@Gepard_z_Libii Ale podobno chrzczone szkodzi silnikowi
Jedno mam ochrzczone, drugi nie i co w takim wypadku?
@Gepard_z_Libii teraz diesel
@Gepard_z_Libii pewnie, że nie, ja też nie chrzczony
@Gepard_z_Libii nie gadaj, a co potem?
@Gepard_z_Libii a to byłem tam już, zapaść czy jakoś tak się nazywało, może być, podobało mi się tam.
@Chunx z koszem może być?
@Chunx @Gepard_z_Libii @Ragnarokk
Wychodzi na to, że mogę, ale tylko rowerem elektrycznym w dni parzyste i deszczowe.
@Gepard_z_Libii Wiem ze ogólnie beka i memy ale będę adwokatem diabła i powiem, że jest w tym ziarenko prawdy.
Jak chrzczono nas 3-4 dekady temu to z reguły było to miesiąc-dwa po narodzinach. Będąc tak małym berbeciem podejrzewam, że nie chciano narażać dziecka na niepotrzebne wystawianie się na bakterie i zarazki oraz skoki temperatury. Zamiast więc jakiegoś sztywnego terminu 30 dni od narodzin mówiono, że do chrztu i elo. Pora na csa.
@notak Jak przejrzysz stare księgi to kiedyś chrzczono kilka dni po narodzinach, przychodził z dzieckiem do zakrystii ojciec i dwóch chrzestnych. Żadnej specjalnej mszy z intencją, żadnej imprezy z tej okazji. Teraz chrzciny to jest całe wyzwanie logistyczne, trzeba z księdzem ustalić kiedy, z rodziną ustalić kiedy im pasuje, rezerwować salę i tak dalej. Podejrzewam, że trochę więcej ludzi by chrzciło dzieci jakbyś mógł tak podskoczyć bez wcześniejszego umawiania się w np. w środę koło 18.00 po pracy, z dwójką chrzestnych i załatwić sprawę. A teraz, jak komuś mocno nie zależy to temat się rozmywa.
Zaloguj się aby komentować