Hejto.pl
Zdjęcie w tle

ciszej

Gruba ryba
  • 373wpisów
  • 3453komentarzy
ciszej userbar

Filozofia XD

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

311 705,51 - 1,00 - 1,00 - 2,00 = 311 701,51


Trafiłam do raju dla kobiet - tyle pięknych roslin że chyba zostałam rośliniarą.


Poza tym dzisiejsze sprawunki tak że dystans sam się na nabił 😉


#ksiezycowyspacer


Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

ef88dff0-44c2-440d-9c82-cb6896dd28b9
ciszej userbar

Zaloguj się aby komentować

Sprawdziłem to kilka razy. Niestety nadal wychodzi, że zdobywasz osiągnięcie

  • Hejtostatser (pierwsza aktywność)



Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

d9c8d103-2b66-4813-9cf7-918271423dfc

Zaloguj się aby komentować

I znowu był czerwiec – łagodne, długie, wolno gasnące wieczory, wieczory które tak wiele obiecują, że cokolwiek się z nimi zrobi, ma się zawsze wrażenie porażki, zmarnowanego czasu.


Nie wiadomo, jak najlepiej je przeżyć. Iść przed siebie, albo może zostać w domu i siedzieć przy szeroko otwartym oknie, tak żeby ciepłe powietrze, nasycone dźwiękami lata, weszło do pokoju i zmieszało się z książkami, z ideami, z metaforami, z naszym oddechem.


Ale nie, to także nie jest sposób, to nie jest możliwe. Można ich – tych niekończących się wieczorów – tylko żałować, kiedy już przeminą, kiedy dzień będzie coraz krótszy. Są nieuchwytne.


Adam Zagajewski, Lekka przesada


#poezja #spacer #idesobie #mojezdjecie

48f5f1db-3496-4ab4-8c4b-e30a676148c5
ciszej userbar

Cała nadzieja w powtarzalności, bo przecież co roku mamy czerwiec i każdy czerwiec ma te 31 wieczorów. Z drugiej strony, ile tych czerwcowych wieczorów przeżywamy świadomie, choćby czasem w pełni – zaledwie kilka albo i wcale.

@ciszej bardzo ładne zdjęcie.

Ja sobie dużo obiecywałem co do tych letnich wieczorów. A wychodzi tak, że kładę się spać o 21 i nawet zachodu słońca nie obejrzę. Wszystko przez moje przyzwyczajenie do rannego wstawania. Bo cóż z tego, że mam urlop, skoro budzę się 5-6 i dosypianie potem niezbyt pomaga. ¯\_(ツ)_/¯

Zaloguj się aby komentować

Dzisiaj mamy światowy dzień #rower więc idealna historia silnej woli, walki ze sobą i z przeciwnościami z naszego podwórka.

Pewnie ktoś z tagu kojarzy wypadek który miał miejsce w czerwcu 2020 r. była reprezentantka Polski w MTB, Rita Malinkiewicz, została potrącona przez samochód podczas treningu. Uderzenie było potężne, przeleciała około 17,5 metra. Doznała licznych złamań czaszki, twarzy, kręgosłupa, żeber, kości udowej oraz ciężkich obrażeń mózgu. Lekarze dawali jej minimalne szanse na przeżycie, rodzicom sugerowano że to już koniec. PRzeżyła tylko dla tego że akcję ratowniczą ogarnęła ratowniczka która przez przypadek znalazła się na tej samej drodze.

Do wypadku doszło w Wilkowicach, na odcinku drogi, która łączy Bielsko-Białą i Żywiec. Kobieta kierująca oplem z niewiadomych przyczyn zjechała z drogi i wjechała w kolarki

Przez wiele miesięcy nie było wiadomo czy przeżyje, czy kiedykolwiek odzyska kontakt ze światem. Każdy kolejny etap to jedna wielka walka: wyjście ze śpiączki, rekonstrukcja czaszki, nauka funkcjonowania, wielomiesięczna rehabilitacja kosztująca setki tysięcy złotych. Nawet podczas pierwszych ćwiczeń rehabilitacyjnych ktoś musiał podtrzymywać jej głowę, aby nie doszło do uszkodzenia rdzenia kręgowego. Do tego walka z ubezpieczycielem. Polecam obejrzeć zdjęcia z artykułu - zazwyczaj aba tym etapie kończą ludzie po takich wypadkach.

Po wypadku bała się ruchu drogowego i roweru. Przesiadła się na trycykl. Pierwsze próby kończyła płaczem i frustracją. Nie poddała się. Jeździła po parkingach Energylandii o piątej rano, pokonując dziesiątki kilometrów. Trening, rehabilitacja i ból.

A puenta?
Kobieta, której dawano kilka procent szans na przeżycie, w 2025 r. zdobyła srebrny medal mistrzostw świata w parakolarstwie, a w 2026 r. wygrała zawody Pucharu Świata i rozpoczęła walkę o kwalifikację olimpijską. Niesamowity jest jej progres w regeneracji i to że nie poddała się na żadnym etapie.

Najbardziej poruszyło mnie to że sprawczyni wypadku nigdy nie powiedziała „przepraszam” i do końca nie przyznała się do winy. Nadal trwa walka Rity o pełne odszkodowanie z ubezpieczycielem. Nie mieści mi się w głowie że kobieta która wjechała w Ritę nadal upiera się przy swoim.

Z tego co wyszukałam w internecie baba która spowodowała wypadek dostała 1 rok w zawiasach i 20 000 zł do zapłaty - czyli nic XD za to że ktoś do końca życia będzie się rehabilitował, za to że my, podatnicy do końca będziemy się dokładali do tej sprawy. Wyrok jest śmieszny. Konsekwencje prawie żadne.

Polecam przeczytać cały artykuł: https://przegladsportowy.onet.pl/kolarstwo/o-tym-wypadku-mowila-cala-polska-rita-nigdy-nie-uslyszala-przepraszam/9h1gx16

Tu jej instagram: https://www.instagram.com/riittt/?utm_source=ig_embed

#wypadki #jazdanarowerze

ca959b2f-ffad-4a24-8fba-2ccbe201882f
ciszej userbar

@ciszej za samo samozaparcie dałbym jej złoty medal!

Ja po wypadku nie miałem chyba nawet 1% takiej chęci powrotu do "żywych"

Co do sprawczyni wypadku to, no ja też nie kocham jakoś specjalnie cyklistów, ale żeby tak specjalnie jak w kręgle?

Faktycznie śmieszny wyrok

Rok do dwóch w zawiasach to raczej standardowa kara nawet za śmiertelne potrącenie kogoś na drodze. Jeśli to wina zagapienia/nieuwagi i nie było innych okoliczności które mogą podnieść karę, np. nadmierna prędkość, alkohol, brak uprawnień itd. to sąd nie bardzo ma powody by wysyłać sprawcę do więzienia za pierwsze takie przewinienie.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Fantastyczne zdjęcie pokazujące zdziczenie ludzi pod wpływem #socialmedia

Niczym Sąd Ostateczny Boscha - ludzie wypinają to i owo do obiektywu, kobieta gra na skrzypcach geje tańczą poloneza #pdk XD

Od mniej więcej tygodnia na Słowację najeżdżają hordy by zrobić zdjęcia czerwonej koniczynie kwitnącej na tle Tatr XDD

Autor zdjęcia to Paweł Uchorczak.

Tutaj można zobaczyć resztę fotografii: https://www.facebook.com/PawelUchorczakFotografia/posts/pfbid0rx8wwxG13YYvuqAGKiX8nQGhnji4WgMGTHj2Dog4w3QZEV2Q8UxfEiFyWWrWoCxml

#heheszki #wiadomosciswiat #fotografia

99c8644b-15d4-457f-8e05-f21c8af8080e
ciszej userbar

@ciszej u nas jest rzepak moja rodzina ma znajomego ktory ma pole rzepaku przy dość ruchliwej drodze... dzicz mu to co roku zadeptuje xD

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

1819 + 1 = 1820


Tytuł: Grona gniewu

Autor: John Steinbeck

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Format: książka papierowa

ISBN: 9788382343687

Liczba stron: 672

Ocena: 10/10


Absolutne arcydzieło — idealne literackie zamknięcie roku 2025.


Steinbeck stworzył coś jednocześnie intymnego i na wskroś amerykańskiego, a przy tym boleśnie zrozumiałego daleko poza granicami USA. Literaturę, której słowa nie starzeją się, a zmieniają sobie adresata. Tylko wielka proza potrafi być tak uniwersalna — bez trywializowania, popadania w banał, moralizatorskiego zadęcia czy wyższości podsyconej klasizmem.


„Grona gniewu” opowiadają o świecie, w którym ziemia z miejsca do życia zamienia się w aktywo finansowe. Skąd my to znamy XD


O systemie, w którym decyzje ekonomiczne zostają brutalnie odłączone od ludzkich konsekwencji, a odpowiedzialność rozpływa się w procedurach, regulaminach i bezosobowych strukturach. Systemie, który przestaje widzieć człowieka — staje się moralnym ślepcem.


Powieść aż prosi się o współczesne analogie: do korporacjonizmu, lobbingu, świata, w którym zasady obowiązują słabych, a silni poruszają się ponad nimi, zasłaniając się koniecznością, rynkiem i „brakiem alternatywy”.


Jest tu także drugi, równie gorzki wymiar: bezimienne rzesze migrantów, ściąganych nie w imię humanitaryzmu, lecz w celu zwiększenia podaży taniej siły roboczej. Ludzi sprowadzonych jak byśmy dzisiaj powiedzieli do tabelki w Excelu — potrzebnych tylko wtedy, gdy da się ich wykorzystać (a na protestujących w polskim Valeo francuzi ściągną robotników z Afryki - to takie proste!).


To książka niewygodna, gniewna i uczciwa. Nie daje prostych odpowiedzi, nie daje pocieszenia, nie daje zakończenia jak w Edenie. Zostawia za to pytanie - ile z tego świata Steinbecka wciąż jest naszym światem?


Innym, absolutnie poruszającym aspektem jest pomnikowa rola matki. Jeśli miałabym wskazać jeden z najlepszych literackich archetypów „prawdziwej kobiety”, to matka u Steinbecka sięga absolutnych wyżyn. To ona spaja rodzinę, podejmuje decyzje w chwilach kryzysu, ale jednocześnie daje każdemu z jej członków solidne, ciche oparcie. Jej siła nie jest dominacją, nie krzyczy Go Girl! — jest trwaniem, miażdży swoją siłą mężczyzn.

To właśnie ona w finałowej scenie łączy swoje intencje z Rose of Sharon, przekazując dalej ciężar człowieczeństwa.

Mogłabym tu jeszcze pisać i pisać - ale lepiej przeczytać w tym czasie coś Steinbecka.


Dla mnie: 11/10 —Steinbeck żyje! Czy jesteśmy Kalifornią? Czy biednymi Oklakami?

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

c0601906-615e-48b7-8c3d-c07af2555440
ciszej userbar

@ciszej pierwsze 200 stron czytało mi się wspaniale, ale gdzieś bliżej 400 strony sposób myślenia bohaterów tak zaczął mnie drażnić, że zrobiłem dnf. Miałem zamiar kiedyś dokończyć ale było to już ponad 2 lata temu.

@splash545 część z nich też mnie irytowała - wujek który myślał tylko o grzechu, Al który uganiał sie za dupeczkami, Rose of Sharon i jojczenie xd ale jednak myślę ze całościowo było warto

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Krok po kroku, krok po kroczku, najpiękniejsze w całym roczku idą święta w Empiku, ale czytasz to dla slanderu. Do rzeczy:

>najnowsze wydanie świątecznego romansu w bieszczadzkim pensjonacie MIŁOŚĆ W KUTII ZAKLĘTA (na okładce ofc kobieta w czapce i rękawiczkach pijąca herbatę z cynamonem);

>wieża Babel kalendarzy na rok przyszły z setkami okładek;

>autobiografie znanych i lubianych ludzi jako prezent dla znanego i nielubianego wujasa;

>legion dekoracji świąteczno-noworocznych o 50% droższych niż identyczne w sklepach z pierdołami;

>nowe wydanie klasycznego bożonarodzeniowego czytadła w czerwono-zielonej okładce;

>płyta Zawiałow ft. Zalewski & Kwiat Jabłoni – Przy wigilijnym stole z Ikei;

>książki kucharskie, żeby dać ciotce pod choinką znać, że wszystkich nudzą opowieści o Thermomixie;

>sterta książek niesprzedawalnych przecenionych na święta o połowę, żeby na I kwartał było miejsce w magazynach;

>losowo wygenerowane świąteczne książki dla dzieci typu „Kicia Kocia budzi dom krzykiem, że ona to pi⁎⁎⁎⁎li i sami sobie róbcie makowca";

>książki dla nastolatków, żebyś na pałę wybrał coś dla kuzyna, bo się zatrzymałeś w rozwoju na Percym Jacksonie i Felixie, Necie i Nice;

>świąteczne promocje na gry komputerowe dla tego procenta, który wciąż musi mieć pudełko na półce, żeby jeszcze większy burdel w pokoju gracza był;

>szpej absolutnie nieksięgarniany typu świece zapachowe, kubki i bulbulatory wydawnictwa Niezwykłe z metali toksycznych;

>parę książek, które postanowiło mieć premierę, kiedy ludzie w księgarniach biegają w kurtkach puchowych i szukają na wczoraj jakiegoś kloca o kampanii na atolu Bara-Bara dla starego;

>pamiętająca broszki Beatki czekolada przy kasach w świątecznym opakowaniu;

>piąty krąg, czyli lenistwo i ludzie, którzy odłożyli kupno prezentów na 20 grudnia.

Źródło to oczywiście najwspanialsze: Historyczne memy

#heheszki #memyksiazkowe #ksiazki


ciszej userbar

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

1693 + 1 = 1694


Tytuł: Na wschód od Edenu

Autor: John Steinbeck

Kategoria: literatura piękna

Liczba stron: 0

Ocena: 10/10


11/10


Wszystko sprowadza się do słowa MOŻESZ!


Nie musisz być zły, nie musisz być dobry – możesz wybrać. Steinbeck bierze rodzinę, grzech, miłość, zazdrość, wolną wolę i robi z tego powieść kompletną, przemielając mit o Kainie i Ablu.


Jeśli ktoś szuka prawdziwych postaci z krwi i kości w powieściach to tutaj dostanie całą paletę - Cathy największy złol wyzuty z sumienia, barwny Samuel, mądry Lee.


Parafrazując - Nie wiem, czy jestem dobry, ale przynajmniej próbuję zrozumieć, dlaczego czasem nie jestem.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

e8dece77-a7c0-4c28-b55f-ed7b72ec4293
ciszej userbar

Zaloguj się aby komentować

1692 + 1 = 1693


Tytuł: Król szczurów

Autor: James Clavell

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Vis-a-Vis Etiuda

ISBN: 9788379984671

Liczba stron: 432

Ocena: 10/10


Trzeci tom Sagi Azjatyckiej. Duży przeskok w czasie był ryzykowny ale powieść czyta się tak samo dobrze jak poprzednie.


Pełnokrwista literatura obozowa.


#bookmeter

35c3b8b0-f10f-479d-9c9a-949295ecf80e
ciszej userbar

@ciszej to jest jakaś saga? Tą to czytałem, a dwie poprzednie, to nie wiedziałem że istnieją. Pamiętasz tytuły poprzednich części?

Zaloguj się aby komentować