Kiedyś to było
#heheszki #humorobrazkowy #gimbynieznajo

Kiedyś to było
#heheszki #humorobrazkowy #gimbynieznajo

@Tomekku najpopularniejszym kluczem był FCKGW, na drugim miejscu był najprawdopodobniej YCKQV, a o CB9VB pierwszy raz słyszę.
@wonsz Znałem ten klucz lepiej niż inwokację — ilu to ja znajomym go instalowałem, to już sam nie zliczę
@mannoroth Ktoś miał wtedy cokolwiek legalnego na kompie? Ja tam żadnym programistą nie byłem. Komputer był "do gierek", internetu i muzyki. Nic chyba nie miałem legalnego. Wszystko na płytkach CDR od kolegi kolegi albo ściągane z sieci.
@WatluszPierwszy Windows 98 kosztował swojego czasu blisko 1000 złotych, czyli w okolicach ówczesnej średniej krajowej. Miałem sąsiada któremu rodzice kupili nówkę kompa z oryginalną windą, taką z pudełkiem i książeczką - biorąc ją do ręki czułem się jakbym trzymał jakiegoś świętego graala xD. Był moim jedynym znajomym, który nie jechał na FCKGW
@WatluszPierwszyw czasach gdy na kompa trzeba było wydać trzy pensje, a windows kosztował górę złota? Tak na pewno.
Ktoś miał wtedy cokolwiek legalnego na kompie?
@WatluszPierwszy Oczywiście. WinRara xD I może jakieś gownogierki z gazet.
@WatluszPierwszy dobre pytanie. Swoją drogą nie pamiętam dokładnie kiedy i co kupiłem pierwsze legalnie... Coś kojarzę, że chyba to był Windows 7 o potem Office 97 Home w fajnej promocji, gdzie za 2 stówy miało się licencję na 3 kompy. Dalej na pewno jakieś gry. Z resztą to już też były czasy "pełniaków" w CD Action, więc kupując gazetę (hehe) kupowało się legalnie programy
@WatluszPierwszyJuż koło 2000 miałem wszystko legalne - jakoś wtedy wjechał Red Hat 6, a potem już dalej szło. Windows czasem na którymś kompie był, kiedy wypychali OEMy gratis, ale wtedy najwyżej zostawał jako dual boot.
@mannoroth dyski były podpięte przez kieszenie na dysk - żeby można było w razie czego szybko wyciągnąć i wywalić przez okno XD
@GazelkaFarelka kumpel miał gwoździa wbitego pod oknem na elewacji i przygotowany worek z linką na płyty oraz dyski xDD
@GazelkaFarelka Dodatkowo ja płyty CD trzymałem blisko mikrofalówki, żeby w razie potrzeby błyskawicznie je zniszczyć xD
@mannoroth Śmichy-chichy ale takie akcje faktycznie miały miejsce. Kumpel z klasy z gimbazy miał wjazd policji na chatę około 2003 roku i srogie nieprzyjemności za nielegalny soft i gierki - chociaż te spadły głównie na jego rodziców. A powód kontroli był taki, że w tamtych czasach na allegro kwitł handel piratami i kolega skorzystał z opcji zakupu pirata z wysyłką do domu zamiast jak człowiek pojechać na Stadion X-lecia i kupić tam. Policja zwinęła handlującego i w kolejnej kolejności zrobili kontrolę u wszystkich jego klientów.
@knoor to samo działo się w akademikach politechnik. W tamtych czasach głównym narzędziem wymiany informacji były programy P2P hulające po LAN a tam znajdowały się setki GB różnego dobrodziejstwa, które niektórzy wykorzystywali do handlu. Przy nalotach na akademiki było bardzo niebezpiecznym stać pod jego oknami bo wtedy latały tam z okien dyski twarde :)
@knoor Taką kontrolę miał chłopak z mojego liceum. Tylko kilka lat wcześniej. Tylko on rozwinął cały biznes. Miał odbijane na xero katalogi płyt z muzyką i grami, które można było u niego zamówić. Wszystko było wycenione. Nowości droższe, starsze rzeczy tańsze.
@bishop @knoor Hola hola, nieodpowiedzialne korzystanie z sieci to inna para kaloszy
@mannoroth W moim DS-ie chyba były robione nawet jakieś bardziej masowe kontrole i typy wywalały kompy przez okna, albo chowały po kiblach, gdy tylko pojawiała się fama, że jest akcja. Z perspektywy czasu zastanawiam się czy to nie były raczej masowe histerie, no ale mieszkało tam wielu niepelnosprytnych informatyków, takie zagłębie konfederacji i innych zboczeń, więc wszystko jest możliwe.
@knoor mnie raz policja zawinęła z giełdy, podobnie jak kilku większych sprzedawców piratów. żeby był śmieszniej, to były tak dawne czasy, gdy w radio całe płyty były puszczane, żeby ludzie sobie nagrywali a piractwo było legalne. kilkaset dyskietek wraz ze sprzętem mi przetrzymali kilka dni. oficjalnie bo sprawdzali, czy nie były kradzione a naprawdę synek pana oficera sobie co lepsze gry skopiował. jak mi wszystko oddawali to pochwalił, że synowi gry się spodobały. do dzisiaj nie wiem co na celu miała ta akcja. pogrozili mi paluszkiem, że podatków nie płacę i kazali założyć działalność. no to dla świętego spokoju założyłem i oficjalnie odprowadzałem państwu jakieś śmieszne grosze od zysków z PIRACTWA. swoją drogą to były piękne czasy. dwie normalne wypłaty podczas czterech godzin giełdy potrafiłem zarobić. to se ne wrati
@knoor w tamtych czasach na allegro kwitł handel piratami
Nie tylko na Allegro. Były całe strony gdzie można było zamówić spiracone i wypalane chałupniczo filmy z dostawą do domu. Wiem bo sam korzystałem. A potem nauczyłem się używać eMule.
@SpokoZiomek nieco wcześniej (lata 90.) w niektórych sklepach muzycznych kwitł taki proceder. Na półkach oryginalne CD a jak wiedziałeś w jaki sposób zagadać, to pan za ladą oferował ich przegranie za cenę będącą ułamkiem tej, która widniała na oryginalnej płycie. Zresztą mój kumpel pracował w salonie Philipsa, gdzie sobie rozwinął dodatkowy biznes przegrywarkowy
@knoor Śmichy-chichy ale takie akcje faktycznie miały miejsce. Kumpel z klasy z gimbazy miał wjazd policji na chatę około 2003 roku i srogie nieprzyjemności za nielegalny soft i gierki
wjazd za handlowanie, udostępnianie, czy samo posiadanie, bo jeśli za to ostatnie to niby dlaczego?
@mannoroth wspaniałe czasy, gdy zniżka u dostawcy internetu zależała od ilości MB udostępnionych na lokalnym serwerze DC++
To se ne vrati
@bishop i jeszcze eMule. A ile "niespodzianek" przy okazji ściągania programów tym wpadło to głowa mała. I nie mówię tu o wirusach. Wystarczyło np. czasem rozszerzenie iso na avi zmienić i niektórzy słabsi psychicznie mogliby potrzebować pomocy specjalisty
@mannoroth Ale u nas chodzili, tylko nie od drzwi do drzwi tylko mieli cynk. Z kilku mieszkań wynosili całymi kartonami nagrywarki cd/dvd i tysiące płyt. Wszyscy byliśmy spięci po osiedlowym lan, każdy od każdego pobierał filmy i gry przez dc++ więc zagrożenie odbieraliśmy jako realne.
W cs 1.6 po IP znałem już ludzi kto wbił na serwer niezależnie od fancy nicka jaki se wymyślił
Ale u nas chodzili, tylko nie od drzwi do drzwi tylko mieli cynk. Z kilku mieszkań wynosili całymi kartonami nagrywarki cd/dvd i tysiące płyt. Wszyscy byliśmy spięci po osiedlowym lan, każdy od każdego pobierał filmy i gry przez dc++ więc zagrożenie odbieraliśmy jako realne.
@notak wlasciwie to było identycznie, łącznie z tym cynkiem, LANem i DC++. Adresy od administratora kablówki wzięli, Elsat wtedy
Kiedyś pracowałem w serwisie telefonów komórkowych, gdzie tylko jeden komputer miał licencje
@Kasjo do mnie do roboty przylazły kiedyś z Poczty sprawdzać czy mamy radio w pracy i płacimy abonament.
Kto to wymyślił to nie wiem...
Jesteśmy z Poczty Polskiej i chcemy zobaczyć wasze radio?
Co?
Chcemy zobaczyć radio! Kontrola opłacenia abonamentu.
Acha, zaraz... [Dzwonię do szefa] Szefie jakieś listonoszki przyszły i powiedziały, że chcą skontrolować radio... acha... acha... no dobra. [Odkładam telefon] Szef jest na urlopie, proszę wrócić za tydzień kiedy będzie. Do widzenia.
Ogólnie to g by zdziałały, bo i tak rmfka leciała z PC... Żeby Poczcie takie zadanie zlecać... Żeby w ogóle takie bzdurne zadanie zlecać!
Ja to w sumie od gówniaka miałem wszystko na legalu ale to pewnie dlatego, że jestem z trochę późniejszego rocznika bo '99. Mój pierwszy PC który tata kupił gdy byłem w 2 klasie podstawówki miał na start Viste którą kupił wraz z całym komputerem w lokalnym elektromarkecie. Gier nie piraciłem bo zwyczajnie nie potrafiłem plus tata nie pozwalał nic pobierać i odpalać podejrzanego z sieci xD. Ale akurat gier mi nie brakowało bo zwyczajnie kupowałem masowo wszelkie CDAction, Clicki, Playe i inne magazyny z grami w których często była masa różnych starych gier i sobie je ogrywałem.
Jedyny krótki epizod w życiu kiedy trochę piraciłem gier to gdy już dorastałem i kupiłem swój własny komputer na przełomie gimnazjum i technikum. Jako, że na ten komputer poszły wszystkie moje oszczędności i jeszcze się zadłużyłem u rodziców to nie stać mnie było na gry. Ale szybko odkryłem magię Steama, tanich kluczy do gier, bundli i od tego czasu nie czuje potrzeby piracenia niczego bo granie jest zwyczajnie tanie o ile nie ma się potrzeby grania w każdą grę na premierę.
Zaloguj się aby komentować