałbym przytoczyć zabawną sytuację ze studiów. Na przedmiocie ,,nauka o surowcu drzewnym" było kolokwium z norm. Przy pierwszym podejściu wszyscy ujebali. Tłuki? No nie do końca. Po prostu uczyliśmy się z książek, które miały przeterminowane normy, bo takie były w bibliotece. Okazało się, że aktualne normy są w książce, która była dostępna tylko na miejscu, plus był tylko jeden egzemplarz. Z perspektywy czasu bawi mnie to xD
Ale nie o tym, miało być o drewnie wielkowymiarowym pozaklasowym w skrócie WDP.
Norma ta została wprowadzono nie tak dawno, z cztery lata temu, nie pamiętam dokładnie.
Na początku u mnie w nadleśnictwie wszyscy bali się tego sortymentu, teraz każdy ,,klepie" jak leci.
Kto zyskał na wprowadzeniu tej normy? Leśnicy i pilarze. Kto ,,stracił"? Odbiorcy?
Dlaczego zyskali pilarze? Bo wcześniej musieli ciąć to w 2,5 lub 1,2 metra (albo w inny wymiar, jaki obowiązuje w danym nadleśnictwie, nie ważne) co pochłaniało dużo czasu. Teraz dwa cięcia i praca wykonana.
Warto zaznaczyć, że normy na ,,normalne drewno wielkowymiarowe" są mocno wyśrubowane. Bardzo łatwo się w nich nie zmieścić. Czy to oznacza, że wdp to śmieć? Nie do końca. Jak widzimy na zdjęciu dopuszczalne jest prawie wszystko. Powoduje to, że za np. potężny kloc, który ma sęka większego niż 15 cm (bo taka jest granica przy drewnie normalnym) i grubą nadgnitą gałąź, pogiętą w każdą stronę oraz czub, który ma sęk na sęku trzeba zapłacić tyle samo . Oczywiście mowa o jednej klasie grubości.
Dlaczego tartaki ,,straciły"? Bo teraz oferuje im się taką mieszankę, a drewno jest drogie.
Każdy chciałby zarobić jak najwięcej. Nic dziwnego. Dlatego firmy wolałyby grubego kloca z małą wadą, który wyda dużo dobrego materiału niż garbatą gałąź. To i to kosztuje tyle samo.I tu pojawia się ,,pole do manewrowania" nawiązując do jednego z poprzednich wpisów.
Dla leśników wdp ułatwiło pracę, bo nabija się numerek i z głowy, nie trzeba myśleć nad stosem, który ma pełno dziur, ile by tu odjąć na tę dziurę, ile dodać itp.
A, zapomniałem o jeszcze jednej grupie, która straciła. O odbiorcach indywidualnych. Zmalała ilość opału na rzecz wdp. Teraz dostać gruby opał dębowy u nas jest niemożliwością. Cienki jak najbardziej.
Normy jakościowe to bardzo niewdzięczny temat. Można się nieźle wkopać. Ale o tym w kolejnym wpisie.
#lesnapracbaza #pracbaza #blog i chyba #las
Hej dziś ciekawy temat, i chciałbym się dowiedzieć jakie jest wasze zdanie.
Pod poprzednim wpisem @JacekSasinPL napisał, że w lasach sztucznie zalesiamy gatunkami inwazyjnymi. Jest to totalną głupotą.
Gdyby porównać lp do jakiejś grupy społecznej, to wybrałbym sebiksów krzyczących,,Polska jest najlepsza, bo ja jestem z Polski". W Lasach jest kładziony bardzo duży nacisk by sadzonki rodzimych gatunków pochodziły z regionu, w którym mają zostać posadzone. Prawie wszystkie gatunki obce są na cenzurowanym.
Czy jest to dobre? Chyba tak. Jednak jest to polskie podejście, innne kraje tak nie uważają. Np. skandynawskie kupują tony nasion naszych z naszych najlepszych drzewostanów. Węgry po wojnie uderzyły w Robinię akacjową, i nie zamierzają rezygnować, bo daje dużo dobrego drewna, plus szybki wzrost powoduje, że można wykorzystać ją jako drewno energetyczne. W Niemczech jedlica ma się dobrze.
Jakie jest moje zdanie na ten temat? Powinniśmy zostawiać nasze rodzime lasy, a zakładać plantacje gatunków, które zostały u nas przetestowane. Mieliśmy dwieście lat na testy, dużo gatunków czy ekotypów odpadło, ale są też takie, które w naszym klimacie się przyjęły.
Np. dąb czerwony. ALE AIRBAG, DĄB CZERWONY GŁUSZY NASZE DĘBY, BO ROŚNIE DUŻO SZYBCIEJ! Tak, to posadźmy las, w którym dąb czerwony będzie stanowił większość.
Jakie lasy w Polsce są jednymi z najzasobniejszych w drewno? Jedlicowe. Plus ciekawostką jest, że jedlica walczy o miano najwyższego drzewa w naszym kraju, aktualnie przegrywa z świerkiem. Za niemca na naszym terenie sadzono wiele ekotypów jedlicy, duża część odpadła, ale trafił się ten, któremu podpasowało.
Robinia. Tu sam nie wiem co myśleć. Świetne drzewo, ale w odróżnieniu od poprzednich ma zdolność szybkiego zajmowania terenów, chyba bym się wstrzymał.
Podsumowując ja bym dopuścił jedlicę i dęba czerwonego by nasze lasy nie musiały być wycinane. Aktualnie dęba czerwonego sadzi się jedynie na jakichś terenach zdegradowanych, np hałdach, bo jako jeden z niewielu dobrze sobie radzi w takich warunkach.
Plus zmieniające się warunki klimatyczne. Świerk dostaje ostry wpiernicz.
A jakie jest wasze zdanie dalibyście szansę gatunkom innym niż rodzime?
Na zdjęciu dojrzewające nasiona grabu, bardzo fajne drzewo, pożądane jako opał.
Jak pewnie wiecie firmy drzewne podpisują z nadleśnictwem umowy na dostawę drewna. Mogą podpisać umowę, że biorą wszystko danej klasy, a mogą podpisać również dodatkowy punkt, że ważna jest również średnica drewna i biorą tylko grube. Zazwyczaj wybierają pierwszą opcję, bo wybór jest dość drogi.
A jak jest w rzeczywistości? Fajnie. Przyjeżdża ci nygus, który podpisał umowę pierwszego typu i wybiera sobie co chce, najlepiej dęby pomnikowe, innych nie weźmie . Nikt mu nic nie powie, bo układy. Albo dostajesz telefon z nadleśnictwa, że przyjeżdża zaprzyjaźniona firma i dobrze byłoby mu grubego wydać. I wydajesz, bo nie masz wyjścia.
Co to powoduje?
,,Zaprzyjaźnione firmy wybierają co najlepsze, a dla pozostałych zostaje śmieć. Gdy nowa firma na próbę kupi drewno i dostanie materiał słabej jakości to drugi raz się nie pojawi.
Dlaczego o tym piszę? Bo miałem wczoraj nieprzyjemną sytuację w pracy.
Otóż posiadałem na stanie 50 metrów ładnego dęba. Dostałem telefon, że dla zaprzyjaźnionej firmy mam wydać dwa samochody grubego dęba. 50 - 44 = 6.
Ok, wszystko ładnie, załadowały się, pojechały, jest git. Nic bardziej mylnego. Za godzinę telefon od drugiej firmy, że ona po grubego dęba jedzie. Mówię mu, że mam mało, bo właśnie wyjechał. A on w kwik. Kwiiiii , kwwiiiiii, jak to tak, on sobie w listopadzie wybrał i ten dąb miał być jego. A uuuuukwiii, dlaczego wydałem ,,jego" dąb. Mówię ,, Panie, jak mi marketing kazał wydać dwa samochody grubego dęba, to wydaję dwa samochody grubego dęba, to oni przysłali do mnie samochody, nie mam nic do gadania'', a ten się gotuje i gada jakieś głupoty. Podniósł mi ciśnienie bardzo w tamtym momencie.
Dwie ,, zaprzyjaźnione firmy" weszły sobie w paradę. Zadziałała zasada ,, kto pierwszy ten lepszy '' xd
Dlatego między innymi zamontowałem pompę ciepła. Jak sobie policzyłem, że oszczędzam na tym jakieś 4 PLN dziennie w skali roku to włożona praca nigdy mi się nie zwróci a korzyści z tego nie ma żadnych oprócz syfu w kotłowni i na podwórku. Teraz jak mam PV to pewnie jeszcze taniej mi to wyjdzie. Licząc nawet, że codziennie musiał bym się tym zajmować (podkładanie do kotła, czyszczenie kotła, rąbanie drewna, układanie drewna, itp) tylko przez pół roku to wychodzi mi za tą pracę 8 PLN dniówka. Jest ktoś tutaj kto za pensję 8 PLN dziennie robił by to za mnie? Szanujmy siebie i swój czas!
To dopiero ekscytujące spotkanie na terenie Nadleśnictwa Olsztyn…
Zobaczyć rysia w naturalnym środowisku to marzenie wielu miłośników przyrody! (bo jak wiadomo - wszystkie Ryśki to porządne chłopy!)
Ryś to jeden z największych polskich drapieżników i jeden z dwóch, obok żbika, dzikich gatunków kotów występujących w Polsce. Choć ich krajowa populacja jest stabilna, spotkania z nimi należą do rzadkości, ponieważ ryś jest skrytym i czujnym zwierzęciem.
Przypominamy, że gatunek ten objęty jest ochroną ścisłą!
Nie wiem czy to bardziej #przyroda czy może trochę #turystyka , ale ponownie zachęcam was na wyjście w #las
W ten weekend już po raz dwunasty cała Polska zachwyci się sowami! Noc Sów 2023 rozpoczyna się wcześniej niż do tej pory, ale pogoda jest sprzyjająca, a Puszczyki (i Puchacze) rozpoczynają właśnie w lutym swój okres godowy – i pohukują tak że włos jeży się na głowie!
Dlatego nie ma na co czekać. Trzeba ruszać w teren w poszukiwaniu sów!
Ktoś ostatnio wstawił tę piosnkę, nie znałem jej wcześniej ale z miejsca wylądowała w moich ulubionych. Przypomniała mi też mój mały magiczny moment w lesie, jak byłem z dziadkiem na krótkim wypadzie na grzybach. Jak to czasem bywa prowadzę sobie z lasem wewnętrzny dialog i tym razem moje myśli skupiały się na tym że dziadek przez 10 minut już znalazł z 5 grzybów i mówię lasowi:
-Chodzę sobie i zbieram szklane smieci, fajnie jest ale byś mi podsunął jakiegoś grzyba żebym aż tak blado przy dziadku nie wypadł.- Tutaj tylko nadmienię że totalnie nieblado przy dziadku wypaść się nie da, grzybowe prodigy, złote dziecko grzybobrania, każdy przy nim wymięka.
No i tak chodzę i delikatnie w myślach upominam las o tego grzyba. W pewnym momencie w moim polu widzenia z nierówności powierzchni stoczyła się mała kłoda. Mówię: -Tam? Dobra. - i poszedłem w tamtym kierunku. Jakieś 5 metrów za tą kłodą znalazłem najładniejszego prawdziwka jakiego znalazłem kiedykolwiek. Był wysoki na jakieś 20cm ale łeb wystawał może na 1cm, otoczony mchem. Jak go wyrwałem to została taka głęboka dziura w mchu. Ucieszony podziękowałem lasowi. Na ilość grzybów z tego półgodzinnego spacerku nie wygrałem ale za to miałem najładniejszego grzyba tego dnia. I niestety pół reklamówki szklanych odpadów.