
WujekAlien
- 2621wpisów
- 8437komentarzy
Spacerowicz, czytelnik, książkozbieracz

Spacerowicz, czytelnik, książkozbieracz
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
413 + 1 = 414
Tytuł: Powódź
Autor: Michael McDowell
Kategoria: horror
Wydawnictwo: Albatros
Format: e-book
Liczba stron: 272
Ocena: 7/10
Był "Dworzec Perdido", to teraz trafiamy do miasta Perdido.
Pierwszy tom sagi Blackwater zaczyna się od wielkiej powodzi, która nawiedza małe miasteczko Perdido w Alabamie na początku XX wieku. W jej następstwie mieszkańcy odnajdują w zalanym hotelu tajemniczą kobietę - Elinor Dammert, która wkrótce zaczyna wplątywać się w życie wpływowej rodziny Caskeyów. Na pierwszy rzut oka historia przypomina raczej obyczajową kronikę małomiasteczkowej społeczności niż horror: dużo tu rodzinnych napięć, walki o wpływy i stopniowego budowania pozycji w lokalnej hierarchii. Dopiero z czasem pojawiają się sygnały, że Elinor może nie być do końca tym, za kogo się podaje. A nadprzyrodzone zjawiska dziejące się w jej pobliżu nie dają się w żaden sposób wytłumaczyć.
Największym zaskoczeniem "Powodzi" dla mnie jest to, jak niewiele jest w niej faktycznej grozy. Książka formalnie uchodzi za horror, klasyczną powieść grozy, ale w pierwszym tomie elementy niesamowite pojawiają się zaledwie w kilku krótkich scenach (bodajże 3) i są dość dziwnie wkomponowane w opowieść. Przez większość czasu czyta się powieść obyczajową osadzoną w amerykańskim Południu. W dodatku jest to typowa historia faceta rozdartego między miłością do narzeczonej/żony i matki, w której każda z kobiet chce być tą jedyną i robi wszystko, żeby wygrać w uczuciowej bitwie. Z jednej strony może to rozczarowywać, jeśli ktoś spodziewa się mrocznej historii, z drugiej jednak autor bardzo sprawnie buduje tło świata i relacje między bohaterami. Czuć od samego początku, że to tom - intro, który ma nas tylko odpowiednio wprowadzić w świat i dać nam zrozumieć lepiej to, co będzie się działo w kolejnych tomach.
Mimo powolnego tempa książka wciąga bardziej, niż można by się spodziewać. McDowell dobrze oddaje atmosferę miejsca - powodzi, rzeki i życia podporządkowanego jej rytmowi. Autor pięknie buduje drobne napięcia między członkami rodziny Caskeyów. Czyta się to gładko i z ciekawością, nawet jeśli właściwie przez większość czasu niewiele się dzieje, a obiecywany horror pozostaje tylko sugestią. Ale opowieść jest zbudowana tak, że wypatrujemy tego horroru, jak dziecko prezentu na gwiazdkę.
Wciągający początek rodzinnej sagi, który jednak jako horror wypada dość blado i sprawia raczej wrażenie długiego wstępu do właściwej historii. Ale napisany tak, że nie odłożysz sagi po pierwszym tomie.
Książki z tej serii mają bardzo mały formaty, właściwie kieszonkowy, więc te 272 stron to bliżej 150-180 w standardowym wymiarze strony.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik: 47/128
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

Zaloguj się aby komentować
323 483,16 - 13,65 = 323 469,51
Zimne 13km z rana, ale za to w pięknym słońcu
#ksiezycowyspacer
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin





@WujekAlien Ty to tak w trakcie pracy zawsze chodzisz? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@WujekAlien co za nieludzka pora o.O
Czyli z pracy od razu do spanka jedziesz? Czy przestawiłeś się na tryb późniejszy?
Zaloguj się aby komentować
119 442 698 - 350 = 119 442 348
Śniadaniowy Skyr pitny wiśniowy
#pletwalztwarogu
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Może na ostatnią chwilę, ale zrobione ;)
W ramach #zimowewyzwania dostalem zadanie:
Kilka razy zastanawiałem się, co bym powiedział sobie z przeszłości, gdybym miał okazję spotkać "siebie" młodszego i dać mu jakąś radę. Natomiast nigdy nie myślałem, co powiedzialbym starszemu sobie. Może nie było to trudne zadanie, ale na pewno bardzo osobiste, zobaczymy co powie o tym niemal 39 letni Kamil.
#zimowewyzwania #listdosiebie


@WujekAlien O, mój imiennik! Uszanowanko
Zaloguj się aby komentować
408 + 1 = 409
Tytuł: Polowanie na czas
Autor: Jeffery Deaver
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Format: e-book
Liczba stron: 440
Ocena: 7/10
Tom 4 serii z Colterem Shawem.
W "Polowaniu na czas" Colter Shaw podejmuje się odnalezienia kobiety uciekającej wraz z nastoletnią córką przed brutalnym mężem. Początkowo sprawa wygląda na dość typowy przypadek przemocy domowej i desperackiej próby ukrycia się przed prześladowcą, ale szybko okazuje się, że sytuacja jest bardziej skomplikowana, niż wynika z pierwszych informacji. Shaw musi ustalić, kto naprawdę jest ofiarą, a kto manipuluje faktami, jednocześnie ścigając się z czasem i przeciwnikiem, który wydaje się być zawsze o krok przed nim.
Podobnie jak w poprzednim tomie, najmocniejszą stroną książki jest wątek rodzinny, choć tym razem pokazany z innej perspektywy. Relacja matki i córki oraz historia ich ucieczki nadają fabule emocjonalnego ciężaru i sprawiają, że zagrożenie przestaje być abstrakcyjne. Konflikt z mężem przestępcą buduje napięcie w bardziej osobisty sposób niż typowe zagadki kryminalne Deavera i dobrze współgra z charakterem Coltera Shawa, który z natury staje po stronie słabszych. Miałem tu pewny vibe Reachera, co oczywiście nie jest żadnym przytykiem do autora, a bardziej ciekawym smaczkiem, który zdecydowanie doceniam. Ciekawym zabiegiem jest też wrzucenie nam bohatera, który jest byłym policjantem i zna metody pracy policji, przez co jest dużo większym wyzwaniem niż poprzedni "przeciwnicy" Coltera.
Konstrukcyjnie to wciąż bardzo sprawny thriller - krótkie rozdziały, dynamiczna akcja i typowe dla Deavera zwroty fabularne utrzymują tempo i sprawiają, że książkę czyta się szybko. Jednocześnie niektóre rozwiązania są trochę przewidywalne dla czytelnika znającego styl autora, a sama historia nie zostawia aż tak mocnego wrażenia jak najlepsze tomy cyklu. To raczej solidna kontynuacja niż wyraźny krok naprzód serii.
Nie mogę się doczekać tego, co przyniesie zakończenie w postaci tomu 5. Bo może tom 4 trzeba traktować jak ciszę przed burzą.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
407 + 1 = 408
Tytuł: The Deadline Clock
Autor: Jeffery Deaver
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: G.P. Putnam's Sons
Format: e-book
Liczba stron: 56
Ocena: 6/10
Tom 3.5 serii z Colterem Shawem. Nie przetłumaczony do tej pory na nasz język.
To taka typowa przekąska z głównym bohaterem: szybka, sprawnie napisana, z rytmem, który Deaver ma w małym palcu, ale też z tą specyficzną frustracją, że zanim historia na dobre się rozkręci, już trzeba ją odkładać. W praktyce działa jak dodatkowa scena po odcinku serialu, a może jako scena po napisach w filmie - miło wrócić do bohatera, złapać jego sposób myślenia i tempo działania, tylko że finał przychodzi za wcześnie.
Fabułowo najciekawsze są smaczki o pracy Coltera "od kuchni". Widać, jak układa relacje z policją (ani służbista, ani samotny wilk w próżni), jak wchodzi w sprawę przez rozmowę, napięcie czasu i pracę z ludźmi, którzy są na granicy wytrzymałości. Te fragmenty: współpraca, tarcia, pragmatyczne zasady gry, postrzeganie innych ludzi - mają fajny, uniwersalny ciężar: pokazują, czemu Shaw działa inaczej niż sztampowy detektyw z kryminału.
Jednocześnie krótka forma robi tu sporą krzywdę. Jest zarys stawki i presji, jest sprawna mechanika śledcza, ale brakuje miejsca na satysfakcjonujące "dokręcenie śruby" i mocniejszą puentę. Zostaje poczucie, że dostałeś połowę emocji, które mogłyby wybrzmieć, gdyby tekst miał dłuższy oddech. Przyjemny suplement i dobre dopalenie świata Coltera, ale właśnie dlatego aż prosi się o wydanie w formie porządnego zbioru opowiadań, bo jednak kilka tych połówkowych tomów serii się uzbierało, a nie osobnych, 50-stronicowych mini-książek.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #opowiadania #czytajzwujkiem

Zaloguj się aby komentować
@WujekAlien Najgorzej jak spotykasz starą babę, a ona z Tobą do klasy chodziła
Zawsze mi się wydawało, że jak będę dorosła to to przejście z bycia nastolatką a osobą dorosłą będzie takie namacalne, wręcz fizyczne, że będę w stanie stwierdzić dokładnie kiedy to miało miejsce. Człowiek będzie już taki poważny, nie będą go interesować głupoty i nawet zacznie się inaczej ubierać.
Tymczasem praca, własny dom, rodzina, dziecko na pokładzie a w głowie siano. Mentalnie przełom liceum a studia.
Zaloguj się aby komentować
323 586,21 - 2,05 - 1,38 - 1,45 - 6,25 = 323 575,08
Piękna pogoda za oknem, a ja spędzam czas w mój „ulubiony” sposób siedząć u teściów :(
Kilka krótkich spacerków z psem i po szybkie zakupy
#ksiezycowyspacer
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Zaloguj się aby komentować
119 445 477 - 150 - 150 = 119 445 177
Skyr z truskawkami na przekąskę + trochę ponad pół kostki Śremskiego chudego do sałatki warzywnej
#pletwalztwarogu
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
119 448 477 - 350 - 250 = 119 447 877
Skyr do picia na kolację + Śremski chudy fit z ogórkiem kiszonym na śniadanie
#pletwalztwarogu
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
119 455 781 - 350 = 119 455 431
Skyr do picia z mango i marakują
#pletwalztwarogu
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Mogłem tego nie sprawdzać. Ale sprawdziłem. Zdobywasz osiągnięcie
Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats
A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
395 + 1 = 396
Tytuł: Ostatni dowód
Autor: Jeffery Deaver
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Format: e-book
Liczba stron: 424
Ocena: 7/10
Trzeci tom przygód Coltera Shawa znów opiera się na sprawdzonym schemacie: bohater podejmuje się odnalezienia zaginionej osoby, kierując się tropami pozostawionymi w nietypowych okolicznościach. Tym razem jednak sprawa szybko zaczyna splatać się z jego własną przeszłością i historią rodziny. Poszukiwania prowadzą Shawa przez kolejne warstwy tajemnic związanych z jego ojcem - człowiekiem, który przez całe życie przygotowywał go do przetrwania w świecie pełnym zagrożeń. Z czasem dochodzenie przestaje być tylko kolejnym zleceniem, a staje się próbą zrozumienia własnych korzeni.
Największą zaletą "Ostatniego dowodu" jest właśnie jego osobisty, rodzinny charakter. Deaver wychodzi tu poza czysto techniczną konstrukcję thrillera i pozwala lepiej poznać samego Shawa - nie tylko jako tropiciela nagród, ale przede wszystkim jako syna próbującego uporządkować swoją przeszłość i brata. Wątek rodzinnej tajemnicy nadaje historii emocjonalnej głębi i sprawia, że stawka wydaje się wyższa niż w poprzednich tomach. Dzięki temu książkę czyta się z większym zaangażowaniem niż zwykłą historię poszukiwawczą.
Z drugiej strony autor nadal pozostaje wierny swojemu stylowi pełnemu zwrotów akcji, fałszywych tropów i nagłych odkryć. Momentami konstrukcja intrygi wydaje się nieco mechaniczna, jakby kolejne elementy układanki były dokładane według znanego schematu. Niektóre rozwiązania są też trochę zbyt wygodne, przez co napięcie chwilami traci na wiarygodności.
To solidny thriller, który wyróżnia się na tle serii bardziej osobistym tonem i pogłębieniem postaci głównego bohatera. Ta cześć podobała mi się bardziej niż poprzednie 2 tomy. Nie wiem dlaczego, ale miałem vibe Tomb Raidera i ojca zostawiającego dzieciom wskazówki do wyjaśnienia rodzinnej tajemnicy.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
394 + 1 = 395
Tytuł: Zatracenie
Autor: Osamu Dazai
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Czytelnik
Format: e-book
Liczba stron: 132
Ocena: 6/10
To krótka, bardzo osobista powieść stylizowana na zapis odnalezionych notatek człowieka stopniowo pogrążającego się w życiowym rozkładzie. Bohater, Oba Yozo, od dzieciństwa czuje się obcy wśród ludzi i próbuje ukryć swoją niezdolność do normalnego funkcjonowania pod maską błazna i pozornej lekkości. Z czasem jego życie zaczyna się rozpadać - pojawiają się uzależnienia, nieudane relacje i kolejne próby ucieczki od rzeczywistości. Książka jest właściwie zapisem procesu powolnego samozniszczenia, bardziej psychologicznym portretem niż klasyczną fabułą.
Największą siłą "Zatracenia" jest właśnie to studium staczania się człowieka. Dazai bardzo przekonująco pokazuje poczucie wyobcowania i bezradność bohatera wobec świata, a narracja przypomina chwilami spowiedź lub pamiętnik pisany w stanie emocjonalnego rozpadu. Do tego Dzięki temu łatwo zrozumieć mechanizmy autodestrukcji, nawet jeśli trudno je zaakceptować. Yozo nie stacza się sam, przy okazji wciąga w swój upadek również innych, głownie kobiety, z którymi jest w związakch. W wielu fragmentach książka jest niemal bolesna w swojej szczerości i można ją czytać jak zapis depresyjnego doświadczenia od środka.
Jednocześnie trudno się w tę historię naprawdę wciągnąć. Yozo pozostaje postacią raczej jednowymiarową - nie tyle się zmienia, co pogłębia swój stan rozkładu, przez co kolejne epizody zaczynają się zlewać w jeden ciąg upadków. Nawet świadomość, jak bardzo autobiograficzna jest ta książka i jak tragiczne było życie autora, niekoniecznie pomaga – raczej wzmacnia poczucie ciężaru niż zainteresowanie samą opowieścią.
Dobre, momentami mocne studium autodestrukcji, które jednak bardziej się rozumie niż naprawdę przeżywa razem z bohaterem. Zabrakło mi tu więcej momentów, w których mógłbym poczuć więź z bohaterem, zamiast mówić mu: nie rób tego.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
Do tej pory był to tylko mem, z którego można się było pośmiać.
Ale dziś w trakcie spacerku widziałem efekt przyłożenia babki twarzą w chodnik po spierdzieleniu się ze schodów (╯°□°)╯︵ ┻━┻
W momencie gdy przechodziłem obok zabierała ją już karetka, ale babka spierdzieliła się z max 5 schodków - nawet nie 1m wysokości, a rozwalone miała pół twarzy. Od nosa po łuk brwiowy i zostawiła półmetrową kałużę krwi na chodniku. Była przytomna, ale koniecznie chciała iść do domu, nie do żadnego szpitala.
Nie dla każdego ten piątek będzie udany, aż współczuję jej dzieciom (o ile ma), które dostaną telefon ze szpitala :(
#starebaby #wypadek

Czlowieku, wiem coś o tym. Starsi ludzie jak się przewracają nie maja odruchu żeby wyciagac przed siebie ręce i hamują twarzą. Moja mama jak jeszcze byla sprawna umyslowo i fizycznie - jakies 6 lat temu chodIla ze mna codziennie na spacery z kijkami do nordic walkingu. No i pewnego razu potknela sie na przejściu dla pieszych i to takim gdzie chodnik prawie rownal sie z ulicą. Cala twarz porozbijana, skora u starszych ludzi po prostu drze sie jak papier, musiała mieć zszywana powiekę. Żeby bylo smieszniej to z tydzień później robilismy sprawe spadkowa po ojcu u notariusza i mija mama wygladala jak efekt ustaleń przed rozprawą. Jak wracalam jeszcze kiedys z ojcem od lekarza twz potknal mi sie na krawężniku i polecial jak dlugi na twarz. Nawet nie wyciagnal rak przed siebie, jakby klods drewna się przewracała.
Zaloguj się aby komentować