@SzubiDubiDU Zgadzam się, np. prawa ograniczające wolność słowa (przy czym nie mam na myśli zniesławień itp.) czy inne wolności osobiste niewpływające na innych trzeba jak najbardziej łamać i nie poddawać się władzy.
W tym przypadku mamy przepisy, mamy jakieś prędkości mniej lub bardziej dostosowane do wielu czynników. Przepisy z ograniczeniem prędkości są po to, aby chronić życie i mienie. Jest spory zakres tolerancji na wypadki zagapienia się, co u zdrowego kierowcy nie powinno nastąpić. Na początku są rosnące kary finansowe i punkty, ale w zabudowanym ta tolerancja to nawet 350% prędkości ograniczonej (70 w strefie zamieszkania), co jest absurdalnie wysoką tolerancją.
W przypadku nowego przepisu masz przeciętnie 155% prędkości bazowej, a ograniczenie do 30 to 266%. Znów, absurdalnie wysokie wartości, wg mnie nie powinno być tak wysokiej tolerancji na ani świadome ryzykowanie zdrowia innych, ani tym bardziej pobłażania tym, którzy nie obserwują znaków. Zadaniem kierowcy w trasie nie są pogaduchy czy słuchanie radia/muzyki, tylko właśnie dbanie o to, aby dotarcie z punktu A do B w przeciętnie półtoratonowej puszce nie zrobiło krzywdy sobie lub innym, a do tego właśnie służy Prawo o Ruchu Drogowym.
Osobiście najlepiej jeździło mi się po Holandii, włączasz tempomat i co najwyżej wyprzedzisz bez spiny tira. Czasem jakiś "pirat drogowy" jechał 110 na 100 xD Zero dziwnych manewrów, migania światłami itd.