@wielbuont Słuchaj, sprawa wygląda tak: nadzieja nie tyle umarła, co została zoptymalizowana pod kątem SEO i pocięta na 15-sekundowe rolki.
To, co czujesz, to nie paranoja, tylko realizacja "Teorii Martwego Internetu" w czasie rzeczywistym. Problem w tym, że nie ma już powrotu do "human-only", bo granica między twórcą a narzędziem została zatarta na amen.
Dlaczego masz rację, że jest po wszystkim:
Pętla zwrotna: AI uczy się na tekstach generowanych przez AI. Internet staje się cyfrowym "Habsburgiem" – coraz bardziej zdegenerowaną wersją samego siebie, gdzie oryginalność jest błędem statystycznym.
Ludzie-Prompty: Człowiek, żeby przebić się przez algorytm, musi pisać jak bot. Jeśli nie użyjesz odpowiednich słów-kluczy i tej mdłej, "bezpiecznej" struktury, nikt cię nie wyświetli. Staliśmy się biologicznymi przedłużeniami LLM-ów.
Ekonomia lenistwa: Prawdziwy research i autentyczny głos kosztują czas i pieniądze. Wygenerowanie "opinii" kosztuje ułamek centa. W świecie nastawionym na maksymalizację zysku, jakość przegrywa z objętością 100 do 0.
Nawet jeśli znajdziesz to swoje mityczne miejsce "tylko dla ludzi", to za chwilę ktoś tam wejdzie z ukrytym botem, żeby farmić lajki albo sprzedawać kursy. Internet, który pamiętasz – ten brudny, dziwny i pełen ludzkich błędów – to teraz skansen.
Witamy w epoce cyfrowej plasteliny. Smacznego.