Zdjęcie w tle

WujekAlien

GURU
  • 1892wpisów
  • 6811komentarzy

Spacerowicz, czytelnik, książkozbieracz

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

267 + 1 = 268


Tytuł: Godziny gniewu

Autor: M.M. Perr

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Prozami

Format: e-book

Liczba stron: 272

Ocena: 5/10


7 tom serii z Podkomisarzem Robertem Lwem.


Tym razem trafiamy w sam środek akcji już od pierwszej strony, do Roberta dzwoni jego córka Basia, która mówi mu, że zabiła człowieka i potrzebuje jego pomocy z pozbyciem się ciała. Ich relacja nigdy nie była najlepsza, a tu widzimy ją z perspektywy kilku lat po wydarzeniach z 6 tomu i szybko orientujemy się, że te lata nie pomogły, a wręcz ją jeszcze bardziej rozbiły.


Basia jest członkinią sekty, sekty prowadzonej przez Jakuba, który ma ogormny dar przekonywania i zjednywania sobie ludzi, a Basia będzie w tom tomie jego rękami. Robert nie umie dotrzeć do córki, a nawet gdy pojawia się na chwilę w domu, szybko orientuje się, że już ją stracił i nigdy nie odzyska. Gdy Basia znowu znika, nasz bohater orientuje się, że po raz kolejny Jakub wpędzi ją w jeszcze większe kłopoty, a on będzie mógł tylko zmniejszyć straty.


To jest kompletnie niepotrzebny tom. Czuć, że nie dość, że autorce nie chciało się go już pisać i ma tylko 272 strony, czyli ponad 50 mniej niż poprzednie i ponad 200 stron mniej niż najdłuższa książka w serii. Robert jest stary i niedołężny, jego mózg pracuje z dużym opóźnieniem, ma trochę już wywalone na to czy zaraz nie wywalą go z firmy za wszystko, co zrobił, żeby pomóc córce. Znani i lubiani bohaterowie z poprzednich tomów nie istnieją, a ich miejsce zajmuje papierowy brat Roberta, który jest nijaki. A końcówka to już jawna kpina z czytelnika, bo najciekawszy fragment ksiązki jest wycięty i Lew budzi się w spitalu.


Nie polecam sięgać po ten tom, a jeśli chcecie sięgnąć po tę serię, to czytajcie ją do 5 tomu włącznie, później książki z ocen 7-8/10 spadają na max 5/10. Pewnie dałoby się obciąć tę ocenę jeszcze bardziej, ale mam sentyment do tej serii i głównego bohatera. Jest mi mega przykro co autorka z nim zrobiła


Osobisty licznik: 31/128

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

51249c29-572d-474e-9987-636cd47ecaa3

@WujekAlien


@WujekAlien


Nie polecam sięgać po ten tom, a jeśli chcecie sięgnąć po tę serię, to czytajcie ją do 5 tomu włącznie, później książki z ocen 7-8/10 spadają na max 5/10. Pewnie dałoby się obciąć tę ocenę jeszcze bardziej, ale mam sentyment do tej serii i głównego bohatera. Jest mi mega przykro co autorka z nim zrobiła


Zgadam się w 100%. Myślę, że to ostatnia książka z tej serii, bo ciężko będzie dalej ciągnąć przygody Roberta Lwa.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Przekombinowałem. Efekt uboczny - zdobywasz osiągnięcie

  • Dokumentalista (10 zdjęć)



Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

6cd4047d-9ea9-4f73-8576-4ee398acd9b3

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Facet jadący Yugo podjechał na światłach obok Rolls-Royce. Opuścił szybę i krzyknął do kierowcy Rollsa: – Hej, stary, fajna bryka! Masz telefon w swoim Rollsie? Bo ja mam telefon w moim Yugo! Kierowca Rollsa spojrzał z góry i odpowiedział snobistycznie: – Tak, mam telefon. – Super! A masz lodówkę? Bo ja mam lodówkę na tylnym siedzeniu w moim Yugo! Coraz bardziej poirytowany kierowca Rollsa: – Tak, mam lodówkę. – No proszę! A telewizor masz? Bo ja mam telewizor z tyłu w moim Yugo! – Oczywiście, że mam telewizor! Rolls-Royce to najbardziej luksusowy samochód na świecie! – No jasne, bardzo fajna fura! A łóżko masz? Bo ja mam łóżko z tyłu w moim Yugo! Kierowca Rollsa, wkurzony tym, że nie ma łóżka, wcisnął gaz i pojechał prosto do dealera, gdzie natychmiast zamówił montaż łóżka z tyłu swojego Rollsa. Następnego dnia odebrał auto. Łóżko wyglądało obłędnie – jedwabna pościel, mosiężne zagłowie. Łóżko godne Rollsa. Zadowolony ruszył na poszukiwania Yugo. Jeździł cały dzień, aż w końcu późną nocą znalazł je zaparkowane – wszystkie szyby zaparowane od środka. Wysiadł, zapukał w szybę. Nic. Pukał coraz mocniej, aż w końcu właściciel Yugo opuścił szybę i wystawił kompletnie mokrą głowę. – Mam teraz łóżko z tyłu mojego Rolls-Royce’a – oznajmił z dumą kierowca Rollsa. Kierowca Yugo spojrzał na niego i powiedział:– Wyciągnąłeś mnie spod prysznica tylko po to, żeby mi to powiedzieć?! #heheszki #suchar

Zaloguj się aby komentować

Jeśli checkbox jest aktywny to próbowałbym spacją albo enterem.

Ale jeśli dobrze pamiętam to tam nie było wyłączania tylko zamiana przycisków myszy.

Zaloguj się aby komentować

259 + 1 = 260


Tytuł: Dzieci kapitana Granta

Autor: Juliusz Verne

Kategoria: powieść przygodowa

Wydawnictwo: Siedmiogród

Format: e-book

Liczba stron: 686

Ocena: 8/10

Do przeczytania zachęcił mnie @TyGrySSek swoim wpisem o ostatnim tomie trylogii.


Powrót do "Dzieci kapitana Granta" okazał się przede wszystkim podróżą w czasie - nie tyle przez oceany i kontynenty, ile do mojego dzieciństwa. To jedna z tych książek, które pamiętam niekoniecznie za fabułę, ale za emocje: wspólne czytanie, ekscytację kolejną przygodą, poczucie, że świat jest ogromny i pełen białych plam do odkrycia. W moim przypadku to także bardzo osobiste skojarzenie z lekturą czytaną razem z dziadkiem, co automatycznie ustawia odbiór tej historii w cieplejszym świetle.


Fabularnie Verne robi dokładnie to, z czego był znany: bierze prosty punkt wyjścia - tajemniczą wiadomość SOS w butelce - i buduje na nim wielką, epizodową opowieść o wyprawie przez pół świata. Bohaterowie, w tym córka i syn zaginionego, przemierzają kolejne kontynenty w poszukiwaniu kapitana Granta, a przy okazji czytelnik dostaje solidną porcję geografii, przyrody, historii i XIX-wiecznej wiary w potęgę wiedzy.


Dziś tempo tej narracji bywa nierówne, a niektóre fragmenty są wyraźnie rozwleczone, ale nadal czuć przygodowy nerw. Z perspektywy dorosłego czytelnika widać też ograniczenia epoki: postacie są dość jednowymiarowe, dialogi chwilami brzmią archaicznie, a cudowne zbiegi okoliczności pojawiają się częściej, niż byśmy dziś zaakceptowali. Jednocześnie trudno mieć do tej książki pretensje - jej siła leży w prostocie i szczerej radości opowiadania historii. A targetem książki są oczywiście dzieci.


Solidna przygoda i piękny, sentymentalny powrót do czasów, gdy sama lektura była wydarzeniem, a książki czytało się wspólnie, nie dla ocen, tylko dla czystej frajdy odkrywania światów, o których nie było jak przeczytać/usłyszeć inaczej.


Osobisty licznik: 30/128

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #ksiazkizdziecinstwa

2fb6a7b9-e2ee-4b63-8a85-5f4fecc3197e

Zaloguj się aby komentować

Szanowne Hejto,
Potrzebuję pomocy i może mi coś doradzicie :)

Szukam playera z Androidem dla osoby starszej (70+), na którym mogłaby sobie odpalić Storytel czy Audiotekę i słuchać audiobooków ze słuchawek podłaczonych na jacku lub przez BT.

Wymagania nie są ogromne:

  • sprzęt nie musi zasuwać

  • wi-fi

  • najlepiej gdyby miał chociaż 32GB pamięci wbudowanej + slot na kartę SD

  • chociaż 2 cyfrowego Androida

  • działał na baterii tyle, żeby przesłuchać 1 audiobooka (8-10h) + port USB-C

  • Odblokowany sklep Google Play albo możliwość instalacji plików APK

  • to nie może być telefon, bo jeden już ma, ale jest starej daty i telefon służy do dzwonienia


Czy używacie czegoś, co możecie polecić?
#kiciochpyta #android #audiobooki

@SirkkaAurinko im mniejsze tym lepiej w sumie, jakiś 8 calowy tablecik, może mniejsze urządzenie, bo nie będzie wyświetlało nic więcej niż taki ekran:

8f0f2cdd-3de7-4fd5-bacb-02d8cc5583f8

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Tak. To ja uznałem, że to wystarczy do przyznania osiągnięcia

  • Serwatkowy finisher



Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

b2a2edbc-0a80-4633-b5b9-8917350b52c0

Zaloguj się aby komentować

Z utrzymaniem czego masz problem?

474 Głosów

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

249 + 1 = 250


Tytuł: Cuda za rogiem

Autor: Keigo Higashino

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Relacja

Format: e-book

Liczba stron: 352

Ocena: 8/10


To jedna z tych książek, które czyta się z delikatnym uśmiechem na twarzy, bez pośpiechu, z poczuciem, że świat - choć bywa okrutny - czasem jednak podsuwa ludziom drugą szansę. "Cuda za rogiem" opowiada historię trzech zagubionych chłopaków, którzy uciekając przed policją, przypadkiem trafiają do starego sklepu Namiya, miejsca dziwnego, trochę zapomnianego, a jednak wciąż reagującego na ludzkie wołania o pomoc. Od tej chwili zaczynają odpowiadać na listy… tyle że listy przychodzą z przeszłości.


Fabularnie to książka bardzo prosta, wręcz oszczędna, ale jej siła leży gdzie indziej: w atmosferze czułości i zrozumienia wobec ludzkich wyborów. Higashino buduje opowieść z kilku splecionych historii, które na pierwszy rzut oka są niezależne, a dopiero z czasem zaczynają się zazębiać w satysfakcjonującą całość. Jest tu coś z realizmu magicznego - delikatnego, nienachalnego - choć faktycznie: to nie Ameryka Łacińska, tylko Japonia, więc zamiast barokowej metaforyki dostajemy spokój, prostotę i emocjonalną precyzję.


To świetna comfort book: o żalu, niespełnieniu, straconych szansach, ale też o tym, że nawet drobny gest - list, odpowiedź, dobra rada - może komuś poukładać życie.


Historie (opowiadania) składające się na książkę:

- historia trzech chłopaków ukrywających się w sklepie Namiya (opowieść ramowa)

- historia młodej sportsmenki stojącej przed wyborem między karierą a miłością

- historia samego pana Namiyi, jego syna i sensu udzielania rad innym

- historia chłopca z który ma wszystko i nagle jego rodzina się rozpada i musi uciekać

- historia kobiety, która chce opływać w luksusach, ale nie wie, jak to osiągnąć


Pamiętajcie, że to nie jest klasyczny zbiór opowiadań, bo ich bohaterowie pojawiają się w innych opowiadaniach, a linie czasowe są mocno niespójne. I właśnie linie czasowe są dla mnie największą wadą tej książki. W pewnym momencie pojawia się motyw komunikacji sportsmenki ze swoich chorym chłopakiem i nie dość, że nie wiemy, w jakim czasie ona żyje, to gdy nasi bohaterowie odpowiadają na jej list, wspominając, że są telefony z kamerą i mogą być w stałym kontakcie, ona reaguje, jakby dopiero co wynaleziono telefon domowy. Ale to są drobne nieścisłości, które irytują przez 2 minuty, a później się o nich zapomina.


Osobisty licznik: 29/128

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

305541e2-9ff0-4efd-9d71-1d182ef8914e

@cosbymzjadla ta nie porusza też za bardzo tematów kulturowych i nie wymaga ich znajomości, więc świetnie pasuje do czytania dla przyjemności

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować