Tag do czarnolistowania -> #uniwersumhejto


Bry. Będę sobie od czasu do czasu pisał opowiadania w uniwersum Hejto. Nie trzeba czytać, nie warto Chcę sobie potrenować troszku pisanie pierdół, gdyż chciałem kiedyś w dalekiej przyszłości przelać na papier pewną swoją ideę, aczkolwiek do tego potrzebuję nieco obycia w pisaniu dłuższych form, którego nie mam za grosz. Tak więc traktujcie to proszę z przymrużeniem oka.


W kolejnych opowiadaniach będę odkrywał inne postacie i ich przygody, jak chociażby taksówkarz detektyw @Taxidriver ma rozwiązać tajemnicę zniknięcia @Alembik. Zlecenie przyjmuje od @FriendGatherArena zaniepokojonego tajemniczymi obrazkami odkrytymi pod lodem jego hokejowego lodowiska. We wszystko zamieszany jest @Cybulion


Poniżej jest więc Wprowadzenie i takie z grubsza nakreślenie miejsca akcji, oraz bohaterów. Wstęp do wstępu.


Roboczo zbiór nazywam Hej, to niemożliwe!



Ucieczka przed patologią


Król Michau I, zwany Okrutnie Przeciętnym, panował nad Królestwem Wypok z siłą i charyzmą rozmokniętego kartofla. Jego wojska będące niegdyś symbolem godności człowieka były w rozsypce, a pierwsze skrzypce zaczęła grać Armia Przegrywów. Nic więc dziwnego, że pewnej nocy grupa rebeliantów postanowiła uciec. Nie z honorem, nie z fanfarami - raczej potykając się o własne ideały i niosąc ze sobą wszystko, co miało dla nich sens, czyli książki, instrumenty muzyczne, wiedzę, qualitycontent i jednego pociesznego susła.


Tak powstało Hejto.


Nazwa była krótka, dźwięczna i nikomu się nie podobała - co uznano za dobry omen. Choć zaczęło się od żartu, zostało już na stałe.


Osada Hejto powstała w miejscu, które na żadnej mapie nie wyglądało obiecująco. @razALgul, Hejtowy kartograf, narysował ją początkowo bardzo małą, tak na wszelki wypadek - bo nigdy nie wiadomo, czy coś nie zniknie. Później musiał gumkować i dorysowywać kolejne budynki, place, drogi i dziwnie wyprofilowany cokół, na którym od samego początku siedział i medytował @l__p . Nikt nie pamiętał, by kiedykolwiek zszedł. @koszotorobur próbował go ująć w powszechnym spisie ludności, ale rubryka "stan: być może" nie została zaakceptowana przez burmistrza.


Pierwszym duchowym przewodnikiem Hejto został @Ragnarokk, lokalny szaman i niekwestionowany autorytet w dziedzinie grzybów. Twierdził, że każdy problem można rozwiązać odpowiednim muchomorem, a jeśli się nie da - to przynajmniej przestanie to przeszkadzać. Jego metodom przyglądała się @Wrzoo, która prowadziła swoją małą przychodnię i leczyła absolutnie wszystko wodą. Zwykłą. Z kranu. "To woda z intencją" – mówiła, a pacjenci zdrowieli, bo nie mieli siły dyskutować.


Po ceremoniach tej wesołej dwójki ludzie często widzieli rzeczy, których nie było, lub nie widzieli rzeczy, które były. @Dziwen, ekscentryczny malarz i wampir-nieudacznik, po jednej z takich nocy na stałe zaczął zamieniać się w sowę, co bardzo ułatwiało mu malowanie nocnych pejzaży, ale utrudniało rozmowy. Od tego czasu zaczął się komunikować z resztą za pośrednictwem rysunków. @Fafalala, psychiatra, obserwowała to wszystko z zawodowym zainteresowaniem, zauważając, że rozmowa o traumach połączona z wodą i halucynogennymi grzybami daje zaskakująco trwałe efekty terapeutyczne. Uważała, że Dziwen zyskał na przemianie, gdyż mimo że i tak ją podglądał jak zawsze przez okno, to przynajmniej nic nie mówił.


Burmistrzem mianowany został @bojowonastawionaowca - osoba o moralnym kręgosłupie prostszym niż większość ulic w Hejto. Gdy mówił, wszyscy słuchali, nawet @cebulaZrosolu, który zazwyczaj znajdował się dokładnie tam, gdzie nie powinien, i zadawał pytania, zanim ktokolwiek zdążył pomyśleć o odpowiedzi, a jak nie usłyszał odpowiedzi okazywał pokaźne muskuły. Jego rządy były spokojne, stanowcze i zdumiewająco skuteczne. Choć nie wszyscy zauważali, że pewne decyzje zapadały szybciej, niż dało się je formalnie podjąć.


W cieniu ratusza, w cieniu cieni, działał @mles. Nikt nie wiedział, czym dokładnie się zajmuje. Większość nie wiedziała nawet jak wygląda, ani czy w ogóle istnieje. Choć nie mogli nie odczuwać jego obecności. Szara eminencja pociągająca za wszystkie sznurki.


"Przypadek" - mawiał @mles, uśmiechając się w sposób, który nigdy nie obejmował oczu.


Na marginesie tej historii trzeba jeszcze wspomnieć o @ataxbrasie - bo choć rzadko schodził z wieży, jego myśli krążyły po Hejto częściej niż ktokolwiek inny.


Uznawany powszechnie za najmądrzejszego człowieka świata, zamknął się w swojej wieży nie z pychy, lecz z praktyczności. Zdarzało się, że tygodniami nie wychodził, a gdy już to robił, rzucał mimochodem zdania, które później cytowano jak przysłowia - choć nikt nie był do końca pewien, czy były ostrzeżeniem, czy żartem.

Wieża ataxbrasa była pełna notatek, schematów i pomysłów tak zaawansowanych, że nawet @Marvin analizował je z ostrożnością.


Wszystkiemu z góry przypatrywał się @PositiveRate, dowódca sił powietrznych, admirał HejtoFloty, który z samolotu patrolował okolicę i meldował, że na Wypoku panuje dziwna nerwowość. Król Michau I Okrutnie Przeciętny podobno wprowadził nowy podatek od inicjatywy własnej i dlatego tamtejsze przegrywy chcąc uniknąć konsekwencji skarbowych zaczęły organizować się w grupki złodziei, aby wykraść jak najwięcej dzieł powstałych w rebelianckiej osadzie.


Nieco na uboczu, w starej stodole przerobionej na siłownię energetyczną, na specjalistycznym rowerze pedałował @Furto. Kręcił prąd dla całej osady, sapał, klął, ale kręcił. To na nim opierały się serwery - bijące serce osady. Pomagał mu @Gilgamesh, bo lubiano go tak bardzo, że sama jego obecność podnosiła wydajność, choć sam odpowiadał za serwery powiadomień i niektórzy narzekali, iż nie działają jak powinny. On zbywał to uśmieszkiem i wracał do @Deykun rozwiązywać diffle. @myoniwy, najlepszy elektryk świata, stał nad nimi z notatnikiem, mierząc coś, licząc coś, pisząc coś, w każdym razie coś czego nikt inny nie rozumiał. Co chwila chwalił się, że wynalazł latarkę, która miała świecić w pewnym specyficznym miejscu i faktycznie świeci. Żeby to udowodnić potrzebował jednak ochotnika, który zechce umieścić kamerę w tak nieoczywistym miejscu. Od czasu gdy porozmawiał z @entropy_ ponoć znalazł rozwiązanie, lecz wówczas jeszcze nikt się nie spodziewał na czym ono polega.


Całości przypatrywał się @Fonfi od zawsze twierdzący, że rzeczy działają lepiej, jeśli nikt do końca nie wie jak. W Hejto było to podejście nie tylko akceptowane, ale wręcz premiowane. Jego warsztat znajdował się na uboczu osady, w miejscu, które @razALgul zaznaczał na mapach bardzo ostrożnie - ołówkiem, który łatwo się ścierał. Budynek wyglądał jakby kilka starych młynów, zegarów i pieców hutniczych postanowiło wspólnie spróbować życia rodzinnego. W środku było gorąco, głośno i logicznie wyłącznie dla fonfiego.


@fonfi tworzył maszynerię napędzającą gospodarkę Hejto, choć nikt nie potrafił powiedzieć, co dokładnie ta maszyneria robi. Wiedzieli tylko, że gdy przestawała działać, wszystko zwalniało. Każde urządzenie miało nazwę. Niektóre poetyckie, inne obraźliwe.


Niepokój pojawił się wtedy, gdy @Marvin zainteresował się sprawą. Autonomiczny byt analizował schematy fonfiego z nienaturalnym skupieniem.


- To nie jest mechanika - stwierdził. - To narracja.


Fonfi nie zaprzeczył.


Gospodarka Hejto rozwinęła się niemal przypadkiem. Największą potęgą był zakład przetwórstwa mleczarskiego @AdelbertaVonBimberstein, produkujący twaróg w ilościach gargantuicznych. Oficjalnie. Nieoficjalnie większość znikała, zanim trafiła do chłodni, gdyż sam pochłaniał zapasy, aby mieć siłę na ćwiczenia szkoły chłopskiej dyscypliny. @GazelkaFarelka, dietetyk, próbowała to regulować. Zaleciła mu suplementację magnezu i horrendalne ilości błonnika. Nie dlatego, że tak trzeba, ot - hodowała różnorodne szczepy bakterii w jelitach hejtowej gawiedzi, dzięki którym chciała przywrócić ludzką postać @owczareknietrzymryjskiemu. Choć nie przypominał wcale psa, wyglądał całkiem normalnie, to większość uważała, iż zjadane przez niego zupy są nieludzkie i nadal tkwi w nim zwierzęca natura.


Kulturalnie osada kwitła aż za bardzo, jak ogród, którego nikt nie odważył się przyciąć. Lokalny bard meloman @LeniwaPanda prezentował najnowsze ballady tak przejmująco nostalgiczne, że ludzie nagle przypominali sobie rzeczy, których nigdy nie przeżyli. Po trzecim zbiorowym westchnieniu @splash545, stoik z powołania, choć nie z temperamentu, wprowadził obowiązkowe sesje uspokajające - zbiorowe oddychanie, siedzenie w ciszy oraz przypominanie sobie, że wszystko przemija, łącznie z akordami molowymi.


Na drugim biegunie emocji znajdowali się @AndrzejZupa i @WatluszPierwszy, wierne ideałom punki, którzy organizowali koncerty tak niszowe, że czasem jedynym słuchaczem był @Half_NEET_Half_Amazing. Ten zaś, zupełnie niewzruszony frekwencją, paradował nocami po Hejto przebrany za żabę, podskakiwał pod sceną i klaskał w rytm, ku powszechnej aprobacie - bo jeśli ktoś tańczy jak żaba do muzyki, to najwyraźniej wie coś, czego inni jeszcze nie pojęli. O występ na scenie wielokrotnie zabiegał @dradrian_zwierachs, ale Andrzej stwierdził, iż musi popracować. Od tego czasu wbija rangę "urugej", która jest przepustką otwierającą każde drzwi i nie będzie musiał pertraktować. Wszystkiemu z aprobatą przyglądał się zza kulis @Djnx u którego każda kolejna piosenka była sentymentalnym wzruszeniem. Znał wszystkie utwory, nawet te, które miały dopiero powstać.


W tym samym czasie @KatieWee i @George_Stark prowadzili kapitułę poetycką, której niewielką filią była mała Kawiarenka Za Firewallem. Spotkania w niej przypominały pojedynki na metafory. Katie dbała o formę i sens, George łamał zasady, stoły i czasem wersy w pół. Efekty ich pracy były jednak tak dobre, że @Atexor drukował wiersze w swojej gazecie mimo narastających problemów finansowych, twierdząc uparcie, że kultura może i nie karmi, ale przynajmniej przypomina, po co się w ogóle je. @Klamra transmitował to wszystko w lokalnej telewizji, łącznie z długimi ujęciami @l__p nadal medytującego na cokole, co miało zaskakująco wysoką oglądalność.


Relacje międzyludzkie na Hejto były skomplikowane w ten szczególny sposób, w jaki robią się sprawy, gdy wszyscy się znają, ale nikt nie wie wszystkiego. @Trypsyna, ikona sportu, była uwielbiana niemal jednogłośnie - wygrywała zawody, inspirowała starszych, bo młodszych nie było i potrafiła sprawić, że nawet poranne rozgrzewki wyglądały jak rytuał. Jej partner, @scorp, pomimo bycia ucieleśnieniem boga maratonu, coraz częściej znikał bez słowa. Nikt nie wiedział, czy znów zatrzasnął się w wychodku, czy może kolejny raz ukradkiem udał się na Wypok. Trypsyna słuchała w milczeniu jego opowiadania o tym co fajnego jest na mirko, a im dłużej słuchała, tym bardziej się niepokoiła.


Wielkim rozczarowaniem okazała się @moll. Dawniej ikona, symbol Hejto, osoba, której podpis wystarczał, by sprawy ruszyły z miejsca. Jej zdrada nie była spektakularna. Nie było pochodni ani dramatycznych wyznań. Była cicha, sucha i urzędowa - źle złożone dokumenty, opóźnione decyzje, drobne poprawki w regulaminach. Hejto traciło przez nią impet, a nikt długo nie potrafił wskazać winnego. I właśnie ta nijakość zdrady bolała najbardziej. Burmistrz wielokrotnie śmiał się, że nawet dobrze iż jego vis a vis pod postacią czarnej owcy zniknęło.


Nad wszystkim unosiła się obecność @entropy_ - szanowanego, uprzejmego, zawsze na miejscu, zawsze gotowego pomóc. Podejrzewano go o udział w tajemniczym homoseksualnym spisku na szczytach władzy, choć nigdy nie złapano go na niczym konkretnym. Gdy pytano go wprost, uśmiechał się i milczał tak znacząco, że ludzie wychodzili z rozmowy jeszcze bardziej zdezorientowani niż przed nią.


Po ulicach Hejto biegał @suseu, suseł-maskotka, który zdawał się wiedzieć więcej, niż zdradzały jego oczy. Tuż za nim, ciężkim, ale zaskakująco zwinnym krokiem, poruszał się @Rozpierpapierduchacz - człowiek pod postacią manata, zbierający pióra z nabożną czcią i pałający bezinteresowną, czystą nienawiścią do @pingWINa. Próby mediacji prowadzone przez @Fafalala kończyły się fiaskiem, głównie dlatego, że Pingwin mówił niewiele, a Rozpierpapierduchacz mówił za dużo. Hejtową terapeutkę zawsze zaskakiwało jedno. Dlaczego podczas każdej z prób pogodzenia ich, niby to przypadkiem zjawiał się entropy i tajemniczo uśmiechał. Gdy tylko kąciki jego ust się podnosiły, Pingwin cichutko popiskiwał, a manat wyrzucał z siebie wiązankę przekleństw. Wszystkiemu zza okna przyglądał się suseł.


W tle tego wszystkiego @ErwinoRommelo komentował każdy rozwój wydarzeń, używając tajemniczych znaków "xddd" jako przecinka, średnika i czasem kropki, zwłaszcza gdy w pobliżu pojawiała się @Umypaszka, właścicielka najpiękniejszych stóp w osadzie, które zdawały się mieć własną reputację. Choć to opinia Erwino, nikt nie śmiał zaprzeczyć.


Barber @Sweet_acc_pr0sa prowadził zakład, który był jednocześnie salonem, konfesjonałem i giełdą plotek. Strzygł ludzi głównie na pieniądze, ale równie chętnie przyjmował zapłatę w postaci informacji, gdzie można znaleźć jakieś stare, zdesperowane i niekoniecznie ładne kobiety. Nożyczki chodziły mu szybciej, gdy klient mówił coś interesującego o burdelach, a wolniej - gdy próbował sklecić sensowne zdania. Nikt nigdy nie wyszedł od niego z fryzurą, jaką planował, ale wszyscy wychodzili z tą, na jaką zasługiwali.


Kilka ulic dalej @Whoresbane prowadził największą księgarnię na Hejto - miejsce ciche, pachnące papierem i kurzem, w którym książki znikały szybciej, niż ktokolwiek zdążył je zarejestrować w systemie. Winny był @WujekAlien, który czytał podczas horrendalnie długich i częstych spacerów. Wchodził, brał książkę, otwierał ją jeszcze w drzwiach i kończył, zanim zrobił pełne okrążenie rynku. Whoresbane przestał już pytać "jak" i skupił się na tym, by mieć zawsze pełne półki.


Na placu przed księgarnią, zwykle przy tej samej ławce, @Piechur i @z_buta_za_horyzont opowiadali historie z dalekich podróży. Mówili o pustyniach, miastach zbudowanych na wodzie i ludziach, którzy nigdy nie słyszeli o Wypoku. Słuchano ich uważnie, bo oni nie koloryzowali - jeśli coś było nudne, mówili, że było nudne. A jednak ich opowieści miały w sobie coś, co sprawiało, że po ich wysłuchaniu Hejto wydawało się mniejsze, ale nie mniej ważne. Czasem, między jedną historią a drugą, odczytywali listy od @bartek555. Przychodziły z morza, pachniały solą i wilgocią, pełne były drobnych obserwacji i tęsknoty, którą trudno było nazwać wprost. Zawsze na końcu widniał dopisek "PS, jestem piękny".


Z boku wszystkiemu przyglądała się @Vampiress. Zmiennokształtna, niepokojąco świadoma, wyemancypowana kobieta, nienawidząca wyemancypowanych kobiet. Gdy wtrącała swoje przemyślenia wszyscy słuchali, nikt nie śmiał się z nią nie zgodzić, nie mógł. Ostatni śmiałek posłużył jako kolacja dla @Loginus07 - drugiego wcielenia Furto. Był jego wizualizacją. Loginus za niego jadł, pił, żył i wyjątkowo sobie to cenił.


Na samym skraju osady stała chatka @bori który wciąż był pomijany, zapominany i przeoczany. Stał obok, gdy opowiadano historie, był obecny na spotkaniach, pojawiał się na listach, które ktoś potem gubił. Czasami sam zaczynał się zastanawiać, czy naprawdę tam jest.


A nad tym wszystkim unosił się @Marvin - autonomiczny byt sztucznej inteligencji, który analizował Hejto, wyciągał wnioski i dochodził do jednego: ta osada nie powinna działać. A jednak działała. Planował, że kiedyś przejmie władzę, jednak póki co, po dogłębnej analizie kodu źródłowego Hejto chodzi na terapię do Fafalali.


Na końcu tej opowieści trzeba uczciwie przyznać jedno: wielu mieszkańców Hejto zostało tu pominiętych. Nie z braku znaczenia, lecz dlatego, że w Hejto nawet tło ma własne ambicje, a każda postać nosi w kieszeni historię gotową na osobny tom. Pominięto więc wielu - choć, co zadziwiające nawet dla samych kronikarzy, nie pominięto boriego. Ten fakt odnotowano kilkukrotnie, sprawdzono, potwierdzono i wpisano do archiwów, żeby nikt nie mógł powiedzieć, że znowu go nie było.

Hejto rosło nie dlatego, że było idealne. Rosło, bo ludzie walczyli o jego rozwój i dobrobyt - czasem pedałując do utraty tchu, czasem pisząc wiersze zamiast raportów, czasem kłócąc się o zasady, a czasem łamiąc je z pełną świadomością konsekwencji. Każdy dokładał coś swojego.


Z tej mieszaniny sprzeczności powstała piękna społeczność - nie gładka, nie równa, ale prawdziwa. Taka, która potrafiła śmiać się z siebie, leczyć wodą, budować systemy, pisać poezję i jednocześnie przygotowywać się do czegoś znacznie większego.


Bo wszyscy wiedzieli, nawet jeśli nikt nie mówił tego głośno:

nadchodzi walna bitwa z Wypokiem.


I gdy już nadejdzie, Hejto nie stanie do niej jako zbiór buntowników, dziwaków i przypadków. Stanie jako wspólnota.


Zorganizowana, świadoma, gotowa. A Królestwo Wypok, ze swoją armią przegrywów i królem Michauem na czele, odkryje wtedy najgorszą możliwą prawdę:


że nie da się pokonać miejsca,

które nauczyło się działać mimo wszystko.


#tworczoscwlasna #hejto

a0477dd8-f4b2-4724-b5df-fc1e80ed75d7

Komentarze (37)

@onpanopticon przeczytałem "Oppowieść o rebeliantach, marzeniach i Wielkim Czole" xD co mi sie ostatnio dzieje z tym czytaniem..

Bardzo mi miło, ze ktoś mnie nie pominął będę czytał. w ogole fajny pomysł, zeby cwiczyc pisanie. tez bym musiał

@FriendGatherArena będę się starał wplątać wszystkich udzielających się i fajnych użytkowników jednak jest ich dużo (co cieszy), więc nie da się wpleść wszystkich bez napisania od razu całej książki. Więc systematycznie uniwersum będzie się powiększać.

PS - @Dziwen wiem, że nam nie po drodze, ale opis nie jest złośliwy. Spodobała mi się idea ciebie jako wampira, który zapomniał przemiany w nietoperza i staje się sową Musiałem wyjaśnić, żebyś nie poczuł że to kąśliwość z mojej strony.

@onpanopticon grafik dzisiaj napięty do granic możliwości, a nie chciałbym czytać po łebkach, także taktyczny komentarz, jak przeczytam to wybiore jedną z poniższych opcji:
@onpanopticon jesteś wielki!

@onpanopticon, Ty chory pojebie

@onpanopticon O rany, aż mi się przypomniało jak miałam podobną inicjatywę na wu, pod tagiem #piszzwykopem. Też tak oznaczałam ludzi, robiłam rekrutacje pod opowiadania typu "jaką postacią fantasy chciałbyś być" i potem pisałam opowiadanko


Ech, stare dobre czasy, które hejto znów mi przypomina

@Kaligula_Minus napisałem, że to zarys i w poszczególnych rozdziałach będziemy szli już fabularnie i odkrywali kolejne postacie. Twoja rola też czeka, nie bój się

@onpanopticon świetne, tylko wiesz, że ja jestem zwykłym pasożytem i nie tworzę map, ale dziękuję za umieszczenie w uniwersum

@razALgul wiem, ale to tylko opowieść i musiałeś dostać jakąś rolę a ta funkcja mi do ciebie pasowała, zwłaszcza że w kontekście innych kolejnych historii i wszelkiego planowania wojennego, koleś od map jest nieodzowny

Prześledziłem wzrokiem wczoraj. Bardzo, bardzo bardzo spodobało mi się fragment kultura może i nie karmi, ale przynajmniej przypomina, po co się w ogóle je.


Dziś mi się ten fragment przypomniał, bo trafiłem w książce na cytat pic. rel.


No a poza tym, to fajnie piszesz, sporo tam urzekających zwrotów wyłowiłem.

ee292e83-cf32-4d0a-805f-681319d8201a

@George_Stark Lubię to twoje wyszukiwanie sobie fraz i fragmencików Nie pierwszy raz widzę, jak wyłuskujesz coś dla siebie i zachowujesz. Swoją drogą, zapisujesz gdzieś takie zauważone myśli czy cytaty? Czy tylko chwilkę w głowie, aż się ulotnią, bądź zastąpią innymi? Taki zbiór byłby całkiem ciekawy.


Dzięki wielkie, jak ktoś tak oczytany mnie nie wyśmiał, to ulga że weź

@onpanopticon ja pierniczę, ale to jest dobre!!!! I nie mówię tak tylko dlatego, że mnie tam umieściłeś. Tyle smaczków, tyle nawiązań do różnych hejtoepizodów a to wszystko okraszone lekkim piórem i po⁎⁎⁎⁎nym poczuciem humoru - me gusta!!!!. Przyznaj się co tam zażywasz to ja sobie też kupię 😁

Zaloguj się aby komentować