Dziś sporo pracy, to zacznijmy od odrobiny humoru. Ja wiem, że teraz głównie jedzie się na TVP, ale pamiętajmy o tym, że TVN też kłamie
Dla tych co nie wiedzą - taka nóżka to 100/100 przypadków oznacza jakiś gatunek Koźlarza(aka kozaka). Identyfikacja wewnątrz tej rodziny bywa czasem trudna, ale to czy należy do niej czy nie zazwyczaj nie jest. A to co na zdjęciu to można by w Severs wstawić jako wzorzec nóżki Koźlarza
Ok, było ostatnio o borowikach, teraz zaś o ich śmiertelnym wrogu, grzybie który podszywa się pod pysznego grzyba, by nieść potrawom gorzki smak. Chodzi oczywiście o Goryczaka Żółciowego, niezmiernie popularnego grzyba, który rośnie w naszych lasach latem i jesienią. A że rośnie w podobnych miejscach co Borowiki i Podgrzybki, to jest wrogiem publicznym wszystkich grzybiarzy. Grzyb sam nie jest trujący, ale jest bardziej gorzki od teściowej i zepsuje smak potrawy gorzej jak Jamie Oliver. Próbowano pozbyć się tej goryczy przez wielokrotne gotowanie, ale próby się nie powiodły - choć czytałem, że są kraje gdzie kuchnia jakoś wykorzystuje ów gorzki smak. Ale nie nasza, nasze życie jest wystarczająco gorzkie i bez tego.
W sumie jedyne tak naprawdę ciekawe jest to, jak go odróżnić od innych grzybów. Głównym kryterium jest wyraźna siateczka na trzonie. Drugim, jak dla mnie nawet łatwiejszym, jest hymenofor(gąbka) kolorem wchodzącym w róż ( u prawdziwków też początkowo jest dość białą, potem jednak zmierza w stronę żółto/zielone/oliwkowego) oraz często lekko wypukły (co zdarza się też u innych gatunków, ale rzadziej). Jak dalej nie macie pewności - zawsze możecie polizać. Acz tutaj zawsze pozostaje pytanie o higieniczność takiej akcji, plus do tego już raczej trzeba zerwać grzyba, bo nikt na czworaka lizać nie będzie. Choć na pewno wyglądałoby to pociesznie.
I kurde, nawet nie wiedziałem, że coś takiego istnieje! Muszę bardziej zwracać uwagę czy tego nie zbieram… czy w przypadku suszenia też będzie taki gorzki?
Jako że wyszło trochę dyskusji kto w Was i czy naprawdę widział Krwistoborowika Szatańskiego (choć przynajmniej dwa zdjęcia wyglądają legitnie, ale też jedno na 100% nie było Szatańskim), to wrzucam świetną grafikę na temat różnych gatunków borowików występujących w Polsce. Jak widzicie, trochę tego jest, więc często z identyfikacją trzeba brać pod uwagę więcej czynników niż kolor nóżki i kapelusza. Co nie oznacza, że nie widzieliście tego co widzieliście - pisałem to półżartem, bo oczywiście w Polsce są stanowiska, udokumentowane i nieudokumentowane. Ale mimo wszystko pamiętajcie - szatan to zebra, koniem jest żółtopory. Jak znajdziecie to póki nie sprawdzicie koloru hymenoforu (spód kapelusza, aka gąbki/blaszki/itp) nie zakładajcie że to szatański.
Dziś o grzybie, o którym każdy z Was słyszał, a nikt z Was nie widział, zaś wielu z was błędnie używa nazwy tegoż grzyba do opisania innego gatunku. Po takim wstępie chyba wiadomo, że chodzi Krwistoborowika Szatańskiego (to nie ja wymyślałem te nowe nazwy, nie kopcie). Zacznijmy od faktu, że one u nas nie rosną. Naprawdę. Ok, trochę ich rośnie, ale tak mało że więcej znajdziesz bezrobotnych krewnych ministra niż tych grzybów w Polsce. Oficjalnie są dwie lokalizacje (Kaczawy i Jura, ale też potwierdzona jest Ponidzie), pewnie jest trochę więcej - ale i tak grzyb jest po pełną ochroną. Nie tylko u nas, ale praktycznie wszędzie - jest to wymierający gatunek. Więc jak znajdziecie, proszę nie niszczcie. Ale nie znajdziecie.
Kolor ma dość charakterystyczny i ciężko go pomylić (choć, jak pisałem, i tak go nie znajdziecie), acz można z Krwistoborowikiem Purpurowym, a także z Gorzkoborowikiem Żółtoporym (znów, nie ja te nazwy wymyślam)
Choć Borowik, to wreszcie wrzucam grzyba trujacego. Bo "Szatana" jeść nie można, z czego zresztą wziął swoją nazwę.
Natomiast o Goryczaku Żółciowym, grzybie na który kolokwialnie mówi się też "szatan" będzie w kolejnym odcinku. Tutaj praktycznie - ze wskazówkami jak sprawdzić czy to ów grzyb,
Jako że dużo Tomków pisze że widziało - główna różnica między Szatański a Żółtoporym to, jak nazwa wskazuje, żółte pory u tego drugiego. I Żółtopory jest dużo popularniejszy.
Nie twierdzę, że się mylicie, tak jak pisałem we wpisie - na pewno jest kilka stanowisk inne jak oficjalne.
A takiego ciekawego koleżkę spotkałem ostatnio przy okazji zbierania rydzów. Oto Okratek australijski, zwany też palcami diabła. Jak nazwa wskazuje pochodzi z Australii, a do nas przy wędrował prawdopodobnie z Czech razem z importowanymi stamtąd towarami. Dość rzadko u nas spotykany, bo jest tylko ok 100 zarejestrowanych miejsc gdzie się go spotyka. No cóż, u mnie był jakieś 300m za domem Nie jest trujący, ale śmierdzi jak gówno i przyciąga muchy #grzyby #grzybobranie
Chodząc tego roku po lesie, zastanawiałem sie co to dokładnie jest, przypomina rzeczywiście lekko zapach gowna stad moje zainteresowanie ta roślina od razu znikło, próbowałem googlowac by to znaleść i nic. A tu proszę, znalazł sie ochotnik aby to udostępnić-dziękuje za wiedzę!
Ps. Na mazowieckim tez jest troche tego, w jednym miejscu naliczyłem tego około 21 sztuk o ile dobrze pamietam, ale żeby to był grzyb to nie obstawiałem.
W sumie mówiłem, że będę pisał o niejadalnych grzybach, ale wpada na szybko kolejny teoretycznie jadalny. Lakówka Ametystowa jest całkiem pospolitym i dość charakterystycznym grzybem przez swój fioletowy kolor (choć można pomylić z paroma innymi grzybami - np. Grzybówką Fioletowawą). Rośnie głównie jesienią. Jest specyficznym grzybem, gdyż lubi ziemię bogatą w Azot i Amoniak, więc często rośnie w miejscach, gdzie coś kiedyś umarło lub zostało zakopane. (Więc jak znajdziecie kiedyś w lesie za domem to przypomnijcie sobie gdzie dokładnie zakopaliście tę prostytutkę :P).
Za mały by miał znaczenie kulinarne, szczególnie że jest opcja pomylić z czymś trującym, więc IMO szkoda zachodu. Ale jeden z ładniejszych grzybów polskich lasów.
@yoowki Aleś mi wspomnienia uruchomił teraz. W 1998 z ojcem na spacerze w lesie znaleźliśmy całą polanę kanii. Na dwa razy do domu je zwoziliśmy, bo się w bagażniku nie zmieściły. Cała rodzina miała zamrażarki zapełnione. Sprawdzaliśmy tę miejscówkę jeszcze przez kilka kolejnych lat, ale nigdy więcej taki wysyp się nie powtórzył. Będę tę historię jeszcze wnukom opowiadał
Teraz będzie o grzybie, który akurat jest bardzo pospolity (ostatnio widziałem go rosnącego nawet w Parku Łazienkowskim) i jak najbardziej jadalny. Często rośnie większymi grupkami. Czernidłak Kołpakowaty rośnie od wiosny do jesieni (acz głównie chyba jesienią) a gotowy do normalnego przyrządzania jest tylko w młodej formie. Łatwo ją poznać, bo z czasem (i to szybkim, wystarczy dzień-dwa) zaczyna nabierać czarnej barwy - wtedy co prawda dalej jest jadalny, ale wygląda już obrzydliwie i coraz bardziej zmienia się w maź(niektórzy używają tego wówczas do barwienia potraw typu makaron na czarno). Historycznie był zresztą używany jako atrament.
Ponoć dobrą opcją jest zrobienie z tego grzyba grzanki - wywalić nogę, napakować ser z czymś innym i usmażyć. Można też go łączyć z alkoholem (nie każdego Czernidłaka można).
#grzyby
Ps. Specjalnie piszę dość zwięźle, jak ktoś chce więcej znajdzie po nazwie mnóstwo na necie.
Jako że sezon mocno na #grzyby to wrzucę kilka nie moich zdjęć pokazujących fajne i ciekawe grzyby rosnące u nas, nie pod kątem kulinarnym, ale właśnie by zaprezentować kilka gatunków, wobec których wielu przechodzi obok i nazywa "trujakiem"
Pierścieniak Gryszpanowy, grzyb o którym jedni twierdzą że jadalny, drudzy że niekoniecznie, dość rzadki, ale nie że jakoś zagrożony. Jeden z ładniejszych jak dla mnie, acz nie zawsze ma tak ładne kolory jak na tym zdjęciu. Rośnie większość lata i jesieni.
Wolę grzyby: Nie wiem lecz się dowiem :) Na 90% Lejkówka Szarawa, acz dopiero dwa lata bawie się w identyfikacje innych grzybów jak te klasycznie jadalne
E tam z rutkowych to naprawdę trzeba mieć mega farta żeby trafić... Największe prawdopodobieństwo to to że najwyżej cały sos wywalisz do kibla bo będzie gorzki 🙂
@Mel to są całe owocniki. Zostały wykręcone. Ja wykręcam całe kanie z nóżkami. Lubię sosik z twardych nóżek. Grzybnia nie wyschnie od tego. Gorzej jak ludzie zostawiają same nóżki, bo wtedy pleśnieją i gniją. I w tym miejscu już grzyb nie wyrasta, dopiero w przyszłym roku. Takie mam poczynione obserwacje na moich kaniowych miejscach. A dodatkowo to kilka tych kań powedrowalo na mój trawnik żeby rozsiać zarodniki. Co do wycinania i wykręcania to obie szkoły są poprawne. Można tak i tak. Ważne żeby nie szarpać i wyrywać większości grzybni.