Ależ mnie wczoraj baba striggerowała w szpitalu. Generalnie dla objaśnienia - żona w ciąży,dostaliśmy skierowanie na oddział w poniedziałek no to jedziemy. Idziemy pod izbę przyjęć,pytamy kto ostatni i grzecznie siadamy zajmując swoją kolej. Nakreśle cały wątek co się odpierdalało przez co 3 razy ktoś wchodził przed nami tylko napomknę bo też po⁎⁎⁎⁎na akcja przez co już delikatnie się zacząłem irytować i pierwszy raz miałem takie doświadczenia z pacjentami innej narodowości. Otóż przychodzi kobieta z mężem - z rozmowy okazuje się,że Ukrainka w pierwszym trymestrze z mdłościami i wymiotami...zostaje przyjęta przed nami ale jakby kur#a przecież to są normalne objawy w ciąży.Okej nie mi oceniać...Zaraz potem przychodzi kolejna parka - młody gość wyglądający jak czeczen z równie młodą kobietą - kolejni Ukraińcy. Babka z izby przyjęć pyta jej co się dzieje a ona ni w ząb po polsku XD coś tam jej facet wydukał,że 34 tydzień (brzuch miała tak płaski,że nie chce mi się wierzyć chyba koleś coś pojebał) i,że kobieta ma bolesne skurcze. No to lekarka pyta ją - jak często te skurcze trzy razy a tu c⁎⁎j ona ani on nie potrafią nic powiedzieć na ten temat...i wisienka na torcie okazuje się,że pani nie ma ubezpieczenia XDDD nie wiem co dalej się działo ale chyba babka straciła cierpliwość i zaprowadziła ich na oddział,żeby ktoś ją zbadał i tyle. Na końcu trzeci przypadek - jakaś młoda polka z zupełnie innego oddziału niezwiązanego z położnictwem przyjęta poza kolejnością bo trzeba jej krew pobrać...
Teraz przechodzimy do właściwej akcji - Baba przyjmująca w gabinecie przechodząc wcześniej pyta dwóch kobiet po drugiej stronie korytarza - To jeszcze panie do mnie? A moja żona mówi - jeszcze ja. Ta się nawet nie spojrzała jakaś obrażona,nic nie powiedziała i poszła gdzieś. Po chwili wraca i taka z łaską w głosie na głos ale nie wprost mówi : No to zapraszam do gabinetu kto tam następny...Wchodzimy we dwoje.Postaram się zachować oryginalny przebieg rozmowy Baba : No to pani sobie siada a pan wychodzi
Ja : Dlaczego?
Baba : No bo sobie kobiety nie życzą żeby ich mężowie byli przy badaniach
Ja Triggered : Nie,nie wyjdę dziecko jest tak samo moje jak i mojej żony i mam prawo tu być
Baba marszczy brwi : No niekoniecznie ma pan racje...A co Pan tak bojowo nastawiony? Ktoś zrobił panu coś złego ?
Ja : Do tej pory w tym szpitalu jeszcze się nie zdarzyło,zawsze obsługa była miła...
Baba : no to widzi Pan,ale co ja Panu zrobiłam?
Ja : Wyprosiła mnie Pani twierdząc,że moja żona nie życzy sobie mojej obecności podczas badań kiedy to nie jest prawda.Jestem wpisany w dokumentach i upoważniony do wszystkiego co tylko się da
Baba ; Ale ja pana nie wyprosiłam
Ja : Dosłownie kazała mi pani wyjść.To jest wyproszenie. Nawet pani nie zapytała o zdanie mojej żony
Baba ma zwarcie w mózgu popatrzyła na moją żonę potem na mnie : No nie będziemy się kłócić przecież
Ja : nie,nie będziemy się kłócić.Ja nigdzie nie wychodzę usiądę sobię tu w kąciku proszę się zająć moją żoną i dzieckiem
Babie się zrobiło głupio i zaczęła wywód : No bo ja mam prawie 40 lat doświadczenia,i to naprawdę różnie mężczyźni reagują bla bla bla a jak są przy porodach to czasami żony im nawet nie pozwalają siebie dotknąć bla bla a ja już tyle przeżyłam tyle widziałam
Ja ; Gratuluję. Wystarczyło spytać a przecież w niczym moja obecność nie przeszkadza.
Potem baba się zajęła w końcu swoja robotą,wykonaniem badań w tym KTG i była bardzo miła dla mojej żony.Co jakiś czas przez to,że moja żona ma syndrom białego fartucha i stresują ją lekarze nie pamiętała ważnych rzeczy z wywiadu gdy była pytana więc pyta mnie - i dlatego jestem z nią i zawsze dopowiadam. Wszystkie badania,wizyty oprócz jednej na początku zawsze byliśmy razem i nikt nigdy nie miał obiekcji ani mnie nie wypraszał. Tym bardziej mnie to wkurwiło bo z jednej strony baby narzekają,że faceci się nie interesują i one same biedne chodzą po lekarzach i szpitalach a jak już się facet angażuje to go chcą izolować. Dodatkowo dwugodzinne czekanie gdy na korytarzu jest chyba 25* a człowiek przyszedł z dworu gdzie jest -5 i pada śnieg to już mu gorąco jak cholera no i jeszcze wisienka na torcie...żona została oficjalnie przyjęta na oddział więc Baba nas prowadzi do windy a w windzie spotykamy parkę czeczena i panią w rzekomo 34 tygodniu uchachani rozweseleni już wychodzą sobie z oddziału po pełnym komplecie badań a my po 2,5 h łącznie dopiero tam wjeżdżamy. Nie chcę wyrokować ale wydaje mi się,że to był ich sprytny plan na robienie sobie darmowej wizyty kontrolnej bo po co płacić 300 zł i czekać 1,5h w kolejce u ginekologa jak tu od buta wzięli i za darmo sprawdzili priorytetowo wszystko... Może jestem przewrażliwony ale c⁎⁎j w to najbardziej wkurwił mnie fakt,że musieliśmy tyle czekać i mieliśmy taką obsługę a tu wystarczyło zrobić kwaśną minkę i powiedzieć,że się źle czuje i zaraz pomimo braku ubezpieczenia biorą na oddział a człowiek uczciwie pracuje,opłaca składki latami i jest traktowany jako pacjent gorszego sortu z wielką łaską. Baba natomiast potem już była milutka,starała się przymilić chyba się osrała,że naskrobię na nią skargę. I tak się żyje na tej wsi...
Musiałem się wygadać.Zaraz trzeba się zbierać jechać w odwiedziny do żony bo została na oddziale
#nfz