Zdjęcie w tle

Społeczność

Kawiarnia "Za Firewallem"

77

"Mnie to się marzy, żeby ona była miejscem wszelkich swawoli słownych" @George_Stark #naczteryrymy #nasonety #naopowiesci #klubczytelniczy

Hej!


Żeby tag pusto w styczniu nie siedział, to wrzucam swoje krótkie wypociny.

Zapewniam, że podczas jego pisania nie ucierpiało żadne zwierze.


Detektyw Mieczysław Ałapała został postawiony przed najtrudniejszym do tej pory zadaniem. Jego celem był skorumpowany organizator konkursu Wolnej Pieśni Ligi Narodów Zjednoczonych.


Ałapała zakasał więc rękawy i zaczął przeglądać papiery dotyczące sprawy. Jego uwagę przykuła informacja o Izraelu, który prawie wygrał ostatni konkurs eurowizji. Zaświeciła mu się lampka. A co jeśli organizator WPLNZ zastosował ten sam trick? Smsy od rodziny zamieszkującej okoliczne wioski.


Ach, rodzina… W jego umyśle pojawił się obraz. Tona twarogu, którą dostał kiedyś od wuja, który prowadził gospodarstwo. No, może nie tona, ale w każdym razie dużo. Pod warunkiem że kostka 250g, to dla kogoś dużo. Przynajmniej jednak był smaczny.


Dobra Mietek, pora wrócić do sprawy. HEJŻE, NA WIEDEŃ! Pomyślał sobie w myślach. Czas pomyśleć jakie mógł być motyw.


Wziął w dłoń pióro, namoczył je tuszem sympatycznym i zaczął rozpisywać wątki. Łączył jedno z drugim, a drugie z pierwszym. Nie minęło 5 minut (a może 30) i zauważył pierwszą wskazówkę. Właściwie drugą, bo SMSy.


– Eureka! - krzyknął i zaśpiewał serenadę z tego szczęścia.


Tak, dokładnie. Widział to na zdjęciu. Opar nad mokradłem. A w tym oparze prąd i gaz. Więc spojrzał na to zdjęcie jeszcze raz. I jeszcze raz. I jeszcze raz. Nic jednak więcej nie wymyślił. Fałszywy poszlak.


Poszedł więc do lodówki. Trochę bo zgłodniał, trochę bo go to zaczęło nudzić. Przeglądanie papierów i zdjęć, to piekielnie nudna robota. Otworzył drzwi i zaczął skanować. Przyjrzał się rumuńskiemu jogurtowi, który już trzeci tydzień stał niedojedzony.


Dobra, dojem jutro, powiedział sobie w myślach, a Stańczyk się uśmiechnął do niego wprost z obrazu zawieszonego nad blatem kuchennym.


Kiedy wracał do roboty, zobaczył że u progu jego domu stało białe puchate zwierze, z wycelowaną w jego stronę bronią. Była to bardzo bojowo nastawiona owca.


– Wybacz, ale nie mogę ci pozwolić, żebyś doprowadził tę sprawę do końca.


Owca płakała jak bóbr kiedy pociągała za spust.


Kooooniec.


#zafirewallem #naopowiesci

Zaloguj się aby komentować

Dzisiejsze rymy sponsoruje razem ze @splash545

Temat: Hawaje

Rymy: Honolulu - bidulu - samolotem - płotem


Zasady:

  • Masz podany temat i rymy

  • Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z podanymi rymami.

  • Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejnosci

  • Szerzysz radość z tworzenia

  • Et voilà

#naczteryrymy #poezja #tworczoscwlasna#zafirewallem

Zawołał mnie luby: Ho no lulu!

Idź się zdrzemnij, boś zmęczona bidulu.

Natychmiast odleciałam niczym samolotem

Śniły mi się Hawaje i Mamoa za płotem

Zaloguj się aby komentować

Rzekł do pedofila sofafaker - Nuż

Dziś się dobierzemy do lewackich złóż

Mamy wejścia w MAGA i w kongresie plecy

ICEki ludzi mordują szybciej niż ubecy.

Jednym kliknięciem wbija przyjacielowi nóż

W błaganiu swoje ręce złóż

Nie wiesz już nawet czy boli Cię d⁎⁎a czy plecy

Tak robią internetowi ubecy.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Motyla noga! Drugi raz w krótkim odstępie czasu. Rozpuszczacie mnie Drodzy . Dziś troszkę frywolnie:


Temat: sprośny osobnik

Rymy: dziadyga - mimoza - ostryga -narkoza


Let it burn!

#zafirewallem #naczteryrymy #krotkaformarymowana #tworczoscwlasna #poezja #kreatywnosc

Wpadł mi w oko pewien dziadyga

I nie był jak jakaś kruchutka mimoza

Lecz śmierdział niestety jak stara ostryga

Czy z nóg mnie zwalił fetor czy z wódki narkoza...?

Nie ma znaczenia, młódka czy dziadyga,

Czuć ją śledziami czy pachnie jak mimoza

Byleby była dostępna ostryga

A jak niechętna- pomoże narkoza.

Żaden z niego erotoman dziadyga

jego seksowny mózg nie co to mimoza

twardemu spojrzeniu ulegnie nawet ostryga

samczy dotyk równa się błogostan - narkoza

Zaloguj się aby komentować

Śnieg się rozpuszcza i z rynny cieknie

Czas już przełamać te pierwsze lody

Czuję, że pod nogami ziemia mi mięknie

Bo z wiosną @Wrzoo nam każe pić dużo wody

Zaloguj się aby komentować

Muszę się przyznać, że mam uczulenie. Jestem silnie uczulony na ten nasz martyrologiczny patriotyzm, na to uwielbienie cierpienia, które – pamiętam – było wpajane za młodu w szkołach i gdzie tam tylko jeszcze młodzież, kiedy jeszcze nią byłem, próbowano kształcić i oświecać. Jestem też zaniepokojony tym, co obserwuję dookoła, tą rosnącą falą nacjonalizmu i związanych z nią konsekwencji, które już przecież były kilkukrotnie w dziejach przerabiane i nigdy nie kończyły się dobrze. Zdaję sobie sprawę, że niewiele mogę z tym zrobić, a jakoś z frustracją poradzić sobie trzeba. Właśnie na takie okoliczności została wymyślona satyra, więc pozwolę sobie z niej skorzystać i opisać mój wyimaginowany dzisiejszy poranek (a i jest w nim zima, jak Kolega-Organizator, proszę pozdrowić Żonę, sobie w tej edycji zażyczył):


***


Niedziela handlowa, patriotyczna, biało-czerwona


Wybrałem się dzisiaj rano do sklepu

bo, choć Niedziela, Pan Państwo pozwolił;

myślałem o maśle, chlebie i mleku,

a, że było ślisko, szedłem powoli.


Chodnik po drodze lodem był skuty

i dobrze! – znowu zapomniałbym kupić soli;

nagle przyczepność straciły buty –

na mordę upadłem. Do teraz boli.


Patriotycznie – wyciąłem Orła,

a że cierpienie wszak uszlachetnia,

na jakiś kamień trafiła morda

i krew popłynęła. Od mrozu krzepła.


Gdy się podniosłem i śnieg otrzepałem

jak mąż się stanu poczułem (lub żona)

bo plama została, Ojczyźnie na chwałę,

patriotyczna: biało-czerwona.


***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Dobry wieczór szanownemu gronu!

Pomyślałem że może dziś spróbujemy mały crossover z #zyciejestdobre


Temat: Życie jest dobre

Rymy: zgoda - młoda - celu - wielu


Zasady:

  • Masz podany temat i rymy

  • Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z podanymi rymami.

  • Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejnosci

  • Szerzysz radość z tworzenia

  • Et voilà

#naczteryrymy #poezja #tworczoscwlasna #zafirewallem

Jedna panuje w tym narodzie zgoda,

Dotyczy starych, lecz wsiąka za młoda,

Czcze poglądy i środki ku celu,

Obcy mu uśmiech, rozumie to wielu.

@PaczamTylko

Zrobisz mi loda? Ona że zgoda.

Ciągła jak stara, choć była młoda.

Potem włóczyliśmy się bez celu,

W tym mieście takich jak my wielu.


~Pezet 2028

Zaloguj się aby komentować

Kiedy usiłuję coś napisać, włączam sobie często muzykę instrumentalną, bo wokal mi w pisaniu przeszkadza. I tak sobie coś tam kliknę, a później samo się przełącza i czasami odkrywam różne bardzo przyjemne nagrania, jak choćby to. Napisać tego co zamierzałem się nie udało, ale że muzyka przyjemna, to można jej oddać hołd i napisać coś innego:


***


Cygański swing


Dzisiaj już nie ma prawdziwych Cyganów,

dziś całkiem inne są w świecie trendy

i coraz mniej dzisiaj Piotrusiów Panów

bo jaki to Piotruś Pan jest bez Wendy?


A więc nie Piotruś, a tylko Jerzy,

Jerzy, co chciałby przyjemnie żyć

naiwny Jerzy, bowiem uwierzył

w pieśni cygańskie, w wolności mit.


I siedzi Jerzy, wolny – bez Wendy,

w garść jakoś próbuje się brać

i myśli jakie popełnia błędy,

że żadna nie chce mu się oddać.


I siedzi Jerzy, popija drink,

twarz jego martwa, niemal jak Sfinks

i wtedy Jerzy klika na link

i włącza sobie cygański swing.


***


#wolnewiersze

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Miało być o zimie? – proszę bardzo. Wiersz to smutny, bo nie każdemu dane jest się białą zimą cieszyć. Albo wiersz to wesoły, bo nie każdy się nią musi irytować? W każdym razie proszę:


***


Zima w Gorzowie


Wyobraź sobie zimę w Gorzowie,

te kożuchy modne, lodem skutą Odrę,

kulig na Janicach, sanki na Wieprzycach,

bałwan na Baczynie…


Marz o takiej zimie!

Bo tak by się chciało by zimę mieć białą,

żeby Odry brzeg biały pokrył śnieg.


Nawet było miło,

nawet już śnieżyło,

już z nieba padało,

lecz w ogniu stopniało.


***

#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry wieczór się z Państwem,

Jako że w poprzedniej edycji #nasonety zostałem przez kolegę @George_Stark skazany na zwycięstwo (co w sumie nie powinno dziwić skoro uczestników można było policzyć na palcach jednej dłoni pracownika tartaku), a najbliższe dwa dni spędzę za kierownicą auta, to nie pozostaje mi nic innego jak szybko otworzyć edycję kolejną. Edycję oznaczoną numerem CXI (słownie: 111).


Odnoszę również wrażenie, że ostatnio zdecydowanie lepiej się Państwo bawicie, kiedy narzucone w zabawie ramy - zwłaszcza te dotyczące rymów - są luźniejsze. Dlatego też, w bieżącej edycji zaproponuję pełne rozluźnienie. Obowiązywać będą tylko dwie zasady:

  • zgłoszony do konkursu utwór musi w jakiś sposób traktować o zimowych atrakcjach. Atrakcjach takich jak kulig, bitwa na śnieżki, lepienie bałwana, jazda na łyżwach/nartach, spacer po chrupiącym śniegu, łowienie w przeręblu czy cokolwiek innego co podpowie Wam wasza fantazja.

  • utwór musi składać się przynajmniej z sześciu wersów (żeby było ciut więcej niż w #naczteryrymy )


Mam szczerą nadzieję, że zaskoczycie mnie tak ilością jak i różnorodnością pomysłów w tym zakresie, a przy okazji może tak liberalne zasady przyciągną do zabawy nowe osoby.


Kwestie formalne:

Edycja trwa do kolejnego piątku, czyli do 30.01.2026, a zasady wyłaniania zwycięzcy wymyślę za kierownicą i podzielę się nimi najpóźniej w poniedziałek.


Powodzenia, udanego rymowania i najważniejsze - bawcie się dobrze!


#zafirewallem #nasonety #diproposta

Zaloguj się aby komentować

Drodzy Najmilsi!


Dobrze, że wstrzymałem się z tym podsumowaniem i postanowiłem się zdrzemnąć (drzemka, jak się kolejny raz okazuje, to jest wspaniała sprawa, która rozwiązuje wiele problemów!), bo jeszcze do 18.08 byłem sam. Ale od 18.08 jest nas dwóch, dwóch autorów wytworów w CX edycji zabawy #nasonety. Nie będę trzymał Państwa w niepewności, od razu obwieszczę, że zwycięzcą CX edycji zabawy #nasonety w kawiarni #zafirewallem zostaje kolega @fonfi – gratulacje!



Uzasadnieniem werdyktu (czy tam wyroku), jest to, że kolega nie jest mną (co nie jest w zasadzie takie trudne), ale też nie umniejsza to jego zasługom na niwie poetyckiej i muszę przyznać, że napisał najlepszy wytwór tej kończącej się właśnie edycji, wygrana zasłużona jest więc podwójnie.


I jeszcze formalności:

- rymowaliśmy do fragmentu tekstu Leszuk, synu Kazimierza autorstwa pana Artura Andrusa;

- ja napisałem wierszydła takie: W kinie w Gorzowie, a nawet jeszcze przed kinem, Butcher punisher i Po koncercie czyli Jak zdobyć autograf pana Andrzeja Poniedzielskiego;

- kolega zwycięzca za to napisał tylko raz, ale za to porządnie, a napisał wiersz Spóźniony Fonfi.



I to by było na tyle. Do następnego (mam nadzieję)!



#podsumowanienasonety

Zaloguj się aby komentować

Łola Boga! Co to się stanęło siem!? Świeżak odśnieżył na 100%?

Elo rymy, dziś stworzymy - pióra w dłoń - i tworzymy!
Kto nie w rymy - będO dymy!

Temat: Przepychanie muszli klozetowej

Rymy: Kłopocik - Rzemieślnik - Klozecik - Niewdzięcznik


Zasady:

  • Masz podany temat i rymy

  • Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z podanymi rymami.

  • Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejnosci

  • Szerzysz radość z tworzenia

  • Et voilà


do rymów przystąp - czas start! ;]

#naczteryrymy #zafirewallem

Na imię Bogdan, nazwisko - Kłopocik

zazwyczaj na lnie tworzy rzemieślnik

dziś jednak płótnem będzie klozecik

a żona znów nie doceni - niewdzięcznik!

Pewien smutny Jarek wpadł w gruby kłopocik.

Przy prostej naprawie, ten złodziej rzemieślnik,

zamiast przepchać rurę zepsuł mu klozecik.

Wcześniej wziął akonto i zniknął niewdzięcznik.

Z porannym klockiem nielichy kłopocik

Szukam w gazecie w rubryce „Rzemieślnik”

„Dzień dobry, czy przepcha mi Pan klozecik,

Dam garść orzechów?” Nie chce, niewdzięcznik.

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry wieczór się z Państwem,

Dawno, dawno temu, bo jeszcze w latach 30 ubiegłego stulecia, nasz kawiarenkowy patron Julian Tuwim napisał jeden ze swoich najpopularniejszych wierszyków dla dzieci. Wierszykiem tym jest Spóźniony Słowik. Całkiem przypadkiem wierszyk ten ma dokładnie tyle samo wersów - szesnaście (słownie: 16) - co zaproponowany przez kolegę @George_Stark utwór diproposta. No obok takiego szczęśliwego zbiegu okoliczności nie mogłem przejść obojętnie. Dlatego też, dopasowując się do rymów pana Andrusa i mając nadzieję, że tym razem nie spóźnię się jednak z publikacją, postanowiłem napisać swoją własną wersję Spóźnionego Słowika. Wersję uwspółcześnioną i "fonfinizowaną". Zapraszam.


Spóźniony Fonfi


Płacze pani Fonfikowa, aż ma oczy sine,

Bo gdy Fonfi dziś do pracy wyszedł wcześnie rano,

To na szóstą zapowiedział w domu się godzinę,

A już ósmą wybił zegar w pokoju za ścianą.


A tu już stygnie podana na stole wieczerza,

Pomidorowej z rosołu rozprzestrzenia się woń,

W piecyku kaczka z nadzieniem skwierczy w jabłkach świeża,

A na deser - jabłecznika kawał wielki jak dłoń.


Może wjechał pod samochód i leży gdzieś w rowie?

Albo łańcuchem zerwanym się w nogę skaleczył?

A jeśli zleciał z roweru bez kasku na głowie?

Rozbity rower - tragedia, rany - się wyleczy.


Nagle Fonfi uśmiechnięty jedzie na rowerze...

"Gdzieś się szlajał?! Gdzieś się włóczył?! Z nerwów boli mnie skroń!"

Na co Fonfi słodko rzecze: "Przepraszam Cię szczerze,

Ale Wisła taka piękna - zapatrzyłem się toń."


#zafirewallem #diriposta #nasonety

Zaloguj się aby komentować

O proszę, dziś ja. To lecimy!


Temat: Odśnieżanie

Rymy: Łopata - Świata - Śniegu - Biegu


Zasady:

  • Masz podany temat i rymy

  • Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z podanymi rymami.

  • Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejnosci

  • Szerzysz radość z tworzenia

  • Et voilà

#naczteryrymy #zafirewallem

Odśnieżał Bartosz sąsiadce aż w rękach furczała łopata.

Upajał się ćwiartką z gumowca i widokiem białego świata.

Wtem wyszła Marianna w negliżu i mówi - Bier mie na śniegu!

Toż dupsko ci całkiem zamarznie! To wracaj do żonki lebiegu.

Zaloguj się aby komentować

Tag do czarnolistowania -> #uniwersumhejto


Jeśli ktoś nie wie o co chodzi, a chce się zapoznać to tutaj link do wstępu i nakreślenia uniwersum -> https://www.hejto.pl/wpis/tag-do-czarnolistowania-gt-uniwersumhejto-bry-bede-sobie-od-czasu-do-czasu-pisal


Dzisiaj zabierzemy się do początku i Pierwszego rozdziału Tomu Pierwszego.


Postacie z uniwersum rzecz jasna będą się przewijały różnie i z różną częstotliwością No i w miarę różnych opowiastek będą się pojawiały także kolejne persony z hejtoświata. Dziś kilka nowych twarzy.




Zniknięcie Alembika


Światła FriendGatherArena gasły powoli, jedno po drugim, jakby lodowisko samo chciało ochłonąć po tym, co się wydarzyło. Trybuny jeszcze dudniły echem śląskich przyśpiewek, a @LeniwaPanda – który jakimś cudem zawsze znajdował się tam, gdzie kultura spotykała się z chaosem – próbował na schodach wygrywać na lutni hymn zwycięstwa, który brzmiał podejrzanie jak ballada o porażce. Zapewne znów źle obstawił, a nie lubił zmieniać repertuaru.



@Trypsyna zeszła z lodu ostatnia. Bogini sportu lśniła potem i dumą, a tłum rozstępował się przed nią z nabożnym respektem. Obok niej szedł @scorp, milczący, z rękami w kieszeniach, zbyt często zerkający w stronę północnych murów Hejto, tam gdzie zaczynał się cień Wypoku.


- Znowu znikasz myślami - syknęła Trypsyna.

- Tylko… analizuję - odparł scorp. - Wrogów trzeba znać.


@Taxidriver obserwował to z dystansu, oparty o swoją taksówkę. @FriendGatherArena który nazwał stadion na cześć własnego imienia, wyszedł chwilę później, zmęczony, ale szczęśliwy.

- Dobry mecz - rzucił Taxidriver.

- Zawsze jest dobry, jeśli nikt nie ginie - odpowiedział Friend, po czym zawahał się. - A ostatnio… to już nie takie pewne.


Taxidriver uniósł brew.

- Brzmi jak początek opowieści, za którą zwykle się dopłaca.


FriendGatherArena westchnął ciężko.

- @Alembik zniknął.


- Wielu ludzi znika - odparł Taxidriver spokojnie. - Większość wraca. Albo przestają być problemem. Albo nigdy nie byli Hejto warci i wrócili w poczet armii przegrywów.


- Nie Alembik - pokręcił głową Friend. - On był… za bardzo. Za głośny w ciszy. Jego galeria… poszedłem tam dziś rano. Nie była zamknięta. Nie była splądrowana. Po prostu… jej nie było.


- Jak to "nie było"? - Taxidriver przestał się opierać.


- Jakby ktoś wyciął ją z miasta. Ściana, przy której stała, była gładka. Nawet kurz wiedział, że nie powinien pamiętać.


Taxidriver milczał przez chwilę.

- A ludzie?

- Nieliczni, którzy tam bywali, przysięgają, że widzieli światła jeszcze wczoraj. A dziś… nic. Jakby Hejto uznało, że galeria była zbędna.


- Alembik nigdy nie znika sam - mruknął Taxidriver. - Kto był ostatni?


FriendGatherArena spojrzał w stronę torów kolejowych, jakby odpowiedź mogła nadjechać pociągiem.

- @roadie. Siedzieli razem po meczu. Rozmawiali o dźwiękach, które "otwierają obrazy". Śmiałem się wtedy, że się dobrali.

- Teraz się nie śmiejesz.


- Teraz myślę, że coś jednak kur... otworzyli!


Taxidriver otworzył drzwi taksówki.

- Wsiadaj.


- Dokąd?


- Do miejsca, gdzie ludzie cofają czas i udają, że to nic nie kosztuje.


FriendGatherArena skinął głową.

- RetroPrzystojniaki.


Silnik zapalił, a Hejto - jeszcze nieświadome, że straciło więcej niż artystę - oddychało spokojnie. Na razie.




RetroPrzystojniaki nie były miejscem, do którego trafiało się przypadkiem. Trzeba było albo bardzo wiedzieć, czego się szuka, albo bardzo nie wiedzieć, co się robi ze swoim życiem. Taksówka Taxidrivera zatrzymała się przed wejściem, którego nie oznaczał żaden szyld - tylko mosiężna klamka w kształcie młodzieńczo umięśnionego torsu i dyskretne światło sączące się spod drzwi.


- To tu - mruknął FriendGatherArena. - Miejsce, gdzie przeszłość bierze kredyt na przyszłość.


W środku było ciepło. Za ciepło. Powietrze pachniało perfumami, starym drewnem i magią, która udawała, że jest tylko chemią. Starsi panowie siedzieli na kanapach, śmiejąc się głosami, które absolutnie nie pasowały do ich twarzy cofniętych w czasie o trzy dekady. Jedni czytali wiersze George'a Starka, inni dyskutowali o diecie GazelkiFarelki, jakby zdrowe żywienie było największą perwersją tego miejsca. Co jakiś czas tylko, Panie wybierały swojego starszego ulubieńca i wychodziły za kotarkę. Mawiało się, że Kaligula potrafi każdego mężczyznę cofnąć na chwilę w czasie, aby fizycznie wyglądał jak za dawnych lat.


@Kaligula_Minus wyszła z zaplecza powoli, z uśmiechem kobiety, która widziała już wszystko i nadal się nie nudziła. Jej suknia zmieniała kolor w zależności od kąta patrzenia, jakby nie mogła się zdecydować, czy jest elegancka, czy groźna.


- Taxidriver - powiedziała, nie pytając. - I… proszę proszę, legenda hokeja. Cóż za połączenie. Zwykle przychodzą tu mężczyźni uciekający od teraźniejszości i kobiety szukające Panów z młodzieńczego zakochania, a nie tak dostojne persony.


- Szukamy roadiego - odpowiedział Taxidriver bez wstępów. - I Alembika.


Uśmiech Kaliguli drgnął. Ledwie zauważalnie, ale wystarczająco.


- Alembik… - powtórzyła. - On nie pasował do tego miejsca. Za bardzo patrzył. Jakby chciał zapamiętać każdy szczegół, narysować, a potem go zniszczyć na płótnie.


- A roadie? - nacisnął Friend.


- Roadie pasował aż za bardzo. Siedział tam i się rozglądał jak przez okno pociągu - wskazała na fotel w rogu, obok którego stał @Sweet_acc_pr0sa, akurat strzygąc brodę jednego z odmłodzonych klientów i prowadząc monolog o tym, że prawdziwa sztuka to dobrze wycenione cięcie. - Słuchał. Zawsze słuchał. Pytał o dźwięki. O to, czy ktoś słyszał kiedyś ciszę tak gęstą, że można ją zwinąć i wynieść.


- Brzmi jak zapowiedź kłopotów - mruknął Taxidriver.


- Brzmi jak Hejto - poprawiła Kaligula. - Był tu też Cybulion. Kilka razy. Zawsze uprzejmy. Zawsze zostawiał napiwki. Zawsze wychodził chwilę przed czymś nieprzyjemnym.


- Czyli oczywisty podejrzany - rzucił Friend.


- Albo sprytny - odparła. - Albo po prostu nieśmiertelny i znudzony. Po wyleczeniu choroby wielu sądzi, że zaprzedał duszę diabłu i jest obecnie nie do zajebania.


W tym momencie z jednego z pokoi wyszedł @ErwinoRommelo, potykając się o własne myśli.

- Kaligula xddd, widziałaś stopy Umypaszki xddDD, to jest sztuka xddd!


- Wyjdź - powiedziała Kaligula spokojnie. - Albo cofnę ci wiek o sto lat i zobaczymy, czy dalej będziesz taki gadatliwy.


Erwino zniknął natychmiast xddddując pod nosem.


- Alembik i roadie rozmawiali tu długo - ciągnęła. - O pockpockach. O dźwiękach, które "otwierają obrazy". O kimś, kto nie tworzy, tylko konsumuje. Roadie powiedział coś, co mnie zaniepokoiło.


- Co? - zapytał Taxidriver.


Kaligula nachyliła się bliżej.

- Że ktoś ma apetyt. I że trzeba go nakarmić.


Z korytarza dobiegł śmiech jednego z klientów, nagle zbyt młody, zbyt głośny. Na chwilę światło przygasło, jakby ktoś dotknął instalacji @fonfiego nie tam, gdzie trzeba.


- Roadie wyszedł stąd z Alembikiem - dodała Kaligula ciszej. - Powiedzieli, że idą "zobaczyć, czy da się coś przenieść bez zostawiania śladów". I więcej ich nie widziałam.


- Kto jeszcze o tym wiedział? - spytał Friend.


Kaligula spojrzała w stronę lustra, w którym odbijał się sufit, a nie ona.

- @mles zawsze wie. Marvin słucha wszystkiego. A entropy… entropy bał się, że spełnią się groźby i padnie na niego cień niecnych plotek o... ach... szkoda słów.


Taxidriver odwrócił się do wyjścia, nie chcąc ciągnąć za język. Wiedział o czym mówi, plotki roznoszą się w Hejto szybko.

- Dziękujemy.


- Uważajcie - powiedziała Kaligula_Minus, gdy byli już w drzwiach. - W RetroPrzystojniakach cofamy ludzi w czasie. Ale w Hejto czas czasem cofa się sam. I nie zawsze oddaje to, co zabrał. Gdy zajrzycie w nieodpowiednie miejsce, możecie już nie wrócić. Kto raz pójdzie drogą gejuru, nigdy nie będzie już autorytetem.


Wtem na odchodnym dobiegł do nich zziajany poeta i rzekłszy zdanie szybko się ulotnił.

- Alembik? - @George_Stark zamyślił się, łamiąc składnię. - Mówił, że sztuka musi zniknąć, żeby wrócić silniejsza.


@KatieWee zapisała to natychmiast.


Za drzwiami noc była chłodniejsza. Bardziej realna. A gdzieś daleko, na cokole, ktoś jeszcze oddychał… albo tylko udawał.


Skierowali się do centrum.



Plac główny był jednym z tych miejsc w Hejto, które zawsze były zajęte, nawet gdy wydawały się puste. Kamienie pamiętały tu więcej rozmów niż @Klamra wyemitował programów, a cokół - stary, popękany, z resztkami nieczytelnych inskrypcji - służył równie często za pomnik, co za siedzisko dla @l__p, który siedział na nim od tak dawna, że nikt już nie był pewien, czy wciąż oddycha, czy tylko bardzo konsekwentnie udaje ideę. Tylko czasem przycupnęła na jego ramieniu pewna sowa, domalowywała żółte oczy i znikała. L__p będąc w transie niczego nie zauważał, prócz dziwnych śmiechów dobiegających z rynku.


Tym razem jednak coś było nie tak.


Entropy stał obok.


Nie na cokole - obok. To już wystarczyło, by pierwsze osoby zwolniły kroku. @CebulaZrosolu przystanął, bo zawsze przystawał gdy działo się coś interesującego. @Koszotorobur zapisał coś nerwowo w kajecie, po czym skreślił i zapisał jeszcze raz, bo nie był pewien, czy "narastające napięcie egzystencjalne" liczy się jako zawód.


- Ej… to Entropy! - krzyknął ktoś.


Entropy wyglądał, jakby nagle przestał wiedzieć. Marynarka wisiała na nim źle, jakby była po kimś innym. Oczy miał zaczerwienione, ale nie od płaczu - raczej od bezsenności i myślenia zbyt długo o jednym zdaniu.


Taxidriver zatrzymał się pierwszy. FriendGatherArena instynktownie stanął pół kroku przed nim, jakby to był mecz, a entropy szykował się do nieczystego zagrania. Za nimi pojawili się inni: Sweet_acc_pr0sa z nożyczkami w dłoni, bo nie zdążył ich odłożyć; Whoresbane z książką otwartą na stronie, której nie czytał; @Vampiress na dachu, już nie do końca w ludzkiej formie.


- Entropy - zawołała @bojowonastawionaowca, spokojnie, burmistrzowsko. - Zejdź stamtąd. Porozmawiamy. Mam tu przy sobie numer na telefon zaufania.


Entropy roześmiał się krótko mając już dość ciągłego rozwiązywania problemów dzwonieniem na j⁎⁎⁎ną infolinie. Dźwięk był suchy, jakby nie używany od dawna.

- Rozmowy nic nie dają - powiedział. - Ja już wszystko powiedziałem. Tylko nikt nie słuchał właściwego znaczenia.


LeniwaPanda przestał grać. Splash, który właśnie nadchodził, poczuł, że tym razem jego spokój może nie wystarczyć.


- To nie ja - ciągnął entropy, coraz głośniej. - Nie ja. Nie planowałem, nic nie zrobiłem. To są wierutne bzdury!!


- O czym on mówi? xDDDDD - syknął ErwinoRommelo do @Umypaszka. - To jakaś nowa metafora xddd?


- Cicho - warknęła Vampiress z góry. - On jest przerażony.


Entropy wspiął się na cokół jednym gwałtownym ruchem. l__p nawet się nie poruszył. Jeśli żył, to uznał, że to nadal nie jest wystarczająco ciekawe, by reagować.


- Nie wiążcie mnie z tym wszystkim! - krzyknął entropy. - To jest k⁎⁎wa mać przesada! To jest...


Zawahał się. Przez ułamek sekundy wydawało się, że spojrzy na Taxidrivera. Że powie coś jeszcze. Jakieś nazwisko. Jakąś wskazówkę.


Zamiast tego zrobił krok naprzód.


Nie było krzyku. Nie było dramatycznego lotu. Był tylko ruch - szybki, zdecydowany, jak decyzja podjęta dawno temu.


Entropy zniknął.


Nie spadł.


Po prostu… przestał być w powietrzu.


Tłum wydał z siebie jeden wspólny dźwięk - coś pomiędzy westchnieniem a cofnięciem się o krok. Ktoś krzyknął. @PingWIN zasłonił oczy. @Rozpierpapierduchacz ścisnął w dłoniach pióro tak mocno, że pękło.


Taxidriver podszedł pierwszy do miejsca, gdzie powinien leżeć entropy.


Bruk był nienaruszony. Czysty. Zbyt czysty.


A potem zaczęły się pojawiać litery .


Nie wyryte. Nie napisane. Jakby kamień sam uznał, że musi coś powiedzieć.


Z J E D Z O N


- To… to jakiś żart? - wyszeptał Klamra, już ustawiając kamerę.


- Nie - powiedziała cicho Fafalala. - To komunikat.


@Gilgamesh objął @Furto, który nagle przestał kręcić i wspólnie zaczęli płakać. @Myoniwy spojrzał na instalację elektryczną, jakby bał się, że miasto zaraz zgaśnie.


- Jeśli entropy nie skoczył… - zaczął FriendGatherArena.


- …to został zabrany - dokończyła Vampiress. - Albo sam się zabrał.


- Przez kogo? Albo gdzie? - zapytał przerażony PingWIN otulając ze strachu swojego manaciego oprawcę.


Nikt nie odpowiedział.


Tylko Marvin, gdzieś głęboko w systemach Hejto, zapisał kolejny log:


ANOMALIA POTWIERDZONA

ZASÓB: ENTROPY

STATUS: ZJEDZON

ANALIZA: W TOKU


A miasto oddychało dalej. Jakby właśnie spróbowało czegoś nowego.


Ciąg dalszy nastąpi


#tworczoscwlasna #hejto

349d776c-8583-4c78-aec3-fa13e2827b82
ef514fae-6de8-4c78-a920-82ea2a4848ea

Zaloguj się aby komentować

Dobry wieczór państwu!

Dziś ostatni będą pierwszymi. W zastępstwie kolegi @Kronos pozwolę sobie wrzucić zadanie.

Czas goni, więc nie zwlekając:


Temat: Poszukiwania pierwszego auta

Rymy: marzenia - spełnienia - realia - kanalia


Zasady:

  • Masz podany temat i rymy

  • Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z podanymi rymami.

  • Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejnosci

  • Szerzysz radość z tworzenia

  • Et voilà

#naczteryrymy #poezja #tworczoscwlasna #zafirewallem

6cfe285d-345b-445a-9f7b-b8ed0cf5fd69

Przepraszam za niedopełnienie obowiązków - byłem na siłowni. I dziękuję za zastępstwo.


Rzeczywistość brutalnie niszczy marzenia

Dużo ci brakuje do ich spełnienia

Nie Bawarka a Skoda, takie są realia

I jeszcze oszukał handlarz Mirek, kanalia!

@Kronos jest git, i tak siedziałem w robocie nie mając zbyte wiele do roboty


Po crash teście rzeczywistość vs marzenia

daleko jestem od swych snów spełnienia

pozostają tylko smutne ekonomiczne realia

a rzymskie święto kanałów to kanalia

Mam pewne pędne myśli, fikuśne marzenia,

Przemieszczania pragnienie, czuję że się spełnia.

Rzucę busów apunktualności realia!

Samochód na drodze zdechł - złośliwa kanalia.

Zaloguj się aby komentować

Nawet papier toaletowy wie, że trzeba się rozwijać


Została mi tylko apatia,

Jestem na oddziale geriatria.

Tu dziadki nie mają za grosz czułości.

Szum muszli to nie droga do wielkości.

Nobla nie dostał, stąd ta apatia.

Viagra nie działa, twierdzi geriatria.

Strach okazywać dzieciom czułości,

Została tylko mania wielkości.

Pokonana przed bitewna wnet apatia

daleko w tyle za mną jest geriatria

kasjerce posyłam wyrazy czułości

wykupione całe masło miarą mej wielkości

Zaloguj się aby komentować

Zębów miała chyba tyle co grabie

Bo na leb coś ciężkiego kiedyś jej spadło

I na połów w przeręblu zebrało się babie

Karasi jak gówna ma już całe wiadro

Zaloguj się aby komentować

Wczorajsza wymiana komentarzy uświadomiła mi, że dawno nie okazałem naszej Koleżance sympatii poprzez nabijanie się z jej porażek, co wierszydłem poniższym staram się nadrobić:


***

Po koncercie

czyli Jak zdobyć autograf pana Andrzeja Poniedzielskiego

Wielki artysta odwiedził jej gminę,

w kolejce później niejeden doń stanął;

ja w tej kolejce widziałem Ptaszynę,

która stanęła za pewną panią


i autograf zdobyć zamierza,

na samą myśl rży, tak jak koń;

lecz co się dzieje? – Nie, nie dowierza:

- „No! Głupia babo! Weźże już kończ!”


Bo pewna pani, zwyczajem kobiet,

przyniosła torbę ciastek i pieczyw –

całego artystę zawłaszcza sobie,

co plan Ptaszyny sprytny niweczy.


W dłoni Ptaszyny jest płyta świeża,

ze złości żyłka jej wyszła na skroń,

lecz poddać Ptaszyna się nie zamierza,

więc sama marker chwyta w drugą swą dłoń.

***


#nasonety

#zafirewallem

Zaloguj się aby komentować