Opis: Raven zostaje wynajęty przez Willarda Gatesa do zabicia szantażującego go chemika Alberta Bakera oraz odzyskania skradzionej formuły chemicznej. Pracodawca Ravena postanawia go jednak przechytrzyć. Płaci mu znaczonymi banknotami i zgłasza je na policji jako skradzioną własność firmy Nitro Chemical. Oszukany mężczyzna postanawia się zemścić. Krok za nim podąża porucznik Michael Crane, który przybył do miasta w odwiedziny do swojej dziewczyny Ellen (Veronica Lake), pracującej w nocnym klubie.
Dobrze zrobiony kryminał, który współczesny widz może obejrzeć bez zgrzytania zębami na naiwność fabuły. Na plus rola Veroniki Lake, która nie jest tu wyłącznie ładnym ozdobnikiem, a ważną dla historii postacią.
@paramyksowiroza jakiś czas temu gadałem z jedną hinduska to mi powiedziała, że tylko hindusi z północy kraju mają obsesję na punkcie świętości krówek. Ci z południa maja w to wyjebane.
Krótki opis: Pisarz Rainey po rozstaniu z żoną przenosi się na prowincję, by w spokoju tworzyć kolejne książki. Wkrótce odwiedza go tajemniczy mężczyzna, który oskarża go o plagiat.
Film trzyma w napięciu, ale epilog jest, niestety, dziurawy, przez co ocenę daję o pół punktu niższą.
Obrazki z życia polskiej emigracji osiadłej po II WŚ na Wyspach.
Opisy treści dostępne w necie i pierwszy rozdział mogą sugerować, że reportaż to swego rodzaju „historia nieznana”, biografie zwykłych Polaków, którzy mimo udziału w wojnie nie zapisali się w annałach i na emigracji wiedli przeciętny żywot i którzy wreszcie dostali szansę, by opowiedzieć o swoich losach. Niestety, podczas lektury szybko okazuje się, że treść książki rozmija się z oczekiwaniami. Oprócz reportaży o emigrantach i ich potomkach, znaczną część poświęcono historiom przemaglowanym już wzdłuż i wszerz przez dziennikarzy i historyków piszących o londyńskiej emigracji – kontrowersyjnemu życiu prywatnemu generała Andersa, skandalom związanym z „opieką” nad złotem NBP, wojenkom emigracyjnych polityków. Dostajemy też biografię obecnego księcia Kentu, któremu autorka zdecydowanie na wyrost przypisuje szczególne propolskie sympatie.
In minus był też dla mnie narracyjny bałagan, czasem trudno się było połapać w chronologii zdarzeń. Zaczynam się już przyzwyczajać, że wydawnictwo Czarne wybiera do publikacji takie reportaże, które wyglądają jak wersje robocze, a nie gotowe teksty.
Daję 5,5, bo książkę dobrze się czyta i niektóre historie były ciekawe, ale jak dla mnie zmarnowany potencjał. Podejrzewam, że te 15 lat temu autorka łatwo mogła znaleźć więcej osób, które byłyby skłonne podzielić się opowieściami o życiu na emigracji czy dorastaniu w mieszanych, polsko-brytyjskich rodzinach.
Zgodnie z zapowiedzią, podsumowanie pierwszego odcinka wyprodukowanego w 2024 serialu Hrabia Monte Christo.
Pod względem technicznym (zdjęcia, muzyka), Hrabia jest zrealizowany poprawnie, nie odstaje jakością od większości dzisiejszych filmów i seriali historycznych. Mogli tylko dodać trochę brudu na planie, bo jednak nie wydaje mi się, żeby uliczki XIX-wiecznego miasta portowego były utrzymane w idealnym porządku.
Pod względem fabularnym, serial pozostaje wierny książce i mam nadzieję, że ten poziom odwzorowania pierwowzoru utrzyma się dalej, bo jednak Hrabia nie ma szczęścia do ekranizacji. Jest jednak od tej wierności książce jeden wyjątek, a mianowicie czarny Caderousse. Nie dość, że zrobili tej postaci blackwashing, to jeszcze uczynili z niej stereotypowego dla dzisiejszego kina Dobrego Murzyna, co w sumie przeszkadza mi bardziej. W powieści (oraz serialu z ’98) Caderousse został przedstawiony jako dość śliski (chociaż nie jednoznacznie zły) typ. Ciekawa jestem, jak teraz poprowadzą wątek Benedetta (jeśli w ogóle), bo wątpię, by nagle zmienili Caderoussowi charakter o 180 stopni.
Największą bolączką serialu wydaje się być aktorstwo. Jest takie, hmm, mało emocjonalne. Nie całkowicie drewniane, bo w scenach "zwykłego dnia jak co dzień" aktorzy grają dość poprawnie. Szkoda tylko, że tę poprawną grę ciągną dalej w scenach, które wymagają już większych emocji i dramatyzmu (jak np. aresztowanie Mundka). I o ile jestem w stanie zrozumieć, że taka np. Ana Girardot (odtwórczyli roli Mercedes) może mieć niejakie problemy z grą w języku, który nie jest jej ojczystym, tak ciężko mi zrozumieć spokojną grę Claflina. Jedynym aktorem, który w swojej grze oddał przez moment większe emocje, niż resting French face, był pan grający Noirtiera.
Pierwszy odcinek to 7/10. Zapewne po kolejnych odcinkach będę wrzucała kolejne takie mini recenzje i mam szczerą nadzieję, że nie będę się musiała pastwić nad tym serialem.
Chiny, rok 1969. Ye Wenjie, młoda astrofizyczka, córka profesora fizyki zlinczowanego trzy lata wcześniej na jednym z wieców przeciwko „wrogom rewolucji”, sama zostaje oskarżona o działalność kontrrewolucyjną. Zostaje jednak ocalona od stryczka i trafia do tajnej bazy wojskowej Czerwony Brzeg, która zadaniem jest poszukiwanie inteligentnego życia w kosmosie.
Rok 2007. Wang Miao, kierownik projektu badającego superwytrzymały materiał, zostaje zwerbowany przez chiński wywiad i dostaje polecenie przeniknięcia do organizacji Granice Nauki, zrzeszającej wybitnych fizyków z całego świata. Pod wpływem dziwnych osobistych doświadczeń Wang decyduje się zagrać w grę komputerową Trzy ciała, o której istnieniu dowiedział się dzięki swojej „działalności wywiadowczej”. Jak szybko się przekonuje, gra nie jest zwyczajną rozrywką i zarówno za nią, jak i za dziwnymi przypadkami w środowisku chińskich fizyków stoi mroczna siła.
Jakoś mi nie po drodze z SF, kolejny klasyk gatunku, który nie przypadł mi do serca. Z jednej strony jest to wyjątkowa powieść i jak najbardziej rozumiem, czemu stała się classico subito. Z drugiej strony jest strasznie… sucha. Coś w sposobie narracji sprawiło, że mimo, iż książkę czytało mi się dość szybko, to jednak ani przez moment nie zainteresowałam się głębiej fabułą ani postaciami. Nie wiem, czy to kwestia specyficznego stylu autora, czy może tego, że polska wersja to tłumaczenie angielskiego tłumaczenia i gdzieś po drodze tekst stał się, być może, bardziej toporny.
Jak to idzie poznać od razu po pierwszym tomie, trylogia Wspomnienie o przeszłości Ziemi to klasyczny three-decker i Problem trzech ciał stanowi jedynie wprowadzenie do właściwej akcji. Z tego względu, jak ktoś chce poznać całą historię, polecam od razu zaopatrzyć się we wszystkie trzy tomy.
Ja jednak spasuję, nie chce mi się kontynuować historii, która mnie nie wciągnęła.
W sumie w całym cyklu najfajniejsza jest koncepcja "ciemnego lasu" i rzeczy związane z tym. Cała reszta to jest grube rozczarowanie. Nie było chyba ani jednej postaci którą bym polubił i jakoś jej kibicował. Dialogi to drewno totalne. Fabuła jakoś tam się klei ale są momenty tak strasznie głupie że aż się śmiałem w głos xD 6/10 to calkiem uczciwa ocena ale ciągnie trochę do tej 5 xD
@AndzelaBomba Miałam takie same odczucia, dlatego pomimo ciekawego pomysłu nie zabrałam się za następne tomy.
Z drugiej strony jest strasznie… sucha. Coś w sposobie narracji sprawiło, że mimo, iż książkę czytało mi się dość szybko, to jednak ani przez moment nie zainteresowałam się głębiej fabułą ani postaciami. Nie wiem, czy to kwestia specyficznego stylu autora, czy może tego, że polska wersja to tłumaczenie angielskiego tłumaczenia i gdzieś po drodze tekst stał się, być może, bardziej toporny.
Czytając odnosiłam wrażenie że wszyscy bohaterowie są chińczykami z mentalnością z ChRL
Miesiąc temu pisałam o nowej, serialowej ekranizacji Hrabiego Monte Christo ( https://www.hejto.pl/wpis/chociaz-nie-tak-dawno-mial-swoja-premiere-film-hrabia-monte-christo-musze-go-w-k ).
Jakby ktoś był zainteresowany, to dzisiaj o 18.10 na TVP2 będzie premiera serialu. Następne odcinki będą emitowane o tej samej godzinie co niedzielę (o ile oczywiście TVP, jak to ma w zwyczaju, nie zmieni z dvpy pór emisji). Równolegle, kolejne odcinki będą się ukazywały na TVP VOD.
Możecie spodziewać się po 19 wpisu o wrażeniach z pierwszego odcinka
Krótki opis: Akcja rozgrywa się w małej wiosce otoczonej lasami, zamieszkałymi przez "tych, o których się nie mówi". Między mieszkańcami wioski a stworzeniami z lasu istnieje granica, której żadne z nich nie może przekroczyć. W wyniku nieprzewidzianych okoliczności, pakt ulega naruszeniu, a spokój wioski zostaje zakłócony.
Klimat jest, ale jak się już zna końcowy plot twist, to jednak nie to samo. No i sam plot twist generuje dziury fabularne, dla których ciężko znaleźć wytłumaczenie.
@AndzelaBomba lubię ten film, ale to pewnie dlatego, że za dzieciaka wydawał mi się wyjątkowo straszny. Jeden z tych filmów Michała Nocy, który faktycznie dowiózł
Krótki opis: Wysłana na planetę Altair ekspedycja odnajduje zaginionego doktora i jego córkę, jedynych ocalałych członków załogi statku "Bellerofont". Naukowiec skrywa jednak groźny sekret.
Retro SF, które niewiele się zestarzało, nawet pod względem efektów specjalnych. Ciekawa fabuła, dobre aktorstwo. Klasyk jak najbardziej do polecenia.
Pozostając w temacie amerykańskiego Południa, tym razem biografia Harry’ego Crewsa, pochodzącego z Georgii pisarza, który w Ameryce zdobył pewne uznanie, ale w Polsce jest kompletnie nieznany.
Biografia obejmuje okres wczesnego dzieciństwa pisarza, które przypadło na końcówkę lat 30. i początek 40. W tym czasie Stany Zjednoczone były krajem o najwyższym PKB, jednak realia życia w hrabstwach położonych na Głębokim Południu niewiele różniły się od realiów przedwojennej polskiej wsi. Praca na farmie to była ciężka harówa od rana do wieczora, a pieniądze wyciśnięte z ziemi ledwie starczały na przeżycie. W przypadku chorób najpierw uderzało się do lokalnych znachorów, a potem ewentualnie do niedouczonych lekarzy. Wszelakie konflikty sąsiedzkie załatwiało się mordobiciem, na które najczęściej przychodziło się wraz z gromadą krewniaków. Lud był niewykształcony i zabobonny, a jedyne rozrywki stanowiły chlanie bimbru w spelunach i strzelanie sobie kolejnych potomków.
Szkoda, że autor nie opisał także późniejszych lat, kiedy zaczął zdobywać wykształcenie i wreszcie wyrwał się z zadupia. Tak to ta biografia jest zdecydowania za krótka.
Plus dla tłumacza, pana Tomasza Gałązki, za świetne oddanie lokalnej gwary.
Krótki opis: Oparta na faktach historia młodego fałszerza, który w latach 60., podając się za pilotów, lekarzy i profesorów, wyłudził z banków ponad 4 mln dolarów.
Niniejszym dołączam do tagu #filmmeter , też będę wrzucać co oglądam, chociaż raczej bez recenzji jak na bookmeterze.