Zdjęcie w tle
WujekAlien

WujekAlien

GURU
  • 1347wpisy
  • 4946komentarzy

Spacerowicz, czytelnik, książkozbieracz

macgajster

W kołchozie miałem takiego. Sam nie umiał czytać

Zaloguj się aby komentować

612 + 1 = 613


Tytuł: Pomoc domowa. Z ukrycia

Autor: Freida McFadden

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Czwarta strona

Format: e-book

Liczba stron: 400

Ocena: 10/10


Zapomnijcie o klasyce literatury, zapomnijcie o ambitnych powieściach, które zmuszają do myślenia – oto książka, która przyćmiewa wszystkie dotychczasowe bestsellery! Frida McFadden stworzyła dzieło tak wstrząsające, że już nigdy nie spojrzę na swoją pomoc domową tak samo.


Fabuła? Istne arcydzieło suspensu! Mamy rodzinę, mamy nianię, mamy sąsiadów, mamy osiedle pełen tajemnic, a do tego nieustanne zwroty akcji. Co kilka stron wykrzykiwałem „O NIE, TYLKO NIE TO!”, „CO TU SIĘ WYDARZYŁO?!” albo po prostu siedziałem w szoku, analizując misterną intrygę. Bohaterowie? Wybitni! Ich decyzje są tak logiczne i sensowne, że sam chciałbym być częścią tej historii (może po za tym bohaterem, który kończy martwy).


McFadden operuje językiem, który wwierca się w mózg i nie pozwala oderwać się od książki. Wciąga jak czarna dziura, każda strona to literacki narkotyk – im dalej brniesz, tym bardziej chcesz więcej. To nie jest zwykły thriller, to thriller doskonały! Już widzę, jak przyszłe pokolenia analizują „Pomoc domową – z ukrycia” na lekcjach języka polskiego obok „Zbrodni i kary” i „Mistrza i Małgorzaty”.


A zakończenie? F...E...N...O...M...E...N...A...L...N...E.

To jak strzał z pistoletu prosto w czytelniczą duszę. Kiedy dotarłem do ostatniej strony, miałem ochotę wstać i klaskać. Tak, klaskać do książki! Jeśli jeszcze nie czytaliście tej książki – rzućcie wszystko, zerwijcie się z pracy, odwołajcie ślub, zostawcie dzieci pod opieką sąsiada i czytajcie.


Arcydzieło! 11/10


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 51/128

#bookmeter #Czytajzhejto #czytajzwujkiem #primaaprilis

c214817c-c335-4e5e-a62f-e5612a60df46
SuperSzturmowiec

Brzmi jak recenzja sponsorowana

WujekAlien

@SuperSzturmowiec a jaki mamy dzień?

SuperSzturmowiec

@WujekAlien zimny i wilgotny

nvrmnd

@WujekAlien O TY BOBRZE

WujekAlien

Właściwa recenzja poniżej:

Ocena: 5/10


Seria „Pomoc domowa” miała swoje momenty – może nie była literackim arcydziełem, ale potrafiła dostarczyć solidnej rozrywki. Niestety, trzecia część, Pomoc domowa. Z ukrycia, sprawia wrażenie, jakby nawet główna bohaterka zapomniała, kim jest i co robiła w poprzednich tomach.


Freida McFadden ponownie serwuje nam thriller pełen sekretów i zwrotów akcji, ale tym razem zamiast intrygującej atmosfery dostajemy chaos i bohaterów, których nijakość wręcz razi. Główna protagonistka wydaje się zupełnie nieświadoma własnej historii – jakby autorka uznała, że konsekwencja w kreacji postaci to zbyteczny detal. Jej decyzje są momentami absurdalne, a reakcje na dramatyczne wydarzenia – kompletnie pozbawione emocji.


Problemem jest też sama fabuła. O ile wcześniejsze części miały sensowną dynamikę, tutaj mamy historię, która plącze się we własnych wątkach. Powinna budzić napięcie, ale zamiast tego sprawia wrażenie naciąganej i sztucznie przedłużanej. Nie pomaga fakt, że poboczni bohaterowie są tak płascy, że trudno się nimi przejąć – to tylko marionetki popychające akcję naprzód, bez jakiejkolwiek głębi.


To nie jest całkowita klapa – McFadden nadal wie, jak napisać coś, co czyta się szybko, a kilka momentów potrafi zaintrygować. Jednak w porównaniu do poprzednich części ta książka sprawia wrażenie zmęczonej własną konwencją. Jakby autorka pisała ją na autopilocie, nie dbając o to, czy postacie zachowują jakąkolwiek spójność.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

605 + 1 = 606


Tytuł: Anihilacja

Autor: Jeff VanderMeer

Kategoria: weird fiction, postapo

Wydawnictwo: Znak JednymSłowem

Format: e-book

Liczba stron: 232

Ocena: 8/10


Anihilacja to książka, która świetnie wpisała się w moje upodobania literackie z pogranicza weird fiction i postapo (z elementami tajemniczej enklawy). VanderMeer kreuje świat pełen niepokojącej atmosfery, w którym granice między nauką a niewytłumaczalnym zacierają się coraz bardziej.


Akcja powieści toczy się w Strefie X – zamkniętym, odizolowanym terenie, do którego agencja rządowa Southern Reach wysyła kolejne ekspedycje badawcze. 11 z nich kończy się tragicznie, a nieliczni powracający, którym udało się przeżyć, nie są już tymi samymi ludźmi. Główna bohaterka, biolożka, jest częścią 12 całkowicie kobiecej czteroosobowej wyprawy. Jej relacja z wydarzeń, pełna niedopowiedzeń, subtelnych zmian w percepcji i atmosfery narastającego zagrożenia, sprawia, że czytelnik czuje się zagubiony, ale jednocześnie nie może oderwać się od lektury.


Styl autora jest chłodny, niemal kliniczny, co idealnie pasuje do narracji prowadzonej przez biolożkę. Brak imion (tylko wykonywane zawody), lakoniczne opisy i duszna, klaustrofobiczna atmosfera zamkniętej strefy X tylko potęgują wrażenie, że czytelnik wkracza w coś niepojętego. Z jednej strony książka ma pewne wady – czasem dłużyzny, czasem aż zbyt mocne skupienie się na introspekcji bohaterki – ale to wszystko zostaje przyćmione przez klimat i tajemniczość Strefy X.


Największą siłą Anihilacji jest to, że nie daje prostych odpowiedzi. Pytania narastają, a zamiast oczywistego rozwiązania dostajemy hipnotyzującą wędrówkę przez miejsce, które zmienia ludzi na poziomie nie tylko fizycznym, ale i psychicznym. To książka, która zostaje w głowie długo po przeczytaniu i zdecydowanie zachęca do sięgnięcia po kolejne tomy, tego już 4 tomowego cyklu.


Miałem pewien vibe książek Przechrzty z cyklu Materia Prima i odkrywania tajemniczych słów, które żyją nie tylko swoim życiem, ale i w umysłach bohaterów. Jeśli jesteś fanem/fanką tego cyklu, to Anihilacja jest zdecydowanie dla Ciebie, ale z nastawieniem na mniej magii, a więcej aspektów psychologicznych, pod wpływem przebywania w enklawie (strefie X).


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 50/128

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

bbd0ec08-39db-4c5a-8590-e5e1fa7bca47
Cerber108

Cholibka, trzeba się zastanowić. Kilka jego książek mam w Ucztach, ale jeszcze żadnej nie przeczytałem, a to brzmi ciekawie.

Zaloguj się aby komentować

WujekAlien

@cweliat hmm, a na pewno chciałeś skomentować mój wpis? Bo brzmi trochę jakby “nim” nie było o magnezie ;)

cweliat

@WujekAlien usunąłem, bo nawet nie było sensu tego trzymać

Zaloguj się aby komentować

599 + 1 = 600


Tytuł: Wszyscy grzesznicy krwawią

Autor: S.A. Cosby

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Agora

Format: e-book

Liczba stron: 408

Ocena: 7/10


S.A. Cosby to autor, który potrafi stworzyć duszny, mroczny klimat amerykańskiego Południa, w którym przemoc, rasizm i rodzinne traumy splatają się w gęstą, brutalną narrację. W Wszyscy grzesznicy krwawią dostajemy to wszystko w pakiecie, ale tym razem miałem wrażenie, że historia została trochę sztucznie rozwleczona, jakby autor nie do końca ufał, że jego opowieść może działać w bardziej skondensowanej formie.


Głównym bohaterem jest Titus Crown – pierwszy czarnoskóry szeryf w konserwatywnym hrabstwie Charon. Kiedy w wyniku tragicznej szkolnej strzelaniny ginie młody nauczyciel, a sprawca zostaje zastrzelony przez policję, sprawa zaczyna się komplikować. Okazuje się, że to dopiero początek śledztwa, które ujawnia sieć powiązań prowadzącą do seryjnych morderców i gwałcicieli, a jednocześnie zmusza Titusa do konfrontacji z własną przeszłością i osobistymi demonami.


Cosby umiejętnie oddaje atmosferę południowych stanów USA – napięcie rasowe, brutalność lokalnej społeczności i poczucie klaustrofobii, które wisi nad każdym rozdziałem. Problem w tym, że książka, choć pełna emocji i mocnych momentów, miejscami traci tempo. Autor rozciąga niektóre wątki, dodaje retrospekcje i sceny, które nie zawsze wnoszą coś nowego, przez co miałem wrażenie, że historia mogłaby być bardziej dynamiczna.


Nie zmienia to jednak faktu, że Wszyscy grzesznicy krwawią to solidny thriller z wyrazistym bohaterem, poruszającym tematem i ciężkim, ale wciągającym klimatem. S.A. Cosby potrafi pisać o brutalności świata w sposób niemal poetycki, co sprawia, że mimo wad książkę czyta się z zaangażowaniem z zapartym tchem.


Cosby to jeden z moich ulubonych czarnoskórych współczesnych autorów (a Dumas klasycznych), który pisze o rasizmie, ale w sposób, w który stawia swoją rasę jako winną/współwinną losu, który ją spotyka. Mówi o realnych problemach społecznych, często w ciężki sposób, ale nie koloruje rzeczywistości. Nie jest to najlepsza jego książka, ale dalej to bardzo solidny wciągający thriller.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 49/128

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

bd2a2dc2-d20f-4373-805b-d201dd271e67
Statyczny_Stefek

Okladka wygląda antycznie, niczym książka z lat 80.

WujekAlien

@Statyczny_Stefek wszystkie jego okładki mają podobny vibe

bc2997fb-6a8b-4ddd-bfb7-d436888f4670

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Heterodyna

@WujekAlien anegdota fajna, ale czy happy end był?

Byk

@Heterodyna jedne facet zdążył, drugi nie wiadomo...

WujekAlien

@Heterodyna zależy dla kogo, raczej dla męża nie bardzo ;)

Zaloguj się aby komentować

580 + 1 = 581


Tytuł: Władca much - powieść graficzna

Autor: William Goldingm Aimee de Jongh

Kategoria: komiks

Wydawnictwo: Non Stop Comics

Format: książka papierowa

Liczba stron: 352

Ocena: 8/10


„Nie ma tu żadnych dorosłych”


Historia wszystkim dobrze znana, tym razem w wydaniu powieści graficznej. Świetna kreska, jeszcze lepszy klimat, czuć atmosferę przemiany chłopców w zwierzęta i przejmujących władzę nad nimi demonów. Historia jest mocno uproszczona na potrzeby komiksu, ale mam wrażenie, że całkiem nieźle oddaje fabułę. Oczywiście odziera czytelnika z warstwy wyobraźni, bo jednak dostajemy reprezentację graficzną fabuły i to w dość jednoznacznej formie, nie zostawiającej zbyt wiele pola wyobraźni.


Czyta się bardzo szybko, jest to pewnie lektura na trochę ponad godzinę. Zazwyczaj omijałem komiksy szerokim łukiem, ale ten dostałem w prezencie i postanowiłem dać mu szansę. Raczej nie zostanę fanem, ale chętnie przeczytałbym jeszcze coś w klimacie postapo, jak Droga, którą też widziałem w planach wydawniczych, a może nawet już wyszła.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 48/128

#bookmeter #komiksy #czytajzhejto #czytajzwujkiem

db692ea8-ddd2-4072-9178-b0873a163793
alaMAkota

@WujekAlien po okładce można sugerować, że to taki komiks w stylu Bambi. Łagodny i ciepły mimo smutnej historii. Ale widać mrok.

WujekAlien

@alaMAkota tak, jest dość mroczny, a historia jest opowiadana głównie obrazkami, a nie tekstem

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

fsd

A co jak wyjście do sklepu pod blokiem mi się przedłuży i zajmie 4 godziny? Lepiej nie ryzykować.

-nvm-

ej k⁎⁎wa to ktoś tak ma oprócz mnie? współczuje

Zaloguj się aby komentować

ErwinoRommelo

Hej ruda ( ͡ʘ ͜ʖ ͡ʘ)

WujekAlien

@Rzeznik kilka kolejnych zdjeć rudej koleżanki

8a5b4a62-ebfa-4257-a43e-019b72821ce7
52db541a-27f1-45c1-a272-1a2b4e7f2ded
de47a090-07fb-4636-848b-3ff0ceaaccf6
ea315c2f-9b91-4ec2-a6f5-05b7d76f6681
Mr.Mars

Taka śliczna ta wiewióra


Fotograf też na poziomie.

Zaloguj się aby komentować

Yes_Man

@WujekAlien Opierdolki?

WujekAlien

@Yes_Man takie przebiegi, że w sumie głupio wrzucać

Yes_Man

@WujekAlien Wrzucać, samo się nie nadrepta

Zaloguj się aby komentować

573 + 1 = 574


Tytuł: Lapvona

Autor: Ottessa Moshfegh

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Pauza

Format: e-book

Liczba stron: 304

Ocena: 8/10


Ottessa Moshfegh w Lapvonie kreuje świat brudny, brutalny i odpychający, a jednocześnie dziwnie hipnotyzujący. To powieść, która z jednej strony wydaje się celowo odpychająca, pełna okrucieństwa i mizantropii, a z drugiej – wciąga swoim specyficznym, niemal spokojnym rytmem opowieści. Właśnie ten kontrast pomiędzy brutalnością a powolnym tempem narracji sprawił, że książka wywarła na mnie tak dziwne, ale intrygujące wrażenie.


Akcja toczy się w tytułowej wiosce Lapvona – miejscu, które zdaje się pogrążone w wiecznym cierpieniu, skąd nie ma ucieczki ani nadziei na poprawę losu. Bohaterowie są zdeformowani – fizycznie, psychicznie lub moralnie – a ich historie splatają się w opowieść pełną groteski, przemocy i biblijnych odniesień. W tym wszystkim Moshfegh snuje narrację, która mimo swojego okrucieństwa nie pędzi na złamanie karku, ale rozlewa się leniwie, wciągając czytelnika w swój chory świat.


To właśnie ta spokojna, niemal hipnotyzująca narracja była dla mnie największą zaletą powieści. Mimo że tematyka mogłaby skłaniać do szoku i przesady, autorka nie wpada w pułapkę taniej sensacji – zamiast tego buduje opowieść konsekwentnie i precyzyjnie, sprawiając, że nawet najbardziej makabryczne momenty mają w sobie coś… niemal naturalnego. Lapvona pozostawia z poczuciem niepokoju, może nawet pewnej odrazy, ale jednocześnie jest to literatura, która skutecznie oddziałuje na czytelnika i zmusza go do pozostania w świecie, w którym nie chciałby się znaleźć.


Niby się człowiek brzydzi, ale czyta dalej


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 47/128

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

8588f9af-968c-4c7c-af7c-432069b0c0aa
Michot

@WujekAlien No i masz. Tu dzieło kultury, tu przyzwoita analiza i wnioski, ale owca na okładce i masz - banda wesołków przyleciała podśmiechujki robić xD Przynajmniej pioruny się zgadzają. Ode mnie też.

WujekAlien

@Michot Dzieki, po cichu się łudziłem, że może nie zauważą podobieństwa zwierzątka z okładki do jednego z moderatorów, ale wyszło jak zawsze. Szczególnie, że z treści wynika, że zwierzę jest raczej martwe, a jeśli żywe to i tak spotkał je wcale nie lepszy los :(

Zaloguj się aby komentować

572 + 1 = 573


Tytuł: Koniec mapy

Autor: S.J. Lorenc

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Mięta

Format: e-book

Liczba stron: 336

Ocena: 7/10


Koniec mapy to powieść, która zaskakuje swoją intensywnością i refleksyjnością, wciągając czytelnika w podróż pełną nieoczywistych pytań o ludzką naturę, granice poznania i poszukiwanie własnej tożsamości. S.J. Lorenc tworzy opowieść, w której nie chodzi tylko o fabułę, ale także o atmosferę – niepokojącą, gęstą i podszytą nieuchwytnym poczuciem zagrożenia.


Historia rozwija się stopniowo: osiem nieznających się wcześniej osób rusza w turystyczny rejs w okolice Svalbardu. Z początku wydając się klasycznym opowiadaniem o podróży i odkrywaniu nieznanego. Jednak im dalej zagłębiamy się w świat przedstawiony przez autora, tym bardziej zaczynamy odczuwać, że rzeczywistość nie jest tak jednoznaczna, jak mogłoby się wydawać. Bohaterowie nie tylko nie są przygotowani na tą wyprawę, ale też są bardzo przypadkową zbieraniną ludzi, której umiejętności nijak się nie uzupełniają. Przemierzają fizyczne terytorium, ale także wędrują w głąb własnych przekonań, mierząc się z tajemnicami, które wymykają się logicznemu wyjaśnieniu.


To, co wyróżnia Koniec mapy, to język – oszczędny, ale sugestywny, pełen symboliki i niedopowiedzeń. Lorenc nie podaje wszystkiego na tacy, zamiast tego pozostawia przestrzeń dla interpretacji, zmuszając czytelnika do aktywnego uczestnictwa w historii. Każdy element, od opisów otoczenia po dialogi, wydaje się przemyślany i podporządkowany budowaniu nastroju niepewności i odkrywania kolejnych warstw opowieści. Tempo narracji bywa nierówne, a fabuła miejscami bardziej skupia się na ideach niż na dynamicznej akcji. Jednak dla tych, którzy lubią powieści, które angażują nie tylko emocjonalnie, ale i intelektualnie, Koniec mapy może okazać się naprawdę satysfakcjonującą lekturą.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 46/128

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

049959e8-e18f-4639-860f-256c01378cda

Zaloguj się aby komentować

560 + 1 = 561


Tytuł: Rytm Wojny, część 1

Autor: Brandon Sanderson

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Mag

Format: e-book

Liczba stron: 656

Ocena: 8/10


Powrót do świata Archiwum Burzowego Światła i próba nadrobienia w moim wykonaniu 3 książek przed premierą zakończenia 5 tomu serii.


W 1 części Rytmu Wojny, Sanderson przynosi nam opowieść, w której polityka, filozofia i emocjonalne rozterki bohaterów splatają się z widowiskową akcją i odkrywaniem kolejnych tajemnic świata Rosharu. Tym razem historia nabiera jeszcze większej głębi psychologicznej. Kaladin, Shallan, Dalinar i Navani mierzą się nie tylko z zagrożeniem ze strony Odprysku Odium, ale także z własnymi demonami. Sanderson wyjątkowo mocno skupia się na rozwoju postaci, pogłębiając ich wątpliwości i motywacje. Kaladin, od dawna zmagający się z traumą i poczuciem odpowiedzialności, staje przed decyzjami, które redefiniują jego rolę w wojnie i w życiu. Ale też zmierzy się z oczekiwaniami rozdziców, co do życia jakie mu zaplanowali. Shallan, z kolei, boryka się z własną tożsamością i konsekwencjami swoich działań, a Navani otrzymuje więcej przestrzeni, by pokazać swoją determinację i intelekt.


Pod względem fabularnym książka utrzymuje charakterystyczne dla Sandersona tempo – misternie zaplanowaną strukturę, która z początku wydaje się powolna, ale z każdym rozdziałem przyspiesza, prowadząc do epickich konfrontacji i emocjonujących zwrotów akcji. Szczególną uwagę zwracają wątki dotyczące magii i technologii – badania nad świetlistymi wzorami i relacjami między różnymi frakcjami dodają historii intrygującej warstwy naukowej.


Mimo że Rytm Wojny, część 1 jest świetną kontynuacją serii, nie jest książką pozbawioną wad. Pierwsza połowa powieści miejscami może wydawać się nieco rozwleczona – Sanderson daje bohaterom dużo czasu na introspekcję, co choć wartościowe, chwilami hamuje dynamikę, a pewne wątki poboczne wydają się mniej angażujące.


Mimo tych drobnych uwag, Rytm Wojny, część 1 dostarcza tego, czego oczekują fani Sandersona – świetnie skonstruowanego świata, emocjonalnie angażujących bohaterów i bogatej, epickiej fabuły.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 45/128

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

39929be0-b237-4a8a-bee4-04314569347d
N-kt

Tiaaa, niech mnie autor cmoknie w rzyć za zaprzepaszczenie idei pierwszych tomów i zrobienie z tego generycznej powiastki o superbohaterach

Zaloguj się aby komentować

Lubiepatrzec

@WujekAlien kopią już pod metro na Wiatraku?

WujekAlien

@Lubiepatrzec Na powierzchni nie było widać

AndzelaBomba

@Lubiepatrzec teraz to chyba na Bemowie kopią 😛

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

rith

@WujekAlien ostatni?

2bea9df6-d72c-482c-a92c-f380f9e7543d

Zaloguj się aby komentować