Zdjęcie w tle

boogie

Lider
  • 2331wpisów
  • 5751komentarzy

„Miszcz” kierownicy na przejeździe kolejowym Kierowca nie zatrzymał się przed rogatką, więc stanął tuż za nią... na torach. Chyba lepiej nie dało się tego spierdolić. Zdarzenie miało miejsce 18 sierpnia 2025 r. o godz. 12:28 na przejeździe kolejowo-drogowym kat. „B” na szlaku Granowo – Stęszew. Samochód osobowy wjechał pod pociąg Kolei Wielkopolskich relacji Poznań Główny – Wolsztyn. Kierowca auta został ranny i przewieziony do szpitala w Grodzisku Wielkopolskim. W wyniku zdarzenia ruch pociągów na szlaku został wstrzymany na około dwie godziny, a pasażerów przewieziono zastępczą komunikacją autobusową. Koleje Wielkopolskie odwołały również dwa inne pociągi, uruchamiając za nie autobusy.

#wypadek #kolej #pociagi

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Eksplozja w chińskim porcie w Tiencinie.

21 sierpnia 2015 r. na terenie portu w Tiencinie w Chinach doszło do eksplozji w magazynach firmy Ruihai Logistic. Oficjalnie zginęły 173 osoby, a 797 zostało rannych. Raport po wypadku ustalił, że pierwsza eksplozja miała miejsce w składowanej w zbyt wysokiej temperaturze nitrocelulozie. Kolejne eksplozje to saletra amonowa, ropa naftowa, a także (w wyniku akcji gaszenia przez strażaków pożaru wodą) acetylenek wapnia, który w kontakcie z wodą rozkłada się między innymi na wybuchowy etyn. Eksplozje były odczuwalne w promieniu 10 km, w domach oddalonych kilka kilometrów od miejsca eksplozji zostały wybite szyby w oknach. Chińskie służby geologiczne odnotowały wstrząsy o sile do 2,9 w skali Richtera. Szacuje się, że druga eksplozja miała siłę wybuchu 21 ton trotylu. Kilkudziesięciometrowa kula ognia z drugiego wybuchu została zarejestrowana przez japońskiego satelitę meteorologicznego.

#chiny #wiadomosciswiat

Zaloguj się aby komentować

Widziałem to na fejsie, jeden z bardziej plusowanych komentarzy był wtedy taki: "to tak jakbym ja zmierzył długość kutangi od rowa w d⁎⁎ie"

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Czyli, czasem mniej poważne i zabawowe podejście do życia może być istotną przeszkodą do jego przedwczesnego zakończenia. Innymi słowy, nie warto płakać nad rozlanym mlekiem, kiedy zachlałeś pałę i zawaliłeś jakąś podróż/robotę.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Cześć! Pora na ostatnią część mojego wielkiego podsumowania tripa do Maroka. Po obserwacjach na temat ludzi, kultury, jedzenia i życia codziennego, przyszła pora na otoczenie, kilka praktycznych porad i finalne przemyślenia.


Część 4: Przyroda i Otoczenie


Zwierzęta w mieście: Królestwo kotów.


Maroko to prawdziwy raj dla kotów. Są wszędzie i, co najważniejsze, są w fantastycznej kondycji – dobrze odżywione, zadbane i traktowane przez mieszkańców z dużą sympatią. Widać, że są integralną częścią miejskiego ekosystemu. Zupełnie inaczej wygląda niestety sytuacja bezpańskich psów, które często są zaniedbane i trzymają się na dystans. Nie można też zapomnieć o ptakach, których śpiew był wszechobecny. Co najśmieszniejsze, przez "ćwierkające" światła na przejściach dla pieszych, często nie byłem pewien, czy dźwięki, które słyszę, to prawdziwe ptaki, czy odgłosy z drogi :P.


Pogoda i natrętne muchy.


Pogoda w Agadirze w sierpniu była dokładnie taka, jakiej można się spodziewać – gorąca i słoneczna. Upał w ciągu dnia potrafił być męczący, ale wieczory i poranki były bardzo przyjemne. Niestety, trzeba być przygotowanym na jedną uciążliwość – muchy. Komarów nie widziałem w ogóle, chyba było dla nich za sucho, ale muchy są dosłownie wszędzie i potrafią być strasznie natrętne i irytujące, zwłaszcza gdy próbujesz zjeść coś na zewnątrz.


Drzewa arganowe i kozy na gałęziach.


Region Agadiru to jedyne miejsce na świecie, gdzie rosną drzewa arganowe. To prawdziwy skarb Maroka. Widok tych endemicznych drzew jest fascynujący, a absolutnym hitem są oczywiście kozy pasące się na ich gałęziach. Warto zaznaczyć, że przy głównych drogach turystycznych często jest to ustawka – pasterz stawia kozy na gałęziach i czeka na opłaty za zdjęcia. Jednak osobiście widziałem, jak kozy same z wielką zwinnością wskakiwały na drzewa w miejscach, w których nie było absolutnie żadnych turystów. To dowód na to, że to zjawisko jest jak najbardziej autentyczne. Wygląda to komicznie i surrealistycznie.


Potęga Oceanu Atlantyckiego.


Plaża w Agadirze jest imponująca – to szeroki na kilkaset metrów pas drobnego, złotego piasku, który ciągnie się przez około 10 kilometrów, tworząc ogromną, otwartą przestrzeń. Ocean ma tu dwa oblicza. Rano jest zazwyczaj spokojny, a woda jest gładka jak stół. Po południu, gdy zrywa się bryza morska, Atlantyk pokazuje swoją siłę – fale stają się duże i potężne. Mimo upałów na lądzie, woda w oceanie jest chłodna i orzeźwiająca. Jej temperatura w sierpniu wynosi około 21-22°C, co jest idealne do ochłody, ale dla niektórych może być szokiem termicznym. Plaża jest dobrze strzeżona przez ratowników, których status można poznać po naszywkach z "gwiazdkami" – im więcej gwiazdek, tym wyższa ranga.


Ekologia i problem śmieci.


To niestety smutniejsza strona moich obserwacji. Mimo dynamicznego rozwoju i nowoczesnej infrastruktury, problem ze śmieciami jest bardzo widoczny. Poza głównymi, turystycznymi alejami, wszechobecne są plastikowe butelki i torby. To ogromny kontrast – z jednej strony zapierające dech w piersiach krajobrazy, a z drugiej śmieci porzucane na plażach czy pustkowiach. Widać, że świadomość ekologiczna to wciąż duże wyzwanie dla tego kraju.


Część 5: Praktyczne Porady dla Podróżujących


  • Sezon: Okres wakacyjny w Maroku pokrywa się z polskim, ale pogoda jest gwarantowana.

  • Wycieczki: Nie kupuj pierwszej z brzegu. Odwiedź kilka lokalnych biur, porównaj ceny i targuj się. Można zaoszczędzić sporo pieniędzy.

  • Waluta: Zapomnij o kantorach. Najlepszy kurs oferuje Revolut i wypłata z bankomatu Al Barid Bank (bank pocztowy), który nie pobiera dodatkowej prowizji.

  • Bezpieczeństwo: Zachowaj zdrowy rozsądek jak wszędzie, ale ogólnie jest bardzo bezpiecznie, a lokalna społeczność sama dba o turystów.

  • Język: Naucz się kilku podstawowych zwrotów po francusku. A proste "Shukran" (dziękuję) po arabsku z uśmiechem potrafi zdziałać cuda.

Część 6: Podsumowanie


Zgodnie z tym, co napisałem na samym początku – im dłużej byłem w Maroku, tym bardziej mi się podobało. To kraj, który początkowo może przytłaczać chaosem i różnicami kulturowymi, ale gdy dasz mu szansę, odkrywa przed tobą swoje niezwykłe piękno i serce.


Maroko to kraj ekstremalnych kontrastów: bogactwo i bieda, nowoczesne autostrady i osiołki jako środek transportu, głęboka religijność i liberalne obyczaje w turystycznych enklawach, zapierająca dech w piersiach natura i problem ze śmieciami. To wszystko sprawia, że jest to miejsce fascynujące, prawdziwe i dalekie od sterylnych, hotelowych kurortów.

Jeśli szukacie miejsca, które was zaskoczy, nauczy czegoś nowego i dostarczy niezapomnianych wrażeń, to z całego serca polecam Maroko. To była jedna z moich najlepszych podróży.


Dziękuję za śledzenie mojej relacji!


W następnym "odcinku" opowiem o Wenecji oraz górach w okolicach Arco


#podroze #boogietravel #maroko #agadir

21acaf45-a3b6-4189-891d-d796cbef2fad
56958546-0e0a-433a-870d-18451c96ad8d
6a735bb7-269a-4027-b7fd-90db2f322edb
2df26daf-2419-4f8c-be76-13969368b0a8
90cafafd-e56e-47d1-91a4-8f383ee39d85

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Pierwszy udany protest Ostatniego Pokolenia XD

Nic nie zostało zniszczone, nikogo nie wkurza i jest z historyczną aluzją. No i są cycki 🤣


#heheszki #ciekawostki #ekologia #historia

"krzywdzimy i zabijamy zwierzęta dla przyjemności"


eee no to może przestańcie, bo to trochę niefajne kurcze. Ja tak nie robię na przykład bo bym się z tym źle czuł.

@boogie Rodzice muszą być dumni


Druga rzecz, że faktycznie niszczymy te planetę bez opamiętania, ale póki USA, Chiny, Indie, Afryka nie przestaną smrodzić, to te prostesty można równie dobrze wysyłać na [email protected].

Polecam żyć tak, żeby mieć czyste sumienie, a w najgorszym przypadku wyginiemy, co dla ziemi wyjdzie na dobre

Zaloguj się aby komentować

W męskim tenisie prawie każdy jest równym przeciwnikiem, a w kobiecym? Masz kilka dominujących zawodniczek, a reszta jest daleko w tyle.

@dolitd I właśnie dlatego w męskim tenisie finały od lat są pomiędzy top 4 tenisistami w danym okresie. W tej chwili Sinner, Alcaraz, Djoko I sobie wybierz czwartego.

Zaloguj się aby komentować

Witam w trzeciej części mojej marokańskiej opowieści! Po przeanalizowaniu cen i smaków Agadiru, pora zanurzyć się w jego codziennym rytmie. Dziś opowiem o rzeczach, które najbardziej mnie zaskoczyły i zaciekawiły na ulicach tego miasta.


Część 3: Życie Codzienne w Agadirze – Ciekawostki i Zaskoczenia


Miasto, które ożywa po zmroku Agadir w ciągu dnia i Agadir nocą to dwa zupełnie różne światy. W południe, gdy słońce praży niemiłosiernie, ulice pustoszeją, a życie zwalnia. Jednak prawdziwa magia zaczyna się po zachodzie słońca. Gdy upał odpuszcza, miasto budzi się do życia. Główna promenada nad oceanem wypełnia się po brzegi spacerującymi rodzinami i ludźmi cieszącymi się chłodniejszym powietrzem.


Wtedy też można zaobserwować fascynującą zmianę u młodych Marokanek. Wieczorami czują się one znacznie swobodniej, co widać w ich strojach – często odważniejszych, odkrywających ciało. Wiele z nich wygląda jak milion dolarów. Można spotkać typowe "Instagram girls", które w grupkach nagrywają pozowane filmiki i robią sobie zdjęcia, co wygląda uroczo i bardzo znajomo, przypominając nastolatki z Polski czy Szkocji. Uroda Marokanek jest naprawdę wyjątkowa; wiele z nich to bardzo szczupłe dziewczyny o pięknych, kobiecych kształtach. Pełne usta można by porównać do młodej Angeliny Jolie, a figury do Shakiry czy Jessiki Alby. Kobiety, które w ciągu dnia bywają skryte pod skromniejszymi strojami, wieczorami lśnią niczym marokańskie srebro.


"Nie ma melanżu", czyli kultura bez alkoholu w tle Jednym z moich największych zaskoczeń był niemal całkowity brak publicznego picia alkoholu. Jako osoba, która sama nie pije, muszę przyznać, że takie trzeźwe społeczeństwo bardzo mi się podobało. Przyzwyczajony do europejskich kurortów, w Agadirze zderzyłem się z inną rzeczywistością. Zero żuli, pijaczków, nawalonych Sebów. Nikt do nikogo się nie czepiał. Życie towarzyskie toczy się w kawiarniach przy kawie i herbacie, w restauracjach przy wspólnym posiłku. To kultura, w której zabawa i relaks nie muszą być nasączone alkoholem, co tworzy bardzo spokojną i bezpieczną atmosferę.


Kawa i marihuana – dwa światy używek Skoro nie ma alkoholu, to co jest? Po pierwsze, wszechobecna, doskonała kawa. Kultura picia kawy jest tu niezwykle rozwinięta. Z drugiej strony jest marihuana (lokalnie znana jako kif, najczęściej w formie haszyszu). Mimo że jej rekreacyjne używanie i sprzedaż są nielegalne, jest ona dość łatwo dostępna. Mnie samego zaczepił na ulicy mężczyzna, który przechodząc obok, szepnął tylko cicho "marihuana, marihuana", oferując dyskretny zakup. Zapach palonego haszyszu unosi się w powietrzu dość często, ale jest to używka "dyskretna", palona po cichu. Z informacji znalezionych w internecie wynika, że cena za gram haszyszu waha się w zależności od jakości i miejsca, ale często oscyluje w granicach 50-100 dirhamów.


Dźwięki miasta: Język i muzyka Spacer po Agadirze to prawdziwa uczta dla uszu. Słychać tu nieustanną mieszankę języków: marokański arabski (Darija), francuski oraz język Amazigh. Do tego dochodzi muzyka – z samochodów, sklepów i telefonów płynie niesamowity miks tradycyjnych arabskich i berberyjskich melodii z francuskim rapem i światowym popem. To dźwiękowy pejzaż, który doskonale oddaje wielokulturowość tego miejsca. Największym szokiem językowym była dla mnie rozmowa z młodą dziewczyną pochodzenia berberyjskiego. Jej pierwszym językiem był Amazigh, a nie arabski. Mimo że nigdy nie opuściła Maroka, mówiła po angielsku niemal idealnie, z perfekcyjnym, amerykańskim akcentem. Powiedziała, że nauczyła się wszystkiego sama, z internetu i podcastów. Gdyby powiedziała mi, że pochodzi z Nowego Jorku, uwierzyłbym bez wahania. To pokazuje, jak bardzo dzisiejszy świat jest połączony i jak wielką determinację w nauce mają młodzi Marokańczycy.


Ciekawostki z ruchu drogowego Jazda samochodem w Maroku to przeżycie samo w sobie. Panuje tu rodzaj zorganizowanego chaosu, w którym klakson jest ważniejszy niż kierunkowskaz. Zauważyłem też kilka unikalnych zasad:

  • "Ćwierkające" światła: Na przejściach dla pieszych sygnalizacja dźwiękowa dla niewidomych brzmi jak śpiew ptaków.

  • "Zawsze zielone" w prawo: Na wielu skrzyżowaniach, nawet na czerwonym świetle, można warunkowo skręcać w prawo, co bardzo upłynnia ruch.

  • Logika świateł na rondach: To jest absolutny hit. Sygnalizacja świetlna dla pieszych jest umieszczona... przed wjazdem na rondo, a nie przy samych pasach. Gdy naciskasz guzik, aby przejść przez jezdnię (która potrafi mieć 6 pasów!), światło dla kierowców zmienia się na czerwone, ale często kilkadziesiąt metrów przed przejściem. Powoduje to straszne zamieszanie, bo piesi mają zielone, ale samochody, które już są na rondzie, wciąż z niego zjeżdżają i tną pasy. Zanim one zjadą, kolejne auta z tyłu już ruszają. Niemal za każdym razem przejście przez jezdnię, nawet na zielonym, to była mała "walka o życie"!

Infrastruktura i Technologia W Agadirze uderza wszechobecny rozwój. Miasto wygląda jak jeden wielki plac budowy – w dobrym tego słowa znaczeniu. Na każdym kroku widać nowe inwestycje: powstają całe osiedla domów i mieszkań, buduje się nowe drogi i obiekty kultury. Szczególnie imponujący jest stan jezdni – są w idealnym stanie, bez jednej dziury. Być może sprzyja temu brak zim i ujemnych temperatur. Z drugiej strony, mimo że jest bardzo ciepło, nigdzie nie widziałem, aby asfalt się topił, co świadczy o dobrej jakości wykonania. Spodobał mi się też sprytny detal technologiczny: wiele anten telefonii komórkowej jest ukrytych wewnątrz sztucznych pni palm. Dzięki temu nie szpecą krajobrazu, co pokazuje dbałość o estetykę.


Uważaj na "serwetki" i "gości"! Na koniec mała przestroga lingwistyczna dla Polaków. Słowo "serwetka" brzmi podobnie do francuskiego "serviette", ale we Francji i Maroku "serviette hygiénique" to... podpaska. Prosząc w sklepie o "serviette", można wywołać konsternację. A skoro już o serwetkach mowa, to zauważyłem, że w restauracjach są one niemal zawsze "policzone". Nie dostajesz stojaka z nielimitowaną ilością, tylko 2-3 sztuki na osobę przy stole. Być może nauczyli się, że biali potrafią zużyć każdą ilość im podaną :P. Wracając do języka, uważajcie też na słowo "gość", które brzmi niemal identycznie jak marokańskie określenie na mężczyznę. To zabawne pułapki, na które warto uważać!

W kolejnej, ostatniej już części, opowiem o marokańskiej przyrodzie i otoczeniu. Do usłyszenia!


Krótki opis zdjęć:

  1. Kawa w kawiarni, która jest odpowiednikiem Cafe Nero lub Costa. Każdy przesiadujący był raczej "dziany" bo było drogo jak na lokalne warunki. Moje late kosztowało 50 dir.

  2. To jedzonko to tradycyjny tagine z kurczakiem, kiszonymi cytrynami i oliwkami. 

  3. Znak stop w wersji arabskiej. Napis "Qif" (قف) to dosłownie "Zatrzymaj się"

  4. Zdjęcie plaży zrobione z promenady w stronę Taghazout. Wzdłuż tej trasy jest bardzo dużo 5* hoteli.

  5. Drzwi w oazie zrobione z drewna palmy. Tradycyjne, ciężkie drzwi w stylu berberyjskim z symbolem wolnego człowieka – "Yaz" (ⵣ). Generalnie to drewno nie nadaje się do niczego, ale miały swój urok


#maroko #agadir #podroze #boogietravel

5e3419fd-a856-4be8-ba89-c36f12f90da8
7a05a204-9b55-4c73-8d99-42cb68e192ca
9c408d52-e537-42b9-bf46-81f077b4dbae
053791cc-72c6-4340-a8a4-66ccf9abc4ff
bdb600a9-c2f1-49d2-9289-b24a27aef9d6

Sorki za słabą jakość, zjęcie zrobione z bardzo daleka (zoom x30). Niezapomniany nocny widok na wzgórze Agadir Oufella z oświetlonym mottem narodowym Maroka: "Bóg, Ojczyzna, Król".

8dc035c9-58f1-49a8-82e8-8ef981ba07c5

Zaloguj się aby komentować

Cześć! Wracam z kolejną częścią mojego podsumowania tripa do Maroka. Dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim wpisem! Dziś zagłębimy się w temat, który interesuje każdego podróżnika:


Część 2: Jedzenie, Zakupy i Ceny


Smaki Maroka: Kawa z bagażnika, Shawarma i francuskie ciasteczka


Scena kulinarna w Agadirze była dla mnie bardzo pozytywnym zaskoczeniem. Zacznijmy od kawy. Kawa w Maroku jest absolutnie genialna! Niemal wszędzie serwowana jest świeżo mielona i mocna, aromatyczna kawa. Hitem są mobilne "coffee shopy" w bagażnikach samochodów zaparkowanych na poboczu. Za espresso lub dużą czarną kawę (long black) z takiego przydrożnego stoiska płaciłem zazwyczaj 10 dirhamów (ok. 4 zł). Co ciekawe, w kawiarniach w mieście ceny są bardzo podobne, a tylko w niektórych restauracjach cena wzrasta do 15 dirhamów (ok. 6 zł).

Dominują też lokalne smaki jedzenia, a tutejsza Shawarma jest fantastyczna. Jednak to, co mnie zdziwiło, to wysoka jakość kuchni europejskiej. Szczególnie desery w lokalnych cukierniach (pâtisseries) to mistrzostwo świata. Za ciastko Mille Feuille ("Napoleonka") płaciłem 17 dirhamów (ok. 6,80 zł), a za wyśmienitą tartę cytrynową 16 dirhamów (ok. 6,40 zł). W Polsce za deser tej klasy trzeba zapłacić co najmniej dwa razy tyle.


Jeśli chodzi o obiady, ceny są równie przystępne. Kompletny talerz shawarmy z frytkami, surówką i lokalnym chlebem (pitą) kosztuje od 50 do 80 dirhamów (20-32 zł) – 50 dirhamów za normalną porcję, a 80 za wersję "deluxe", która jest dwa razy większa. Wyśmienita, duża pizza w restauracji to koszt 50-60 dirhamów (20-24 zł), a tylko za pepperoni płaciło się 80. Z kolei ogromny talerz owoców morza, którego ciężko było zjeść w pojedynkę, kosztował 80-110 dirhamów (32-44 zł). Co ważne, podawane mięso to zazwyczaj kurczak albo wołowina – nigdzie nie spotkałem się z koziną czy mięsem wielbłąda. Warto też dodać, że w marokańskich knajpkach panuje niesamowity spokój – nikt cię nie popędza, a po zjedzeniu możesz siedzieć przy stoliku tak długo, jak masz ochotę.


Są też oczywiście globalne sieciówki jak KFC. Ceny są tam niemal identyczne jak w Polsce.


Moje wielkie odkrycie: Produkty mleczne!


Muszę poświęcić osobny akapit na marokański nabiał. Jestem fanem kefirów i jogurtów, a to, co zastałem w tamtejszych sklepach, przerosło moje oczekiwania. Półki uginają się od lokalnych, gęstych, kremowych kefirów i jogurtów o świetnym składzie. Smakują fantastycznie, a przy tym są śmiesznie tanie. Przykładowo, duży, półlitrowy kefir lokalnej marki kosztował ok. 11 dirhamów (ok. 4,40 zł), a małe owocowe jogurty to koszt rzędu 2-3 dirhamów (poniżej 1,50 zł).


Zakupy i ceny: Dwa światy w jednym sklepie


Zakupy w marokańskim supermarkecie to świetna lekcja ekonomii. Na półkach widać wyraźny podział na dwa światy:

  1. Produkty lokalne: Zdecydowanie tańsze. Świeża wołowina na tagine kosztuje ok. 115 dirhamów za kilogram (ok. 46 zł/kg), czyli podobnie jak w Polsce. Ale już lokalne sery czy wędliny są znacznie tańsze.

  2. Produkty importowane: Tutaj ceny są "europejskie". Makaron Barilla (500g) kosztuje ponad 16 dirhamów (ok. 6,50 zł), podczas gdy bardzo dobry makaron lokalnej marki to koszt ok. 9 dirhamów (ok. 3,60 zł). Mrożona pizza Dr. Oetker Ristorante to wydatek prawie 40 dirhamów (ok. 16 zł), a smaczna lokalna alternatywa – 27 dirhamów (ok. 11 zł).

Ta zasada dotyczy wszystkiego. Jeśli chcesz żyć tanio, wybierasz marokańskie produkty. Lokalne pomarańcze kosztują ok. 15 dirhamów za kilogram (ok. 6 zł/kg), ale importowane kiwi to już ponad 70 dirhamów (ok. 28 zł/kg)! Warto też wspomnieć o cenach paliwa, które są bardzo atrakcyjne w porównaniu do europejskich. Z tego co zauważyłem, litr oleju napędowego (diesel) kosztuje nieco ponad 10 dirhamów (ok. 4 zł), a benzyna bezołowiowa około 12 dirhamów (ok. 4,80 zł).


Ceny wycieczek fakultatywnych Kolejnym bardzo pozytywnym zaskoczeniem były ceny zorganizowanych wycieczek. W Agadirze jest mnóstwo małych biur podróży. Cenniki, które na początku pokazują, są punktem wyjścia do negocjacji. Mnie osobiście większość wycieczek udawało się kupić w cenie 300-350 dirhamów od osoby. Warto odwiedzić kilka takich miejsc, porównać oferty i śmiało się targować. W tej cenie zawarty jest transport z i do hotelu, często przewodnik, a czasem nawet obiad.


Koszty życia: Ciekawostka o cenach mieszkań


O ile codzienne życie i jedzenie (zwłaszcza lokalne) są tanie, o tyle ceny mieszkań i domów w dobrych lokalizacjach w Agadirze są bardzo wysokie, często zbliżone do cen w miastach wojewódzkich w Polsce. Pokazuje to, że Maroko to kraj ogromnych kontrastów, również ekonomicznych.


W następnej części przyjrzymy się życiu codziennemu, czyli moim największym ciekawostkom i zaskoczeniom z marokańskich ulic. Do usłyszenia!


Pomagałem sobie AI aby opanować ceny i przelicznik.


ps. ta surowa ryba ze zdjęcia była wystawiona w jakiejś knajpie, pokazywałeś palcem co chcesz i ktoś ją filetował na Twoich oczach i od razy grillował.


#boogietravel #maroko #agadir #podroze

ff7b78b5-7fde-4785-adda-b78b72c31ed5
931c0f83-3206-416b-a936-be051ffd277c
93a3340e-6075-43be-a9ef-dee5ded5e08c
97301171-f3ce-4fbf-972f-d7c289dfc1e3
39f042ac-cb1a-4734-953a-b178b74f3af5

Od siebie polecam jeszcze pobyt w raczej mniej turystycznych miejscach, Aurir i Tamraght mają zupełnie inną atmosferę niż Agadir, a leżą od niego rzut kamieniem

@boogie smacznej kawusi z nabiałem jestem w szoku, nigdy nie słyszałem o marokańskim nabiale.


Shawramy miejscowej chętnie spróbuję. Dobrze, że cenowo zachęcają lokalne produkty a nie importowane.

@Dudleus mają bardzo smaczne jogurty, serki homogenizowane, biały ser dla koksów żółte sery (choć tych nie jakoś dużo). A kawa to mega fajne zaskoczenie, forma sprzedaży z tyłu Berlingo czy innego Caddy to jest totalne XD

Zaloguj się aby komentować

Efekty specjalne w nollywoodzie (Nigeria) właśnie tak są wytwarzane, ale za to efekty końcowe przerastają najśmielsze oczekiwania xDD

Zaloguj się aby komentować