Wkroczyłem na nastepny level wyjazdów wakacyjnych. Zabieram ze sobą motur na wakacje ʕ•ᴥ•ʔ jedziemy do Gdańska
#motocykle #xdddd


Społeczność
Dla tych co jeżdżą, chcą jeździć albo po prostu im się to podoba
Wkroczyłem na nastepny level wyjazdów wakacyjnych. Zabieram ze sobą motur na wakacje ʕ•ᴥ•ʔ jedziemy do Gdańska
#motocykle #xdddd

Zaloguj się aby komentować
Kiedyś podróżowanie motocyklem wyglądało tak:
Uwaga: tekst zawiera brzydkie wyrazy, oraz szkaluje polskie harcerstwo.
Prolog - dialog.
- jutro jadę do Wilna,
- dobra, daj znać, będziemy na Mazurach to może pomkniemy do Ciebie.
Monolog.
- Jutro ? Wiesz jak będzie jutro, pozbierasz się w południe, dotrzesz
tam na wieczór i wszystko co zwiedzisz to hotel.
- No to co proponujesz?
- No, wiesz co.
- W moim wieku ? Tym łamaczem krzyża ? Ślepy po ciemku ? 11-sta w nocy
jest !
- No w sumie, to może i...
Prysznic, polar, szczoteczka, bielizna...
- Mapa ?
- Nie, za duża, performance Ci spadnie poza tym.
Omen.
Jestem wystarczająco wykształcony żeby wierzyć w przesądy.
Mój przesąd przed podróżą to spotkać na początku jakiś zmot na drodze.
Świętokrzyski. Autobus włączał się do ruchu zmuszając jakiegoś gruchota
do zmiany pasa. Tyle, że akurat wyprzedzałem między pasami tymi pasami
co kierowca gruchota ich nagle zapragnął obu.
Wyda ? Wyda ? Wyda ?
Nie, no jasne że wyda.
No i jak fajnie, jedziemy, dziękujemy pod kaskiem sponsorom zmotu piękną
polszczyzną. Miło i miło.
I ciemno. I co ja robie na świętokrzyskim jadąc z Miedzylesia do Wilna ?
Jak to co?
Jadę do Wilna.
Biały.
W Białymstoku chyba był zlot TIRów, bo w życiu ich tyle na drodze nie
spotkałem. Coś między drugą a trzecią, pora zjeść. Wbijam do centrum, bo
to jedyna potencjalna alternatywa dla hot doga na stacji benzynowej.
Miasto żyje, miasto się bawi, miasto idzie na solówę do pobliskiego
parku. Miasto się podoba, krótko mówiąc.
Jem, rozmawiam. Mówi mi, żebym pojechał do Druskiennik, bo fajnie.
No dobra, tylko co tam jest ?
Kurort.
Wiesz, mam umowę z ojcem - ja nie jeżdżę po sanatoriach a on nie jeździ
na motocyklu.
Stary dobry rockandroll.
Wyjeżdżam ze stacji gdzie pytałem o drogę (no co, spodziewałem się, że
od Białegostoku będą już drogowskazy na Wilno) i zapala się kontrolka
rezerwy. Dobra, coś się znajdzie, to taka ruchliwa trasa, na pewno coś
będzie. Lecimy, kontrolka przyśpiesza mruganie. Na pewno coś będzie, to
taka ruchliwa trasa.
O ! Jest !
Tylko smutna jakaś, zamknięta albo co.
Tryb econo - do 100 i zjazdy na górkach na sprzęgle. Kontrolka już nie
gaśnie.
Na pewno coś będzie, to taka ruchliwa trasa.
O ! Orlen, 600 metrów.
O! zapraszamy od 8-ej!
Zajmujemy kolejkę na trawie ?
Nie, jedziemy na pewno coś będzie, to taka ruchliwa trasa.
200 metrów dalej, 2 gości, ożywiony dialog na chodniku.
"Ostatnia szansa, stary, albo oni Ci pomogą albo tu kiblujesz, nie
spierdol tego i nie jesteś z Wawy, choćby Cię przypalali żelazem, tak?".
- Gdzie tu jest najbliższa stacja ?
- W Augustowie.
- Acha, no to wiecie...
10 minut później wpychamy przez wlew w baku cieniasa wąż. Jest źle, wąż
nie daje rady zassać.
Maska, przewód do silnika, butelka po coli. Zapłon włącz, wyłącz. Włącz
wyłącz. Włącz, wyłącz. Inteligentna robota, tylko żeby nie pomylić
włączania z wyłączaniem. Jestem blisko 2-litrowego celu i kolega
Włącz-Wyłącz zmienia koncepcje.
-Odpalimy, zagrzejemy, przejdziemy na gaz, ściągniemy przewód i szybciej
będzie.
- Ale jeszcze 20 razy i będzie.
- Mówię Wam, zrobimy jak mówię.
"Wódka czyni błyskotliwym" myślę sobie.
10 minut później auto brzęczy na gazie, kolega ściąga przewód, parzy
rękę, wacha pod ciśnieniem tryska po masce silniku, wąż trafia w końcu
do butelki, pięć sekund, pełna.
- No i nie mówiłem, że szybciej będzie.
"Ciekawe czy w razie co, z gaszeniem też by Ci tak szybko poszło".
Prosto w słońce.
Augustów, wylot na Ogrodniki, świt ma ochotę się zacząć.
- Fajna droga.
- Fajna.
- 1.60?
- Nie, no las jest.
- No to 1.40
- Dobra.
- Plus VAT!
Litwo, zobacz jaki ładny motocykl.
Stacja benzynowa, 130 km od granicy.
Tankuję. Płacę. Wychodzę na słońce. Patrzę i oczom nie wierze.
Wracam. Szuwaks w spraju, 2 robocze rękawiczki.
Aaaaa!!!
Nie to nie mogę być ja, uszczypnijcie mnie, mocniej, mocniej !
Albo niech mi ktoś j⁎⁎⁎ie!
Kosmici mnie zamienili !?!
Chodzę ze sprajem dookoła motocykla, psikam i przecieram rękawiczką.
- Może być, wstydu nie będzie.
- No, dumny jestem z Ciebie, to już drugi raz w tym roku umyłeś motocykl.
Miasteczko o poranku.
Wilno jest ciche. Ósma rano, święto, pustki. Siadam w kawiarni na pasażu
Giedymina. Kawa, tosty i kelnerka o oczach większych niż niebo.
Miło i miło. I jasno.
Zaglądam do archikatedry, msza, tłumy z kwiatami.
Z hotelu biorę przewodnik.
Zamek, kościół, kościół, kościół, muzeum KGB, kościół, kościół, kościół.
Specyficzne miasto.
Wjeżdżam na wieżę zamkową i na panoramie miasta wybieram miejsca do
zwiedzania.
Parkuje, gdzieś koło kościoła i nagle zalewa mnie tłum turystów. Niemcy,
Włosi (co tu robią Włosi, za mało mają u siebie kościołów ?).
Kościół, kościół, kościół. Pozwiedzałbym jak Rogal, od fundamentów, ale
nie wziąłem łopatki.
Wsiadam, jadę jak znaki każą i trafiam na kolejny tłum turystów.
Nie wiem po czym, ale wiem że widzę mnóstwo Polaków.
Zaczynam myśleć powoli, bo inaczej o tej porze nie umiem... "co bronisz
Częstochowy i w Ostrej świecisz bramie".
Tak to tutaj, idę zatłoczoną uliczka, tłum turystów jest chichszy niż
gdzie indziej, niektórzy stoją modląc się.
- Chcesz poprosić o coś Boga?
- Nie, on też mnie o nic nie prosi.
Tuż za bramą jak uciąć nożem brzydkie posowieckie miasto.
Wracam, skręcam gdzieś w bok. Cerkiew. O, aż niemożliwe.
Wchodzę, oglądam przedzielone szybą 3 ubrane w fiolet ciała mnichów.
Wychodzę i nie wiem gdzie właściwe byłem, cyrylica kuta w kamiennym
portalu to za trudne.
Przy schodach stoją harcerze z Polski.
- Co to za cerkiew?
- ....
- jak sie nazywa ta cerkiew?
- My z ZHR jesteśmy.
- Widzę, macie tu napisane, pytam jak się nazywa ta cerkiew?
- A to my nie wiemy, druhna drużynowa wie.
- Dzięki, czuwaj.
Drużynową omijam szerokim łukiem.
Zostawia mi to komfort myślenia, że przynajmniej ona nie okazałaby się
debilem. Ale sprawdzić nie mam odwagi.
Wsiadam. System jednokierunkowych ulic rzuca mnie w lewo, prawo, lewo,
prawo, lewo, prawo....
- O zobacz! Kościół, może byśmy go...?
- A w mordę chcesz?
Wracam. Proste jak ccccep. Do dzielnicy biznesowej, na rondzie na A4,
potem chyba 129 i 132.
Rondo. Duże, fajne, mam na nim zrobić cyrkla 270 stopni. Aaa! Czemu ten
dureń wjeżdża jak ja zjeżdżam ? Hampel.
- A w sumie to jakie tu są właściwie przepisy ruchu ?
- A Ty tu przyjechałeś się uczyć czy na wycieczkę ?
- No, w sumie...
Ambicja.
Litwini jeżdżą jakby prawo jazdy robili w armii. Nie wiedza gdzie im sie
pojazd kończy, gdzie im się pas kończy i wszyscy mają się nawzajem w d⁎⁎ie.
Ale to nie powód żeby trochę nie powyprzedzać, nie?
Łycha, na żyletki, hampel, łycha, wejście pod lusterko, łycha.
Niech się Pogoń uczy jak się jeździ w macierzy.
- Fajnie ?
- Stary, za chwilę to Ty im pokażesz nie jak macierz jeździ tylko jak
się widowiskowo rozpierdala.
- No dobra, to teraz już macierz siedzi z tyłu.
Wylot z miasta. Za 500 metrów światła. Zmieniają się na zielone, auta
ruszają a potok z tyłu w którym jestem hamuje. Co jest ?
Auto przede mną staje na wjeździe na zielonym. pasażer wysiada, podnosi
z ulicy chorągiewkę.
"Ty bucu!
Chorągiewkę zgubił, patriota pierdolony!
A w d⁎⁎ę se wsadź ten cały Pekin 2008! I popraw milionem Chińczyków"
Wpycham się przed niego, twardy jest, rusza, ja ruszam, powoli, bo przed
z nim z prawej zatrzymał się chyba jego kumpel, który też rusza.
Zjeżdżam lekko w lewo, tak żeby "kumpel" zasłaniał mnie od prawej, bo
nie wiem czy zielone już się nie skończyło. Dobra, zostają z tyłu.
"J⁎⁎⁎ie się i teraz to zbierajcie chorągiewki do samego Kayunas, debile!
Debile?
A, to sorry to: Czuwaj! "
A4, potem 129, potem 132. Droga prosta jak trzonek od chorągiewki.
A1, A4. Tylko A4 gdzieś znika, jest samo A1 do Kayunas. Zjeżdżam pytam,
nikt nic nie rozumie, nikt nic nie wie, drugi ZHR.
No to w wersji krótkiej:
- W Polszu?
- Sa mnoj!
Proste ?
Jak trzonek....
Po tej stronie Unii.
Pada deszcz, pada bateria w telefonie, pada mi psycha - niewyspany jestem.
Augustów, przestaje padać, słoneczko, 120, lajtowo-czoperowo. Jakiś
debil w Passacie spycha mnie na krawędź wyprzedając z naprzeciwka.
Pewnie łoi na zlot ZHR do Wilna.
W Łomży robię sobie 4-tą w tej podróży fotkę.
Fotoradarem.
Dagixar tribe colors w obiektywie!
Zgłosiłbym się po nią, bo na pewno dobrze wyszedłem, tylko nie wiem
gdzie tu jest posterunek.
Parkuję w Pułtusku i 10 minut później patrzę jak gixer lśni w blasku
piorunów.
- Tato!
- Slucham!
- A to w ogóle miały być jakieś burze dziś?
Wskazówki dla turystów:
1. Jedynka w dół!
2. Mickiewicz wielkim poeta był!
3. Długość trasy Międzylesie - Wilno - Pułtusk wynosi 1001 kilometrów.
4. Litwini jeżdżą jak popierdoleni, ale w 99,9% dość wolno.
5. Sprawdź prognozę pogody, najlepiej na Hawajach, tam jest zawsze fajnie.
6. Nie musisz mieć mapy, zawsze możesz spytać ZHR.
7. Czuwaj !
KJ
#motocykle
Zaloguj się aby komentować
Elo mordy
Jakiś czas temu wrzucałem swoje pierwsze wrażenia po paru tygodniach jazdy Hondą CBF600, a dzisiaj chciałbym napisać swoje wrażenia po pierwszej wizycie na torze, ja akurat byłem w Starym Kisielinie z ekipą ze szkoły MotoKenner, serdecznie pozdrawiam.
Co do samego formatu szkolenia, ja byłem na szkoleniu dwudniowym: w niedziele spotykaliśmy się zapoznać na sucho z nitką toru, w poniedziałek i wtorek jeżdzenie. W poniedziałek nastąpił podział na grupy szkoleniowe w zależności od stopnia zaawansowania i tego jak oceniamy własne umiejętności, ja trafiłem do najbardziej początkujących. W grupach było około 8-9 osób i dwóch instruktorów którzy albo przebywali na torze albo jeździli z kursantami. Uważam, że stosunek instuktorów to kursantów był bardzo dobry, spokojnie ogarniali taką grupę.
Co do samego przebiegu szkolenia:
Na początku została nam wyjaśniona prawidłowa pozycja na motocyklu, ręce luźno, trzymamy się baku kolanami, stopy opieramy palcami/śródstopiem na podnóżkach. Bardzo duży nacisk był położony na pracę wzrokiem. Przejazdy po torze były fotografowane i nagrywane, wieczorem odbyło się spotkanie podczas którego instruktorzy wytykali błędy w pozycji, patrzeniu itp. Cały dzień wyglądał tak, że było kilka sesji jazdy po 15 minut po których następowało spotkanie podczas którego instruktorzy wytykali błędy i tłumaczyli na czym mamy się skupić podczas następnego przejazdu. Po zakończonych sesjach około godziny 16 były przeprowadzone zajęcia z wolnych manewrów dla chętnych. Rano każdego dnia przed startem sesji było ćwiczone hamowanie awaryjne, hamowanie tyłem, omijanie przeszkody.
Co do moich osobistych wrażeń:
Jestem oczarowany. Przewidywałem, że będzie super ale nie wiedziałem, że aż tak. Wiedziałem, że nie jeżdzę fantastycznie, ale nie wiedziałem, że mam tyle złych nawyków. Praca ciałem w zakrętach właściwie nie istniała, wzrok wbity w ziemię, lewa dłoń bolała bo opierałem na niej ciężar przy hamowaniach, myślałem że tak ma być bo przecież obsługuję sprzęgło.
Na drodzę jeżdzę raczej ostrożnie, ale na torze puściły bariery które miałem w głowie. Miałem do instruktorów pełne zaufanie, jak mówili że mam się pochylić bardziej i więcej pracować ciałem to bardzo się na tym skupiałem i starałem się wykonać najlepiej jak umiem. W pewnym momencie instuktorzy mieli w rękach pianki z tworzywa które kładli na torze i mieliśmy je dotknąć dłonią w złożeniu albo przejechać pod nimi i była to tak ogromna frajda jak zaczęło wychodzić że głowa mała
Co do samych prędkości to na torze jeździłem głównie na 2 i 3 biegu, na samym poczatku w dużą patelnię wjeżdzałem z prędkością 60km/h i odpuszczałem gaz, a pod koniec szkolenia wpadałem tam mając 80km/h i starałem się trzymać stały gaz w zakręcie i jeszcze dołożyć na wyjściu, no po prostu bajka
To co jest najfajniejsze to to, że dostałem narzędzia na co zwracać uwagę -> jak jechałem w zakręcie i przytarłem podnózkiem to nie czułem się za⁎⁎⁎⁎ście, że się bardzo pochylam i jest fajnie tylko wiem, że moja pozycja była do d⁎⁎y, za mało się wychyliłem albo źle patrzyłem i teraz wiem co poprawić.
Oczywiście zdaję sobie sprawę że nadal nic nie umiem i jedno szkolenie nie zrobiło ze mnie zawodowca, ale poprawa jest naprawdę ogromna.
Sorki za chaos bo spisuję ten post trochę na gorąco, ale bardzo każdemu polecam pojechać na tor
Pozwolę sobie zawołać @MiernyMirek który wrzucił jakiś czas temu fotę z toru i pytałem czy warto jechać na tor w swoim pierwszym sezonie, uległem zachęcie i bardzo się z tego cieszę.
#motocykle

Też się kiedyś „odblokowałem” na torze, potem zacząłem przekładać to na ulicę, no i niestety zaliczyłem szlifa xd Co najgorsze, też mi się wydawało że jeszcze dużo nauki przede mną itd. Widzę ogólnie bardzo podobne przemyślenia, mam nadzieję że będziesz jeździł ostrożniej ode mnie
Nie interesuje mnie co Pan napisał, nawet nie przeczytałem, ale masz Pan pioruna za samo posiadanie pasji
No i super! Tak trzymać!
Zaloguj się aby komentować
Hej, posiadam hondę cbf 600 z 2005 roku na gaźnikach i chciałbym wymienić przewody hamulcowe bo te które są pewnie są tam od nowości.
Czy warto kupić takie w stalowym oplocie? Czy wymiana jest skomplikowana czy sobie poradzę z podstawowymi kluczami?
Jak z odpowietrzeniem układu przy absie? Płyn wymieniam przetaczając nowy a tutaj chyba trzeba spuścić całkowicie?
Jutro się przyjrzę jaki mam układ ale chyba typu O albo S
#motocykle #mechanika

@Solar cos sie dzieje z tymi, ktore masz, ze chcesz je wymieniac?
@Solar Zrób sobie układ F czyli dwie linki od zacisków do pompy, potrzebujesz do tego dłuższą śrubę w pompie.
Stalflexy się trudniej odpowietrzają, dlatego F jest najwygodniejszy.
Pamiętaj żeby długość przy zamawianiu mierzyć z kołem przednim uniesionym do góry, czyli na mx wyciągniętym zawiasie.
Gx
@rodarball @Pirazy @GrindFaterAnona @Man_of_Gx w sobotę wymieniłem, pałowałem się z tym 7 godzin.
Podstawowy bład, że nie miałem klucza do przewodów hamulcowych i odkręcałem płaskim, wszystkie śrubki puściły oprócz jednej, wyrobiła się tak bardzo że już miałem w oczach kupno nowej rurki stalowej od pompy abs do przodu...
Na szczęście ojciec załatwił klucz od znajomego i poszło, ale co się nastresowałem to moje.
Odpowietrzenie przy absie trwało trochę, ale nie było trudne.
Co do poprawy wyczucia hamulca to nie czuję różnicy, jak dla mnie jest tak samo ze stalowym oplotem jak i bez.
Zaloguj się aby komentować
W nawiązaniu do mojego poprzedniego wpisu, tak prezentują sie nowe kółka na moim prosiaku. Moto uwazam za "skończone".
#motocykle



Zaloguj się aby komentować
Po 3 miesiacach czekania dotarly w koncu moje nowe kola.
Nowe kola to i nowe kapcie.
Jaram sie jak pie⁎⁎⁎⁎⁎iety
#motocykle #chwalesie


Zaloguj się aby komentować
chciałbym tak umić
niestety nie jestem wystarczająco pie⁎⁎⁎⁎⁎ięty
#motocykle
Zaloguj się aby komentować
Siema!
Wracam z kolejnym filmem z wyjazdu -wycieczka dookoła Tatr. Dla mnie ostatnie przetarcie przed Rumunią, do której ruszam już za tydzień.
Zaloguj się aby komentować
Tak postanowilismy z kolegami zakonczyc weekend. Czasem warto odpuscic łatwą przyjemność szybkiego przelotu na rzecz przyjemnosci z wysilku i poczucia dobrze spelnionego nieobowiazku
Szkoda ze nagrania nie mogę wrzucic

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Kawasaki Z750FX
Produkowany w 1979 roku, to czterosuwowy motocykl z rzędowym czterocylindrowym silnikiem DOHC i dwoma zaworami na cylinder. Silnik o pojemności 738 cm3 był chłodzony powietrzem. Stopień sprężania wynosił 9,0:1, silnik zasilany czterema gaźnikami Keihin 32 mm. Motocykl był wyposażony w zapłon CDI. Maksymalna moc 74 KM (54 kW) przy 9000 obr./min, a moment obrotowy wynosił 57 Nm przy 8500 obr./min.
Masa gotowego do jazdy motocykla to 246 kg. Vmax 170 km/h.
Motocykl powstał jako konkurencja dla Hondy CBF750F.
Pierwsze zdjęcie przedstawia model, który wyjechał z fabryki, kolejne to odnowiona wariacja firmy Bull Dock z Japonii.
#motocykle #historiamotoryzacji





@shack_my_kak jak mi się podobają klasyczne motocykle. Teraz wychodzą jakieś transformersy.
@shack_my_kak produkowany tylko w tym roku jako jakiś małoseryjny model, czy to po prostu błąd?
Ależ klasyk. Ja przygodę z motocyklami rozpocząłem z Yamaha XZ550 i od tego czasu tylko V-ki
Zaloguj się aby komentować
Oj pojeździłbym tak. Fajnie widać przeciwskręty. Prędzej czy później będzie u mnie i enduro
@SuperSzturmowiec Zawody super moto są doskonałym potwierdzeniem że na całe te budzące grozę szutry do których bez advenczera nawet się nie zbliżaj bo śmierć w męczarniach i hańba na wieki idzie zrobić dowolnym motocyklem na szosowych laczkach, owszem SM ma dłuższy zawias ale SM ma skakać a mówimy o przejechaniu.
Gx
@SuperSzturmowiec Kiedyś to było: https://youtu.be/OA9U0Nf4xsY
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
#motocykle mordy, jakie plany na długi weekend?
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Szukam typa ze zdjęcia (wiem zasłonione oczy nie pomagają ale rodo i wywalają mi posty), który wjebał mi się w auto i spierdolił z miejsca w sobote tj. 03.06 na ulicy żwirka i wigury(okolice stadionu #wieczysta ) w #krakow . Bede wdzieczny za wszelką pomoc w znalezieniu cw^la! ( ͡° ͜ʖ ͡°) #motocykle #pomocy

Zaloguj się aby komentować
Triumph zrobił spotkanie użytkowników tej marki na Mazurach. Można potestować różne maszynki. Na początek wziąłem sobie Bobbera. Elegancki sprzęt, fajnie się tym śmiga po mieście. Silnik petarda, przypomniało mi się, jak z ojcem jeździłem Ursusem.
Ale ile to jest kombinowania i szukania setów, jak człowiek przyzwyczajony do Tigera, a siada na takie ło. Teraz czaję się na Speedmastera, to dopiero będzie.
#motocykle


Masz Tigera? Zazdro, codziennie współpracownik parkuje niebieskim 800 pod biurem 🤩
@Shagwest kiedys na stacji paliw w Piwnicznej trafilem na jakis zlot Triumpha, co jedna maszyna to lepsza. Ja akurat tez bylem pojezdzic ale nikt od nich sie nawet nie obejrzal
@Shagwest będzie mnie stać na Rocketa to będę szukał takich opcji do testów ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Zaloguj się aby komentować
Ten na przedwojennym GSie to ja na torze w Słomczynie pod Grójcem. Bardzo fajnie spędzony dzień, przyjemne szkolenie.
Polecam kursy doszkalające technikę jazdy, całkiem sporo można się dowiedzieć i przetestować manewry, których na ulicy trochę niebezpiecznie.
#motocykle



Jedz od razu. Bedziesz miał możliwość poćwiczenia a później wyrobienia nawyków podczas normalej jazdy, podpatrzeć kolegę przed tobą jak mu idzie. W Lublinie są darmowe szkolenia z motosekcją na małym torze w WORD. Jak masz czas i trochę grosza to jedz zanim będziesz robił coś źle a później trzeba będzie to korygować.
Zaloguj się aby komentować