Dawno w tak dobra grę nie grałem. Dosyć dobra optymalizacja, zróżnicowani wrogowie, bossowie też robili wrażenie. Fabularnie tez całkiem spoko. Jedynie częstsze czekpojnty bym dał .
Poziom trudności dosyć dobrze wyważony na normalu.
Zawsze grałem w Europę Universalis, ale ok. 2 lata (albo rok) temu kupiłem Crusaders Kings 3. To mój pierwszy kontakt z serią.
Na początku było... dziwnie. Inaczej. Ale jednocześnie super! Pokochałem te elementy RPG, które sprawiają, że jest to unikalne połączenie strategii i roleplaya. Bardzo to dodaje smaku grze, a ile jest tych rzeczy! Statystyki, cechy charakteru, nastawienie postaci, interakcje, rozwój postaci na wiele sposobów.
I dziedziczenie i przekazywanie władzy.
Fajnie, że sojusznicy zawsze ci pomagają, zamiast zasłaniać się, że to "distant war" #pdk #eu4
Zrobiłem sobie jednak roczną przerwę i ostatnio powróciłem.
Fajniej się teraz gra z oficjalnym spolszczeniem. Kupiłem też DLC Wandering coś tam i Wards and Wardens oraz oczywiście Fate of Iberia, bo wiadomo, że chciałem pograć Kastylią
Dzisiaj natomiast dokupiłem Tours and Tournaments oraz Royal Court i będę testował
Do nowej produkcji 11 Bit Studios podszedłem ze sporą rezerwą a to za sprawą całkowicie skopanego (w mojej skromnej opinii) Frostpunka 2, który nie dorastał do pięt swojemu prequelowi. Okazało się jednak że 11 Bit nadal wie co robi i chyba wyciągnęło wnioski ze swojej poprzedniej produkcji bo The Alters jak dla mnie posiada wszyskie cechy które podobały mi się w Frostpunku i żadnych wad dwójki. Jest zarządzanie zasobami których zawsze jest zbyt mało, jest wyścig z nieubłaganym czasem i podejmowanie wiążących decyzji ze skutkami które ciężko przewidzieć, a wszystko to osadzone w settingu hard Sci-Fi z historią którą naprawdę dobrze mi się śledziło.
W grze wcielamy się w Jana Dolskiego - budowlańca który aby odmienić swoje średnio udane życie decyduje się na wyprawę w kosmos w celu odnalezienia Rapidium - nowego pierwiastka który (z braku lepszego określenia) potrafi przyspieszać czas. Oczywiście po drodze coś się kasztani i Jasiek co prawda ląduje na docelowej planecie mającej rzekomo posiadać zasoby cudownego pierwiastka ale jest jedynym ocalałym z całej załogi. Pierwsze kroki skierujemy więc do majaczącej w oddali bazy zbudowanej przez poprzednie ekspedycje i zacznie się jazda, dosłownie i w przenośni. Nie chcę więcej pisać o fabule bo tak jak wspomniałem jest ona naprawdę niezła jak na średniobudżetowy tytuł i potrafi trzymać w napięciu.
Sama rozgrywka polega na eksploracji planety, gromadzeniu zasobów i zarządzaniu swoją załogą (tak, jakaś tam załoga jednak będzie ) oraz rozbudowie bazy. Wszystko to pod presją czasu bowiem gwiazda oświetlająca planetę jest niezbyt przyjazna biologicznym formom życia, co jakiś czas trzeba więc samą bazę przesuwać aby uciec przed morderczym wpływem wschodu pobliskiego słońca.
Cały czas trzeba więc podejmować trudne decyzje i mierzyć się z ich skutkami, czy postawić stację wydobycia czy nie tracić czasu i poszukać płytkich złóż skupiając się na eksploracji, czy marnować zasoby na budowę takiego czy innego modułu aby nasza załoga poczuła się lepiej, czy ryzykować bunt ale mieć większe szanse na przeżycie. Każdy kto grał w Frostpunka i odczuwał ciarki widząc nadciągającą zamieć i temperaturę spadającą o 30 stopni będzie czuł się jak w domu. Jednocześnie gra jest bardziej skondensowana - nie ma tu aż tylu decyzji i rozgałęzień jak w FP ale większość z nich ma większy wpływ na to jak potoczy się dalej rozgrywka (a przynajmniej tak mi się wydaje :P). Jestem pewny że za jakiś czas wrócę do gry aby rozegrać wszystko trochę inaczej i zobaczyć inne zakończenie.
Jedyne do czego mógłbym się przyczepić to trochę płytkie osobowości naszych towarzyszy, łatwo idzie wyczuć jak z każdym z nich rozmawiać aby zdobyć ich zaufanie (chociaż są od tego wyjątki). Trzeba też przygotować się na to że trzeba będzie powtarzać niektóre fragmenty gry, bo czasu na działanie jest naprawdę mało i bez znajomości mapy jest mała szansa że uda się wykonać wszystkie czynności i przesunąć bazę na czas. No i szczerze mówiąc gra mogłaby być jednak nieco dłuższa. Mapy nie są generowane losowo więc gdybym zaczął teraz grać od nowa to myślę że obleciałbym ją w poniżej 10h. Ogólnie polecam, wjechałem w tą grę w ciemno a bawiłem się naprawde przednio.
Korporacja bez zadłużenia i z miliardami na kontach nie potrafi spolszczać gier z małą ilością tekstu. I to wszystko w czasach łatwego dostępu do translacji. Wstyd.
@Boski patrząc na ich gówno gry i gówno konsole to języki obce to ich najmniejszy problem xD
Ze ich najgłówniejszy tytuł czyli Zelda nie potrafi chodzić płynnie przez tyle laat na ich własnej konsoli i chodzi wszędzie indziej na emulatorach lepiej tylko nie u nich samych ...
@Quassar - najnowsze Zeldy z oryginalnego Switcha już chodzą płynnie na Switchu 2: https://www.hejto.pl/wpis/the-legend-of-zelda-tears-of-the-kingdom-na-switchu-2-stale-60-fpsow-robi-robote
Ja tam gry od Nintendo lubię - mi dają wiele radości.
A jeśli chodzi o język angielski to konsumenci do których kierowana jest ta konsola go znają bo większość młodych poniżej 30 roku życia angielski chociaż w podstawowym stopniu rozumie.
Wielki skrót ostatnich wydarzeń: Visa, Mastercard, Paypal i inni operatorzy płatności pod naciskiem feministycznej organizacji "Collective Shout" (znanej z np. próby banowania gier, jak GTA V czy Detroit: Become Human, bo "przemoc wobec kobiet") z Australii stwierdziło, że niektóre gry dla dorosłych powinny zostać skasowane. Steam miał w nich wywalone, więc poszły z tym do operatorów płatności i ci pod groźbą wycofania swoich usług nakazali Steam, a chwilę później Itchio, na usunięcie kilkuset gier dla dorosłych. Ludziom oczywiście nie spodobało się, że operatorzy płatności mogą decydować o tym, jaki produkt możesz kupić za swoją kasę i boją się, że cenzura pójdzie dalej.
Operatorzy płatności już od lat cenzurują różne strony (w tym gry), więc trudno powiedzieć czy nie zrobiliby tego prędzej czy później bez "Collective Shout". Obecnie trwa akcja, gdzie ludzie do nich masowo wydzwaniają, czym wkurzają ich pracowników, a także tracą ich pieniądze (bo to visa, mc itd. ponoszą opłaty za każde połączenie telefoniczne).
Użytkownicy serwisu Epic Games Store za darmo mogą dodać do swoich bibliotek wydaną w 2019 humorystyczną przygodówkę w baśniowych klimatach Pilgrims. Gra jest dość krótka (do jej przejścia wystarczy ok godzina), ale ma dużą regrywalność. Warto dodać, że została wydana w polskiej wersji językowej. Promocja trwa do 7 sierpnia do godz. 17:00
Na pewno kojarzycie "Truman Show". Tak samo jak "Wyspę". W tej grze widać czasami nawiązania do tych filmów, jak też nostalgię za latami 70-tymi, może nawet trochę 60-tymi. Głównie w USA.
Jest sobie Trevor. Typowy urzędnik pracujący w futurystycznym mieście Arkadia. Tyle, że to nie jest zwykłe miasto. To takie miasto-utopia zbudowane gdzieś pośrodku niczego. Ale czy na pewno?
Grę skończyłem w jakieś 5-6 godzin. Świetnie się przy tym bawiłem. Fabuła nieźle napisana, choć w drugim rozdziale zacząłem się domyślać jak się to skończy. Skończyło się trochę inaczej Dialogi bardzo dobrze przetłumaczone, sam pomysł prowadzenia i popychania fabuły uważam za bardzo udany i nieczęsto stosowany.
Grafika miła dla oka - prosta, ale nie prostacka
Sama gra raz jest platformówką 2,5d, innym razem FPP. Parę zagadek logicznych, niezbyt trudnych, parę miejsc trochę zręcznościowych, ale też bez przesady. Tutaj najważniejsza jest historia, zwroty akcji, niespodzianki. Nie nudziłem się przy niej.