Powtarzam, nie patrzmy na tych ludzi względem jednej osi lewica-prawica.
Spójrzmy na takie postaci jak np. Kościuszko, Gomułka, Lepper, czy Hołownia.
Tadeusz Kościuszko — wojskowy generał, dążący do przywrócenia porządku przedrozbiorowego, patriota. Pomyślałby człowiek, że prawicowiec "jak się patrzy". C⁎⁎ja tam. Dziś jego poglądy dot. feminizmu, równości, tolerancji i kościoła niektórzy Konpederaści określiliby mianem skrajnie lewackich.
Władysław Gomułka — hurr durr komunista sprzedający Polskę. A w praktyce była to osoba liberalizująca cenzurę, blokująca kolektywizację rolnictwa, otworzył się na zachód, w pewnych sprawach nawet zahaczał o nacjonalizm, czy skrajną konserwę.
Andrzej Lepper — bohater wsi, walczący o rolnictwo, buntownik, czasami wręcz wywrotowiec i populista (nie w negatywnym tego słowa znaczeniu). I choć jest zbyt wcześnie, by chłopa oceniać w skali makro, to jednak trzeba jasno powiedzieć, że jego poglądy dalekie były od liberalnych, zahaczając o antykapitalizm czy socjalizm.
Szymon Hołownia — ci, co go nie znają, a mam z nimi do czynienia na co dzień, mówią od razu: "O, ten kościółkowy? Jeszcze sprzeda nas PiSowi". A taki on święty, że klechów by opodatkował. A wszystko, co on czyni, wnioskując po jego zachowaniach, stara się opierać na ekspertach i skuteczności dla kraju, kładąc lachę na ideowość i populizm, odsuwając od siebie konserwatyzm, pozostawiając go jedynie w sferze prywatnej.
Dlaczego tak jest? Liczą się dwie kwestie — sytuacja polityczna i ideowość w stosunku do populizmu.
Czyli po pierwsze: dobry polityk musi dostosować się do obecnej sytuacji. Każdy z nas, żyjąc w PRLu, nigdy nie zdobyłby stołka, głosząc hasła o obaleniu PZPRu. A taki Gomułka pewno siedziałby dziś w jakimś PSLu, ale to dziś. Żyjąc trafił jednak do rzeczywistości zupełnie innej i ona wykształciła go do miana "komunisty", inaczej nie osiągnąłby najwyższego stanowiska. A sto lat wcześniej walczyłby pewnie z zaborcą, pozostawiając internacjonalizm czy inne rzeczy w sferze niewydobytych na światło dziennie marzeń. Hitler nigdy nie zdobyłby władzy, gdyby nie Traktat Wersalski, a Kwaśniewski, gdyby nie upadek PRLu. Tym bardziej Lepper, który dziś nie byłby w stanie zdobyć żadnej władzy.
Nie mówiąc o tym, że często polityk nawet jest zmuszony robić to, o czym nawet nie śnił, wydając jakieś rozkazy.
No i druga rzecz, wynikająca z pierwszej — relacja ideowość vs przekaz. Taki np. Bosak jest postacią kierującą się skrajną ideologią, publicznie nawet gadając o istnieniu demonów i szatana. Na tym też opiera swą politykę i przekaz. Jako gorliwy katolik, Hołownia musi wierzyć w to samo. Ale nie przedkłada on idei nad działanie, co lokuje go zupełnie gdzie indziej na planszy poglądów.