Zdjęcie w tle

AndzelaBomba

Fanatyk
  • 930wpisów
  • 3994komentarzy

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

631 + 1 = 632


Tytuł: Ostrze

Autor: Joe Abercrombie

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Mag

ISBN: 9788366065338

Liczba stron: 702

Ocena: 6/10


Gdy się szuka książkowych polecajek na różnego rodzaju forach o fantastyce, dość często można się natknąć na powieści z uniwersum Pierwszego Prawa. Seria stworzona przez Abercrombiego ma opinię mrocznej, brutalnej i pełnej intryg i przez wielu fanów jest uważana za arcydzieła fantasy.

Po przeczytaniu takich rekomendacji nie mogłam nie umieścić powieści Brytyjczyka na swojej liście do przeczytania. Zaczęłam rzecz jasna od pierwszego tomu pierwszej trylogii, czyli Ostrza.


No i muszę przyznać, że nie uważam go za wybitny. Oczekiwałam, że klimat będzie równie mroczny i poważny jak w Wieśku i pierwszych sezonach GoT, jednak powieść była jak dla mnie bardzo nierówna. Klimat różnił się w zależności od POV:


  • Najpoważniejszym wątkiem jest oczywiście wątek Glokty. Glokta jest zdecydowanie najciekawszą postacią w tej książce i jedną z najbardziej oryginalnych postaci w fantastyce w ogóle.

  • Wątek Jezala jest znacznie lżejszy, utrzymany bardziej w klimacie płaszcza i szpady. Sam Jezal ma jednak zadatki na najlepszy development postaci w całej trylogii.

  • Wątek Logena opiera się na przeoranym przez kino akcji schemacie „wielki wojownik, dręczony wyrzutami sumienia, zaczyna pobierać nauki u tajemniczego mędrca”. Logen nie jest przez to zbyt ciekawą postacią i szybko zostaje całkowicie przyćmiony przez swojego senseja Bayaza.

  • Wątek Ferro opiera się na innym przeoranym przez kino akcji schemacie „dawna ofiara mści się na prześladowcach”. Niestety, jest to jak dla mnie najgorzej poprowadzona postać, oraz jedna z najgłupszych książkowych bohaterek, z jakimi miałam do czynienia. Generalnie nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Ferro została wprowadzona na siłę, by twitterowe Julki nie czepiały się autora, że w trylogii nie ma silnych postaci kobiecych i mniejszości etnicznych.

  • Wątek Westa zapowiadał się spoko, dopóki autor nie postanowił obrzydzić czytelnikowi tej postaci, przez co ciężko czuć dalej sympatię do gościa. Serdeczne dzięki, panie Abercrombie

  • Wątek dawnej bandy Logena jest w tej części za bardzo zmarginalizowany, by poczuć większą sympatię/antypatię do byłych towarzyszy broni Krwawego Dziewięć.


Jeśli chodzi o intrygi polityczne i gry wojenne, w tym tomie zostają one dopiero zarysowane. Generalnie, pierwsza trylogia ma charakter three-deckera, więc jeśli ktoś chce poznać całą historię, powinien się od razu nastawić na lekturę wszystkich trzech tomów.


Ja na pewno będę kontynuować przygodę z uniwersum Pierwszego Prawa. Raz, chcę dotrzeć do ostatniej trylogii Epoka obłędu. Dwa, Ostrze, mimo nierównego klimatu, jest dobrą, wartką historią, która obiecuje więcej w kontynuacjach i mam nadzieję, że kolejnym tomom będę mogła z czystym sercem wystawić wyższą ocenę.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

09ef7d60-7059-4d10-bc21-1a83f91480ce

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

610 + 1 = 611


Tytuł: Moc srebra

Autor: Naomi Novik

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Rebis

ISBN: 9788380624597

Liczba stron: 512

Ocena: 6/10


W carstwie Litwasu (stylizowanym na XVI-wieczną Rosję) mieszka wraz ze swoimi rodzicami Mirjem Mandelsztam. Ojciec Mirjem para się lichwą, ale że z charakteru jest miękką pipą i nie potrafi skutecznie wyegzekwować zwrotu pożyczek, interesy idą źle i rodzina przymiera głodem. Niezadowolona z sytuacji Mirjem przejmuje rodzinny biznes i niespodziewanie odnosi w nim sukces. Wtedy też jej losy splatają się z losami Wandy, ubogiej chłopki, która w zamian za odrobienie długu ojca przychodzi do Mandelsztamów na służbę.

Wieści o niezwykłym finansowym powodzeniu Mirjem docierają do Starzyków, okrutnych istot przypominających lodowe elfy, którzy od wieków dręczą mieszkańców Litwasu. Król Starzyków staje pewnego dnia na progu domu Mandelsztamów i żąda, żeby Mirjem przemieniła jego srebro w złoto. Kiedy dziewczyna usiłuje sprostać temu niezwykłemu zadaniu, spotyka Irinę, niezbyt atrakcyjną księżniczkę, którą ojciec postanawia wydać za cara.


Całkiem przyjemna powieść fantasy w baśniowych klimatach. Dobrze wykreowany świat, wiarygodnie przedstawione i dające się lubić bohaterki.

Wady? Do połowy książka trzyma w napięciu, potem akcja trochę siada, bo autorka wprowadza POV kilku pobocznych postaci, co imho mogła sobie darować i skupić się na narracji z perspektywy trzech głównych bohaterek. Grande finale trochę zbyt szybki, spokojnie można było rozszerzyć go o rozdział.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

1296140b-17e3-45ef-8e6d-6468e1835b78

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@AndzelaBomba teraz pałeczkę przejęło chyba Hasbro. Czarny Aragorn i księżniczkę która wcześniej miała kolor skóry opisany jako porcelanowo biały przerobili na czarnoskórą z dredami. xD

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

589 + 1 = 590


Tytuł: Karpie bijem

Autor: Andrzej Pilipiuk

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Fabryka Słów

ISBN: 9788379644414

Liczba stron: 416

Ocena: 6/10


Kto kojarzy moje recenzje Trucizny i Konana Destylatora ten wie, że tomy 5-8 cyklu o Wędrowyczu nie przypadły mi do gustu i niejako postawiłam już na całej reszcie serii krzyżyk.


Tymczasem niespodzianka! Wreszcie tom, który jakością nie odbiega od pierwszych czterech części cyklu. Większość opowiadań w Karpie bijem wysłuchałam z zainteresowaniem, historie były wciągające i świeże (czytaj: nie mieliły pomysłów z poprzednich tomów). Widać też, że Pilipiuk wziął się za wyjaśnianie białych plam w życiorysie Jakuba - w Karpie poznajemy m.in. historię małżeństwa Wędrowycza oraz jego i Semena przynależności do bandy wyklętego Wypruwacza.


Czuć też, że Wojsławice wkroczyły w lata 20. XXI wieku - Piotruś stał się Oskarkiem pełną gębą, Semen sprawnie używa smartfona, a Bardaki otwierają kawiarnię i gospodarstwo agroturystyczne. W serii nie zabrakło też odniesień do aktualnych spraw społecznych - konfliktu narodowców i LGBT i rządowych programów rozwoju ściany wschodniej i jak na Pilipiuka, są one podane bez nachalnego opowiadania się za prawą stroną.


Jestem ciekawa, czy ostatni do tej pory tom cyklu okaże się równie dobry, czy znowu nastąpi zjazd w dół.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz\

#bookmeter

078d2177-485f-4100-950b-2fc16b9f2988

@AndzelaBomba Pilipiuka bojkotuję za skrajne prawicowe odklejenie i szurskość. Szkoda, bo jakby pisał, a nie zabierał się za politykę, to każdy by na tym lepiej wyszedł. A tak to świat wie, że jest odklejeńcem.

@Budo znam jego twórczość nie od dziś i jak najbardziej rozumiem, chociaż wydaje mi się, że w nowszych częściach Wędrowycza już trochę przystopował z polityką i jedynie komuchów czepia się po staremu.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować