Zdjęcie w tle

Jaskolka96

Kosmonauta
  • 82wpisy
  • 426komentarzy

W samochodzie mam ustawioną eskę rock, bo lubię jak mi coś w tle plumka (nie słyszę wtedy jak fordzik piszczy i wyje xd). Młodej lvl 5 bardzo podobają się kawałki, które w esce rock lecą. Wczoraj puścili T.Love Potrzebuję wczoraj. Młoda cały dzień nuciła refren, nawet wieczorem w wannie. Dziś jadąc do przedszkola chciała, żeby znów to puścili. Mogłabym włączyć z YouTube, ale boję się, że przy drugim odsłuchaniu nauczy się również zwrotki ( ͡° ͜ʖ ͡°)


https://youtu.be/Pj3Dms9P-zs?si=1nY2MFOnc1ymzT3A


#jaskolkowemelodie #polskamuzyka #muzyka #muniekstaszczyk

Zaloguj się aby komentować

Kolejna odmowa przelała czarę goryczy i postanowiłam, że podzielę się z wami historią mojej batalii o dobro mieszkańców mojego miasta z urzędnikami od budżetu obywatelskiego.


Jakoś osiem lat temu pierwszy raz zetknęłam się z czymś takim jak budżet obywatelski, było to po przeprowadzce ze wsi do miasta. Byłam zachwycona pomysłem, no bo mieszkańcy sami mogą wybrać jaka inwestycja ma powstać w ich okolicy. Wzięłam udział w głosowaniu, namówiłam też męża żeby głosował. Jednak po dwóch latach pomyślałam, że może pora również samemu zgłosić jakiś projekt. Sprawa wydawała się banalna. Myślę, co byłoby potrzebne, sprawdzam szacunkowy cennik, wchodzę na specjalnie przygotowaną mapę miasta z zaznaczonymi dzielnicami oraz numerami działek, które do miasta należą (tylko na takich może powstać projekt).


Rok 1 Batalii


Przejrzałam mapkę, kilka działek miejskich w okolicy to były znane mi "kuwety" dla psów i chaszcze pełne śmieci. Chcąc upiększyć dzielnicę napisałam projekty na:

-stworzenie łąki kwietnej na działce przy skrzyżowaniu

- założenie ogrodu sensorycznego na działce z rozdzielnią elektryczną, latarnią i studzienką (skomponowałam wszystko pięknie i było naprawdę świetnie)

- miernik jakości powietrza na skrawku ziemi między domkami, w których ciągle ktoś kopci.


Po pół roku przyszła odpowiedź. Wszystkie wnioski odrzucone. Powód? jedna działka ma w planie zagospodarowania zabudowę jednorodzinną, druga ma być sprzedana (sprawdziłam i nie była jeszcze nigdzie wystawiona), a miernik powietrza bez sensu bo w okolicy już jeden jest (pytanie więc, czemu straż miejska nic nie robi i zielony dym leci codziennie z kominów dwóch -trzech smrodziarzy). No nic. Przełknęłam porażkę i postanowiłam lepiej przygotować się na przyszłość.


Rok 2 cz. 1


W kolejnym roku wybrałam działkę bez planu zagospodarowania i tam zgłosiłam ogród sensoryczny, na innej działce - według planu zagospodarowania przeznaczonej na tereny zielone, upchniętej między dwoma blokami i zaniedbanej, zaplanowałam skwerek. Oba projekty odrzucono. Powód? Działka pod skwerek należy do miasta, ale miasto chce, żeby mieszkańcy bloków ją wykupili, więc nic tam robić nie będą, z kolei działka pod ogród sensoryczny stanowi rezerwę inwestycyjną miasta.


Rok 2 cz. 2


Odwołałam się.

W odwołaniu napisałam, że ogród może powstać na dowolnej innej okolicznej działce należącej do miasta, ale nie będącej rezerwą inwestycyjną. Wniosek ponownie odrzucono już bez podawania przyczyny. Rozeźlona poprosiłam o dostęp do informacji publicznej, czy są w stanie powiedzieć, które działki stanowią rezerwę inwestycyjną, bo gdyby zaznaczyć je na tej ich mapce do budżetu obywatelskiego, to by ludzie po prostu nie brali tych działek pod uwagę. Usłyszałam, że oni nie wiedzą które, bo nie wiedzą kiedy co pójdzie na sprzedaż, więc mam śledzić stronę z aukcjami ich działek. Rezerwy inwestycyjnej nie ma na aukcjach, bo jak nazwa wskazuje są rezerwą, ale nie potrafią zrobić wykazu takich działek. W moim rozumieniu: nie powiemy które, bo sami nie wiemy, w zasadzie każda może nią być, a to tylko pretekst, żeby uwalać projekty.

Na lokalnym portalu informacyjnym przeczytałam artykuł o tym, jak bardzo wiele projektów nie stanęło do głosowania, bo zostało odrzuconych przez urzędników z powodu "działki stanowiącej rezerwę inwestycyjną". Skontaktowałam się z redaktorem, napisał drugi artykuł o moim przypadku i sam prosił miasto, by na mapce gruntów miejskich oznaczyć działki do sprzedaży teraz lub w przyszłości. Nie doczekał się odpowiedzi.


Batalii rok 3


Do projektu w kolejnym roku przygotowałam się jeszcze mocniej. W okolicy mamy kilka niewielkich lasków. Już jakiś czas temu w ramach projektu obywatelskiego laski te nazwano parkiem osiedlowym z gwarancją, że mają pełnić funkcję rekreacyjną. Obok lasku jest pagórek z łączką. Przy początku leśnej ścieżki jest tablica informacyjna, że to jest park osiedlowy, sfinansowany z budżetu obywatelskiego i pod spodem jest zdjęcie satelitarne osiedla z otoczonym zieloną linią parkiem. Jak byk linia obejmuje kilka lasków i tę właśnie łączkę. Zrobiłam foto tablicy, wróciłam do domu, sprawdziłam numery działek na mapce terenów miejskich na stronie BO i stworzyłam projekt. Ogród wyszedł spory, więc miał kosztować więcej. Trzeba zatem było zgłosić go nie jako projekt osiedlowy, a ponadosiedlowy (do tego potrzebna jest pozytywna opinia 3 rad osiedli). Napisałam więc do 4 rad osiedli z prośbą o zgodę. Mimo wielu prób kontaktu jedna z rad nie odpowiedziała. Pozostałe trzy nagabywane mailowo i telefonicznie wykręcały się, że teraz nie mają spotkań, że po wakacjach, że nie wiedzą itp. Od jednej rady otrzymałam odpowiedź negatywną: nie dadzą pozytywnej opinii, bo inny projekt ponadosiedlowy będzie zgłaszany na naszym osiedlu, a to będzie kontynuacja z ubiegłych lat.

Nosz k**, czyli to nie ludzie w głosowaniu decydują czego chcą, tylko za nich decyduje rada osiedla? Powiedziałam to panu, to powiedział, że rada nie decyduje.

- Przecież właśnie zdecydowaliście! - i się rozłączyłam.


Ten wieloetapowy projekt, o którym pan mówił był pomysłem lokalnego stowarzyszenia, którego część członków zasiada gdzie? W radzie tego osiedla właśnie!


Zgłoszony projekt odrzucono z powodu braku uchwały 3 rad osiedla.


Rok 4


Przyjęłam inną strategię. Nie będę się bujać z radami osiedla. Podzieliłam ogród sensoryczny na 3 części. Plan był taki: w tym roku jako projekt osiedlowy (nie wymaga zgody rad osiedli) zgłoszę część 1, jeśli wygra, to za rok 2, potem 3 i mamy to.


Zgłosiłam więc projekt 1 części ogrodu na tej samej działce z łąką co rok wcześniej. Projekt odrzucono, powód: działki z łąką przeznaczone pod cele mieszkaniowe. Myślę jak to, przecież wchodzą w rejon parku. Sprawdzam w miejskim planie zagospodarowania i faktycznie, łączka pod domki, a tylko lasek to teren zielony. Na tej ich tablicy informacyjnej błędnie zaznaczyli granicę parku. Super k** dzięki bulwy, kolejny rok w pizdu.


Rok 5, obecny


Dobra, może ogród sensoryczny był zbyt ambitny. Podeszłam do sprawy inaczej. Przejrzałam wszystkie plany zagospodarowania dla osiedla, znalazłam działki przeznaczone pod tereny zielone i rekreacyjne, następnie sprawdziłam czy należą do miasta. Ostało się niewiele takich, które spełniały oba warunki. Ale jakieś były. Jedna to skupisko drzew/lasek niedaleko mnie. Są w nim ze 2 ławki, 2 śmietniki, wiata ze stołem i drabinki do podciągania oraz plotki do skakania. Wszytko. Przydałoby się miejsce dla dzieci. Myślę sobie, fajnie jakby między drzewami powstał park linowy. Dwie trasy po 12-14 przeszkód, nisko nad ziemią, taki bezasekuracyjny i bezobsługowy, ot tor przeszkód. Napisałam projekt, po wielu miesiącach odpowiedź: odrzucony.

Powód: z doświadczenia w montowaniu takich obiektów (jakiego k** doświadczenia, w mieście nie ma ani jednego takiego obiektu poza prywatnym parkiem linowym, do którego miasto ma dokładnie nic) wiemy, że są one awaryjne, co wymaga ciągłego nadzoru i kosztownych napraw. Poza tym taki obiekt stwarza zagrożenie dla użytkowników pozostawionych bez nadzoru.


Odwołałam się, pisząc, że park ma być 30-40 cm nad ziemią, nie stwarza więc zagrożenia większego niż place zabaw, a jeśli chodzi o awaryjność, to dobrze zaprojektowany i zrealizowany jest tak samo trwały jak place zabaw. Ponowny wniosek odrzucony: park linowy jest z lin i drewna i psuje się częściej niż place zabaw.

Serio? Bo wcale nie mamy kilku placów zabaw w mieście z drewna, no j nie ma tam wcale mostków ruchomych na linach czy łańcuchach. A, no i park linowy nie może być z trwałego kompozytu i takich lin, jakie są na placach zabaw (no przecież to nawet mogły być takie same elementy np. ruchome mostki z desek, ruchome kłody, pieńki do skakania, równoważnia itp., co zresztą było zawarte w projekcie).


Moje przemyślenia:

Wszystkie inwestycje z budżetu obywatelskiego są realizowane blisko nowych osiedli deweloperskich (rekord to przy jednym osiedlu dwa! place zabaw jakieś 50 m od siebie i mini tężnia, deweloper nawet zrobił boczną furtkę w ogrodzeniu, żeby dzieci mogły z bloków na plac zabaw łatwo wyjść) albo są projektami zgłaszanymi przez stowarzyszenia, których członkowie zasiadają w radach osiedla/radzie miasta/ są krewnymi i znajomymi królika.

Kolesiostwo w moim mieście, układy i układziki rządzą od lat (i nie, od wieków nie rządzi tu PiS).

Najzabawniejsze jest to, że ci urzędnicy nie decydują o tym co będzie zrealizowane, ale co w ogóle ma wejść do głosowania. Gdzie ja żyję? I jak w tym kraju ma być dobrze?


PS. Nie poddaję się. W przyszłym roku planuję zgłosić znów taki park linowy pod nazwą "leśny plac zabaw" i opisem, że ma to być plac zabaw ułożony w formę ścieżki/toru przeszkód złożonego z elementów takich jak (i tu przykłady realizacji z innych placów). Zobaczymy co odpowiedzą.


#zalesie #budzetobywatelski #urzedy

Podziwiam za upór i wytrwałość. Ponad dwadzieścia lat działałem na rzecz różnych społeczności lokalnych i mam dużo przemyśleń na ten temat, ale bardzo jestem ciekawy - jaka jest Twoja motywacja?

@Jaskolka96 Czy nie możesz zgłosić czegoś tymczasowego lub niewymagającego przestrzeni - na przykład dzień usuwania śmieci z ulic i zielonych terenów, zakończony imprezką? To praktycznie uczy dbania o porządek, propaguje właściwe postawy i poprawia otoczenie.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Latarenka wzorowana na Irańskim znalezisku z IX/X w. znajdującym się obecnie w The Met. Na ostatnim zdjęciu oryginał


#ceramika #rekodzielo #sredniowiecze #rekonstrukcjahistoryczna

5695d66b-bd13-4f27-ad4e-9fcfd153328a
1b95af1c-e433-454f-b883-7820a4e8e7ee
f786a904-da97-4018-9fe9-4fe2f9c8985c
ff333380-3ade-40c8-9436-61cce23c016f

Zaloguj się aby komentować

Nie tak dawno mieliśmy z mężem wolny wieczór, więc wypiliśmy po lemoniadce z cytryny i takich innych pieczarek i obejrzeliśmy film"Sekretne życie Waltera Mitty". Uważam go za arcydzieło komedii. Śmiałam się tak, że bałam się, że przeponę naderwę (być może to przez pieczarki ( ͡° ͜ʖ ͡°) ). W filmie znalazła się piosenka Davida Bowie, którą pokochałam -nie wiem jak ja się uchowałam, że wcześniej jej nie znałam. Słucham jej teraz regularnie, za każdym razem z zachwytem


https://youtu.be/ptVbk7r4IcA?si=wb4_3cE9FNqdM3_m


#jaskolkowemelodie #muzyka #davidbowie i trochę #grzyby

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Mężu nie cierpi Republiki, a ja uwielbiam. W ogóle to kiedyś znajomy był mocno zdziwiony widząc moją playlistę, że takiego miksu to jeszcze nie widział. I tak sobie myślę, może jest na hejto ktoś, kto podziela moje muzyczne upodobania. Dlatego postanawiam założyć tag do śledzenia/czarnolistowania (dla męża i jemu podobnych ignorantów ( ͡° ʖ̯ ͡°) )


#jaskolkowemelodie


Dziś zapraszam do wspólnego słuchania Grzegorza Ciechowskiego:


https://youtu.be/7XLCu0N9C6o

si=GL2nuylIjkCGP-Sy


#polskamuzyka #grzegorzciechowski

Zaloguj się aby komentować

W ramach kontynuacji wczorajszej sprawy pisania wniosku o przedłużenie umowy o pracę. Właśnie zostałam ustawiona do pionu, że "takie wnioski po okresie próbnym pisze się w wielu miejscach, bo ustawa wymaga, by pracownik wyraził chęć dalszej pracy. Być może w niektórych prywatnych firmach wystarczy deklaracja ustna, ale w wielu jest pisemna. I zawsze to pracownik musi wyrazić chęć pierwszy, żeby oni nie wszczęli procedury na marne". Tu już jednej osobie nie przedłużyli kiedyś, bo nie złożyła wniosku na czas, a dyrektor olał ją ciepłym moczem, gdy przyszła po czasie. "W sądach, sanepidzie i innych miejscach nawet prywatnych też tak jest. A ja teraz chcę się wybielić, bo nawaliłam dając durnego gotowca.

Jestem zielona, bo to pierwsza praca, a się naczytałam w necie i na podstawie pięciu przykładów z prywatnych firm wyciągam wnioski". K⁎⁎wa, ale tu jest folwark. Państwo na włościach. No i jeszcze, że "to brak szacunku pracownika do pracodawcy, jak nie zgłosi, że chce dalej pracować. Bo pracodawca nie wie do końca czy ma przedłużać umowę czy nie". Jak mówię, że mi to nie pasi, to słyszę, że nie zmienię zasad panujących w firmach i tyle. Powiedziałam, że mi może nie odpowiadać taki system i pójdę do Ikei najwyżej. To usłyszałam, że tam to dopiero się nie szanuje pracownika, bo jedna osoba co tu jest to stamtąd spierdoliła.

Waży się teraz moje przyszłe życie zawodowe. I nie Tomeczki, to nie tylko zmiana pracy. To zupełna zmiana zawodu. Zaprzepaszczenie wielu lat kierunkowych studiów kończonych z trudem łączenia ich z macierzyństwem i ewentualnie zastanawianie się co dalej.


#pracbaza #muzeum #pracadlapaństwa #cholernysmutek

@Jaskolka96 Podpisałam w swoim życiu kilka przedłużeń umowy, ale nigdy wniosku nie składałam. Nigdy nie słyszałam również o podobnych praktykach gdziekolwiek indziej.

@Jaskolka96 Przeczytałem twoją historię i aż mi ciśnienie skoczyło od tych Januszowych praktyk. Ewidennie jakiś prezes chce się poczuć panem i kimś ważnym, chociaż w rzeczywistości jest śmieciem bo ciężko to inaczej nazwać.


Niemniej jednak skoro na tej pracy Ci zależy to przełknąłbym ten bullshit i napisał ten papier. Miej w głowie jednak, że to bullshit, szanuj się i nie daj sobie wmówić że robią Ci łaskę że cię zatrudniają. Owszem, z tego co rozumiem to nie masz jeszcze dużego doświadczenia i przez to nie masz silnej pozycji negocjacyjnej i trudno Ci się twardo postawić jak niektorzy tutaj sugerują. Nie wiem czy też warto. Pamiętaj jednak, że twoje umiejętności ciągle rosną i samo to że przeszłaś okres próbny, wdrożyłaś się w stanowisko i wiesz co trzeba robić jest już wartością i firma na tym zyskuje, że nie musi kogoś szkolić od zera, więc ten prezes jest bezmózgiem i prywantną firmę by takim podejściem ciągnął na dno.


Proponuję zagadać i trochę "z ciekawości" podpytać o te wnioski twoją bezpośrednią kierowniczkę, bo z tego co mówiłaś jest w porządku. To też argument za tym żeby jednak zostać i nie próbować za wszelką cenę udowadniać swoich racji. Z mojego doświadczenia wynika, że na koniec dnia najbardziej o atmosferze pracy jednak decyduje zespół i bezpośredni przełożony, a nie prezes.


Pomysł ze zrobieniem rozeznania w pip bardzo dobry. Jeśli chcesz anonmimizować zapytanie to nie zapomnij jednej wspomnieć, że to budżetówka.


I ogólnie trzymaj się w tym Januszeksie!

@Jaskolka96 co ja czytam. Lekki szok jest, że to pracownik do jaśnie pana musi pisemko dać, że: "ja chcę pracować, ojejku jejku. Proszę o kontynuację UOP'a".

Nigdy w życiu się z tym nie spotkałem, ale żyjemy w Polsce więc tu się różne rzeczy odpierdalają. Co więcej, kiedy wiedziałem, że koniec okresu zatrudnienia dobiega końca (ostatni miesiąc z umowy) to pytałem szefa: "za miesiąc kończy się mi umowa, przedłużamy na nieokreślony?". Najczęściej po prostu zapominali o tym fakcie i przedłużyliśmy na kolejny rok lub na nieokreślony. Zawsze wystarczała ustna forma komunikacji.


Ja bym się zapytał czy jak napiszesz to guwno pismo i poprosisz w nim o czas nieokreślony, to czy taki dostaniesz w umowie. Jak będą kręcić nosem to wiesz już gdzie pracujesz. Bo zaczyna się od gówno wniosku a kończy się na gównianej robocie.

I może w państwowej robocie tak jest, ale u prywaciarza nigdy się z tym nie spotkałem.

Zaloguj się aby komentować

Czy ktoś z was spotkał się z takim zjawiskiem, że po umowie na okres próbny trzeba napisać prośbę do szefostwa o przedłużenie umowy z umotywowaniem dlaczego mieliby to zrobić?

To moja pierwsza praca, ale wśród rodziny i znajomych nikt nigdy nie musiał prosić, by mu przedłużyli umowę. Mieliście tak kiedyś? I co myślicie na ten temat?


#pracbaza #budzetowka #szefu

O k⁎⁎wa, ale zaściankowość wylazła z kierownictwa.

Przekaż, że napiszesz zaraz po tym, jak kierownictwo ci napisze podobny, tłumaczący czemu miałbyś ty dalej zostać u nich!

@Jaskolka96 Pracuję w budżetówce. Jestem kierownikiem i mam dział 4 osobowy. Za każdym razem kiedy komuś z działu kończy się jakaś umowa dostaję od kadrowej opierdol, że nie napisał wniosku. Więc coś może w tym jest. Natomiast za każdym razem robię duże oczy, mówię że to mi zależy żeby ta osoba nadal pracowała i kończy się bez pisania żadnych wniosków ale z lekkim foszkiem kadrowej.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#gownowpis #chlopskapoezja


Bydgoscanie to jednak poetyccy są. Po znanym i krążącym po internecie graffiti cytatem z "Ludzi bezdomnych" Żeromskiego z mojego osiedla zresztą xd w Śródmieściu znalazłam takie cudo:

b6780330-7919-40b2-8191-2b5e7ff36a20

@Dildorsz nie twierdzę, że jest inaczej. Rozbawiło mnie tylko, że treść tego niszczenia jest nieco odmienna od zwyczajowych bazgrołów z podpisem lub wyzwiskami w stronę klubu piłkarskiego

Zaloguj się aby komentować