Galaktyka karlowata I Zwicky 18, uznawana za takiego "pierwotniaczka" w lokalnym kosmosie. Taka opinia bierze się z bardzo niskiej metaliczności, która wg. badaczy przypomina pierwsze galaktyki z przed 13 mld lat. Ostatnio, łaskawie spojrzał na nią Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba.
Co tu dużo pisać, zachęcam do obejrzenia na astrobinie pięknej zorzy z okolic Korsyki.
Jako ciekawostkę mogę tylko podać etymologię nazwy. I kontekst dla której chcę o tym wspomnieć:
Otóż co jakiś czas, w okolicach kiedy zorze polarne widoczne są nad całą Polską a i dalej, nierzadko padają głosy że "coś złego się dzieje", skoro zorze polarne widoczne są tak daleko od bieguna.
Otóż, nic bardziej mylnego. Łacińska nazwa Aurora Borealis (aurora australis na południu) pochodzi z mitologi rzymsko-rzymskiej. Aurora - bogini brzasku, świtu i właśnie zorzy polarnej :v
A więc mamy światła przygnane wiatrem z północy bądź południa. A nazwę tę nadał Galileusz, obserwując "światła północne" w 1619 roku... w Rzymie.
Także zorze są znane w całym basenie morza śródziemnego już od dawien dawna i nic "niezwykłego" się nie dzieje że czasem je zobaczymy i u nas
#astronomia
Edit: zdjęcia zorzy zostały zrobione niedaleko Korsviki w pobliżu Trondheim w Norwegii, nie na Korsyce - przepraszam, jak widać dla mnie to już była późna godzina :d
Wiele ponad to co tu widać, nie trzeba dodawać - mamy słońce tuż po całkowitym zaćmieniu, w trakcie zaćmienia i sekundy przed zaćmieniem (kolejność od lewej). Piękny widok, możemy obserwować perturbacje powierzchni - a warto dodać, że większość tych wybuchów jest "większa" niż sama Ziemia.
Niesamowity widok, z czasem zacznie nam spływać tego więcej i więcej I bardzo dobrze, nie mam nic przeciwko gadaniu o zaćmieniu już po fakcie, a nie od miesiąca przed.
Leo I to galaktyka karłowata położna w gwiazdozbiorze Lwa, znajduje się ok. 800 tysięcy lat świetlnych od nas i prawdopodobnie jest najbardziej oddalonym satelitą Drogi Mlecznej.
Dlaczego zatem "jakiej jeszcze nie widzieliście"?
Ano dlatego, że Leo I na nieboskłonie usadowiło się niesamowicie blisko bardzo jasnej gwiazdy Regulus. Jak dokładnie blisko, widać na drugim zdjęciu. I galaktyka to nie to "jasne zielone", tylko ta delikatna mgiełka na prawo.
Potrzeba było naprawdę tytanicznej pracy (po szczegóły odsyłam do linku zdjęcia) żeby pozbyć się światła Regulusa i odsłonić szczegóły tego obiektu.
@Oczk fun fact, kiedyś miałem obserwować jakąś gwiazdę zmienną w Lwie i się przez pierwsze kilka minut obserwacji mocno martwiłem, że kamera się popsuła. jakieś 1/3 pola widzenia było zdecydowanie jaśniejsze, niż wszystko wokół. Ale tak nietypowo, bo zupełnie jakby się szara kaszka rozsypała. Dopiero po chwili przyszła mi myśl, żeby sprawdzić, co mówią katalogi. I tym sposobem "odkryłem" galaktykę karłowatą we Lwie.
@Oczk Nie no, galaktyka była widoczna na zdjęciach kamery CCD. To są tez dość jasne (względnie mówiąc, oczywiście) obiekty, dlatego naświetlanie 10-30s już da ich wyraźny obraz.
Na dzisiejsze standardy ten teleskop jest nieco większy od balkonowego teleskopu dobrze wkręconego miłośnika astronomii (apertura pół metra).
Formowanie się młodych gwiazd z dysków nie jest procesem spokojnym. Noworodkom gwiezdnym zdarza się "kichnąć" w dość widowiskowy sposób przy okazji rozrzucając materiał i rozładowując pola magnetyczne.
I na tapetę wjeżdża Galaktyka Osobliwa skatalogowana pod numerem 78 w Atlasie Osobliwych Galaktyk (Arp). A pod popularniejszą nazwą - NGC 772
Galaktyka spiralna bez poprzeczki, o średnicy ok. 240 000 lat świetlnych, oddalona od nas aż o 111 milionów lat świetlnych. Jest w trakcie kolizji z inną galaktyką, więc widzimy sytuację podobną jak przy Galaktyce Wir, ale obiekt większy i bardziej wykrzywiony - co niewątpliwie dodaje mu (osobliwego) uroku.
Samo zdjęcie majstersztyk, zwłaszcza że wykonane domowej roboty teleskopem, o średnicy lustra 325mm i ogniskowej 1250mm. Do tego 18h materiału, umiejętność w obróbce i mamy piękny obraz
Latający Lis odkryty w gromadzie Hydry. Na ten moment nie wiadomo co to może być, skupisko namagnesowanej plazmy, tyle o obiekcie można powiedzieć. Więcej informacji uzyskamy zapewne dopiero po uruchomieniu czulszego, nowocześniejszego sprzętu.
Artemida nie miała litości dla dziewcząt z jej orszaku, jeśli złamały śluby czystości. Kallisto, ulubienica Artemidy boleśnie się o tym przekonała. Zeus pewnego razu zapłonął pożądaniem do pięknej dziewczyny. Przybrał postać Artemidy i zbliżył się do niej. Kiedy już trzymał Kallisto w objęciach wrócił do swej postaci i posiadł ją. Po dziewięciu miesiącach Artemida dowiedziała się, że Kallisto jest w ciąży. Syn dostał imię Arkas. Artemida wygnała dziewczynę ze swego orszaku i przy poparciu zazdrosnej o męża Hery zmieniła ją w niedźwiedzicę. Kiedy pewnego dnia już dorosły Arkas wybrał się na polowanie, spotkał swoją matkę w ciele niedźwiedzicy. Nie poznał jej i chciał ją zabić. Przeszkodził mu Zeus przenosząc swoją kochankę i syna na niebo jako konstelację Wielkiej i Małej Niedźwiedzicy. Przeciwieństwem Kallisto była inna towarzyszka Artemidy – Britomartis, która nie poddając się zalotom kreteńskiego króla Minosa, w ucieczce rzuciła się do morza, a później znalazła schronienie w świętym gaju bogini.
Dziwne zachowanie najbliższego do Ziemi magnetara. Najpierw nieoczekiwana aktywacja, teraz wysyła sygnał spolaryzowany kołowo. Tego drugiego efektu nigdy wcześniej nie zarejestrowano. Badacze mają przypuszczenia, że takie skręcenie polaryzacji wywołuje plazma znajdująca się nad którymś z biegunów gwiazdy neutronowej.
Badania nad nieuchwytną ciemną materią są teraz jednym z głównych kierunków, na których skupia się uwaga badaczy nauk o kosmosach. Ww. materia całkowicie bez przeszkód przenika Ziemię, nas czy Słońce. Pojawil się pomysł, że gwiazdy neutronowe (masa naszego Słonka skompresowana do wielkości dużego miasta) są na tyle gęste by przeszkadzać temu procesowi. Inaczej mówiąc, ciemna materia wewnątrz takich obiektów musi wytracać energię i podgrzewać je, a to jest już jak najbardziej mierzalne. W wyliczeń wynika, że taki proces jest szybki, dzięki temu stosunkowo łatwy do zarejestrowania przez nasze instrumenty badawcze.
Wczorajszy łysol z teleskopu Sky Watcher 150/750 i kamery ZWO ASI 585 MC
Faza 29%, odległość 379 tysięcy kilometrów.
W fotografowaniu kosmicznych obiektów przeszkadza ziemska atmosfera, która nieustannie faluje. Żeby zniwelować ten efekt korzysta się z tak zwanej metody lucky imaging. W skrócie polega to na zrobieniu setek, a nawet tysięcy takich samych zdjęć, a następnie złączeniu tych najostrzejszych w jedno super ostre zdjęcie w procesie stackowania, przy okazji pozbywamy się tym samym szumu matrycy.
No i tak powstało to zdjęcie. 5% najlepszych z około 4000 klatek, potem jeszcze drobne poprawki w gimpie ( ͡°͜ʖ͡°)
@Gwiezdny_Przewodnik zacne! Do stackowania ustawiasz jakieś wartości czy po prostu wyznacza je to falowanie? Zajmuje się mikroskopia i podobne sposoby się stosuje stąd moje pytanie
Tytułowa gwiazda Theta Muscae, widoczna w prawo i do góry od centrum kadru, to obiekt złożony z gwiazdy Wolfa-Rayeta i dwóch masywnych towarzyszy. Systemy trzygwiazowe nie są jednak stabilne (tak jak wszystkie powyżej 2) i za jakiś nieobliczalny dla mnie czas, któraś z gwiazd wypadnie z obiegu.
Trio znajduje się w konstelacji Muchy, na południowej heliosferze, niewidoczny z Ziemi. Zresztą, nawet jakby był widoczny to co tu oglądać - gwiazda jaka jest każdy widzi, a ta piękne nitki-pozostałości po wybuchu supernowej i tak widoczne tylko na długiej ekspozycji Jak wspomniałem, sama mgławica nie jest związana z gwiazdą, jednak ta druga służy jako opis, z racji że niebieski makaron nie figuruje w żadnym popularnym katalogu obiektów Głębokiego Nieba.
Także gdyby nie to zdjęcie, nawet nie byłbym świadomy istnienia owej mgławicy. Ciekawe ile jeszcze pięknych widoków mnie omija
Widoczny tu obiekt to mgławica refleksyjna skatalogowana jako M78. Odkryta już w 1780, jest najjaśniejszą mgławicą refleksyjną na niebie - do zaobserwowania jej w teorii wystarczy choć trochę przyzwoita lornetka, a do uchwycenia jej na zdjęciu - telefon i kilka sekund naświetlania. Pełna młodych gwiazd w procesie formowania się, gwiazd zmiennych oraz naliczonych 17 obiektów Obiekt Herbiga-Haro https://pl.wikipedia.org/wiki/Obiekt_Herbiga-Haro
Choć nigdy jej nie fotografowałem, chciałbym to zmienić w przyszłym sezonie na Oriona - jej niebieskość pięknie kontrastuje z całą czerwoną resztą obłoków w Orionie
Wielkie bydle, nietrudno go będzie zauważyć przez jakikolwiek teleskop. Szeroki na 100km, a więc porównując z innymi kraterami, to imię całkiem trafione :v
Mam nadzieję że pogoda dopisze i będziemy mieli trochę uczestników zabawy, do której szczerze zachęcam
Sam też chętnie spróbuję swoich sił, ale udziału w "rankingu" brać nie będę.
A kolega @TymczasowyNick66 wrzucił niedawno super poradnik do programu pozwalającego na obróbkę materiału z księżyca https://www.hejto.pl/wpis/sharpcap-wprowadzenie-do-astrosoftu-cz-1
Więc polecam także spróbować swoich sił w połączeniu z SharpCapem
Na zdjęciu mapka podglądowa gdzie szukać w ogóle naszego Platona (tylko nie wdawajcie się z nim w żadne Dialogi)
Trzęsienie gwiazdy wykryte dzięki ESPRESSO. Określenie mocno enigmatycze (no bezsensowne) jeśli dołożymy do tego równania leniwca, sytuacja wcale się nie poprawi. Tym razem bez tl;dr, sami przeczytajcie o całkiem nowym odkryciu i implikacjach z nim związanych.
Shakti i Shiva, tak nazwano dwa prastare strumienie gwiazd w naszej Drodze Mlecznej. Wiek znalezisk określono na 12-13 mld lat, czyli czasy, kiedy nasza galaktyka dopiero się formowała. Swoją drogą z tamtych czasów mogły dotrwać tylko czerwone i pomarańczowe karły, nawet gwiazdy pokroju naszego Słońca nie są tak długowieczne, nie wspominając o czymkolwiek masywniejszym.