Hejto.pl

#bookmeter

171
5081

950 + 1 = 951


Tytuł: Rycerz Siedmiu Królestw

Autor: George R.R. Martin

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Format: książka papierowa

ISBN: 9788383357768

Liczba stron: 412

Ocena: 7/10


Nie oglądałem serialu, ale zachęcony kiedyś hype na niego kupiłem książkę i w końcu się za nią zabrałem. Składa się ona z trzech opowiadań o przygodach Dunka i Jajo. Każde z nich trzyma dobry poziom, mimo to im dalej w las tym gorzej moim zdaniem. Najbardziej mi sie podobało drugie opowiadanie, następnie pierwsze no i trzecie trochę męczyłem, bo większość tego opowiadania to opisywanie wesela i chlania, które niezbyt mnie interesowało. Jak na świat Gry o Tron trochę zaskoczyła mnie tutaj mała ilość brutalności. Miałem też problem z ilością bohaterów, ciężko mi się było połapać kto jest kim, chociaż dużo z nich była tylko wspomniana raz czy dwa. Tym bardziej robiło mi to zamęt w głowie. Słyszałem, że w GoT jest z tym problem wielki, dużo narzekań od ludzi, którzy czytali słyszałem, więc podejrzewam, że tutaj to pikuś, no ale trochę zmniejszało mi to przyjemność z czytania. Wspomnieć też trzeba o pięknych ilustracjach w książce, które spotykamy co kilka stron, na prawdę jest na czym zawiesić oko.

Polecam nie tylko fanom Gry o Tron


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #czytanie #ksiazki #czytajzhejto #graotron #rycerzsiedmiukrolestw #fantasy

202c8d28-ccc9-4e44-b369-9728007b8d0a
kopytakonia userbar

Mi sie podobalo, fajnie takie intro wiedzac ze w got ten biedak to bedzie Sir Duncan The Tall, i po przeczytaniu obu czlowiek sobie duma jak ze srania po krzakach urobila sie legenda, tyle pustego miejsca ktore mozna zapelnic wypbraznia.

Zaloguj się aby komentować

949 + 1 = 950


Tytuł: Urwisko

Autor: Remigiusz Mróz

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Wydawnictwo Filia

Format: audiobook

ISBN: 9788384413814

Liczba stron: 293

Ocena: 5/10


Z tą serią to im dalej w las tym gorzej, liczba absurdów rośnie, wiele rzeczy jest rozwiązywanych przez typowe deus ex machina, kiedy się panu Remy'emu Frost akurat podoba (bo zapewne nie umie logicznie uzasadnić wyboru). W okolicach tomu 6 pisałem, że to jest cykl bardzo hollywódzki, ale myślę, że sporo w ostatnich wydaniach przesadza, akcja jest nielogiczna, bohaterowie nie są konsekwentni między książkami. Podejmowane decyzje są głupie.


Jedyne co się dalej udaje to cliffhangerowy klimat, chciałem dosłuchać do końca, żeby się dowiedzieć co się stanie, mimo tej męki fabularnej, która bohaterów doprowadziła tam, gdzie doprowadziła. No i Gosztyła oczywiście, ale to już wielokrotnie udowodnił.


Nadaje się ta seria na słuchawki na górskie szlaki, ale absolutnie nie rozumiem ludzi, którzy wystawiają temu oceny 8-10 składając peany. Kolejną część i tak odsłucham xD


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #remigiuszmroz #forst

58c8e1de-7ae5-4f77-8254-f3beef592909
Zielczan userbar

@Zielczan Zastanawiałem się ostatnio czy sięgnąć po jakąś pozycję Mroza ale jak widzę ile tego napisał to mam obawy co do jakości(słuszne jak widać).

@Merkury jak chcesz fajne kryminały śląsko-górskie, to Grzegorz Brudnik dużo lepiej operuje piórem niż Mróz i unika większości problemów z mojego opisu. Ogółem seria z Forstem jest ok jako audiobook do robienia czegoś innego, ale samodzielnie jako książka to się to broni średnio.

ostatnio szukalem tej ksiazki (audibooka) na chomiku (pirat here) i niechcaco zamiast tego sciagnalem lot 202. na razie calkiem fajne.

@ruhypnol z racji, że w mojej świadomości ta książka funkcjonuje jako kurwisko to też czekałem aż będzie jakieś nawiązanie, ale nie było

Zaloguj się aby komentować

948 + 1 = 949


Tytuł: A Civil Campaign

Autor: Lois McMaster Bujold

Kategoria: science fiction, romans, komedia pomyłek


Ocena: 8/10


Któraś z kolei część długaśnej Sagi Vorkosiganów. Ta, w której zamiast dowodzenia flotą kosmicznych piratów, szpiegowania, dyplomacji, wojaczki, śledztw itp. błahostek, główny bohater serii Miles Vorkosigan trafia na najtrudniejszą misję w życiu - miłość. Do tematu podchodzi tak jak umie - paranoicznie i po wojskowemu, z czego nic dobrego nie wynika.


Co jest super - jak pani Bujold wrzuca w tę serię co tylko chce i ma wyjebane. A mi się to i tak nadal podoba, pomimo obaw. xd Jak ciekawie łączy głupkowaty humor z angażującym opisywaniem emocji, świetnymi monologami wewnętrznymi bohaterów i konsekwentnym, wiarygodnym pogłębianiem ich psychologii. Jak ciekawie opisuje mentalność i politykę feudalnej planety wychodzącej powoli z mroków, na której toczy się akcja, a która musi się mierzyć z coraz to kolejnymi nowinkami z kosmosu.

#ksiazki #bookmeter #czytelniczebingo #czytajzhejto

e676faaf-df04-47b2-919a-2c0d3aa10157

Zaloguj się aby komentować

947 + 1 = 948


Tytuł: Piętno Calth

Autor: David Annandale, Dan Abnett, Aaron Dembski-Bowden, John French, Guy Haley, Graham McNeill, Anthony Reynolds, Rob Sanders

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Copernicus Corporation

Format: książka papierowa

Liczba stron: 454

Ocena: 6/10


“Najstraszniejsze sekrety trzeba zawsze zakopać najgłębiej.“


Antologia opowiadań stanowiąca XXV część cyklu Herezja Horusa, zawiera następujące opowiadania:

Guy Haley - Osiem noży Erebusa - 5/10

Graham McNeill - Calth jakim był kiedyś - 8/10

Anthony Reynolds - Mroczne serce - 6/10

David Annandale - Wędrowiec - 6/10

Rob Sanders - Gęstniejący mrok - 4/10

Aaron Dembski-Bowden - Podziemna wojna - 6/10

John French - Athame - 8/10

Dan Abnett - Niezapisane - 8/10


Wspólnym mianownikiem są wydarzenia na Calth opisane w powieści Dana Abnetta “...i nie poznają co to strach”. Niektóre opowiadania stanowią rodzaj prologu lub epilogu. Inne rozwijają pewne pomniejsze wątki. Jeszcze inne wydają się zupełnie niepotrzebne.


Niemniej jednak to już trzeci zbiór, w którym pozytywnie wyróżnia się John French, jego “Ostatni Upamiętniacz” z “Ery Mroku” był rewelacyjny. Nie poznałem jeszcze jak dotąd żadnej pełnowymiarowej powieści tego autora, ale “Tallarn” zapowiada się obiecująco.


Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że ten zbiór to trochę odcinanie kuponów od niewątpliwego sukcesu znakomitego “...i nie poznają co to strach”. Spokojnie można pominąć.


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #warhammer40k #herezjahorusa

7148865c-649f-4751-8cca-8a274d8212c9

@Hoszin kilka pierwszych w audio, a reszta na papierze. W ebooku na razie czytałem tylko "Fallen Angels" i prawdopodobnie sięgnę po te tytuły, które nie zostały jeszcze przetłumaczone, bo na Siege of Terra przyjdzie czekać jeszcze kilka lat

Zaloguj się aby komentować

946 + 1 = 947


Tytuł: Kwiaty dla Algernona

Autor: Daniel Keyes

Tłumacz: Krzysztof Sokołowski

Kategoria: science fiction


Ocena: 7/10


Nagroda Nebula 1966


Niepełnosprawny umysłowo Charlie zapisuje się do eksperymentu poprawiającego inteligencję i zostaje geniuszem.

Bardzo mi się podobał styl - książka pisana w formie dziennika, gdzie na początku chłop pisze prosto, robi masę błędów, a potem idzie mu to coraz lepiej, coraz bardziej potrafi wyrażać siebie i coraz więcej widzi z tego, co się działo wokół niego, a czego wcześniej nie zauważał. Jak choćby okrutne żarty kumpli z pracy, które wcześniej uważał za dowód przyjaźni.

Świetna jest też wzruszająca końcówka, której można się łatwo domyślić, ale nie będę spoilerował.

Co było słabsze - zafiksowanie na temacie seksu i stosunków damsko-męskich, a także stereotypowe postacie kobiet, które sprawiają że książka, która chciała być ambitnym, psychologicznym sf, raczej mocno się zestarzała.

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytelniczebingo

9b947c53-9889-4fa3-bac8-12d1defb178d

Zaloguj się aby komentować

945 + 1 = 946


Tytuł: Pamięć zwana Imperium

Autor: Arkady Martine

Tłumacz: Michał Jakuszewski

Kategoria: science fiction


Ocena: 8/10


Czytania nagrodzonej fantastyki ciąg dalszy - Nagroda Hugo 2020


Mahit Dzmare z niewielkiej stacji kosmicznej Lsel zostaje ambasadorką w wielkim kosmicznym imperium Tleixcalaan. Poprzedni ambasador zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach więc nie zdążyła się ona dobrze przygotować do swojej roli. Ma jej pomóc imago - maszyna wynaleziona na stacji, instalowana w głowie, która zawiera wspomnienia i osobowość innej osoby - w tym przypadku tego ambasadora sprzed 15 lat. Ale szybko okazuje się, że z jakiegoś powodu nie działa jak trzeba i nasza ambasadorka jest pozostawiona sama sobie, a w Imperium zaczyna wrzeć, bo stary cesarz ledwie zipie.


Co mi się tu bardzo podobało - po pierwsze światotwórstwo. Imperium wzorowane na wielu ziemskich od Rzymu przez Azteków po Amerykę. Z jednej strony jest agresywne, żyje ciągłym podbojem, a w stolicy (którą jest cała planeta) kultywowane są przedziwne krwawe rytuały. Z drugiej mocno ceni poetów, których wiersze potrafią nieźle namieszać w polityce. A po drugiej stronie prowincjonalna stacyjka walcząca o przetrwanie za pomocą swoich technologii, ale także zafascynowana tym Imperium, inspirowana podobno średniowieczną Armenią. Po drugie styl i język - dziwne nazwy, dziwne imiona, opisy i dialogi, które nie były jakieś niesamowicie kwieciste, ale za to eleganckie, przemyślane i w punkt - wszystko to robi super klimat. Po trzecie główna bohaterka, z której ograniczonej perspektywy poznajemy cały świat i fabułę. Musi odkryć tajemnicę śmierci poprzedniego ambasadora i sama nie dać się zabić, odkryć tajemnicę niedziałającej maszyny, a do tego jakoś odnaleźć się w politycznych intrygach, w których szybko zostaje pionkiem jednego ze stronnictw i musi walczyć o jakąkolwiek podmiotowość.

A w tle co jakiś czas pobrzmiewa pewne Wielkie zagrożenie, wobec którego problemy jakiejś stacyjki kontra imperium, czy wojskowego kontra polityków, zejdą na drugi plan. Ale to mam nadzieję będzie głównym tematem części numer 2.

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytelniczebingo

e5002133-6f24-4274-8245-a27ef9513c7f

Zaloguj się aby komentować

944 + 1 = 945


Tytuł: Dungeon Crawler Carl

Autor: Matt Dinniman

Tłumaczka: Sara Manasterska

Kategoria: litrpg, fantastyka


Ocena: 6/10


Kosmici zabili większość ludzi i zamienili Ziemię w wielki labirynt, w którym niedobitki walczą z potworami w show transmitowanym na całą galaktykę. A my przemierzamy go razem z Carlem, prostym chłopem z Seattle, i Królewną Pączuś, gadającą kotką jego byłej dziewczyny.


Pomysł super, sporo śmiesznych żartów (ale bez ich natłoku jak w jakimś Praczecie), świetna para głównych bohaterów i ich relacja. Z drugiej strony książka nie jest krótka, a bardzo mało znaczących rzeczy się tu wydarzyło. Ledwie liznęliśmy ten cały labirynt (2 z 18 poziomów), za to była masa nużących opisów zabijania niskopoziomowych potworków, otwierania skrzynek itp. szajsu. Jakby kumpel wam godzinami ze szczegółami opowiadał tutorial i pierwsze kroki w jakimś Oblivionie czy Gothiku...


Drugą część na pewno sprawdzę bo jest potencjał na coś lepszego.

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytelniczebingo

79aec45d-5824-4db7-bae6-fe88e687853e

@Hilalum mam wrażenie, że te opisy to cały urok LitRPG. Mnie to nie podchodzi niestety i bliżej mam do fantastyki progresywnej czy xianxia, gdzie forma bywa dynamiczna i w pewnym sensie podobna, ale nie ma w ogóle skrajnie erpegowych opisów.

@Dziwen no rozumiem, że to ma być jak granie w gre, ale ile można. Chłop tu przesadził. Liczę że w kolejnych jednak jakoś lepiej proporcje ogarnął i szybciej dochodzi do konkretów. A jak nie to najwyżej dam sobie spokój z serią i gatunkiem. ¯\_(ツ)_/¯

@Hilalum z tego, co pamiętam odbiór tej książki był tak dobry, że aż bym się zdziwił, gdyby Matt zmienił swój styl, bo ci, co się od niego nie odbili, wynosili Dinnimana pod nieboskłon. Ale z chęcią przeczytam twoją recenzję 2 książki. Ja miałem podejście tylko do 1 i mocno się od niej odbiłem.

@Hilalum Ten realistyczny opis grindowania poziomów dodaje całej magii. Już nie wspomnę o zbieraniu wszystkie co nie przytwierdzone do ziemi(zgadza się ukradłem, ale tylko głupi by nie skorzystał). Ja osobiście daje 8/10 i czekam na kolejną część.
Poza tym wątki poboczne mają sporo potencjału i mam wrażenie że szybko się rozwiną.

@Merkury no ja to wiem bo też grałem w gierki, ale granie w gierki jest fajne bo ty w nie grasz, a jak ktoś inny gra to te nudne rzeczy są nudne. xD Więc rozumiem że żart ze zbieraniem wszystkiego jest git, bo sam tak robię. Ale pierwszy raz, a nie piętnasty.

Zaloguj się aby komentować

943 + 1 = 944


Tytuł: 100 procent

Autor: Anders Roslund

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Albatros

Format: audiobook

Liczba stron: 448

Ocena: 5/10


To kryminał, który od samego początku próbuje wyróżnić się na tle gatunku. Zamiast klasycznego wprowadzenia do śledztwa dostajemy protagonistę, który ledwo wrócił do świata żywych. Próba samobójcza kończy się dla niego utratą oka i bliznami na twarzy, a po powrocie do pracy zostaje rzucony od razu w sam środek śledztwa dotyczącego morderstwa, na którego rozwikłanie dostanie tylko 7 dni, bo tyle wynosi jego okres próbny. W dodatku nie jest to byle jaki morderca - według autora pierwszy seryjny morderca w historii Szwecji, co jest podkreślane tak często, jakby wcześniej w całym kraju nikt nigdy nie słyszał o takim zjawisku.


Muszę przyznać, że książka ma w sobie coś, co sprawia, że czyta się ją bardzo sprawnie. Roslund potrafi budować napięcie, a sama sprawa jest wystarczająco brutalna i niepokojąca, by utrzymać zainteresowanie. Seria morderstw, okaleczone ciała i śledztwo prowadzące w coraz bardziej mroczne rejony ludzkiej psychiki tworzą całkiem solidny fundament dla kryminału.


Problem pojawia się wtedy, gdy zaczynamy przyglądać się fabule bliżej. Książka jest pełna rozwiązań, które wymagają od czytelnika naprawdę dużego kredytu zaufania. Policjant wracający po traumatycznej próbie samobójczej dostaje tydzień na udowodnienie swojej wartości i od razu zostaje przydzielony do najtrudniejszej sprawy w karierze? Jeszcze jestem w stanie to kupić. Ale później robi się coraz trudniej. Najbardziej raziły mnie momenty związane z samym protagonistą. Bohater wielokrotnie podejmuje decyzje, które bardziej pasują do horroru niż kryminału. Gdy pojawia się szansa na schwytanie sprawcy, potrafi działać samotnie, bez wsparcia, bez zabezpieczenia, bez informowania innych. W pewnym momencie wręcz daje się złapać seryjnemu mordercy, a później wydostaje się z sytuacji, która dla większości ludzi oznaczałaby koniec historii. Takich momentów jest tu po prostu za dużo.


Mam też pewną słabość do okładki tej książki. To jeden z tych rzadkich przypadków, gdy grafika rzeczywiście ma bezpośredni związek z fabułą. Oko widniejące na okładce nie jest przypadkowym symbolem - protagonistę przez całą historię definiuje właśnie fakt, że po nieudanej próbie samobójczej zostało mu tylko jedno.


Mimo wszystkich tych niedorzeczności książka nadal działa jako thriller. Roslund potrafi utrzymać tempo i sprawić, że chce się poznać rozwiązanie zagadki. Po prostu im dłużej o niej myślę po lekturze, tym więcej dostrzegam fabularnych skrótów i decyzji, które nie mają większego sensu. Do tego jest to 12 tom serii, a ja lubię czasem sprawdzić jak serie się mają pod koniec, bez czytania tego, co było wcześniej i na tym polu, jako osobny tom, też ta książka się niestety nie broni.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

0fc0dc93-6d09-47c7-9ca8-8cf51c51aa46

Zaloguj się aby komentować

942 + 1 = 943


Tytuł: Myszy i ludzie

Autor: John Steinbeck

Kategoria: dramat

Format: książka papierowa

Liczba stron: 135

Ocena: 7/10


W sumie nie wiedziałem nic poza tym, że ktoś ją poruszył w zagubionych. Jest bardzo krótka i w sumie treściwa jak na format, a sama intryga fajna, bo ciężko sądzić uczestników i ich wybory, bo nie ma dobrych rozwiązań.


Also zabijają szczeniaczki. :(

#bookmeter #ksiazki #lost #zagubieni


https://www.youtube.com/watch?v=jQwVwTWmtpY

Zaloguj się aby komentować

941 + 1 = 942


Tytuł: Muminki zebrane. Tom 1

Autor: Tove Jansson

Kategoria: literatura młodzieżowa

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

Format: książka papierowa

Liczba stron: 464

Ocena: 7/10


Klasyka literatury dziecięcej, dzięki której poznajemy świat Muminków i przeżywamy z nimi liczne przygody. Niektóre momenty pamiętam jeszcze z dzieciństwa (np. rzęsy Migotki), więc trochę obudziły sentyment.


Dzięki zbiorczemu wydaniu mamy okazję do obserwacji procesu powstawania tego świata w umyśle autorki (zapewne również w umyśle czytelnika, który zetknął się z nim po raz pierwszy), a także ewolucję jej warsztatu literackiego.


Tom zawiera następujące części:

Małe trolle i duża powódź - 6/10

Kometa nad Doliną Muminków - 7/10

W Dolinie Muminków - 9/10

Pamiętniki Tatusia Muminka - 8/10

Lato Muminków - 6/10


Najbardziej mi się podobało “W Dolinie Muminków” z wielu powodów. Raz - dobrze pomyślana konstrukcja i każdy rozdział obejmował jakiś zakres odrębnych wydarzeń, ale też nie całkiem wyrwanych z kontekstu całości opowieści. Dwa - obyło się bez straszenia i fatalizmu, a atmosfera jest ciepła i przyjazna dzieciom. Trzy - pozytywne i satysfakcjonujące zakończenie.


Warto wspomnieć, że książka została pięknie wydana: twarda oprawa, ilustracje i barwione brzegi. Z uwagi na rozmiar i wagę okazała się mniej poręczna niż wydania kieszonkowe do czytania w łóżku przed snem.


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajdzieciom #ksiazkidladzieci

e3bb7d15-6319-4c5b-a9c9-78e8b8fb1bbf

Zaloguj się aby komentować

940 + 1 = 941


Tytuł: Kontrakt z Bogiem

Autor: Juan Gomez-Jurado

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Sine Qua Non

Format: audiobook

Liczba stron: 496

Ocena: 5/10


Jako fan Juana Gomeza-Jurado podchodziłem do tej książki z dużymi oczekiwaniami. Niestety, "Kontrakt z Bogiem" okazał się dla mnie najsłabszą pozycją w jego dorobku. Być może częściowo wynika to z faktu, że po kilku książkach byłem już trochę zmęczony zarówno uniwersum Reina Roja, jak i przewijającym się u autora motywem obrzydliwie bogatych, bezwzględnych ludzi, którzy traktują resztę świata jak pionki. Paradoksalnie jednak każda próba ucieczki od tych tematów wypada u autora gorzej niż pozostanie przy tym, co wychodzi mu najlepiej.


To drugi tom przygód Anthony'ego Fowlera i właśnie tutaj pojawia się moje pierwsze rozczarowanie. Gdybym nie wiedział, że czytam kontynuację, prawdopodobnie nawet bym tego nie zauważył. Powiązania z pierwszym tomem są minimalne, a rozwój bohatera praktycznie nie istnieje. Owszem, Gomez-Jurado stosował podobne podejście w serii Reina Roja, gdzie poszczególne sprawy mogły funkcjonować samodzielnie, ale tam działało to dzięki bardzo wyrazistym bohaterom i rozbudowanemu uniwersum. Tutaj mam wrażenie, że autor, tworząc nową serię, wrócił do bardziej sztampowego modelu budowania cyklu, gdzie kolejne tomy są ze sobą połączone głównie nazwiskiem protagonisty.


Fabuła kręci się wokół poszukiwań Arki Przymierza, co już samo w sobie brzmi jak przepis na świetną sensacyjną przygodę. Problem polega na tym, że autor odbiera sobie największy atut tego typu historii. Zamiast podróży przez świat, odkrywania kolejnych tropów, zagadek historycznych i stopniowego dochodzenia do celu, bohaterowie praktycznie od początku znajdują się tam, gdzie w większości podobnych książek dopiero zmierzaliby przez kilkaset stron. A przecież właśnie ta droga jest zwykle najciekawszą częścią takich opowieści.


Przez sporą część lektury miałem wrażenie, że czytam dorosłą wersję Amandy Black skrzyżowaną z historiami Jacka Ryana i "I nie było już nikogo". Są tajemnice, organizacje działające w cieniu, wielkie stawki i historyczne sekrety. Do tego bohaterowie znikają z planszy, jak w kultowej książce Christie. Brakuje jednak tego, co zwykle wyróżnia Jurado - sensacyjnego polotu, tempa, błyskotliwości i umiejętności budowania napięcia. Wszystko wydaje się dziwnie statyczne i pozbawione energii.


Nie znaczy to, że książka jest całkowicie nieudana. Nadal widać sprawność autora w prowadzeniu narracji. Strony przewracają się niemal same, a koncepcja oparta na religijnych i historycznych tajemnicach ma potencjał. Problem polega na tym, że potencjał ten w dużej mierze pozostaje niewykorzystany.


To jedna z tych książek, które czyta się bez większego bólu, ale po zakończeniu trudno znaleźć powód, by do nich wracać, czy żeby sięgać po kolejny tom. Dla nowych czytelników może być przyzwoitą sensacyjną przygodą, ale dla fanów Gomeza-Jurado jest raczej dowodem na to, że najlepiej czuje się on wtedy, gdy wraca do swoich najmocniejszych stron - psychologicznych gier, wyrazistych bohaterów i świata, który sam stworzył i niebywale rozdmuchał.

Trochę nie mam ostatnio weny do pisania o książkach, więc pewnie zrobię sobe przerwy, żebyście nie musieli czytać naciąganych na siłę wpisów.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

ac985970-12e6-4503-a260-58d1dad20465

Zaloguj się aby komentować

939 + 1 = 940


Tytuł: Pedro Paramo

Autor: Juan Rulfo

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Znak

Format: ebook

Liczba stron: 228

Ocena: 7/10


Są książki, które zachwycają samą historią, i są takie, które bardziej imponują tym, co zrobiły dla literatury. "Pedro Paramo" zdecydowanie należy do tej drugiej grupy. To krótka historia, która opowiada o Juanie Preciado wyruszającym do miasteczka Comala, aby odnaleźć swojego ojca - tytułowego Pedra Paramo. Problem w tym, że Comala nie jest zwykłym miejscem. Im dalej zagłębiamy się w historię, tym bardziej zaciera się granica między żywymi i umarłymi, wspomnieniami i teraźniejszością, rzeczywistością i snem/jawą.


Muszę przyznać, że podobała mi się mniej niż wiele późniejszych książek czerpiących z realizmu magicznego. Być może dlatego, że czytałem już Marqueza, Allende, Borgesa i wielu innych autorów rozwijających ten nurt. W ich powieściach często znajdowałem więcej emocji, bardziej rozbudowany świat i bohaterów, z którymi łatwiej było mi się związać. "Pedro Paramo" jest znacznie bardziej surowe, oszczędne i momentami wręcz nieprzystępne.


Nie zmienia to jednak faktu, że trudno nie docenić tego, jak ta książka została napisana. Rulfo stworzył coś, co w momencie publikacji (1955) musiało robić ogromne wrażenie. Fragmentaryczna narracja, przeskoki między postaciami i czasem, rozmowy z duchami traktowane jak coś zupełnie naturalnego - wszystko to później stanie się jednym z fundamentów realizmu magicznego. Czytając "Pedro Paramo", ma się świadomość obcowania z książką, która wytyczyła ścieżkę dla całego pokolenia pisarzy i swojego własnego gatunku.


Najbardziej podobał mi się klimat. Comala jest miejscem martwym, dusznym i na swój sposób przeklętym. Każda kolejna historia odsłania następny fragment upadku miasta i wpływu, jaki Pedro Paramo wywarł na życie jego mieszkańców. To bardziej opowieść o pamięci, winie, degeneracji i konsekwencjach władzy niż klasyczna fabuła prowadząca z punktu A do punktu B.


Momentami jednak gubiłem się w tej konstrukcji. Powieść wymaga od czytelnika skupienia i cierpliwości, a niektóre przejścia między bohaterami czy perspektywami, bywają bardzo nagłe. Rozumiem, dlaczego dla wielu osób jest to arcydzieło, ale dla mnie bardziej imponujące było jej znaczenie dla historii literatury niż sama przyjemność płynąca z lektury.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

1f87758a-aba5-4043-9cfb-999c79006e18

Zaloguj się aby komentować

938 + 1 = 939


Tytuł: Białe noce

Autor: Fiodor Dostojewski

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Filia

Format: ebook

Liczba stron: 80

Ocena: 8/10


To jedna z tych książek, które pozornie opowiadają bardzo prostą historię, a jednak zostawiają po sobie znacznie więcej emocji, niż sugerowałaby ich objętość. Narrator, samotny marzyciel przemierzający nocny Petersburg, przypadkowo poznaje Nastieńkę. Między dwojgiem ludzi rodzi się niezwykła relacja - pełna szczerości, nadziei, marzeń i uczuć, które pojawiają się szybciej, niż rozsądek podpowiadałby, że powinny.


Bardzo lubię takie historie. Powolne, skupione na emocjach, rozmowach i stopniowym zatracaniu się w uczuciach. Dostojewski świetnie pokazuje ten moment, kiedy człowiek zaczyna budować w głowie przyszłość, choć tak naprawdę zna drugą osobę zaledwie od kilku dni. Każda rozmowa urasta do rangi wydarzenia, każde spotkanie nabiera znaczenia większego, niż powinno. I właśnie ta mieszanka nadziei, naiwności i romantyzmu działa tutaj znakomicie.


Szczególnie podobało mi się to, jak autor przedstawia głównego bohatera. To człowiek, który przez większość życia funkcjonował bardziej w świecie marzeń niż rzeczywistości. Gdy w jego życiu pojawia się szansa na miłość, nie zostawia sobie żadnej drogi odwrotu. Stawia wszystko na jedną kartę. Nie ma planu B, nie zabezpiecza się emocjonalnie, nie próbuje zachować dystansu. Całkowicie zatraca się w uczuciu i wizji przyszłości, którą sam sobie stworzył. Dzięki temu jego historia jest jednocześnie piękna i bolesna, bo od początku czujemy, jak wiele ryzykuje.


Największą siłą książki jest jednak jej zakończenie. Przez większość lektury wydaje się, że zmierzamy w bardzo konkretnym kierunku. Dostojewski umiejętnie buduje oczekiwania czytelnika, pozwalając mu uwierzyć w określony finał. A potem robi coś zupełnie innego. Nie jest to zwrot akcji w dzisiejszym rozumieniu tego słowa, ale raczej emocjonalne przewartościowanie całej historii. I właśnie dzięki temu „Białe noce” zostają w pamięci na długo po zakończeniu lektury.


Podoba mi się również to, że Dostojewski nie wyśmiewa swojego bohatera. Marzyciel jest naiwny, czasem wręcz boleśnie naiwny, ale autor traktuje go z ogromną czułością. Nie pokazuje go jako głupca, tylko jako człowieka, który odważył się przeżyć swoje uczucia w pełni, bez kalkulacji i zabezpieczeń. Nawet jeśli miało to trwać tylko kilka nocy.


To książka krótka, ale niezwykle intensywna emocjonalnie. Historia o miłości, która mogła się wydarzyć, o marzeniach, które przez chwilę wydawały się rzeczywistością, i o tym, że czasem jedno szczęśliwe wspomnienie potrafi znaczyć więcej niż całe lata przeciętnego życia.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #Ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

7e416488-16a5-4d8e-9ee5-94b7dcdb1b08

Ale mi przypomniałeś:) Była to jedna z książek, którą w dzieciństwie znalazłam gdzieś na strychu i pamiętam, że uznałam ją za zwyczajne romansidło.


Docenić Dostojewskiego przyszło mi dopiero później


Jeśli lubisz takie romantyczne klimaty, to serdecznie polecam krótką opowieść Wiosna w Fialcie autorstwa Nabokova.


Tak w ogóle bardzo lubię rosyjską literaturę tamtego okresu, bo ma w sobie ten do bólu emocjonalny sznyt.


Kiedyś uświadomiono mi, że cała literatura rosyjska XIX wieku opiera się na dwóch archetypach: mały człowiek i zbędny człowiek - i faktycznie coś w tym jest.

@Lubiejeze ja też ją odkryłem z czasem, mam większość rosyjskich klasyków za sobą, ale zostały mi niemal wszystkie krótsze pozycje Dostojewskiego i cały Tołstoj.

Zaloguj się aby komentować

937 + 1 = 938


Tytuł: Mapomatyka

Autor: Paulina Rowińska

Kategoria: Nauka

Wydawnictwo: RN

Format: książka papierowa

ISBN: 978-83-977616-2-9

Liczba stron: 384

Ocena: 6/10


Książka jest przyjemna w odbiorze. Osobom, które nie znają tej tematyki, może otworzyć okno na świat map i stojących za nimi mechanizmów. Stanowi ona mieszankę kartografii oraz matematyki (co sugeruje już sam tytuł). Dla czytelników lepiej zorientowanych w zagadnieniu treść może okazać się jednak nieco nudna. Dużym minusem są niestety częste dygresje niezwiązane z tematem, takie jak wątki o prześladowaniu czarnoskórych w USA czy wywody o winach białego człowieka. To mocno popsuło mi ogólny odbiór. Liczyłem na zdecydowanie bardziej naukowe i neutralne podejście.


#bookmeter #książki #mapy

d58e8118-81e7-4164-b9d8-15e9741e3e10

@Harpersy niestety ale tak. I to mnie dosyć odrzuciło. W sensie co i rusz odniesienia że kobiety to miały wtedy tak źle. I mężczyzni to w ogóle ich nie słuchali. Ale ogólnie to zasługa kobiet. No i czarni w stanach przy wyborach i szkołach są dyskryminowani. Tak, wiem że są. Ale to nie książka na ten temat droga autorko.

Zaloguj się aby komentować

936 + 1 = 937


Tytuł: Biosfera

Autor: Istvan Vizvary

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Audioteka

Format: audiobook

Długość: 6h 3m

Ocena: 7/10


Ciekawa historia o dosyć prostym przekazie-krytyce ludzkości za próby bawienia się w Boga, czyli modyfikowania genetycznie roślin czy zwierząt bez możliwości przewidzenia w stu procentach, jakie to będzie miało skutki. Ba, czasem nawet nie trzeba było niczego modyfikować - wystarczyło przywieźć szarą wiewiórkę, by ta wyparła rudą.


Mimo że aktorzy zagrali bardzo dobrze, to dobór głosów był mało zróżnicowany, przez co często miałem wrażenie, że poszczególne postacie gra ta sama osoba. Na przykład Joakim i generał brzmią podobnie, tak samo Evelyne i Monique. Można było wybrać aktorów o bardziej zróżnicowanych barwach głosu.


W serialu zabrakło narratora. Przełożyło się to na ciekawy zabieg narracyjny, gdy postacie same muszą opowiedzieć o tym, co widzą, a jednocześnie musi to mieć sens fabularnie. I to dobrze wyszło - na przykład Gérard, który jest dziennikarzem, początkowo wszystko relacjonuje dla swoich przyszłych widzów, dzięki czemu odbiorca audiobooka może poznać otoczenie Gérarda. W innym przypadku jedna postać opisywała otoczenie drugiej, niewidomej. Intrygujące rozwiązanie, które bardzo doceniam.


Jednocześnie brak narratora przeszkadzał szczególnie w scenach wypełnionych akcją. Chciałbym wiedzieć, co się dzieje, a nie domyślać się na podstawie jęków, stęków i tym podobnych. Jasne, w niektórych momentach to naprawdę działa, jednakże uważam, że można było to lepiej zaplanować.


Podsumowując: dla mnie to był ciekawy eksperyment, jako że pierwszy raz w życiu wysłuchałem audioserialu. Głównie ze względu na zastosowany zabieg narracyjny bez użycia tradycyjnego lektora, które wyjaśniłby ewentualne wątpliwości.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #audiobook #sciencefiction #fantastyka

4b6293aa-2749-4515-8007-f136b03b81b8

@cyberpunkowy_neuromantyk cały czas się przmierzam do tych audioseriali, ale jeszcze za żaden się nie zabrałem. Masz jakieś polecajki, od którego zacząć?

Zaloguj się aby komentować

935 + 1 = 936


Tytuł: Kroki

Autor: Jerzy Kosiński

Tłumaczenie: Henryk Dasko

Kategoria: literatura piękna


Ocena: 8/10


#bookmeter


***


Kiedy byłem w wojsku, wielu żołnierzy zabawiało się grą, w której dwudziestu czy dwudziestu pięciu mężczyzn siadało dookoła stołu. Każdy z nich miał przywiązany do członka długi sznurek.


Zaskakująco dobra była to lektura, a zaskoczenie moje było tym większe, że podszedłem do niej z nastawieniem. Ten cytat powyższy bowiem to pierwsze dwa zdania, które w Krokach przeczytałem wyszedłszy z biblioteki z tą książką w ręce i otworzywszy ja wtedy na losowej stronie. No nie zapowiadało się ciekawie.


Kroki to druga powieść pana Kosińskiego wydana w Stanach Zjednoczonych, wydana trzy lata po Malowanym ptaku. Choć powieść to może za duże słowo dla tej książki (ale nie znajduję lepszego), bo ona nie jest spójną całością fabularną. Kroki składają się z mnóstwa miniatur (kroków właśnie?), można w nich znaleźć miniopowiadania i fragmenty dialogów, które fabularnie rzadko się ze sobą łączą, a jeśli nawet istnieje pomiędzy niektórymi jakieś połączenie fabularne, to, wydaje mi się, często może być domniemane. To, co łączy te fragmenciki (oprócz tego, że zostały wydane w jednym tomie), to nastrój, jaki w każdym z nich panuje. Z Kroków wręcz wylewa się smutek, przygnębienie, beznadzieja i ogólna dekadencja. Nie ma w Krokach nadziei czy radości, ich miejsce zastępuje albo zemsta albo czasami ulga.


Mimo tego przygnębiającego tonu wybrzmiewającego z tego tomu, Kroki jednak mi się podobały. Pan Kosiński (o ile pisał sam) umiał pisać obrazowo i immersyjnie. Wiedział, na co zwrócić uwagę i gdzie rozłożyć akcenty tak, żeby to, co w opowiadaniu miało wybrzmieć, wybrzmiało właściwie. Myślę, że na długo pozostanie ze mną kilka obrazków z tej książki, jak choćby ten Filozofa, który szukał w mieście własnych świątyń czy pogardzanego przez całą wieś chłopca-przybłędy i tego, w jaki sposób sprowadził na mieszkańców „karę bożą”.


To, co jeszcze mi się w Krokach podobało, to forma tej książki. Ja bardzo lubię eseje i opowiadania, lubię generalnie dobrze napisane krótkie formy, które w małej objętości potrafią nieść duży ładunek emocjonalny. Podobnie do Kroków są przecież napisani Bieguni pani Tokarczuk, a ta książka też mi się kiedyś bardzo podobała. I nie przeszkadzało mi nawet to, że momentami miałem wrażenie jakbym czytał pana Charlesa Bukowskiego. Wątków brudnoseksualnych w Krokach jest sporo, ale, moim zdaniem, zwykle czemuś one służą (jak w historii z księdzem proboszczem i stodołą), rzadko, wydaje mi się, o ile w ogóle, pan Kosiński pisał o tym wynaturzonym seksie w celach czysto pornograficznych. Ale może to tylko moja niezbyt wrażliwa wrażliwość?


W zupełnym oderwaniu od autora uważam, że Kroki to kawałek bardzo dobrej lektury. Rozpatrując to w kontekście wcześniejszych wydarzeń związanych z Malowanym ptakiem i w ogóle z całym życiorysem pana Kosińskiego wydaje mi się, że była to próba wyżyłowania tego, co do tej pory udało mu się tym Malowanym ptakiem osiągnąć. Wiele wątków w Krokach pokrywa się z tym, co w jego wcześniejszej powieści można było przeczytać.


Autor został za tę książkę w 1969 roku nagrodzony National Book Award (a pani Tokarczuk, autorka Biegunów, otrzymała później Nagrodę Nobla). Może stąd właśnie myśl, czy by nie pozbierać tych swoich porozpieprzanych wszędzie fragmentów tego i owego, nie złożyć tego wszystkiego w jeden tom i co najmniej po Nike nie wystartować? Okazuje się bowiem, że żeby zostać wielkim pisarzem, nie trzeba chyba posiąść umiejętności pisania długich, spójnych i skomplikowanych fabuł. No ok, i pan Kosiński, i pani Tokarczuk takie książki też w swoim dorobku mają, ale może spróbować warto?


PS. Bardzo ładne są te wydania Państwowego Instytutu Wydawniczego w serii KIK z końca lat osiemdziesiątych. Mnie się bardzo podobają.

9d707cc6-fb3c-49e6-b445-3c2eaf03a692

Zaloguj się aby komentować

934 + 1 = 935


Tytuł: Exodus

Autor: Łukasz Orbitowski

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Sine Qua Non

Format: ebook

ISBN: 9788365836274

Liczba stron: 448

Ocena: 8/10


Główny bohater Janek, opuszcza w pośpiechu Polskę. Jego działania wydają się dziwne i chaotyczne więc czytelnik od razu wie, że coś jest na rzeczy. Że to nie zwykły wyjazd tylko ucieczka. Przed czym? Tego dowiadujemy się powili w miarę rozwoju książki ze wspomnień Janka oraz z krótkich przebitek, między rozdziałami, które opisują wydarzenie będące traumą, która skłoniła bohatera do takiego działania. Janek działa bez żadnych planów. Przemieszcza się tam gdzie rzuci go los, wiąże swoje życie z napotkanymi po drodze ludźmi, żeby za chwilę być gdzie indziej, dostosowywać się do nowych warunków, innego życia. A warunki te nie są łatwe, Jan nie stara ułatwić sobie życia a wręcz przeciwnie, wydaje się, że stara się ukarać siebie za coś powodowany żalem, wyrzutami sumienia. Śledzimy to jego masochistyczne życie na ucieczce, jednocześnie poznając historię jego małżeństwa, która jest do bólu "zwyczajna". Jego obecne życie jest natomiast dalekie od zwyczajności i normalności. Od Berlina poprzez obóz uchodźczy w Serbii, życie z bezdomnymi w półświatku Lublany, po Salaminę. Los styka go z równie nie "zwykłymi" ludźmi.

Książka przypominała mi trochę ze względu na treść "Informację zwrotną" Żulczyka. Co prawda tu bohater pamięta co się wydarzyło ale odsuwa od siebie te wspomnienia, stara się je zagłuszyć rzucaniem się w te trudne, niebezpieczne sytuacje, poddając się cierpieniu. Niby można dosyć szybko odgadnąć jakie wydarzenie było zapalnikiem tej całej historii ale trochę enigmatyczne było co właściwie wydarzyło się zaraz potem. I muszę powiedzieć że trochę mnie zakończenie zaskoczyło i sprawiło że główny bohater raczej nie wydał mi się dobrym człowiekiem. Nie rozumiem jego motywów totalnie.

Natomiast sama książka podobała mi się bardzo. W ogóle lubię prozę Orbitowskiego i ta pozycja też mi bardzo podeszła. Powieść oparta na dobrze rozegranym wątku psychologicznym ale z fajnym tłem socjologicznym, gdzie autor fajnie i prawdziwie przedstawia różne środowiska do których trafia jego bohater i dokłada tu niezły przegląd rożnych ludzkich osobowości.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #literatura #ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta

f2e84020-8b0b-4561-ba4d-56ab25f1c02c

Zaloguj się aby komentować

933 + 1 = 934


Tytuł: Góra pod morzem

Autor: Ray Nayler

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Mag

Format: ebook

ISBN: 9788368069181

Liczba stron: 352

Ocena: 8/10


Na archipelagu Con Dao zaczyna grasować jakiś potwór w związku z czym ludność z wyspy zostaje wysiedlona a wyspę wykupuje tajemnicza korporacja DIANIMA, która ma zamiar prowadzić tam badania. Okazuje się, że istnieje tam cywilizacja inteligentnych ośmiornic, które jak najwyraźniej mają swoją kulturę i język za pomocą którego się porozumiewają. Do badań nad nimi i próbą kontaktu zostaje oddelegowana biolożka morska Ha Nguyen, pierwsza świadoma sztuczna inteligencja w ciele androgynicznego androida Evrim oraz ochroniarka, która jest w stanie sterować całą armią dronów Altentsenseg. Ten wątek jest trochę filozoficzny - Evrim i Ha Nguyen starają się zrozumieć ośmiornicę, ich kulturę, język oraz nawiązać pierwszy kontakt. Poznajemy też trochę osobowość sztucznej inteligencji, to jak ona sama siebie postrzega.

Inne dwa wątki książki rozszerzają nam wgląd w świat przedstawiony. Wątek genialnego hakera Rustema, który został wynajęty przez organizację konkurencyjną do DIANIMY, żeby zhakować umysł Evrim, przybliża nam trochę tło geopolityczne książki. Z kolei drugi wątek, młodego chłopaka Eiko, którego marzeniem było zostać pracownikiem DIANIMY a w zamian za to zostła porwany i umieszczony na statku łowiącym ryby jako niewolnik, pokazuje zagrożenia jakim mogą być zautomatyzowane SI, które sterują procesami dla nielegalnych organizacji a ich jedynym celem jest maksymalizacja zysku.

Lektura bardzo mi podeszła. Przypominała mi trochę "Trylogię Ryfterów" Petera Wattsa.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #literatura #ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta

a293aab8-1ad3-483e-b028-3d76eb8741b1

@serotonin_enjoyer mnie to nie porwało, takie bez serducha się wydawało i po prostu odhaczyło kilka aspektów współczesnej książki sci-fi.

@Cerber108 mam taki problem z ocenianiem książek bo jedne sa takie że maja jakies ciekawe pomysly ale styl kiepski, nieraz styl az za kwiecisty, nieraz widac ogromna erudycję autora i jego ogromna wiedzę ale lekturę popycha sie z trudem i czytanie to troche droga przez mękę, nieraz swiat i postacie sa tak skonstruowane że książkę sie po prostu przeżywa sercem, flakami, wszystkim. I w sumie nie da sie jednej z druga porównać. Ta ksiazka to stanowczo nie byla lektura do wczuwania i przeżywania ale pewne pomysly wydaly mi sie ciekawe i świeże jak np. to w jaki sztuczna inteligencja zaczela zarządzać statkami z niewolnikami po stracie strażników. Dlatego ocenilam jak ocenilam ale nie jest to na przyklad lektura do ktorej chcialabym wrócić (w przeciwienstwie do "Trylogii Ryfterow")

Zaloguj się aby komentować

932 + 1 = 933


Tytuł: Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta

Autor: David Mitchell

Kategoria: powieść historyczna

Wydawnictwo: Mag

Format: ebook

ISBN: 9788374803991

Liczba stron: 617

Ocena: 8/10


Akcja rozgrywa się w Japonii w 1799 roku na wyspie Deijma, będącej placówką Holenderskiej Kompanii Handlowej, która jako jedyna prowadzi interesy z Japonią, całkowicie zamkniętą na zachodnie wpływy. Na Dejimę przybywa główny bohater, którego celem jest wzbogacenie się aby po powrocie móc poślubić swoją ukochaną Annę. Ale na miejscu jego losy splotą się z losami Orito Aibagawy - japońskiej położnej uczącej się medycyny od holenderskiego doktora Marinusa, oraz tłumacza Uzaemona Ogawy. Wszystko to na tle upadku VOC i samej Holandii. Próbie przejęcia monopolu na handel z Japonią przez Wielką Brytanię.

Książka trochę nie podobna do innych tego autora, te które dotychczas przeczytałam miały w sobie duży pierwiastek fantastyki. Więc nie tego się spodziewałam ale książka i tak mi się podobała. Poznałam z niej trochę historii Japoni i Holandii, której nie znałam. Warstwa fabularna rozwijała się co prawda powoli ale też była ciekawa.

Wątek porwanej do klasztoru Orito trochę gotycki


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #literatura #ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta

cacbafee-b3be-4208-967b-1ba97221acb0

Zaloguj się aby komentować

931 + 1 = 932


Tytuł: Samotne kobiety

Autor: Victor LaValle

Kategoria: horror

Wydawnictwo: MAG

Format: ebook

ISBN: 9788367793896

Liczba stron: 240

Ocena: 7/10


Główna bohaterka to Adelaide Henry. Tuż przed początkiem książki miało miejsce jakieś wydarzenie na wskutek którego jej rodzice stracili życie. Adelaide stara się zatrzeć ślady po tym co zaszło i pakuje się żeby opuścić rodzinny dom. Przed wyjazdem podpala farmę. Zabiera ze sobą kufer który jak najwyraźniej zawiera coś żywego co ma związek ze śmiercią jej rodziców. Adelaide udaje się z Kaliforni do Montany gdzie rząd rozdaje ziemię kobietom, które są w stanie tą ziemią gospodarować. Zostaje osadniczką.

Dosyć klimatyczna książka łącząca w sobie elementu powieści obyczajowej, westernu i horroru z tajemnicą którą autor odkrywa powoli przed czytelnikiem. Jak w klasycznym westernie jest walka dobrych ze złymi. W trakcie książki okazuje się że tajemnica którą dźwiga Adelaide nie jest jedyną ani najgorszą. Miasteczko w pobliżu którego znajduje się farma Adelaide skrywa dużo gorsze sekrety. Tajemnica głównej bohaterki ratuje życie jej i jej przyjaciołom/przyjaciółkom.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #literatura #ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta

35f7f518-bd52-4a32-8fb1-8404e1d6458f

Zaloguj się aby komentować