Zdjęcie w tle

saradonin_redux

Gruba ryba
  • 332wpisów
  • 2116komentarzy

Wj 30,34-38

Zaloguj się aby komentować

W ten piątek do przerwy na kawę proponuję kilka notatek z różności nieposortowanych, a więc araby, świeżaki, słodziaki, dziwaki.


Arabian Oud / Blue oud

Nazwa nie kłamie, jest to Arab i to mocno, a więc na starcie jest nieco wyziewów z kanalizacji i kwaśny sfermentowany (jakby owocowy) element w stylu Blue Kenam (ktoś pisał, że mu to porzeczkami pachnie, może coś w tym być, ale no nie wiem). Podobnie jak BK kanalizacja dość szybko się oczyszcza, zapach natomiast wygładza się kremowym piżmem. I jakby tak niuchać łapę, to trochę niefajnie - taki stricte arabski oudowo-piżmowy smrodek, wciąż się do takich nie przekonałem i miłości zapewne nigdy nie będzie. Ale uwaga, bo jest mały psikus. Otóż mam wrażenie, że perfumy zupełnie inaczej pachną zależnie od odległości. Im dalej od nosa tym mniej kanalizy, a więcej piżma, sandałowca, a nawet wyczuwam jakieś kwiatki, nie wiem, może jaśmin czy coś i naprawdę jest nieźle.


Arcadia / No16 - Faded 

Świeże przyprawowe otwarcie: kolendra i liść laurowy tworzą ciekawy choć może i kuchenny efekt. Potem niestety równia pochyła: najpierw wjeżdżają plastikowe molekuły kwiatowe, a potem równie plastikowa przydymiona skóra i już nawet wyczuwalny na dalszym planie tytoń nie ratuje ogólnego wrażenia. Kompozycja bez polotu i na tanich składnikach, nie znalazłem w niej nic, co by mnie skłoniło do głębszej analizy. Poleciał dalej, bo przyjemności nie było.


Jogi / Dewana 

Znowu róża z oudem? I tak, i nie, bo pierwsza nuta, która zwraca uwagę to naturalne piżmo. Ciepłe, zwierzęce, lekko przybrudzone i przede wszystkim świetnej jakości - na mój nos to ono właśnie stanowi o charakterze tego zapachu. Róża gra na drugim planie w formie słodkiej, niemalże marmoladowej. Baza zaś została oparta o stosunkowo klasyczne połączenie sandałowca i oudu z gatunku tych grzecznych. Gdzieś w tle wyczuwam jakieś niuanse czekoladowe, ale wydaje mi się, że to może być taka charakterystyka oudu lub piżma. To mój pierwszy kontakt z tym pakistańskim domem i choć kompozycja jest wtórna, to jakościowo jest to ekstraklasa.


Hiram Green / Slowdive

Początkowo perfumy pachną bardzo woskowo, niczym ogrzane w dłoniach świece, uzupełnione niemampojęciajakimi kwiatkami. Zaraz jednak naturalnie ewoluuje w kierunku słodkiego miodu. W tle przewija się akord suszonych owoców bardzo przypominający mi Berdoues Maasai Mara oraz nuta tytoniowa, lecz łagodna w gatunku złotej virginii. Ciekawy zapach, sprawia wrażenie bardzo organiczne, choć nie ukrywam, że trochę przytłacza mnie swoją słodyczą.


Le Couvent / Tonka 

Słodkie migdałowe otwarcie już od początku zapowiada, że mamy do czynienia ze słodziakiem, chociaż odrobina drzewnej paczuli trzyma cukier w ryzach. Osoby postronne wspominają o pomarańczy, ale ja jej nie czuję. Wielkiej ewolucji nie ma, perfumy dość szybko obierają kierunek tonkowo-benzoesowy i w takiej formie trwają już do końca. Podoba mi się, ale raczej na kimś innym, lub z bluzy następnego dnia. Natomiast w noszeniu mnie zmęczył i utwierdził w przekonaniu, że nie dla mnie takie słodkości. Niech cieszy kogoś innego.


Mark Buxton / Why not a Cologne

Okazuje się, żę piętno Aventusa odcisnęło się również i na mnie, bo gdy wyczułem cytrusowo-ananasowe otwarcie, to przez chwilę w głowie zaświtał mi właśnie Creed. Zaraz jednak to wrażenie zostało przełamane wyraziście zielonym akcentem bazyliowym w formie zbliżonej do tej Guerlain Mandarine Basilic, a świeżego owocowego obrazu dopełniło jabłko, choć niestety dość syntetyczne. Gdzieś daleko w tle można dostrzec bliżej niezidentyfikowane kwiatki. Baza zaś ma charakter wytrawnie drzewny z wiodącą rolą ‘buxtonowej’ wetywerii, ale wyczuwam również mech i cedrowe wióry. Nic odkrywczego, takie męskie świeże pachnidło z bardziej rozbudowanym wątkiem owocowym. Otoczenie jest zgodne: pachnie cytryną i może coś w tym jest, bo w późniejszej fazie można wyczuć jakieś odległe echa Eau Sauvage Cologne. Sam fakt, że coś czuli świadczy o tym, że z projekcją nie jest źle, choć mi akurat wydała się delikatna. Sam jestem ciekaw jak się sprawdzi latem, bo mam problem ze znalezieniem sobie czegoś bardziej stałego na upały.


#perfumy #recenzjeperfum #smrodysaradonina

7d2c3be2-fb86-470f-9935-9520b87aaec1

@saradonin_redux Tak czytam o tym Arabian Oud i dochodzę do wniosku że z większością perfum opartych na tym typie oudu jest podobnie. Przy skórze czasami są nie do wytrzymania, ale im dalej od miejsca aplikacji tym lepiej a nieraz i bajecznie. Ciekawostka - mam Blue Oud w postaci attaru i wrażenia są bardzo zbliżone do wersji spray, ale oud jest jeszcze bardziej wyczuwalny i wali piękną oborą na kilometr

Zaloguj się aby komentować

@Cris80 odkąd przesiadł się z Arabów na Roje to już o nic nie pyta, więc wbiję się dziś na zastępstwo.


Dzień dobry! Mało już zostało i trzeba psikać pod odpowiednim kątem, ale dla przyjemności obcowania z tym zapachem warto pokombinować.


A Wy czym uprzyjemniacie sobie dzisiejszy dzień?


#perfumy #sotd #conaklaciewariacie

1ff64dbf-cf91-4ce8-a68c-7baa51f39abe

@saradonin_redux Ej ale co to jest? Nie znam tego flakonu. Pewnie jakiś kadzidlak.


Ja dziś grzecznie bliskowschodnio. Roja Aoud z takiego dekancika.

e1ab58c6-ecad-478e-adc6-7a76fb44fc09

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Hej, dziś wzięło mnie na wspominki, więc chcę Wam pokazać coś dla mnie wyjątkowo specjalnego. To właśnie od tych trzech panów rozpoczęła się moja fascynacja jazzem, bo to oni pokazali mi, że to nie jest muzyka dla starszych nudnych panów, ani akompaniament do kotleta.


Esbjörn Svensson Trio - Dodge The Dodo (live in Ljubljana)


Esbjörn Svensson (R.I.P.) - fortepian

Dan Berglund - kontrabas

Magnus Öström - perkusja


https://www.youtube.com/watch?v=5L7j6qImrlM


#muzyka #jazz #ecmstylejazz

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@saradonin_redux Carner Botafumeiro psiknięte i humor gituwa, to jest jednak sztosik zapach i na moje szczęście ostatnio złapałem flakon w całkiem dobrych pieniążkach

Zaloguj się aby komentować

@saradonin_redux *so elegant


Edit: Trzeba kupić 4x bond whisky tytoń cedr żeby na smarcie poszło więc dekanty w dłoń i rozbiórka tego wspaniałego pachnidła.


Mało kto wie ale to dzięki leżakowaniu w beczkach z drewna agarowego w których to wcześniej znajdowała się pełnoletnia whisky single malt - bond whisky tytoń cedr nabiera charakterystycznego koloru oraz aromatu.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Bortnikoffa ciąg dalszy.


Bortnikoff / Dubai

Na samym początku lekko animalny oud z cytrusami, przez chwilę miga mi przed oczami mandarynka w krowim łajnie (kto pamięta Junaid Hajar?), ale zaraz dołączają słodkie egzotyczne owoce. W krótkim czasie perfumy obierają kierunek owocowo-skórzany, w którym główne role należą do marakui i skóry w wydaniu orientalnym. Ze skórkami to ja tak średnio, słodkościami również, więc jest to zapach daleko spoza mojej strefy komfortu, ale nie da się ukryć, że dobre to jest. Miał @Qtafonix nosa, potencjalnie sztos na sezon wiosna-lato.


Bortnikoff / Rich (Elixir)

Otwarcie daje po nosie oudem o wyraźnie sfermentowanym i nieco stajennym profilu, nie na tyle jednak żeby odrzucał. Kwasowość dodatkowo podkreśla kropla soku z bergamoty. Po kwadransie kompozycja zaczyna skręcać w kierunku skórzanym i to jest taka fajna, gruba skóra o ciepłej barwie jak w Iron Duke. W drydownie wpleciono jeszcze paczulę w wersji leśno-zbutwialej. Legancko, ale zwierza trochę czuć, nie da się ukryć.


Bortnikoff / Santa Sangre

Otwiera się zapachem budyniu waniliowego, który na szczęście ustępuje miejsca kwiatom na kremowej bazie z sandałowca z odrobiną waniliowego ptasiego mleczka. Już to kiedyś wąchałem i miałem podobne wrażenie: słabo.


Bortnikoff / Tabac Dore

W otwarciu przez chwilę słodko wybrzmiewają czekoladki z rumem. Zaraz jednak dominuje tytoń i to nie byle jaki. Prawdopodobnie jest to tytoń idealny dla niejednego wielbiciela aromatu naturalnego tytoniu, który oczywiście nie ma nic wspólnego z plastikowymi ulepami z naklejką Ford, Argos czy tym bardziej Mancera. Bawiłem się kiedyś trochę w macerację liści tytoniu i Tabac Dore bardzo mi przypomina absolut cohiba robusto zakupiony od zdolnego duńskiego amatora. Łączy w sobie organiczną słodycz z surowością ciemnych fermentowanych frakcji. Kompozycję wyraźnie łagodzi trwający właściwie cały czas wątek waniliowy ze szczyptą cynamonu. Całość podana na wytrawnej, drzewnej bazie. Mam zagwozdkę, bo albo zmieniła mi się percepcja, albo Dmitry majstrował w składzie, bo o ile kiedyś miałem wrażenie mokrego tytoniu i początek był bardziej rozgrzewająco koniakowy, to obecna wersja wydaje mi się dużo bardziej sucha, wręcz pudrowa, być może przez większy udział piżmianu. Nie wiem, strzelam. Nadal jest to znakomite pachnidło, ale mniej mi się podoba niż poprzednio.


Ilustracja z oficjalnej strony Bortnikoff.

#perfumy #recenzjeperfum #smrodysaradonina

e56ce79a-9616-4ddf-8e5b-3c06fb4fa71f

Ależ ja na Santa Sangre miałem odruch wymiotny. Nie cierpię laktonicznych nut a tu dostałem ciepłym mlekiem w nos. Mój osobisty koszmar

@saradonin_redux mi z kolei Rich przypominał wypadek przy pracy, głównie przez akordy skórzane które bardzo mi się kojarzyły z popularnym motywem w mainstreamie, tylko nie pamiętam w których dokładnie perfumach występowały.

Zaloguj się aby komentować

Zapomniałem wyłączyć alertu, to może ktoś skorzysta, bo to może raz w roku bywa poniżej 9zł. Moim zdaniem i tak nie warto, bo to bardziej obficie pocukrzona "kawa" ze starbaksa niż kadzidlak, ale popularnością się cieszy. W apce notino.

#perfumy #cebuladeals

4f8dcf96-6806-4764-a900-afafed12c370

Zaloguj się aby komentować

Cris pokazał jak się strzyże kolekcje, to zaczynamy od Bortka, stolarni i lasu. Mililitry do oceny własnej, nie chcę zgadywać.


Bortnikoff Mysterious Oud - 500 - jest pudełko

Bortnikoff Tabac Dore - 5ml bez globala - 100

DS Durga Bowmakers - 250

JMP Fir of the Light - 280 - jest woreczek


Wysyłam InPostem lub DPD wg cennika. Przy dwóch pozycjach wysyłka gratis. Możliwe, że będzie więcej. Stay tuned.

#perfumy #stragan

657d6dcc-ce18-4afa-9c49-b565b74c488d
0352e50e-8da4-43b0-804a-1d5b58fcb1f5

Zaloguj się aby komentować

Cisza na tagu, więc zapraszam na krótkie notatki z sampli niszy amerykańskiej.


Apoteker Tepe / Brother Night

Brother Night aka Wszystkich Świętych 1998. Napiszę po fragrantikowemu. Cofnijmy się ze dwadzieścia lat wstecz: późna jesień, mały wiejski cmentarz, grabarz uprzątnął alejki i w kącie pali zgrabione wcześniej liście oraz uschnięte wieńce pogrzebowe i wiązanki zwiędłych kwiatów. Właśnie tak to pachnie: dym z ogniska i suche kwiaty. Pogrzebowo i melancholijnie.


Apoteker Tepe / The Holy Mountain

Przeczytałem kiedyś na parfumo taki opis autorstwa Mlleghoul “my favorite Apoteker Tepe perfume is The Holy Mountain, and it smells like a beardy grandmaster max-level wizard summoning the ultimate ancient mystical dragon lord of the 11th realm” no i wiedziałem, że muszę te perfumy sprawdzić. Przy bardzo pośpiesznej pierwszej próbie wydał mi się premium wersją Botafumeiro, ale po dokładniejszych testach pokazał o wiele więcej. Owszem labdanum gra w tej kompozycji istotną rolę, jednak wachlarz wrażeń jest rozbudowany o przeplatające się wątki drewnianych wiórów, sosnowych żywic, kadzidła i “beaufortowej” wędzonej herbaty. Jednocześnie kompozycja zblendowana jest tak umiejętnie, że nie popada w skrajności, w żadnym wypadku nie jest przytłaczająca, ani agresywnie dymna i wbrew pozorom nosi się bardzo komfortowo. Niesamowity żywiczny zapach, ląduje na wishliście, ale bez spiny.


Pineward / Eldritch

Połączenie sosnowego olejku i mentolu sprawiło, że pierwszym skojarzeniem był sztyft do nosa. Zaraz jednak to wrażenie przełamuje aromat gorzkiej i nieco dymnej herbaty, wcale jednak nie umniejsza aptecznego charakteru, bo tym razem zamigotał mi w głowie jakiś ziołowy syrop na kaszel, albo tabletki na gardło. Wrażenie to pogłębia się tym bardziej, że z czasem mieszankę uzupełnia także akord miodowy.


Pineward / Murkwood

Ciemnozielona, niemal czarna lepka ciecz z zawieszonymi w niej czarnymi drobinkami - wskazana ostrożność, gdyż aplikacja na ubrania na pewno skończy się plamami. I tak też pachnie: brudna zieleń, mnóstwo sosnowych żywic, świerkowe igły i wilgotna ściółka. Wszystkie te elementy dodatkowo zagęszczone w bazie mirrą składają się na realistyczny obraz borealnego lasu iglastego. Naturalne, dobre, choć monotonne perfumy.


Ilustracja pożyczona z oficjalnego sklepu Pineward

#perfumy #recenzjeperfum #smrodysaradonina

714e9b3d-3d70-4134-a6ec-15e22aa90a56

Po fragrantikowemu to by było:

Stoję w centrum Midgaru, przede mną piętrzy się okazały wieżowiec korporacji Shinra. Na samą myśl możliwości obcowania z olfaktoryką gruczołów łojowych obiektu Red XIII przechodzą mnie dreszcze podniecenia...

@saradonin_redux poznałem Pineward jakoś w podobnym czasie co Bortnikoff, pamiętam, że początkowo nawet bardziej mnie zaskoczył, choć nie był to mój styl. Jakość na prawdę świetna. Warto sprawdzić jak ktoś lubi mroczne, leśne klimaty.

@Earl_Grey_Blue to nawet nie dosłownie cmentarz, tylko bardziej ognisko z palonych liści i kwiatów, co akurat często spotykało się na cmentarzach zanim zaczęto się przejmować jakością powietrza.

Zaloguj się aby komentować

@mordaJakZiemniaczek no właśnie z uwagi na historię urazów dolnego odcinka nie siadam klasycznie. Nigdy też nie schodziłem super głęboko, bo mam mocno ograniczoną i nienaprawialną mobilność lewej kostki.

Na czworogłowy od pewnego czasu tylko hack squat, suwnica i wyprosty. Natomiast odkąd zacząłem robić hip thrusty, głównie po to by poprawić problem z niestabilnością miednicy i 'hip shift', to dokładam kg praktycznie co dwa tygodnie.

@mordaJakZiemniaczek Już nawet lepszy frontsquat jest, bo jest mniejszy angaż pośladkowego. Robienie backsquatów (bez znaczenia czy low czy high bar) samych w sobie nie ma sensu pod hipertrofię jako taką, chyba, że ktoś trenuje stricte pod trójbój, albo nie masz innego wyboru.

Zaloguj się aby komentować

Dokladnie tak było, ogólnie stanąłem strategicznie obok konsolety dźwiękowca, ale stał na straży mimo przerazenia w oczach, za to osoby obok mnie 4 razy sie zmieniały, w końcu mialem jakiś metr luzu, więc hej nikt nie zemdlał

stanąłem strategicznie obok konsolety dźwiękowca, ale stał na straży mimo przerazenia w oczach

@Earl_Grey_Blue profesjonalista, zrzygał się oczami ale robotę zrobił

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Kolejny odcinek z testowania perfumek, aby urozmaicić nieco niedzielne popołudnie.


D.S. & Durga / Grapefruit Generation

Cytrusowy świeżak jakich wiele w mainstreamie i tańszej niszy. Wcale nie powalający naturalnością, ani szczególnie grejpfrutowy, bo czuć vibe cytrynowego płynu do naczyń. Od biedy można się psiknąć latem albo na siłkę, ale można znaleźć lepsze i tańsze pachnidła na takie okazje. Słabo.


D.S. & Durga / St. Vetyver

Większość znanych mi wetyweriowych perfum pachnie zimną zielenią w odcieniach albo trawiastym, albo ziemistym. Tym bardziej miło zaskoczyła mnie interpretacja autorstwa Davida Setha Moltza. Już w otwarciu zielona, trochę guerlainowska wetyweria miesza się z zapachem brązowego cukru trzcinowego tworząc efekt raczej miły i ciepły niż poważną, dystansującą zieleń. W ogóle nie kojarzy mi się z mokrą trawą, a przybiera postać podobną jak Le Couvent Vetiver, przypominającą mi orzechy włoskie, tylko tym razem w słodkawym, przez co lekko deserowym wydaniu. W tle pojawia się też akord rumowy, ale nie mocno alkoholowy, a w formie mocno rozwodnionej, jakby mohito pozbawione mięty. Znakomite, bardzo komfortowe pachnidło i jedna z bardziej oryginalnych interpretacji wetywerii jaką miałem okazję wąchać. Jeśli miałbym do czegoś porównać, to najbliżej byłby zapomniany Guerlain Homme L'Eau Boisee. Należy podkreślić, że nie jest to żaden dziwoląg, St. Vetyver jest bardzo noszalny i raczej uniwersalny. Podoba mi się, nawet bardzo i polowałbym na flakon gdyby nie to, że mimo dobrej trwałości wydał mi się bardzo delikatny.


Tom Ford / Black Lacquer

W zasadzie wszystko się zgadza, miał być lakier, jest lakier, tylko nie do drewna, a do paznokci w towarzystwie toksycznego dymu z palonego plastiku. Po kilkunastu minutach zostaje w zasadzie sam topiony/palony plastik. Dawno nie wąchałem nic tak chujowego.


Wolf Brothers / Wolf

Nie wiem dlaczego spodziewałem się czegoś mocno niszowego. Tymczasem wilk okazał się przyjemniaczkiem. Otwarcie bardzo pieprzne, świętujące, ocieplone nieco szczyptą kardamonu. Po chwili jasnym się staje, że dominantą będą jednak akordy leśne, mamy zatem sosnowe igły, żywice oblepiające pnie drzew, akordy drewniane, tartaczne i przestrzenną, molekularną wetywerie zaserwowaną w sposób zbliżony jak w Biosie Imperialnym. Aby leśny obrazek był kompletny, to baza jeszcze pachnie mchem dębowym. No i sam nie wiem, bo z jednej strony podoba mi się kompozycja, z drugiej drażni ten boisikowy motyw.


Ilustracja z oficjalnej strony Wolf Brothers

#perfumy #recenzjeperfum #smrodysaradonina

3d21b4d1-7590-40b3-8863-1d6ca853b94c

Zaloguj się aby komentować

Arcadia No16 Faded resztka we flakonie, powinno być ok 5ml, więc na testy w sam raz. Zapach taki sobie, ale z tego co widzę, to słabo dostępny, więc oddam za etykietę/kod na gabaryt B lub etykietę DPD z punktu pierwszej osobie, która wklei jakiegoś perfumkowego mema.

#perfumy

c6cda279-e7ba-4477-82e5-6bfc1eb554f0

Zaloguj się aby komentować

Co prawda moje zainteresowanie współczesnym jazzem zaczęło się nieco wcześniej, ale na pewno to video skłoniło mnie do głębszej eksploracji tematu. Jako ciekawostkę dodam, że tego utworu nigdy nie nagrano w studiu, więc nie znajdziemy jej na żadnym albumie Omera.


Omer Avital Quintet w składzie:

Jonhathan Blake - perkusja

Joel Frahm - saksofon

Avishai Cohen - trąbka

Jason Linder - fortepian

Omer Avital - kontrabas


https://youtu.be/beVQWdIF1Fs?si=2CfgWfnff3QlossT


#muzyka #jazz

Ja lubię nasze podwórko, oczywiście Mazoll, Trzaska, Pink Freud - spoko, teraz to w zasadzie klasyk.

Posłuchaj sobie : Niechęć, Ciśnienie, EABS, Błotp - to 4 współczesne za⁎⁎⁎⁎ste kapele.

Posłuchałem kwartetu, fajnie grają chłopaki

@peposlav EABS i Niechęć znam. Krajowe podwórko również się zdarza, najczęściej chyba Adam Bałdych. Ostatnio też bardzo mi przypadł do gustu duet Michał Tomaszczyk i Petter Olofsson.

Zaloguj się aby komentować