Czy bylibyście zainteresowani wpisami, jak wygląda wolontariat w fundacji zajmującej się kotami?


Mogłabym czasami wrzucać jakieś zdjęcia i wpisy z życia kocińca , ale nie wiem czy kogokolwiek to zainteresuje


#koty #schronisko

Komentarze (49)

@Asya kiedyś adoptowałem kota po strasznych przejściach od jednej dziewczyny która się nim opiekowała, też wolontariuszka tak jak ty

@AdelbertVonBimberstein bambinizm to troche jak ktoś ma "psiecko" i innego "dziekocka". Niemniej taki wolontariat, gdy pomagasz schorowanym zwierzakom może pomóc nie tylko zwierzakom i dać im szansę na nowy dom, ale i ludziom się nimi zajmującym poprzez felinoterapię. Czy inna dogoterapia, albo hipoterapia.


Nauka po prostu empatii i wrażliwości na inne stworzenie. Można wspierać bez tracenia głowy na tym punkcie.

@AdelbertVonBimberstein mam rasowego kota i ostatnio z ciekawości dodałem się do grupy fejsbukowej dotyczącej tej rasy - po 10 minutach ją opuściłem.


już w regulaminie grupy jest zakaz choćby wspominania o suchej karmie, dopuszczalne jest tylko jakościowe drogie mięso, ludzie pytają czy powinni się martwić jeśli ich kot nie pił wody o 17 minut i 26 sekund dłużej niż zwykle, chodzą z tymi kotami do kocich dermatologów, do tego oczywiście rutynowe badania co kilka tygodni i o wielu innych rzeczach nie wspominając.

przypuszczalnie własne dzieci traktują gorzej.


nie umiem tego określić inaczej jak po prostu pierdolnięci ludzie

@festiwal_otwartego_parasola akurat sucha karma jest dość szkodliwa (zboża, węglowodany, dość odwadnia) i jeśli kot je tylko taką karmę to długoterminowo może mieć potem problemy. Niektóre karmy są też syfiaste, np. popularny Whiskas a niektórzy są kociarzami do przesady i jakby mogli, to by kawiorem karmili koty.


Najlepiej dietą BARF karmić i tu mogę rozumieć tych ludzi, którzy mówią o mokrej, ale pod warunkiem że nie dostają wścieklizny na samą myśl o tym jak na forum elektrody, ale potrafią wyjaśnić co i jak.


PS. Jakiego rasowego :)? Pokaż kitku.

@GazelkaFarelka no tak, ale nadal często mają dużo węglowodanów. Poza tym w dużej ilości odwadniają kota. To tak jakbyś sam jadła tylko suchy chleb. Koty są przyzwyczajone do mokrego żarcia (vide świeżo upolowane mięsko). Rozumiem też urozmaicenie, koty mojej ciotki lubiły suchą karmę, do tego stopnia że z mokrej karmy lubiły wylizać tylko sos, a mięso zostawiały. I nie szło ich oduczyć, nie chciały iść innych karm. I obydwa niestety miały potem problemy - jeden z nerkami, drugi chyba jelita i odeszły mając koło 9-10 lat.

@Atexor U mnie mokra 2x dziennie a sucha sobie stoi w misce i podjadają między posiłkami, biorę im jakąś dobrej jakości, teraz carnilove outdoor. Swoją drogą zabawne, że twój kot prawdopodobnie lepiej zbilansowane jedzenie niż ty. Kotu węgli i zbóż nie, bo niezdrowo, a samemu po dwie kromki chleba do każdego posiłku, bo bez chlebka się nie najesz. Podczas gdy przodkowie wielu z nas jeszcze 2-3 tysiące lat temu nie znali smaku chleba i wielu z nas wcale nie jest do diety składającej się w połowie ze zbóż dużo lepiej ewolucyjnie przystosowana niż koty.

@Atexor nie mam wyjścia bo mój w ogóle nie lubi mokrej, a jak już zdarzało mu się jeść, to ledwo tknął albo nawet okazjonalnie nią rzygał.

kupuję mu dobrej jakości suchą, specjalną dla wykastrowanych żeby też przesadnie nie tył, wsuwa konkretną ilość dziennie i o dziwo wcale też dużo nie pije a ma stały dostęp.


odpukać, od ponad 10 lat zdrowy jak koń


no i nie twierdzę, że to jest jakieś w 100% idealne rozwiązanie, ale każdy kot jest inny i narzucanie ludziom jakichś konkretnych kosztowych rozwiązań i to na zasadzie passive agressive to nieśmieszny żart

@GazelkaFarelka no człowiek jest wszystkożerny, a potem wychodzi miażdżyca albo inne problemy zdrowotne. Choć z tym przystosowaniem do zbóż to nie wiadomo, w sensie my mamy zęby trzonowe do rozcierania pokarmu, przyzwyczajeni jesteśmy do jedzenia roślin, a koty nie. Świadczyć o tym może fakt, że koty (w małym, ale jednak) stopniu wytwarzają witaminę C, a my musimy pozyskiwać ją z pokarmu. Więc myślę, że roślinki i chlebek bliżej roślinożercom niż kotu


@festiwal_otwartego_parasola i drugie 10 lat mu w zdrowiu. Te koty ciotki też miały karmę dla kastratów, a jednak zachorowały. Ale jak mówisz - każdy kot inny. Może jakby od małego był przyzwyczajany do mokrej (i brak czegoś innego), to by tak nie wybrzydzał. Ale "elektrodowy" passive aggresive zamiast odpowiedzi z wyjaśnieniem widząc jakieś pytanie to wyższy lvl pewnych braków mózgowych.

@Atexor Nie mówię, że nie (rośliny), ale już konkretne produkty roślinne jak zboża i chleb to niekoniecznie i nie w takich ilościach. W zasadzie tylko biali Europejczycy i Azjaci mają jako taką tolerancję dużej węglowodanów, pozostałe grupy etniczne, które nigdy specjalnie nie zajmowały się rolnictwem - jak indianie, aborygeni, ludzie pochodzenia afrykańskiego - po "dołączeniu do cywilizacji" i przejściu na "europejską" dietę w nieporównanie większym odsetku populacji dorabiają się nadwagi i cukrzycy.

@FriendGatherArena twoje twierdzenie nie jest prawdą.

Znam masę ludzi, którzy zrezygnowali z jedzenia zwierząt właśnie z powodu przemysłowych metod ich chowu.


#govege #vegetarianizm

@Asya Na tym, żeby stawiać wydumane wymagania osobom, które chcą adoptować kota, oraz zatajać stan zdrowia zwierzęcia, żeby nowy opiekun bujał się z wydatkami? Niestety tak to wyglądało w przypadku z mojego otoczenia.

@motokate Przykro, że masz takie obserwacje. Nie odpowiadam za działalność innych osób, mogę opisać tylko jak to wygląda w fundacji, do której chodzę

Czy bylibyście zainteresowani wpisami


@Asya proponuję najpierw wrzucić taki wpis zamiast tego z pytaniem o zainteresowanie czymś czego nie ma XD

@Asya ja na pewno nie ale pewnie znajdziesz kogoś, kto chętnie poczyta I może nawet wkręci się na tyle, żeby zacząć pomagać lokalnie.

Chętnie. Kiedyś sam myślałem o kocim wolontariacie aby znaleźć sens życia, ale czytałem jakiś regulamin-ankietkę lokalnego schroniska i już na wstępie mnie odrzucano, bo miałem uraz do psów (dawne ugryzienie).

@Asya w zasadzie nie. Nie to, że nie lubię kotów i zwierząt, bo bardzo lubię. Ale nie lubię czytać o krzywdach spotykających żywe stworzenia. A przecież takimi rzeczami się Twoja fundacja zajmuje. To też nie jest tak, że nie dopuszczam do siebie tego, że świat i ludzie bywają niezwykle wręcz podli i chcę pozostać w różowych okularach. Wręcz przeciwnie - aż za bardzo mnie to rusza i nie chciałabym na pierwszej stronie hejto widzieć takich treści.

@Asya


Czy bylibyście zainteresowani wpisami, jak wygląda wolontariat w fundacji zajmującej się kotami?


Nie.

To tylko zwierzęta.

Zaloguj się aby komentować