Dziś mem dla tych, którym udało się upolować flakon, o którym marzyli od dawna.
A tak naprawdę, to zobaczyłem tą rybę i musiałem.
#perfumy #perfumemy #heheszki


Wj 30,34-38
Dziś mem dla tych, którym udało się upolować flakon, o którym marzyli od dawna.
A tak naprawdę, to zobaczyłem tą rybę i musiałem.
#perfumy #perfumemy #heheszki

Zaloguj się aby komentować
Mały na zajęcia, a ja czekam, siedzę i trochę się nudzę.
#perfumy #perfumemy #heheszki

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Moja pierwsza styczność z twórczością Prina Lomrosa. Gdzieś wyczytałem, że to ponoć “final boss” kadzidlaków, więc nie mogłem przepuścić okazji. Myślę, że 2x 5ml lub 3x 3ml mogę się podzielić.
Prissana Ma Nishtana - 18,4 zł/ml
Jeśli ktoś się nie załapał na rozbiórkę u Lekofi to mam pochodzący od niego nieśmigany dekant 5ml.
Bortnikoff Triad - 5ml - 100zł
Odlewki już nie potrzebuje, gdyż w międzyczasie nabyłem flakon od takiego jednego typka co tu ostatnio dużo fajnych flaszek wrzuca, więc też mogę polać 10-15ml żeby sobie mentalnie usprawiedliwić wydatek.
Bortnikoff Triad - 20 zł/ml
Zważylem też nieprzezroczyste flaszki, więc m.in. Agatho chwilowo wróciły na listę -> rentry.co/smrut
#perfumy #stragan

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Oho, nadchodzą nowe pięknisie Beauforta.
Jako ciekawostkę dodam, że zapachy powstały przy współpracy z nowym perfumarzem, na oficjalnej stronie jako twórca widnieje Euan McCall (m.in. Jorum Studio, Neandertal). Dotychczas największe hity tworzyły Julki (Julie Dunkley i Julie Marlowe).
#perfumy



Zaloguj się aby komentować
To też się słabo zestarzało ¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯ Tych przekreślonych już dawno nie ma.
W zasadzie jestem aktualnie w podobnej sytuacji: lecą do mnie 3 flakony z wishlisty i mało na niej zostało. W związku z tym nie mam jakiegoś parcia na nowe rzeczy, ale wiecie jak to jest, zaraz wszystko może się zmienić. Ciekawe czy za kolejne dwa lata coś z tego zostanie.
#perfumy

Zaloguj się aby komentować
Ensar Oud to marka przez wielu uważana za high end perfumiarstwa i ostatnią prostą w tym dziwnym hobby. Recenzji nie było w planach, ponieważ to jest taki pułap cenowy, który generalnie jest poza moim zasięgiem i w kierunku którego rzadko spoglądam. Winnym całego zamieszania jest @pedro_migo który to bezinteresownie podzielił się ze mną próbkami za co oficjalnie dziękuję. Trochę czasu zajęło mi zapoznanie się z nimi, gdyż z uwagi na niewielkie ilości cennego soku testowałem nadgarstkowo głównie wieczorami przy książce. Po prostu szkoda mi było bezrefleksyjnie wylać na siebie zawartość i polecieć do pracy. Wielu detali i tak prawdopodobnie nie udało mi się wyłapać, gdyż konstrukcje są nieoczywiste, a część składników kompletnie mi nie znana i rzadko spotykana.
Aroha Kyaku Pure Parfum
Cytując klasyka: A surprise to be sure but a welcome one!
Przypomniało mi się, że ktoś na tagu wspomniał, że lubi EO za to że marka tworzy przyjemniaczki, a tu niespodzianka, bo zadymiło i to konkretnie. Pierwsze skojarzenie miałem z Notre Dame 15.4.2019 Sorcinelliego, gdyż Aroha Kyaku jest zdecydowanie dymny i smolisty, ociera się wręcz o rejony znane z perfum Beauforta. Szczególnie na początku dymu jest naprawdę dużo, ale jest on nie industrialny, a bardzo organiczny, przypomina brzozowy dziegieć, rozżarzony węgiel drzewny, ma w sobie też trochę kwaśnej drzewnej wędzonki. Mam też wrażenie, że pod tym dymem kryje się jakiś zwierz, specyficzny tłusty zwierzęcy akord. Dym stopniowo się rozjaśnia, staje się mniej smolisty, a coraz bardziej zaczyna przypominać aromat herbaty lapsang souchong (pycha!). Wówczas wydaje się że zwierza już nie ma i zostaję sam na sam z aromatem eleganckiej wędzonej herbaty i oudu w formie nieco mrocznej, przypominającej mi tą z Triad Bortnikoffa. Na dalszym etapie docierają jeszcze nuty wetywerii i ciemno palonych ziaren kawy. Fajna ewolucja, płynna i naturalna. Oczywiście, że mi się podoba, lubię takie dymne smrodki, znacie mnie.
Blue Kalbar Attar
Pierwsze skojarzenie to ‘staroświecki’ - tak mi na skórze zapachniało to złożenie pokaźnej dawki naturalnego cywetu, sandałowca i żółtych kwiatów. Lekko Kourosowy vibe, ignoranci mogą powiedzieć że toaletowy. Cywecik jest przepiękny, zmysłowy, choć oczywiście trochę zwierzęcy. Od pewnego czasu bardzo polubiłem się z tym składnikiem, robi niesamowitą robotę zarówno w starociach, jak i artisanach. Kwiaty zaś wybrzmiewają nieco kosmetycznie, pudrowo-kremowo, jak luksusowy kosmetyk. Ogólnie tekstura jest taka gładka, ułożona i kremowa. Trudno mi opisać jak to właściwie pachnie, poza tym że ładnie i chce się wąchać, bo określenie piżmowo-drzewno-kwiatowy może znaczyć cokolwiek. Jest to chyba najgrzeczniejsza z testowanych próbek, ale jednocześnie zniuansowana i wysokiej jakości kompozycja.
CP Raspberry Pure Parfum
Malina jest wyraźnie wyczuwalna już od samego początku i wywołuje wspomnienia. Pachnie jak domowej roboty syrop malinowy, który sąsiadka przynosiła mojej babci w zamian za jabłka lub porzeczki. To był taki mały fenomen wiejskiego barteru, że każdy się wymieniał z innymi tym, co miał i dzięki temu wszyscy wszystko mieli. W każdym razie kromkę razowego chleba polewaliśmy tym syropem, po czym posypywaliśmy to cukrem i to było coś w rodzaju wiejskiego bieda deseru. Po kilku godzinach zabawy w chowanego w sadzie smakował przepysznie. I tak mi właśnie pachnie ta malina, słodko, ale też żywo i bardzo naturalnie. Wraz z maliną jest całe bogactwo różnych składników: słodka marmoladowa róża, kremowe drzewo sandałowe, zwierzęce piżmo/cywet (przez sekundę nawet moczem zalatuje), pudrowe kwiaty a’la mimoza, dzieje się naprawdę dużo. Z czasem dochodzą jeszcze drzewa iglaste i delikatna smużka dymu, a może bardziej przypalonego drewna. Perfumy są złożone, a efekt końcowy jest czymś więcej niż składową użytych materiałów. Normalnie średnio lubię owoce w perfumach, bo nie oszukujmy się, najczęściej j⁎⁎ią tanim cukierkowym aromatem. Tu jednak wyszło z tego pachnidło nie tylko nadzwyczaj dobre i pełne smaczków, ale też przywołujące miłe wspomnienia.
Homeros SQ Pure Parfum
Na samym początku mamy starcie dwóch różnych światów. Z jednej strony zieleń drzew, może nie tyle leśna co parkowa. Z drugiej strony kwiaty i oud z elementami fermentacji przypominającymi estry owocowe w rodzaju moreli czy mirabelek. Gdzieś obok daję się też wyłapać aromat ciemnej czekolady lub gorzkiego kakao. Zieleń w przeciągu pół godziny przygasa, ale nie zanika, a perfumy skręcają w stronę ciemniejszą i bardziej przytulną za sprawą męsko wybrzmiewajacego piżma w typie vintage macho oraz tytoniu w stylu średnio jasnego cygara. To jednak nie koniec, zapach mimo że słabnie z powodu skromniej aplikacji to ewoluuje dalej. Na sile przybiera słona ambra, pojawia się brudna, ziemista paczula i wydaje mi się, że w takiej formie ambrowo-piżmowo-paczulowej trwa już do końca.
Iris Ghalia: Trifecta Pure Parfum
Jeśli ktoś spodziewa się biurowego irysiaka jak od Prady to go zmiecie z planszy. Początek jest tak zwierzęcy jak tylko się da. Nie żartuje, co prawda nie wali oborą, ale mamy całą gamę animalnych przyjemności: piżma, d⁎⁎y, stopy, śluzy i wydzieliny. Fetyszyści i inni miłośnicy zwierząt będą wniebowzięci. Zwierza dopełnia mieszanka przypraw, nie wiem dokładnie co, pewnie cały bliskowschodni bazarek. Dopiero potem jak ten zwierz się zadomowi i złagodnieje, to pojawia się irys, ale też bez żadnych szminek i puderniczek. Całe szczęście, bo babcinych toreb nie lubię. Irys w Iris Ghalia jest tłusty i maślany, przypomina mi trochę masło shea. W bardzo podobnej, tłustej i kremowej formie irysa spotkałem już raz w Extra Virgo Pangea. W drydownie głównie czuję właśnie maślanego irysa na piżmowo-cywecikowo-sandałowej bazie plus całość się lekko wysładza, traci na mocy i zostaje eleganckie, wyważone pachnidło.
Tibetan Musk / Tibetan Oud Pure Parfum
Jest wow od samego początku i coś co do mnie trafia. Tak, jest kadzidło, ale zupełnie nie kościelne, tylko orientalne. Pięknie, niby zielone, ale bije od niego ciepło. Podane zostało z różą i oudem, również miłym i ciepłym, z czekoladowymi akcentami, kojarzącymi mi się z tym, co czułem w Oud Monarch (miejcie jednak na uwadze, że znawcą oudu nie jestem). I to wszystko podane na nieco słodkiej, futerkowej bazie, za którą zapewne odpowiada tytułowe piżmo. Piszę ‘zapewne’, bo nie jestem pewien, jak dla mnie nie pachnie to ‘typowo piżmowo’ i zupełnie nie mam do czego się odnieść. Natomiast pachnie genialnie. Nie potrafię tego lepiej określić, ale ten zapach tworzy niezwykle ciepłą, relaksującą atmosferę. Na pewno róża odgrywa w tym zapachu istotną rolę, wprowadza element intymny, a przy tym nieco narkotyczny, bo trudno oderwać nos. Cudo, jakość składników fenomenalna, od razu wylądowało na chciejliście, ale zobaczyłem cenę i pewnie nigdy nie kupię.
1984 Pure Parfum
Mocarz, zaledwie odrobinę pomiziałem łapę, a w powietrzu bardzo wyraźnie rozszedł się mentolowo-zielony aromat. Potężna dawka mchu, zakładam że naturalnego, gorzka zieleń skontrastowana półsłodkim elementem nektarowo-miodowym. Kojarzy mi się z jakimś syropem na kaszel czy ziołowymi tabletkami na gardło. No i oczywiście piżmo, a jakże, wszystko wskazuje na to, że piżma to specjalność marki, tym razem w jeszcze innym stylu. Tu piżmo nie jest już takie przytulne, jest brudne, pachnie pierwotnie i bardzo męsko. W ciągu może kwadransa mentolowa zieleń się wycisza i daje się wyczuć słodycz ananasa i cierpki akcent cytrusowy. Drydown zaś zmierza w kierunku piżma i sandałowca, wzbogacony mchem i czymś w rodzaju zielonej herbaty. Zdecydowanie męski zapach. Nie do końca moja stylistyka. Najbardziej uwagę zwróciła gargantuiczna moc tego pachnidła.
Słowem podsumowania mogę potwierdzić, że Ensar Oud to przede wszystkim zachwycająca jakość składników, wśród których najbardziej wyróżniają się piżma o wyjątkowo różnorodnych odcieniach. Kompozycje również prezentują się ciekawie, są bogate i wielowymiarowe. To jest taki poziom, który trudno opisać, tego po prostu trzeba doświadczyć. Nie wiem po co mi to było, to jedno z takich doświadczeń, które zmieniają perspektywę, z których już nie ma powrotu do punktu wyjścia. Nic już nie będzie pachnieć tak samo. Przez chwilę nawet zaświtała mi irracjonalna myśl, żeby sprzedać pół i tak dość skromnej kolekcji i postawić w to miejsce ze dwa/trzy Ensary. Jeszcze nie teraz.
Moi faworyci: Tibetan Musk, CP Raspberry
Ilustracja: ensaroud .com
#perfumy #recenzjeperfum #smrodysaradonina

@saradonin_redux świetna opisy! przy tak niewielkiej ilości materiału badawczego i tak sporo wyłapałeś, a jak wspomniał @Qtafonix ze spray'a one jeszcze lepiej się otwierają.
najbardziej wyróżniają się piżma
Moim zdaniem piżmo to trademark Ensara, choć w nazwie "Oud" to jednak uważam, że jest mistrzem jeśli chodzi o ten pierwszy składnik. No a sam oud - nie taki straszny, prawda?
Zaloguj się aby komentować
Pewnie dla wielu to nic takiego, ale dziś w końcu osiągnąłem jeden ze swoich małych celów - 10 podciągnięć nachwytem. Pomimo redukcji, a może właśnie dlatego, bo mniej tłuszczu łatwiej jest podciągnąć. Pół roku temu było zaledwie jedno, później z asystą na maszynie, krótkie serie bez asysty i w końcu się udało.
#hejtokoksy #chwalesie

Zaloguj się aby komentować
Proszę mi powiedzieć, że to jest słabe, więc bez sensu rozbierać i w ogóle to po co mi kolejny typowy kadzidlak, który i tak skończy sprzedany kilka tygodni po rozbiórce jak Cardinal, który mimo że niezły to redundantny w opór.
#perfumy

Zaloguj się aby komentować
Właśnie miałem kolejną perfumową fatamorganę i tym razem to nie była piwnica ani ksiądz.
Pakuję sobie zakupy do bagażnika i nagle poczułem znajomy zapach - mmm - kadzidlak z koprem! (dla niewtajemniczonych - Miller et Bertaux Study 23). Dawno go nie czułem, bo znudził mi się i go sprzedałem, głównie dlatego, że po fantastycznym otwarciu traci większość swojego uroku w drydownie. No dobra, ale to nie jest jakieś popularne pachnidło, ciekawe kto to się nim wyperfumował. Rozglądam się, patrzę, nikogo nie ma w pobliżu. Zerknąłem w dół i zorientowałem się, że właśnie pakuję włoszczyznę na zupę XD
#perfumy
Zaloguj się aby komentować
Nikt mi nie chciał odlać, to lecimy z #rozbiorka i to będzie ostatni flakon w tym roku.
Extra Virgo Sacred Tobacco - 23,1 zł/ml
Szkło 3zł (3, 5, 10, 20ml), odleję max 30ml, z uwagi na cenę poleję od 3ml.
Wysyłka: Paczkomat mini 12zł, DPD 8zł zależnie od promocji.
Można coś dobrać.
Wrzucam jako drugi post z uwagi na różny czas realizacji.
#perfumy

Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry, dawno chłop nie robił #rozbiorka a tu się z rana ustrzelił fajny kadzidlak
Arte Profumi Samharam - 4,55 zł/ml
Szkło 3zł (5, 10, 20ml), odleję max 60ml
Wysyłka po 29.11.2024: Paczkomat mini 12zł, DPD 8zł zależnie od promocji.
Można dobrać coś z listy -> https://rentry.co/smrut/
#perfumy

Zaloguj się aby komentować
Dziś spadł pierwszy w tym sezonie śnieg (niewiele i długo nie poleżał), tym samym rozpoczął się sezon na zimowe tytuły.
Insomnium - Winter’s Gate
https://www.youtube.com/watch?v=IaSTSOtvIS4
*na Immortal At The Heart Of The Winter przyjdzie czas, gdy nadejdą mrozy.
#muzyka #metal #melodeath
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Opowieści biblijne? Tak, czasem lubię, w takiej formie.
SepticFlesh - Babel's Gate
#metal #symphonicmetal #deathmetal
Zaloguj się aby komentować
Czy #muzykaelektroniczna zawsze musi być zimna i pozbawiona emocji?
-- Potrzymaj mi sake! - odpowiedział Kashiwa Daisuke i nagrał ponadczasowe arcydzieło.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować