Taki piękny mnie rano powitał dziś stiff starter, będzie znów pieczone
Rozważam pierwszą inwestycję w koszyki do wyrastania.


Społeczność
Z szacunku do chleba. I ciasta. I ciasteczka. I we wzajemnym szacunku. Każdy piecze jak potrafi.
Taki piękny mnie rano powitał dziś stiff starter, będzie znów pieczone
Rozważam pierwszą inwestycję w koszyki do wyrastania.

Zaloguj się aby komentować
Pszenny na zakwasie pszennym, kolejne podejście.
Kolejna totalna improwizacja.
Tym razem bochenek wyrastał tylko 4 godziny. Jednak ostatnio po zagnieceniu ciasta zalewam słoik po zakwasie (z resztkami zakwasu) ciepłą wodą, płuczę ale nie wylewam, dosypuję mąki i zostawiam na blacie. Proporcja podobna jak w cieście tylko dziesięciokrotnie mniejsze ilości. Stan zakwasu daje mi pogląd, w jakim stanie przefermentowania jest aktualnie ciasto.
Dzisiaj zakwas działał wyjątkowo bujnie, czuć to było już przy rozciąganiu ciasta, a potem widać przy wyrastaniu bochenka, więc zdecydowałam o wstawieniu do piekarnika wcześniej.
Dzień był słoneczny, w domu 26 stopni.
Zgodnie z sugestiami z TheBreadCode spróbowałam zrobić tez bardziej gęsty zakwas (stiff starter).




Zaloguj się aby komentować
Taki chleb dzisiaj narzeczona upiekła, ale to jest smaczne.
#bojowkapiekarska #pieczzhejto #chleb

Zaloguj się aby komentować
Chlebek niedzielny. Pszenny na zakwasie żytnim.
#jedzenie #gotujzhejto #bojowkapiekarska


Zaloguj się aby komentować
Chleb pszenny na zakwasie pszennym, podejście nie wiem które. Przepis totalnie improwizowany.
Zmniejszyłam bochenek bo mój piekarnik chyba nie daje rady jak jest zbyt duży glut. Bochenek leżakował 6 godzin.

Zaloguj się aby komentować
Dziś lepiej. Rozciąganie i składanie to podstawa. Koniec kropka. Dodatkowo zaimprowizowałam dziś koszyk do wyrastania w postaci sitka. Pozostałam przy spryskiwaniu recznym.
Większy bochenek jednak dłużej się piecze.
Chleb pieczony z tego przepisu:
https://upieczsobiechleb.pl/chleb-pszenny-na-zakwasie-wersja-uproszczona/




Zaloguj się aby komentować
Pszenny na zakwasie (też pszennym). Przepis od Hamelmana, u niego
#bojowkapiekarska #chleb #gotujzhejto


Zaloguj się aby komentować
J⁎⁎ać przepisy z neta, sraka padaka, autoliza gównoliza. Pierwszy raz zrobiłam bez przekładania co 30 minut kilka razy, bo uwierzyłam że się wyrobi za⁎⁎⁎⁎sty k⁎⁎wa gluten jak pomieszasz mąkę z wodą i odstawisz na 30 minut.
Najgorszy chleb ever jak do tej pory. Nie wierzcie kutasiarzom - trzeba rozciągać i przekładać żeby wyrobić za⁎⁎⁎⁎sty krągły bochenek, który się nie rozjedzie jak kocia sraka.

Zaloguj się aby komentować
Trochę ryżu pod muffinki zapobiegnie mokrym dupkom
#bojowkapiekarska

Zaloguj się aby komentować
Pszenny na zakwasie pszennym, bez dodatku drożdży.
Zakwas własnoręcznie hodowany. Co dobra mąka, to jednak dobra mąka. Pszenna z pełnego przemiału ToTa od Żabczyńskich jest równie fajna jak ich chlebowa. Zakwas bulgocze na niej aż miło. Zobaczcie jakie dziury. To na pięciodniowym zakwasie, bez wspomagania się drożdżami.
W chlebie 100 g mąki z pełnego przemiału, 200 g chlebowej.
Co do przepisu,, gdzie wkurzało mnie że jedni robią tak, inni srak, jedni 12 godzin robią rozczyn, inni w ogóle bez rozczynu, to postanowiłam do tego podejść analitycznie i eksperymentalnie.
Po pierwsze, znalazłam niezwykle cenną informację, że czas fermentowania rozczynu zależy od proporcji zakwasu do mąki dodanej do rozczynu. Jak jest 1:1 (czyli np. 100g zakwasu, 50g mąki, 50g wody) to czas fermentacji to 4-6 godzin. Jak jest 1:3 to czas się wydłuża dwukrotnie. Dlatego w jednym przepisie robimy rozczyn dając 2 łyżki zakwasu i fermentując to 12 godzin, w innym przepisie 100 g zakwasu na 100 g świeżej mieszanki wody z mąką i fermentujemy 4 godziny. Albo można od razu dać 200 g zakwasu i etap fermentacji rozczynu pominąć. Czyli zależy ile mamy zakwasu, a ile ciasta chcemy uzyskać. W sumie logiczne.
Najlepiej poobserwować swój zakwas w słoiku, dodając do niego 1:1 mieszaninę mąki i wody (czyli do 100 g zakwasu dodać 100 g mieszaniny) i zobaczyć w jakim czasie podwaja swoją objętość, robi się z niego fajna gąbka, a potem mikroorganizmy nie mają już co jeść, reakcja spowalnia i zakwas opada. A potem dostosować proporcje mąki oraz czasy technologiczne.
Mój zakwas pikował po 4 godzinach. Użyłam 100g zakwasu, więc dodałam 50g mąki i 50g wody i zostawiłam na ok. 4 godziny. Uzyskałam 200g przefermentowanej mieszaniny. Dodałam 200g mąki i 125g wody, więc łącznie powinno mi zająć przefermentowanie tego ponad 6 godzin. Po zagnieceniu ok. 2 godziny kilka razy w przerwach co 40 minut składałam żeby wyrobić gluten, a potem uformowałam bochenek i zostawiłam na 4 godziny do wyrośnięcia na blasze.


@inspektom Może tak być, bo robiłam tym razem wszystko "na czuja" i metodą obserwacji, z grubsza sobie obliczyłam ile mniej więcej powinno być wszystkiego i jakie czasy fermentacji. Nawet mąki dosypałam jeszcze w trakcie zagniatania, bo wyrabiałam go ręką i był za rzadki. Tak więc totalnie bez przepisu, wszystko na oko. Może za krótko wyrastał sam bochenek, wydawało mi się że 4h to dużo. Na dodatek, jako że wyjeżdżałam na ten czas z domu, wyniosłam go do trochę chłodniejszego pomieszczenia (+20), żeby nie ryzykować że wrócę i będzie już tylko całkiem opadnięty flak. Pewnie jakbym go zostawiła w kuchni, gdzie jest +24, dziurki nie byłyby tak drobne.
Co do dziur, to takie same robią mi się w drożdżowej wersji tego chleba. Przypuszczam że te wielkie dziury też mają związek z tym, że rozciągam i przekładam kilkukrotnie ciasto, napowietrzając bochenek.
Typowy "fools crumb" z rozjechanymi bokami ("slopes") wyszedł mi w drożdżowym bochenku, na najgorszej mące z jakiej do tej pory robiłam - Basia chlebowa.
https://www.hejto.pl/wpis/z-wczorajszego-pieczenia-chleba-bedac-w-sklepie-skusilam-sie-na-make-basia-chleb
@GazelkaFarelka to w takim razie bardziej prawdopodobna opcja wydaje się wtłoczenie powietrza podczas formowania. Przy rozciąganiu ciasta (stretch and fold, coil folds etc) tyle powietrza raczej się nie wtłoczy. A i rozłożenie ich jest bardziej równomierne. Tu koncentrują się pod skórka i środkiem. Wydłużenie fermentacji i formowanie końcowe np z szyciem powinno pomóc. Gdybym mógł z czymś pomóc to pisz śmiało.
A dzisiaj wieczorkiem albo jutro rano wrzucę przepis na chlebek jeśli chciałabyś skorzystać.
@inspektom Chętnie zobaczę, chociaż więcej pytań będę miała pewnie do techniki. Niestety albo i stety widzę, że najbardziej istotne jest tutaj po prostu wyczucie i dostosowanie do swojej mąki, temperatury i wilgotności w domu, piekarnika, czy rytmu życia, żeby pieczenie chleba czy zagniatanie bochenka nie wypadło w środku nocy - a nie dokładne proporcje czy godziny. No i tego, ile chleba dziennie zjadamy. Będę więc kombinować, tak aby najlepiej wyciągnąć zakwas z rano z lodówki, ocieplić, zrobić rozczyn, potem zagnieść ciasto żeby wyrastało tak, żeby wieczorem już je móc upiec. Pracuję w domu, więc to nie problem na chwilę się oderwać, dodać wodę, mąkę i zamieszać, żeby zrobić rozczyn, zajmuje mniej niż zrobienie sobie kawy.
I też żeby mi nie zostawał zakwas, bo potem nie wiadomo co z nim robić, tylko cały zużywać na jeden chleb i odkładać potem do słoika 100g. Miałam jakiś przepis, gdzie się dawało tylko 2 łyżki, to nie wiedziałam potem co z resztą zrobić, czy dokarmiać i wstawić do lodówki, czy połowę wyrzucić a resztę dokarmić itp.
Zaloguj się aby komentować
Piekarnicze zakręcenie głowy ogarnia już całą moją rodzinę 😁 Moja matula się bardzo postarała pokazać swój proces pieczenia. Dajcie lajka na zachętę. Mam nadzieję, że się wam spodoba 😉
#bojowkapiekarska #kuchnia #pieczenie

@pierzak ten dokarmiony 12 godzin wcześniej zakwas trzyma w lodówce czy na blacie? Pytam, bo na blacie po kilku godzinach już mi przerasta, opada i zdycha, zaczynając produkować alkohol, ocet i aceton. Według moich obserwacji powinnam zakwas wyciągnąć z lodówki maksymalnie kilka godzin przed zagniataniem chleba i dokarmić mąką z ciepłą wodą (25 stopni). Akurat po 4 godzinach będzie miał "peak" na dodawanie do go do ciasta. A w przepisach często przewija się 12 godzin. Skąd te 12 godzin?
12 godzin w cieple to chyba jakbym miała brudny słoik po zakwasie i zalała go wodą i dodała mąki.
Zaloguj się aby komentować
Pszenny na pszennym zakwasie, podpędzony delikatnie drożdżami (3g). Miał być jeden bochenek, ale rozpędziłam się i wsypałam soli jak na dwa. Musiałam dodać mąki i wody
Jeśli chodzi o wyrośnięcie, przeszedł moje wszelkie oczekiwania. Ciekawi mnie, jaki przekrój i smak, ale na to poczekam do rana.
Tak, porąbało mnie, jest już po północy, jutro do roboty.
.

W smaku kwas prawie niewyczuwalny. Dziecko nie wyczuło, że coś jest nie tak. Spokojnie można pofermentować na tym zakwasie jeszcze dłużej / większą część mąki. Mam wrażenie że - w odróżnieniu od poprzedniych bochenków na drożdżach - nie czuć w nim aż tak bardzo tych 100 g mąki z pełnego przemiału.
Tak w ogóle to zaczęłam zagniatać recznie, chociaż w przepisie jest i do tej pory robiłam łyżką. Ale dużo mniej wygodnie się nią to robi, zwłaszcza przy gęstym cieście.
Zaloguj się aby komentować
Niestety nie wiem co, ale prawdopodobnie z powodu mąki stało się coś z poprzednim zakwasem. Nastawiłam swój, pszenny. Ten na zdjęciu ma już dwie doby. Spróbuję upiec pszenny z krótszym czasem fermentacji i dodając w końcowej fazie przy zagniataniu do ciasta drożdże, aby uzyskać kwaskowaty, ale nie mocno kwaśny smak.

@Zielonypomidor dam 200 g rozczynu na zakwasie, przerobionego na mące razowej, 200 g mąki 720 i 125 g wody - proporcje wyjdą takie podobne jak przy tym, co piekę na drożdżach. Dorzucę 2-3 g drożdży, 1,5h na wyrastanie ciasta z przekładaniem co 30 minut. Chodzi o to, żeby uzyskać nieco bardziej wytrawny i kwaśny smak, wartości odżywcze z mąki z pełnego przemiału (przefermentowane przez zakwas), ale jednocześnie nie za kwaśny, żeby dzieci moje jadły.
Na razie jeden mały bochenek testowo robię.
@GazelkaFarelka z mąką w Czechach kiepsko. Jest gruba, polgruba i hladká, nie ma niestety typów jak to ma miejsce w Polsce.
@Kureci_paratko Ten przepis pozwala na różne typy mąki. Robiłam na różnych i za każdym razem wychodził, od razowych po tortową (czyli pewnie hładka). Na jednych lepiej, na innych gorzej, ale za każdym razem efekt był zadowalający i jadalny. A tak w ogóle przez neta nie idzie zamówić?
Zaloguj się aby komentować
Chleb żytni na zakwasie podejście nr 2
Rezultat: dwa dni babrania się z zakwasami i rozczynami do wypierdolenia przez okno. Wizualnie nie najgorzej, chociaż prawie zakalec na dole i spieczony na kamień na zewnątrz (anonimowy grzybie z neta, c⁎⁎ja warty twój przepis, żeby piec prawie godzinę #pdk ). Jeśli chodzi o smak, to znowu czuć coś dziwnego chemicznego, jakbym krem do rąk jadła. Nie odważę się zjeść ani kromki, bo przeczucie mi mówi że może się to skończyć dniem na toalecie. Nie smakuje jak jakikolwiek znany mi chleb, czy to że sklepu czy domowy, nie smakuje w ogóle jak cokolwiek jadalnego.
Nie wiem, może z tą mąką jest coś nie nie tak. Żytnia 720. Powoli odechciewa mi się tych chlebów na zakwasie.

No niestety, mi póki co chleb też nie wychodzi. I też nie jestem pewny dlaczego, nie wyrósł mi, za to mocno drożdżami śmierdział ech.
@TRPEnjoyer jak zerkniesz na mój profil, to jest dobry przepis na chleb pszenny na drożdżach. "chleb inflacyjny" na YouTube.
Zaloguj się aby komentować
Cholera, ponad tydzień nic nie piekłem, czasu brak, chciałem właśnie dokarmić zakwas który siedział w lodówce, a tam taki widok. Pierwszy raz mi się coś takiego zdarzyło, to pleśń? Nie wygląda mi na pleśń ale pewności nie mam.

@GazelkaFarelka właśnie nie, daje octem mocno ale to normalne jak zakwas jest głodnym. Dokarmilem go, zobaczę czy ruszy
@WalIy E, wygląda spoko
Mi zaczynają pleśnieć już koło 5 dnia lodówkowania te resztki na ściankach słoika, więc staram się za każdym razem odstawiać po karmieniu do nowego
Zaloguj się aby komentować
Chleb żytni na zakwasie, podejście numer jeden.
Postanowiłam dokumentować nie tylko sukcesy ale i porażki.
Zakwas w słoiku zaczęłam już wywalać, ale okazało się, że pod spodem pachniał dobrze i znajomo, kwaśnie i trochę zbożowo. Wywaliłam więc tylko wierzchnią warstwę, odebrałam dwie łyżki i wrzuciłam do nowego słoika. Stary słoik do lodówki, nowy słoik dokarmiłam i zostawiłam na blacie na 12 godzin, zobaczymy.
Nastawiony z kolei wczoraj z tego zakwasu rozczyn na chleb żytni (na żytniej mące, na 12 godzin) niby urósł, ale walił swądem z gatunku palącego się plastiku, nawet nie octowo, nie acetonowo, tylko trochę jak śmierdzi w sklepie "chińskie cuda za 5 zł". Takim plastikiem że nawet bez analizy chemicznej za pomocą specjalistycznego sprzętu czujecie że nie spełnia żadnych norm na zawartość szkodliwych substancji. Wahałam się trochę, czy może jednak coś na tym upiec, ale jednak ostatecznie nie mogłam się przemóc i wylądował w na kompoście.

Zaloguj się aby komentować
Znowu mi z zakwasem jakieś berbeluchy wychodzą, jak zwykle. Już mnie zaczyna to powoli wkurwiać i chyba sobie znowu na parę lat daruję. O ile przepis z którego piekę chleb pszenny na drożdżach jest wyłożony klarownie jak dla debili i idiotoodporny, to jeśli chodzi o pieczenie chleba na zakwasie to miliony wersji i rozważań filozoficznych, bez konkretnej instrukcji od A-Z. A jeśli jest już taka co wygląda na konkretną to nic z niej nie wychodzi i zastanawiam się czy ktoś to w ogóle robił czy wypisuje durnoty albo zapomniał o czymś wspomnieć. A jeszcze nie doszłam nawet do pieczenia chleba, gdzie jedne przepisy są na 36 godzin, inni robią w kilka godzin.
Dostałam zakwas tydzień temu, pachniał przyjemnie jak piwo niefiltrowane, stał w lodówce, wyciągnęłam go żeby go dokarmić. Zgodnie z instrukcją postał dwie-trzy godziny, połowę wywaliłam i dodałam 60g wody i 60g mąki żytniej, wymieszałam, zostawiłam na 12 godzin. Niby bąbelkuje (ale słabo, drobne bardzo bąbelki maksymalnie 1 mm), a śmierdzi straszliwe chemicznie - jakbym miała do czegoś porównywać to zapach w stylu topionego plastiku, kwas mlekowy z rozpuszczalnikiem.
To jest normalne, da się to jeszcze jakoś uratować czy do wyjebania?
Zaloguj się aby komentować
Fatalna seria za mną.
Wróciłam do chleba na rozczynie drożdzowym, bo taki lubią najbardziej moje dzieci. Niestety kwaśny im nie smakuje. Może spróbuję wyhodować rozczyn pszenny, może będzie łagodniejszy. Ale na razie nie mam mąki z pełnego przemiału.
Najpierw jednego dnia zapomniałam dodać soli, cały chleb poszedł na suszenie na bułkę tartą.
Dziś zapomniałam dodać drożdży. Było ich tylko tyle co w rozczynie czyli 1 g. Po dodaniu mąki do rozczynu zatem stał dłużej, przekładałam go więcej razy i w dłuższym interwale. Po wypieczeniu jest spoko i bardzo przyjemna tekstura przekroju.

@blank Ja robię pszenny na drożdżach z tego przepisu i zawsze, od samego początku mi wychodził.
https://www.youtube.com/watch?v=-jEiT_FReVM
Niestety nie natrafiłam na analogicznie prosty i zawsze wychodzący przepis na żytnie zakwasie. Miliard przepisów w necie, u jednego wyrasta 36 godzin u innego 4 godziny, a z którego bym nie robiła, wszystko co wyjdzie nadaje się wyłącznie do wywalenia.
@blank Wychodził mi lepszy i gorszy z każdej praktycznie pszennej mąki, ale najlepsza jaką trafiłam to - "ToTa" od Żabczyńskich pszenna chlebowa 750, mogę polecić.
Zaloguj się aby komentować
Mam takie pytanie do #bojowkapiekarska czy używacie maszyn do wypieku chleba? Mają one sens czy mając robota planetarnego mija się z celem?
#pieczenie #gotowanie #jedzenie #hobby
@Dzienpachniejakpoczatek nie ma sensu. Jeśli potrzebujesz maszyny głównie pod kątem wyrobienia ciasta to robot wystarczy w zupełności
@moll Myślałem też, że może mniej prądu. Chleby przeważnie na zakwasie robię więc rzeczywiście bezsens. Robot mam Mum5, już chyba 6 lat i póki co daje radę.
@Dzienpachniejakpoczatek zbędny bajer. Sporo osób kupuje maszynę do wypieku chleba, robi kilka bochenków na rozruch, a potem przerzucają się na pieczony w piekarniku, bo lepsze proporcje, więcej przepisów, smaczniejsze, albo właśnie na zakwasie
Zaloguj się aby komentować
Niech będzie upieczony! Dzisiaj próbowałem nowego przepisu na bułki, właśnie wyjęte z piekarnika 🥯
#bulki #pieczywo #pieczenie

Też nie rozumiem, dałeś trzy spulchniacze na raz. No dobra, rozumiem proszek, ale i zakwas, i drożdże?
Choć z drugiej strony, z zakwasem musiałbyś dłużej się bawić, parę razy wyrobić ciasto, poleżakować nim. W każdym razie nietypowe rozwiązanie.
Aha, tyle drożdzy to ja daję na ciasto drożdżowe o takiej wadze. A ono jest znacznie cięższe od chlebowego, cukier, jaja, masło tam wchodzą. No i smak jest mocno zdominowany przez drożdże. Spróbowałabym w ogóle bez i zobaczyła, czy będą duże zmiany w rozmiarze i lekkości.
I jeszcze mała rada - jak chcesz mieć bułki tej samej wielkości, albo wyrabiasz wałek i ciachasz go na równe kawałki, albo waga. Ono się tak na oko nigdy nie daje podzielić, zwłaszcza drożdżowe celuje w błyskawicznej zmianie objętości.
@Szuwar Fajne buły, ale nie umiem piec, ile już mąki zmarnowałem... Albo źle wyrabiam albo mam zły piekarnik bo zawsze wychodzi glina. Jedyny chleb jaki mi wyszedł to keto.
Zaloguj się aby komentować