To koniec urlopu, podczas którego poszedłem na festiwal wraz z najprawdopodobniej rozwijającą się boreliozą i coraz dotkliwsze zmęczenie oraz napięcie w mięśniach zwalałem na jakieś zakwasy. xD Miałem duże szczęście, że rumień ukazał się w pełnej okazałości chwilę potem. Teraz dieta kapsułkowa i dużo pracy.
Obijając się ten drugi tydzień w 4 ścianach przynajmniej zdołałem zrobić kartkę urodzinową.
Dużo czasu prywatnego mogę przeznaczyć ostatnio na sprawy nieco inne, więc i trochę wolniej posuwałem się z pracami artowymi na przód, a jednocześnie zacząłem robić ich kilka jednocześnie, co sprawiło że czułem już lekką frustrację z biegiem czasu. xD Na moje wielkie szczęście nie napotykam na poważne trudności i mogłem wreszcie skończyć kilka z tych rzeczy w niewielkim odstępie czasu od siebie, co dodało mi teraz dużo energii. Na ten moment została do robienia już tylko blaszana firanka z ostatniego wpisu, na której obecnie odrysowuję pomocnicze linie markerem.
Skończyłem numerek na drzwi tudzież więcej kotów-pocztówek. Najważniejsza była jednak mechaniczna ozdoba na ścianę, którą nazwałem "Niezbadane". Jest to prezent dla znajomych, wkrótce nowożeńców. Instalacja została wykonana przede wszystkim z ćwiczebnego talerza perkusyjnego, druta aluminiowego, kształtek metalowych, łożyska w obudowie, dwóch żarówek i znowu silnika od mikrofalówki, który o dziwo dzielnie kręci tym talerzem. Dużo ryzykowałem robiąc to w ciemno, nie wiedząc czy ten silnik poradzi sobie z takim ciężarem. Z dołu wystają dwa włączniki łańcuszkowe, które odpowiadają oddzielnie za sterowanie oświetleniem i obrotami.
Przy okazji przypominania sobie różnych piosenek do śpiewania dla skuteczniejszej poprawy nastroju wkroczyłem ponownie we francuski świat. Voyou, Flavien Berger, Vendredi Sur Mer, Claire Laffut, Paradis - potrafi bić z wielu ich utworów ten słynny święty spokój. W zależności od humoru bywa też w trakcie melancholijnie bądź popychająco ku zmianom, bo wyciąga to co dręczy. Niemniej to dobry wybór na muzykę do położenia się plackiem na kocu i oddaniu emocjom. Na końcu takiej sesji i tak już wszystko jedno.
Kiedyś zrobiłem taki numerek na drzwi w stylu bauhaus z jakiegoś losowego magnesu, bo koleżanka chciała. Teraz chce jej siostra, więc baza już kupiona. xD
Ktoś z hejto śmiga na tegoroczne #audioriver w #lodz?
Ostatni raz byłem 10 lat temu i wtedy byłem w takim wieku, że nie byłoby mi wolno wejść samemu, a nawet musiałem przygotować karteczkę z podpisem od matki, której nikt i tak nie sprawdził, choć wyglądałem jak z podstawówki. ( ͡ʘ ͜ʖ ͡ʘ) Szkoda, że plackowe przypinki nie wytrzymują próby czasu.
Tym razem po prostu sam, bo ówczesna ekipa woli inny festiwal.
Tak przed następnym, poważniejszym już projektem i ciszą radiową (czytaj: wypłatą w przyszłym tygodniu, bo to będzie prezent dla kogoś i ciężko też o akurat potrzebne śmieci) dokończyłem rozgwiazdy. Jedna pojawiła się już w okolicy odbywającego się wówczas Beer Geek Madness xD
@Szuuz_Ekleer Wlepka dowodzi ograniczenia umysłowego wlepiającego. Z czego tu się śmiać? Przecież to prawda - kapitalizm nie jest jedyną alternatywą dla realnego socjalizmu / komunizmu. Papież miał na myśli najprawdopodobniej dystrybucjonizm.
Muszle i ryby powolutku, bez pośpiechu zasypują miasto, a tymczasem biorę się już za kolejny projekt przed jakimś dużym. To będą rozgwiazdy z czymś dla odmiany pozytywnym i bez tej wzniosłej otoczki, choć myślę że też potrzebne. "Niezła gwiazda - jak Ty!" będzie brzmiał podpis pod nią. To dopiero pierwszy, najprostszy możliwy wzór, a już bardzo mi się podoba. Będzie 10 różnych, gdyż tyle mam glamour guzików, a rozgwiazdy to wdzięczny temat.
Wzmożonego ruchu w social mediach nie mam, ale dostałem sygnał, że jedna z muszli w samym centrum WWa trzymała się ponad tydzień na słupie od świateł drogowych, z kolei rybka przy ruchliwym skrzyżowaniu na osiedlu we Wro też daje jeszcze radę już ponad tydzień. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Z formą tego wokalu dało się zrobić wszystko, a wyszła dziwna wypadkowa zdarzeń. "Prymityw".
Dobre rano,
Chciałbym przedstawić projekt, który zrodził się przede wszystkim z drewnianego kija znalezionego przy śmietniku i fazy na zbieranie śmieci. Puszki nie są łatwe do okiełznania, ale ich wnętrze skrywa przyciągający wzrok efekt, a zszywanie w większe arkusze daje ciekawe możliwości. Dodatkowo z pomocą pewnej sztuczki udało mi się otrzymać jakby zatrzymane w czasie, spływające po powierzchni krople wody.
Ostatecznie skończyło się na wykorzystaniu tylko tego co działało w eksperymentach i na szczycie kija znajduje się prosty projektor rzucający obraz przesypujących się, kolorowych kamyczków. Do obrotu tuby posłużyły zębatki z kasety rowerowej i silnik z mikrofalówki. Większość nowych, metalowych elementów pochodzi jeszcze z resztek po poprzednim projekcie, więc najwięcej kosztów pożarła walka z dopasowaniem żarówki oraz inne elektryczne elementy. Istnieje możliwość zamontowania ściemnialnej żarówki, da się zmienić kierunek obrotu tuby, można kierować strumieniem światła i zostawić tylko świecenie bez obracania.
Do przedstawienia postaci prymitywnej posłużył mi jeden z gatunków ryb głębinowych (ang. dragonfish), które powszechnie raczej nie cieszą się sympatią ludzi, a okazjonalnie ich zdjęcia z dopiskiem "straszna" zasypują portale z ciekawostkami.
Rozmiar całości to około 220x60x53cm, waga 10 kg.
Zapraszam do obejrzenia wideo przedstawiającego jej działanie wraz z autorską oprawą audio.
@Szuuz_Ekleer Niesamowicie Ci wyszła ta instalacja artystyczna Widać ogrom pracy i przede wszystkim wizję. Fajnie! A wokal jest całkiem ok, ewentualnie kilka surowych żółtek przed nagraniem i będzie git
Prace nad dużym projektem są już na ukończeniu. Pozostało mi obrobić zdjęcia oraz wideo. Niestety musiałem zrezygnować z efektu kalejdoskopu w projektorze z powodu trudności technicznych. Potrzebowałbym do tego prawdopodobnie jeszcze jednej soczewki, której nie posiadam oraz dużej przebudowy, więc wciąż projektor przebudowałem, ale znacząco go odchudziłem po prostu. Mimo wszystko tuba kręci się, a kolorowe kamyczki pokazują się na ścianie. Wymyśli się coś poziom wyżej na następne projekty. Efekt końcowy obecnego pokażę już niedługo.
Póki co bawię się w międzyczasie w przygotowywanie rzeczy mniejszych. Nie lubię naklejek jako forma reklamy, ponieważ często wykorzystywane są niestety tak, że syfią otoczenie. To byłoby też zbyt banalne. Zatem zbieram wciąż kolejne puszki z trawy, a z nich zrobię street art do zawieszenia pod latarnią (ryby) lub na słupach (muszelki) z przekazem i własnym podpisem. Coś, co będzie znacząco różniło te elementy od listów które kiedyś pisałem i zostawiałem na mieście. Pierwszy raz będę śmiecił nieanonimowo. xD Ciekaw jestem bardzo czy to jakkolwiek rozreklamuje mnie. W każdym razie będą wykonane tak, że uda się je łatwo zdjąć i wyrzucić jeżeli komuś bardzo nie spodobają się. Przez to również czuję, że trochę szkoda może mi być energii wkładanej w te duże ryby (będę jeszcze wytlaczał kształty i przyszyję im oczy z guzików), ale takie jest życie.
Różnie bywa, a teraz tylko marzenia trzymają przy życiu. Nic nie koloryzuje ich lepiej niż odpowiednia muzyka. Niedługo mam pierwszy urlop w tym roku i pierwszy raz w życiu pojadę na kilka nocy aby połazić w górach. Spotkam się na miejscu z wieloletnią przyjaciółką z innego miasta, bo ona też nie ma z kim innym jechać. Miły ATZ dodaje nadziei, że jeszcze kiedyś ten wypad można powtórzyć, ale z większą ekipą. Może właśnie takie wesele zrobić jak znajdzie się z kim?
Pamiętać bowiem należy, że ludzi trzeba albo dopieszczać, albo ich zniszczyć; bowiem za krzywdy błahe się mszczą, a za wielkie nie mogą; zatem krzywda, którą ludziom wyrządzasz, musi być taka, byś nie obawiał się zemsty.
Pierwszy raz w życiu zorganizowałem coś takiego sam. To był bardzo przyjemny dzień na świeżym powietrzu, choć trwał dosłownie tyle co jedna zmiana w robocie i jestem zmęczony. xD Do pomocy z samego rana przyszedł sąsiad z osiedla, pan Wojciech z którym bardzo miło rozmawiało się oraz dużo pomógł, a to on w ogóle zaproponował też żebym wybrał się właśnie w to miejsce. W trakcie okazało się, że przypadkowi spacerowicze również dorzucili od siebie trochę butelek napotkanych po drodze. Worki mają po 120L, a to niestety wciąż nie jest wszystko z tego co tam jeszcze zalega... 2-3 osoby więcej na kilka godzin i dałoby się spokojnie obejść całą wyspę.
Ostatnio też mnie natchnęło i zbierałam śmieci tylko że sama z okolicznych zbiorników wodnych, ludzie tylko patrzyli na mnie jak na wariata :) po 2 tyg znowu było tyle samo śmieci co wcześniej.. :/
@pizzalover W internecie jest dużo więcej zrozumienia i kibicowania niż na żywo to fakt. Te śmieci to od chlejusów, czy coś lekkiego? Masz może wrony albo mewy w okolicy? Nie odmawiam, że to ludzka wina, ale widzę to w pewnych miejscach i tu gdzie mieszkam, że ptaki lubią grzebać, a ja wcześniej myślałem że znowuci cholerni studenci.
@Szuuz_Ekleer niestety są to ludzie.. po pierwsze cyganie sobie przychodzą w krzaki obok wody i tam robią śmietnisko, po drugie bezdomni też przychodzą i rozrzucają śmieci, po trzecie inni spacerowicze przychodzą nad wodę i zostawiają no dosłownie wszystko włącznie z pieluchami dziecięcymi..
myślę czy by może też takiej akcji nie zrobić ale obstawiam że ludzie po prostu ukradliby worki.. tak jak ostatnio ktoś za⁎⁎⁎al mój karmnik dla ptaków :/
Parę razy wychodziłem ostatnio z domu aby pozbierać porzucone puszki do mojego projektu i to mógłby być już koniec. Aczkolwiek wykorzystując pozostałą jeszcze, powoli gasnącą motywację napędzaną satysfakcją wybiorę się ostatni raz na Wyspę Opatowicką, ale tym razem w czynie społecznym. Wbrew pozorom takie rzeczy trzeba wcześniej zgłaszać, więc rozmawiałem już z panem z RZGW we Wrocławiu, który powiadomił mnie, że zebrane śmieci zostaną odebrane. Umówiłem się na NAJBLIŻSZĄ NIEDZIELĘ 2 lutego. Tego dnia od 9 rano, bez względu na pogodę, będę sobie spacerował. Kupiłem worki mieszane/tworzywa/szkło i zestaw rękawic. Zatem piszę ten post, iż gdyby komuś może chciało się skorzystać z zaistniałej sposobności i pomóc to serdecznie zapraszam. Ścieżki są błotniste, więc radzę ubrać stosowne obuwie.
*Jedyne o co mnie poproszono, to zrobienie paru zdjęć uwiarygodniających akcję. Nie będę fotografował kogokolwiek bez zgody tej osoby.
Na stronie NBC News pojawiło się strzeszczenie rozmowy z przedstawicielem izby reprezentantów z ramienia Republikanów Richem Mccormickiem. Komentuje on ostatnie wydarzenie jakim jest nagłe zatrzymanie wypłacania grantów federalnych na różne projekty w celu zrecenzowania ich ponownie. Tego, o czym będzie teraz mowa nie dotyczy natychmiastowe zamrożenie środków, ale też zostanie poddane weryfikacji. Mianowicie jednym z zagrożonych przedsięwzięć jest to dotyczące sponsorowania lub dopłacania do posiłków w szkołach dzieciom z najmniej zamożnych rodzin. Dziennikarka CNN zapytała się kongresmena czy jest za tym by uciąć dofinansowanie w takim celu.
Polityk odpowiedział, że zanim miał 13 lat to już zbierał jagody w polu przed tym jak weszło prawo ograniczające zatrudnianie dzieci, potem roznosił gazety, a kiedy był w szkole średniej ciężko pracował przez cały tok nauki. Jest zdziwony dlaczego ktoś mógłby uważać, że dziecko które jest w domu zamiast pójść do pracy w fast foodzie powinno otrzymywać za darmo jedzenie.
Uważa za niesprawiedliwe dawanie nastolatkom darmowych obiadów jeśli są oni zdolni podjąć się pracy i budować na tym faktycznie swoją wartość oraz myśleć o lepszej przyszłości niż szukać pomysłów jak jeszcze żerować na rządowych pieniądzach (użył takiego wyrażenia).
Polityk uważa, że obecnie panującym prawem kara się ludzi za pracę zamiast pomóc im wyjść z biedy.
W trakcie rozmowy komentuje także nominację Roberta F. Kennediego do departamentu zdrowia. Zwraca on uwagę na to jak kiepskiej jakości żywność produkuje się w Stanach i to jest coś, co Robert chce zmienić. Nigdy wcześniej w historii USA najbiedniejsi ludzie nie byli najbardziej zagrożeni otyłością. "Tradycyjnie nasi najbiedniejsi ludzie byli bardzo szczupli i bardzo niedożywieni".
W McDonaldzie? Żeby podżerali? Taka praca nie nauczy ich niczego. Nie zbudują w McDonaldzie swojej wartości. Są inne prace, jakie mogą wykonywać dzieci.
@Szuuz_Ekleer oderwane od rzeczywistości, kapitalistyczne elity układają plan naprawczy państwa poprzez niedawanie nastolatkom darmowych obiadów. To jest tak żenujące, że aż śmieszne.
Jest jednoznaczne powiązanie niedożywienia ze spadkiem możliwości intelektualnych i pogorszeniem rozwoju u niepełnoletnich. W interesie wszystkich jest to, żeby nieletni mieli zapewnione posiłki. To się zwyczajnie opłaca, bo jest to inwestycja jednoznacznie przekładająca się na wzrost wydajności w przyszłości.
@Szuuz_Ekleer smutne to jest, wystarczyło zainwestować ciut więcej, wyremontować schody i lepiej wkomponować. A tak ani kasy, ani paczkomatu... że schodów pewnie też niewiele zostało