Tymczasem redaktor naczelny Onetu Bartosz Węglarczyk opisał, jak pewna "ważna osoba związana z władzą" złożyła mu niedawno piękną putinowską ofertę.
Zacytujmy Węglarczyka: "Gdy poprosiłem rozmówcę, by powiedział mi, czym dla niego jest niezależność dziennikarska, ten odpowiedział mi, co powinienem zrobić, żeby niezależny był Onet:
'Gdyby pana redakcja miała być naprawdę niezależna, to powołałby pan na stanowisko zastępcy redaktora naczelnego osobę, która odpowiadałaby za to, żeby w Onecie reprezentowany był punkt widzenia rządu. Ten człowiek nie powinien być jednak podległy panu, lecz bezpośrednio zarządowi firmy.'
(...) Zażartowałem więc i powiedziałem mojemu rozmówcy, że powinien mi wskazać konkretną osobę na to stanowisko. Ku mojemu zdumieniu polityk uznał, że mówię poważnie i zaczął wymieniać nazwiska znanych pracowników mediów ściśle powiązanych z władzą. Musiałem przerwać tę wyliczankę, podkreślając, że żartowałem."
Piękne, nie? Takie nie za demokratyczne.
Chyba najbardziej uderza mnie w tym to, co ten aparatczyk miał powiedzieć Węglarczykowi wprost. Czyli, że wszystkie media w Polsce są sterowane i to owi Potężni Mocodawcy każą im propagować narracje antyrządowe. Dlatego Partia robiąca to samo, tyle że z odwróconą strzałką wektora, nie robi w sumie nic ani złego, ani nowego. Broni się po prostu, ot co.
Tego typu bajki dość łatwo przesączają się z propagandy Partii do narodu, bo padają na podatny grunt. Polacy od lat mają niskie zaufanie do instytucji państwa, a także do siebie nawzajem. Łatwo przychodzi nam uwierzyć, że każdy ma we wszystkim jakiś niecny interes, bo wszyscy są źli, zdeprawowani i chcą nam zasunąć kawałek tortu sprzed nosa. Jak ze wszystkimi teoriami spiskowymi, bo to jest teoria spiskowa, narracja ta sypie się w pierwszym zderzeniu z faktami i logiką.
Weźmy te media. Czy ktoś może wyjaśnić, w jaki niby sposób politycy opozycji mogą wpływać na decyzje redaktorów? Nie mogą ich zwolnić. Nie mogą im obciąć pensji. Nie mogą im dać wilczego biletu. Gówno mogą, ot co. A może ktoś widział dowód, że właściciele tych mediów każą redaktorom kłamać, w imię jakiejś swojej agendy? Widział ktoś? Bo ja nie. Za to widziałem maile Dworczyka, w których premier i jego ludzie wprost ustalali ramówkę TVP, tak, to widziałem. Aha, no i widziałem jak Prezes w pół godziny wy⁎⁎⁎⁎⁎olił z roboty Kurskiego, bo się pokłócił z jakąś stuletnią zielarką, która kiedyś Prezesowi moczyła stopy w rumianku. Tak, to widziałem bardzo wyraźnie. No i widzę, że obecny prezes TVP może być w każdej chwili zwolniony przez dokładnie trzy absolutnie dyspozycyjne wobec Partii osoby. Tak, to widzę również. Aha no i widzę, że media Sakiewicza de facto należą do spółki Srebrna, czyli do Naczelnika, a media braci Kremlowskich jeszcze bardziej bezpośrednio należą do senatora Partii Grzegorza Biereckiego. Nie przypominam sobie, by takimi zależnościami z PO, Lewicą czy inną partią były powiązane inne media. Ale kto wie, może niedokładnie patrzyłem.
Krótko mówiąc: mamy mnóstwo dowodów, że Partia kontroluje swoje media i wpływa na ich treści. I zero dowodów na to, że to samo dzieje się w innych mediach. Takie są fakty. Możemy uważać, że np. taki TVN bardziej lubi PO niż np. taką Lewicę, proszę bardzo. Ale nawet jeśli, to obracamy się ciągle w sferze sympatii, poglądów redaktorów, a nie ich służalczości wobec Tuska. Bowiem nikt, ale to absolutnie nikt, nie ma takiego luksusu jak aparatczycy Partii w TVP. Żaden Tusk, Budka, Zandberg, Czarzasty, Kosiniak czy Hołownia nie mogą sobie wejść do studia "swojego" medium i np. zrzygać się homofobią, rasizmem czy inną teorią spiskową, dostając kompletną osłonę informacyjną ze strony dziennikarzy. Tak ma tylko Partia.
Na koniec chciałbym zauważyć, że takie symetrystyczne pierdololo, jak to wszyscy są źli i kradno, jest zawsze bardzo starannie pielęgnowane przez wszystkie reżimy, zarówno w skali krajowej (kradniemy i my i opozycja) jak i międzynarodowej (wszyscy wywołują wojny to i my możemy). Bowiem samo zrównywanie reżimu z formacjami demokratycznymi, stawia je w jednym szeregu. No bo skoro każde media są "czyjeś", to różnica między Partią, a innymi wydaje się znikoma. Ot, może ci robią to nieco intensywniej i tyle. Tymczasem w rzeczywistości mówimy o organizmach grających w zupełnie innej lidze. I Partia o tym doskonale wie, więc takie równanie w górę zawsze przyjmuje ciepło.
No a jak się coś powtarza odpowiednio długo, to się samemu w to zaczyna wierzyć. I na koniec dostajemy aparatczyka, wedle Węglarczyka inteligentnego i wykształconego człowieka, który szczerze uważa, że Onet krytykuje rząd, bo mu złe Niemce każo. I żeby Onet był naprawdę bezstronny, w redakcji powinien się znaleźć jakiś Pereira czy inny Kłeczek, który będzie kazał odwrotnie.
A najgorsze w tym wszystkim jest to, że sprawę nagłaśnia redaktor naczelny jednego z większych mediów i absolutnie wszyscy mają to w d⁎⁎ie.
#jebacpis #bekazpisu #wiadomoscipolska #putinowskapolska #polityka
(tekst nie mój, źródło: Doniesienia z putinowskiej Polski na fb)