Zdjęcie w tle

WatluszPierwszy

Fanatyk
  • 476wpisów
  • 4727komentarzy

"Kiedy ci walka na pięści zbrzydła, Poezji rozwiń skrzydła"

Zaloguj się aby komentować

#lata90 #hejto30plus #hejto40plus raczej nie #nostalgia

#preczzmitologizacjalat90


Wczoraj przy okazji pewnego wpisu na hejto przypomniały mi się jugosłowiańskie budy, które w latach 90. służyły w naszym kraju za sklepy, kioski, bary itd.

K...a nie ma chyba drugiego typu "budynku", który bardziej przywoływałby w mojej pamięci klimat lat 90. i tę chujozę, która wtedy panowała w przestrzeni publicznej. Za każdym razem, gdy widzę, jak się to fachowo nazywa, Kiosk K67 przypominają mi się gównohamburgery, smak ketchupu o konsystencji wody, fajki sprzedawane na sztuki i wszechobecna bylejakość, to że wszystko się trzymało na ślinę i plastelinę i że "jakoś to będzie", że jak śpiewał zespół Elektryczne Gitary "przewróciło się niech leży".

W moim rodzinnym mieście w takiej budzie mieścił się bar z hamburgerami i hot-dogami o cudownej nazwie będącej esencją tamtych lat, mianowicie "Speed Food". Pamiętam te budy chyba ze wszystkich miejsc w których jako dziecko czy nastolatek bywałem. Sprzedawano z nich jedzenie, prasę, papierosy, artykuły spożywcze. Gdzieś w necie widziałem nawet taką budę z napisem Sex Shop. Stały i straszyły. Póki taka bua była nowa, to jeszcze jakoś wyglądała, ale po 2-3 latach wszystkie wyglądały, jak kontener śmietnikowy tyle, że wyposażony w okienko i z człowiekiem w środku.

65ba81c7-3d86-43c0-b767-78aeff7c68a5

@WatluszPierwszy w Albanii po wyzwoleniu w 97 nie było prawa co można stawiać na chodniku i cała Tirana była zajebana takimi kioskami z demobilu

Mój kumpel mawial, że gdy się dorobi to kupi sobie taki kiosk i otworzy w nim skup kurzu na kilogramy.

I będzie miał polewkę z ludzi którzy będą mu przynosili kurz na sprzedaż.


Myślę, że wyrósł z pomysłu.

Zaloguj się aby komentować

#kolej #pociagi #pkp #nostalgia

Dziś w #niecodziennydworzec udajemy się do wsi Sieraków Śląski w województwie śląskim. Stacja ma kategorię dworca lokalnego i do 2002 roku funkcjonowała pod nazwą Sieraków. Stację w tej wiosce uruchomiono już ponad 140 lat temu. Pełna elektryfikacja linii kolejowej na której leży Sieraków przeprowadzona została w 1972 roku, co wiązało się z przebudową dworca. Dobudowano wtedy bezpośrednio do ściany budynku stacyjnego nastawnię. Do roku 2012 na stacji działała jeszcze kasa biletowa. W okresie PRL-u miejsce to tętniło życiem łącząc mieszkańców z pobliskimi miastami. Wielu mieszkańców Sierakowa pracowało w pobliskich miasteczkach - Lublińcu, Oleśnie czy Kluczborku ale też w aglomeracji śląskiej i codziennie wsiadali i wysiadali na tej stacji w drodze do i z pracy. Dziś dworzec jest raczej opustoszały. Bywa, że ze dwa razy w roku jadę pociągiem przez Sieraków i wsiadają tam może 2-3 osoby a czasami nikt. Lubię tę małą wiejską stacyjkę. Jako dziecko wielokrotnie mijałem ją w drodze na jakieś rodzinne wypady. Lubię patrzeć na ten mały budynek obok którego stoi czasami oparty rower, wysiada jakaś babcia czy dziadek z siatką zakupów "z miasta" a wokół jest typowo wiejski klimat.


Źródło zdjęcia: Ogólnopolska Baza Kolejowa

Autorzy: Przemysław i Aleksandra Król

Rok: 2012

fb133f22-c2bb-485c-b84b-acfa3e253bcb

Zaloguj się aby komentować

#psychologia #chcewyjsczbagna

Od dłuższego czasu nie pisałem nic na hejto ws. mojej walki z #depresja więc postaram się to nieco nadrobić. W zasadzie inspiracją było wczorajsze bieganie. Słońce świeciło, ludzie spacerowali, dzieci hałasowały, rowery rowerowały... było mi po prostu dobrze. Tak zwyczajnie. Był to pierwszy moment od dawna w którym poczułem, że nie muszę się kontrolować, stosować żadnych technik, myśleć. Mogę się po prostu czuć dobrze, ot tak. Przy okazji mniej kombinuję, co jest dużym plusem przy moim ADHD. Trybiki w głowie mniej wirują i jedyne czego bym sobie życzył, to poprawa koncentracji, ale nie wymagajmy zbyt wiele. OCD też jakby wyhamowało a przynajmniej wyciszyło się do tego poziomu w którym da się dobrze funkcjonować.

Poza tym naszła mnie refleksja, jak dobrze na ogólne samopoczucie wpłynęły:

  • rezygnacja z social mediów;

  • przystopowanie z wpierdzielaniem cukru - tu się nie udało zejść do zera, ale jest dużo lepiej niż było;

  • stała i w miarę regularna aktywność fizyczna;

  • zdrowsza dieta. Nie pilnuję kalorii, białka itp., ale po prostu staram się jeść zdrowiej.

W ciągu niespełna dwóch lat tej walki, która z męki stała się w zasadzie w kilku aspektach (np. sport) przyjemnością dochodzę o siebie. Z patyka o wadze 66-68 kg przy wzroście 186 cm stałem się patykiem o wadze 78-79 kg. Genetyki i budowy nie przeskoczę, ale przynajmniej nie wyglądam jak statysta z filmu o wielkim głodzie w Irlandii, tylko jak "ten szczupły typ, co biega". A to, uwierzcie mi lub nie, ogromna zmiana dla mojego zdrowia psychicznego.

Dobra, bo wyszedł #gownowpis ale chciałem się podzielić kilkoma refleksjami.

Przy okazji dziękuję Tosiom i Tomkom za każdy pieron w tagu #bieganie i #sztafeta i wszystkim tym, którzy piorunowali moje wcześniejsze wpisy dot. walki ze moim złym stanem psychicznym.

@WatluszPierwszy no i gitowa, ja tez od 3 czy 4 lat zmiany ktore wprowadzane byly dosc wolno i taka prawdziwa intensywnosc to z 6 miechow dopiero. Zdrowsza micha, cukru poza owacami i okazjonalnym sernikiem zero. 3x silka (ale nie kulturystyka ) do tego 1-2x bieganko /rower ze wychodzi te 4-5 dni w tygodniu cos sie ruszam. Nadal jestem patyk 194 cm here here i 82 kg ale nie mam tego obrzydliwego bebzonu. Łatwiej możee miałem bo depresji nie było w katalogu.

@ostrynacienkim i bardzo ładnie. Ja poza bieganiem i ćwiczeniem w domu coraz częściej wyłażę na jakieś spacery. No i dzieciaki są dużą motywacją do ruszenia dupska. Chodzę z nimi pograć w piłkę co kilka dni i zaskakująco dużo się trzeba ruszać by dogonić dwóch chłopaków w wieku 8 i 12 lat

@WatluszPierwszy od roku lecze swoją depresję. O ile ruch towarzyszył mi całe życie w jakiejś odmianie to w momentach kiedy było go bardzo nie wiele wszytko było gorzej. Sam po początkowym optymizmie działania leków stwierdziłem, że terapia nie jest mi potrzebna. Ogarnę to sam. Niestety zima mnie zweryfikowała i jakiś czas temu ruszyłem tyłek. Co do ruchu aktualnie ćwiczę w domu z ciężarami 2/3 razy w tygodniu, wróciłem na rower a w dni regenarcyjne staram się wyjść na spacer i zrobić te 10000 kroków. Z dietą mam ten problem, że mimo wszystko wracam do słodyczy od czasu do czasu. Najlepiej wychodzę na tym jak sam sobie przygotowuje słodkie przekąski. Nie są wtedy bombami cukru. Social media to zło i jakoś specjalnie mnie nie ciągnęło. Jedyna ich odmiana do której czasem wracam to aplikacje randkowe bo w sumie fajnie było by mieć kogoś bliskiego. Uważam, że ważne jest wyjście do ludzi ale odpowiednich ludzi którzy nas będą ciągnąć do góry nawet jeśli nie są świadomi naszej walki.

@LeniwaPanda niestety słodycze, to jest duży nałóg. Ja postawiłem na odstawianie małymi krokami.


O dziwo najłatwiej olałem social media. Facebook to teraz serwis dla Grażyn piszących komentarze pod postami koleżanek a Instagram stał się rzeką gówna niemal dorównującą TikTokowi.


"Co do ruchu aktualnie ćwiczę w domu z ciężarami 2/3 razy w tygodniu"

O to to. Tak samo robię. Ciężarki plus gumy oporowe te 2-3 razy i "chumor gituwa" Bardzo dobrze mi to robi a krótki trening (20-30 min.) mogę odwalić nawet w przerwie w pracy (home office rządzi).


Ja się cieszę, że ostatnio mam jakiś cel i plany. Chciałbym wrócić do boksu, który kiedyś zarzuciłem. Oczywiście nie mam zamiaru zdobyć mistrzostwa świata chodzi mi o fajną sprawność ogólną , którą daje ten sport.

@ostrynacienkim @WatluszPierwszy mam pytanie, które mnie gnębi już drugi rok. już któryś raz podchodzę do odstawienia cukru i jest gorzej niż było z alko i z fajkami. jeżeli do cukru wliczymy białe pieczywo itd. to co wy jecie? tak żeby nie chodzić głodnym. ok śniadanie mam obcykane, bo jem owsiankę, albo kaszę jaglaną polaną oliwą z jakimś warzywem wkrojonym, biały ser. ale co dalej? co na obiad, co na kolację? ლ(ಠ_ಠ ლ) nie mogę jeść tylko kaszy jaglanej przecież.

@voy.Wu jak ucialem mocna wegle (nie do zera) przez pierwsze trzy miechy to na obiad jadlem mieso (kura / indyk) lub rybka i 2x tyle warzyw wagowo lub geste zupy (tu pomogla zona ktora uwielbia zupy ala krem) lub tortilla zawalona fasola, ogorkiem, surowka z kapusty i do tego na bazie skyra sos czosnkowy. Na kolacje wpadaly jajka / serek wiejski / twarog / jakas wedlina z kury / makrela / ryba z puszki w sosie pomidorowym plus fura wrzyw - najczesciej mieszanke chinska z lidla z sosem sojowym. Wychodzilo drogo ale duza ilosc warzyw robila robote (zapychacz). W miedzy czasie robilem sobie napoj bialkowy z proszku z dodatkiem banana czy borowek

@ostrynacienkim dzięki. wdzięczny jestem za taką właśnie konkretną odpowiedź

u mnie jeszcze muszę zbijać cholesterol po pół roku jedzenia scotish breakfast codziennie. a lekarz z eporady to mi wypisał jakieś avocado, oleje z migdałów i chude świeże ryby, tak jakbym mieszkał gdzieś kurwa na fidżi z egzotycznym targiem po nsem, a nie pod krakowem z lewiatanem i biedronką.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#kolej #pociagi #pkp

Poniedziałek witamy z #niecodziennydworzec w Głubczycach. Plany budowy stacji w Głubczycach sięgają pierwszej połowy XIX wieku. Od 1855 do 2000 stacja była czynna w ruchu pasażerskim, po roku 2000 ruch został całkowicie wstrzymany. Budynek dworca w Głubczycach jest niezwykle ciekawy architektonicznie ma bowiem przypominać lokomotywę. Aktualnie dworzec jest remontowany. Prace mają zostać zakończone w 2027 a w budynku mieścić się będzie Centrum Usług Społecznych z Domem Dziennego Pobytu oraz kuchnią dla seniorów. Miejsce mają tu też znaleźć inne organizacje prospołeczne.

Wielokrotnie byłem na tym dworcu jadąc do babci z pobliskiego dworca PKS. Zwykle czekałem z mamą na autobus i szedłem na dworzec popatrzeć na pociągi. Niestety już we wczesnych latach 90. widok dworca był raczej smutny. Budynek był zniszczony a w środku hulał wiatr. Tym bardziej cieszy to, że remont, jak wyczytałem na lokalnych portalach, idzie zgodnie z planem.


Zdjęcie pochodzi z Ogólnopolskiej Bazy Kolejowej

Autor: Krzysztof Urbaniec

Data: 2004

482d3151-eba9-4b24-989a-4dabb02743f9

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#ksiazki

"Siekierezada"

Edward Stachura


Zacznę od tego, że postaram się być możliwie jak najbardziej obiektywny, gdyż ze Stachurą mam problem, ale o tym za moment. O czym jest książka? Historia jest prosta. Główny bohater, Janek Pradera ma dosyć dotychczasowego życia, chce od niego uciec, mimo tego, że wie iż zgotować mu to może masę wewnętrznego cierpienia. Jedzie na dawne tzw. ziemie odzyskane i zatrudnia się przy wycince lasu. Tam poznaje miejscowych, pracowników leśnych i szybko się wśród nich odnajduje. Razem z nimi chodzi do knajpy, prowadzi rozmowy an banalne tematy, zaczyna żyć ich życiem. Jednak wciąż prześladuje go ból pozostały po miłości, która odeszła i opuszczeniu miejsca w którym był. Stachura do powieści wplótł wątki autobiograficzne a całość miewa lekko poetycki styl. Dodatkowo bywa, że autor zwraca się do czytelnika poprzez swego rodzaju strumień świadomości. A teraz bardzo osobiście. Książkę tę czytałem pierwszy raz będąc na studiach i zrobiła na mnie wtedy ogromne wrażenie. Trafiła w swój czas. Nie wiedziałem czego chcę, miałem pierwsze objawy depresji i przy okazji pracowałem fizycznie na hali produkcyjnej i przy obsłudze maszyn. Zachwyciło mnie w niej wszystko - język, historia, główny bohater. Zostałem fanem Stachury połykając całą jego twórczość. Potrafiłem jechać przed siebie pociągiem do bylegdzie i w tym bylegdzie wysiąść na stacji, usiąść na ławce i czytać. Niemniej z perspektyw czasu i po kolejnej lekturze po latach "Siekierezada" jawi mi się, jako dość depresyjna i momentami przesadnie poetycka z "zlew myśli" bohatera bywa męczący. Polecam jednak każdemu, bo Stachura, to po prostu klasyk.

93bd04b9-f49d-4920-9606-b40759a0a910

@WatluszPierwszy już na studiach dwprecha? Sucks.


Ciekawe czy każdy tak ma, ja nie raz miałem tak że książka czy opowiadanie za młodu mnie się bardzo podobało, a przeczytane po latach odbieram dużo gorzej.


Może człowiek jak młody to romantyczny jakiś, uczuciowy bardziej no i oczywiście bardziej naiwny.

Po latach życia na tym łez padole, szarpania się żeby to czy tamto ogarnąć, inaczej patrzymy na świat.

Bleargh, pora wstać.

@Opornik Chyba jest tak, jak mówisz. Ja tak mam z wieloma książkami.


A co do deprechy. No niestety ta gnida nie odpuszcza. Zdiagnozowaną mam przewlekłą depresję plus jeszcze inne wesołe przypadłości.

@WatluszPierwszy ze Stachurą jest dokładnie jak z Hłaską. Trafiają do ludzi w wieku 16-23, z tych samych powodów, i potem jak się ich czyta w dojrzałości, to już człowiek sam nie wie co w tym widział.

@Maciek Stachurę nadal lubię, ale to już głównie z sentymentu. Co do Hłaski to uwielbiałem właśnie w takim wieku licealnym a po latach, to on mi się zaczął wydawać takim zblazowanym pozerem. Nie potrafię już do tego wrócić.

@WatluszPierwszy Tak jak ze Stachurą mam tak że poezja>powieści, tak u Hłaski opowiadania>powieści. Do końca lat 50 miał całkiem niezłe ("Cmentarze", "Następny do raju"), ale już okres lat 60 to jest potworna bufoniada literacka. Do "Sowy, córki piekarza" miałem ze cztery podejścia i nie umiem tego czytać. Nawet "Piękni dwudziestoletni" po latach już nie są tacy znów piękni.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#kolej #pociagi #pkp #nostalgia

Często mówię "jestem po⁎⁎⁎⁎ny i o tym wiem" i dałem się poznać zapewne kilku osobom na hejto, jako miłośnik nie tylko punk rocka i książek oraz kibic Polonii Warszawa, ale też miłośnik dworców i wszelkiej zabudowy okołodworcowej Tym samym zapraszam do nowego tagu #niecodziennydworzec

Dlaczego niecodzienny? Bo nie mam czasu, by codziennie wyszukać fajny dworzec lub przystanek kolejowy. Poza tym do każdego zdjęcia chciałbym dopisać coś od siebie. Fotografie pochodzić będą przede wszystkim z Ogólnopolskiej Bazy Kolejowej z podaniem ich dokładnego źródła. Będą to zdjęcia głównie z lat 80., 90. i wczesnych lat po roku 2000.

Dziś dworzec w Kluczborku w woj. opolskim. Stacja ta ma kategorię dworca regionalnego i powstała w 1860 roku.

DO tego dworca mam ogromny sentyment. Wielokrotnie przyjeżdżałem do Kluczborka na koncerty czy wypady z kumplami na piwo i po to by powłóczyć się bez celu. Bywało, że przyjeżdżałem na ten dworzec tylko po to, by posiedzieć w dworcowym barze i poczytać książkę.


Fotografia autorstwa Piotra Pyrkosza

Rok 2005

źródło: https://www.bazakolejowa.pl/

983209cb-b113-4bf4-812c-00faf471b145

Zaloguj się aby komentować