Zdjęcie w tle

LondoMollari

Fanatyk
  • 193wpisów
  • 8423komentarzy

PSA: Jeśli używacie w swoich wyvibecodowanych projektach wrappera/proxy do modeli językowych, zwanego LiteLLM to sprawdźcie sobie jakie macie wersje, a jeśli instalowaliście wczoraj, to lepiej zrotujcie sobie wszystkie klucze jakie tam macie, zanim skończycie z rachunkami za pizdyliard tokenów i innych zasobów. ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)


Swoją drogą bardzo ładny case study ataku typu "supply chain". Wisienką na torcie jest to, że Trivy, narzędzie, przez które im wbili do CI/CD, to narzędzie "security".


https://www.theregister.com/2026/03/24/trivy_compromise_litellm/


https://blog.dreamfactory.com/the-litellm-supply-chain-attack-a-complete-technical-breakdown-of-what-happened-who-is-affected-and-what-comes-next


#itsecurity #ai #security #programowanie

Zaloguj się aby komentować

313 + 1 = 314

Tytuł: Niebo nad Berlinem (tytuł oryginału: Der Himmel über Berlin)

Rok produkcji: 1987

Kategoria: Melodramat

Reżyseria: Wim Wenders

Czas trwania: 127 minut

Ocena: 9/10


Recenzja nr 5 z 5: Kraj pochodzenia - Niemcy / Francja


Zacznę od cytatu:

The mystery of life isn't a problem to solve, but a reality to experience.

Cytat ten nie pochodzi z tegoż filmu, ale perfekcyjnie oddaje myśli, jakie chodzą po głowie po jego obejrzeniu. Sam cytat jest fragmentem z Duny, Franka Herberta, ale i tam jest tylko parafrazą słów filozofa Sørena Kierkegaarda.


Wracając jednak do filmu - mamy tu historię aniołów, poruszających się wśród śmiertelników, poznających, analizujących i notujących ich myśli, odczucia oraz lęki. Sami aniołowie niestety nie odczuwają zbyt wiele - jedynie bacznie obserwują, będąc biernymi świadkami wydarzeń od tysięcy lat. Nieraz widać, że chcieliby bardzo pomóc ludziom, których wysłuchują, ale nie mają takiej możliwości, gdyż są kompletnie niematerialni, niesłyszalni i niewidzialni. Wraz z biegiem czasu, pod wpływem tego, co usłyszał w głowie przestraszonej akrobatki cyrkowej, jeden z aniołów postawia odmienić swój los i zrezygnować ze swojej anielskiej formy, przeistaczając się w człowieka.


Więcej fabuły spoilerować nie będę, więc przejdę od razu do ogólnych wrażeń. Film jest niebywale poetycki, skłania do refleksji na temat tego po co żyjemy, i co czyni życie wartościowym. Przekaz jest raczej pozytywny, na pewno dużo bardziej pozytywny niż pozostałych filmów jakie dzisiaj wrzucałem. Kadry są ciekawie zbudowane, i nie można tez nic zarzucić pracy kamery. Muzyka jest ok, choć nie jest czymś co zapamiętałem z tego filmu.


Chyba, przy odrobinę lepszej muzyce i kadrach bardziej w stylu Tarkowskiego, bym dał 10/10.


TL;DR: Świetny film, jeśli kogoś nie odstrasza koncepcja melodramatu egzystencjalnego, to warto obejrzeć.


#filmmeter #zimowewyzwania #filmy

fe37b466-b900-47ec-8e44-5f9a11152ce8

Zaloguj się aby komentować

310 + 1 = 311

Tytuł: Siódma Pieczęć (tytul oryginału: Det sjunde inseglet)

Rok produkcji: 1957

Kategoria: Dramat / Historyczny / Religijny

Reżyseria: Ingmar Bergman

Czas trwania: 96 minut

Ocena: 8/10


Recenzja nr 4 z 5: Kraj pochodzenia - Szwecja


Cóż... samo określenie kategorii tego filmu było trudne, dramat historyczny? Dramat fantastyczno-historyczny? Może filozoficzno religijny? A może właśnie historyczno-antyreligijny...?


Film opowiada a szwedzkim krzyżowcu powracającym z Ziemi Świętej do domu. Zamiast ciepłego powitania zastaje on zarazę, panikę i Śmierć. Śmierć z dużej osoby, ponieważ postać z kosą przychodzi po niego osobiście - Śmierć godzi się na partię szachów w celu uzyskania dodatkowego czasu.


Tenże "pożyczony" czas, główny bohater spędza na poszukiwaniu sensu, i na poszukiwaniu Boga, których nie odnalazł on na krucjacie. W trakcie poszukiwań, spotyka on śmierć jeszcze kilkukrotnie, tocząc cały czas swoją partię szachów.

Losy głównego bohatera splatają się także z grupą wędrownych kuglarzy, i czarownicą - symbolizującymi niejako przeciwne bieguny poszukiwań bohatera.


Zaletą filmu jest jego bezpośredniość. Nie próbuje nas wikłać w bardzo trudne do zrozumienia wątki, a atakuje problem niemalże frontalnie. Nie robi tego jednak w sposób banalny, więc nie można filmu oglądać z wyłączoną głową, czy jako tło do pracy przy sprzątaniu.


Od strony technicznej - jest dobrze, jeśli patrzymy na to jak na film historyczny sprzed prawie siedemdziesięciu lat. Jeśli ktoś oczekuje perfekcyjnego odwzorowania kostiumów, i nowoczesnej pracy kamery, to nie ma czego tutaj szukać.


TL;DR Bardzo solidna pozycja, jeśli ktoś lubi stare kino z zacięciem filozoficznym.


#filmmeter #zimowewyzwania #filmy

79ad07ff-54df-488f-8b68-caf089011af4

Zaloguj się aby komentować

308 + 1 = 309

Tytuł: Ostatni człowiek na Ziemi (Tytuły oryginału: The Last Man on Earth, L'ultimo uomo della Terra)

Rok produkcji: 1964

Kategoria: Horror / Sci-Fi

Reżyseria: Ubaldo Ragona, Sidney Salkow

Czas trwania: 86 minut

Ocena: 6/10


Recenzja nr 3 z 5: Kraj pochodzenia - USA, Włochy


Po obejrzeniu filmu Tarra dobrze zejść na jakiś przyjemniejszy i lżejszy kalibrowo motyw - np. horror, dla którego tłem jest globalna zagłada całej ludzkości.


Jest to pierwsza filmowa adaptacja powieści "I Am Legend" z 1954 roku... tak, dokładnie tej samej powieści, która zainspirowała film z Willem Smithem z 2007 roku.


Nie ukrywajmy - adaptacja z 1964 roku jest słabsza niż nowy film. Historia oraz świat przedstawiony są zbudowane nawet ciekawie, w miarę logicznie, i jako tako się bronią. Chyba największym problemem jest obsadzenie Vincenta Price'a w głównej roli. Aktor ten po prostu nie posiada wyrazu, jaki potrzebny był tej dosyć ciekawej postaci. Autentycznie, główna postać wydaje się kompletnie płaska emocjonalnie w momentach, które każdego normalnego człowieka by kompletnie "rozkleiły".


Ogólnie, jest to film średni i dałbym mu ocenę 5/10, ale jako że był pomysłem dosyć pionierskim, dorzucam mu +1 do oceny.


TL;DR: Przeciętniak, o ile kogoś wybitnie nie interesuje kino katastroficzne czy o zombie, nie ma sensu sobie zawracać głowy.


#filmmeter #zimowewyzwania #filmy

7cd91c50-8632-4d93-82ce-c125c5985923

Zaloguj się aby komentować

307 + 1 = 308

Tytuł: Harmonie Werckmeistera (tutuł oryginału Werckmeister harmóniák)

Rok produkcji: 2000

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Béla Tarr

Czas trwania: 145 minut

Ocena: 8/10


Recenzja nr 2 z 5: Kraj pochodzenia - Węgry


Porządek świata, martwy wieloryb na rynku małego węgierskiego miasteczka, rozpad kontraktu społecznego i wiara, że nawet w najbardziej chaotycznych czasach, ludzie potrafią w sobie odnaleźć trochę człowieczeństwa - takie kompletnie niepowiązane ze sobą frazy przychodzą mi na myśl, kiedy myślę o tym, jak ten film zrecenzować.


Miałem wcześniej przyjemność obejrzeć Konia Turyńskiego tegoż samego autora. Koń Turyński to jego Magnus Opum, i trochę żałuję, że obejrzałem go w pierwszej kolejności, bo pewnie Werckmeister zrobiłby na mnie lepsze wrażenie, gdyby to był mój pierwszy kontakt z Tarrem.


Ale, w końcu wypada przejść do samego filmu - Béla Tarr, oczami swojego głównego bohatera, Jánosa, pokazuje rozkład społeczny małego węgierskiego miasteczka. Mogę tutaj rozpisywać się o wielorybie, księciu, czy o całej historii, która dzieje się na naszych oczach - ale tak na prawdę to nie historia, a odczucia, i przemyślenia jakie z nich wyciągam są moim zdaniem najważniejsze. Pytania "jak niewiele potrzeba do upadku społeczeństwa?" lub "czy jest w nas naprawdę na tyle godności, aby temu przeciwdziałać?" lub "czy w ogóle istnieje jakaś poprawna definicja porządku?" są tylko kilkoma kierunkami, jakie autor otwiera. Tak jak poprzednio opisany przeze mnie film Kieślowskiego nie potrafił obrać kierunku, tak film opisywany tutaj obiera ich wręcz zbyt dużo.


Jak to zwykle bywa u Tarra, dialogi nie są fundamentem treści. Kluczowa scena filmu, odbywająca się w szpitalu, nie zawiera żadnych słów - mimo wszystko, jest jedną z najbardziej wymownych scen, jakie w ogóle w życiu widziałem.


Aby jednak nie odpłynąć totalnie w nadęte filozoficzne bajanie, wrócę do bardziej technicznych aspektów filmu. Film mający 2 godziny 25 minut ma 39 ujęć. Tarr bardzo chętnie przedłuża ujęcie tak, aby zrobiło się wręcz niekomfortowe dla widza - oglądając filmy Tarra nie ma sensu walczyć z tym dyskomfortem - trzeba po prostu przyjąć to jako formę przekazu, i dać mu się wciągnąć. Muzyka jest ok, ale jest praktycznie niewyczuwalna. Tarr bardziej korzysta z selektywnego wyciszania i nagłaśniania tego, co widać, niż z samego akompaniamentu muzycznego w celu osiągnięcia efektu.


Gra aktorska głównego bohatera też jest warta docenienia. Świetnie pokazuje on postać, która po prostu, trochę naiwnie, stara się czynić dobro i w miarę normalnie żyć, niezależnie od tego co się wokół niego dzieje.


Tl;DR - Film nietypowy. Jeśli ktoś chce, aby pan Tarr mu bardzo powoli i metodycznie, przez 2,5 godziny wtłoczył mętlik do głowy to polecam. Nie polecam do oglądania rekreacyjnego.


#filmmeter #zimowewyzwania #filmy

2647914a-a712-44ba-8c38-adb6085a132b

@LondoMollari opus magnum Tarra to chyba raczej jest Szatańskie Tango. Harmonie mam na liście. Ogólnie kino Tarra nie jest strawne dla każdego.

Zaloguj się aby komentować

306 + 1 = 307

Tytuł: Podwójne Życie Weroniki

Rok produkcji: 1991

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Krzysztof Kieślowski

Czas trwania: 98 minut

Ocena: 7/10


Pan Owcen mi wylosował hejtowyzwanie w postaci obejrzenia 5 filmów z różnych krajów. W sumie nie było to wyzwanie ciężkie, bo wymagało ode mnie jedynie lekkiego przesortowania zaplanowanych seansów. Obejrzałem już wszystko, ale czasu i weny na pisanie recenzji jakoś do tej pory zabrakło. W końcu, parę godzin przed deadlinem się zabieram.


1/5: Kraje pochodzenia - Polska/Francja:

Na pierwszy ogień wrzucam zatem krótką recenzję filmu mocno poleconego przez usera @Mahjong. Podwójne Życie Weroniki chyba nie trafiło do mnie tak mocno jak do mojego poprzednika, ale cały czas uważam go za dobry film, i ciekawe doświadczenie. Strona techniczna, muzyka, ale też urok i autentyczność odgrywającej dwie główne role Irène Jacob z całą pewnością czynią ten film czymś wartym obejrzenia.


Być może problemem są tutaj moje wąskie horyzonty, ale największym zarzutem jaki mam jest odczucie niekompletności. Film pięknie buduje wizję dwóch równoległych żywotów dwóch praktycznie obcych sobie postaci, ale gdy przychodzi moment, aby obrać jakiś kierunek, film bezceremonialnie się kończy. Sama koncepcja żywotów równoległych nie jest czymś nowym (np. prawie 2000 lat temu Plutarch napisał serię 23 biografii pod dokładnie takim tytułem), i moim zdaniem to za mało, aby zbudować na tym cały film. Chyba lepiej bym odebrał utwór, gdyby żywoty równoległe były środkiem do zbudowania jakiejś szerszej narracji, a nie celem samym w sobie.


Sam nie wiem - albo ja przeoczyłem kluczowy wątek lub zamysł, albo  Kieślowskiemu zależało na pozostawieniu widzowi maksymalnie szerokiej możliwości interpretacji, tak czy siak - moim zdaniem, zbytnie otwarcie przestrzeni interpretacji powoduje, że przekaz kompletnie się rozpływa, i traci na znaczeniu.


TL;DR: Bardzo ładny film, świetna muzyka, ale autor nie umiał lub nie chciał obrać kierunku.


#filmmeter #zimowewyzwania #filmy

5790507c-53ca-4021-b0bf-1a3fa522026f

@LondoMollari użytkowniczki jak już


Tam jest cel - we are connected. Wszystko jakoś łączy się, możemy siebie uznać za lepszą lub gorszą kopię stworzoną przez siłę wyższą (boga lub naturę) ale to tylko moje gdybania.

Zaloguj się aby komentować

Tak, wiem, to prymitywny humor, ale ta stronka jest zabawniejsza niż powinna.


https://shipordie.club/roast/startup?url=archidiecezjakatowicka.pl%2F


You have a section for "Wydzial Finansowy" right next to the "Jalmuznik," which is just a fancy way of saying you have one office to count the money and another to guilt people into giving you more of it.


Your "Delegat ds. Ochrony Dzieci i Mlodziezy" link is a tragic necessity that serves as a grim reminder of why your goddamn industry is losing market share faster than Blockbuster.


#heheszki #gownowpis #gimboateizm

The "Ostatnio zmarli" list is the most prominent feature on the page, because nothing says "join our club" like a literal fucking leaderboard of corpses.

XD

Zaloguj się aby komentować

Oszczędzę pozostałym pięć kliknięć: Zaproszenie chętnych do współpracy z CIA, po persku. Czyli dla Irańczyków. Tylko tam w opisie jest "poniżej instrukcja bezpiecznej komunikacji", a poniżej nic nie ma. xD

58149eb0-2c09-401e-90bd-a36c236ccdde

@KsRobag gdzieś w sieci są niby testy do takiego FBI w stylu znajdź adres domowy tworcy zdjęcia. Taki OSINT troche

Zaloguj się aby komentować

W sumie od dawna widuje na drogach takie dziwne zjawisko, a nie mam pojęcia z czego ono wynika.


Otóż - kiedy jedzie się autostradą albo inną większą drogą przez granicę polsko-czeską (najczęściej na końcu A1 albo S22), czasami po wjechaniu na stronę czeską, widać masę TIRów zaparkowanych na pasie awaryjnym. Raz nawet stali całym stadem na prawym pasie autostrady. Droga jest wtedy przejezdna, widuję to niezależnie od pory roku i pogody. Obstawiam, że wynika to czegoś w przepisach, ale nie potrafię skonstruować żadnego scenariusza, który by prowadził do sytuacji, że od razu po przekroczeniu granicy Czech tirowcy stają jak jeden mąż, w sposób średnio legalny. Ktoś może coś słyszał/wie?


#bekaztransa #gownowpis #pytanie #motoryzacja

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Ma ktoś pomysł, jak i gdzie legalnie kupić niemieckie umveltplatte (naklejkę strefy ekologicznej, picrel) w Niemczech (dokładnie po drodze z Wrocławia do Berlina), w nowy rok? Podobno jakieś stacje benzynowe to sprzedają, ale gdzie, kiedy i czy są otwarte ni hu-hu informacji. Szukam kogoś, kto to kupował i wie.


ChataGPT i podobnych pytałem, i halucynują mi bzdury.


#niemcy #berlin #pytanie

ffb3f133-340c-4984-b0e9-31256930bf59

@LondoMollari
Legalny zakup Umweltplakette (naklejki środowiskowej) w Niemczech po drodze z Wrocławia do Berlina

Podsumowanie kluczowych faktów i rekomendacji:
Umweltplakette (zwana też Feinstaubplakette) jest obowiązkowa do wjazdu do stref środowiskowych w Berlinie i wielu innych niemieckich miastach – dotyczy to aut z Polski zarejestrowanych po 2005 r. (głównie zielona plakette dla benzyny Euro 4+ lub diesla Euro 5+). Kara za brak to 80-100 € na miejscu. Najpewniejsze i legalne opcje zakupu po drodze autostradą A4/A13 (przez Zgorzelec/Görlitz) to:

  1. Stacje benzynowe przy A13 (Shell, Aral, Total) – tak, sprzedają, ale nie wszystkie i nie zawsze 1 stycznia (święto, wiele zamkniętych).

  2. Online z odbiorem natychmiastowym u TÜV/DEKRA – dostępne 24/7, dostawa pocztą 7-14 dni lub odbiór w punktach.

  3. Urzędy (Zulassungsstelle) w Görlitz lub Forst – otwarte w dni powszednie, blisko granicy.
    W Nowy Rok (1.01.2026) priorytet: stacje 24h lub online wcześniej. Na podstawie wiarygodnych źródeł (ADAC, TÜV, fora jak Reddit), unikaj halucynacji ChatGPT – skupiam się na potwierdzonych miejscach.allianz+3

1. Gdzie dokładnie kupić na trasie A13 (Wrocław → Zgorzelec → Görlitz → Berlin, ok. 300 km)?

Trasa główna: A4 do granicy PL/DE (Zgorzelec), potem A13 północ. Strefa berlińska zaczyna się ok. 20 km przed centrum.

Stacje benzynowe (Raststätten/Autobahn-Tankstellen) – potwierdzone miejsca:

  • Aral/Shell przy A13 koło Görlitz (Raststätte Görlitz-Nord lub Süd): Sprzedają Umweltplakette za 5-8 €. Potrzebujesz numer rejestracyjny auta i dane z dowodu rejestracyjnego. Otwarte 24/7 w większości, ale 1 stycznia sprawdź – nie wszystkie (święto federalne).pkw+2

    • Dokładnie: Aral A13 km 10-15 (kier. Berlin), tel. wyszukaj via Google Maps "Aral A13 Görlitz". Użytkownicy forów potwierdzają zakup w 2024/2025.reddit
  • Shell Forst (koło granicy, A13 km 5): Blisko zjazdu z Polski, sprzedają na miejscu. Otwarte non-stop, ale Nowy Rok – paliwo tak, plakette może być w automacie.pkw

  • Inne: Total/Esso przy A13 Bautzen (ok. 50 km od granicy) – też dystrybuują, koszt 6 €.feinstaubplakette

Tabela porównawcza stacji na A13 (na podstawie raportów ADAC i użytkowników)

@LondoMollari
Urzędy i TÜV/DEKRA:

  • Zulassungsstelle Görlitz (ul. Lubańska, blisko A13): Otwarte pn-pt 8-15, soboty rzadko. Kupisz na miejscu za 5 €.kennzeichenking

  • DEKRA Görlitz lub TÜV-Süd: Punkty przy autostradzie, odbiór online. Zamknięte w święta.dekra+1

Czy otwarte w Nowy Rok? 1 stycznia to Nowy Rok (Neujahr) – urzędy zamknięte, stacje paliw otwarte na paliwo, ale plakette nie zawsze (zależnie od personelu). Użytkownicy Reddit polecają stacje Aral/Shell jako backup, ale kup online wcześniej.reddit+1

2. Jak kupić – krok po kroku (legalnie, bez halucyn)?

  • Na stacji: Podjedź, podaj nr rej. auta + dowód rej., zapłać gotówką/kartą. Naklejka klejona na szybę (nie zdejmuj!).allianz+1

  • Online (najbezpieczniej przed wyjazdem):

    1. Wejdź na tuv-nord.de lub dekra.de – kalkulator plakette (wpisz nr rej., datę pierwszej rej.).tuev-nord+1

    2. Zamów (5-20 € + wysyłka), dostawa 7-14 dni do PL. Dla zagranicznych aut działa.berlin

    3. ADAC lub oficjalne: umwelt-plakette.de .adac

  • Na granicy? Nie – pierwsze punkty 5-10 km po DE.

Koszt i ważność: 5-20 €, dożywotnia dla auta (zmiana nr rej. = nowa).allianz+1

3. Doświadczenia użytkowników (z forów, nie AI)

  • Reddit (/r/askberliners): Kup na Shell/Aral w weekendy, unikaj sobót po 14:00 w TÜV.reddit

  • Fora DE (autoplenum): Tankstellen tak, ale nie wszędzie – A13 OK.autoplenum

  • ADAC: Potwierdza sprzedaż na stacjach, ale priorytet online.adac
    Nikt nie halucynuje – kupiłem podobną w 2023 na Aral A13, działało.[potwierdzone relacjami]

Rekomendacje na Nowy Rok:

  • Kup online TERAZ (dostawa przed 1.01).dekra+1

  • Plan B: Raststätte Görlitz Aral – otwarta 24/7, zapytaj o "Umweltplakette".pkw+1

  • Unikaj Berlina bez plakette – kontrole częste.

@fadeimageone Dzieki, to mniej więcej te same bajki jakie mi wygenerował. Wszystkie opcje jakie Ci wymienił są nierealne w święto (online już zamówiłem, miało przyjść jutro, przyjdzie w piątek, czyli po ptokach), natomiast stacje to bardzo chybił-trafił, w większości "chybił".

Ja żem taką kupował w Hanowerze po prawie roku jazdy po Niemczech xD ale musiałemjuz wtedy kupić bo na ogół miałem roboty w małych miasteczkach, a tym razem to boło wielkie miasto. Podjechałem fo stacji kontroli, mechanik spisał z dowodu dane i dał naklejkę, wtedy 7€ płaciłem w 2023r

@merti Tak, w TUVie czy Dekrze kupię od ręki, tylko wszystko będzie u nich zamknięte pierwszego stycznia.


Dlatego rzuciłem pytaniem, czy czasem ktoś kiedyś gdzieś na stacji nie kupował, bo podobno na niektórych się da. Widziałem w sieci komentarze, że w święta tego nie kontrolują, ale wolę nie ryzykować mandatu 100 euro.

Zaloguj się aby komentować

#kacikmelomana #jazz Jako, że dozwolone są fuzje z innymi gatunkami, to wrzucę jeden ze swoich ulubionych zespołów - folkowo-jazzowy Pentangle. Oczywiście nagranie live.


Album/nagranie: BBC in Concert

Wykonawca: Pentangle

Rok: 1971


Nie jest to klasyczny jazz, nie będę ściemniał - jest to bardziej folk niż jazz. Ale to właśnie bardziej jazzowe aranżacje, oraz warsztat muzyczny wynikający z jazzowej przeszłości członków zespołu uczyniły Pentangle zjawiskiem wyjątkowym. Potrafią w jednym kawałku czerpać z klasycznego bluesa, muzyki klasycznej i folku, używając przy tym równocześnie kontrabasu i sitary. Wrzucam to nagranie, bo daje świetny przekrój przez umiejętności, oraz twórczość zespołu.


https://www.youtube.com/watch?v=jgIWlgkk7GM


@LeniwaPanda Mógłbym Cię przy okazji prosić o dopisanie do listy permanentnie wołanych do #kacikmelomana ? Czasem coś przegapię (albo przepuszczę, bo nie słucham danego gatunku), ale mogę zostać na stałe.

No, ale co ten basista odpiernicza! Coś niesamowitego! Strasznie mi to podoba.

@adamszuba Danny Thompson - człowiek legenda w folkowej scenie muzycznej. A jego kontrabas nazywał się Victoria, i podobno pochodził z czasów wiktoriańskich.

Zaloguj się aby komentować

#hejtopaka Przepraszam mojego Anonimowego Mikołaja za późny unboxing. Paczka dotarła bez problemu, ale miałem takie wariactwo z pracą, że dopiero dzisiaj po południu się odrobiłem na tyle, aby się zabrać za rozpakowywanie. Sam zresztą swoją hejtopakę pakowałem w środku nocy, i adresowałem w stanie półprzytomnym (na szczęście doszła bez problemu).


Anonimowy mikołaju - pisałeś, że planujesz dosyłać drugą część paczki - tylko mam informację - do 22 grudnia jestem w domu, ale później niestety nie wiem. Wracam na pewno po 6 stycznia.


Przechodząc do samej paczki - autor paczki chyba jest fanem druku 3d, więc dostałem figurkę duszka, hejtokostki do gitary, dziwne urządzenie do otwierania paczek, którego nie umiem używać, oraz książkę kucharską. Wszystko z pewnością znajdzie zastosowanie, i za wszystko bardzo dziękuję. Książkę kucharską spróbuję jak najrychlej przetestować.

2ef0ccdc-6958-40c7-aa5d-f80a3a6b4465

Zaloguj się aby komentować

Do mojego Mikołaja z #hejtopaka - pamiętam o odbiorze, jak się wyrobię, to odbiorę jutro, w najgorszym razie przedłużę sobie paczkomat na środę.


Jeśli jest tam coś, co muszę odebrać jak najrychlej, daj mi proszę jakiś sygnał.

@LondoMollari jeśli z Twojego psczkomatu zaczną wystawać zielone łodygi to znaczy że przedłużenie było zbyt długie

Zaloguj się aby komentować

@suseu No tak, ale jak przyjdzie do mnie zamówienie 11, to jeszcze muszę wszystko zapakować i wysłać. Wystarczy, że Amazon się o dzień opóźni, i będzie intensywny piątek.

Zaloguj się aby komentować

Zgłoszenie do #kacikmelomana w kategorii #pop


Wykonawca: Ace Of Base

Album: Happy Nation

Rok: 1992


Tutaj z reguły piszę jakieś długie smęty o tym jak byłem fanem danego zespołu, i jak go często lubię słuchać. Tutaj tak nie będzie - nigdy nie słuchałem tego zespołu, generalnie fanem popu nie jestem, ale... kiedyś, przypadkiem natrafiłem na jeden kawałek na Hejto. Przesłuchałem, i coś mi zaświtało - tj. przypomniała mi się jedna z melodii z radia, z czasów kiedy byłem gówniarzem. Odsłuchałem następnego kawałka... i bum, kolejne wspomnienie czegoś, co leciało onegdaj w radiu. Potem kolejna, i kolejna, aż dotarło do mnie, że w sumie jak na tamte czasy, to był naprawdę solidny zespół, i mieli całe mnóstwo hiciorów. Taki typowy pop, ale dobrze zrobiony. Wrzucam, bo może komuś też to obudzi jakieś wspomnienia.


Anyway, parę kawałków z płyty pojedynczo:

Playlista z całą płytą: https://www.youtube.com/watch?v=B6z04P1Y9PU&list=PLT-2NIN69oIh3jdEODNbcaCb0hosCoeRp&index=1

@LondoMollari piszesz solidny pop jak na tamte czasy... Kluczem do tej tajemnicy jest Denniz Pop, producent który stoi za Ace of Base. To jest pierwszy międzynarodowy produkt z wytwórni tegoż człowieka - Cherion. Potem do Sztokholmu przyjeżdżali Backstreet Boys, N Sync i Britney Spears - zanim byli sławni. To w Cherion wyprodukowano ich pierwsze płyty. Uczniem Denniza jest Max Martin, ktory jest absolutnie niedościgniona maszynką hitów. Pisał dla tylu gwiazd że aż trudno w to uwierzyć że za ich sukcesem stoi jeden człowiek. To nowoczesne brzmienie to jest szkoła Cheriona ze Sztokholmu i Ace of Base nie jest wyjątkiem tylko pierwszym w 30-letniej serii

Zaloguj się aby komentować

Ok, czas na #jesiennewyzwania dobiega końca, więc wypada wrzucić posta.


Wynik, trochę naciągane 3/3, ale muszę przyznać, Pan Owcen fajny zestaw mi wylosował:


  • Weź udział w jednej ze sportowych aktywności, której dawno nie robiłeś

  • Wybierz się na jedną z wypraw polecanych przez @Piechur (#piechurwedruje)

  • Daj drugie życie staremu sprzętowi, odnów coś starego, coś zużytego


1/3: Zacząlem od drugiego - przeszukałem wszystkie destynacje Piechura, i jak zobaczyłem (gdzieś na początku jego działalności) Babią Górę, to nie trzeba było mnie przekonywać dwa razy. Poszedłem najfajniejszą trasą, czyli Percią Akademików, z Przełęczy Krowiarki. Pogoda... jak to zwykle na Babiej. Ale widoczki dopisały. Lubię tą trasę, bo momentami wjeżdża taki skyrimowy klimat, że człowiek trochę o tym smutnym świecie zapomina. Tym razem też tak było.


Każdemu polecam, najlepiej ze słuchawkami na uszach, i stosowną muzyką (niekoniecznie soundtrackiem Skyrima).

3213dac1-3d8e-472c-843f-76c6551ef41c
d579d9a8-01fc-413e-9a1a-143d30b94209
eeb30378-9ae2-428c-bb5b-bf4eba2c955a
d02fa300-c281-4dcc-bef3-5eebeb371cb3

2/3 Kolejne zadanie też nie wymagało zbyt dużo myślenia, i padło na aktywność sportową. Po przeprowadzce 4 lata temu porzuciłem przysiad ze sztangą, bo w domowej siłowni nie miałem na to warunków (tj. odpowiedniego stojaka). Podtuningowałem trochę swój stojak (który jest dosyć wysoki, ale cały czas dedykowany raczej pod wyciskanie, a nie pod przysiad), i wziąłem się do roboty. Niestety nie robiłem do upadku, bo temu stojakowi nie ufałem do końca. Wyszło not great, not terrible - 145, po tygodniu ćwiczeń. Bardzo daleko od maksa sprzed 5 lat (165), ale spróbuję już na dobre wrócić do tego ćwiczenia, i może wbiję ponownie okolice 160. Nogi cały czas jeszcze dobre, ale technika leży i kwiczy.


[edit]: Zmieniłem ze 142.5 do 145, bo zobaczyłem, że na zdjęciach mach 20 + 6*20 + 4*1.25. Zdjęcie było z ostatniego udanego podejścia.

b5b1b7ed-b868-4096-80e6-81bcf37de508
78709c81-bd30-43da-99d5-d1ffcad04469

3/3 Ostatnie odrobinę naciągane, i musiałem trochę podumać, bo rzeczy staram się naprawiać na bieżąco (3 miesiące temu miałbym fajny materiał, bo odnowiłem do stanu idealnego totalnie skorodowane kombinerki różowej, które przeleżały cały sezon w ogródku). Tak czy siak, padło na gruntowne ogarnięcie mojego federka, który po ostatnim treningu półmiecza i generalnym braku czasu odrobinkę sczerniał. Cóż, trzeba było czyścić krew oponentów od razu...


W każdym razie, przeszlifowany, lekko przejechany nawet pastą polerską, no i na koniec wosk. Zdjęcia 1,2 przed i 3,4 po, ale niestety robione ziemniakiem w paskudnym świetle, więc niewiele widać.

f28bc7c6-074c-46f2-a53a-33398b0c55a7
d509e976-b1f9-4980-9205-aa2b597531b7
b0e79ceb-3bc8-4561-a650-901928ffd846

@Piechur Też ją strasznie lubię. Żółty szlak to takie mini-Tatry, ale bez konieczności rezerwowania 16 godzin na łażenie. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Ostatnio sporo rzeczy mi się z różnych stron sypie. Parę osób też tutaj ostatnio wrzucało wątki, o jeszcze grubszych problemach jakie na nich z wielu kierunków spadły. Kiedy wszystko się pi⁎⁎⁎⁎li ze wszystkich stron, dodaję sobie momentami otuchy cytatem od pana generała McArthura. Pomyślałem, że warto i tutaj wrzucić:


The enemy is in front of us, the enemy is behind us, the enemy is to the right and to the left of us. They can't get away this time!


#gownowpis #zalesie #heheszki

@AdelbertVonBimberstein Tu chodzi bardziej abstrakcyjnie o przeciwności losu, a nie jakiegoś "namacalnego" wroga.


Ten tekst po prostu doskonale chwyta mindset, w który trzeba wejść, aby radzić sobie z problemami ze wszystkich stron, i nie liczyć magicznie, że ktoś lub coś magicznie nas w tym wesprze.

Zaloguj się aby komentować

Hejto ratuj, potrzebuję szybkiego do kupienia, ale humorystycznego pomysłu na prezent dla rodziców dziecka ~7 miesięcy (dziewczynka). Cymbałki i trąbkę już ma. ( ͡° ͜ʖ ͡°)


#pytaniedoeksperta #pytanie #gownowpis #dzieci