Gdybym mógł cofnąć czas to poszedł bym do technikum leśnego. Chodził bym sobie po lesie, mierzył drzewa, liczył robaki i było by spoko. A tak to poszedłem technik elektronik -> inżynier automatyk -> programista. I trochę żałuję. Są plusy bo w tym zawodzie dobrze się zarabia, i praca nie jest ciężka. Ale jest żmudna i siedzi się przed kompem całymi dniami. Dla mnie to tortura. Ja bym chciał do lasu, do przyrody. Ale kiedy zaczynałem drogę zawodową to nie miałem pojęcia co zrobić, co wybrać. Lubiłem elektronikę to poszedłem w tym kierunku. Serio musiał bym znać przyszłość. A jak bym poszedł tamtym torem to na końcu i tak nie umiał bym tego docenić, taka prawda. #rozkminy
Komentarze (53)
@roadie byłem w szkole leśnej z internatem. Technikum. Moja kariera trwała tam cały tydzień… w internacie nadal mieszkali absolwenci z którymi porozmawiałem i było właśnie tak jak piszesz czyli 98% osób żałowała bo nie mieli co liczyć na pracę w lasach no chyba,ze jako jakiś pilarz na przykład. Zawinąłem więc i poszedłem do lokalnego technikum i nie żałuję. W samej mojej klasie było kilka osób głośno mówiących o tym,że mają posadki już zaklepane bo tatuś nadleśniczy itp
Ja też miałem podobną sytuację. Poszedłem na studia, bo chciałem zostać inżynierem-projektantem albo kierownikiem budowy. Marzyłem o ważnej pracy przy komputerze, ponieważ wydawało mi się, że to ciekawe zajęcie. Jednak pierwsze dwa lata pracy jako inżynier budowy zweryfikowały moje wyobrażenia: stres, długie godziny przed komputerem i pierwsze problemy z kręgosłupem. Na szczęście wpadłem na pomysł, żeby rzucić tę toksyczną pracę i wyjechać na dwa miesiące za granicę, by trochę dorobić jako „na zmywaku”, zanim zacznę szukać czegoś nowego w Polsce. Tam okazało się, że zachorowałem i musiałem zostać trochę dłużej. Potem przypadkiem trafiłem na pracę w firmie budowlanej jako stolarz – i lepiej trafić nie mogłem. Od 12 lat chodzę do pracy z przyjemnością. Mam dużo ruchu, świeże powietrze i brak monotonii – rzadko pracuję w jednym miejscu dłużej niż 4-5 miesięcy, a do tego często buduję domki w pięknych górskich krajobrazach.
@Wyrocznia 110% racji. I to jest dokładnie opis tego co mnie spotkało. Byłem pazerny i wiedziałem że mogę szybko zarobić, poszedłem w to. Mówiłem sobie że to na chwilę, że tylko parę lat popracuje i coś zarobię. Teraz mówię sobie że chce zarobić tylko na spłatę kredytu bo już niewiele mi go zostało. A potem to faktycznie, będę musiał coś w tym życiu zmienić.
@DexterFromLab i uświadomiłeś sobie, że wszystko jest nakręcane przez korporacje, ten cały konsumpcjonizm? Że tyramy by mieć na raty, leasingi, na najnowsze gadżety? To wszystko kosztem zdrowia fizycznego i psychicznego, kosztem rodziny. Ja zrezygnowałem z wielu „luksusów” by budzić się codziennie rano z uśmiechem, wypoczęty ze spokojną głową. Polecam ten stan.
@Wyrocznia zapominasz jeszcze o jednej rzeczy - czyli mieszkaniu i pracy w którym się wychowało. Czy, zwyczajnie używaniu języka polskiego na ulicy czy w pracy. Zapewne są osoby które mają inaczej, więc nie chcę generalizować, ale znam wiele osób które pracują kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt lat i ciągle czują, że nie są "u siebie". Wiele z nich już wróciło, albo planuje powrót. I mówią że cokolwiek, ale w Polsce. Zapewne zderzenie z rzeczywistością jest/będzie trudne, nie widziałem się jeszcze z poznanym w sieci gościem który wrócił do znacznie gorszej pracy (tzn. widziałem się z nim po powrocie, ciekaw jestem jak teraz po dwóch latach to wygląda) ale jestem bardzo ciekaw jak się odnalazł.
@jedzczarnekoty ja akurat mieszkam w DE 200 km po lini prostej od miejsca w którym się urodziłem w PL, więc dosłownie niczym moje otoczenie się nie różni od rodzimego oprócz tego, że ludzie gadają po niemiecku. Dla mnie „u siebie” jest tam, gdzie ludzie a których mi zależy bez względu na przynależność państwową danego regionu.
@DexterFromLab - wychowalem sie na leśniczówce i zostałem namaszczony na następce. Po tygodniu w technikum wiedziałem że to nie moja bajka i poprosiłem o przeniesienie do liceum. Skończlem jako programista i nie żałuje, ale jakbym tylko mógł to bym rzucił wszystko w cholere i zamieszkał w lesie, więc rozumiem
@DexterFromLab to ja technik elektronik > inżynier elektronik > stażysta embedded > elektryk od spraw biurowych i ogólnego ogaru małej firmy > elektryk, monter, pomp ciepła, klimatyzacji i fotowoltaiki
Co do programowania mam podobne przemyślenia. W elektronice nie było perspektyw na dobre siano w najbliższej przyszłości do tego łeb trzeba też mieć nietęgi. Teraz pracuje fizycznie i jest super. Od tego roku na jdg, hajs się w miarę zgadza.
W pracy spędzamy pół życia nie ma co się męczyć dawaj do szkoły leśnej
LO, matura rozszerzona matematyka i informatyka, technik handlowiec policealnie i jeszcze studia finanse i rachunkowość - ale te nieukończone.
Obecnie farmer, hodowla niosek w Szkocji, domek w niedużym miasteczku, które spacerem w słoneczny dzień w dwie godzinki się obchodzi...
Też żałuję, że nie wiedziałam długo kim chcę być i wybrałem szkoły bardziej pod rodzinę, niż pod swój charakter... Zacząłem żyć chyba dopiero koło trzydziestki, a to jeszcze nie koniec dążenia za marzeniami
@conradowl to tak nie działa, że już w szkole się wie. Ja w szkole chciałem być chemikiem, nawet poszedłem na studia w tym kierunku. Szybko z nich zrezygnowałem, zmieniłem nieco branżę, choć pracy laboratoryjnej mam trochę. Myślę, że takie rozczarowanie bierze się z tego, że okres dziecięcy, szkolny to ciągłe odkrywanie świata, doświadczenia, eksperymenty. A później, już w pracy przychodzi monotonia, a przede wszystko prace administracyjny, takie przy okazji no i żmudne opracowywanie wyników, przeglądanie literatury itd. A ta radość z odkrywczych, manualnych prac schodzi na dalszy plan. Ja po kilkunastu latach edukacji (już po szkole) chciałbym teraz paść owce na górskim pastwisku. Ale, wiem że jest to wypadkową wiedzy, doświadczeń, wszystkiego co mnie spotkało dotychczas.
@DexterFromLab to nie do końca tak działa że po technikum leśnym idziesz do lasu. Najczęściej idziesz nigdzie - bo jak zostało wspomniane przez parę osób LP to budżetowa mafia, i bez pleców zapomnij. Na ochronie środowiska którą studiowałem mieliśmy parę osób które czmychnęły po licencjacie do lasów. Owszem, z wykształceniem nieleśnym do administracji itd., ale jednak. Mam znajomego podleśniczego, mówił że celowo nie idzie dalej, nie awansuje bo nie chce trafić do tego bagna na szczeblu wyżej. I parę lat już się w tym środowisku nie obracam, ale pamiętam tyle że praca nie jest kolorowa. Myślę, że lepiej odnalazłbyś się w inwentaryzacjach przyrodniczych - jest się specjalistą z jednej dziedziny, faktycznie sporo chodzi się w terenie, ma kontakt z przyrodą. Potem też przy komputerze trochę roboty, ale na pewno mniej. No i jest się na JDG zwykle, bierze zlecenia, nie tkwi w upolitycznionym państwowym kolosie.
@DexterFromLab popatrz na to z innej strony, pewnie pracujesz z domu, zdalnie. Dzieciaki masz pod reka, zone tez (ale nie o bicie chodzi) Gdy chcesz gdzies jechac to jedziesz -> zawsze zdalnie.
Pracujac w takim lesie owszem, bylbys caly czas na swierzym powietrzu - ale co w zimie? co w deszczu? kurde, nie ma zmiluj... Mieszkasz na wsi? Bo wydaje mi sie, ze mieszkasz w miescie. Duzy dom z ogrodem pewnie pomogl by ci poczuc to czego szukasz.
Mam identycznie. Niby kasy jak lodu się trzepie, całe życie wszyscy powtarzali że pieniądze najważniejsze, resztę da się ogarnąć bez pieniędzy a na odwrót ciężko. Że z kasą to i na pasje będą finanse i czas i na zajęcia. Jak tak mówili to i tak poszedłem, co ja się tam na życiu znam. Ale im dalej w las tym bardziej widzę jaka to bzdura. Ślęczeć nad kompem po 8h by potem pożyć ułamek tego czasu.
Jeszcze jakiś czas temu myślałem tak jak piszesz, że zbiorę na spłatę kredytu za mieszkanie i zejdę z tego, znajdę coś luźniejszego i bardziej satysfakcjonującego.. Ale tu też jest pułapka. Im bliżej spłaty tym bardziej myślę o tym że męczę się w bloku, w mieście a porządny dom w mojej okolicy to fura kasy, o wiele więcej niż to moje m3 w bloku. Plus, jeżeli kiedyś pojawią się dzieci na utrzymanie to również kasy będzie potrzeba. I mi się wydaje że to chyba tak jest, jak raz poczujesz większy przepływ gotówki to zawsze znajdziesz powód by to dalej ciągnąć.
Zaloguj się aby komentować