Pytanie do rodziców:
#ankieta #chrzest #dzieci
Pytanie do rodziców:
#ankieta #chrzest #dzieci
@antylop no ale samotność nie wyklucza się z rodzicielstwem przecież
@Taxidriver Ja jeszcze bezdzietny ateista. Moja lepsza połowa też ateistka. I kiedyś u mojej rodzinki (średnio wierzący, kościół bardziej to tradycja jest) wywiązała się dyskusja, że ktoś tam nie ochrzcił. To mówię, że rozumiem, bo ja też bym nie chrzchił. A dlaczego? No bo ja i kobita jesteśmy niewierzący to po kiego grzyba? A co to przeszkadza?
Kurtyna.
@Taxidriver Tak, z pragmatyzmu. Jak młody będzie chciał kiedyś brać jakiś ślub kościelny, to podejście do chrztu dla nieochrzczonej osoby jest trudniejsze, niż nadrobienie pozostałych rzeczy jak już ma się chrzest. Nie widzę dla siebie odpowiedzi w tej ankiecie. Taktuję to tak samo jak posiadanie karty moja biedronka - omijam ten sklep szerokim łukiem, ale jak już się trafi, to fajnie mieć te ceny z promocji.
Znam też wielu rodziców, którzy zrobili to czysto utylitarnie - im kościół zwisa, dziecka w wierze nie wychowają, ale potraktowali to jako okazję do uroczystości rodzinnej która była dla wszystkich radosna. Takie trochę podejście jak ma wielu Szwedów czy Duńczyków do uroczystości kościelnych - wymiar czysto społeczny, nie duchowy.
@WatluszPierwszy no właśnie nie rozumiem całego tego gadania o "presji" i "hipokryzji". To, że nie wyznaję jakich wartości, ale jednocześnie mi one nie przeszkadzają, nie powoduje, że mam komuś coś blokować. A tu przy kościele zawsze się mówi, że jak samemu nie wierzysz, to już robienie cokolwiek związanego z kościołem to hipokryzja, z kompletnym pominięciem aspektu społecznego. Zwłaszcza, że ode mnie jako rodzica nie wymaga to żadnego wysiłku i działań. Jakbym musiał chodzić na jakieś nauki rodzicielskie, spowiedzi itp. to jeszcze bym miał wątpliwości, ale dla mnie to tylko podpis pod dokumentem.
@Maciek myślę, że u nas jest już powoli trochę tak, jak we wspomnianej przez Ciebie Szwecji, albo jak w UK. Tam większość ludzi to anglikanie, ale kościół traktują raczej jako miejsce spotkań albo fajnych, rodzinnych uroczystości. Do kościoła przychodzą ludzie, bo np. jest piknik albo na terenie kościoła odbywa się wyprzedaż garażowa.
Nie mam bombelków, ale gdybym miał to w życiu bym nie ochrzcił. Zresztą nawet nie związałbym się z wierzącą osobą.
Już kilku moim przyjaciołom powiedziałem, że przez to, że ochrzcili swoje, to stracili w moich oczach
Tak ale nie dlatego że jestem wierzący (akurat nie jestem) ani nie przez presję - jak dorośnie i nie będzie chciał w tym uczestniczyć to jest mozliwość wyjścia albo po prostu nie chodzenia do kościoła.
Dla mnie to nic wiążącego, natomiast nie zamierzam dziecka izolować czy sterować pod swój brak wiary. Sam zdecyduje o swojej drodze.
@Taxidriver U mnie była presja rodzinna na ślub kościelny. Kiedyś podczas gówno burzy o kościół powiedzieliśmy że ślubu kościelnego nie chcemy i dziecka też nie będziemy chrzcić. Było trochę płaczu ale ostatecznie wyszło na dobre. A no i za ślub płaciłem sam więc o nic nikogo się nie musiałem prosić.
Zaloguj się aby komentować