Wracamy do minimum; wspinaczkowe obciążenia i pompkowa ambicja ("no przecież nie będe jechał po minimum") spowodowały tępy ból łokcia i zapowiedź rego samego w drugim.
Niby ciepło, bo zero stopni, ale jakoś tak chłodno, bo wilgoć w powietrzu, mimo że powinno być ciepło - no bo jednak zero stopni. Trochę jeszcze-śniegu, a trochę lodu. I trochę na zachód słońca się załapałem.
@Statyczny_Stefek żeby to raz Podobny trick- wbij sobie spotkanie sam ze sobą do kalendarza- wtedy będziesz się świecił jako "na spotkaniu" i nikt ci nie będzie truł d⁎⁎y jak będziesz chciał coś zrobić w spokoju (albo się poopierdalać xD).
Pierwsza część cyklu Expanse. Oglądamy skolonizowany Układ Słoneczny, gdzie planety w głębi studni grawitacyjnej (Ziemia i Mars) trwają w kruchej równowadze na granicy wojny, a skolonizowany pas asteroid i ich mieszkańcy traktowany jest jak wygodne źródło zasobów i slumsy Układu.
Traktuję tę książkę jako wprowadzenie do cyklu, chociaż świat poznajemy w międzyczasie obserwowania całej fabuły. Tom pozwala zarówno poznać całą strukturę polityczno-społeczną Układu (chodziaż na szczęście wtrętów politycznych jest jak na lekarstwo), ale i kreśli śmiałą akcję, oglądaną oczami dwóch bohaterów, ułożonych rozdziałami naprzemiennie. Często tę samą sytuację widzimy oczami jednego, i drugiego z nich, dzięki czemu możemy poznać ich lepiej.
Nie jest to książka, która przykuła mnie do siebie (na pewno nie tak, jak najlepsze SF, które zdarzyło mi się czytać), ale rozbudziła moją ciekawość i chęć poznania tego świata.
@Statyczny_Stefek akurat czytam tę serię i zgadzam się w pełni z oceną. 5 pierwszych tomów trzyma podobny poziom i były bardzo fajne, natomiast 6 to mocny zjazd formy. Reszta przede mną, ale z tego co słyszałem od 7 akcja skacze wiele lat do przodu i jest znowu lepiej.
XI (XLVI) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto
Dzień sukcesów, miło to w końcu napisać. I to nieco z zaskoczenia.
W sumie nie planowałem niczego wyjątkowego i dzień miał być przeznaczone na spokojne patentowanie na wędkę i przygotowywanie palców i stawów kończyn do bulderowania, które już widzę na horyzoncie. Tymczasem weszło mi w ciągu 6c+ (VI.2+) po małych chwytach (które są dla mnie zawsze przekleństwem), a potem 6b+/c (VI.2+/3) w przewieszeniu - i to drugie tak gładziutko, że sam byłem zdziwiony.
Najgorsze z tego jest to, że będę musiał to poprowadzić przy jakiejś okazji, zanim jakiś routesetter w przypływie ambicji postanowi zmodyfikować cały ten fragment.
Noż kurła, wymyślają naukowcy te nowe zarazki i potem o.
Niby jestem już zdrowy od kilku dni, a proszę: schyliłem się coś podnieść i z nosa wylało mi się ciurkiem z 50ml jakiegoś żółtego plynu. Android mi przecieka?
Uff, pierwszy #trenazer w tym roku. I w ogóle pierwsze cokolwiek przypominającego trening kolarski od... eee... września? (Potem były tylko wycieczki, co najwyżej wycieczki.
W sumie to wyszło całkiem spoko, godzinka w tlenie z lekkim dziesięciominutowym akcentem. Nie jest źle.
#trenujzhejto
W ogóle wolno na RR wrzucać trenażery czy tam tylko teren?
Niebieska ikona Hejtowyzwań znika po przełączeniu się w apce z widoku postów (ikonka domku) na zakładkę powiadomień i z powrotem. Przywraca ją przełączenie widoku postów (np. z obserwowanych na najnowsze).
Kiedyś to były zimy, a nie że teraz dwudniowa falka zimna i ledwo minus osiem. No ale trudno. Wieczorne, pozmrokowe #kwadraty (3) na spacerze po wioskach. Trzeba mieć coś z głową, żeby zamiast przejść się po parku to jechać 30 minut autem, a potem leźć pomiędzy polami półtorej godziny - no ale tak już mam, lepiej to już było.
Był jeden Golf w rowie (nie wiem jak, nie chcę wiedzieć jak), była herbata w śniegu na gruntówce (nie że była potrzebna, ale lubię tak wypić sobie ciepłą herbatę gdzieś pośrodku Nigdzie), była maska przeciwsmogowa, bo wsie jednak pachną Polską, a płuca mam póki co niewymienne, to i szkoda.