Wpis poświęcony hipotezy istnienia marksizmu kulturowego miał się ukazać wcześniej, ale niestety stworzenie go zajęło mi nieco więcej czasu niż myślałem bo chciałem go lepiej dopracować. Ukaże się on jednak w tym tygodniu.
Socjolog Durkheim uważał, że normy kulturowe wyznaczają ramy polityki i to w ich ramach politycy mogą funkcjonować. Jeśli politycy sprzeciwiają się tym normom, wtedy zwykle narażają się na bunt społeczny. Postmodernistyczny filozof Foucault odwrócił tą logikę twierdząc, że to właśnie władza tworzy paradygmat społeczny który uzasadnia jej istnienie i wytycza dyskurs tego co ma być uniwersalnie słuszne. W ten sposób idea prawdy jest tożsama z samą władzą która ustala co prawdą w ogóle jest, a co nie. Każda władza jednak oznacza jakąś opresje. Jednak kto i dlaczego jest poddany opresji wynika ze wspominanego paradygmatu ustalonego przez władze. Wynika z tego fakt, że represjonowani istnieją tylko w relacji do samej władzy która ich uciska i tylko w wytyczonych przez nią ramach są oni wstanie się jej przeciwstawić. Uciskani nie mogą więc odwołać się do wartości uniwersalnych by walczyć z opresją bo jak wspomnieliśmy wcześniej to co uznawane jest za prawdy uniwersalne jest już ustalane przez samą władze i służy jej interesowi. Mogą jednak próbować podważyć istniejące wartości i spróbować je zastąpić własnym paradygmatem aka prawdą.
Postmoderniści uwielbiali tutaj odwoływać się do idei ironii która miała właśnie moc podważania wszystkiego. Oczywiście jak to sam Foucault ujął, szaleństwo jest równie opresyjne co i szpital psychiatryczny który z szaleńców próbuje okiełznać. Gdy dochodziło już do przewrotów to nie kończyła się bynajmniej opresja sama w sobie, a raczej zmieniały się środki opresji i grupy które były jej poddawane. Tak było w przypadku rewolucji francuskiej czy bolszewickiej chociażby, ale nie tylko. Rewolucja bynajmniej nie musi być też wyjątkowo krwawa. Naziści dokonali społecznego przewrotu w demokratyczny sposób. Rewolucja seksualna lat 60 w świecie zachodnim również miała wymiar głównie kontrkulturowy, a nie zbrojny. Zmieniła jednak nasze myślenie i sprawiła, że seks przestał być tematem tabu (tematem tabu z kolei stała się obecnie śmierć). Jednak jak sam Foucault zauważył tematyka seksualności i władzy zawsze jest ze sobą ściśle powiązana.
Obecnie również doświadczamy swego rodzaju rewolucji społecznej w kontekście czegoś co określa się często mianem Wokeizmu. Wokeizm czyli inaczej kultura przebudzenia ma się skupiać na nagłaśnianiu problemu braku sprawiedliwości społecznej w kontekście różnych mniejszości i walki z tym zjawiskiem. Tworzy to jednak oczywiście nowe metody opresji. Lewicowy filozof Slavoj Žižek w jednym ze swoich artykułów narzekał z tego powodu na wokeizm i na cancel culture. Jego zdaniem w imię właśnie obrony tolerancji wobec różnych mniejszości liberalna lewica wprowadza nowe metody regulacji i uciszania wszelkich głosów krytyki.
Według „nowego porządku wrażliwości” dopuszczalne są wszelkie orientacje seksualne oprócz jednej – białych cispłciowych mężczyzn, którzy mają czuć się winni z powodu tego, kim są, oraz tego, że „wygodnie im we własnej skórze”. Natomiast wszystkim innym (w tym ciskobietom) wolno teraz być tym, kim czują, że są.
Taka postawa coraz wyraźniej prowadzi do przedziwnych sytuacji. W listopadzie na uczelni Gettysburg College w Pensylwanii miało się odbyć wydarzenie skierowane do ludzi „zmęczonych białymi cismężczyznami”. Osoby uczestniczące miały namalować i opisać swoją frustrację związaną z białymi, wygodnie żyjącymi w swojej skórze mężczyznami.
Tu właśnie należy szukać źródła paradoksu – jak w ramach uwrażliwienia woke i ostracyzmu kultury unieważniania niebinarna płynność zaczyna funkcjonować podobnie jak jej przeciwieństwo: nietolerancja i wykluczenie.
Póki co ta sytuacja ma miejsce głównie w murach akademików. Nie ma się jednak co oszukiwać. Dąży się tu do normalizacji tego zjawiska w całym świecie zachodnim i dlatego takie postacie jak Trump czy Elon Musk pomimo swoich wad nadal są potrzebne bo z tym walczą. To co jednak interesujące to fakt, że ani jedna ani druga politycznego sporu ostatecznie nie jest wstanie zaszkodzić najważniejszemu paradygmatowi jaki obecnie panuje. Paradygmatowi słuszności kapitalizmu.
@dsol17 Znasz moje poglądy. Byłem i jestem antykapitalistą. Ale ogólnie waham się miedzy dystrybucjonizmem, a syndykalizmem. Pewnie coś pomiędzy plus niektóre dziedziny gospodarki będą musiały być upaństwowione. Przecież to nie tak, że ja hetjuje Trumpa tylko dlatego, że mu nie ufam. On jest dla mnie wrogiem jako zwolennik kapitalizmu choć nie tak skrajnie wolnorynkowego bo wspiera protekcjonizm co nawet szanuje.
@Al-3_x Nooo... Dystrybucjonizm i Syndykalizm są ciekawymi punktami wyjścia ale problem w tym że ciężko znaleźć cokolwiek sensownego tłumaczącego jak te wizje miałyby działać w sferze ekonomicznej. Społeczno-polityczne założenia doskonale rozumiem,ale to się aż tak bardzo nie różni od https://pl.wikipedia.org/wiki/Korporacjonizm
Faktycznie jeśli chodzi o "demokratyzację" funkcjonowania przedsiębiorstw - ok,może to ma częściowy sens. Ale to jest wypchnięcie kapitalizmu w sferze POLITYCZNEJ. No chyba,że widzisz to jednak inaczej. Ponadto mamy dynamikę procesów itd. Jak wiadomo Bolszewicka "cała władza w ręce rad" skończyła się "całą władzą w ręce partii/biurokracji partyjnej" a potem wręcz "całą władzą w ręce pierwszego sekretarza".
*przykład:
Jeśli pracownik prosi o podwyżkę, bo jego żona urodziła mu nowe dziecko, a pracodawca odmawia, bo to dziecko nie wnosi nic do wysiłku fabryki, to pracodawca ten działa jako przedstawiciel konsumentów
Niekoniecznie. Uproszczenie modelowe.
Naiwność syndykalistów objawia się w fakcie, że nigdy nie przyznaliby producentom artykułów, które sami używają, tych samych przywilejów, których żądają dla siebie.
A tu co najmniej częściowa racja.
Ekonomia Polityczna nie jest sprawą trywialną:
Podział ograniczonych zasobów z natury rodzi konflikt. Łatwo dywagować czy wypowiadać opinię,ale jak sprawiedliwie obdzielić tort gdy wszyscy się o niego kłócą ? I czym jest sprawiedliwy podział tortu ? To nie jest proste.
Przy ograniczonej ilości dóbr do podziału to generuje przemoc. I generalnie często im mniej dóbr a więcej chętnych do podziału - tym więcej przemocy.
Ogólnie jest dość prosty i racjonalny powód dla którego demokraci w USA tak naciskają na imigracje. Stany takie jak chociażby Kalifornia kiedyś były bazą republikanów. Obecnie natomiast jest to stan demokratów. Dlaczego? Ponieważ nastąpił tam silny wzrost populacji latynosów, który z kolei był wywołany właśnie napływem imigrantów z południa. Laynosi natomiast częściej głosują jednak na partie demokratów (choć stopniowo się to zmienia). Gdyby głosy zależały wyłącznie od białych, republikanie zdominowaliby całkowicie scene polityczną. Ci biali którzy natomiast głosują na Bidena i jego partie to często przedstawiciele klasy menadżerskiej z wielkich miast o dość lewicowych kulturowo poglądach. Z tego też powodu nie oczekiwałbym by wśród demokratów nastąpiło jakieś opamiętanie by ograniczyć napływ imigrantów.
Zauważyłem w swoim czasie pewną zależność. Zwykle kraje o dużym obszarze i dużej populacji mają rządy autorytarne. Chiny czy Rosja to najlepszy przykład. W USA jest co prawda demokracją, ale mają tam system prezydencki gdzie prezydent ma naprawdę dużą władze. Ktoś mógłby co prawda wymienić Indie które są największą demokracją świata. Była to jednak zawsze demokracja bardzo wadliwa. W końcu to kraj ogromnych nierówności, wielkiej korupcji i silnie zorganizowanej przestępczości. Do tego wszystko wskazuje na to, że demokracja tam się stopniowo kończy.
W kraju coraz mocniej dochodzi do głosu gwałtowny hinduski nacjonalizm, a rzekomo świeccy politycy brutalnie wykorzystują religię do zdobycia przewagi nad konkurentami. Choć proces ten trwa od lat, dziś osiąga swój punkt kulminacyjny — premier Indii Narendra Modi odrzucił już wszelkie pozory. Oglądamy właśnie powolną śmierć indyjskiej świeckiej demokracji — pisze indyjsko-amerykański profesor Uniwersytetu Princeton Aszoka Modi.
Kanada i Australia z kolei mają zwyczajnie małe populacje. Osobiście uważam, że jeśli kiedyś powstanie Federacja Zjednoczonych Krajów Europy to prawdopodobnie będzie musiała przyjąć system prezydencji jak USA by mogła ona normalnie funkcjonować. Jestem po prostu zdania, że trzymanie tak ogromnego terytorium przy dużej populacji w ryzach wymaga jednak silnej władzy. Szczególnie jeśli mamy populacje która jest różnorodna kulturowo. Rosja dla przykładu jest wielokulturowa i to co spaja społeczeństwo to postać Cara co zauważył już chociażby tamtejszy filozof Dugin.
Na demokracje parlamentarną mogą sobie pozwolić głównie kraje etnicznie jednolite o stosunkowo małej lub średniej populacji.
Ta oryginalna demokracja (ta starożytna z Grecji) była dużo lepsza. Żul spod sklepu nie miał nic do gadania, a dziś jego głos ma wagę głosu noblisty z dziedziny ekonomii.
Dlaczego fakt, geje nie mogą wstępować do armii jest traktowany jako jakaś zaleta przez wielu? Karabin trzymany przez osobę homoseksualną częściej się zacina czy co? Kula wystrzelona przez osobę trans nie zabija tylko zmienia twoją pleć? Dla mnie to jakiś absurd. Prawica śmieje się z lewicy, że wszędzie wciska różnorodność na siłę w imię swojej ideologii. Tymczasem konserwy same nie myślą w sposób pragmatyczny kierując się durnymi uprzedzeniami. Gej może być takim samym patriotą co osoba hetero i dobrze służyć swojemu krajowi. Pozbawianie się potencjalnych żołnierzy nie jest bynajmniej racjonalnym kierunkiem i ma podłoże właśnie ideologiczne.
Jak jesteś Krystyną Pawłowicz dla której każdy gej to jakiś chłoptaś co nie może podnieść torby z zakupami i masz tak ograniczone pojmowanie na poziomie stereotypów i kolektywnego spojrzenia na ludzi to się nie dziwię. Ale to tylko dodaje uroku do tych memów gdzie woke zodiakarska they/them armia z zachodu miażdży prawdziwych męskich bogobojnych Rosjan.
Chyba bardziej po to, żeby szeregowi tych ciepluchów tam nie zgnoili. I tak się pewnie napierdalali między sobą, ale jakby im pokazać takiego cieplucha, to w moment zostałby workiem treningowym, co mogłoby skończyć się tragedią. Ogólnie ciepluchów wg starej szkoły wysyła się na księdza.
@Al-3_x Niechęć wobec osób homoseksualnych jest najbardziej jaskrawą, widoczną oznaką tego co wielu dzisiaj nazywa konserwatyzmem. Wszystko inne jest już płynne i niejednoznaczne więc niechęć wobec tych osób jest zrozumiałą dla prostego luda wizytówką.
Wynika to też zapewne z religijnych tradycji konserwatyzmu z jakich teraz nie bardzo jest jak się wycofać.
Sąd stanowy we Waszyngtonie uznał, że egzamin na prawnika nie jest już potrzebny by zdobyć licencje bo jest rasistowski i przeszkadza w tworzeniu bardziej inkluzywnego środowiska prawniczego. Czyli w skrócie jest za mało kolorowych prawników i trzeba było im jakoś pomóc.
The best available data indicates that the bar exam disproportionately and unnecessarily blocks historically marginalized groups from entering the practice of law,” the task force explained. “In addition to the racism and classism written into the test itself, the time and financial costs of the test reinforce historical inequities in our profession.”
Moim zdaniem oni naprawdę mają już obsesje na punkcie wpychania wszędzie różnorodności i równości. Ja rozumiem, że tam panuje poczucie białej winy, ale to już bardziej wygląda na celowy sabotaż własnego kraju. Ogólnie jako mieszkaniec Polski wolałbym by Biden pozostał prezydentem bo jest on chętny do dalszego wspierania Ukrainy. Gdybym mieszkał jednak w USA pewnie bym głosował na Trumpa. Koleś jest jaki jest, jednak wciąż stanowi lepszą alternatywę dla obecnego szaleństwa które ma miejsce.
> Moim zdaniem oni naprawdę mają już obsesje na punkcie wpychania wszędzie różnorodności i równości.
A później i tak się okazuje, że przy tych wszystkich kolorkach i zaimkach wszyscy w ekipie są mniej więcej w jednym wieku, pochodzą z dużych miast i urodzili się w rodzinach o mniej więcej podobnej sytuacji majątkowej.
@Al-3_x przerabiamy to teraz w PL z rolnictwem, gdzie w tych najbardziej "inkluzywnych" mediach o chłopach najwięcej ma do powiedzenia sojowa warszawka xd
Ostatnio Elon i twitter zawiązali umowę z byłym dziennikarzem CNN, Don Lemonem na transmisje jego show w jego platformie. Pierwszy wywiad miał być przeprowadzony z samym Muskiem. Lemon jednak zadał mu kilka niezbyt wygodnych pytań przez co Elon się obraził i rozwiązał umowę xD
Dlaczego ci wszyscy prawicowcy co tak miłują wolność słowa jak Musk czy Ben Shapiro to takie płatki śniegu?
Tutaj wstawiam cytat samemgo Lemona o Elonie Musku i wywiadu z nim.
The possibility of Elon Musk being unpredictable and erratic, yeah. Of course I knew that. I went into this with my eyes open. I've interviewed many world leaders, presidents to convicts, and no one has been more sensitive or touchy than Elon Musk. And during the interview and during other interviews, he constantly says he doesn't care what people write or say about him. For someone who doesn't care about what people write or say about him, he sure does care about what people write or say about him. He's not used to being held to account. He's not used to having to answer to anyone, especially someone like me who doesn't share his worldview, who doesn't look like him. You know what I'm saying? When I questioned him about things that he put out on social media, posted or tweeted, that weren't factual, it was very uncomfortable for him. To the point to where [he and his team] wanted to see the interview before it aired. Which was a a big capital N no.
Ostatnio doszło do dość głośnego skandalu gdzie jakiś youtuber wypowiedział dość kontrowersyjną opinie na temat przyjmowania leków na depresje. Porównał tam między innymi antydepresanty do narkotyków i mówił o zagrożeniu uzależnienia od nich. Ostatecznie nawet lekarze odnieśli się i skrytykowali jego słowa.
Leki na depresję nie uzależniają. Rzeczywiście trudno jest je czasem odstawić, zależy to od bardzo wielu czynników, natomiast nie można powiedzieć, że prowadza one do uzależnienia takiego jak narkotyki, bo jest to bzdura — stwierdził lekarz i podkreślił, żeby leków na depresję nie mylić z benzodiazepinami używanymi w leczeniu stanów lękowych oraz zaburzeń snu.
O ile nie komentuje innych, kontrowersyjnych wypowiedzi które miał on powiedzieć, tak trochę zgadzam się z jego opinią dotyczącą leków. Może nie tyle sądzę, że leki na depresje to narkotyk co stanowią w pewnym sensie wygodne narzędzie we współczesnym systemie kapitalistycznym do zmniejszania niepokojów społecznych. Chodzi mi o to, że takie problemy depresja, apatia, stres czy brak poczucie spełnienia mają w dużej mierze charakter systemowy. Niemiecki filozof i psychoanalityk, Erich Fromm wprost pisał, że współczesny późny kapitalizm ma tendencje do atomizacji i alienowania ludzi. Jednostka pracująca w monotonnej i mało satysfakcjonującej pracy w wielkim korpo gdzie czuje się tylko trybikiem w wielkiej maszynie będzie miała problem z tym by znaleźć szczęście w życiu. Takich jednostek jest dużo i nagle pojawia się piękne rozwiązanie czyli wielki przemysł farmaceutyczny który oferuje ludziom cudowne leki by mogli poczuć się lepiej.
Co więcej granica miedzy narkotykiem i lekiem zawsze miała charakter bardziej umowny niż rzeczywisty. Taki Metakwalon dla przykładu zaczynał jako lek uspokajający i na bezsenność dopóki ktoś nie odkrył, że przy odpowiednich dawkach daje też niezły odlot i zaczął być narkotykiem klubowym. Obecnie jako lek na depresje testuje się psychodeliki.
Coraz większe jest zainteresowanie medycyny psylocybiną. Substancja ta może być przydatna w leczeniu depresji, klasterowych bólów głowy oraz uzależnienia od alkoholu – twierdzą polscy eksperci.
W ogólnych więc rozrachunku nie jestem fanem, takiego normalizowania leków na depresje jako jakiegoś idealnego środka na problemy psychiczne.
@PrzegralemZycie Xanax to nie jest lek na depresję tylko na stany lękowe i należy do grupy benzodiazepin o których jest mowa w wypowiedzi lekarza. Tak, benzodiazepiny są używane rekreacyjnie i mają duży potencjał uzależniający. Tylko że mówiąc o lekach na depresję ludzie mają na myśli raczej leki z grupy SSRI czy SNRI. Te grupy nie uzależniają i nie mają żadnego potencjału na używanie rekreacyjne
@M_B_A myśle że ćpapustowi właśnie o to chodziło. A, i jest coś takiego jak uzależnienie psychiczne od leku. Gdzie w pewnym momencie lekarz może nawet zacząć podawać placebo. Kolega tak miał właśnie gdy odstawiał SSRI
Poza tematem jak oglądałem kiedyś Abstra to zawsze Patus zawsze wydawał mi się jakiś dziwny, po prostu było w nim coś takiego że nigdy go nie lubiłem, nie wiem czy tylko ja tak miałem.
Czytam sobie obecnie książkę, "Przeciw metodzie" , filozofa nauki Paula Feyerabenda. Bardzo ciekawa i mocno mnie uświadomiła jak oświecenie wyprało nasze mózgi jeśli chodzi o postrzeganie średniowiecza. Książka porusza kwestie sporu o twierdzenia Kopernika i pokazuje, że w istocie na bazie zwykłej wiedzy empirycznej jaką wtedy posiadano, oraz metodologi naukowej jaka była wtedy stosowana, więcej było argumentów za tym, że koncepcja heliocentryzmu jest błędna, niż słuszna. To środowiska ówczesnych astronomów stały w opozycji, a nie kościół sam w sobie. Poruszano też kwestie sądu Galileusza. W istocie kościół nie chciał zabraniać głoszenia jego teorii. Wymagał tylko żeby traktować ją jako hipotezę, a nie objawioną prawdę, co jak mówiłem byłoby zgodne z faktyczną wiedzą jaką wtedy posiadano. Kłamstwem jest też, że kościół uważał wtedy, że ziemia była płaska co też jest popularnym mitem.
Kilka lat temu, grupa komediowa z kanału na Youtubie G.F. Darwin wypuściła taki oto filmik.
Mamy tam pokazanie średniowiecznych uczonych jako religijnych oszołomów których nie interesuje prawda w przeciwieństwie do oświeceniowego Kopernika. Wiem, że ten film miał charakter komediowy co nie zmienia faktu, że oddaje on celnie nasze błędne postrzeganie średniowiecza jako okresu skrajnego zacofania i ciemnoty, gdzie panuje tyrania kościoła (w istocie władza świecka nie rzadko była gorsza od kościelnej inkwizycji). Średniowiecze to ogólnie moim zdaniem bardzo ciekawa epoka, która zasługuje na większe uznanie wbrew propagandy postoświeceniowych instytucji.
@Al-3_x Kopernik de facto też był uczonym 'religijnym' i pewnie dlatego miał możliwości jakie miał i jego teoria jakkolwiek się przebiła do ówczesnego 'mainstreamu'
Lubawa to miejsce, w którym Mikołaj Kopernik podjął decyzję, że ogłosi światu swoje największe dzieło naukowe „De revolutionibus”. W 1539 roku przebywając kilka miesięcy na lubawskim zamku został namówiony przez biskupa chełmińskiego, Tiedemanna Giese i swojego ucznia Jerzego Joachima Retyka do opublikowania drukiem swojej rewolucyjnej heliocentrycznej teorii. Tutaj też powstało pierwsze w historii omówienie popularno-naukowe teorii heliocentrycznej Kopernika, które przygotował Retyk i opublikował je rok później, w 1540 roku w Gdańsku pod tytułem „Relacja pierwsza z ksiąg O obrotach Mikołaja Kopernika”. Właśnie dlatego, Lubawa co roku gości wybitnych naukowców, którzy przedstawiają stan najnowszych badań dotyczących wielkiego polskiego astronoma.
@Al-3_x inkwizycja to w ogóle jest tak demonizowana, że to głowa mała. Mocno posunęła sądownictwo do przodu i właśnie wyrwała je ze średniowiecza, bo procesy były znacznie mocniej oparte na twardych dowodach.
Zaś te najgłośniejsze i najgorsze praktyki jak przy sprawie Katarów to właśnie władza świecka miała mocny udział czemu to wyglądało tak a nie inaczej, podobnie zresztą było w Hiszpanii gdzie Izabela Kastylijska była mocno cięta na Żydów. I jasne, takie patologie trzeba ganić tylko to było bardzo dalekie od normalnych metod postępowania inkwizycji.
@DiscoKhan w Hiszpanii to inkwizycja odpierdzielała, ale jak się kościół o tym dowiedział to od razu potępił. Ja jestem skrajnym gimboateistą i kościołofobem, ale inkwizycja na propsie.
Tylko pamiętaj też że Kopernik swoje teorie publikował w XVI wieku, w czasie reformacji kiedy pozycja kościoła katolickiego została poważnie osłabiona. Zgadzam się co do tego że średniowiecze jest błędnie przedstawiane i wywodzi się to głównie z pozytywizmu gdzie ta epoka była przedstawiana jako "ciemna" i "zabobonna", natomiast kościół miał faktycznie dużą władze tylko akurat nie w tamtym okresie.
SpaceX, spółka należąca do kontrowersyjnego i skłóconego z administracją Joe Bidena miliardera, tworzy sieć setek satelitów szpiegowskich na podstawie tajnej umowy z amerykańską agencją wywiadowczą.
Reuters ujawnia, że kontrakt SpaceX dotyczy nowego, potężnego systemu szpiegowskiego z setkami satelitów wyposażonych w funkcje obrazowania Ziemi, które mogą działać jako rój na niskich orbitach, oraz że agencja szpiegowska, z którą współpracuje firma Muska, to NRO. Reuters nie był w stanie określić, kiedy nowa sieć satelitów zostanie uruchomiona, ani jakie inne firmy uczestniczą w programie.
SpaceX, największy na świecie operator satelitarny, opracował satelity, które mogą śledzić cele naziemne i udostępniać te dane amerykańskiemu wywiadowi i wojsku. W zasadzie umożliwiłoby to rządowi USA szybkie rejestrowanie w czasie rzeczywistym działań militarnych w terenie niemal w każdym miejscu na świecie, pomagając w operacjach wywiadowczych i wojskowych.
Całkiem ciekawy artykuł. Jak widać, Elon ma jednak większe powiązania z wywiadem i wojskiem USA niż sądziłem.
To jednak nasuwa kolejne wątpliwości co do jego postaci i motywów jakimi się kieruje.
@paddyzab Mam do niego kilka zastrzeżeń. Zapomniałem dodać Petera Wessela Zapffe, więc go dałem na miejsce pierwsze bo praktycznie od niego wszystko się zaczęło.