Zdjęcie w tle

Społeczność

Stoicyzm

225

Stoicki punkt widzenia - teoria i praktyka

Powinniśmy dotrzymywać nie tyle wszystkich naszych postanowień, ile tych, które są słuszne. Jeśli jesteś przekonany o tym, że jest to słuszne, nie zmieniaj swojej decyzji, lecz trwaj przy niej mówiąc, iż powinniśmy się trzymać naszych postanowień. Czy nie powinieneś zacząć jednak od podstaw, a więc od sprawdzenia, czy twoje postanowienia są rozsądne, czy może nierozsądne, a dopiero potem budować na jego fundamencie stanowczość i pewność?


Epiktet, Diatryby

#stoicyzm

c0a953b8-4a96-4a88-bb8a-b67d42bf5ea7

Mądre, ale jednocześnie człowiek ma coś takiego jak błąd poznawczy i ciężko będzie mu ocenić czy faktycznie to co robi jest słuszne czy jednak tylko tak mu się wydaje.

Trzeba by jakoś rozszerzyć tą myśl.

@myoniwy ten cytat jest właśnie o nieustannym wyszukiwaniu w sobie tych właśnie błędów. Praktyka stoicka polega na codziennym wykonywaniu technik kontemplacyjnych. Techniki te polegają miedzy innymi na przeglądzie naszych wyobrażeń, kwestionowaniu ich, szukaniu skąd właściwie się wzięły i czy faktycznie są w zgodzie z nami. Jeśli robisz coś w zgodzie z samym sobą oznacza to, że jest to słuszne. Można też to rozszerzyć na ogólnie pojętą etykę i moralność. Czy nasze poglądy i działania mogą przysłużyć się naszym bliskim, społeczności, czy ogólnie rodzajowi ludzkiemu? Takie rozważania mogą być pomocnicze, jednak nie są obowiązkowe, liczy się zgodność z sobą i związana z tym praca nad rozwojem samoświadomości.


Co ciekawe, to właśnie stoicy jako pierwsi zwrócili uwagę na istnienie czegoś takiego jak błąd poznawczy, nazywali je fałszywymi wyobrażeniami.

Zaloguj się aby komentować

(...) gdy ludzie mówią o byciu stoikiem lub nieokazywaniu uczuć, często mają na myśli po prostu ich tłumienie, co w istocie jest dość niezdrowe. Dlatego jest ważne, aby jasno powiedzieć, że to nie jest to, co było zalecane przez Marka Aureliusza i innych stoików. Filozofia stoicka uczy, aby przekształcać szkodliwe emocje w pożyteczne. Robimy to przez rozumne kwestionowanie osądów i innych przekonań leżących u ich podłoża, na podobieństwo tego jak postępujemy we współczesnej racjonalno-emotywnej terapii zachowań i terapii poznawczo-behawioralnej.


Donald Robertson, Myśl jak rzymski cesarz

#stoicyzm

5619ae7d-1ae4-4d3a-9d46-b7efb5dd6e70
fb0f2220-f78b-42b6-ad46-10e0fcf8c131

Zaloguj się aby komentować

Żyjecie tak, jakbyście mieli żyć wiecznie, i nigdy nie przychodzi wam na myśl wasza kruchość, nie zważacie na to, ile czasu już przeminęło. Trwonicie go, jakbyście czerpali z pełnego i nieprzebranego zasobu, gdy tymczasem ten właśnie dzień, który podaruje się czy to jakiemuś człowiekowi, czy to jakiejś sprawie, jest może ostatni. Obawiacie się wszystkiego jako śmiertelni, a pożądacie wszystkiego, jakbyście byli nieśmiertelni.


Seneka, O krótkości życia

#stoicyzm

38967915-517c-4e0a-8284-1dcd08793b68

Zaloguj się aby komentować

Gdy naprawdę zaakceptujemy śmierć jako nieunikniony element życia, pragnienie nieśmiertelności przestaje mieć dla nas większy sens niż marzenie o ciele twardszym niż diament lub szybowaniu w przestworzach jak ptaki. Jeżeli potrafimy naprawdę przyjąć do wiadomości, że pewne nieszczęścia są nieuniknione, przestajemy odczuwać potrzebę martwienia się nimi. To tak, jak w przypadku rzeczy, które naprawdę uważamy za niemożliwe. Kiedy widzimy to z całą jasnością, uwalniamy się od próżnego ich pożądania. Ponieważ śmierć należy do najpewniejszych rzeczy w życiu, dla mądrego człowieka powinna być jedną z najmniej przerażających.


Donald Robertson, Myśl jak rzymski cesarz

#stoicyzm

b3a5e435-cd59-4447-8a38-1a4b93896169
99693f41-89b5-4501-9adf-efd7b046ba20

Zaloguj się aby komentować

To my żyjemy swoim życiem, my je kontrolujemy i my jesteśmy za nie odpowiedzialni. Sami wiemy, czego nam potrzeba, czego brakuje, a także co i w jaki sposób chcemy osiągnąć. (...) Mimo to, nasi bliźni nader często czują się (...) zobowiązani do pouczania nas o tym, co jest - ich zdaniem - dla nas najlepsze i najkorzystniejsze. Nieskończoną ilość razy będziemy w życiu słyszeć najrozmaitsze rady i napomnienia.(...) podszepty i sugestie innych mogą wprost podważać nasze poczucie szczęścia i zadowolenia z życia. Mogą sugerować, że nasze szczęście z jakiegoś powodu jest nieuprawnione czy nieuzasadnione.(...) Trudno o bardziej jednoznaczny wypadek, w którym powinniśmy być głusi na słowa innych.


Piotr Stankiewicz, Sztuka życia według stoików

#stoicyzm

d4f7fb94-e9f3-45e7-8e8e-8b45ebdba55a

Zaloguj się aby komentować

Moją uwagę przykuła w szczególności jedna z technik stoickich. Chociaż jest ona dobrze udokumentowana w źródłach starożytnych, we współczesnej psychoterapii lub literaturze bardzo mało jest wzmianek o czymś, co - używając określenia Hadota - zwie się "widokiem (spojrzeniem) z góry". Chodzi o obrazowanie zdarzeń w taki sposób, jakby oglądano je z dużej odległości, z góry - tak jak mogliby je widzieć bogowie na szczycie Olimpu. Poszerzenie naszej perspektywy często skutkuje poczuciem emocjonalnego zrównoważenia. (...) Odkryłem również, że łatwo było nadać temu postać skryptu medytacji prowadzonej. Ponieważ sam już wtedy szkoliłem psychoterapeutów i przemawiałem na konferencjach, mogłem wdrażać moją wersję owej techniki na salach pełnych doświadczonych terapeutów i praktykantów - jednorazowo nawet do stu osób. Byłem mile zaskoczony, widząc, że przyjmowali ją natychmiast i że stała się jednym z ich ulubionych ćwiczeń. Opisywali, że kontemplując swoje życiowe sytuacje z oderwanej perspektywy, potrafili zachować wyjatkowy spokój.


Donald Robertson, Myśl jak rzymski cesarz

#stoicyzm

6964d00b-b70f-4b50-8caa-b07e8da9fa42
1914cd6c-5cfb-4772-bd79-647650b84fa6

Zaloguj się aby komentować

Hadot odkrył, że kilka pokoleń po śmierci Sokratesa w szkołach filozoficznych okresu hellenistycznego szeroko upowszechniły się praktyki kontemplacyjne. W szczególności szkoła stoicka skupiła się na praktycznej stronie filozofii sokratejskiej, nie tylko w drodze rozwijania cnót, takich jak samodyscyplina i odwaga (co możemy nazwać odpornością emocjonalną), lecz także poprzez szerokie stosowanie ćwiczeń psychologicznych.

(...) Jako psychoterapeuta od razu zauważyłem, że większość zidentyfikowanych przez niego filozoficznych lub duchowych ćwiczeń można porównać do ćwiczeń psychologicznych spotkanych we współczesnej psychoterapii. Niedługo potem stało się dla mnie oczywiste, że stoicyzm był w istocie szkołą starożytnej filozofii zachodniej o najmocniej zarysowanym ukierunkowaniu na terapeutykę i największym arsenale środków, czy też zestawie narzędzi, pozostawionym do jej dyspozycji.


Donald Robertson, Myśl jak rzymski cesarz

#stoicyzm

a6138002-70aa-404a-904d-b6db26a20e6f
87403977-176a-47b5-a8ec-09fc490cae86

Zaloguj się aby komentować

Czyż nie jest jasne, że nie cenisz wcale własnej woli, lecz spoglądasz na zewnątrz, kierując wzrok ku rzeczom, które są niezależne od twojej woli? Interesuje cię na przykład, co powie o tobie dana osoba albo co pomyślą o tobie ludzie. Czy będą cię uważać za człowieka uczonego? Czy pomyślą, że czytałeś dzieła Chryzypa i Antypatra? A może stwierdzą, że znasz też twórczość Archedemusa(...)? Czy mogę ci powiedzieć od jakiej strony się zaprezentowałeś? Pokazałeś się jako człowiek małostkowy, zrzędliwy, porywczy, tchórzliwy, doszukujący się we wszystkim uchybień, obwiniający innych, niezdolny do tego by zamilknąć, a w dodatku próżny; dokładnie coś takiego nam zaprezentowałeś. A teraz odejdź i zajmij się czytaniem Archedemusa, a jeśli mysz narobi hałasu, umrzesz ze strachu.


Epiktet, Diatryby

#stoicyzm

0b0d1862-5a27-473c-8bbe-cd373fac0015

Zaloguj się aby komentować

Współczesna terapia ma z konieczności skromniejszy zakres niż starożytna sokratejska sztuka życia - w dzisiejszych czasach większość z nas poszukuje szybkich rozwiązań problemów ze zdrowiem psychicznym. Niemniej, kiedy zacząłem pracować jako psychoterapeuta, stało się dla mnie jasne, że przeważająca część moich klientów cierpiących na lęki lub depresję skorzystała na uświadomieniu sobie, że ich cierpienie wynikało z wyznawanych przez nich wartości. Każdy wie, że kiedy bardzo mocno wierzymy, że stało się coś bardzo złego, w rezultacie zwykle nas to denerwuje. Podobnie, jeśli wierzymy, że coś jest bardzo dobre i pożądane, stajemy się niespokojni, gdy coś temu zagraża, lub smucimy się po stracie tego czegoś. Na przykład, żeby poczuć zagrożenie społeczne, musisz uwierzyć, że negatywne opinie innych o Tobie są warte obaw, że naprawdę jest niedobrze, jeśli cię nie lubią, i że naprawdę jest ważne, aby zdobyć ich przychylność. (...) Jeśli natomiast u podstaw Twojego światopoglądu leży przekonanie o znikomości Twojego statusu w oczach innych, to niepokój o kondycję społeczną nie powinien Cię dotyczyć.

Każdy - rozumowałem - kto mógłby przyswoić sobie zdrowszy i racjonalniejszy zbiór podstawowych wartości i zachowywać większy dystans wobec tego, co większość z nas się martwi w życiu, powinien stać się odporniejszy emocjonalnie. Nie potrafiłem tylko wymyślić, jak połączyć filozofię i wartości Sokratesa z czymś takim jak terapeutyczne narzędzia CBT. Jednak mniej więcej w czasie, gdy wprawiałem się w poradnictwie i psychoterapii, wszystko się dla mnie zmieniło, ponieważ nagle odkryłem stoicyzm.


Donald Robertson, Myśl jak rzymski cesarz

#stoicyzm

da266043-7354-460a-8a47-d65c212fff59
bc8e1838-2d1b-4ccd-b9ee-9880e884aa25

Zaloguj się aby komentować

Bo przecież ja nic innego nie robię, tylko chodzę i namawiam młodych spośród was i starych, żeby się ani o ciało, ani o pieniądze nie troszczył jeden z drugim przede wszystkim, ani tak bardzo, jak o duszę, aby była jak najlepsza: i mówię im, że nie z pieniędzy dzielność rośnie, ale z dzielności pieniądze i wszelkie inne dobra ludzkie, i prywatne, i publiczne.


Sokrates 

#stoicyzm

0875ef30-3c62-4e80-accd-174bf5afbd69

Zaloguj się aby komentować

Rozum twój osiągnie dostatecznie dużo, jeśli zdoła usunąć tę tylko część smutku, która jest nadmierna i zbędna. Nikt jednak nie powinien ani spodziewać się, ani pragnąć, aby rozum pozwolił nam nie odczuwać w ogóle żadnego smutku. Niech raczej utrzyma on taką miarę, żeby nas nie zbliżała ani do obojętności, ani do szału rozpaczy, i niechaj nas zachowa w stanie, jaki cechuje człowieka o tkliwym, ale i zrównoważonym usposobieniu. Niechaj płyną łzy, ale niech i one ustaną, niechaj z głębi serca dobywają się jęki, lecz niech i one się skończą...


Seneka, O pocieszeniu do Polibusza

#stoicyzm

7a80442c-35ab-4fa0-973f-c70267d78fd7

Zaloguj się aby komentować

Ce­sarz rzym­ski Ka­li­gu­la pod­czas swo­je­go pa­no­wa­nia ska­zał na śmierć wielu ludzi, czę­sto z bła­hych po­wo­dów.

Spo­tka­ło to rów­nież Ka­nu­sa. Grał on wła­śnie w sza­chy z innym więź­niem, kiedy przy­szedł set­nik, żeby za­pro­wa­dzić go na eg­ze­ku­cję. Kanus za­czął na­rze­kać, ale wcale nie na to, że ma zaraz umrzeć – ża­ło­wał, że nie zdąży do­koń­czyć gry. Uprze­dził set­ni­ka, żeby nie wie­rzył jego prze­ciw­ni­ko­wi, gdyby ten ogło­sił póź­niej swoją wy­gra­ną. W chwi­li, gdy oko­licz­no­ści wy­mu­si­ły prze­rwa­nie roz­gryw­ki, Kanus miał nad nim prze­wa­gę jed­ne­go pion­ka. Mo­że­my przy­pusz­czać, że takie za­cho­wa­nie wią­za­ło się z pewną dozą po­zer­stwa, ale nawet dziś, dwa ty­sią­ce lat póź­niej, owa fi­lo­zo­ficz­na te­atral­ność wciąż robi wra­że­nie.

Jak Ka­nu­so­wi udało się ustrzec stra­chu przed nie­uchron­nie zbli­ża­ją­cą się śmier­cią? (...) Tuż przed eg­ze­ku­cją ktoś za­py­tał go, o czym myśli. Kanus od­parł, że przy­go­to­wu­je się do ana­li­zy mo­men­tu wła­snej śmier­ci: chce się prze­ko­nać, czy po­czu­je, jak dusza ucho­dzi z ciała. Cho­ciaż śmierć od­bie­ra­ła mu przy­szłość, do­strzegł w niej coś war­to­ścio­we­go i na tym się sku­pił.


William B. Irvine, Wyzwanie stoika

#stoicyzm

781c2b31-716e-4422-a5ca-76d866a5fb83
1cb9e124-5ffe-4290-acd8-47156b75920a

@kitty95 oczywiście, że tak. Często Seneka mówił o tym prosto i dosadnie. Męczy cię życie? Więc po co żyć? Przyszedłeś na swiat bo musiałeś, lecz wyjdziesz z niego kiedy tylko chcesz, jest przecież tyle różnych sposobów na uwolnienie się od męki. Często bywa tak, że gdy ktoś na poważnie zacznie myśleć o takiej możliwości, to zaczyna jednak to swoje życie cenić, bo widzi i czuje, że jak coś to jest wyjście. A jeśli nie, to życie samo w sobie - tylko po to, żeby egzystować i się męczyć - nie jest żadną wartością.

@splash545 nie byłbym sobą gdybym nie sprawdził i nie dorzucił trzech sesterców kontekstu historycznego: Juliusz Canius nie grał pod celą w nieznane wtedy szachy, ale w "ludus latrunculorum', "grę w rozbójników " przypominającą zapewne naszego młynka.

Zaloguj się aby komentować

W 1996 roku psy­cho­log Amos Tver­sky do­wie­dział się, że ma czer­nia­ka z prze­rzu­ta­mi i umie­ra. Po tej dia­gno­zie żył tak samo jak wcze­śniej, a więk­szość osób z jego oto­cze­nia nie miała po­ję­cia o cho­ro­bie. Zmarł nie­dłu­go póź­niej w wieku pięć­dzie­się­ciu dzie­wię­ciu lat. Roz­ma­wia­jąc z przy­ja­cie­lem o zbli­ża­ją­cej się śmier­ci, Tver­sky po­wie­dział: „Życie jest jak książ­ka. To, że była to krót­ka książ­ka, nie ozna­cza, że nie była to dobra książ­ka. To była bar­dzo dobra książ­ka”

Cho­ciaż Tver­sky zmarł z przy­czyn na­tu­ral­nych, za­opa­trzył się w leki, które po­zwo­li­ły­by mu szyb­ko i bez­bo­le­śnie za­koń­czyć życie, gdyby tego za­pra­gnął. Sta­ro­żyt­ni sto­icy zro­zu­mie­li­by taką de­cy­zję. Uwa­ża­li, że w pew­nych oko­licz­no­ściach sa­mo­bój­stwo jest nie tylko do­pusz­czal­ne mo­ral­nie, lecz także roz­sąd­ne. Na przy­kład Se­ne­ka wy­obra­żał sobie, jak Bóg wy­ja­śnia lu­dziom swoje ro­zu­mo­wa­nie: „nie uczy­ni­łem żad­nej z ko­niecz­no­ści ła­twiej­szą od śmier­ci. Ży­wot­nej sile wy­zna­czy­łem miej­sce na zbo­czu spa­dzi­stym: cią­gnie ją w prze­paść. Za­sta­nów­cie się tylko, a zo­ba­czy­cie, jak krót­ka i jak wy­god­na droga pro­wa­dzi do wol­no­ści”. Zatem umie­ra­nie to łatwa część sto­ic­kie­go eg­za­mi­nu koń­co­we­go; wy­zwa­niem jest za­cho­wa­nie przy tym spo­ko­ju.


William B. Irvine, Wyzwanie stoika

#stoicyzm

aa64a661-a9cc-44c6-a209-16ebfcd75abc
b158adab-ab79-4545-b950-03aa60022eb4

Zaloguj się aby komentować

Sto­icy po­su­nę­li­by się nawet do tezy, że po­wi­nie­neś się cie­szyć ze swo­jej śmier­tel­no­ści. Gdy­byś był nie­śmier­tel­ny i o tym wie­dział, naj­praw­do­po­dob­niej trak­to­wał­byś życie jako coś oczy­wi­ste­go. Nie mu­siał­byś się przej­mo­wać, że zmar­no­wa­łeś cały dzień, bo za­wsze miał­byś przed sobą ko­lej­ny. Gdy jed­nak po­go­dzisz się z tym, że kie­dyś umrzesz, uświa­do­misz sobie z całą mocą, że co­dzien­nie uszczu­plasz swoje za­pa­sy w banku życia, w któ­rym masz zde­po­no­wa­ną ogra­ni­czo­ną licz­bę dni. Naj­czę­ściej nie wia­do­mo, ile ich jest. (...)

Masz do dys­po­zy­cji ogra­ni­czo­ną licz­bę dni, dla­te­go każdy z nich jest cenny i nie­mą­drze by­ło­by go zmar­no­wać.


William B. Irvine, Wyzwanie stoika

#stoicyzm

e9a6a965-d2a4-4cbd-868b-9d5aa6a413a7
e3a45ca9-d666-4f1e-960b-f1d2b0fbc9c0

Nie­któ­rzy uzna­ją kon­tem­plo­wa­nie śmier­tel­no­ści za objaw nie­zdro­wej ob­se­sji na punk­cie śmier­ci, ale sto­icy in­ter­pre­to­wa­li­by to zja­wi­sko zu­peł­nie ina­czej. Od­da­jąc się takim re­flek­sjom, nie roz­my­ślasz o śmier­ci. To prze­lot­ne, spon­ta­nicz­ne ćwi­cze­nia, które za­miast przy­gnę­bić, mogą po­dzia­łać na nas za­ska­ku­ją­co ożyw­czo.

Wiele osób jest znu­dzo­nych swoją co­dzien­no­ścią lub ma jej kom­plet­nie dość. To nie­do­brze, bo życie zło­żo­ne z kosz­mar­nych dni całe staje się kosz­ma­rem. Sto­su­jąc ne­ga­tyw­ną wi­zu­ali­za­cję i jej wa­rian­ty, zwięk­szasz swoje szan­se na to, żeby nie tyle zno­sić różne sy­tu­acje, ile się nimi de­lek­to­wać, wy­ci­ska­jąc z życia każdą kro­plę ra­do­ści, jaką ma ci do za­ofe­ro­wa­nia. Mo­żesz nawet od­kryć, że za­miast brnąć z mo­zo­łem przez ko­lej­ne dni, nie tylko po­go­dzi­łeś się ze swoim losem, ale wręcz roz­ko­szu­jesz się wszyst­kim, co cię spo­ty­ka.


William B. Irvine, Wyzwanie stoika

#stoicyzm

f3a7d876-4214-4257-ab6e-e1331efa3750
25e26eab-53c2-4ff0-a848-c6755742b888

Zaloguj się aby komentować

Inny wa­riant ne­ga­tyw­nych wi­zu­ali­za­cji można okre­ślić mia­nem pro­spek­tyw­nej re­tro­spek­cji. W tej tech­ni­ce co jakiś czas od­ry­wasz się od bie­żą­cych zajęć i za­sta­na­wiasz, czy kie­dyś w przy­szło­ści bę­dziesz ża­ło­wać, że nie mo­żesz cof­nąć się w cza­sie do­kład­nie do tej chwi­li. Być może ro­bisz aku­rat coś zu­peł­nie przy­ziem­ne­go, na przy­kład je­dziesz do skle­pu, by kupić coś na obiad. Jed­nak z bie­giem lat może przyjść taki mo­ment, kiedy za­tę­sk­nisz za wy­ko­ny­wa­niem nawet tak pro­za­icz­nej czyn­no­ści.

Wy­obraź sobie, że udało ci się unik­nąć śmier­ci na tyle długo, że dzie­ci od­da­ły cię do domu opie­ki. Sie­dząc w świe­tli­cy, gdzie ryczy roz­krę­co­ny na cały re­gu­la­tor te­le­wi­zor, mo­żesz z no­stal­gią roz­my­ślać nad sta­ry­mi, do­bry­mi cza­sa­mi, kiedy jesz­cze pro­wa­dzi­łeś sa­mo­chód i mia­łeś dość sił, żeby przy­rzą­dzić sobie po­si­łek. Tamte dni wy­da­dzą ci się świa­tem ma­rzeń. Do­ko­nu­jąc pro­spek­tyw­nej re­tro­spek­cji, przy­po­mi­nasz sobie po pro­stu, że w danej chwi­li, nie­mal bez wzglę­du na to, czym się wła­śnie zaj­mu­jesz, z per­spek­ty­wy przy­szłej wer­sji sie­bie praw­do­po­dob­nie wie­dziesz wy­ma­rzo­ne życie. Więc ciesz się nim!


William B. Irvine, Wyzwanie stoika

#stoicyzm

87cf72d7-7348-44ca-8f54-969e511dff95
90fb2295-6900-4a52-81b9-dc90de5d719c

@pushack może niekoniecznie złą, ale można docenić zwykłe proste czynności (spacer, granie, czytanie) i to, że może? w tej chwili mamy względny spokój w zyciu, choć może wydawać się nudne. A co do przyszłości, to nigdy nie wiadomo, może będzie lepsza, może będzie gorsza, a może nie będzie jej wcale, dlatego warto korzystać z tego co jest, jakie by nie było.

A co do samej techniki to tak, polega ona na wizualizacji tej gorszej wizji przyszłości, lecz należy pamiętać, żeby robić to w ścisłych ramach czasowych - od kilku do kilkunastu minut dziennie. Nie należy wpadać w jakieś wielogodzinnego czarnowidztwo.

Zaloguj się aby komentować

(...) Jedną z nich można na­zwać kon­tem­plo­wa­niem ostat­nich razów. Po­le­ga ona na uzna­niu faktu, że jako isto­ta śmier­tel­na każdą rzecz zro­bisz kie­dyś po raz ostat­ni. Ostat­ni raz włą­czysz świa­tło, ostat­ni raz zjesz ko­la­cję i ostat­ni raz po­że­gnasz się z ro­dzi­ca­mi, mał­żon­kiem, dzieć­mi i przy­ja­ciół­mi. Nie­któ­re ostat­nie razy masz już za sobą: ist­nie­je duże praw­do­po­do­bień­stwo, że już nigdy nie wy­krę­cisz nu­me­ru na te­le­fo­nie z tar­czą ob­ro­to­wą, nie sko­rzy­stasz z ma­szy­ny do pi­sa­nia ani nie po­dej­dziesz do eg­za­mi­nu z ma­te­ma­ty­ki. W któ­rymś mo­men­cie ostat­ni raz przy­ło­żysz głowę do po­dusz­ki i ostat­ni raz na­bie­rzesz po­wie­trza do płuc.

Sto­su­jąc tę tech­ni­kę, od czasu do czasu prze­ry­wasz zwy­kłe co­dzien­ne czyn­no­ści, żeby po­my­śleć o tym, że być może wy­ko­nu­jesz je po raz ostat­ni w życiu.


William B. Irvine, Wyzwanie stoika

#stoicyzm

34e4ec7e-ae39-48f2-9c58-add936b2239d
3db0b859-3de1-41ac-96d2-ea09bfd37860

Mam nadzieje, że to nie ostatni raz, jak daje ci pioruna. A jak miałby być tym ostatnim ... to się zadumam i będę o nim pamiętał !

Zaloguj się aby komentować

Jeśli ktokolwiek z was (...) zwraca się ku własnej woli, by ćwiczyć ją i rozwijać za sprawą podejmowanej pracy, by czynić ją zgodną z naturą, wzniosłą, wolną, nieskrępowaną, niepowstrzymaną, niezawodną i skromną; (...) jeżeli w każdej napotkanej kwestii pracuje nad swoimi najważniejszymi zasadami tak jak biegacz robi to w odniesieniu do biegania, a osoba rozwijająca głos czyni to w stosunku do swojego głosu - oto człowiek, który naprawdę czyni postępy, a jego podróż nie poszła na marne. Jeśli jednak ograniczył swoje działania do praktyki czytania książek (...) powiem mu by natychmiast wrócił do domu i nie zaniedbywał spraw, które tam na niego czekają, ponieważ rzecz, z powodu której wyruszył w podróż, nie jest nic warta.


Epiktet, Diatryby

#stoicyzm

9a5f1520-a6b7-47cb-a213-4a9edecb5b56

Zaloguj się aby komentować

Tre­ning od­por­no­ści po­wi­nien obej­mo­wać rów­nież ćwi­cze­nia fi­zycz­ne. Oczy­wi­ście ich ro­dzaj bę­dzie za­le­żał od two­jej obec­nej kon­dy­cji, wieku i stanu zdro­wia. Nie­któ­rzy ogra­ni­czą się do spa­ce­ru po oko­li­cy; inni wy­bio­rą się na długi bieg. Praw­do­po­dob­nie na po­cząt­ku tre­nin­gi będą się wią­za­ły z pew­nym dys­kom­for­tem fi­zycz­nym, nie tylko w trak­cie ćwi­czeń, lecz także po nich. Być może przez cały dzień bę­dziesz zmę­czo­ny, a na­stęp­ne­go ranka obu­dzisz się obo­la­ły.

Na tym eta­pie mo­żesz od­nieść wra­że­nie, że tre­ning od­por­no­ści nie pod­no­si two­je­go kom­for­tu życia, wręcz prze­ciw­nie – ob­ni­ża go. Mu­sisz jed­nak pa­mię­tać, że tre­nu­jesz nie po to, żeby każdy mo­ment upły­wał ci w kom­for­cie. Cho­dzi o po­sze­rze­nie two­jej stre­fy kom­for­tu, byś czuł się swo­bod­nie w wielu róż­nych oko­licz­no­ściach. Trze­ba za to za­pła­cić przej­ścio­wym dys­kom­for­tem, ale ogól­nie rzecz bio­rąc, zyski prze­wyż­szą kosz­ty.

Jeśli wy­trwasz w swoim pro­gra­mie tre­nin­go­wym, po pew­nym cza­sie od­kry­jesz, że po ćwi­cze­niach nie masz już za­kwa­sów, a twoja kon­dy­cja fi­zycz­na się po­pra­wi­ła. Być może przed roz­po­czę­ciem tre­nin­gów do­sta­wa­łeś za­dysz­ki, spa­ce­ru­jąc albo wcho­dząc po scho­dach; teraz po­ru­szasz się z nową ener­gią i lek­ko­ścią. Zy­skasz też ko­ją­cą świa­do­mość, że dzię­ki ćwi­cze­niom twoje ciało jest le­piej przy­go­to­wa­ne na wszel­kie sy­tu­acje, które mogą wy­ma­gać wy­sił­ku fi­zycz­ne­go.


William B. Irvine, Wyzwanie stoika

#stoicyzm

f4a8fa29-0785-4137-8afb-147b8a0deb85
44e1a262-b971-4a7e-8cb9-f5bb9468fd55

Każda aktywność jest lepsza od jej braku. Ale z perspektywy czasu myślę, że najlepiej jest trenować od młodości jakieś sztuki walki. Nie typowe mordobicia dla patusów, tylko coś ogólnorozwojowego, karate, aikido, judo, nawet jakaś capoiera. Zapewnia to i sprawność fizyczną i pewność siebie, a i w 98% przypadków podbramkowych będziemy mieć zdecydowaną przewagę nad innymi. Osobiście żałuję, że kiedyś aikido odstawiłem. Sporty czysto wydajnościowe typu bieganie, kolarstwo mają tę wadę, że w późniejszym wieku mogą się objawiać zwyrodnieniami stawów kolanowych i biodrowych.

@Opornik ok. Krav maga i taniec z tulipanem jak chcesz się po barach napierdalać. Ew. Tajski boks. A jak trafisz na ostrego zawodnika to i tak jebnie kosę pod żebra i fajter memea będzie srał przez rurkę, o ile w ogóle przeżyje.

Zaloguj się aby komentować

W ra­mach tre­nin­gu od­por­no­ści bę­dziesz wy­sta­wiał się nie tylko na dys­kom­fort psy­chicz­ny, lecz także fi­zycz­ny. Latem mo­żesz spę­dzać czas na ze­wnątrz, za­miast chro­nić się przed upa­łem w kli­ma­ty­zo­wa­nym po­miesz­cze­niu. Zimą mo­żesz wy­cho­dzić na mróz w zbyt lek­kim ubra­niu. Sam tre­nu­ję od­por­ność, po­zwa­la­jąc sobie tro­chę zmar­z­nąć w paź­dzier­ni­ku: gdy wszy­scy wokół noszą swe­try, ja cho­dzę w samej ko­szu­li. Od­kry­łem, że dzię­ki temu w stycz­niu jest mi cie­pło w samym swe­trze, pod­czas gdy inni trzę­są się w kilku gru­bych war­stwach ubrań.

Twój tre­ning od­por­no­ści może objąć rów­nież dietę. Spró­buj zre­zy­gno­wać z prze­ką­sek mię­dzy po­sił­ka­mi i jeść mniej­sze por­cje. Ow­szem, ogar­nie cię głód, ale być może pierw­szy raz w życiu bę­dziesz miał szan­sę zba­dać to zja­wi­sko. Przy oka­zji praw­do­po­dob­nie do­ko­nasz cie­ka­wych od­kryć – na przy­kład, że twoje ciało jest w sta­nie przy­zwy­cza­ić się do no­we­go stylu od­ży­wia­nia. W re­zul­ta­cie bę­dziesz od­czu­wał mniej­szy głód niż wcze­śniej, mimo że ogra­ni­czy­łeś licz­bę spo­ży­wa­nych ka­lo­rii. Być może uświa­do­misz sobie wtedy, że to, co uwa­ża­łeś za głód, w rze­czy­wi­sto­ści nie było zja­wi­skiem fi­zjo­lo­gicz­nym, tylko psy­cho­lo­gicz­nym – mie­sza­ni­ną nudy i nie­za­do­wo­le­nia.

Ży­wie­nio­wy aspekt tre­nin­gu od­por­no­ści może przy­nieść nie­ocze­ki­wa­ny sku­tek ubocz­ny w po­sta­ci utra­ty zbęd­nych ki­lo­gra­mów. Moż­li­we też, że je­dze­nie za­cznie spra­wiać ci więk­szą przy­jem­ność niż dotąd.


William B. Irvine, Wyzwanie stoika

#stoicyzm

83c5abd3-98bd-4992-8b07-d086cba59170
7d5e5bb4-3de4-4b68-a5d3-fcad91a0e34e

@splash545 oj tak, do głodu a raczej do nie jedzenia w ciągu dnia da się łatwo przyzwyczaić.

Nie raz miałem tak że rano jadłem jakieś śniadanie a potem w trakcie całodniowego zapierdolu nie czułem głodu. Dopiero kolejnego dnia rano.

No wczoraj rano zjadłem 100g twarogu, a potem dopiero o 21 (tak wiem, za późno) 4 kanapeczki z ogórkiem. Ale to chyba dlatego że było w ciul gorąco i organizm domagał się tylko wody a nie żarcia. Wypiłem łącznie z 5l wody i elektrolitów.


Z tym chłodem też mam podobnie, zwykle spodnie, jakaś podkoszulka oraz bluza i mogę śmigać po mrozie.

@myoniwy ja jak byłem w trakcie zrzucania kilkudziesięciu kilo, to moim dużym odkryciem było to, że jedynie kilka pierwszych dni było trudnych - max tydzień. Później okazało się, że uczucie głodu wcale nie jest takie straszne, co w połączeniu z pierwszymi sukcesami widocznymi na wadze sprowokowało mnie, żeby się tym bawić. No i robiłem sobie raz lub dwa razy w miesiącu głodówki 24-36h właśnie dla zabawy, żeby się sprawdzić.

@splash545 Tak, ja również zauważyłem, że istnieją tak jakby dwa stadia głodu gdy zrzucałem zbędne kg. Pierwsze stadium to stadium psychologiczne, które polega na tym, że wydaje Ci się, że jesteś głodny. Żołądek się kurczy, bo brakuje mu jedzenia, ale tak naprawdę to uczucie jest tylko w Twojej głowie, bo w organizmie masz wszystkie niezbędne do życia substancje i ten głód to zwykły dyskomfort związany z przyzwyczajeniami. Gdy uda Ci się przezwyciężyć pierwszą fazę, co zazwyczaj trwało u mnie maksymalnie 2-3h organizm wchodzi w jakby tryb spoczynku i zaczyna korzywtać z własnych rezerw. Dopiero później pojawia się druga faza, czyli ten głód właściwy, gdy żołądek rzeczywiście jest pusty. Wtedy dopiero rozpoczynałem jedzenie czegoś niewielkiego i lekkiego, tak aby pobudzić trawienie. Ciekawy jeat nasz organizm

@gedzior84 i właśnie ciekawość to odpowiednie nastawienie z jakim powinniśmy podchodzić do wszelkich pragnień i reakcji naszego organizmu. Warto podejść do tego w ten sposób, zamiast brać to wszystko tak do siebie.

@gedzior84 @splash545 To akurat fizjologiczny spadek poziomu glukozy we krwi, czasami tak nawet jest, że w ogóle nie jesteś głodny ale już trzęsą się łapy jak alkoholikowi rano pod sklepem i "trzeba coś zjeść". Jak opuścisz ten glukozowy rollercoaster to okaże się, że jeść można kiedy faktycznie jest się głodnym a nie kiedy wymuszone przez pragnienie kolejnej dawki używki dla mózgu, jaką jest glukoza.

Polecam intencjonalne wystawianie się na lekkie dyskomforty. W dłuższej perspektywie bardzo podnoszą jakość życia, bo wszystkie tego typu sygnały są później słabsze, bądź przychodzą później.


Dlatego nie mam większych problemów, aby cały dzień nie jeść. Dlatego komfort termiczny mam duży i tam gdzie inni zdychają z gorąca, albo zamarzają, tam mi jest jeszcze względnie przyjemnie. Podobnie z progiem bólu, którego nie ubijam w zarodku tabletkami, tylko jeśli jest znośny i nie rodzi komplikacji, to pozwalam mu być.


A znam różnicę, bo kiedyś byłem delikatny jak płatek śniegu. Zmiany zaczęły się od tortur dentystycznych które przechodziłem dobry rok. Widząc jak później przyzwyczaiłem się do ogólnego stanu bólu i jak zwiększyły się progi innych odczuć, choćby od sportu (stłuczenia, obtarcia, skaleczenia), to wdrożyłem to w innych sferach. Przyjemne jest takie uczucie "twardości" i szerszego komfortu, który najbardziej widać będąc wśród innych osób i widząc jak męczy ich coś, co mi raczej nie daje się odczuć zbytnio.

Zaloguj się aby komentować