#ksiazki
"Siekierezada"
Edward Stachura
Zacznę od tego, że postaram się być możliwie jak najbardziej obiektywny, gdyż ze Stachurą mam problem, ale o tym za moment. O czym jest książka? Historia jest prosta. Główny bohater, Janek Pradera ma dosyć dotychczasowego życia, chce od niego uciec, mimo tego, że wie iż zgotować mu to może masę wewnętrznego cierpienia. Jedzie na dawne tzw. ziemie odzyskane i zatrudnia się przy wycince lasu. Tam poznaje miejscowych, pracowników leśnych i szybko się wśród nich odnajduje. Razem z nimi chodzi do knajpy, prowadzi rozmowy an banalne tematy, zaczyna żyć ich życiem. Jednak wciąż prześladuje go ból pozostały po miłości, która odeszła i opuszczeniu miejsca w którym był. Stachura do powieści wplótł wątki autobiograficzne a całość miewa lekko poetycki styl. Dodatkowo bywa, że autor zwraca się do czytelnika poprzez swego rodzaju strumień świadomości. A teraz bardzo osobiście. Książkę tę czytałem pierwszy raz będąc na studiach i zrobiła na mnie wtedy ogromne wrażenie. Trafiła w swój czas. Nie wiedziałem czego chcę, miałem pierwsze objawy depresji i przy okazji pracowałem fizycznie na hali produkcyjnej i przy obsłudze maszyn. Zachwyciło mnie w niej wszystko - język, historia, główny bohater. Zostałem fanem Stachury połykając całą jego twórczość. Potrafiłem jechać przed siebie pociągiem do bylegdzie i w tym bylegdzie wysiąść na stacji, usiąść na ławce i czytać. Niemniej z perspektyw czasu i po kolejnej lekturze po latach "Siekierezada" jawi mi się, jako dość depresyjna i momentami przesadnie poetycka z "zlew myśli" bohatera bywa męczący. Polecam jednak każdemu, bo Stachura, to po prostu klasyk.
