Wydawnictwo Literackie zapowiada dodruk książki Jacka Dukaja. "Inne pieśni" ponownie w księgarniach od 25 lutego 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie ma 528 stron, w cenie detalicznej 89,90 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Nie science fiction, nie fantasy, nie historia alternatywna – lecz rzecz dzieje się w innej Europie, w innym świecie, gdzie prawa rządzące rzeczywistością bliższe są domysłom Arystotelesa na temat Formy i Materii, aniżeli teoriom Newtona i Einsteina – pisał o Innych pieśniach Jacek Dukaj.
Ten niezwykły obraz świata rządzonego przez Formę, zbudowanego z pięciu żywiołów, podporządkowanego teoriom Empedoklesa i Arystotelesa, w którym nowożytna nauka jako pogląd z gruntu fałszywy nigdy się nie rozwinęła, przyniósł autorowi aż trzy prestiżowe nagrody. Książka do czasu premiery Lodu uznawana była przez krytyków i czytelników za najlepszą powieść w jego dorobku (pierwsze wydanie: 2003).
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Tym razem Katarzyna Zyskowska zabiera nas w historię osadzoną na styku przeszłości i teraźniejszości - opowieść o winie, dziedziczeniu traum i o tym, jak bardzo cudze grzechy potrafią determinować nasze życie. Poznajemy bohaterów i bohaterki, których losy (z początku odległe) zaczynają się stopniowo splatać wokół wydarzeń z przeszłości, a odkrywane sekrety rodzinne prowadzą do coraz większego napięcia i pytań o odpowiedzialność za czyny poprzednich pokoleń.
Brzmi znajomo? I trochę niestety tak jest.
Po bardzo udanych Nocami krzyczą sarny, które oceniłem na solidne 7/10 i które świetnie operowały klimatem oraz emocjonalnym ciężarem relacji (Maria, Mereike i Marianna naprawdę niosły tamtą historię), "Historia złych uczynków" wypada zauważalnie słabiej. Przede wszystkim przez konstrukcję - książka sprawia wrażenie sztucznie rozciągniętej. Wątki mnożą się szybciej, niż wynikałoby to z realnej potrzeby fabularnej, a niektóre z nich nie wnoszą praktycznie nic poza objętością. Dlatego nie rozumiem sensu wydłużenia tej książki względem poprzedniej o ponad 100 stron.
Największy problem pojawia się jednak w momencie, który powinien być najmocniejszy, gdy zaczynamy rozumieć powiązania między bohaterami. To chwila, w której napięcie powinno eksplodować, relacje nabrać dramatyzmu, a stawka emocjonalna wzrosnąć. Tymczasem… niewiele się dzieje. Odkrycia, które teoretycznie mają zmienić wszystko, nie przekładają się na realne konsekwencje fabularne. Historia zamiast przyspieszać, zaczyna się wręcz rozmywać.
Nie pomaga też tempo - książka długo przygotowuje grunt pod kulminację, która ostatecznie nie wybrzmiewa z należytą siłą. W efekcie lektura przypomina momentami dreptanie do finału, który okazuje się bardziej konceptem niż wydarzeniem.
Książka nie bardzo też wie, czym chce być. Na początku miałem wrażenie bycia "Hańbą" Cotzee'ego, ale pisaną z kobiecej perspektywy. Później dostaliśmy wspominki z okrutnych czasów wojennych i prześladowań żydów. A do tego nietypowego zestawienia dołączyło nawet "50 twarzy Greya" z opisami seksu i przemocy. Generalnie mam wrażenie, że niewiele jest książek pisanych przez autorki, w których rola kobiety jest aż tak "spłycana".
I mam wrażenie, że "romantyczny" (tak, książka jest opisana jako romans) aspekt tej książki dobrze oddaje jeden z cytatów:
Dobry lekarz wychowa dobrego lekarza, dobry prawnik dobrego prawnika, zaś dobra k⁎⁎wa tylko dobrą k⁎⁎wę.
Pewnego dnia Jacek Gadowski, prezenter ostrołęckiego radia i podcaster true crime, otrzymuje podczas autorskiej audycji telefon, w którym słuchacz przedstawiający się jako Karol opowiada mu o potrójnym morderstwie, które zdarzyło się w mieście 30 lat wcześniej. Gadowski zaczyna się interesować tematem i miejscem zbrodni, domem przy ulicy Nowomiejskiej. Także Karol nie odpuszcza tematu i podczas następnych audycji informuje Jacka o niewyjaśnionych zgonach, które miały mieć miejsce w opuszczonym domu dokładnie w rocznicę potrójnego morderstwa, a także ostrzega prezentera przed kolejną tragedią i rzeczywiście, w ruderze przy Nowomiejskiej wkrótce dochodzi do zabójstwa młodej dziewczyny. Jacek rozpoczyna amatorskie śledztwo, w którym pomaga mu młoda policjantka z lokalnej komendy.
Topografia Ostrołęki wiernie oddana, Kurpsie moment przeżyty w pełni. Jako kryminał ta książka to średniak bazujący na oklepanych schematach, chociaż dość sprawnie napisany (mniej tu było wątków obyczajowych niż w "Wołaniu kukułki") i momentami nawet wciągający. Może nawet dałabym 6/10, gdyby nie ultrabanalny grande finale i parę wątków (choćby ten dotyczący porzuconego dziecka), których prawdopodobieństwo wzbudziło we mnie za duże wątpliwości.
Fanom kryminałów na pewno przypadnie do gustu, ja tego gatunku prawie wgl nie ruszam, bo mnie nudzi, więc nie skuszę się na kontynuację.
A teraz bonus: pod Ostrołęką rzeczywiście jest opuszczony dom, ochrzczony przez lokalsów jako nawiedzony. Na szczęście nie wiąże się z nim żadna makabryczna historia, ot pustostan, który przechodził z rąk do rąk i na którego zagospodarowanie kolejni właściciele nie mieli nigdy pomysłu. Inna taka rudera stoi we wsi Kołaki (po drodze z Ostrołęki do Warszawy). Myślę, że nawet dla fanów #urbex to nie będzie jakaś szczególna gratka, bo nigdy nie był wykończony ani zamieszkały. Więcej info znajdziecie w następujących artykułach:
Tytuł: Lotniskowce Yorktown (CV-5), Enterprise (CV-6) i Hornet (CV-8)
Autor: Grzegorz Barciszewski
Kategoria: historia
Wydawnictwo: Agencja Wydawnicza CB
Format: książka papierowa
ISBN: 978-83-7339-365-3
Liczba stron: 48
Ocena: 7/10
Licznik #dwanascieksiazek: 5/12
Krótka monografia amerykańskich lotniskowców typu Yorktown, począwszy od genezy projektu, poprzez budowę, służbę, działania w czasie walk na Pacyfiku aż po ich zatopienie (Yorktown i Hornet) lub złomowanie (Enterprise).
W mojej opinii lotniskowce typu Yorktown to były kluczowe okręty dla wojny na Pacyfiku, które pozwoliły USA przetrwać pierwszą jej fazę. Zaprojektowane i wybudowane jeszcze przed wojną, mimo ograniczeń narzuconych Traktatem Waszyngtońskim, stanowiły nowoczesną i udaną konstrukcję. To Hornet i Enterprise przeprowadził rajd zwieńczony bombardowaniem Tokio przez pułkownika Dolittle'a, to Yorktown brał udział w bitwie na Morzu Koralowym, to cała trójka brała udział w słynnej bitwie o Midway skutkującej zniszczeniem trzonu Kidō-butai, to Hornet i Enterprise pogromili flotę Nipponu koło wysp Santa Cruz.
Po utracie swojego "rodzeństwa" USS Enterprise walczył do końca wojny w pozostałych ważnych bitwach, takie jak te o Tarawę, Mariany, Truk, Filipiny czy Okinawę. Okręt przetrwał wojnę, ale mimo prób zachowania go jako muzeum, został złomowany. Za to do dzisiaj jego nazwa jest symbolem walk na Pacyfiku, a jego nazwa zarezerwowana dla najważniejszych lotniskowców USA.
Zeszyt numer 247 z serii "Typy Broni i Uzbrojenia", wydawanej z przerwami od 1970 roku. W tym przypadku muszę stwierdzić, że ze względu na obszerność tematu nie do końca sprawdził się ten format - problematyka jest zbyt obszerna jak na objętość zeszytu. W konsekwencji dostaliśmy ścianę tekstu, naładowaną szczegółami, z małą ilością zdjęć i ilustracji. A szkoda, bo były to naprawdę ciekawe okręty o przebogatej historii.
Książka o dzieciach przejawiających zdolności telepatyczne lub telekinetyczne porwanych do tajemniczego instytutu, w którym są poddawane obserwacji, testom i tresurze.
Wybrałem jedną z nowszych powieści Kinga, ponieważ jego twórczością byłem zafascynowany w młodości, ale zatrzymałem się mniej więcej 20 lat temu i byłem ciekaw jak zmienił się po tylu latach. Chyba niewiele. Trzyma poziom. Główne cechy stylu pozostają takie same jak zawsze: akcja rozwija się powoli zmierzając do punktu kulminacyjnego pod koniec opowieści, a mocną stronę jak zwykle stanowią różnorodne i wiarygodne osobowości postaci budowane w sposób pośredni poprzez różne drobne codzienne czynności, dialogi i małe wybory.
Nie jest to przerażający horror, a raczej niepokojący dreszczowiec z elementami fantastyki, choć muszę przyznać, że dobrze opowiedziany, a wątki łączą się w przemyślany sposób. Lektura okazała się całkiem wciągająca i zarazem mało wymagająca, więc idealnie nadaje się do słuchania na spacerze czy podczas sprzątania.
#czytelniczebingo - powrót do autora, którego już lubisz, a konkretniej autora, którego uwielbiałem będąc nastolatkiem
Wydawnictwo Vesper zmienia okładkę "Pieśni krwi" Grega Beara. Premierę zaplanowano na 17 marca 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie liczy 400 stron, w cenie detalicznej 69,90 zł.
Vergil Ulam to biologiczny geniusz. Pracując dla korporacji Genetron, stworzył coś, na co świat nie był gotów: myślące komórki zdolne do przebudowy ludzkiego organizmu. Gdy jego rewolucyjny program badawczy zostaje skasowany jako zbyt niebezpieczny, naukowiec podejmuje desperacką decyzję — wstrzykuje swoje dzieło do swojego krwiobiegu.
Początkowo inteligentne limfocyty czynią cuda: ciało Vergila odzyskuje zdrowie, zmysły się wyostrzają, a granice ludzkich możliwości przesuwają się dalej niż kiedykolwiek wcześniej. Wkrótce jednak komórki zaczynają się mnożyć, organizować i przejmować kontrolę, budując złożone struktury. Vergil Ulam przestaje być człowiekiem. Staje się wszechświatem. Nowa inteligencja szybko odkrywa istnienie „zewnętrznego” świata — i dochodzi do wniosku, że nadszedł czas przemian. Nieodwracalnych.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Wydawnictwo Insignis ogłasza nową książkę z uniwersum World of Warcraft. "Noc smoka" Richarda A. Knaaka ma ustaloną premierę na 11 marca 2026 roku. Wydanie w miękkiej oprawie zawiera 376 stron, w cenie detalicznej 49,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Grim Batol – mroczne dziedzictwo tego miasta-twierdzy sięga zamierzchłej przeszłości Azeroth. Większość zna tę fortecę przede wszystkim jako miejsce straszliwej tragedii – to tam nikczemni orkowie splugawili świeżo wyklute potomstwo szlachetnej Alexstrazy, Smoczej Królowej, czyniąc z nich narzędzia wojny. I choć drużyna bohaterów pod wodzą maga Krasusa zdołała pokonać orków i uwolnić zniewolone smoki, przeklęta góra pozostała kolejną blizną na mapie zniszczonego świata…
WORLD OF WARCRAFT.
Krasus, czyli czerwony smok Korialstraz w ludzkiej postaci, wyczuwa, że złowroga moc Grim Batol budzi się ponownie, zagrażając bliskim jego sercu. Teraz jednak chce zmierzyć się z tym złem w pojedynkę, zupełnie nie wiedząc, że ku Grim Batol wyruszają także inne wyprawy. Ich szlaki splotą się w obliczu przerażającej prawdy, która może nie tylko przypieczętować śmierć śmiałków, lecz także zapoczątkować nową straszliwą erę mroku i zagłady.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Ci, którzy czytają moje wypociny, pamiętają zapewne, jak przy okazji recenzowania książek o królowych z czasów Wojny Dwóch Róż autorstwa Philippy Gregory pisałam, że chciałabym przeczytać wielowątkową serię historyczną o tym konflikcie. Zrobiłam wówczas mały research i odkryłam, że w języku angielskim opublikowano obszerną powieść o Wojnie Dwóch Róż, z licznymi POV, powszechnie chwaloną, zatytułowaną "The Sunne in Splendour". Dość szybko znalazłam jej polskie tłumaczenie i od razu wkurzyłam się na decyzję wydawnictwa Zysk i S-ka o podzieleniu książki na trzy części.
Jednak po przeczytaniu pierwszego tomu cieszę się, że zostało mi oszczędzone brnięcie przez ponad tysiącstronicową knigę.
Na pochwałę na pewno zasługuje dogłębny research, jaki wykonała autorka. Szkoda jednak, że w tym wydaniu burzliwe koleje konfliktu Lancasterów i Yorków stały się kanwą dla drętwej opowieści, bardziej przypominającej monografię, niż powieść historyczną. Niestety, jest to książka napisana zgodnie z zasadą "tell, don't show". Poza rozdziałami dotyczącymi bitw pod Burnet i Tewkesbury, akcji i intrygom brak dynamiki, przełomowe wydarzenia są opowiadane w formie rozwleczonych infodumpów, czy to ze strony narratora, czy samych bohaterów.
Osobiście zabrakło mi też w tej książce... krwi. Zachowanie bohaterów wydawało mi się za często zbyt ugrzecznione i stonowane, nawet główny antagonista tej części - earl Warwick - sprawiał wrażenie, jakby wcale nie chciał walczyć z Yorkami i tylko z rozpędu ciągnął wojnę. Jednak po bohaterach historii osadzonej w czasie wojny domowej oczekiwałabym więcej bezwzględności i skrajnych emocji, jak np. u Abercombiego.
Zirytowało mnie też trochę nierówne tłumaczenie, dokonane przez Jerzego Łozińskiego, autora wzbudzających w fandomach kontrowersje przekładów "Diuny" i "Władcy pierścieni". W "Słońcu w Chwale" imiona bohaterów raz były tłumaczone, raz nie (z jednej strony np. Jerzy i Ryszard York, z drugiej strony Isabel i Anne Neville), dodatkowo przydomek Warwicka "Twórca Królów" został przetłumaczony na "Królodzieja" wbrew polskiej historiografii.
Niestety, ta książka utwierdziła mnie w przekonaniu, które żywię od lektury "Korony śniegu i krwi", że kobiety zwyczajnie nie nadają się do pisania wielowątkowych sag historycznych, wypełnionych bezwzględnymi intrygami i krwawymi wojnami. Nawet utalentowane pisarki nie czują, zdaje się, klimatów gry o tron i odnoszę wrażenie, że przeciętny pisarz fantasy z Fabryki Słów lepiej poradziłby sobie z tą historią. Teraz już rozumiem, czemu Philippa Gregory wolała się skupić na POV pojedynczych bohaterek, zwyczajnie znała swoje limity.
Sapkowski nie schodzi ze swojego poziomu. No jest trochę gorzej bo akcja zdeczka przystopowała. W tej książce zdecydowanie najlepszy jest wątek Ciri, bardzo dobry szczególnie dzięki Leo Bonhartowi, wspaniały to sk⁎⁎⁎⁎syn. Wątku Geralta nie lubię tak bardzo ze względu na niewiadomo po co wprowadzenie Anguelme, nigdy jej nie lubiłem. Została ostatnia część ale nie wiem kiedy ją skończę bo Audioteka do tej pory nie zrobiła słuchowiska
Prawdopodobnie następnej nie będzie, skończyli nagrywać w 2019 roku, a aktor głosowy, który udzielał głosu Geraltowi umarł. I to nie audioteka robiła te słuchowiska.
@Mycha @Endrevoir były problemy prawne po upadku Fonopolis i ciągnęły się procesy sądowe dotyczące praw do tych audiobooków. Wieżę jaskółki mieli już nagraną w całości i fragmenty do Pani jeziora. Jak sie wyprostowało prawnie to przejęła to audioteka. Wydali Wieżę i mam nadzieję ze dokończą ostatni tom.
Piąta i ostatnia część serii Akty Caina, rozpoczętej genialną 10/10 książką Bohaterowie Umierają, którą zresztą ponownie polecam bo jest totalnie samowystarczająca i można na niej przestać xd
Prawo Caina wyjaśnia bardzo dużo rzeczy które w poprzednich częściach były jedynie wspomniane, takich jak Końska Wiedźma, porozumienie z Piricantche (czy jak się to pisze), dużo lokalnej teologii, itp.
Problemem jest ponownie to że dialogi są prowadzone tak żeby czytelnik przypadkiem nie zrozumiał. Cain zdaje sobie sprawę z faktycznego znaczenia tego co usłyszał i mówi "ożesz w mordę" podczas gdy czytający to ja mam takię "hę?". Trochę to męczące. Co prawda finalnie (czasem nawet w tym samym dialogu) rzeczy jako tako się kleją do kupu, ale i tak było to lekko męczące.
Druga rzecz to sposób prowadzenia narracji. No więc akcja tutaj dzieje się na chyba kilkunastu liniach czasowych, z czego dodatkowo część w krainach niematerialnych, część nadpisuje historyczne wydarzenia, a większość nawet nie jest dobrze umiejscowiona w czasie. Wprowadza to ogrom chaosu. Widziałem na internecie komentarze że to największy wyraz kunsztu autora itp. No sorry ale ja sie totalnie nie zgadzam, to jest pierdolnik.
Analogicznie plany i motywy bohatera też są jakieś takie... Niezdefiniowane. Wiadomo, Cain to Cain, showman który lubi zaskoczyć (chociaż czy zaskoczenie nadal będzie zaskoczeniem skoro spodziewaliśmy się że musi tam być? I że musi być "w jego stylu"?).
Mimo tych wad utrudniających czytanie, książka była dobra. Było sporo jatki, sporo plottwistów, sporo wyjaśnień, zakrawających lekko o retcon, ale bardzo pasujących do tego świata.
Nadal mam ból d⁎⁎y że jedyny przyjaciel Caina z pierwszej części został w drugiej zamieniony w zwykłego gnoja, a w trzeciej zapomniany xd No ale widocznie zmieniła się wizja.
Całą serię oceniam na 8/10 albo i 9/10, gdzie pierwszą część będę polecał każdemu do przeczytania (ponownie: można na niej spokojnie skończyć!).
OK, OSTATNI AKAPIT: Miałem dać 6/10 ale jak tak kalibruje względem poprzednich moich ocen... To ta książka jednak serio była dobra, po prostu chaotyczna. Może to cecha nie wada. No i z raz czy dwa złapałem się na tym że mnie północ zastała z czytnikiem w rękach, na nudnych książkach tak nie mam xD Dobra, dam 7.
@Barcol Właśnie kupiłem pierwszą część, po tych wszystkich zachwalaniach na Hejto, ogółem nie wiem czy źle szukałem ale ciężko było mi znaleźć i ostatecznie kupiłem w jakimś antykwariacie, z pozostałymi częściami jest tak samo? Ewentualnie gdzie szukać?
Książka ta jest zapisem wypowiedzi z ponad 250 wywiadów przeprowadzonych przez autora z muzykami związanymi ze sceną Seattle. Mamy tu m.in. muzyków Nirvany, Mudhaney, L7, Hole, Soundgarden, Melvins. Jest też dużo o kultowej wytwórni Sub-Pop. Nie jestem i nigdy nie byłem entuzjastą tego gatunku muzycznego, mimo że lata 90. kiedy nastąpiło wejście grunge'u do mainstreamu przypadł na moje czasy szkolne. Niemniej książka podana w formie historii mówionej jest tym, co bardzo lubię. Dzięki temu można zgłębić ten muzyczny fenomen, poznać historie zespołów i klimat samego miasta. Najbardziej interesujące wydały mi się wszystkie wypowiedzi dotyczące wytwórni Sub-Pop i perypetii jej założycieli oraz kapel, które wzięli pod swoje skrzydła. Na koniec ostrzeżenie - to jest pozycja dla muzycznych nerdów. Przeciętny czytelnik nie przebrnie przez mnogość nazwisk, miejsc i nazw kapel.
@A381 czytałem. Niezła, chociaż chyba spodziewałem się czegoś więcej. Na pewno na plus styl autora. Można przeczytać bez męczenia się nawet, jeśli nie jest się muzycznym świrem. Ja na szczęście jestem
Było sobie ponoć takie czasopismo, jak "Życie literackie". Sama go nigdy w rękach nie miałam (pewnie dlatego, że przestało być wydawane zanim się urodziłam). Było ono natomiast pismem dla tych, którzy lubią pisać (i czytać). Czytelnicy mogli nadsyłać doń swoje wiersze, nowelki, opowiadania, listy. Część z nich była publikowana, część odrzucana, a część... komentowana. W rubryce "Poczta literacka" zamieszczane były odpowiedzi na niektóre z tych listów.
Okazuje się, że znacznej części tych odpowiedzi udzieliła anonimowo Wisława Szymborska, która wraz z Włodzimierzem Maciągiem prowadziła tę rubrykę od lat 60. W tej książce natomiast zostały zebrane jej odpowiedzi. Nie wszystkie, naturalnie, ale te co ciekawsze.
I o rety, ta Szymborska to cięty język miała. Trochę jak w anonimowych komentarzach w internecie, dawała znać aspirującym pisarzom, żeby lepiej z pisaniem dali sobie spokój. Że z talentem literackim trzeba się urodzić. Że mogą być zamiast tego świetnymi czytelnikami.
Nie mamy, niestety, wglądu w listy samych autorów — nie możemy sami ocenić tego, co nadesłali (poza paroma cytatami wrzuconymi do odpowiedzi). I o ile miejscami rzeczywiście daje się poznać talent Szymborskiej, jej uwagi czyta się z zainteresowaniem, to nie mogę oprzeć się wrażeniu, że jest w tym miejscami jakiś bullying. I wtedy już przyjemność z lektury trochę opada. No ale, ocenia nas przecież noblistka.
Wydawnictwo Znak wznawia następną książkę Simona Sebaga Montefiore. "Katarzyna Wielka i Potiomkin" wylądują w księgarniach 11 marca 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie z obwolutą ma 752 strony, w cenie detalicznej 139,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Władza, która zmieniła Europę
Miłość, która rządziła imperium
Kim naprawdę była caryca Katarzyna Wielka, która tak fatalnie zapadła nam, Polakom, w pamięć? Urodziła się jako skromna niemiecka księżniczka, a stała się absolutną panią Rosji i jedną z najpotężniejszych kobiet w historii Europy.
Simon Sebag Montefiore, mistrz porywających biografii, zagląda za kulisy historii i kreśli intymny portret Katarzyny oraz jej najbliższego współpracownika i kochanka – Grigorija Potiomkina, zwanego księciem książąt.
Tworzyli duet, który rządził Imperium Rosyjskim. Ich relacja łączyła namiętność z politycznym partnerstwem, a czułość z bezwzględną walką o władzę. Na podstawie szerzej nieznanej korespondencji autor odsłania tajniki decyzji zmieniających losy Polski i całej Europy Środkowo-Wschodniej.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Kompendium wiedzy o schizofrenii - dużo miejsca poświęconego rysowi historycznemu i zmianom w postrzeganiu tej choroby, ale i bieżącemu podejściu do niej. Dużo też autor miejsca poświęca osobistym relacjom ze schizofrenią, zarówno rodzinnym, jak i przede wszystkim zawodowym, gdzie autor nie ukrywa zarówno swoich porażek, jak i sukcesów. Czasem nawet zbyt dokładnie i dla laika (jakim jestem ja) było to już nieco za dużo - ale jak ktoś interesuje się tematem, to pozycja obowiązkowa. Zdecydowanie polecam.
@bojowonastawionaowca oooo nie. Ja się czułem momentami jak początkujący schizofrenik xD serio już miewałem takie momenty że myślę sobie coś jest grubo nie tak. Na szczęście wystarczyło odpocząć i od razu lepiej
Nie śledziłem tej serii od dłuższego czasu, zakładałem nawet, że to już zamknięta 6-tomowa całość, dlatego byłem mocno zaskoczony, że pod koniec ubiegłego roku (w listopadzie) ukazał się 7 tom.
W najnowszej odsłonie serii o dr. Davidzie Hunterze Simon Beckett zabiera nas w mroźne, odludne rejony walijskiej Cumbrii, gdzie główny bohater, jadąc do kolejnego "zwykły" (choć w jego przypadku trudno o zwykłym mówić) przypadku w pracy, zostaje uwięziony przez gwałtowną zimową burzę i odcięty od cywilizacji. Uciekając po omacku (bez nawigacji) przed żywiołem, trafia do małej wioski, w której mieszkańcy są nieufni, a każdy ma coś do ukrycia. Gdzie przez burzę sygnał GPS zamiera, a sieć komórkowa pozwala na odebranie co najwyżej SMSa i to tylko w niektórych miejscach. Podczas samotnej wędrówki właśnie w poszukiwaniu zasięgu, żeby poinformować pracodawcę, że nie dotrze na wyznaczone miejsce zbrodni, Hunter odkrywa ludzkie szczątki w korzeniach powalonego drzewa - co staje się początkiem serii niepokojących i coraz bardziej zagmatwanych wydarzeń. Ta zamknięta społeczność, odcięta od świata złamanymi liniami komunikacji i jedyną, zawaloną drogą wyjzdową, szybko okazuje się równie nieprzyjazna jak otaczające ją zimno i pustkowie.
Fabuła ma potencjał - klimat zimowej izolacji i narastające napięcie związane z lękiem przed tym, co i kto naprawdę kryje się za kolejnymi sekretami wioski, tworzą solidną gęstą atmosferę. Opisy krajobrazu i pogodowych warunków sprawdzają się dobrze i faktycznie budują pewien nastrój zamknięcia i bezsilności. Jednak, intryga często traci impet i momentami przypomina klasyczny kryminał bez wyraźnych zwrotów akcji, w którym prawdziwych zaskoczeń jest niewiele, a niektóre postacie i ich motywacje wydają się niejasno zarysowane.
Jako fan serii "Chemii Śmierci" trudno mi było oprzeć się wrażeniu, że "The Bone Garden" to nie tylko jedna ze słabszych części z Davidem Hunterem, ale też raczej niepotrzebny tom. Mniej tu wtrąceń i smaczków z pracy Davida, które zwykle stanowiły o sile cyklu, a więcej rozciągniętego klimatu i stopniowo odkrywanych tajemnic, które ostatecznie nie oferują satysfakcjonującego wow. To wciąż przyjemne, zimne czytadło z duszną atmosferą małomiasteczkowego zamknięcia, ale w porównaniu z wcześniejszymi tomami brak mu charakterystycznej ostrości i energii. Bliżej mu do poprzedniej książki autora - "Zagubionego", niż do "Chemii Śmierci"
Zwięzła monografia brytyjskiego HMS Eagle - czternastego okrętu i pierwszego lotniskowca o tej nazwie. Od projektu, przez adaptację, budowę prowadzoną z przerwami w latach 1913-1923, wejście do służby w Royal Navy w 1924 roku, okres międzywojenny, działania w czasie II wojny światowej aż po zatopienie w 1942 roku.
Kolejny okręt powstały na bazie przejętego kadłuba statku budowanego na zlecenie Chile, tym razem pancernika Admirale Cochrane. Przeprojektowany na lotniskowiec zgodnie z pierwszowojenną doktryną ich użycia, był wyposażony m.in . w artylerię średniego kalibru do walki ogniowej z innymi okrętami czy wyrzutnie torped. W czasie swojej służby wsławił się działaniami na morzu Śródziemnym, gdzie jego samoloty zatopiły i uszkodziły wiele włoskich okrętów, osłaniał także konwoje zaopatrzeniowe na Maltę. Zatonął trafiony przez 4 torpedy z niemieckiego U-73.
Zeszyt numer 239 z serii "Typy Broni i Uzbrojenia", wydawanej z przerwami od 1970 roku. Ta pozycja niestety nie aż tak bogata w zdjęcia i mapy jak inne, za to nie zawodzi w ilości ilustracji i danych technicznych.
Tytuł: Zapiski spod wezgłowia, czyli notatnik osobisty
Autor: Sei Shōnagon
Kategoria: biografia, autobiografia, pamiętnik
Wydawnictwo: Wydawnictwo Akademickie Dialog
Format: e-book
ISBN: 9788363778187
Liczba stron: 374
Ocena: 7/10
Sei Shōnagon była damą dworu cesarzowej i z niezrównaną zajadłością opisywała wszystkie potknięcia i uchybienia dworzan dotyczące nie tylko etykiety dworskiej, ale również estetyki ich strojów, czy żegnania się po wspólnie spędzonej nocy.
Opisywała piękno rosy migoczącej na trawie w świetle poranka, kwitnących drzew, ceremonii w świątyniach i jednocześnie wymieniała setki rzeczy, które według niej były nie na miejscu - jak szczebiotanie nad brzydkim dzieckiem i śnieg na dachu biedaków.
Pod warstwą dworskiej etykiety i estetycznych ocen kryje się bardzo ludzki zapis samotności, rywalizacji i potrzeby bycia zauważoną.
Ten pamiętnik sprzed tysiąca lat - z setkami list tego co ładne, nieładne, na miejscu i nie na miejscu oraz dokładnymi opisami tego co on powiedział i co ona powiedziała i co na to cesarzowa - jest jednym z najważniejszych dzieł literatury japońskiej.
Bo Sei Shōnagon była nie tylko autorką pamiętnika, ale też znawczynią literatury i poetką, której twórczość oddziaływała na setki następnych twórców.
Polecam, nawet pomimo tego, że czasem autorkę ma się ochotę wytargać za włosy.
Wydawnictwo Papierowe Serca (brand Wydawnictwo Kobiece) zapowiedziało powrót do korzeni i dawnej nazwy Niegrzeczne Książki. Wiąże się to z nowym/starym logo, a także innym rodzajem książek, które będą wydawać. Zobaczymy tu teraz głównie erotyki z dużą dawką emocji i bez tematów tabu.
Z kolei Wydawnictwo Otwarte ogłosiło utworzenie imprintu Uniesienia. W ofercie znajdą się słodkie romanse, literatura obyczajowa, nieco mocniejsze erotyki, popularne ostatnio historie sportowe i romanstasy. **Jedną z najważniejszych rzeczy jest umieszczenie na tylnej okładce tzw. „poziomu pieprzności”. Ta sześciostopniowa skala ma uświadomić czytelnika, z jaką intensywnością scen erotycznych może mieć do czynienia podczas lektury danego tytułu.**
Potraktujcie to Panowie jako diagnozę różnic damsko-męskich w obrębie doświadczania seksualności. A nie jako powód do wywyższania się, bo Wy logicznie trzepiecie do obrazków a nie czytacie opowieści o cycatej szatynce.
Kupcie taką książkę dziewczynie na spróbowanie, może Was pozytywnie zaskoczyć obrót spraw.
@Richter no moja frustracja nie wynika w ogóle z tego, że facet woli taką pornografię, a kobieta taką, moja frustracja się bierze stąd, że pornografia filmowa to dział ukryty, a pornografia książkowa to powód do dumy, a obie formy nadużywane są podobnie toksyczne
Za nastolatka przeczytałem wiele opowiadań erotycznych publikowanych w internecie (nawet gejowskich). Ogółem to chętnie bym przeczytał dobrego erotyka, napisanego ze smakiem, nie rażącego ordynarnością.
No i jak @JapyczStasiek napisał: widziałem dziewczyny publicznie czytające „50 twarzy Greya” (nawet w szkole), a publiczne oglądanie filmu pornograficznego raczej nie spotkałoby się ze zrozumieniem. ; )
Potężna cegła zawierająca skróconą historię kolei skupioną w znakomitej większości na Europie oraz krótkim rozdziałem dotyczącym Stanów Zjednoczonych. Kompetentnie napisana książka w zrozumiały sposób przedstawia uwarunkowania zarówno geograficzne jak i polityczne mające wpływ na rozwój kolei w danym kraju. Jak wskazuje tytuł, główna jej objętość poświęcona została lokomotywom i zespołom trakcyjnym funkcjonującym na danym obszarze od pierwszych parowozów, po nowoczesne elektryczne zespoły trakcyjne wysokich prędkości. Każda opatrzona fotografią, krótkim opisem oraz podstawowymi danymi technicznymi.
Znakomite wydawnictwo dla każdego miłośnika kolei. Ponadto czytana przed snem skutecznie usypia.